Byłam żoną sadysty! - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Byłam żoną sadysty!

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 80 ]

Temat: Byłam żoną sadysty!

Witam wszystkich!

Trzy lata temu wyszłam za mąż i nic nie wskazywało na to,że kilka miesięcy po ślubie, człowiek którego kochałam (i jak mi się wydawało, on mnie również) przeprowadzi na mnie test pt. "ile upokorzenia może znieść kobieta?".Mieszkaliśmy w domku jednorodzinnym, w odludnej okolicy.Zaraz po ślubie byłam w ciąży i wtedy zaczęły się problemy.Mąż zaczął nazywać mnie grubą świnią,powtarzał,że nie chce mnie ani dziecka,że mam się wynosić z jego domu.Mąż razem ze swoją siostrą i jej mężem, urządzali sobie u nas libacje alkoholowe, nie zważając na mój stan,miałam ich tylko obsługiwać.Wbrew pozorom, nie była to rodzina, którą można było by posądzić o takie zachowania, ale ludzie w marę zamożni, prowadzący własną działalność, mąż też miał własną firmę i nie bez przyczyny o tym nadmieniam, bo jak się potem okazało, to miało bardzo istotne znaczenie.
  Starałam się dać im do zrozumienia,że nie chcę takiego trybu życia dla siebie i dla dziecka.To był mój błąd! Mąż zaczął wygadywać mi jedzenie,że musi mnie utrzymywać,odmawiał kupowania podstawowych rzeczy i kiedy chciałam gdzieś pojechać, kazał mi chodzić pieszo, cytuję: "ja tobie du..y woził nie będę".Kiedy się czasem popłakałam to śmiał się,że ryczę jak dzieciak.Nie miałam pojęcia,że po urodzeniu się dziecka będzie jeszcze gorzej.Kiedy syn przyszedł na świat, okazało się,że mąż nie ma zamiaru kupowania mleka i pampersów.Byłam na wychowawczym, bez możliwości zostawienia dziecka pod opieką rodziny, nie było sklepu w pobliżu, żeby kupić mleko musiałabym przejść z synkiem ok. 10 km.pieszo.Mąż wracał do domu pijany i nic go nie obchodziło.Wieczorami wychodził z domu na całe noce, zamykał drzwi na klucz i zabierał ten klucz ze sobą, byłam z dzieckiem dosłownie uwięziona, czasami nie było go dwa dni.Potrafił zabrać mi telefon komórkowy i odciąć kabel linii telefonicznej, abym nie mogła skontaktować się z rodziną,  a kiedy wracał następnego dnia, naprawiał wszystko tak, aby nie było śladu po tym co zrobił.Często kiedy wracał pijany wieczorami awanturował się i kazał oddawać wszystkie pieniądze jakie na mnie stracił, szarpał, rzucał i popychał mnie.Miałam sińce na rękach i przedramieniu.
  Po 1,5 roku "małżeństwa" ktoś doradził mi,abym zgłosiła wszystko na policję i założyła "niebieską kartę", zrobiłam to, ale i tak nie byłam pewna, czy to cokolwiek zmieni.Kilka razy spakowałam się i rodzice zabierali mnie do siebie razem z moim synkiem, było ciasno, ale przynajmniej bezpiecznie.
Przyjechał ,przepraszał, obiecywał,że się zmieni, ja wierzyłam i wracałam do niego! I po kilku dniach wszystko się powtarzało tyle,że ze zdwojoną siłą.Panie z opieki społecznej odwiedziły mnie kiedyś w domu i na wychodne usłyszałam: Przecież macie taki ładny dom, ślicznie urządzony, trzeba się spróbować jakoś dogadywać z mężem".Odpowiedziałam jej, żeby nie sądziła po pozorach, bo nie taka pomoc była mi wtedy potrzebna.Nikt mi nie wierzył, czułam się osamotniona i przybita, całkowicie bezradna! Czy luksus zamyka ludziom oczy i uszy na problem?.
Mąż był coraz bardzie brutalny, któregoś wieczoru zaczął awanturę szukając swego portfela i rzucił mną z całej siły, na płytki podłogowe, poczułam silny ból, przez chwilę nie mogła się podnieść.Kiedy wstałam, siedział wygodnie w fotelu, nawet się nie zainteresował tym czy ja żyję.Zadzwoniłam po raz pierwszy na policje, po 45 minutach doczekałam się radiowozu.Zanim przyjechali mąż powiedział do mnie spokojnym i zdecydowanym tonem: "I pamiętaj, poślizgnęłaś się i upadłaś.Ja ci nic nie zrobiłem",zmroziły mnie te słowa.Wiedziałam,że nigdy nie wybaczę mu tego wszystkiego i to koniec.Potem przyjechała karetka i po spisaniu i badaniach wszyscy się rozjechali, zostawiając mnie z mężem.Bałam się ,że teraz to mi dopiero pokaże na co go stać, ale na szczęście obyło się bez rękoczynów, był po prostu wulgarny.
Od 2 miesięcy mieszkam z synkiem u rodziców, sprawa karna w toku, sprawa rozwodowa za miesiąc.
Nie wiem jak wytrzymałam to wszystko, ale teraz wiem,że najtrudniej jest zrobić ten pierwszy krok i przyznać się do faktu,że własny mąż jest sadystą! Pozdrawiam wszystkie kobiety, które były lub są w podobnej sytuacji.A tym które tkwią w takim związku radzę, nie bójcie się, że nikt wam nie uwierzy, brońcie swojej godności i bezpieczeństwa waszych dzieci, które przecież muszą na to patrzeć.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Byłam żoną sadysty!

Jak się czyta Twój post, to aż same łzy się do oczu cisną. Nie miałaś z nim łatwego życia, jednak dobrze, że już niedługo się od niego uwolnisz (rozwód). Podziwiam Cię, że zdecydowałaś się od niego odejść. Jesteś bardzo silną i dzielną kobietą! smile
To jest straszne, jak osoba, którą darzyło się wielkim uczuciem, tak bardzo się zmienia.. na gorsze. Nie napiszę, że wiem co czujesz,bo wcale nie wiem. Mogę się jedynie domyślać. Nasłuchałam się wiele wiele podobnych historii od znajomych. Mimo młodego wieku tracę wiarę, że istnieje jeszcze jakiś normalny mężczyzna. Nie rozumiem tego i chyba nigdy nie zrozumiem. Jak można być takim debilem, jak można mówić do osoby którą się kocha " Ty gruba świnio", jak można w ogóle podnieść rękę na kobietę?!
Cieszę się, że znalazłaś w sobie tyle siły i  od niego odeszłaś. Tak będzie lepiej dla Ciebie i dla dziecka. Dobrze że nie będzie musiało na nic patrzeć, bo uwierz mi - takich akcji, jakie zapewniał Ci Twój mąż, dziecko nigdy nie zapomni. Zawsze się bedzie mieć to przed oczami. Ułożysz sobie życie na nowo i jeszcze będziesz szczęsliwa. Życzę Ci tego z całego serca. Pozdrawiam smile

3

Odp: Byłam żoną sadysty!

Margarita19 żyłaś z psychopatą u boku, też z takim mieszkałam i schemat jak widzę jest podobny. Ty zrobiłaś duży krok do przodu bo wytoczyłaś mu sprawę karną. Miałaś sporo sił. Tacy ludzie się nie zmieniają, oni zawsze winę usiłują zrzucić na drugą osobę. To nie ludzie- to bydło, przepraszam za słowa, ale nie umiem inaczej nazwać "człowieka:, który świadomie niszczy druga osobę i tym samym się dowartościowuje. Bardzo ważne jest to, że masz świadomość problemu i to, że nie pozwolisz by Twoje dziecko cierpiało przez tego sk...a. Na szczęście prawo dla takich jest coraz konkretniejsze i życzę Ci a właściwie jemu by dostał jak najwyższy wyrok.... pamiętaj jego "miłość" nawet po rozwodzie może się nie zakończyć... jeśli zacznie Cię nękać (mój były mnie nękał jeszcze długo po rozstaniu), to zbieraj dowody i wal na policję. Psychopaci nie odpuszczają. Trzymam kciuki. Pisz o tym co czujesz jak najwięcej, to pomaga.

4

Odp: Byłam żoną sadysty!

