Zdradził mnie mąż z naszą wspólną koleżanką, ale to nie wszystko. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zdradził mnie mąż z naszą wspólną koleżanką, ale to nie wszystko.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 26 ]

Temat: Zdradził mnie mąż z naszą wspólną koleżanką, ale to nie wszystko.

Moja historia jest dosyć dziwna i skomplikowana, bo dopiero niedawno uświadomiłam sobie, że byłam idiotką, myślałam, że mój mąż dojrzeje i się zmieni.
Poznaliśmy się 10 lat temu, była to wielka miłość, wspaniałe uczucie. Po krótkiej znajomości, bo już po 4 miesiącach zamieszkaliśmy razem. Na początku się wahałam, bałam się, że to tak szybko się rozwija. Ale on bardzo tego chciał, ja nie chcąc zbytnio razem zamieszkać, odganiałam temat. Pewnego dnia powiedział mi, że poszukał dla Nas mieszkanie, że tylko chce abym obejrzała. Zgodziłam się, ale nadal się wahałam, ale gdy obejrzałam mieszkanie, zgodziłam się. Może, też dlatego, że wcześniej wynajmowałam mieszkanie z koleżankami i chciałam być z nim codziennie. Nasze początkowe spotkania odbywały się codziennie, a nawet kilka razy dziennie, bo niedaleko siebie pracowaliśmy, więc każdą wolną chwilkę spędzaliśmy razem. Zaczęliśmy żyć razem, mieć wspólne sprawy, kiedyś zabrał mnie do siebie do domu. Pamiętam, że strasznie się denerwował i wstydził, bał się, że jego ojciec będzie w domu pijany i będzie się za niego wstydził. Myślałam, że poznam jego matkę, ale kiedy przyjechaliśmy, jego matka gdzieś wyszła, wiedząc, że przyjedziemy. Nie rozumiałam tego, teraz myślę sobie, że może nie wiedziała o mnie. Ojciec się zjawił, zadzwonił do drzwi słaniając się na nogach i bełkocząc coś o tym, ?że jest w niebie, bo ujrzał anioła?. Śmiałam się z tego, ale widziałam, że mojemu kochanemu nie jest do śmiechu. Pocieszałam go, że to nie jest jego wina, że ojciec pije, że nie może brać za jego zachowania odpowiedzialności.
Pojechaliśmy do siebie, matka Marcina często dzwoniła, robiąc mu wyrzuty, że ją zostawił i że boi się życia z alkoholikiem, że nie będzie miała nikogo, kto ją obroni przed jego atakami. Nie rozumiałam tego, myślałam sobie, jak matka może wymagać od syna tego, aby ją chronił przed własnym mężem? Po prostu, nie widziała wyjścia z tej sytuacji. Była bardzo pobożną kobietą i nie potrafiła od niego odejść.
Mieszkaliśmy sobie spokojnie, cieszyliśmy się sobą, widziałam, że mój kochany odetchnął i jest szczęśliwy. Ale po kilku miesiącach zaszłam w ciążę, z jednej strony byłam bardzo szczęśliwa, ale z drugiej bałam się jego reakcji, jak zareaguje, czy się zmartwi, czy będzie szczęśliwy? Przecież, to dziecko z prawdziwej miłości, pomyślałam. Miałam już wtedy 26 lat, więc byłam przygotowana na rolę matki, czułam to. Tylko finansowo nie byliśmy przygotowani, nie mieliśmy gdzie mieszkać, ja jeszcze kończyłam studia pedagogiczne. Ale myślałam sobie damy radę, przecież się kochamy. Mój kochany ucieszył się, nawet zadzwonił do matki  z tą wiadomością, widziałam, że chce założyć normalną rodzinę. Pewnie również miał takie obawy jak ja. Postanowiliśmy się pobrać w grudniu 2001 roku. Zaczęliśmy przygotowania. Nie mieliśmy pieniędzy na huczne wesele, więc jednogłośnie stwierdziliśmy, że nasz ślub będzie małym przyjęciem w gronie najbliższych i bez alkoholu, ze względu na ojca męża. Miał