Nie wiem jak sobie poradzić z tym uczuciem??:( - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Nie wiem jak sobie poradzić z tym uczuciem??:(

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 20 ]

Temat: Nie wiem jak sobie poradzić z tym uczuciem??:(

Hej dziewczyny. Niestety znowu musze sie wygadac..bo mi ciezko. a myslalam ze jest juz dobrze..ale chyba naszla mnie chwila słabości..a wiem, ze Wy mnie wysluchacie i cos doradzicie..
Opisywalam tu wczesniej  w postach moja sytuacje z bylym chlopakiem, z ktorym bylam 2 lata. Wiec nie bede sie powtarzac, jak cos znajdzcie posty.
Kurcze..myslalam ze mi przeszlo, ze juz do niego nic nie czuje, ale nie moge zrozumiec moich uczuc. i tego co we mnie w srodku jest.
Przez wakacje bylo fajnie, nie widzialam go za czesto. Bylam wtedy w tym 3 miesiecznym zwiazku, ktory okazal sie klapa..teraz jestem sama...nie chodzi mi tu teraz o to ze sie chwale czy co, chce po prostu powiedziec, ze zawsze bylo pelno chlopakow wokol mnie, teraz tex sie z 2 ma spotykam ale boje sie ze zadnego nie pokocham juz, ze wogole juz nie pokocham...a sa naparwde godni zachodu.
W czasie wakacji, kiedy bylam z tamtym, Moj byly chcial wrocic, widzielismy sie, chcial zebysmy sprobowali, pisal ze brakuje mu tego dawnego zwiazki, ze zamykam mu droge odmawiajac...ja wtedy uparcie odmowilam, bo bylam w innym zwiazku a poza tym niw chcalam leciec na kazde jego zawolanie. Jak sie dowiedzial ze kogos mam byl zazdrosny, widac to bylo, ciagle sie wypytywal, ciagle drazyl temat, powiedzial nawet ze moglby o mnie zawalczyc, zebym do Niego wrocila, ale jaka ma szanse ze zerwe z tamtym chlopakiem.
  Kurcze ucieszylo mnie to...moj zwiazek skonczyl sie tydzien po tym...po jakims czasie
I z chwila kiedy postanowilam przeprowadzic rozmowe z bylym..ze moze jednak jest dla nas szasna, ze mozan sprobowac od nowa, On juz nie byl pewny. Jak zapytalam, po co w takim razie chcial wracac, powiedzial, ze owszem chcial ale potem stweirdził ze jednak by sie nam chyba nie udalo, doszlismy wiec do tego ze zostaniemy przyjaciolmi.
Ja sie zgodzilam. Ja sie nigdy pierwsza do Niego nie odzywam, On jednak caly czas szuka ze mna kontatu, chce sie spotykac raz na jakis czas.ostatnio zaproponowal mi wyjazd nad morze z jego para znajomych starsi, malzenstwo z dzieckiem. Kurcze i bylo super.
  Przynajmniej dla mnie, wieczorem troche sie zblizylismy do siebie ale potem mu powiedzialam ze to bylo ost raz..Ogolnie bylo super, zartowalismy, smialismy sie, bylo fajnie, jak sie zle czulam opiekowal sie mna. Byl zazdrosny, gdy ciagle ktos do mnie downil, jakis kolega, i jak pisalam smsy.
Ja nie pokazywalam mu za zadne skarby ze chce cos wiecej...Ja opowiadlaam mu o chlopakach a On staral sie we mnie wzbudzic zazsrosc i opowiadal o dziewcznach...
Ja godzac sie z tym ze jestemy przyjacilmi zaczelam go namwaic, zeby zaczal podbijac do takiej pewnej dziewczyny. On wtedy zglupial, pytal sie czy ja nie jestem zazdrosna itp, aj mu wtedy tumaczylam ze gdybym byla to bym nie chciala dla Niego dobrze.
Po przyjedzcie z nad morza widzielismy sie...To On caly czas dzwoni..przyjechal do mnie na mieszkanie..zaczal sie przytulac chcial cos wiecej...ale ja mu nie dalam.  Powiedzialam ze przyjaciele tak sie nie zachowuja.  On wtedy widzialam ze mu sie to nie podoba, bo wydaje mi sie ze Jego cos tam do mnie ciagnie i mysli ze moze mnie miec na zawolanie, a staram sie byc dla niego niedostepna, to podobno dziala na facetow.
Kurcze teraz wrocislimy na studia, niestety chodzimy do tej samej grupy i jest mi ciezko...najchtniej wogole nie chcialabym go widziec, ciezko mi jakos...przez ten caly tydzien nie proponuje spotkan, wczoraj tylk oodezwal sie na gg i zapytal jak moje romanse z chlopakami
Ciezko mi, niby jak jestem z nim i patrze na Niego wydaje mi sie ze to co bylo miedzy nami juz nie wroci, ze chyba juz nie bedziemy ze soba a z drugiej strony mam takie dni jak dzis ze za NIm tesknie.  Ogladam zdjecia, mysle czy zadzwoni itp.
  nasze relacje wygladaja teraz tak, ze staram sie jakby pokazac mu cos co nie jest prawda, jak sie widzimy, mowie mu zeby uwierzyl ze znajdzie jeszcze kogos, bo On ciagle narzeka ze jemu nie jest juz nc pisane, namawiam go na dziewczyny, On z kolei chwali sie ze na dyskotece kogos poznal itp, ale ja udaje ze mnie to nie rusza...Kiedy chcial sie do mnie zblizyc wtedy co przyyjechal, to powiedzialam mu ze niech sobie idzie do nowej kolezanki i Ona mu da, to On na to ze On specjalnie tak gada o dziewczynach przy mnie, ze mnie podpuszcza. ehhh nie wiem jak to wszystko odbierac..
Moze On jeszcze chce ten ostatni rok sie wyszalec? Moze boi sie, ze jak by wrocil do mnie skonczylo by sie to imprezowe zycie ?
Nie wiem. ja po prostu glupieje. ciezko mi.nie wiem w sumie czemu Niby juz sie pogodzilam ze nie jestemy razem itp ale z drugiej strony gdzies On sie szweda po moim sercu.
najchetniej to rzucilabym te studia i wogole go nie widziala i zebym nie miala z NIm kobtaktu a tak to mi ciezko...
Nie wiem, podejrzewam ze ciezko by mi bylo gdyby kogos poznal nowego i zaczal nowy zwiazek. udawalabym ze ciesze sie z jego szczescia ale codziennie modle sie zeby nikogo nie poznal.
   ogolnie nie nalezy On do facetow typu- ciachoo, jest troche grubszawy, ma brzuszek itp ale kurcze ja go wlasnie takiego pokochalam..
  Nie umiem sobie poradzic z tym wszystkim, dlaczego? Dalczego On jesszcze we mnie jest? i siedzi tam?? Jak mam sobie poradzic z ta cala sytuacja?? On niby nie chce a ciagle szuka kontaktu, ciagle pytania zazdrosci, albo mowi mi, ze ja to juz wogole sie do Niego nie odzywam, ze On tylko musi.
Ciezko mi, powiedzcie co mam robic, boje sie ze znowu powroci to, przez co tak bardzo kiedys cierpialam, a boje sie tego cholernie!