Jak narazie to on nachodzi mnie regularnie, wystosowałam pismo do prokuratury w tej sprawie, bo nawet tutaj nie mam spokoju, ostatnio rzucił się na mnie z pięścią.Pewnie ma potrzebę przywalenia mi, a nie ma mnie już pod ręką i dlatego tu szuka okazji.Nie wiem jak zakończy się sprawa rozwodowa, nie wyobrażam sobie aby zabierał syna do siebie, skoro on ma odchylenia od normy to skąd mam mieć pewność, czy dziecku nie zrobi krzywdy, a w pozwie który on złożył napisał wyraźnie,że chce mieć takie same prawa do dziecka jak ja i nawet wyznaczył sobie dni kiedy go chce zabierać.Ja złożyłam pozew rozwodowy pierwsza, ale nie opłaciłam 600 zł. poprosiłam o umożenie kosztów, w tym czasie on złożył swój i teraz rozwód jest z jego powódźtwa, bo on zapłacił a ja nie!Zastanawiam się,czy sąd przyzna mu widzenia z synem,to mnie najbardziej teraz niepokoji.
  Nie wiem skąd sie biorą tacy ludzie jak mój mąż, doszło do tego,że straciłam wiarę w miłość i zastanawiam się czy są na tym świecie normalni mężczyźni i dlaczego dałam sie nabrać, dlaczego niczego nie zauważyłam przed ślubem. Może poprostu nie przyszło mi przez myśl,że tacy ludzie istnieją.Mam 35 lat i czuję się tak,jak by mi się życie zatrzymało, kompletnie nie wiem jak sobie poradzę, czy kiedyś komuś jeszcze zaufam.Dziękuje Wam za słowa wsparcia i zrozumienie.Będę się odzywała co jakś czas!

5

Odp: Byłam żoną sadysty!

Margarita19 powiedz mi jak można wyjść za mąż za takiego ?człowieka?. Ja w to nie mogę uwierzyć ze można się zmienić aż do takiego stopnia na takiego sadystę. Musiałaś więc, go bardzo krótko znać bo jestem pewny ze te zło już dawno w nim siedziało.

6

Odp: Byłam żoną sadysty!

Nie wiem jak wyjaśnić fakt,że niczego nie zauważyłam zanim za niego wyszłam, byliśmy ze sobą 1,5 roku, ale on pracował za granicą wtedy i widywaliśmy się bardzo rzadko.Jedno jest pewne, on ma podwójną osobowość, jest bardzo sprytny i wie jak stwarzać pozory.

7

Odp: Byłam żoną sadysty!

Margarita19 on być może ma odchylenia od normy a być może robi to wszystko celowo i zupełnie świadomie. Niestety Ci ludzie są zakompleksionymi egoistami, liczą się tylko oni i nikt wokół. Tacy ludzie jak Twój mąż nie biorą się znikąd, w wielu przypadkach sami mieli trudne dzieciństwo, gdzie panowała patologia (bicie, picie, wyzwiska ect)Zresztą to nie usprawiedliwia tego jak Cię traktuje i za każdym razem jak Cię nachodzi a ty sobie tego nie życzysz -dzwoń na policję, za którymś razem może pojmie...
     Nie ufasz mężczyznom, uwierz mi nawet nie wiesz jak bardzo Cię rozumiem, wszystkie negatywne emocje, które teraz odczuwasz są traumą. Dużo czytaj na temat przemocy aby w pełni zrozumieć to co się działo, teraz dzieje, jak proces zdrowienia czyli wychodzenia z przemocy będzie wyglądał. To jest bardzo trudne, kosztuje wiele wysiłku, nieprzespanych nocy, pojawi się wiele pytań... bo jak osoba, która niegdyś mówiła, że kocha tak okrutnie krzywdzi. Przed ślubem niczego nie zauważyłaś, bo tak naprawdę go nie znałaś, on znakomicie się kamuflował, rzadko żeście się widywali... i masz odpowiedź. Masz 35 lat, ja niewiele mniej i powiem Ci, że życie teraz będzie pomału się zmieniać. Nie wiem ile czasu będziesz w pełni potrzebowała by dojść do siebie... zobaczysz, że świat dopiero teraz zacznie nabierać barw. Czujesz, że życie Ci się zatrzymało? To jest efekt prania mózgu jaki zapewnił Ci szanowny małżonek, oczywiście Ty na razie jeszcze tego nie widzisz, ale z czasem dostrzeżesz jak bardzo byłaś manipulowana przez tego "człowieka". Trzymaj się i się odzywaj, będę śledziła Twój wątek.

8

Odp: Byłam żoną sadysty!

Podobne mamy przeżycia-masz rację...Walczę teraz o siebie i dzieci, choc wciąż z nim pod jednym dachem. Kiedyś bardzo się bałam i on o tym dobrze wiedział-dziś nie okazuję strachu co wywołuje u niego zażenowanie. Na szczęście boi się kryminału więc nie podniósł na mnie ręki od bardzo dawna. W poprzednim poście przeczytałam,że tacy ludzie nie biorą się znikąd -to fakt. Mój sadysta jest synem sadystki. Na sprawie o znęcanie (po 7 latach bycia z nim)dowiedziałam się ,że mama urodziła go w więzieniu -a odbywała tam wyrok za pobicie... Pan sędzia podkreślił ten fakt wymownie... Czytam wszystkie wątki tego rodzaju i odpowiedzi na nie-to mi pomaga w tym o co walczę-mam nadzieję ,że nam się uda -bo przed nami jeszcze wiele lat życia(a mam tyle samo lat co ty);)

9

Odp: Byłam żoną sadysty!

Witajcie! Muszę przyznać,że jest coraz gorzej,a myslałam,że jakoś to wytrzymam.Ostatnio byłam na posterunku w celu tzw. konfrontacji moich zeznań z zeznaniami mojego męża i nie mogę uwierzyć w to co usłyszałam z jego ust!!! Zrobił z siebie ofiarę, podobno to ja go pobiłam i znęcałam sie nad nim.Przygotował takie wersje ,że nawet mi do głowy nie przyszło,że jest zdolny tak łgać, wiecie co, powiedziałam mu,że ma mi patrzeć prosto w oczy jak to zeznaje i patrzył a na dodatek ironicznie się usmiechał! Jest chyba gorszym człowiekiem niż myslałam!Ma u boku panią prawnik, ja jestem sama ze swoją prawdą! Dlaczego on z siebie chce zrobic ofiarę? Czy to ma sens? Przyznał sie do kilku rzeczy, ale i tak zmienia wersje zdarzeń,że niby tylko raz mi przywalił i to podobno delikatnie!

10

Odp: Byłam żoną sadysty!

Trzymaj sie Margarita19. Nie poddawaj sie. U mnie obylo sie bez rekoczynow ale za to psyche mialam tak zszargana, taki metlik w glowie byly mi robil ze cudem nie zwariowalam. Tez zrobil z siebie ofiare,nie pozwalal wlaczyc ogrzewania w zimie ani obiadu sobie ugotowac a to z troski o mnie zebym nie miala duzych rachunkow. Ja- bo on nigdy ich nie mial bo nie pracowal. Koncze zanim sobie popsuje wieczor wspomnieniami.
Badz dzielna.

11

Odp: Byłam żoną sadysty!

Co za smutna historia sad aż łezka się w oku zakręciła jak to czytałam

Bardzo dobrze zrobiłaś, że odeszłaś od niego. Zdaję sobie sprawę, że teraz jest ci trudno tym bardziej, że obczernia cię z uśmiechem na ustach..... bydlak !!!! Ale najtrudniejszy krok juz zrobiłaś, odeszłaś od tego sadysty. Piszesz, że on ma adwokata a ty nie możesz sobie załatwić z urzędu ??? Nie wiem jak to wygląda, ale podpytaj się kogoś kto się w tym orientuję, a może ktoś na tym forum będzie wiedział, bo mam przeczucie, że on tak łatwo nie odpuści, tym bardziej, ze rozchodzi się o dziecko, musisz walczyć o synka, nie pozwól, żeby ten człowiek miał z nim jakikolwiek  kontakt. Teraz tatuś się znalazł, a kiedy było trzeba kupić mleko czy pampersy to gdzie był?? Instynkt ojcowski się w nim nagle obudził?? Drań!!! Tym bardziej, że dziecko służy mu tylko żeby się na tobie zemścić. I tak jak juz wcześniej pisały dziewczyny, cokolwiek by chciał zrobić, dzwoń na policję, nawet nagrywaj jego rozmowy, będziesz miała dowody.

Trzymam za ciebie kciuki smile

12

Odp: Byłam żoną sadysty!

co za drań, podła świnia.. bardzo Ci współczuje.. matko co Ty musiałas przeżyć, ja sobie tego nawet wyobraxić nie potrafię. Trzymaj się margarita19 i nie poddawaj się, to, że próbuje odwrócic kota ogonem, to zapewne pomysl jego adwokata. Nie daj się zastraszyc a przede wszytskim nie wycofuj sie z tego wszytskiego. Podczas kiedy mieszkałas z nim to Ty wzywałaś policje, pogotowie, uciekłas do rodziców... to wszytko wykorzystaj przeciwko niemu. Walcz o rozwód z jego winy, bo inaczej nie uwolnisz sie od drania. Cholera skad sie takie potwory na siwecie biorą! Nich go szlak!

