Ona z dzieckiem - on - ja z dzieckiem - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Ona z dzieckiem - on - ja z dzieckiem

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 22 ]

Temat: Ona z dzieckiem - on - ja z dzieckiem

Mam straszny problem.
Mój mąż (już teraz były mąż) podczas budowy naszego wspólnego domu zdradzał mnie. Niestety dowiedziałam się o tym i to 5 razy z rzędu. Za każdym razem wybaczałam (wiem, że głupia byłam), aż wreszcie nie wytrzymałam i kazałam mu się wyprowadzić z mojego mieszkania. Zostałam sama z 6 letnią córką. Przeprowadziliśmy podział majątku, za chwilę rozwód bez orzekania o winie bo zagroził, że i tak będzie na mnie (jego rodzina ma pieniądze). Przed rozwodem było okropnie. On zdradził ale próbował obwiniać mnie, dowiedziałam się nawet, że to ja jego a nie on mnie. Jego rodzina a dziadkowie córki także wierzyli jemu.

Po rozwodzie jest już piekło. Słucham jeszcze bardziej wyszukanych wyzwisk i oszczerstw gdzie głupia k...  już mnie nie rusza bo za często to słyszę a nic nie mogę zrobić nie wciągając w to policji.
Od momentu rozwodu lub krótko przed zaczął spotykać się z kobietą, która też jest po rozwodzie i też ma własne dziecko.
Kupuje im dosłownie wszystko. Przebywa z nimi codziennie podczas gdy naszą córkę zawozi czasami do szkoły. Nie utrudniam mu kontaktów z dzieckiem, po prostu tylko o tyle się ze mną umawia.
Teraz za namową swoich rodziców mój były mąż składa wniosek do sądu o kontakty z dzieckiem - i bardzo dobrze.
Ale, zastanawia mnie tylko jedna rzecz, jak ja mam reagować lub zachowywać się w sytuacji kiedy on zamiast spędzać ten czas z naszą córką i tylko z nią będzie też z tą kobietą i jej synem? (oni nie mieszkają razem - to luźny związek).
Czy może nic nie robić?
Błagam o radę.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Ona z dzieckiem - on - ja z dzieckiem

Pod warunkiem, że ona nie jest jakąś patologią - nic nie możesz zrobić. Zresztą nie widzę też takiej potrzeby. Chyba, że ona stanowi jakies zagrożenie dla Twojej córki.

Na Twoim miejscu skupiłabym się na tym, żeby uświadomić byłemu mężowi, że dziecko nie powinno pokutować za winy dorosłych. Zrób wszystko, co możliwe, aby ochronić córkę przed słuchaniem wyzwisk skierowanych w Twoją stronę, postaraj się uświadomić jej ojcu, że Wasze stosunki powinny być obojętne a nie przepełnione nienawiścią - dla dobra dziecka. Wiem, że to trudne (o ile nie niemożliwe), ale wytłumacz mu też, żeby nie informował córki o Waszych wzajemnych negatywnych relacjach.

Doskonale Cię rozumiem, mimo, że jestem trochę z drugiej strony barykady. Mój partner jest po rozwodzie, ma 4 letnią córkę. Ja też mam 4-letnią córkę z poprzedniego związku. Jego była żona może mieć podobne wątpliwości jak Ty - w końcu niemal zawsze R. spotyka się ze swoja córką w towarzystwie mojego dziecka a często też moim. To naturalne, że jeśli jedno z partnerów po zakończeniu związku wiąże się z kimś innym to dzieci poznają nową rodzinę mamy czy taty. Małemu dziecku wszystko można łagodnie wyjaśnić, wiele rzeczy dzieci przyjmują naturalnie i tylko od dorosłych zależy czy sytuację przyjmą normalnie, czy stanie się dla nich traumą. Ale do tego potzrebna jest współpraca obojga rodziców, co czasem jest niewykonalne...