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Nie wiem jak sobie poradzić z tym uczuciem??:(

Fakt faktem ty go wciąż kochasz a on prawdopodobnie też. Powiem ci szczerze że to niemożliwe żebyście zostali przyjaciółmi bo jako że byliście razem macie wspomnienia z tych pięknych chwil itp faceci często źle postępują jedni żałują inni nie i mi się wydaje ze twój facet żałuje tego co zrobił. Powinniście porozmawiać tak szczerze już bez jakiegoś przechwalania się kto kogo poznał itp po prostu szczerze o tym co czujecie jak sobie wyobrażacie dalszą przyszłość. Może powinniście dać sobie "okres próbny" i zobaczyć jak będą się wasze relacje układać.

3

Odp: Nie wiem jak sobie poradzić z tym uczuciem??:(

No tak, ale ja próbowałam...wtedy co moj ten zwiazek trzy miesieczny sie zakonczyl stwierdzilam ze to jakis znak, mama od dawna mnie namawiala, juz wtedy w wakacje, zebym mu dala szasne..ale ja uparcie nie chcialam, im bardziej bylam niedostepna tym bardziej On byl zazdrosny, a kiedy postanowilam zrobic krok, On stchorzyl;/ Ile razy moge prosic?? Nie moge mu pokazac ze mi zalezy;/ On sie zwyczajnie boi, jak rozmawialismy wtedy,On mowil, ze boi sie ze nie wyjdzie, ja mu tlumaczlam, ze przeciez nic nie tracimy, ze mozemy sprobowac..
Ale wydaje mi sie, ze ja jestem dla Niego tylko juz przeszloscia, ale w takim razie po co chce sie widywac, po co dzwoni, po co zawsze na gg sie odzywa..
Mowi, ze swietnie dogadujemy sie jako przyjaciele, ale ja chyba tak nie potrafie..piszac to mam łzy w oczach bo ja tak nie chce!! Albo sprobujemy razem albo ja wogole nie chce go widziec, i chce go usunac kompletnie z mojego zycia zeby nie cierpiec:(
Ale jak mam wytrzymac ten rok na studiach?? jest mi ciezko...uczucia znowu wrocily...nie wiem czemu...to chyba prez ten wyjazd i przez to jak mnie traktuje..
Skoro mnie kocha czemu nie chce sprobowac/? Nie wierze w to szczerze ze mnie kocha, On sie cholernie boi, boi sie ze znowu bedzie zle miedzy nami. ale ja wiem ze by nam sie udalo, kazde z nas nauczylo sie czegos i ziwazek bylby inny- lepszy!!! Po co w takim razie sie odzywa, po co chce sie spotykac!! Niech da mi spokoj jak nic nie chce. Mysle czasem zeby mu to powiedziec, ale boje sie, ze dla Niego to bedzie na reke!! ehh juz sama nic nie wiem, kiepski mam dzis dzien:(

  Wlasnie ide na randke z tym fajnym chlopakiem..jest swietny, wrecz idealny na faceta na przyszlosc..ale co z tego..jak ja zyje utopia zycia z kims innym;/

4

Odp: Nie wiem jak sobie poradzić z tym uczuciem??:(

On też przeżywa to co ty zależy mu ale ma wątpliwości. Z doświadczenia wiem że facetami trzeba czasem wstrząsnąć tzn proponowałabym ci żebyś mu powiedziała jasno że jesteś w stanie spróbować z nim jeszcze raz, powiedz mu co do niego czujesz, że nie chcesz żadnych przyjaźni. Albo on jest w stanie się odważyć spróbować albo żegnaj na zawsze żadnych przyjaźni. Jeśli mu zależy powinno nim to wstrząsnąć i mam nadzieje że przemyśli to i wybierze ciebie bo nie można ciągle się bać co będzie co będzie potem jeszcze będzie żałował że nie spróbował być z tobą właśnie z powodu strachu... trzeba postawić sprawę jasno, facetom trzeba czasem zafundować lekki szok wink

5

Odp: Nie wiem jak sobie poradzić z tym uczuciem??:(

ale boje sie kolejnego odrzucenia...On juz pewnie myslal...ze wszystko miedzy nami jest poukladane...ze jestesmy przyjaciolmi, i takmu wygodnie poki co, a teraz znowu wyskocze z tym, ze chce z Nim byc...
A i tak wiem i jestem pewna, ze powie, ze On nie chce, bo sie boi i ze to nie ma sensu...