13

Odp: Byłam żoną sadysty!

Witaj, miałas bardzo trudną sytuacje ale podziwiam Cię że stawiłaś jej czoła! Nie bój się i zacznij nowe życie , szczęśliwsze i bardziej bezpieczne. Pozdrawiam i życzę wiele szczęścia

14

Odp: Byłam żoną sadysty!

Dasz radę!!!
Zobaczysz, a sąd ma narzędzia by  w prosty sposób zweryfikować kto łże, a kto nie.
Trzymaj się prawdy i wygrasz, przekonasz się, choć zapewne będzie ciężko, on zrobi wszystko by zmanipulować sąd, Ciebie...

15

Odp: Byłam żoną sadysty!

Witaj! Zaczynam się zastanawiac czy może nasi faceci nie są ze sobą jakoś spokrewnieni;) bo działają tak samo. Mój od lat ma kuratora,któremu zwierza się o tym jak znęcam się nad nim psychicznie. Czasem mam wrażenie,że kurator wierzy mu w każde jego słowo... Wiele razy w czasie ostrzejszej wymiany słów zauważam,że nagrywa mnie na dyktafon potem mówi że też ma coś na mnie.Ponadto biega po lekarzach typu neurolog i psychiatra i śmieje się że jak już będzie miał papiery to wtedy zobaczę.... Ale damy radę!

16

Odp: Byłam żoną sadysty!

Tak,damy radę.Ale i tak jestem podłamana,właśnie dowiedziałam się,że sędzia odrzucił moją prośbę o ustanowienie adwokata z urzędu.Uzasadnienie: sprawa jest mało skąplikowana pod względem prawnym, nie przekracza umiejętności i mozliwości obrony moich praw bez udziału pełnomocnika.Gubię się już w tym wszystkim.
Monika,mój też mnie nagrywał i do dzisiaj nie wiem, co ma nagrane tak naprawdę, najpierw mnie prowokował do wymiany zdań, a potem włączał telefon i np.jego rodzinka słuchała,a ja nic o tym nie wiedziałam, do czasu.
Chciałoby się zacytować słowa piosenki:"Gdzie Ci mężczyżni,prawdziwi tacy......"Pozdrawiam.

17

Odp: Byłam żoną sadysty!

POdziwiam Cię,dasz sobie rade,zastanawiam się dlaczego moja mama nie zrobila tego co Ty...
Życzę Ci dużo szczęścia i poczucia bezpieczeństwa.
pozdrawiam

18

Odp: Byłam żoną sadysty!

Oto są realia z jakimi musimy się mierzyc w naszym kraju. Oprawca ma prawo do obrony natomiast ofiara często musi bronic się sama(albo płacic za obronę).W moim przypadku było podobnie:chwilę przed sprawą dowiedziałam się,że panu winnemu został wyznaczony obrońca z urzędu.Oczywiście winowajca nie wstawił się na sprawę(jakoś tam usprawiedliwił się);jego adwokat poinformował mnie o odroczeniu sprawy i co najbardziej zmroziło mnie-dodał,żebym na następną sprawę pojawiła się bez kolczyka w nosie ,bo to świadczy o mnie i wcale nie dziwi go fakt ,że jego klient mógł mnie trzepnąc...Wmurowało mnie w ławkę ... Na następnej sprawie pojawił się winny oraz jego adwokat i ja z moim kolczykiem w nosie. Na szczęście pan adwokat doradził panu winnemu,żeby przyznał się do winy(pan sędzia pokazał im dowody w postaci zdjęcia i obdukcję lekarską) i przeprosił mnie w obecności sądu-czyli okazał skruchę. Oczywiście on z wbitym wzrokiem w ławkę wydukał przepraszam. Sędzia spytał tylko czy przyjmę przeprosiny-odpowiedziałam ,że nie,bo nie są szczere i tyle... Ale wyrok dostał sprawiedliwy i przynajmniej fizycznie już się nade mną nie znęcał. Więc nie martw się,bo poradzisz sobie ze wszystkim. Musisz wierzyc w siebie... a sprawiedliwośc będzie po naszej stronie. Jesteś w o tyle lepszej sytuacji,że zwiałaś od niego i jestem pewna,że dostanie po dupsku za to co ci robił. Trzymaj się i nie poddawaj!!! PS A"propos tych mężczyzn prawdziwych takich... są,są i co najgorsze  żony wcale ich nie szanują.... Popierniczone to -prawda?(oczywiście nie w każdym przypadku) smile

Odp: Byłam żoną sadysty!

Jestem na tej stronie od kilku dni, to co przeczytałam potwierdza tylko moje myśli, że faceci żyją dzięki nam. Zywią się naszymi łzami i cierpieniem i rosną w siłę. Strach w naszych oczach jest dla nich motywacją do wymyślania nowych metod znęcania się. Ostatnio ktoś przesłał mi książkę Pia Mellody "TOKSYCZNA MIŁOSC i jak sie z niej wyzwolic" Przeczytałam w niej o swoim mężu, im bardziej próbowałam wyzwolić się z kajdanów, tym bardziej on był przestraszony, że może zostać porzucony i wówczas zaczynało się piekło. Oni nie potrafią bez nas żyć, są pasożytami. Kiedy rzucą nas na ziemię, zdepczą i poczują smak krwi i zapach naszego strachu czują się bezpieczni, że będziemy przy nich trwać i ich kochać. Nie wierzę już w miłość, to tylko transakcja wymienna. Coś za coś. Nic więcej. Nam potrzebne są czułe słowa, gesty , im seks i poczucie panowania. Mój mąż przez dwadzieścia lat znęcał się nade mną psychicznie i po każdym jego wyczynku okazywał mi jak jestem ważna w jego życiu, ile dla niego znaczę i jak bardzo mnie kocha. Wsadził mnie w klatkę, byłam jego własnością, tresował mnie, karał a potem karmił ptasim mlekiem i kochał. Miałam przepaskę na oczach, nie wiem dlaczego, do dziś nie potrafię tego zrozumieć. Nie wiem czy to strach, czy potrzeba głaskania spowodowały to ,że trwałam jak zaczarowana w tym chorym związku. Rok temu otworzyłam drzwiczki, ale tylko patrzyłam na nie, bojąc się przekroczyć ich próg. Dziś wyszłam. I uczę się żyć na wolności.
Trzymam za Ciebie kciuki.Przykro mi , że musisz przechodzić przez te wszystkie okropne rzeczy. Ale pamiętaj, że nie jesteś sama.
Pozdrawiam cieplutko

20

Odp: Byłam żoną sadysty!

Bardzo Wam wszystkim dziękuję, za słowa wsparcia i zrozumienia.Dzięki Wam, nie czuję się osamotniona w tym wszystkim, co się teraz dzieje.W poniedziałek jest pierwsza sprawa rozwodowa, z orzekaniem o winie!Trzymajcie za mnie kciuki!

21

Odp: Byłam żoną sadysty!

Trzymam kciuki! Oby to była pierwsza i zarazem ostatnia sprawa rozwodowa....z winy pozwanego.
Powodzenia !!! wink

22

Odp: Byłam żoną sadysty!

Ja też trzymam za Ciebie kciuki.Moja sprawa rozwodowa skończyła się tym ,że na koniec to mąż miał zdecydować czy chce rozwodu.Miałam poczucie że sędzia nawet nie przeczytał pozwu,a co tam...Siostry nie chciały świadczyć ,teściów w ogóle nie było w sądzie mimo że wezwałam ich jako świadków a mama twierdziła że zamkną mnie w psychiatryku.Co oni w sobie mają że tak łatwo manipulują innymi...

23

Odp: Byłam żoną sadysty!