obawy, że ojciec się upije i zniszczy mu bardzo ważne wydarzenie w życiu. Nasze wesele odbyło się przy obiedzie i kawie, a tego samego dnia wyjechaliśmy na tygodniową podróż poślubną do Paryża wraz z imprezą Sylwestrową. Teraz, po tylu latach żałuję tego, że wszelkie atrakcje i wyjazdy ja organizowałam i również sponsorowałam. Tą podróż również. Mój mąż nigdy nie miał, pieniędzy i ciągłe długi zaciągnięte w bankach. Kiedyś zapytałam się go dlaczego ma tyle kart bankomatowych w swoim portfelu? Czy korzysta z tylu banków? Ma w każdym banku rachunek? Przecież to kosztuje, odpowiedział że nie płaci za utrzymanie konta i że na tych kontach jest pusto, raczej fajnie mieć tyle kart. Zrozumiałam, że to bardziej dla szpanu, ma te wszystkie karty. Tak samo było z telefonami komórkowymi, zmieniał aparat telefoniczny średnio co dwa tygodnie, jaki ukazywał się nowy model musiał go mieć. Tłumaczyłam sobie, to że ma takie hobby, że chce być na bieżąco t techniką. A teraz wiem, że to nie tak, po prostu żył na wyrost. Później były różne sygnały, on i jego potrzeby i zachcianki były najważniejsze. Zaczęło nam się trudniej żyć finansowo, ja musiałam pójść na urlop wychowawczy po urodzeniu się dziecka. Byłam w domu i opiekowałam się naszą wspaniałą córeczką, oprócz tego kończyłam studia pedagogiczne. Było ciężko, matka męża chciała nam pomóc, więc zaproponowała, abyśmy się przeprowadzili do niej. Bałam się, bo wiedziałam, że jej mąż jest strasznym alkoholikiem. Zapewniała, że już nie pije i nie pozwoliła by, abyśmy znosili taką codzienność. Uwierzyłam w to, tym bardziej że mąż też tego chciał, deklarował że będzie nam się łatwiej żyło. Zgodziłam się, przenieśliśmy się do niej, na małe 36m kw mieszkanie, ciasno, ale może będzie dobrze pomyślałam,. Zawsze jakaś pomoc przy dziecku. Zaczęło się psuć, nie potrafię nawet tego wyrazić, co to była za kobieta, pełna nerwów i depresji. Ciągle wracała do niej przeszłość. Ojciec męża faktycznie przestał pić, po 30 latach wielka odmiana, chodził regularnie na spotkania AA. Ale ten klimat w domu nie był do wytrzymania, ciągłe wrzaski teściowej na męża, chociaż byli po rozwodzie mieszkali razem. Wyzwiska pod jego adresem, spał na korytarzu, pod śpiworem, nie mogłam na to patrzeć. Myślałam sobie dlaczego muszę to znosić i moje dziecko musi widzieć taki obraz rodziny. Ze mną też się kłóciła, narzucała mi ciągle jak powinnam dbać o dziecko, jak ją ubrać, jak gotować jej obiadki, ciągle patrzyła mi na ręce. Tego nie mogłam znieść. Kiedyś przez dwa tygodnie nie rozmawiałyśmy ze sobą. Kiedy mówiłam o problemach mężowi, on stwierdził, że przesadzam, że jestem przewrażliwiona. Powiedziałam mu kiedyś, że albo to zmienimy albo ja z dzieckiem wyprowadzam się i że nie będę mieszkać w tym domu. Zaczęłam coś robić, aby to zmienić. Mąż interesował się kolarstwem górskim i często narzekał na swoją pracę. Miałam koleżankę, która zaproponowała mi pracę u jej znajomego w hurtowni rowerowej dla mojego męża. Pomyślałam, to praca dla niego. W dodatku mielibyśmy mieszkanie służbowe, to była wspaniała propozycja. Mąż zgodził się, był zadowolony, ale czasem widziałam, że jakby nie do końca, że chyba chciał nadal mieszkać z matką. Zrobiliśmy remont tego mieszkanka, byłam przeszczęśliwa, własny kąt, razem i bez oglądania takich widoków.