3

Odp: Ona z dzieckiem - on - ja z dzieckiem

Ja kategorycznie zabroniłam spotkań ojca z synem w obecności jego nowej kobiety.
Wygoniłam byłego z domu natychmiast po odkryciu jego zdrady. Uciekl do kochanki, daleko, porzucił wszystko.
Nigdy nie zabraniałam mu spotkań z synem, jednak z racji odległości widuje się z nim rzadko, czasem raz na 1,5 miesiąca. Uznałam,ze ten czas powinien spędzić tylko z synem, a nie migdalic się ze swoją kobietą w obecności syna. Syn nie musi na to patrzeć, godzić się, być świadkiem niemilych dla niego scen. Do działa na psychikę dziecka, które i tak przeżylo burzę w związku z rozstaniem.Czas który spędzają razem powinien być jak najefektywniej wykorzystany, dziecko nie może się czuć jak kula u nogi.
Zagrozilam mu sądem, jeśli zlamie ten warunek. Bo sposoby spotkań ustaliliśmy dobrowolnie. Zagrozilam, że wystąpie do sądu o ustalenie warunkow spotkań ojca z synem, jeśli były nie będzie przestrzegał tej zasady. Oznacza to w konsekwencji ograniczenie spotkań.
Twardo, konsekwentnie tego przestrzegam.
I dopiełam swego.

4

Odp: Ona z dzieckiem - on - ja z dzieckiem

Każda sytuacja jest inna. Nie sądzę, żebym miała coś przeciwko, żeby moj ex zabierał nasze dziecko na spotkania w obecności jego nowej kobiety. Tyle, że moja córka nie pamięta rozstania rodziców, więc to, że tata mieszka z inną panią pewnie przyjęłaby za coś normalnego. Tak jak córka mojego obecnego partnera przyjeła za naturalne to, że ja się czasem przytulam do jej taty. Ona też nie pamięta rozstania rodziców...

5

Odp: Ona z dzieckiem - on - ja z dzieckiem

Nie mam nic przeciwko spotkaniom moich dzieci z bylym mezem i jego nowa kobieta.

6

Odp: Ona z dzieckiem - on - ja z dzieckiem

Zazdrość:

A jak Twoje dzieci mówią do jego nowej kobiety? Ciociu?
Pozdrawiam

7

Odp: Ona z dzieckiem - on - ja z dzieckiem

Janku, a co to za różnica jak mówią? Chodzi o to, żeby wszystko było dla dziecka czymś naturalnym. Nie ma sensu ukrywanie faktu, że tata ma inną kobietę, nie ma sensu robienie z tego tematu tabu. Dopiero wtedy tworzy się naprawdę niezdrowa atmosfera. Z tym, że dużo łatwiej jest w sytuacji, kiedy rodzice nie mają do siebie wzajemnie żalu ani pretensji. I dużo łatwiej jest, kiedy rodzice rozstają się kiedy dzieci są małe...

Mój partner twierdzi, że chce pokazać swojej córce jak powinna wyglądać prawdziwa rodzina oparta na miłości i szacunku. A jak miałby to zrobić, gdyby spotykał się z nią gdzieś na mieście skrywając przed nią moje istnienie?

Z kolei ja jestem przekonana, że mój były partner żadnego wzoru rodziny nie stworzy. A mimo wszystko nie widzę niczego złego, żeby nasze dziecko znało też jego środowisko. To dorośli tworzą zakazy, nakazy i uprzedzenia. Dla dziecka jest po prostu mama i tata - jeśli nie żyją razem to jest świat mamy i świat taty.

8 Ostatnio edytowany przez poProstuJanek (2010-10-12 12:29:54)

Odp: Ona z dzieckiem - on - ja z dzieckiem

vinnga:

Widzę różnicę, ponieważ swoim zachowaniem można pokazać dziecku, że autoryzuje się takie postępowanie taty, bądź je potępia. Jeżeli jest to "ciocia", to zachowanie rodziców (głównie chodzi a matkę) autoryzuje przed dzieckiem taki stan rzeczy. Dziecko będzie dorastać ze świadomością tego, że takie zachowanie jest jeśli nie dobre, to na pewno normalne. Że takie traktowanie partnera (tak jak tata potraktował mamę) można powielać w przyszłości. Nie mówię, by ładować dziecku w mózg, że ojciec jest zły - bo tak nie powinno się robić. Powinno się natomiast uświadamiać to dziecko (adekwatnie do wieku), że POSTĘPOWANIE ojca było złe. Dziecko ma wiedzieć, że nie należy tak postępować. Trudno mi sobie wyobrazić, by do współzabójczyni małżeństwa, czy szczęśliwego związku mówić ciociu.
Abstrahując od religii (by uniknąć dyskusji o rozwodach itp) i sprowadzając związek ( z którego są dzieci) tylko do Kodeksu Cywilnego i Etyki mam pytanie: Jaki sens ma pokazywanie "Jak powinna wyglądać prawdziwa rodzina oparta na miłości i szacunku" osobom, które te wartości, w TEJ właśnie rodzinie podeptały i na koniec zostawiły tę rodzinę? Edukacyjny? Przecież jest już "pozamiatane".
Trudno mi uwierzyć vinnga, by jakiekolwiek rozstanie odbyło się bez żalu - to są tylko dobre miny do złej gry.