Dzisiaj odbyła sie pierwsza  sprawa rozwodowa z orzekaniem o winie.Po pierwsze mimo tego,że dokładnie opisałam w pozwie to,że mąż ma sprawę karną, okzało sie,że chyba nikt nie czytał mojego pozwu,sędzia zdziwił się kiedy usłyszał, że mąż się znęcał nademną.Wniosek nasuwa mi się taki,że nikt nie czytał mojego pozwu.Na rozprawie nie miałam nawet cienia szansy aby bronic swoich praw i dobra dziecka.Uznano,że dobrem dziecka jest fakt widywania się z ojcem,ale kiedy powiedziałam,że dziecko nie ma odzieży na zimę i że 300 zł. nie wystarczy abym zakupiła potrzebne rzeczy i opłaciła rachunki i że to też przecież jest dla dobra dziecka, to potraktowano moje słowa jako mało znaczący argument.Nikogo nie interesuje to,że jestem na wychowawczym,mieszkam daleko od miasta i nie mam z kim zostawić dziecka aby iść do pracy.Kiedy zeznawałam, pani protokulantka i jeszcze jedna pani w todze poprostu śmiały się lekceważąco!Pierwszeństwo głosu miała adwokatka mojego męża,to ona ustaliła dni widzeń z synem i godziny, ja miałam tylko wyrazić zgode.Zostałam postawiona w takiej sytuacji,że każdy mój argument był podważany tym,że nie dbam o dobro dziecka!450 zł to kwota na czas trwania procesu,zastanawiam się terazczy kupić odzież dla dziecka czy jedzenie? Kiedy powiedziałam,że ja też muszę przecież jeść, to usłyszałam,że moje potrzeby na razie nie są brane pod uwagę!Płakać mi się chce, bo to przez mojego męża znalazłam się w takiej sytuacji jaką mam obecnie, a sąd bierze pod uwage tylko fakt,że mąż  mimo tego,że ma firmę nagle nie ma dochodów i nie stać go na wyższe alimenty.A czy kogoś interesuje to,że ja wcale nie mam dochodów i mam dziecko na utrzymaniu? Tłumaczenia faceta są wiarygodne i istotne, to jest tak,że to on jest w ciężkiej sytuacji a nie ja!Skoro ma dwie nogi i dwie ręce to chyba może zarobić,nie ma nikogo pod opieką,nie musi się martwić czy zdąży odebrać dziecko z przedszkola przed końcem pracy, ma dom,samochody,pracę,ma wszystko,dlaczego więc wyroki są tak nie sprawiedliwe dla kobiet,które padły ofiarą przemocy domowej?Tak na marginesie dodam,że niesprawiedliwe są dla wszystkich kobiet! Gdybym mogła mieć pełnomocnika z urzędu, może miała bym prawo głosu, a tak, inni decydują za mnie i za mojego synka,a zupełnie nie zdają sobie sprawy jakim okrutnym człowiekiem jest mój mąż!CZUJĘ SIĘ PONIŻONA I UPOKORZONA, TYM JAK MNIE DZIŚ POTRAKTOWANO!

24

Odp: Byłam żoną sadysty!

Witaj droga Margarito19! Rozumiem twoje rozczarowanie i żal do naszego wymiaru ...sprawiedliwości(?)... Tak jest i będzie niestety. Tylko my wiemy co tak naprawdę działo się pod naszymi dachami i żadnymi słowami nie da się tego przekazac ludziom w sądach-tak,żeby w 100% uwierzyli. Doprowadź do sprawy o znęcanie(bo rozumiem,że jeszcze takiej nie miałaś)-musisz trochę powalczyc. Szczerze ci powiem,że mam napisany pozew o alimenty na moje dziewczyny ale aż nie chce mi się iśc z nim do sądu,bo wiem co będzie. Mój w ogóle nie pracuje od długiego czasu, biega po lekarzach-nie ma dosłownie nic.(wymyślone choroby jakieś ma ,które -jak twierdzi- nie pozwalają mu na podjęcie jakiejkolwiek pracy) Sama utrzymuję siebie i trzy dziewczyny. Po wykorzystanym urlopie wychowawczym musiałam zwolnic się z pracy-bo nie miałam z kim zostawic dziecka(na niego nie mam co liczyc-bo on nie chciał dzieci i to mój problem).Marzę o tym,żeby nie widziec go  i nie słyszec... W końcu jednak pójdę do tego sądu,bo nawet marne ochłapy przydadzą się na coś... Nie martw się Margarito-poradzisz sobie ze wszystkim,bo nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło...Teraz użalamy się nad swoim życiem-ale ja mam nadzieję,że naprawdę będzie lepiej-tylko do jasnej cholery,nie możemy się poddawac!!!Trzymaj się smile

25

Odp: Byłam żoną sadysty!

" CZUJĘ SIĘ PONIŻONA I UPOKORZONA, TYM JAK MNIE DZIŚ POTRAKTOWANO!"
  Czułam się dokładnie tak samo!!!!
  Zastanawiam się teraz co dalej...
  Cholera,musi być jakiś sposób...
A może niby Ci przedstawiciela prawa znają psychikę udręczonych żon,że tak trudno jest nam powiedzieć" nie ",że zbyt łatwo rezygnujemy,poddajemy się przy pierwszym niepowodzeniu,zbyt dosłownie bierzemy to co do nas się mówi i potrafimy analizować słowa po kilka razy oczywiście na swoją niekorzyść...Spotkała Cię niesprawiedliwość ale się nie poddałaś wytrwałaś do końca.Pamiętasz że celem jest rozwód.Ja na pierwszej rozprawie się poddałam  bo czułam dokładnie to samo co ty .Powiedziałam sędzinie aby nie wyznaczała daty kolejnej rozprawy.
  To był błąd.Zapomniałam jaki cel mam osiągnąć.Może warto było trochę pocierpieć,znięść drwiące uśmiechy ...
  "Uznano,że dobrem dziecka jest fakt widywania się z ojcem,ale kiedy powiedziałam,że dziecko nie ma odzieży na zimę i że 300 zł. nie wystarczy abym zakupiła potrzebne rzeczy i opłaciła rachunki i że to też przecież jest dla dobra dziecka, to potraktowano moje słowa jako mało znaczący argumen"   ręce opadają.To nadaje się do telewizji albo gazety

26 Ostatnio edytowany przez Margarita19 (2010-11-23 17:46:39)

Odp: Byłam żoną sadysty!

A mnie dobiła dzisiaj rozmowa w prokuraturze,podobno mój mąż nagromadził tylu świadków,że teraz nie wiadomo czy sprawa karna dojdzie do skutku.Nie wiem skąd ma te osoby, które zeznają przeciwko mnie,podejrzewam,że to koledzy i koleżanki od kieliszka mojego męża.Poprostu jestem na przegranej pozycji i jak by na to nie patrzeć, z każdej strony!!!
Podobno za mało mam przesłanek na to, aby uznać,że  to co robił mąż było znęcaniem się w jakikolwiek sposób,brak świadków z mojej strony i dowodów,jedyne co mam to obdukcja i niebieska karta,ale to chyba za mało!Zdjęcie posiniaczonej ręki to też nie wiele! Zastanawiam się, jaki przebieg miało by to wszystko, gdybym miała prawnika, ale mój mąż wiedział,że odejde od niego z kwitkiem i ,że na adwokata mieć nie będę, więc teraz pewnie cieszy się z tego,że znowu pokaże mi,że  jest panem całej sytuacji.Nie wiem co mam zrobić,aby udowodnić,że ja mówię prawdę.Czy dopiero wtedy,gdy mąż zatłucze swoją żonę na śmierć,prawo uznaje jego winę i stawia go przed wymiarem sprawiedliwości? Tylko,że wtedy jest za późno!

Odp: Byłam żoną sadysty!
Margarita19 napisał/a:

Tak,damy radę.Ale i tak jestem podłamana,właśnie dowiedziałam się,że sędzia odrzucił moją prośbę o ustanowienie adwokata z urzędu.Uzasadnienie: sprawa jest mało skąplikowana pod względem prawnym, nie przekracza umiejętności i mozliwości obrony moich praw bez udziału pełnomocnika.Gubię się już w tym wszystkim.

Szanowna Pani,
zachęcam Panią do skorzystania z nieodpłatnego poradnictwa prawnego udzielanego przez studentów prawa w wielu miastach - naprawdę polecam. Są również portale porad prawnych, jeśli nie ma Pani możliwości dotarcia do miasta, ale zawsze lepiej porozmawiać osobiście. Warto przygotować sobie listę pytań, żeby o niczym nie zapomnieć.

Od każdej decyzji Sądu na pierwszym szczeblu służy Pani prawo odwołania. Proszę więc odwołać się od decyzji o nie przyznaniu adwokata (być może już to Pani zrobiła). 

Czy kontaktowała się Pani z organizacjami zajmującymi się przemocą? Czy próbowała Pani trafić do jakiejś grupy wsparcia, skupiającej osoby z podobnym problemem? Nigdzie i nikt nie udzieli Pani lepszego i bardziej serdecznego poradnictwa.

Czy kontaktowała się Pani np. z Punktem Interwencji Kryzysowej? 

Margarita19 napisał/a:

Chciałoby się zacytować słowa piosenki:"Gdzie Ci mężczyżni,prawdziwi tacy......"Pozdrawiam.