Po jakimś czasie maż otrzymał propozycję od jednego z właścicieli tej hurtowni, że będzie kierownikiem w hurtowni w innym miejscu, należącej również do tego Pana. Mi również zapewni pracę i oczywiście będziemy mieli mieszkanie służbowe. To była kusząca propozycja, tylko mieliśmy się przeprowadzić 500 km od rodzinnych korzeni. Ja musiałam obronić pracę dyplomową i zrezygnować z pracy, którą wcześniej sobie załatwiałam po ukończeniu studiów.
Pojechaliśmy w to miejsce. Widziałam, że mąż bardzo tego chce, była to dla niego szansa. Ja sceptycznie do tego podchodziłam, ale zgodziłam się.
Zapomniałam o jednym wątku, który jest bardzo istotny, aby naświetlić nasz związek. Otóż krótko po naszym małżeństwie pożyczyłam moje oszczędności przyjaciółce, bo miała bardzo poważne problemy finansowe. Pożyczyłam jej znaczną sumę pieniędzy, które otrzymałam od rodziców. Te pieniądze miały być przeznaczone na własne M. Długo nie oddawała, a ja nie nalegałam, bo nie wiedziałam jeszcze co z nimi zrobić. Nie była to kwota wystarczająca na mieszkanie. Ale po 2 latach, dowiedziałam się od niej, że oddała jakąś część pieniędzy mojemu mężowi. Ja o tym nie wiedziałam, okłamywał mnie przez tyle czasu, pomyślałam. Jak mógł, zrobić coś takiego! Zapytałam się dlaczego to zrobił, gdzie są te pieniądze? Powiedział mi, że przegrał całą kwotę 6000 zł, w zakładach sportowych. Chciał kupić nam mieszkanie za wygraną, to było straszne! Nie mogłam uwierzyć, jak można być tak głupim i podstępnym. Wybaczyłam mu, ale ciągle to w głowie siedziało, myślałam sobie z nim jest coś nie tak.
Kiedy się przeprowadziliśmy na nowe miejsce zamieszkania. Było ciężko, okazało się, że jego szef nie zobowiązał się do spełnienia swoich deklaracji. Mój mąż nie dostał awansu, ja nie otrzymałam pracy, ciągle byłam na wychowawczym. Po prostu nas oszukał, miał tylko jeden cel, ściągnąć mojego męża, bo wiedział że jest dobrym fachowcem i zna się na rzeczy. Trwało to niecały rok. W tym okresie zmarła moja mama, było to dla mnie traumatyczne przeżycie, byłam ciągle rozdrażniona, nie potrafiłam się tam odnaleźć. Nie widziałam sensu tkwić tam dłużej. Mój mąż po raz kolejny wykręcił mi numer finansowy. Nie mieliśmy dużo pieniążków, ale udało mi się uzbierać na samochód, bo był nam potrzebny. Najbliższy sklep spożywczy był oddalony 3km od miejsca zamieszkania. Ciężko mi było, tym bardziej, że nasza córeczka miała dopiero 2 latka. Wszędzie jeździłam na rowerze z dzieckiem: po zakupy, do lekarza itp. Miałam jakąś sumę, aby kupić samochód. Załatwiłam z naszym wspólnym znajomym, że poszuka nam coś konkretnego za te pieniądze. Umówiliśmy się, że pomoże nam w kupnie. I tak było, pojechaliśmy szukać czegoś konkretnego. Mój mąż dziwnie się zachowywał, szukał ciągle jakiś złomów, zgnitych wraków za mniejsze pieniądze. Nie rozumiałam tego, zaczęliśmy się kłócić. Mówiłam mu, że nie będę jeździć taką zgnitą padliną, bo to ja miałam tylko prawo jazdy. Wybrałam sobie samochód za kwotę, którą mieliśmy na ten zakup przeznaczoną. Wtedy mój mąż mi oznajmił, że nie mamy takiej kwoty. Nie rozumiałam co on do mnie mówi! Jak to nie mamy, przecież zbieraliśmy, mamy taką kwotę, o czym Ty mówisz? Przyznał się wtedy, że stracił część pieniędzy. Nie, tego miałam już dosyć. Powiedziałam mu, że ma mi zejść z oczu, że nie chcę o widzieć! Wysiadaj, ja sama kupię sobie samochód, wynoś się! Tak mu powiedziałam. Kupiłam, pożyczyłam od koleżanki, część pieniędzy i kupiłam samochód taki jaki chciałam, a nie jakich złom.