Pozdrawiam

P.S. Naszym zadaniem jest wychowanie dziecka zgodnie z normami moralnymi, jakie wyznajemy. Oczywiście te zasady mniej lub bardziej różnią się w każdym związku, ale to one właśnie definiują dobro lub zło. Na podstawie tych definicji dziecko się uczy właśnie kręgosłupa moralnego. Kiedy świat mamy, taty i dziecka zmienia się w świat taty i świat mamy i dziecka, to jest to pogwałcenie zasad istniejących do tej pory w związku. Zasady oczywiście można zmienić ( "widzisz synku, od dziś tata ma nową mamusię, ale bardzo cię kocha i jest super i bardzo się cieszę, że nową mamusię tatuś ma, tak właśnie powinno być i myliłam się, kiedy myślałam inaczej i te głupoty Ci wpajałam" ), ale takie zmiany powodują, że kręgosłup moralny zamiast twardnieć - gnije, aż zanika. A dziecko robi się coraz starsze.

9

Odp: Ona z dzieckiem - on - ja z dzieckiem

Zapewne masz rację w przypadku, kiedy związek rozpadł się z powodu osób trzecich. Ale nie zawsze tak jest. Aby nie zmuszać Cię do grzebania w moich wszystkich postach w skrócie opowiem, że w moim byłym związku były zdrady (z jego strony), ale rozstaliśmy się 3 lata później z powodu jego nałogów, nieodpowiedzialności i tego, że w końcu zrozumiałam, że zamierzchłej zdrady wybaczyć nie umiem. To ja podjęłam decyzję o rozstaniu i już wyleczyłam się z wszelkiego żalu do niego. Uznałam go za głupi błąd młodości, więc dlaczego dziecko ma płacić za moje błędy? Na pewno kiedyś moje dziecko się dowie, że zachowanie taty nie było ok, ale po co teraz mam mu zakłócać beztroski świat? Dzieci dużo czują i rozumieją. Nie da się tak potępić zachowania rodzica, żeby dziecka nie stawiać przed dylematem, że jego miłość do taty jest niewłaściwa, bo tata skrzywdził mamę. A takie dylematy powinny pozostać w dorosłym świecie.

Z kolei związek mojego partnera rozpadł się z powodu decyzji jego zony, która po kilku latach uznała, że "to nie to". Ja swojemu dziecku kiedyś będę musiała wytłumaczyć dlaczego mama nie jest z tatą i nie wiem jeszcze jaką linię tłumaczenia obiorę. Natomiast co ma potępiać była żona mojego partnera w nim? To, że nie umieli się dogadać? To, że nie okazał się jej wyśnionym królewiczem i uświadomiła to sobie jak dziecko już było na świecie? To, że matka nie chciała pozwolić jej na samodzielne mieszkanie z mężem i dzieckiem bo chciała mieć córkę przy sobie? To ona podjęła decyzję o rozstaniu, więc dlaczego ma okazywać potępienie, że on układa sobie nowe życie?

Edit: tak, Janku, dzieci powinno wychowywać się zgodnie z zasadami moralnymi. Ale co w sytuacji, kiedy te zasady ma tylko jedno z rodziców? Czy wtedy należy tkwić w związku w imię "dobra dziecka", żeby miało "normalną rodzinę" czy lepiej się rozejść i tworzyć nową normalną rodzinę. Dzieci rozwiedzionych rodziców z definicji są pokrzywdzone i nie będą miały takich warunków jak dzieci z pełnych, kochających się rodzin. Tym bardziej nie należy dokładać do ich świata dodatkowych problemów typu lojalność wobec mamy czy wobec taty.