Bywają, zapewniam.

28

Odp: Byłam żoną sadysty!

Tak,ponownie wystąpiłam o przyznanie mi pełnomocnika z urzędu. Teraz czekam na decyzję sądu!W sprawie karnej cisza.Dostałam wezwanie na tzw. badanie rodziny do poradni psychologicznej.Ma to związek z tym,że wystąpiłam o przydzielenie kuratora  dla męża, podczas widzeń z synem.Trudno mi gdziekolwiek dotrzeć,środki finansowe, jakimi dysponuję są ograniczone, to 450 zł. na miesiąc.Nie mam wsparcia wnajbliższej rodzinie,jak tylko zaczęły się wydatki związane z utrzymanie mojej osoby i synka ,zasugerowano mi, abym się wyprowadziła od rodziców!Grupy wsparcia,wiem,że istnieją,ale nie mogę teraz w zimie, jeździć z dzieckiem autobusami  w tą i z powrotem,szukając grup wsparcia w okolicy. Trzeba mieć kogoś ,kto zajmie się synkiem na ten czas,ja nikogo takiego nie mam.Byłam raz u prawnika który udzielał darmowych porad w mieście,4 godziny czekałam aż wejdę i nawet jestem mile zaskoczona ,bo pan zaproponował mi  dodatkową pomoc,gdyby coś! Ale problem z dojazdami uniemozliwił mi dalsze wizyty w darmowej poradni adwokackiej.Pozdrawiam wszystkich!

29

Odp: Byłam żoną sadysty!

Trzymam za Ciebie kciuki kochana!
Jesteś naprawdę odważną kobietą i musisz być silna! Aż trudno uwierzyć że tacy ludzie jak Twój mąż istnieją.
Pozdrawiam

30

Odp: Byłam żoną sadysty!

A teraz ciekawostka z ostatniej chwili:
Dnia 9 bm. otrzymałam alimenty 450 zł.!
Dwa dni potem,mój mąż przyjechał do syna i zarządał paragonów !!!!!(Nie miałam,bo nie mogę stracić takiej sumy w dwa dni):)
Czy ma prawo żądać potwierdzenia tego, co kupiłam?
Zastanawiam się, czy on jest zdrowy psychicznie!:)

31

Odp: Byłam żoną sadysty!

Nie jest zdrowy psychicznie.

Straszne to wszystko,co napisałaś,tylko zastanawiam się,czy aby na pewno taka osoba nie daje jakichś znaków wcześniej?,że może być coś nie tak,że nie jest z nią wszystko w porządku, a Ty po prostu starałaś się tego nie zauważać?
Nie wierzę,że ktoś potrafiłby tak kamuflować swoje problemy,problemy psychiczne,jak wiadomo.

32

Odp: Byłam żoną sadysty!

Analizowałam zachowanie męża milion razy,szukałam przyczyny jego zachowania wobec mnie.Skupiłam się głównie na okresie narzeczeństwa i po wielu przemyśleniach, różnych sytuacji,które miały miejsce wówczas, mogę stwierdzić,że dopóki nie wprowadziłam się do męża sytuacja między nami była jasna i nie wymagała od nas zbyt wielu poświęceń wzgledem siebie.Spotkania co 4-5 tygodni,kiedy był w kraju,wspólne wyjazdy w góry,spacery,ja gotowałam,on był mną zainteresowany i oczywiście spragniony bliskości,ale kiedy doszło do ślubu,tzn. tydzień przed slubem, On zaczął mieć wątpliwości,co do tego, czy chce się żenić.A dokładnie, to powiedział mi,że nie chce mnie ani dziecka(byłam 1,5 miesiąca w ciąży)!!!!
Dzisiaj wiem,że to był właśnie ten moment gdy powinnam spakować się i odejść, ale nie zrobiłam tego,bo uważałam,że dzieko powinno mieć matkę i ojca,nie rozumiałam też ,co się tak nagle stało z Nim,dlaczego tak postapił,do tej pory wszystko było ok.Może to trochę i moja wina,że dalej w to brnęłam,gdybym wtedy odeszła oszczędziła bym sobie wielu przykrości z jego strony.Ale i tak uważam,że nie ma usprawiedliwienia dla jego zachowań po ślubie!

33

Odp: Byłam żoną sadysty!

TO JUŻ RACZEJ OSTATNI WPIS Z MOJEJ STRONY! BRAK SŁÓW!PRZED GODZINĄ OTRZYMAŁAM PISMO Z PROKURATURY,INFORMUJĄCE O CAŁKOWITYM UMORZENIU POSTĘPOWANIA KARNEGO!!!
Z OPISU WYNIKA,ŻE NIE BYŁO ZNĘCANIA,ŻE TO MĄŻ MA ŚWIADKÓW,ŻE JA SIĘ ZNĘCAŁAM NAD NIM!!!!!!!!! POZOSTAWIĘ TO BEZ KOMENTARZA.POPŁAKAŁAM SIĘ TYLKO , NIC WIĘCEJ ZROBIĆ NIE MOGĘ.CO JA MAM TERAZ POWIEDZIEĆ NA SPRAWIE ROZWODOWEJ,ŻE MĄŻ ZAŁATWIŁ SOBIE DOWODY ZA KASĘ!NIE MA SENSU WALCZYĆ O SPRAWIEDLIWOŚĆ W SĄDZIE!!!!!!!!!!
DZIĘKUJĘ WSZYSTKIM ZA WPISY! WESOŁYCH ŚWIĄT I SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU!

34

Odp: Byłam żoną sadysty!

Margarita19 dopiero teraz zobaczyłam twój post.
musisz własnie teraz pisac i rozmawiac z kims.
To okrutne co dzieje się w imię ,,Prawa''!!!!!!!!!!!!!!
gdzie jest sprawiedliwość.

Przepraszam że to napisze-to forum jest cudowne , wspaniałe i pomocne-słowo drugiego człowieka pomaga ale do cholery przecież możemy równiez sobie innaczej pomóc

Gdzie mieszkasz? jaki to jest rejon polski.
tutaj jest tyle osób;
ktoś ma problemy z facetem ale może finansowo jest ok, może ktoś ma kogoś w rodzinie lub wśrod bliskich znajomych kto może pomóc w tej sytuacji.

Przepraszam jezeli kogoś obrażam-ale zanim miałaś rozprawe nie mogł ktoś z tego forum jakoś pomóc w realu?
Ludzie pomagajmy sobie bo kiedyś ta dobroć wróci do nas.
nie traktujmy się jaK obce osoby tylko z netu.

Prosze napisz skąd jesteś i pisz...pisz...prosze nie zamykaj się w sobie...
ja tak zrobiłam i popadłam w depresje.
pozdrawiam

35

Odp: Byłam żoną sadysty!
Margarita19 napisał/a:

A teraz ciekawostka z ostatniej chwili:
Dnia 9 bm. otrzymałam alimenty 450 zł.!
Dwa dni potem,mój mąż przyjechał do syna i zarządał paragonów !!!!!(Nie miałam,bo nie mogę stracić takiej sumy w dwa dni):)
Czy ma prawo żądać potwierdzenia tego, co kupiłam?
Zastanawiam się, czy on jest zdrowy psychicznie!:)

ŻĄdać to on se może. Żadnych paragonów nie musisz mu przedstawiać, aczkolwiek dla sądu przygotuj sobie spis wydatków na dziecko i drugi spis wydatków na życie (np. ogrzewanie, telefon, prąd itd).
Od postanowienia prokuratury możesz się odwołać. Ale na boga, skąd wzięłaś przeświadczenie, że go skarzą bez dowodów!!! Istnieje domniemanie niewinności i to nie u nas w Polsce, ale na całym świecie! Nie może być słowo przeciwko słowu, bo dlaczego akurat tobie by mieli uwierzyć a nie jemu? Winę ZAWSZE trzeba udowodnić! Skoro były awantury, to pewnie ktoś od ciebie z rodziny też je słyszał, szczególnie te u twoich rodziców. Więc podaj tych świadków - rodziców, rodzeństwo i kto tam jeszcze mógł widzieć lub słyszeć.

36

Odp: Byłam żoną sadysty!

