Mieszkanie z rodzicami/teściami po ślubie? Nie jest Łatwo... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Mieszkanie z rodzicami/teściami po ślubie? Nie jest Łatwo...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 7 ]

Temat: Mieszkanie z rodzicami/teściami po ślubie? Nie jest Łatwo...

Jestem ponad dwa miesiące po ślubie. Mieszkam z mężem u moich rodziców  na wsi, w domku jednorodzinnym. Jestem jedynaczką, pamiętam jak od zawsze mówili, że napewno będę mieszkać z nimi, że budowali ten dom dla mnie. Poza tym mama ma cukrzycę i wpoili mi takie poczucie, że trzeba będzie się nią w przyszłości opiekować, że najlepiej żeby zawsze ktoś był w domu gdyby spadł jej poziom cukru i trzeba było szybko reagować i jej pomóc. Dlatego też nigdy nie brałam pod uwagę innej opcji jak mieszkanie z nimi po ślubie. Mój mąż jeszcze przed ślubem mówił, że jemu jest obojętne, gdzie będzie mieszkał, byle ze mną.
Tak więc teraz mieszkamy wszyscy razem i mamy problem w relacjach z rodzicami.


Ja i mąż pracujemy, ja w przedszkolu, on  jako nauczyciel w-f w szkole zawodowej i technikum. Wraca późno, bo ma okienka w pracy, a dojeźdza do pracy ponad 30 km, tak więc wyjeżdza rano i jest w domu zazwyczaj koło 18:00, czasami ma też wieczorem treningi, w weekendy mecze. Jak jesteśmy wieczorem razem, to chcemy ten czas spędzić razem, troche odpocząć. Ja jak wracam w pracy robię wszystko co mogę w domu: sprzątam, piorę, prasuję, rodzicom pomagam w sprzedaży internetowej ich krzewów i szczeniaków, wystawiam aukcje, sprawdzam poczte, odpisuje na maile. Jak mam możliwość to robię też obiady.

Całe mieszkanie jest w spólne. Na górze aktualnie remontujemy sobie swój pokój.

Rodzice są niezadowoleni z paru rzeczy.
1. Pracują "u siebie". Uważają, że powinniśmy im więcej pomagać, "bo to wszystko jest też nasze" tzn dom, szkółka itd. Więc wg nich w każdej wolnej chwili (a mamy ich mało) powinniśmy im pomagać w szkółce krzewów  ozdonych itd.
2. Wieczorami podobno "uciekamy do góry" żyjemy niby razem ale osobno, bo powinniśmy siedzieć razem z nimi na dole przed tv smile

Rodzice:
1. Uważają, że zawsze mają racje, wszystko musi być tak jak oni chcą.
2. Nie doceniają i nie widzą tego co robimy w domu (Mąż pomaga mi w zmywaniu, w soboty w sprzątaniu całego domu, mama wogóle nie sprząta. Rodzice uważają że powinnam przejmować coraz więcej obowiązków bo nie jestem już dzieckiem ale żoną. Także wg nich mamy chodzić do pracy, robić wszystko w domu i pomagać im w ich pracy, bo te pieniądze są też dla nas bo oni ich do grobu nie wezmą. My nie wykładamy pieniędzy na rachunki i zakupy spożywcze.
3. Wydają rozkazy: zrób to..., zrób to teraz, nie potrafią zapytać "czy moglimyśmy im teraz w tym pomóc"