Ale moze postawic sprawe jasno, ze jezeli nie chce ode mnie to niech da mi spokoj, niech wykasuje moj numer, i cala mnie...chcialabym, zeby to dalo mu do myslenia..ale wiem..ze to i tak nic nie da, On po prostu na to przystanie..
a ja tak lubie sie z NIm spotkac..ale wiem ze te spotkaania znow zaczynaja mnie bolec:(

I pewnie bedzie tak, ze znowu sie osmiesze, znowu pokaze MU, ze chce cos wiecej, On powie, ze nie chce, i co z tego, ze mu powiem zeby mi dal spokoj, jak bedzie mnie na zajeciach widzial, chcialabym zniknac kompletnie z Jego zycia!! Eby mnie nie widzial wogole, zeby odczul moj brak!!
Tak jak to bylo wlasnie w wakacje, kiedy nie widzielismy sie..to wtedy wlasnie chcial wrocic..a jak zaczely sie studia zblizac...to sie przestraszyl..
Dziwne jest to wszystko...niby mnie nie chce, a ciagle szuka kontaktu...
czuje ze dluzej juz tak nie wytrzymam..ale nie wiem co robic...czy zostawic to tak jak jest..czy zrobic jakis krok:( mimo, iz wiem ze bedzie sie on wiazal z odrzuceniem:(

6

Odp: Nie wiem jak sobie poradzić z tym uczuciem??:(

sensu nie ma taka przyjaźń bo tylko będziesz cierpieć lepiej postawić sprawę jasno że jak nie chce być  z tobą to niech nie szuka z tobą kontaktu itp tak jak pisałaś wyżej po co się zadręczać kimś kto nie jest zdecydowany czego chce facetów jest mnóstwo a tak w ogóle pisałaś że byłaś z kimś na randce i bardzo dobrze robisz najlepszym lekiem na zapomnienie jest nowa miłość bo skoro twoj eks nie wie czego chce to jego strata nie twoja

7

Odp: Nie wiem jak sobie poradzić z tym uczuciem??:(

Witam serdecznie!Może któraś z was mi pomoże.Mianowicie chodzi mi o moją chorobliwa zazdrość o chłopaka.Jestem już tak głupia ze jestem zazdrosna nawet o aktorki w filmach!!!Już nie mogę sobie z tym poradzić.Czuję się winna że przezemnie on przestaje mnie kochać a mi tak bardzo na nim zależy,na początku naszego związku byłam ideałem(jesteśmy 7 lat ze sobą)od jakiegoś czasu robię mu kłótnie o byle co!Zaznaczę że czuje się nieatrakcyjną kobietą on mówi mi że jest inaczej że mam chore myśli itp.On wstydzi się za mnie ja to wiem! co mam zrobić?

8

Odp: Nie wiem jak sobie poradzić z tym uczuciem??:(

ja mam taka sama sytuacje jak Ty i bardzo cie rozumiem tez sie spotykam z eks jestesmy przyjaciolmi i mnie ciesza te spotkania ale boli mnie to ze che z nim byc kocham go i jest mi ciezko on mowi zebym sie spotykala z innymi chlopakami jesli zechca ale ja nie potrafie zalezy mi na nim i nie mam ochoty cche z nim ale on mowi ze juz mnie nie kocha i ma mieszane mysli mowi mi ze jestem inna niz wszystkie dziewczyny ktorte mial bo jestem mu wierna i niezdradzilabym  go nigdy powiedzial mi ze jesli pozna inna i mu sie nie ulozy to wtedy ze mna sie bedzie spotykal i dami wtedy szanse nie wiem juz co myslec o tym ma moze racje zebym sie z kolegami nieraz spotkala bo nasz zwiazek rozwalili moi rodzice i on mowie zeby nienabierali podejrzen.

9

Odp: Nie wiem jak sobie poradzić z tym uczuciem??:(

No wlasnie Alusia21...idealeni Cie rozumiem co czujesz...
Ja mialam okres czasu, kiedy myslalam ze juz nie mysle o Nim, mialam w glowie co innego, inny zwiazek, powiedzialam sobie, ze sszkoda moich lez, nawet jak chcial wrocic, to nie dalam sie złamac...

Ale przedwczoraj cos we mnie peklo...i nie wiem czemu!!!??? skad to nagle znowu myslenie o Nim?? Chyba wlasnie datego, ze w tym tygodniu nie dzowni, zeby sie spotkac, napisal tylko na gg....

Beznajdziejne jest to wszystko..
co ja mam zrobic, nie chce go wogole widziec, ale jak to zrobic jak studiujemy razem...to ostatni rok ale mam glupie mysli, i boje sie, ze zrobie cos glupiego!!!

10

Odp: Nie wiem jak sobie poradzić z tym uczuciem??:(

ja tez nie wiem co robic chcialabym by wrocil do mnie ale on napewno sie boi moich rodzicow jak dowiedza sie sie jestemy razem itp gdyby byli wporzadku to by cudownie bylo by moje marzenie sie spelnilo.

11

Odp: Nie wiem jak sobie poradzić z tym uczuciem??:(

Hej.
Ehhhh...wiem ze znowu sie bede nad soba uzalala...dałyscie mi tyle rad ale ja nadal swoje robie i nie moge wyjsc z tej przedziwnej sytuacji!!!!