10 Ostatnio edytowany przez poProstuJanek (2010-10-12 13:00:45)

Odp: Ona z dzieckiem - on - ja z dzieckiem

vinnga:

Nie piję do Ciebie smile Chodzi o to, że osoba zostawiana ma prawo tłumaczyć dziecku, że osoba zostawiająca postąpiła źle.

P.S.
Ożeniłem się z osobą chorą psychicznie, która tę chorobę przede mną ukryła. Rozwodziłem się 5 lat (około 20 spraw miałem), unieważniałem swoje małżeństwo lat 8. Był moment, kiedy psychicznie sobie nie poradziłem (w jednym dniu przegrałem rozprawę cywilną, rozprawę w Sądzie Metropolitalnym i rozwiązano mój departament w którym pracowałem). Ponieważ nie jadłem kilka dni ten stres sprawił, że straciłem przytomność. Było to w pracy po godzinach. I wtedy znalazła mnie Ona. Ona nic ode mnie nie chciała, tylko pomóc. Pomagała, bardzo pomagała. Zupełne przeciwieństwo kobiety z którą walczyłem o wolność. Związałem się z nią, broniła się z własnym uczuciem, aż pokochała mnie. A ja ją po dwóch latach zostawiłem. Nie uroniła łzy, nie płakała, nie prosiła. Widziałem tylko jej ból, ale on był niczym wobec mojego EGO. Czekała... Nie mieliśmy dzieci, ale gdyby były, to ona ma mówić, że jestem super? To by była wręcz hipokryzja stulecia. Ona jest moim największym wyrzutem sumienia. To już ponad 10 lat. To jedyna osoba jaką znam, dla której cofnąłbym czas do momentu, w którym odzyskuję przytomność, dziękuję jej za pomoc i następnego dnia zmieniam pracę i wyjeżdżam do innego miasta, by już się nigdy z nią nie spotkać.

11

Odp: Ona z dzieckiem - on - ja z dzieckiem

poProstuJanek- może się mylę, ale mam syna i nieraz gdy bylo bardzo żle w miom małżeństwie to myślałam jak się rozejdziemy to zrobię wszystko żeby utrudnić kontakt męża z dzieckiem itd....
Myślałam to wiele lat temu - dziś kiedy mam za sobą 13 lat małżeństwa i nastoletniego syna wiem, że myśli moje brały się nie z chęci ochrony syna przed "złym" tatusiem, ale z mojego egoizmu, chęci odwetu i zrobienia po prostu nazłość.
Myślę, że dziecko powinno dorastać w świadomości że oboje rodziców je kocha - że każde z nich ma prawo do szczęścia z innym partnerem - lepiej jak ono lubi tego drugiego partnera swoich rodziców bo ono i tak jest w najtrudniejszej sytuacji - bo nie rozumie co, jak, dlaczego. Natomiast kiedyś dziecko samo osądzi postępowanie swoich rodziców,ale gdy dorośnie i lepiej jak  bez obciążeń które wpoi mu się w dzieciństwie, że tatuś/mamusia byli żli.

12 Ostatnio edytowany przez poProstuJanek (2010-10-12 13:52:20)

Odp: Ona z dzieckiem - on - ja z dzieckiem

atinasarz,
Czy tę świadomość (że tatuś je kocha) dziecko nabywa w sytuacji, gdy zanosząc się płaczem błaga na kolanach stojącego na walizkach tatusia by nie odchodził? Kiedy trzyma go za nogi nie chcąc się od niego oderwać?
Moją intencją nie byłoby utrudnianie kontaktu dziecka z drugim rodzicem, ale uświadomienie dziecku, że niektóre postępowania są tak złe, że aż nieodwracalne.

Pozdrawiam

P.S. Jak patrzę się na swojego synka (13 miesięcy), to czasami zdumiewa mnie ile taki maluch rozumie i ile pamięta. Jakieś dwa tygodnie temu przeziębiłem się i tak kasłałem, że ustaliliśmy z żoną, iż przeniosę się do innego pokoju na ten czas. Wyobraź sobie, że dzieciak momentalnie przestał przesypiać noc, budził się z płaczem, przestał chcieć spać w łóżeczku, tylko z mamą. Po kilku dniach skojarzyliśmy o co może chodzić i wróciłem. Spał całą noc mimo, iż kasłałem niczego sobie. Po mojej "przeprowadzce" stracił poczucie bezpieczeństwa. Kiedy bym go zostawił na zawsze, zgniótł bym mu psychikę, a gdyby moja żona tłumaczyłaby mu, że tatuś w sumie jest super, bo Cię kocha synku (mamy już nie kocha, ale jest świetnie), to skąd mamy pewność, że dziecko nie odebrałoby tego jako przyzwolenie i akceptację na takie praktyki? A co jeśli wytłumaczy sobie to tak: skoro tatuś poszedł bo jest super, to mama też może sobie pójść. Jak tak sobie wytłumaczy, to na pewno nabierze poczucia bezpieczeństwa.