Mąż i ja już nie możemy znieść ciągłych pretensji że nie mamy czasu żeby pomagać, że czegoś nie zrobiliśmy, że w sobote wyjeżdzamy razem na jego mecz albo idziemy na spacer kiedy powinniśmy im pomagać w szkółce, bo wg nich tylko niedziela jest od odpoczywania a od poniedziałku do soboty trzeba pracować i zarabiać. Wg. nich my wychodzimy z takiego założenia żeby pracować ale sie nie napracować. Wspomniałam im kiedyś że my chcemy mieć coś z życia, że jesteśmy młodzi chcemy się sobą cieszyć a nie tylko pracować od rana do późnego wieczora, że mamy swoją prace i a szkółka to jest ich praca i że zarabiamy na siebie wystarczająco, nie potrzebujemy więcej, możemy pomagać w domu, ale w ich pracy nie mamy czasu. Byli zdziwieni jak możemy nie chcieć więcej pieniędzy. Oni mają inne potrzeby niż my, nigdzie nie wyjeżdzają na wakacje, w odwiedziny tylko w niedziele do dziadków jadą, na spacery nie chodzą, tylko pracują a w czasie wolnym oglądają tv i to im wystarcza. Uważają, że mają coś z życia bo mają pieniądze.

Mąż uważa, że rodzice mnie nie szanują, że źle sie do mnie odnoszą, nie biorą mojego zdania pod uwagę, z góry wiedzą że ja nie mam racji tylko oni,  krzyczą, mają pretensje, uważają że to i to mam zrobić bo to mój obowiązek, a już nie mogą mną rządzić, bo jestem dorosła i powinni zrozumieć że chcemy być niezależni finansowo, mieć swoje zdanie, podejmować własne decyzje, ułożyć sobie życie po swojemu. Ciężko mi  w tej sytuacji, chcemy z nimi porozmawiać, ale wiem że to nie będzie łatwa rozmowa. Bo oni dawno temu już sobie wymyślili, że będziemy mieszkać razem, będziemy pracować razem z nimi, pomagać im i się podporządkowywać . Myślimy o tym żeby zrobić sobie własną kuchnię, łazienkę i pokój na górze,i dzielić się rachunkami. Mieć swoje gniazdko, ale rodzice pewnie sobie tego nie będą mogli wyobrazić. W ostateczności sieli mamy na siebie "krzywo patrzeć i mieć pretensje i żale" to może lepiej wynająć mieszkanie, ale to też nie będzie łatwe do zrozumienia i zaakceptowania przez rodziców.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Mieszkanie z rodzicami/teściami po ślubie? Nie jest Łatwo...

No to rzeczywiście macie problem. A czy przed waszym ślubem było tak samo? Też nigdy nie miałaś na nic czasu?
Pogadajcie o tym wszystkim z rodzicami, może oni nie widzą że pracujecie ciągle i nie macie już sił. Że potrzebujecie odpoczynku, potrzebujecie spokoju. Jesteście młodzi i też czasami macie ochotę nacieszyć się życiem, trochę poszaleć. Powiedz im wprost że jeśli tak dalej będzie, że nic z tym nie zrobią, to nie dasz rady tak żyć. Postrasz że będziecie musieli z mężem poszukać jakiegoś mieszkania. Może strach przed waszą wyprowadzką do im coś do myślenia. Bo praca 24/dobę nic dobrego w przyszłości nie może przynieść. Trzymam kciuki za rozmowę:) Powodzenia:)

3

Odp: Mieszkanie z rodzicami/teściami po ślubie? Nie jest Łatwo...

Przed ślubem mieliśmy więcej czasu żeby pomagać rodzicom, więc byli pod tym względem dosyć zadowoleni i nie robili wyrzutów. Właśnie o to chodzi, że im się wydaje, że my wcale dużo nie pracujemy, mówią że nigdy na nic nie mamy czasu, tak jakby te obowiązki domowe którymi się zajmujemy nie miały znaczenia. Nie chce się tak podporządkowywać rodzicom i robić wszystko by tylko oni byli zadowoleni, chce być szczęśliwa po swojemu, zarządzać swoim czasem, mieć czas na jakieś przyjemności, nie tylko spełniać ich oczekiwania. Drażni mnie ta sytuacja, to jak nas traktują. Czasami nie musieli nic mówić a ja samym ich zachowaniem wyczuwałam, że nie spełniam ich oczekiwań i że mają mi to za złe. Zdarzało się często, że wieczorami płakałam, gdy rozmawialiśmy o tym z mężem i mówiłam mu co czuje. Bo nie chce urazić rodziców, nie chce sprawiać im przykrości, ale oni też powinni dać nam więcej swobody i możliwości życia po swojemu, podejmowania swoich decyzji, zarządzania swoim czasem. Nie potrafią nas zrozumieć...