Zrobilam ostatnio urodziny...jak moj były..sie o tym dowiedzial..to mial zal, ze nie mialam go za bardzo w planach zapraszac...za kazdym razem jak sie widzielismy, to mowil, ze ja go tam nie chce, tak jakby wywolywal we mnie to, ze mu smutno ze nie chce go zaprosic. Wiec po przemysleniach stwierdzialm ze go zaprosze. Ucieszyl sie strasznie. Caly czas marudzil, ze pewnie go tam nie chce ale w sumie stwierdzilam..ze co mit am, odzywamy sie normlanie..wiec jak tak bardzo chce to go zaprosze.
Przyjechal....bylo swietnie...dal mi prezent...Caly czas sie na mnie patrzyl, chodzil za mna...rozmawial...spiewal za moje zdrowie.
W pewnym momencie wyszlismy do przedpokoju...zaczal mnie przytulac...i calowac...mowil, ze cieszy sie ze tu jest, ze ladnie wygladam itp. Zaczal cos gadac, ze jakis dziwny ten uklad miedzy Nami, ale przytulal mnie dalej.
    Potem jak przyszedl z bratem z papierosa...zobaczyl jak siedze z dwoma moimi kumplami, ze jeden mnie objal, ze super sie smialismy i bawilismy.
Wyszedl...dlugo go nie bylo...jak sie skapnelam ze Go nie ma pobieglam na dwor, siedzial w samochodzie, wbieglam i zapytalam Co sie stalo, oboje bylismy troszke ale to tylko troszke wcieci, wiadomo urodziny, kazdy wypil. On zaczal mi mowic, ze obsciskuje sie z jakims gosciem, ze widzi ze ON na mnie leci, ja zaczelam cos tam mowic, ze to moj kolega, ze My tak zawsze...i nie wiem jak to sie stalo.. bo przyznam szczerze, ze ja vbylam gorzej pijana niz On, i to o wiele..nie pamietam jak ale skonczylo sie to na tym, ze On mnie przytul i zapytal, czy ja go ciagle kocham...i Ja WTEDY NIE WYTRZYMALAM!!! CZLOWIEK  jak jest pijany to wlacza mu sie szczerosc...przypomnialy mi sie wedy Wasze wypowiedzi na poscie, w sumie nie wiedzialam co robie, rozplkalam sie i poWIEDZIALAM ZE NADAL GO KOCHAM!!!! ON zaczal co tam mowic.., ze od naszego rozstania nie mial zadnej dziewczyny.,,i cos tam jeszcze
Najgorsze to jest to, ze ja nie pamietam za bardzo tej rozmowy!!! Potem przyszedl moj brat i rozmowa sie uciela...
Poslzismy spac...zostal u mnie na noc...bo nie mial jak wracac...
Jak se obudzilismy...zapytal mnie czy to co mu mowilam wczoraj t prawda, a jak zaczelam mowic, ze ja nic nie pamietal, zaczal mowic, ze klame, zapytal pote drugi raz o to, rowniez zaprzeczylam..powiedzialam ze nic nie pamietal i ze gadalam pewnie jakies glupoty i zeby o tym zapomnial, ze to pierdola
On wtedy na to, ze On to bedzie pamietal i ze do tematu powroci bo to wazne. Plus zaczal cos mowic, i tak jakby sie tlumaczyc, ze On nie wie jak to jest, ze nie wyklucza tego co moze byc iedys, ale ze poki co tak mui byc...Ja mu wtedy przerwalam i powiedzialam, zeby przestal, ze ja Nic nie mowilam, ze Po co sie wogole tlumaczy, ze dla mnie jest wszyrko jasne, i ze to nieporozumienie.

On mi jednak nie uwierzyl...ehhh...i co?? znow sie osmieszylam!!!! Dlaczego tak wspaniale nam ze soba, tak dobrze sie ze soba czujemy, zostal u mnie koljengo dnia, pojechalimy na obiad, jak za dawnych czasow, zabralismy moja mame z pracy, bylo jak kiedys!!!
Kocham go kurcze, znow to powrocilo!!!! Moj brat, mama, cala rodzina za nim przepada, On to wie, mama mu powiediala, ze ma do Niego slabosc, ze go lubi, brat na urodzinach ciagle z nim mowl, ze mimo iz wie ze nie jesemy juz razem to jest super gosc itp!!
Ale ja Go nie moge miec!!! Dlaczego??? Placze teraz...bo boje sie ze go stracilam..tym co powiedzialam.. Z jednej strony sie ciesze...ze to powiedzialam..nawet po pijaku, i ze wiem, ze nic z tego i On bedzie zachowywal do mnie teraz dystans, ze juz nie bedzie sie chcial spotykac, widziec ze mna, tak jak ostatnio, zaprosil mnie do siebie, cos nas ciagnie cholernie do siebie, strasznie sie oboje pociagamy!!! ae z drugiej strony nie wiem czy dam rade to znow przezywac!!!
Czemu to wszystko jest takie beznadziejne?? Jego rodzina tez mnie strasznie lubi, dziadek sie pytal Go czy pzypadkiem ze mna nie przyjezdza p tych urodzinach..
Kurcze wszystko wrocilo, wiem ze sama na to pozwolilam, sama pozowlilam mu sie spotykac...ale myslalam ze mi minelo...jednak nie, czuje sie beznadziejne... nie chce mi sie nic, doslownie nic!!! Czemu nie moge byc szczesliwa?? Czemu nie mozemy by znow razem skoro nas do siebie ciagnie?? To ON za mna przez ten caly czas latal, to On sie przystawial nie ja!!!! Za co mnie to tak wszystko kara???:(

12

Odp: Nie wiem jak sobie poradzić z tym uczuciem??:(

????:(

13

Odp: Nie wiem jak sobie poradzić z tym uczuciem??:(

KOlejny dzien...kiedy sie nie widzimy....czemu ciagle o tym mysle??

14

Odp: Nie wiem jak sobie poradzić z tym uczuciem??:(

witam
Moja historia tak jak pozostałe tutaj są smutne. Byłam z moim chłopakiem 1,5 roku. Po półroku mi się oświadczył. Teraz jestem  w ciąży w 4 miesiącu i zostałam porzucona. Z ciążą jest problem ponieważ USG wykazuje nieprawidłowości. Na wyniki musze czekac 4 tgodnie i dokładnie przez wigilią dowiem sie jaka jest diagnoza byc moze lekarze uznają ze najlepiej bedzie przerwac ciąże. W wyjatkowych sytuacjach prawo polskie na to zezwala np. jesli dziecko po porodzie nie bedzie w stanie samo zyc. Prosiłam go błagałam ale dla niego liczyła sie tylko wolnosc. Jestem kobieta , która czuje sie zagrozona w zwiazku i jestem zazdrosna. Moj były powiedział ze chce umawiac sie na treningi z innymi obietami w celu pozyskiwania klientów tylko dlaczego to sa tylko kobiety skoro paintbal jest raczej gra meska. Czasem mam wrazenie ze ma obsesje w tej kwestii. Czuje ze moja dusza umiera i chyba nikogo juz nie pokocham. Maciej wykorzystuje moja słabosc jest złosliwy i nie miły.
Beata

15

Odp: Nie wiem jak sobie poradzić z tym uczuciem??:(

Czesc dziewczyny! 