Po przyjeździe nowym samochodem, nie odzywałam się do męża. Nie chciałam go znać, po raz kolejny mnie oszukał. Postanowiłam, że nie mogę być z człowiekiem, któremu nie można wierzyć. Szalały we mnie emocje, chcę rozwodu pomyślałam. I tak mu powiedziałam, kiedy zaczęliśmy o tym rozmawiać. Błagał mnie, żebym tego nie robiła, na kolanach, że się zmieni.
Wybaczyłam, ale ciągle siedziało mi to w głowie. Nie mogłam na Niego liczyć, z wszystkimi problemami borykałam się sama. Teściowa oczywiście, twierdziła, że przesadzam, że on miał ciężkie dzieciństwo i nie powinnam mieć pretensji. Ja byłam wszystkiemu winna, nie lubiłyśmy się, brak zrozumienia. Była wpatrzona tak w swojego synka, że szkoda gadać. Ale to już nie był mały chłopczyk, tylko dorosły mężczyzna, który powinien dbać o rodzinę, a nie ją okradać!
Po jakimś czasie, postanowiłam wrócić do miejsca w którym mieszkaliśmy wcześniej, ustaliliśmy, że nie ma sensu tam tkwić. Kończył mi się wychowawczy, więc musiałam wrócić do pracy, albo poszukać czegoś na miejscu. Szukałam, ale w tym rejonie było wielkie bezrobocie, niczego nie mogłam znaleźć. Mężowi kończyła się umowa, więc postanowiliśmy przenieść się do miasta w którym mieszkała jego matka. Zaznaczyłam, że nie chcę w żadnym wypadku z Nią mieszkać, chcę mieć spokój. Mąż jeszcze tam został, do zakończenia umowy, a ja wraz z dzieckiem przeniosłam się. Poszukałam kawalerki, w której zamieszkałyśmy, wróciłam do pracy, a dzieckiem zajmowała się teściowa. Dziecko strasznie szlochało za mną, to były sygnały, że dziecko się boi. Ale oczywiście teściowa wymyśliła, że to przeze mnie dziecko tak płacze, bo uzależniłam je od siebie.
Mąż wrócił, zaczął szukać pracy, przez dwa miesiące utrzymywaliśmy się z mojej marnej pensji i jego kuroniówki. Było ciężko, ale myślałam, to przejściowe. Przecież znajdzie jakąś pracę i wszystko wróci do normy. I tak było, znalazł pracę, ja też zmieniłam na lepszą w miejscu zamieszkania. W końcu się coś ułoży, pomyślałam. Po roku wynajmowania, stwierdziliśmy, że może kupimy coś swojego. Zaczęliśmy szukać mieszkań, nowych, używanych. Mieliśmy szansę dostać kredyt. Znaleźliśmy, w końcu po długiej tułaczce, gdzieś osiądziemy, pomyślałam. Nie było to miejsce w którym chciałam mieszkać, ale zawsze można to później zmienić. Na razie było by nam wygodnie ze względu na opiekę nad małą. Zawsze jest babcia blisko, jest jakaś pomoc. Kupiliśmy mieszkanie, nowe od dewelopera zamieszkaliśmy w nim w grudniu 2005 roku. Cieszyliśmy się jak dzieci, przez trzy miesiące potrafiliśmy w ogóle nigdzie nie wychodzić, tak było nam dobrze. W końcu poczułam bezpieczeństwo, dom rodzina, dziecko. Poznaliśmy nowych znajomych, sąsiadów. Mąż często spędzał z nimi czas. Pomyślałam, że to dobrze, bo zawsze był samotnikiem, nie miał zbyt wielu znajomych. Raczej nie utrzymywał z nikim bliższego kontaktu. Moi znajomi byli jego znajomymi. Teraz ma swoich, pomyślałam. Mieli wspólne pasje rowery, częste wycieczki, pogaduchy, spotkania. Nie zabraniałam mu tego, cieszyłam się, ale do pewnego momentu, kiedy jego spotkania przeobraziły się w nadużywanie alkoholu. Często wracał pijany, potem było to sporadyczne kiedy był trzeźwy. Mówiłam ciągle, że mi to przeszkadza, że mam już dosyć jego zachowania i nieodpowiedzialności. Ale znowu starałam się wymyślać zawsze coś bardziej interesującego, żeby odciągnąć go od tych spotkań i libacji. Wyjazd do Grecji w 2008 roku, zmieniłam pracę i zaczęło nas być na więcej stać. Kupiłam tygodniową wycieczkę, tak się cieszyłam, że odpoczniemy. Bo przez rok tyrałam jak wół w nowej firmie na dwóch etatach. Pomyślałam, należy mi się odpoczynek. Ale komentarze teściowej, były oczywiście, że zachowujemy się jak bogacze. Wytłumaczyłam jej, że ludzie teraz tak spędzają urlopy, że to jest ogólnodostępne, nie jak kiedyś. Mąż też się wahał, bał się lecieć samolotem. Boże, pomyślałam, co ja mam za męża, bez jaj. Uwierzcie mi, często tak myślałam, nasza codzienność i wszelkie problemy spoczywały na mnie. On raczej w nic się nie angażował, bardziej był skupiony na sobie. Ale pojechaliśmy, było cudownie. Tylko przerażało mnie to ile on  pije, ale pomyślałam, że przecież mamy urlop. A wycieczka jest z All inclusive, to czego sobie będziemy żałować.