4

Odp: Mieszkanie z rodzicami/teściami po ślubie? Nie jest Łatwo...

nie ciekawych masz teściów nastawionych na pieniądze 
pieniądze to nie wszystko   
możesz im powiedzieć   ze zdrowie i rodzina  najważniejsze   bo jak ktoś  zachoruje  to zdrowie szybko  nie wróci , a pieniądze dzisiaj są jutro nie ich nie  ma

i po co sobie uprzykrzać sobie  życie    szkoda nerwów  i stresów

5

Odp: Mieszkanie z rodzicami/teściami po ślubie? Nie jest Łatwo...

nic nie pomoze jak tylko rozmowa nie gdzies miedzy garami tylko usiasc i pogadac, moze wlasnie wszyscy we czworke, zacznij od tego ze jestes dorosla, ze kochasz ich i pomogasz jak mozesz np w srzedarzy internetowej, i obowiazkach domowych, ale powiedz ze ty masz swoje zycie, ze lubisz swoja prace i ci wystarcza, ze chcesz wieczorami pobyc z mezem i sie nim nacieszyc bo jestescie mlodzi i potrzebujecie bliskosci, powiedz rodzicom niech otworza sie na ciebie i wezma pod uwage ze ty mozesz chcec innego zycia niz oni maja, ich szolka to ich, owszem pomozesz ile mozesz ale chcesz miec czas wolny, powiedz ze pieniazkow ci starczy a nie ma sumy jaka moglabys zarabiac oddajac wolny czas ktory moglabys spedzic z mezem...z reszta sama nie wiem, jak maz wraca po 18 to moze do 20pracujcie razem przy tych drzewkach??
z drugiej storny rodzice wszystko tobie robiua i chca ci to oddac wiec cha zebys sie zaangazowala bo bedziesz to za Xlat sama prowadzic a ogolnie jako corka i tak licza ze im pomozesz bezinteresownie.
mysle ze oni wiele zeczy nie rozmieja ale i ty wiesz mi ze mozesz z czasem zmienic zdanie...moj maz po pracy ktora konczy o 17 jedzie na chalture i wraca 22-23 i wiesz mi tez brakuje mi czasu dla nas ale takie jest zycie...kasa...
oczywscie ze nie jest najwazniejsza ale wszystko bez niej to h...:P

6 Ostatnio edytowany przez kejti (2010-10-07 17:24:13)

Odp: Mieszkanie z rodzicami/teściami po ślubie? Nie jest Łatwo...