13

Odp: Ona z dzieckiem - on - ja z dzieckiem

Janku, nie mam poczucia, że pijesz do mnie, mam za to poczucie, że wszystkie możliwe sytuacje wrzucasz do jednego worka... I stąd moja dyskusja z Tobą.

Uświadomienie dla mnie oznacza rozmowę z dzieckiem. Nie jedną tylko regularne wracanie do tematu w miarę jak dziecko rośnie, rozwiewanie jego wątpliwości. Uświadomienie dziecka nie może odbywać się poprzez okazywanie jawnego potępienia dla byłego partnera. Dziecko niekoniecznie musi sobie to zachowanie wytłumaczyć zgodnie z naszymi intencjami. Najczęściej po prostu czuje się odrzucone, obwinia siebie za rozpad związku rodziców. Dziecko mniej odczuwa rozstanie, kiedy dorośli nie przypominają mu na każdym kroku, że tata jest pe i wolał tamta panią niż mamę.

Janku, Ty opisujesz ekstremalne sytuacje. Co to za rodzice, którzy pozwalają dziecku patrzeć jak ojciec się pakuje i wychodzi? Czy w ten sposób matka potępia zachowanie ojca, że na oczach dziecka demonstracyjnie wyrzuca go z domu? Wtedy niewątpliwie dziecko będzie miało świadomość, że tata porządnie przeskrobał, ale za jaką cenę ta świadomość?

14

Odp: Ona z dzieckiem - on - ja z dzieckiem

Wiesz - myślę Janku, że kwestia jest też wieku dziecka gdy ja przerabiałam pierwszy kryzys małżeński to mój sym miał 4 lata - wtedy do niego docierało tylko mój płacz, trzaskanie drzwiami taty i ogólny chaos a ja nie umiałam mu tego wytłumaczyć tyklo płakałam razem z nim. Ale gdy pare miesięcy temu ważyły się losy naszego małżeństwa i myśleliśmy o rozstaniu to oboje z mężem wzięliśmy syna (13 lat) na rozmowę i normalnie z nim rozmawialiśmy - nie było mu łatwo zrozumieć ale  zadał nam parę pytań i otrzymał myślę odpowiedzi które pozwoliły mu pewne rzeczy choć trochę zrozumieć. Ale najważniejsze było to że oboje z mężem zapewniliśmy go że go kochamy.

15

Odp: Ona z dzieckiem - on - ja z dzieckiem

vinnga,
Zdaję sobie sprawę, że czasami sam jak siebie czytam, to mam wrażenie, że przemawia jakiś neofita:). Zgadzam się również z Tobą, że dziecko może zrozumieć coś niezgodnie z naszymi intencjami, a już absolutnie podzielam pogląd, że czuje się winne za rozpad. Na temat opisywania przeze mnie ekstremalnych sytuacji, mam jednak inne zdanie - choć zgadzam się, że użyłem myślowego skrótu i to mogło wprowadzić w błąd. Ekstremalną sytuacją uważam, jest właśnie taka, w której albo ojciec odchodzi z dnia na dzień (mama też jest wtedy w szoku), albo jego odejście i "droga" do tej decyzji jest zakamuflowana zarówno wizualnie jak i emocjonalnie przez dzieckiem. Tak się nie zdarza. Dziecko widzi, czuje co się dzieje, nie chce by tata odszedł, widzi łzy, same też łzawi. Gdzie wtedy jest ten troskliwy tatuś, który bardzo kocha? A potem mamy mówić dziecku, że nic się nie stało?
My - jako dorośli - tracimy poczucie dobra i zła. Zaczynamy uważać, że wszystko można przeinaczyć, wszystko zrelatywizować. Że posuniemy się do największej hipokryzji w imię czegoś, co w tym przypadku nazywamy "dobrem dziecka", a z tym, że to faktycznie wyjdzie dla jego dobra nie do końca się zgadzam.