Ja tez uzeram sie z facetem juz 2 lata, i wiecej z tego lez niz szczescia. Teraz nasz zwiazek-nie zwiazek wisi na wlosku i marnie sie pewnie skonczy, dlatego mam potrzebe wygadania sie komus. Opisze wam moja sytuacje, i oczywiscie wszelkie wypowiedzi i rady mile widziane.
Czytalam rozne fora i ogolnie na necie sobie poszperalam i okazuje sie ze nie ja jedna taka naiwna. Niewiarygodne ile kobiet ma podobny problem jak ja i ile z nas daje sie uwiklac w zwiazek - nie zwiazek bez przyszlosci. Ja rowniez bylam, i chyba jeszcze jestem tak naiwna. Mam 30 lat, od 2 lat uzeram sie z takim wlasnie niezdecydowanym typkiem. Opisowo przypomina tego z niektorych wypowiedzi dziewczyn wiec nie bede sie rozwodzic nad szczegolowym opisywaniem jego zachowan. Jak wspomnialam to trwa juz prawie 2 lata, z czego 1,5 roku to prawie totalna olewka i teksty typu "nie chce sie angazowac". Kilka razy konczylam te znajomosc, bez skutku, gdyz facet wraca jak boomerang, a ja w swojej slabosci na to pozwalalam. Zaznaczam ze procz tego olewania, keidy bylo potrzeba byl przyjacielem w naprawde ciezkich sytuacjach zyciowych, moze dlatego przy nim tak trwalam. Oczywiscie ja sie zaangazowalam, oczywiscie seks byl, prawie od samego poczatku, wiem, glupie, nie musicie mi mowic, ale coz, jestem tylko czlowiekiem. Od poczatku zdawalam sobie sprawe jak jest i mialam swiadomosc ze zakonczy sie to nieciekawie, jednak troszke sie ludzilam ze moze moj przypadek bedzie inny. W koncu zrezygnowalam, poznalam innego faceta, cos poczulam, po jakims czasie zamieszkalismy razem, a pana niezdecydowanego olallam. jednak nie do konca zapomnialam mimo udanego nowego zwiazku. Z panem niezdecydowanym mialam kontakt kumpelski, i sporadyczny. Nie chce sie usprawiedliwiac, ale niestety czulam do niego cos takiego czego nie czulam nigdy wczesniej, moze dlatego tak dlugo o to walczylam. teraz sytuacja wyglada nastepujaco: moj nowy zwiazek niestety sie rozpadl, a pan niezdecydowany jak tylko zwietrzyl okazje znow wrocil, ale na troszke innych zasadach, ktore z reszta nie byly przezemnie ani okreslone ani wymuszone. Zaczal sie starac, kontakt o niebo lepszy, widujemy sie raz w tyg bo sytuacja na wiecej nie pozwala ale telefony smsy gg non stop kontakt. pozatym drobne codzienne rzeczy jak i te bardziej powazne wskazuja na jakas zmiane w nim. niewiem, czy taka zmiana w nim rzeczywiscia zaszla i jakims cudem zrozumial co stracil, czy robil wszytsko zeby uklad fuck friend przetrwal jaknajdluzej i zebym znow nie kopnela go w tylek. Konkretnie chodzi o to ze jak wczesniej slyszalam nie angazuj sie to nie ma przyszlosci itp. tak teraz jest na odwrot. ciagle pytania co czuje, czy go kocham ( zaznaczam ze wczesniej wiedzial ze kocham bo mu powiedzialam, teraz nie, mowie ze neiwiem co czuje, bo szczerze niewiem ). Mówi ze nie lubi mowic o uczuciach ale stara sie je pokazac, oraz ze jego uczucie do mnie sie poglebia. Ja rzeczywiscie widze ze cos sie zmienilo, i po slowach i po czynach.nie moglam sie powstrzymac by zapytac go po co mu jest potrzebna ta moja milosc skoro jej nie odwzajemnia. w odpowiedzi uslyszalam ze jej potrzebuje i brak mu tego uczucia jakim darzylam go kiedys.

I taka sielanka trwala sobie do tego weekendu. Oczywiscie w negatywnym tego slowa znaczeniu. Chyba ze to ja przesadzam i niepotrzebnie sie czepiam,bo czasem juz sie gubie w tych relacjach z nim. Nie widzielismy sie w weekend bo wpadla mu fucha i chcial troche dorobic, sobota niedzielala zajete. Ok uszanowalam to ze bedzie zmeczony po pracy i na drugi dzien to samo choc nie widzimy sie w tym wypadku 2 tyg. Ale okazalo sie ze owszem wczoraj w pracy byl ale dzis juz nie idzie a cala noc spedzil na browarach z kumplami, w klubach, powrot do domu o 6 rano. Czas ktory mogl spedzic zemna. Nie sciemnial powiedzial mi jak bylo raczej zawsze jest zemna szczery nawet w tych zlych rzeczach i nie jest w jego stylu sciemnianie dla dobra sytuacji. Doceniam szczerosc, ale zachowanie takie mnie zabolalo. oczywiscie sie o to poklocilismy, wylalam wszytskie zale jakie do niego zywilam, i wiecie co uslyszalam w odpowiedzi? Ze ja robie problem z niczego ze wszytsko wyolbrzymiam ze on nic takiego nie zrobil zlego i ze robie z niego tyrana. Tyrana nie zrobilam wcale z niego tylko jasno mu pwoiedzialam co mnie zabolalo i ze nie chce powtorki z rozrywki. koniec koncow jest taki ze pan niezdecydowany stwierdzil ze jest mna zmeczony, ze musi odemnie odpoczac, poukladac ssobie wszystko i przemyslec. Ok daje mu ten czas choc trudno mi i tak podswiadomie wiem ze nawet nie warto bo i tak mnie oleje, ale zeby nie bylo ze jestem histeryczka ok niech sobie uklada w glowie. ogolnie to sobie wszytsko przemyslalam i jestem gotowa zakonczyc ten zalosny uklad, ale poczekam az on sie odezwie, bo nie chce wypisywac i szukac kontaktu na sile. Tez ciezko mi uwolnic sie od tego uczucia gdyby bylo inaczej dawno kopnelabym goscia na ksiezyc.