weronikaw, doskonale cie rozumiem, posluchaj mojej histori ktora jest podobna;
Moi rodzice maja dom blizniak, mam siostre o 3 lata starsza(ona ma 28 ja 25lat),rodzice zawsze powtarzali ze po to kupili taki dom by w przyszlosci moglysmy mieszkac "razem ale osobno". Myslalysmy ze to tylko takie gadanie, ale kiedy siostra 2 lata temu wyszla za mąz, zaczal sie koszmar. Oni nie chcieli mieszkac w jednej polowie domu, poniewaz postanowili wyjechac z Polski, dzis mieszkaja w Chicago.Rodzice nie nawidza za to ziecia, ze wziął ich córeczke tak daleko, do siostry tez oddzywaja sie dyplomatycznie.
Ale zostalam jeszcze ja....rok po slubie siostry ja wyszlam za mąż. Rodzice bardzo nalegali byśmy zamieszkali w tej czesci domu gdzie mialabyc siostra a oni w drugiej.  Nawet nam sie to podobalo, bo osobne wejscia, osone podworka, taras, garaz....tyle ze "za plotem" rodzice. Po wprowadzeniu sie bylismy szczesliwi, no bo malo kto zaraz po slubie ma cos 'wlasnego".5 duzych pokoi, kuchnia z jadalnią, do tego 2 lazienki, poprostu marzenie! - problem pojawil sie wtedy, gdy zaczelismy remont bez powiadomienia ich o tym. Rodzice wówczas wyjechali na krótki urlop w ciepłe kraje, a my w tym czasie ruszylismy z remontem. Zrobilismy dwie łazienki, nowe meble w kuchni i sypilanie taką o jakiej marzyliśmy przed slubem!! moi rodzice sie poprostu wsciekli!!! dla nich dom byl extra urzadzony i nie potzreba bylo zmian. Zrobilismy to za swoje pieniadze. Potem byly kolejne problemy...wlasnie takie same jak u ciebie weronikaw, zaczeli miec pretensje ze im nie pomagamy(a prowadza restauracje, orgnizuja wesela,chrzciny itd),a my rowniez oboje pracowalismy i naprawde nie bylo juz na to czasu, czasem w domu siedzielismy po ciemku, żeby nie widziel ze ktos jest bo znow by cos chcieli od nas!! tak bylo do sierpnia tego roku. Wieczne narzekania, pretensje, a w tym wszystkim moj mąż, który naprawde duzo przykrych slow uslyszal ale dusil to w sobie i nie oddzywal sie nic...ale ja juz nie wytrzymalam, na poczatku sierpnia wybuchla okropna awantura, i postanowiliśmy sie wyprowadzic. Uważam że mimo najlepszych checi z obu stron, mlodzi powinni mieszkac SAMI I OSOBNO!!!!ale kiedy powiedzielismy o tym rodzicom, bylo starsznie...padły słowa których nie zapomne, ale moze i dobrze...teraz mamy swiety spokoj, odwiedzam rodziców co drugi weekend, chodz nadal sa na mnie obrazeni i za kazdym razem mowia; " córcia wróćcie tutaj, tu nie zginiecie a tam w tym waszym miescie nie dacie sobie rady!a jak przyjdzie dziecko to juz wogole bedzie okropnie!jakie wy jemu warunki zapewnicie??ten twoj mąż nie jest wcale ciebie wart!czy on potrafi o ciebie zadbac tak jak my?" - to byly slowa mamy za kazdym razem jak ich odwiedzalam...przykre to ale coz, to nasze zycie i my mamy byc szczesliwi!!
Mieszkamy teraz 100km od mojego domu rodzinnego, kupilismy mały ale przytulny domek na przedmiesciach. Z kupnem domu pomogli nam rodzice męża i moja siostra, ktora mnie doskolanle rozumie i wie co przeszłam. Teraz powoli bedziemy sie dorabiac kazdego kawałka mebla, spimy na materacu bo nie mamy pieknej sypilani poniewaz zostawilismy ją w moim domu, a rodzice nie pozwolili nic zabrac, pomimo ze to za wlasne pieniadze kupilismy!! ale poczekam, moze sie im odmieni, licze na tate, tata powoli miekknie, wogole zawsze byl inny niz mama, tylko za bardzo podporzadkowywal sie jej w kazdym calu. i taka to historia.... tobie tez radze wyprowadzke bo predzej czy pozniej odbije sie to na twoim malzenstwie....a nie warto. Rodzice musza zrozumiec ze dzieci doarastaja i chca zyc po swojemy, potrzebna jest czasem terapia wstrzasowa by potem moc dostrzec to co sie mialo..moze wlasnie tak bedzie z twoimi rodzicami.

Posty [ 7 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Mieszkanie z rodzicami/teściami po ślubie? Nie jest Łatwo...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024