Pozdrawiam

16 Ostatnio edytowany przez Agatka (2010-10-13 12:12:09)

Odp: Ona z dzieckiem - on - ja z dzieckiem

Wydaj mi się,że nic nie możesz zrobić, jedynie przeprowadzić rozmowę z ojcem dziecka.Zajrzyj na spam Może tam znajdziesz coś co Ci podpowie jakąś lepszą wersję ułożenia kontaktów byłego z dzieckiem:)Życzę wytrwałości:)

17 Ostatnio edytowany przez Batrix (2010-10-13 19:32:31)

Odp: Ona z dzieckiem - on - ja z dzieckiem

Witaj Xandra2605.
Każda sytuacja choć podobna jest zupełnie inna.Masz wątpliwości czy Twoje dziecko powinno spotykac sie z ojcem w obecności innej kobiety i jej dziecka.Napiszę Ci tak,wszystko zależy po:
1)Jak dawno rozstałaś się z mężem
2)Jak bardzo wasze rozstanie przezyło dziecko
3)Jak bardzo wrazliwe jest Twoje dziecko
4)Czy znasz tą kobiete,jesli nie wiesz kim jest i co to za człowiek,najpierw powinnaś poznać ją osobiście,zobaczyc jaki stosunek ma do tej sytuacji,w sumie to ona będzie zajmowała się Twoim dzieckiem podczas wizyt u ojca.

Nie nam podpowiadac Ci czy powinnas.....sama zorientuj się ,przemyśl i póki nie bedziesz w pełni spokojna o siebie,a przede wszystkim o dziecko, nie zezwalaj na takie spotkania.Kobiety naprawdę bywają różne.Może to byc zarówno fajna nowa ciocia jak i okropna macocha, której dziecko będzie ciążyło i przeszkadzało.
Powodzenia....:)

18

Odp: Ona z dzieckiem - on - ja z dzieckiem

Xandra2605 , czytam początek Twojego posta i jak bym o sobie czytała , też mamy 6-cio letnią córeczkę , maż mnie też zdradzał i za każdym razem słyszałam od jego rodziców ,ze to moja wina i to ja jetem zła . Ja sobie wszystko urajam i pewnie to ja mam kochanka . W końcu wyrzuciłam go z domu bo już nie wytrzymałam . Naruszyłam jego Ego .
Boję sie rozwodu , bo tak jak u Ciebie u mnie też obędzie sie bez nerwów . Już słyszałam ,że rozwód bedzie z mojej winy choć nie przyczyniłam się do jego rozpadu .
Tak jak Ty mam dylemat , jak mam się zachować jak będzie chciał sie spotykac z małą w obecności nowej " cioci " . Strasznie to brzmi , ale chyba nie mamy wyjścia . sad