Spis wydatków przygotowałam i opowiedziałam o sytuacji ,oddalono moja prośbę o alimenty na mnie!A z mężem mieszkaliśmy sami,nie było świadków nawet z jego rodziny!Policja i Opieka były powiadamiane o mojej sytuacji,tylko,że nikt nic nie zrobił,raz przyjechała pani z opieki,raz policjant i na tym sprawa się zakończyła.Nagminnie dzwoniłam do dzielnicowego aby skierował męża na leczenie odwykowe,dzielnicowy obiecał,że go skieruje i do dzisiaj cisza ze strony tego pana,no z wyjątkiem faktu,że zeznał iż ja nie wspominałam mu o tym,że mnie mąż źle traktuje.To po co ja do niego wydzwaniałam?????opisywałam mu dokładnie co się w domu dzieje,szukałam pomocy jakiej kolwiek,kogoś kto chciaż wytłumaczył by mojemu mężowi,że popada w coraz większe uzależnienie i coś trzeba z tym zrobić!!!
Teraz dowiaduję się,że ja działałam na tle finansowym,że robiłam to dla kasy.
Gdzie są Ci wszyscy ludzie z którymi prowadziłam rozmowy w czasie, gdy tam mieszkałam? Dlaczego dzielnicowy skłamał? Może dlatego,że nie dopełnił swoich obowiązków,bo chyba powinien odwiedzać rodziny i interesować się sytuacją,tym czasem to ja wydzwaniałam do niego,a efektów nie było!
świadkowie mojego męża to obecnie:
- ekspedjentka naszego sklepu (była dziewczyna męża)
- właścicielka sklepu (koleżanka męża jeszcze z piaskownicy)
- jego kuzyn i dziewczyna kuzyna i jej koleżanka.
no i najbliższa rodzina męża!
Oni razem, to bardzo zgrany duet. Jak ja miałam to wygrać?
Finansowo to ja jestem w takim dołku,że szkoda słów,nie pożyczyłabym na adwokata bo przeciez nie mam z czego oddać,żałuję ,że postawiłam się mężowi tyranowi,teraz pewnie na tym rozwodzie mnie zjedzą !

37

Odp: Byłam żoną sadysty!

Ja chyba nie rozumiem co czytam. Po awanturach uciekałaś do rodziców i ty nie masz świadków? Teraz on przyjeżdża do was i są afery, to co on niewidzialny? NIE WYGRASZ bez dowodów i nie łudź się, że to sprzysiężenie złych. Sąd to nie magiel, nie wystarczy napsioczyć, trzeba udowodnić swoje racje. Twoja rodzina nie może świadczyć? Czemu?
Rozwód z tego co widać raczej przesądzony, nie wiem jak mieliby Cię tam zjeść, co miałaś na myśli? Najwyżej będzie z winy obu stron. Ale musisz się bronić konkretami a nie samymi gołosłownymi twierdzeniami i psioczeniem.

38

Odp: Byłam żoną sadysty!

Moja rodzina zeznawała!!!!Widocznie pochodzimy z różnych regionów kraju, u nas określenie, że mnie  "zjedzą", nikogo by nie zastanowiło, tak się potocznie mówi ,gdy ma się przed sobą przewagę sił strony.

39

Odp: Byłam żoną sadysty!

nie wiem, czy pomogę a lekarz rodzinny, czy pokazywałaś mu sińce, może on mógłby Ci pomóc - w końcu to Ty cały czas dbasz o dziecko a nie on, czy był kiedyś u lekarza z dzieckiem.

40

Odp: Byłam żoną sadysty!

Kobiety! Ja mam obdukcję lekarską!Przecież była interwencja policji i karetka! To widocznie za mało,aby skazać męża!

41

Odp: Byłam żoną sadysty!

Czy możesz napisać w jakim rejonie Polski mieszkasz?
jezu...to się w głowie nie mieści czuję się jakbym czytała jakąś fantastyczną opowieść ...

42

Odp: Byłam żoną sadysty!

wielkopolska!

43

Odp: Byłam żoną sadysty!

jak rozumiem chcesz pozostac anonimowa...?
cóż...trzeba czasami poprosić o  pomoc...ale rozumiem cię ,też nigdy nie prosiłam..

44

Odp: Byłam żoną sadysty!

MIAŁAM NIE PISAĆ, A CIĄGLE JESTEM!ALE SAMA JUZ CZUJĘ,ŻE COŚ JEST NIE TAK W TEJ SPRAWIE!ZEZNANIA SWIADKÓW MĘŻA SĄ BARDZIEJ WIARYGODNE NIŻ MOJE I MIMO FAKTÓW,KTÓRE ZAISTNIAŁY,MĄŻ UZNANY ZOSTAJE,ŻE NIE POPEŁNIŁ CZYNU!!!MOGĘ MU ZAŁOŻYC SPRAWĘ Z POWÓDŹTWA PRWATNEGO,ALE CO TO DA? JESTEM JUZ OPISANA NEGATYWNIE I Z TEGO WSZYSTJKIEGO WYNIKA,ŻE MĄŻ BYŁ OFIARĄ,PRZYNAJMNIEJ MA NA TO ŚWIATKÓW!CAŁY DZIEŃ DZISIAJ PRZEPŁAKAŁAM! MAM DOSYC!
A TAK BARDZO CHCIAŁAM SPRAWIEDLIWOŚCI I CO!? I ZNOWU WYGRYWA TEN ,KTO MA PIENIĄDZE! ALE OBY MNIE KTOS ŹLE NNIE ZROZUMIAŁ,NIE PRZEKUPIŁ PROKURATURY,ZAŁATWIŁ SOBIE ŚWIADKÓW, TO PEWNE! SAM MI KIEDYŚ NADMIENIŁ,ŻE ZAŁATWIA KOGOŚ, KTO ZEZNA NA MOJĄ NIEKORZYŚĆ I UDAŁO MU SIĘ!

45

Odp: Byłam żoną sadysty!

KSIĄŻKĘ ,TO JA CHYBA NAPRAWDĘ NAPISZĘ!

46

Odp: Byłam żoną sadysty!

Margarita
może nie uwierzysz...ale niestety takie jest ,,prawo,, w małych miejscowościach ...znajomi i ich zeznania są ważniejszę..
jak mogę Ci pomóc???????/////

może po prostu odpuść tę sytuację...wiem że boli...ale nie masz wyjścia../ja bym się odwoływała/ i walczyła/
bądz sobą...nabierz do siebie szacunku bo do cholery jesteś ZAJEBISTĄ KOBIETĄ!!!!!!!!!!!!!

nie ważne że wielkopolska ..napisz ..może mogę Ci pomóc.. może ktoś ci może pomóc...
zostań z nami...ze mną...

47

Odp: Byłam żoną sadysty!

ok.przekonałaś mnie Doris 2727, zostaję z wami jeszcze trochę.W końcu mam o czy pisać ,rozwód trwa,więc nigdy nie wiadomo,co się wydarzy w trakcie całej sprawy!Muszę być silna, bo mam dla kogo,mam synka i to jest ważne!Jednak wiem,że to nie wszystko!Szacunek dla samej siebie!!!! Gdybym go nie miała,nie założyła bym mężowi sprawy o znęcanie!Mam poczucie własnej wartości i tym bardziej trudno  mi przyjąć do wiadomości,że właśnie mąż mi tą wartość podkopuje i to skutecznie!Od najgorszego wroga nie spodziewała bym się takich czynów jakimi karmił mnie mąż.Jak wybaczyć??? Urodziłam mu synka!Zdecydowałam się wyjść za rozwodnika,którym był i teraz tak mi podziękował! A na koniec musze wydusić z siebie to, co mi powiedziała dzisiaj znajoma rodziny: mój mąż zszedł się ze swoją pierwszą żoną!!!!! I to zaraz po tym jak mnie z domu wyprosił!!! Co mam o tym mysleć????

48

Odp: Byłam żoną sadysty!
Margarita19 napisał/a:

Urodziłam mu synka!Zdecydowałam się wyjść za rozwodnika,którym był i teraz tak mi podziękował! A na koniec musze wydusić z siebie to, co mi powiedziała dzisiaj znajoma rodziny: mój mąż zszedł się ze swoją pierwszą żoną!!!!! I to zaraz po tym jak mnie z domu wyprosił!!! Co mam o tym mysleć????

MASZ myśleć, że to BYDLĘ nie było Ciebie godne!!!
Jeśli masz obdukcję, niebieską kartę to WALCZ! Nie z nim, bo on tego nie godzien - z aparatem walcz. Odwołaj się od decyzji prokuratury koniecznie. Oni tak idą po najmniejszej linii oporu, żeby się nie napracować - bo może skarżący sobie odpuści (co często się zdarza). Masz przed sobą rozwód. Jak odpuścisz, będziesz miała gorsze szanse. Więc nie odpuszczaj!
Nimi się nie przejmuj - bądź ponad to - jak się rozwiedli to różowo nie było, niech zatem teraz ją tłucze ZAMIAST CIEBIE! A w ich rozwodzie sprawa agresji nie miała miejsca? Bo może byłby to argument na twoją korzyść? Trzymaj się - nie daj się smile

49

Odp: Byłam żoną sadysty!