Szkoda mi tylko tych 2 lat starania sie, dawania z siebie jaknajwiecej, tym bardziej ze ostatnio sie tak poprawilo, tyle ze nie na dlugo. Tylko jednej rzeczy nie czaje, po co te wszytskie slowa o uczuciach? wprawdzie nie bylo to "kocham" i "chce z toba byc" ale wiele razy w ciagu ostatniego czasu padaly slowa ze teraz jest inaczej, jego uczucia do mnie sa inne, i intensywniejsze. I te pytania prawie codziennie czy go kocham, ze tego potrzebuje itp. Pomyslalam sobie ze bada grunt ze mnie testuje co ja czuje i jak by sie upewnil ze czuję duzo to tez by swoje uczucia wyznal. Wiem, wiem, w swojej naiwnosci uwierzylam ze moze byc ok miedzy nami. Ale z rozmow z przyjaciolkami (mam tylko 2 nie zwierzam sie dookola wszystkim) wywnioskowalysmy ze naprawde cos sie zmienilo w jego uczuciach i dlatego sie stara. One tez odniosly takie wrazenie wiec pocieszajace jest dla mnie to ze nie ja jedna taka naiwna.


Znalazlam bardzo przydatny artykul ktory moze wam pomoc zrozumiec sytuacje, poniewaz nie moge wkleic linka bo jestem nowa, wkleje tresc tego artykulu. Oto ona :


"Są kobiety, które już po jednym spotkaniach wiedzą, czy mężczyźnie zależy na związku tak samo jak im, czy nie. Są również i takie, które potrzebują znacznie więcej czasu i wskazówek by rozszyfrować faceta ? pomyłkę. Warto, więc się nie oszukiwać i dostrzegać sygnały, jakie wysyła ?potencjalny? kandydat na partnera.
Szkoda czasu i życiowej energii na kogoś, kto zupełnie na to nie zasługuje. Bardzo często kobiety w pewnym sensie oszukują się wierząc, że z czasem coś się zmieni i jemu zacznie zależeć. Niestety, jeśli nie zależy mu w pierwszych tygodniach znajomość nie ma się, co łudzić, że będzie mu zależało później, dlatego tak ważna jest kobieca szczerość przed samą sobą. Nie od dziś wiadomo, że gdy mężczyźnie zależy na kobiecie ten stara się zdobyć jej względy. Co kryje się za słowem ?stara się?? Dosłownie wszystko: pisze, dzwoni, przypomina się, planuje wspólne wyjście, zaskoczy kwiatem, jednym zdaniem: jest obecny. Jeśli tego nie robi? no cóż i w tym momencie czas na szczerość wobec samej siebie. Czas zrozumieć, że jeśli nie zabiega to, nie dlatego, że nie ma czasu, zwyczajnie nie chce tego robić. Jeśli kobieta słyszy non stop, że nie ma on czasu warto przypomnieć sobie (pewnie nie jedną) sytuację, w której mówiło się ?dziś nie mam czasu, ma nawał pracy? itd., zazwyczaj do osób, z którymi nie miało się ochoty spotykać. Jeśli kobieta podoba się mężczyźnie i chce ja zdobyć, jest w stanie zrobić naprawdę wszystko by z nią być. Bardzo istotne jest by nie tłumaczyć faceta, zwłaszcza, jeśli jej zależy, a on nie odwzajemnia tych uczuć. Nie ma sensu tłumaczyć go, że jest nieśmiały, że nie dzwoni, bo może miał wypadek, albo zgubił numer. Nie oszukujmy się w dobie Internetu, telefonów komórkowych takie tłumaczenie jest zwyczajnie śmieszne. Nie warto wierzyć również w teksty typu, że on boi się bliskości, że boi się zaangażować. W obecnych czasach prawie każdy jest po przejściach, oczywiście można dać sobie kilka tygodni czasu, na to by zdecydować, co dalej, ale użalanie się nad sobą, że on boi się kolejnego cierpienia, bo został zraniony, powinno dać kobiecie do myślenia. Jak mówi przysłowie, ?kto nie ryzykuje, ten nie zyskuje?, a jeśli mówi, że nie chce się angażować w poważny związek oznacza to, że nie chce się angażować w poważny związek z Toba. Wiele mądrych kobiet uważa, że nie powinno się wybaczać zdrady, jeśli facet sypia z inną kobietą, znowu czas zrozumieć, ze nie ma się do oszukiwać, że to tylko raz, że przypadkiem. Pierwsza podstawowa sprawa, seks z inną nie zdradza się przypadkiem, to nie jest szturchniecie w autobusie, to dotyk, pocałunki i intymność wykonana świadomie. Jeśli kocha się takiego drania, czas pokochać samą siebie i zacząć się szanować, bo jeśli sama się nie poszanuje nikt tego jej nie okaże. Mężczyźni uwielbiają kobiety znające swoją wartość, na swój sposób pewne siebie, ale zarazem zmysłowe i delikatne. Gwarancją udanego związku jest przede wszystkim szacunek do siebie i szczerość wobec siebie. Coś się nie podoba w zachowaniu partnera? Trzeba o tym mu powiedzieć, bo oni są prości. Nie ma gwarancji, że wspaniała kobieta nie natknie się na faceta ? pomyłkę, gwarancją jest jednak, że nie będzie traciła na niego czasu, jeśli kieruje się własnym dobrem i wiarą w swoja wartość."