19 Ostatnio edytowany przez mama.Niki (2010-10-14 13:19:01)

Odp: Ona z dzieckiem - on - ja z dzieckiem

Witam!
Przeczytałam cały wątek, jak również wiele innych wypowiedzi na ten temat w internecie. Wszędzie jawi się pewna prawidłowość, dwie strony barykady: rodzic, który po rozpadzie związku został z dzieckiem i nowy partner/partnerka drugiego z rodziców. I jawi się pewna tendencja:  generalizowanie.
Odniosę się tylko do sytuacji Xandry2605, gdyż jestem w podobnej. Mój mąż po 9 latach związku zostawił dwa miesiące temu mnie i naszą adoptowaną córeczkę dla swojej kochanki i jej córeczki. Dziewczynki są w podobnym wieku 4,5 i chyba 6 lat. Mąż oczywiście twierdzi, że dziecko bardzo kocha i chce uczestniczyć w życiu córki. Przepraszam za sarkazm, ale ogarnia mnie pusty śmiech i zaraz wyjaśnię dlaczego.
Fakty: Wrzesień 2008 - sprawa adopcyjna, nasze zgodne zeznania przed sądem, że się kochamy, że nasze małżeństwo nie jest zagrożone rozwodem, że chcemy stworzyć wspaniałą rodzinę naszemu przyszłemu dziecku. Wrzesień 2009 - mąż sypia z kochanką. Wrzesień 2010 -  mąż już nie mieszka ze mną i z dzieckiem bo mnie od dawna nie kocha i dla dziecka tak będzie lepiej.
Przed jego wyprowadzeniem się z domu byliśmy u psychologa (nie jednego), żeby zaplanować jak się rozstać z jak najmniejszą szkodą dla naszej córeczki. Najważniejsze informacje: dla dziecka rozstanie rodziców to zawsze wielka strata, to zburzenie bezpiecznego świata jaki zna (poza jakimiś patologicznymi sytuacjami), to trauma, która swój ślad pozostawia na całe życie. Nawet kilkumiesięczne dziecko czuje, że coś w życiu zostało mu zabrane. Dziecko jeszcze długie lata będzie miało nadzieję, że rodzice się zejdą. W tym ogromnym bólu dziecko musi mieć czas, musi przejść pewne etapy, żeby odzyskać poczucie bezpieczeństwa. Trwa to czasem nawet dwa lata. Pani psycholog poradziła mojemu mężowi, z którym nasza córeczka jest bardzo związana, żeby przez przynajmniej rok mieszkał sam, zabierał dziecko na noc czy kładł ją spać w naszym domu i czytał bajki jak zawsze. Dziecko musi poczuć, że mama i tata już nie mieszkają razem, ale poza tym nic się nie zmieniło, nadal są jego rodzicami i nadal bardzo je kochają. Nam poradziła, że mamy o tym córeczkę nieustannie zapewniać.
A teraz następna sytuacja: mój mąż wytrzymał dwa miesiące i poza moimi plecami zorganizował niedzielę w towarzystwie jego nowej wybranki serca i jej dziecka. Oczywiście wydało się, jak również to, że gdy mała jest u niego to "tatuś rozmawia z taką panią przez telefon, a ja się bawię na balkonie".
Pytam się zatem: co dobrego wynika z tego dla dziecka??? Jakie jego potrzeby są w tym czasie zaspakajane? Czas spotkań jest czasem dla dziecka i dla rodzica, czasem na utrzymanie, pogłębianie intymnych więzi, bliskości. Jaka ma być w tym rola nowej kobiety ojca albo jej dziecka? Czy dziecko w razie potrzeby, w razie problemów otworzy się przy osobach trzecich? Prawda jest taka, że te osoby nigdy nie będą dla tego dziecka rodziną. Gorzej - nasza córeczka będzie wiedziała, że jej tatuś codziennie zajmuje się innym dzieckiem, inne dziecko siada mu na kolanach, inne dziecko wygłupia się z nim rano czy wieczorem, inne dziecko jeździ z nim na wycieczki, a ona, jego córeczka, której mówi, że bardzo ją kocha -  jest w domu z mamusią. Czemu to ma służyć???
Zastanawiam się też nad motywami tych nowych partnerek: co je tak pcha do natychmiastowego uczestniczenia w kontaktach między ojcem a dzieckiem? Jakie plusy dla dziecka one w tym widzą? Mam niestety wrażenie, że tylko plusy dla siebie - mają szansę zabłysnąć dobrocią, opiekuńczością przed swoim nowym partnerem. A "kochający tatuś" jakie w tym widzi plusy dla dziecka? No mój mąż mi nie potrafił na to pytanie odpowiedzieć poza wykrzyczeniem, że chyba nie myslę, że będzie to w nieskończoność ukrywał. Więc o kim on myśli - o sobie czy o dziecku?
Wszystko w swoim czasie, w odpowiedniej formie i na zasadach ustalonych pomiędzy ojcem i matką dziecka, nie pomiędzy ojcem i nową partnerką. To oni biorą odpowiedzialność za wychowanie, psychikę i za kręgosłup moralny dziecka, o którym była wcześniej mowa.
Ja ze swoim mężem załatwiłam to krótko: albo będziesz przestrzegał tego co jest dla dziecka dobre (czyli tego co zalecił psycholog), albo wniosę sprawę do sądu o ustanowienie widzeń z dzieckiem bez obecności osób trzecich aż do momentu, kiedy dziecko nie będzie na to gotowe. Do czasu rozstrzygnięcia sprawy będziesz mógl się widywać z córką w mojej obecności.
Wściekły zapewnił mnie, że póki co nasza córeczka nie będzie miała kontaktu z jego nowa partnerką i jej dzieckiem.
Być może jest to jakaś podpowiedź dla wszystkich zainteresowanych.