Witaj Margarito! Jestem przerażona jak czytam twoje posty-co się dzieje w polskim prawie?
U mnie poszło jak z płatka-ale tylko dlatego,że winny przyznał się do wszystkiego i okazał skruchę(dla mnie fałszywą ale okazał). Nie możesz się poddawac-walcz jak długo to będzie możliwe-w końcu znajdzie się na niego bat. Niech układa sobie życie z kim innym-a ktoś inny dowie się wkrótce, że ludzie nie zmieniają się (w jego przypadku)na lepsze....Za jakiś czas oberwie tak samo jak ty oberwałaś...Jest bezczelny i wyrafinowany -z takimi trudno walczyc. Teraz znęca się nad tobą psychicznie,ale na to też jest paragraf...Strasznie ci współczuję i jestem z Tobą-trzymaj się,bądź dzielna i walcz,walcz,walcz

50

Odp: Byłam żoną sadysty!

Czuję,że się wypalam emocjonalnie!Zadzwoniłam dzisiaj do męża, aby przełożył niedzielną wizytę u syna, na następną sobotę, jestem w trakcie wyprowadzki od rodziców i nie bardzo mi teraz pasuje,aby go przyjmować.Wiecie co usłyszałam,że on się do mnie dostosowywał nie będzie! Jeszcze na rozprawie pytałam się sędziego,czy mogę przełożyć wizytę w sytuacji,kiedy mam inne sprawy nagłe i sędzia powiedział,że mogę.Mąż twierdzi,że on nie musi się zgodzić na przełożenie wizyty!Nie mogę się z nim dogadać w żadnej sprawie,gdyż według niego ja nie mam prawa głosu!Zresztą nigdy nie miałam jako żona,to i dlaczego teraz ma być łaskawy!?
Boże,  jak mam udowodnić,że on kłamie,że to wszystko,co się wydarzyło,to prawda? Wiem jedno,jestem już trzecią synową z koleji,która z tej rodzinki odeszła,w ciągu ostatnich 5 lat! Nikt z nimi nie wygrał i nie wygra!!!!!Takie są realia!

51 Ostatnio edytowany przez gazia (2010-12-17 17:50:10)

Odp: Byłam żoną sadysty!

Nic nie udowodnisz. tacy ludzie  sa przebiegli. Nie spodziewamy sie przebiegłosci, a tu zaskoczenie.Mój mąz odpisał mi na gg, poniewaz nalegałam by zapłacił rachunek za oba telefony. ja zapłaciłam pozostale rachunki domowe.
No i napisał mi  odnośnie tego rachunku, że zapłacił i ze zrobiłam  błąd piszac do ewy. To gad .  No pewnie powinnam była spokojnie patrzeć , jak mu sie porywisty romansik układa, moze jeszcze podesłac bilety do dobrego hotelu...i zyczyc miłych rozmów na skype. Drań.


Wiem, że jesli djdzie do rozwodu, to on zrobi ze mnie winną. nie chodze do adwokatów, mam nadzieje, ze on  sie zaplacze w tych swoich kłamstwach i oni jego świadkowie też. Na swiadka wezme tylko syna.



Znowu mnie dusi w mostku

52

Odp: Byłam żoną sadysty!

Margarita
chcę mi sie wyć!!!! i krzyczeć!!!!!!!!!!!!!1
DO CHOLERY, przecież mozna stracić szacunek do ludzi...do facetów...

Ale jedno jest pewne- Masz Synka...dasz radę...będziemy z Tobą..ja będe...
proszę pisz może jednak możemy jakoś pomóc nie tylko pisząc tutaj ciagłe słowa- ,,dasz radę''

I masz rację -uszanowałaś siebie, odeszłaś, walczysz...
wiem ze jesteś osobą wierzącą , chyba gdzieś w twoim poście to pisałas
To o co Cię poproszę nie jest nie zgodne z religią...
Jezeli możesz spróbuj tak zrobic

Kto czytał książkę ,, potęga podświadomosci'' wie o co chodzi.

Spróbuj codziennie / jezeli możesz to około 3 razy / wyobrażać sobie to czego pragniesz.
to musi być obraz, jak najbardziej rzeczywisty.

Staraj się wtedy zrelaksować , zamknij oczy i wyobraż sobie tę scenę.

Dla przykładu;
np. widzisz jak sędzia ogłasza wyrok rozwodu , usłysz jego głos i stwórz to co chcesz usłyszeć...
WIARA-CZYNI CUDA!!

JEDNAK TO CO NAJWAŻNIEJSZE , MUSISZ W TO WIERZYĆ CAŁĄ SOBĄ, NIE MOŻE BYĆ W GŁĘBI CIEBIE MYŚL -NIE ZGODNA Z TYM CZEGO PRAGNIESZ.

NP. nie możesz powtarzac słowa- ,, nikt jeszcze z nimi nie wygrał''

Kurcze nie wiem czy to dobrze określiłam...
może po prostu wyślij mi swój adres a ja wyślę Ci książke...

Pozdrawiam

53

Odp: Byłam żoną sadysty!

Kilka lat temu przeczytałam tą książkę i wiele innych podobnych książek!Wiem,co masz na myśli!Jestem realistką i staram się żyć zgodnie z własnym sumieniem,jednak nie wierzę,że w taki sposób zmienię bieg wydarzeń.Nie chcę Cie urazić,ale uwarzam,że sami jestesmy kowalami własnego losu,jednak, nie do końca jesteśmy w stanie przewidzieć pewne okolicznosci,które w naszym życiu nastąpią.Ma to związek z wpływem osób trzecich,których działania mają wpływ również na nasze życie i podejmowane przez nas decyzje,tak więc będąc kowalami własnego losu,musimy się liczyć z tym,że wpływ środowiska ma duże znaczenie na bieg naszego życia.Tak samo każdy z nas, może drugiej osobie pokrzyżować pewne plany życiowe,lub pomagać w ich realizacji.Tak więc wyborów dokonujemy sami,ale droga do obranego celu nie zawsze jest prosta i może powodować ,że mimo sprecyzowanych planów na starcie,pod wpływem biegu wydarzeń  zmieniamy cele,decyzje i poglądy na życie!To tzw. szkoła życia,która nas kształtuje,jedni popadają w przygnębienie nie mogąc poradzić sobie z ciężarem  trudnych sytuacji, a inni,może bardziej gruboskórni,podchodzący do życia, z większym dystansem,żyją dalej,nie zważając na porażki!Aby żyć, nie mozna zamykać się we własnych myślach, bo samo myślenie o problemie, nie ułatwi nam wyjścia z trudnych sytuacji życiowych, z którymi często się borykamy!
Nie jestem alfą i omegą i może się mylę w niektórych twierdzeniach ,ale staram się oceniać życie realnie i przekładać je na działanie!Mam nadzieję,że rozumiesz o co mi chodzi,chociaż zagmatwałam teraz temat!

54

Odp: Byłam żoną sadysty!

NIE urażasz Mnie, kazdy może mieć swoje zdanie, ja sprawdziłam z powodzeniem tę metodę..
Nastawienie /tak można to nazwać/ wiele może zmienić.

np. Pewność siebie-powoduje że ludzie Cię innaczej odbierają...
Wszystko ma wpływ na nasze życie- każda nowa poznana osoba, nasze decyzje-zmieniają bieg naszego życia..

55

Odp: Byłam żoną sadysty!

Staram się być sprawiedliwa w swoich osądach.Przez 2 lata małżeństwa marzyłam o tym, że wszystko się ułoży,że spędzę ze swoim mężem resztę życia,że szczęśliwie się zestarzejemy,że wychowamy wspólnie dzieci.To były tylko moje marzenia! Naiwnie wierzyłam,że coś się zacznie układać,że on zmądrzeje w końcu!Przez ostatni ,trzeci rok mojego małżeństwa,nie miałam już takch marzeń,straciły dla mnie wartość,dusiłam się coraz bardziej w tym patologicznym związku z człowiekiem,który nigdy nic do mnie nie czuł,był jak kamień u mojej szyji!I mimo wszystko nie umiałam sama tak poprostu odejść,to była bardzo trudna decyzja i jedyna jaką mogłam podjąć.Dzisiaj wiem,że dobrze zrobiłam,bo nawet jeśli przegram sprawę w sądzie i nie udowodnię mu winy, to i tak mam to szczęście,że mogę kiedyś zacząć budować swoje życie od nowa i odzyskać te marzenia ,które przy moim mężu straciły wartość!

56 Ostatnio edytowany przez Margarita19 (2010-12-20 15:50:32)

Odp: Byłam żoną sadysty!