Bardzo fajny i krotki artykul ktory sprawil ze klapki spadly mi z oczu i pomogl mi bardzo duzo zrozumiec. Takich artykulow w necie jest wiecej i z kazdego wynika jedno: facet ktoremu naprawde zalezy na kobiecie, nie bedzie gral z nia w kotka i mysze, a niezdecydowanie znika gdy facet chce z nia byc i nie chrzani wtedy "nie jestem gotowy na zwiazek, nie chce sie angazowac" On chce, tyle ze nie z ta akurat kobieta, i kiedy spotka te odpowiednia, bedzie gotowy od razu.

mnie tez smutno ze to nie ja jestem ta odpowiednia z ktora chcialby byc, ale cos na to akurat nie mam wplywu.

oj znowu sie rozpislaam, gadulaze mnie hehe mam nadzieje ze was nie zanudzilam.

dzieki z gory za wszystkie wypowiedzi, na ktore licze.

Pozdrawiam smile

16

Odp: Nie wiem jak sobie poradzić z tym uczuciem??:(

Oj nikt tu chyba juz nie zaglada sad a moze za duzo napisalam i nie chce sie wam czytac? Bede zagladac moze ktos cos skrobnie. Pozdrwionka

17

Odp: Nie wiem jak sobie poradzić z tym uczuciem??:(

Hej. Dawno mnie tu nie bylo. Chcialam sie Wam wygadac, bo znowu ze mnz nie jest najlepiej:(
Przepraszam ze znow sie obpisze...i bedzie to dlugie.
Tak jak mi wszyscy doradzali zakonczylam temat z moim bylym. Spotkalam sie z NIm i powiedzialam mu, ze nie bedziemy sie wiecej spotykac, zeby wykasowal moj numer, bo mnie to boli wszystko. Praktycznie udalo mi sie GO nie widziec miesiac. Przed swietami jeszcze caly czas staral sie mnie jakos zagadac, ale bylam stanowcza. Na swieta wyslal mi zyczenia. BYlam szczesliwa, bo GO dlugo nie widzialam, nie myslalam tyle, pojechala do domu rodzinnego, gdzie sie dobrze czuje. Ale na Sylwestra zadzwonil, chcial sie spotkac, wypytywal z kim i gdzie ide, i powiedzial ze On idzie z Aneta ( taka kolezanka) bo spoznil sie z zaproszeniem do mnie bo pewnie juz z jakims gosciem ide. Oczywiscie nie zaprzeczylam. Zabolalo mnie to, ze idzie z inna...ale postanowilam nie myslec. Udalo sie..

W Nowym Roku pojawilam sie na uczelni. Wszedl do sali..Usiadl i caly czas sie na mnie patrzyl, widzial ze pisze smsy z kims..napisal do mnie czy zjemy obiad. Ja nie odpisywalam, zaczal pisac, ze tak dawno mnie nie widzial. Ehhhh...trul wiec sie zgodzilam. Poczekal na mnie. Odrazu jak wsiadlam do auta zaczal mi mowic jak swietnie dzis wygladam, tak inaczej. Pojechalismy do Niego do mieszaknia bo musial zabrac pare rzcezy. W mieszkaniu nie mogl sie oprzec...ciagle powtarzal ze On to mnie chyba nie moze widziec bo dzialam na Niego strasznie, ze strasznie GO pociagam, usiadl kolo mnie popatrzyl na mnie i mnie zaczal przytulac. Ja sie bronilam, zaczelam mowic, zeby przestal, wstalam, odsunelam GO. On zaczal sie pytac, ze wie, ze prosilam Go o to zeby dal mi spokoj ale ze On nie moze. Zaczelismy ozmawiac...bronilam sie jak tylko moglam w glebi duszy. Mowil mi caly czas, ze Nas ciagnie do siebie i nic na to nie poradzimy. Rozmawialismy..duzo mu mowilam, ze ja o NIm staralm sie zapomniec i zeby mnie przestal przytulac.
Ale tak samo jak sie bronilam..tak samo i uleglam :-( Nie potrafilam wygrac z tym , ze tak bardzo Go kocham. BYlo super!! smialismy sie, zartowalismy.
Po wszystkim pojechalismy zjesc...Odwiozl mnie na autobus do domu i pozegnal.