20

Odp: Ona z dzieckiem - on - ja z dzieckiem

Witam.

Znam z widzenia kobietę z którą jest teraz mój były i przez którą to wszystko się zaczęło.
Moja 6,5 (Skończyła w maju) córeczka jest bardzo wrażliwą osóbką. Nasze rozstanie przeżyła bardzo mocno.

Do Batrix: Poznanie i przebywanie w obecności tej kobiety odpada.
Sytuacja- Dostaję sms-a od byłego, bardzo żenującego sms-a. Odpisuję, czy nie ma nic innego do roboty tylko pisać do mnie.
On znów (nie będę przytaczać bo moderator może wyrzucić całe moje pisanie za bardzo niecenzuralne słowa).
Ja, że niech lepiej pisze do dziewczyny.
On, że ona siedzi obok, piszą i się dobrze bawią. (facet ma 39 a kobieta 30 - w tym wieku takie zabawy). Rewelacja. Odpisałam, że gratuluję im obojgu, że nie mają co robić wspólnie tylko pisać do mnie.

To wszystko zaczęło się kiedy miała 5,5 lat więc to najgorszy okres w życiu malucha (właściwie nie ma też lepszych na takie wywrócenie do góry nogami świata). Tej kobiecie mówi  chyba po imieniu. Kobieta ma też 7 letniego syna z którym mój były przebywa równie często co z nią. Twierdzi, że to relacje kumpelskie. Jak ja mam jednak to wytłumaczyć jedynaczce. Widziała ich może ze dwa razy. Bawiła się z tym chłopcem dopóki nie dowiedziała się kim jest. (Normalnie wytłumaczyłam, że to syn dziewczyny taty).
Przeraża mnie jednak to, że gdy przez ostatni tydzień odprowadzał i przyprowadzał ją do szkoły (jestem po konsultacji z wychowawcą, która wie o sytuacji) była bardzo rozdrażniona, nie uważała na lekcjach, nie chciała iść na dodatkowe zajęcia tłumacząc, że tata ma po nią przyjść i jej nie znajdzie (on wiedział o której ma być, jednak faktycznie często się spóźniał lub dzwonił do mnie, że nie może bo musi do fryzjera itp głupoty).
I jest jeszcze weekend, pierwszy od kilku miesięcy który mają spędzić razem (nie miał nigdy czasu). Niestety nie sami. Wymyślił sobie, że pojadą do aquaparku, pójdą do kina (i to jest super) ale z jego kobietą i jej synem na dokładkę (to już mniej fajne).
Nie odpowiada na moje prośby. To jest przecież ich weekend a on potrzebuje jeszcze kobiety i drugiego dziecka? Własne to za mało?
Bardzo chciałabym, żeby poprawiał kontakt z własnym dzieckiem bez udziału osoby, która przyczyniła się do takiej sytuacji i jej syna. Nie docierają jednak do niego moje argumenty. To jest jeden weekend na 3 tygodnie a jemu potrzeba dodatkowego towarzystwa.
A może mają taki układ, bo nie mieszkając razem faktycznie zabrania mu wychodzić gdziekolwiek samemu wieczorem. Wcale się nie dziwię. Ją poznał na spotkaniu z kumplami. Później już kumple nie byli potrzebni chociaż mówił, że z nimi idzie.

Spotkania z dzieckiem ustaliliśmy co trzeci weekend. Jednak gdy zobaczył datę następnego (12.11 - długi weekend) stwierdził, że chyba wyjedzie.

Nie wiem co robić. Zastanawiam się nad pójściem do sądu

21 Ostatnio edytowany przez Xandra2605 (2010-10-21 08:01:56)

Odp: Ona z dzieckiem - on - ja z dzieckiem

Do : mama.Niki
Dokładnie się z tym zgadzam.
O to mi właśnie chodzi. Niestety mój były mąż chyba bez sądu też tego nie zrozumie.
Nie chodzi mi o brak kontaktu z tą kobietą przez całe życie. Chodzi mi o teraz i najbliższy czas.
Dopiero co po moich interwencjach zaczyna się z naszym dzieckiem spotykać regularnie (zobaczymy) i od razu chce tworzyć "rodzinę" tam gdzie jej nie ma.
Rozumiem, że zakochany ale dziecko powinno być najważniejsze.

Posty [ 22 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Ona z dzieckiem - on - ja z dzieckiem

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024