A teraz padniecie kobietki,jak wam powiem!!!
Mąż oczyścił się z zarzutów o znęcanie,prokuratura mnie opisała negatywnie.A dzisiaj mąż dzwoni do mnie i pyta skruszonym tonem "Jak się czujecie? Zdrowi jesteście?".Pociągnęłam temat i pytam ,co kombinuje?On na to,czy byśmy się w sprawie okoliczności rozwodu mogli dogadać,bo skończyła mu się kasa na panią mecenas i wolał by zakończyć rozwód bez orzekania o winie!!
Beszczelny,to mało powiedziane! Powiedziałam,mu,że jak chce szybkiego zakończenia sprawy,to niech się przyzna do winy!A on na to,że teraz nie ma pracy i że jest mu ciężko finansowo!.........
Poprawił mi się chumor kobitki!!!
Nie będzie mnie przez jakis czas na forum,dzisiaj się przeprowadzamy z synkiem do babci. Wszystkim życzę Wesołych Świąt i udanego Nowego Roku!!!

57

Odp: Byłam żoną sadysty!

Co do tematu : Byłam żoną sadysty . Też wiem coś na ten temat bo ja byłam córka sadysty. Jest to bardzo ciężka sprawa. Moja mam gdy wyszła za mojego tate tez było pięknie nic nie wynikało z tego że wszystko sie potoczy tak jak sie to teraz dzieje. Mój tata jest alkoholikiem od kąd pamiętam zawsze go widziałam z butelką w ręku . Bił moją mame tak samo jak i mnie gdzie później przepraszał i mówił że on nie jest zły przeciesz on nic mi nie zrobił no jednak mylił sie bo Nas krzywdził .Pamiętam różne sytuacje jak zamykał nas w domu wychadząc do pracy . Zawsze z mamą i rodzeństwem siedzieliśmy w jednym kącie bo każdy się go bał. Jedna z tych sytuacji była taka że moja mama była w 6 miesiącu ciązy. Był środek nocy a ja się obudziłam żeby skorzystać z łazienki wchodząc do niej zobaczyłam jak moj ojciec trzyma moja mame na rekach a w wannie bylo pełno wody , ona miała tasme na ustach. Do tej pory nie wiem czy on chciał ją utopić nie wiem. Wiem że ją także kopał po brzuchu ciągał za włosy . Jestem zadowolona tylko z tego że Natalka urodziła się cała i zdrowa . Wyganiał także mnie z domu musiałam spać na klatkach bo nie chciał mnie wpuścić . Dużo było sytuacji w moim życiu i dużo by tu było by trzeba opisywać człowiek wszystkiego dobrze też nie spamięta tyle lat się to działo. Najważniejsze jest to żeby o tym mówić sami się przekonaliśmy mieszkaliśmy juz nie raz w Ośrodku Interwencji Kryzysowej . Ja chodziłam do psychologa ponieważ nie potrafiłam poradzić sobie z własnym życiem , nie ukończyłam szkoły . Niedlugo kończe 21 lat i dopiero rozpoczynam swoją naukę w Liceum. Jestem bardzo z tego zadowolona ponieważ wcześniej nie miałam możliwości na to żeby sie uczyć. Nasz problem z tym człowiekiem i tak sie jeszcze nie zakończył niestety . Wiem że ojca ma się jednego ale ja nie chcę go znać. Do tej pory nas dreczy chociaż są juz po rozwodzie znajduje sobie głupie preteksty itd. Ja uważam że nie możemy sie poddawac i nie tak powinnyśmy być traktowane.  Ja tylko chciałabym żeby on poczuł jakie to jest uczucie być przez pół swojego życia upokarzanym wysmiewanym i jak to jest dostać w ryj ....

Pozdrawiam was wszystkie trzymajcie sie cieplutko i się nie dajcie nikomu żeby wam rujnował życie .

58

Odp: Byłam żoną sadysty!

Dokładnie to samo czuję! chciałabym aby wiedział jak to jest, gdy stajesz sie kłębkiem nerwów,jak to boli, gdy rani człowiek, który zamiast chronić i wspierać staje się wrogiem i tyranem we własnym domu, tam, gdzie każdy normalny człowiek powinien odnajdywać spokój i wyciszenie!Dlaczego tak się dzieje,że nie ma juz czego ratować?Po moim małżeństwie pozostały popioły,choć nadal nie mam rozwodu, to jednak nie potrzeba mi orzeczenia,aby dostrzec zmianę w moim życiu,istotną! zwaną , świętym spokojem!I wcale nie chcę zamknąć się w skorupie samotności, wręcz przeciwnie, mam zamiar żyć pełną piersią, bo czuję się jak ptak, który opuścił klatkę !:)
Mimo wszystko wierzę w miłość i w to,że spotkam na swojej drodze człowieka,przy którym odnajdę zrozumienie i chęć wspólnego życia, nie mówię,że bezproblemowego,bo treścią każdego życia są problemy mniejsze lub większe,ale takiego, przy którym, chce się trwać do końca!

59

Odp: Byłam żoną sadysty!

Dziewczyny, czytam te posty i płakać mi się chce.
Tyle cierpienia....
Moja historia jest kiepska, ale (przynajmniej na razie) nie aż tak.
Ściskam Was wszystkie bardzo mocno. Nic więcej na razie nie napiszę, bo po prostu brakuje mi słów.

60

Odp: Byłam żoną sadysty!

niekochana72 nie chodzi o to aby porównywać swoją historię do innych - chciałam tylko zwrócić uwagę na to jak wygląda rzeczywistość.To co dla mnie było tak oczywiste dla sądu nie było...
  Tkwię w tej pustce emocjonalnej i nie mam odwagi...

61 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-02-23 22:07:14)

Odp: Byłam żoną sadysty!
daria1968 napisał/a:

niekochana72 nie chodzi o to aby porównywać swoją historię do innych - chciałam tylko zwrócić uwagę na to jak wygląda rzeczywistość.To co dla mnie było tak oczywiste dla sądu nie było...
  Tkwię w tej pustce emocjonalnej i nie mam odwagi...

Mnie też nie chodziło o porównanie, tylko o "względność postrzegania". Jak miałam parę dni temu atak oaniki po wizycie u prawniczki, to wydawało mi się, że nikt nie ma tak źle jak ja.

Dario - gdzie znajdę Twoją historię?

62

Odp: Byłam żoną sadysty!

Moja historia jest taka jaką opowie każda żona alkoholika,kobieta która kocha za bardzo albo taka kobieta która siebie stawia na ostatnim miejscu...zagubiona,niby dorosła ale wciąż szukająca opieki.

63

Odp: Byłam żoną sadysty!
daria1968 napisał/a:

Moja historia jest taka jaką opowie każda żona alkoholika,kobieta która kocha za bardzo albo taka kobieta która siebie stawia na ostatnim miejscu...zagubiona,niby dorosła ale wciąż szukająca opieki.

Dario - jesteś już po rozwodzie?
Ja jestem tuż przed. W każdym tego słowa znaczeniu. Nie wiem, jakie będzie jutro z powodu choroby męża.
Znam potencjalne scenariusze - ten dobry i ten zły.
Mój ojciec był, a właściwie jest alkoholikiem - moja mama nadal z nim jest.
Dlatego wiem, ze muszę skończyć to małżeństwo - dla siebie i córki. Ale boję się jak cholera - boję się nieprzewidywalnego.

64

Odp: Byłam żoną sadysty!

No i dlatego, że boisz się nieprzewidywalnego, musisz się rozwieść, Niekochana. Bo, kiedy przez to przejdziesz Twoja przyszłość będzie przewidywalna (na ile to możliwe), ponieważ będzie zależała wyłącznie (albo w ogromnej mierze) od Ciebie. Pozostanie w chorym związku bez wątpienie przynosi więcej znaków zapytania niż odcięcie się od "Nieprzewidywalnego". Jedynie niepewność jest pewna w takim układzie, nic nie zależy od Ciebie. Może tylko tyle: zniesiesz to, czy nie? I jak drogo za to "znoszenie" zapłacisz? Mam na myśli uszczerbek na zdrowiu psychicznym i równowadze emocjonalnej. Ty wybrałaś czego boisz się bardziej, okupujesz to inną obawą, ale ta minie. Odejdzie wraz z chorym związkiem.

65

Odp: Byłam żoną sadysty!
marynarka napisał/a:

Ty wybrałaś czego boisz się bardziej, okupujesz to inną obawą, ale ta minie. Odejdzie wraz z chorym związkiem.

Dzięki, kochana. Powtarzam to jak mantrę.

Posty [ 1 do 65 z 80 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Byłam żoną sadysty!

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024