W czwartek bylam juz w domu. Staralam sie o tym zapomniec, jakby po prostu tego nie bylo. i sie nic nie zdarzylo. Wieczorem telefon: On; dzwoni, i mowi ze bedzie w Kielcach u mnie i ze zaprasza mnie na obiad...Nie zdazylam nawet nic powiedziec przez sluchawke On sie rozlaczyl powiedzawszy do jutra!!!
i przyjechal; Ppechalismu zjesc...Bylo tak jak kiedys..Zaczal mi dogryzac, ze pewnie mam pelno adoratorow, jak powiedzialm ze sotykam sie z kim, zaczal wypytywac czy to cos powaznego. Na moje zarzuty zaczal odpowiadac ze ON to sie z Nikim nie spotyka, a jak napomnialam o tej Anecie, a dziewczyna naparwde ladna, super, ON powiedzial, ze Go cos nie ciagnie do niej, ze pewnie juzby z nia byl, ale ze nie chce zwiazkow, ze nie ciagnie GO. Zaskoczylo mnie to, taka dziewczyna!!!!!
Zjedlismy, ja poszlam na basen a On spotkal sie z naszym wspolnym kolega. POwiedzial zebym dolaczyla do nich potem. Jak powiedzialam ze przyjde tylko ze wzgledu na K... to sie obrazil. ze sie nie ciesze ze przyjechal.
PO basenie znow sie spotkalismy..poszlam ale naparwde zeby z Kamilem sie zobaczyc, wypic piwo z nimi i jechac do domu. Prszyszedl tez kolega mojego bylego. Siedzielismy smialismy sie. Pry stoliku moj byly caly czas sie na mnie patrzyl, podrywal mnie, dotykal noga. Ja nie reagowalam;P
Ehhh..kolega S namowil mnie zebym poszla z NImi na tance. Tak mnie namawiali ze znow uleglam. Poszlismy.
KOlega bylego zaczal mnie pdrywac, tanczylismy, tanczylam i z Kamilem i z tym kolega. Swietni sie bawilam, Inni z klubu tez zaczeli do mnie podbijac. Moj byly ciagle sie patrzyl, byl zazdrosny, mowil mi ze niezle sie bawie, zebym za bardzo nie przesadzala...w koncu zlapal mnie, i szepnal do ucha ze mnie zdobedzie..wzial mnie na parkiet. Tanczylismy.
Potem wyszedl maly incydent. Musielismy rozdzielac kolegow. BYla troche akcja...Chlopaki troche wypili i zaczal sie zgrzyt. MOj byly zaczal jakbys plakac ze przyjechal do nich a Oni sie kloca...ja bylam przy NIm, dziekowal mi ze jestem, ze gdyby mnie tu nie bylo, nie poradzil by sobie z NImi..Jak czekalismy na transport do domu wtulil sie we mnie i powiedzia, czemu my nie jestesmy razem, i ze chce dzis usnal kolo mnie.
Ehhhh...cos mialam zrobic. widziala jak mu zle...serc mi sie krajalo, powiedzialam ze moze u mnie zostac. Zostal, tulil mnie, powtarzal mi jak lezelismy ze strasznie GO pociagam,zasze jak mnie widzi.
Moi rodzice go wrecz uwielbiaja, mimo iz juz nie jestesmy razem i zawsze jest mile widziany. Zostal. Obudzilismy sie w ramionach. Zrobilam mu siadanie, porozmawial z Moja mama, potem z bratem, brat zawiozl go po samochod. Wszytko tak jak kiedys!!!!! Ale ja nie zaczynlam nic zadnego tematu
Zaczal ON, jak jechalismy do najomych z naszego kierunku wczensiejzego. Zaczal mowic ze to jest wszystko dziwne, ze zachowujemy sie jak para, ja mu na to, ze widzimy sie ostatni raz, On znowu zaczal mi w to nie wierzyc, powiedzial ze tego nie chce, ze On wiele razy myslal jakby to bylo znow byc razem, ze jestem dla niego wazna osoba, zaczal negowac to, jak powiedzialam zeby zaczal ukladac sobie zycie z Kim innym a ja z innym, ppowiedzial, ze to szystko wynika z tego ze On sie boi, boi ie zwiazkow,

Ehhh..nie wiem co mam wszysto o tym myslec. MOje cholerne uczucia znow powrocily!!! Czemu tak bardzo nas do siebie ciagnie a czemu nie mozemy byc razem?? Czy kiedykolwiek tknie GO tak w serce ze zaryzykuje i sprobujemy raz jeszcze/?
Mama mi powiedziala, ze tak jest z Nami jak w tej piosence: Trudno tak razem byc ze soba a bez siebie nie jest lzej!"
Pragne, zeby zaryzykowal, zebysmy byli razem, zmienilam sie, ten zwiazek byly piekny. KOcham GO nad zycie...tak bardzo pragne zapomniec ale nie potrafie!!! BO widzmy sie na tej glupiej uczelni!!!
Jego slowa...ze On wiele razy mysli, jakby znow bylo arzem, slowa, ze ON nie chce NIkogo, ze z Nikim sie nie spotyka, te wszystkie slowa...nie daja mi znow normalnie funkcjonowac.:(
Pomyslalam, ze moze jak sie rok skonczy, jak skonczy sie juz to takie jedno studenckie zcie moze wtedy?? ale przeciez to nie o to chodzi, ON sie boi zwiazkow poki co:(
Ja mu odpowiedzialam na to wszystko, ze ja przeciez Go do niczego nie namawiam, ze nie poruszylam nawet tego tmatu, ze Ja zrobie wszystko zebyz pomniec, i pozegnalam sie z NIm, zapytal czy sie spotkamy: ja powiedzialam ze nie, On nie uwierzyl bo powiedzial, ze juz tyle razy probowalismy i nic..
Ehhh..ile ja mam sie jeszcze meczyc/??:((i ile cierpiec/??
Probuje z calych sil zapomniec, skasowalam numery, wszystko ale co z tego!!!! sad Co ja mam robic i co mam o tym wszystkim myslec co sie zdarzylo ostatnio??

18 Ostatnio edytowany przez caroliinee4 (2011-01-14 15:14:07)

Odp: Nie wiem jak sobie poradzić z tym uczuciem??:(

Wizaz888- wogole jak czytam Twoja historie to wszytsko jest jakies zaplontane. nie piszesz dokladnie o co chodzi tylko opisujesz jakies swoje dni... naprawde ciezko sie w tym polapac. czytajac to nie wiem czy ty chcesz z nim byc czy wkoncu nie. czy on chce byc z toba czy nie. naprawde ciezko sie polapac.

19

Odp: Nie wiem jak sobie poradzić z tym uczuciem??:(

guarana= czytajac twoja wypowiedz .. no poprostu jak bym widziala siebie. wszystko co piszesz jest dokladnie tak samo w moim przypadku .. ;(

tylko ja tego nie potrafie zakonczyc. nie zrobie tego.. probowalam nie moglam sie pozbierac.. nadal zyje z mysla ze moze jednak cos mu sie odmieni.. ze bedzie chcial tego powaznego zwiazku. naiwna jestem no coz.

Posty [ 20 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Nie wiem jak sobie poradzić z tym uczuciem??:(

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024