Wróciliśmy pełni wrażeń i radości. Mój mąż bardzo często spotykał się z kolegami, byli naszymi sąsiadami, więc spotkania były prawie codzienne. Oddalaliśmy się od siebie, ja już coraz rzadziej chciałam seksu, nie znosiłam tego, że od niego śmierdzi alkoholem. Weekendy spędzał na wycieczkach rowerowych, ja dziecko, sprzątanie, pranie, gotowanie, bo przecież cały tydzień praca, więc trzeba było zrobić wszystko w weekend. Nasze relacje, to były ciągłe kłótnie, pretensje za jego picie, brak pomocy, wsparcia i w dodatku jego ciągłe mandaty drogowe. Przez pół roku nazbierał na kwotę 2500 zl. Stracił prawo jazdy, Boże znowu się zaczyna, co mam robić? Byłam już bezsilna, doprowadzał mnie do takiej wściekłości czasem, że nie potrafię tego opisać. Wszystko zaczęło się powtarzać, a było już tak spokojnie, myślałam, że jeśli będziemy mieć mieszkanie i dobrą pracę będzie inaczej. Ale niestety, ja zeszłam na drugi tor, bo ciągle miałam do niego pretensje. Nie chciał ze mną rozmawiać, potem nawet spaliśmy osobno. To było nie do zniesienia. Znowu coś wymyśliłam, zrobiłam mu niespodziankę. Zarezerwowałam miejsce w fajnych hotelu, będziemy razem, wyjaśnimy sobie wszystko i wszystko wróci do normy, pomyślałam.
Cieszył się jak małe dziecko, które dostaje kolejną zabawkę. Było cudownie, powiedział mi wtedy, to czego chciałam usłyszeć, że mnie kocha, że nigdy mnie nie zdradził, że chce być ze mną. Tak miałam obawy, że mnie zdradza. Ale uspokoiłam się, przecież nie można tak kłamać, pomyślałam. Pierwszy raz się tak przede mną otworzył, pomyślałam że teraz będzie inaczej. Obiecaliśmy sobie, że będziemy starać się pracować nad związkiem. Ja obiecałam, że nie będę mieć do niego ciągłych pretensji, a on nie będzie pił, będzie pomagał, nie tylko wtedy gdy ja mu zwrócę uwagę, aby coś zrobił, tylko sam od siebie. Pewne ustalenia są, trzeba się ich trzymać. Ale niestety, jego obietnice po tygodniu wygasły, zniknęły. Po jakimś czasie, postanowiłam z niego wydusić, co się dzieje, bo już byłam pewna że kogoś ma. Zachowania jego na to wskazywały, były sygnały ciągle. Poprosiłam go o wyjaśnienie, co się z nim dzieje. Była to niedziela wieczorem, nie zapomnę tego dnia, nigdy i tych słów. Powiedział mi, że nie chce być ze mną, że znajdę sobie kogoś bardziej odpowiedniego. Nie chce tego dłużej ciągnąć. Nie chciał mi powiedzieć, czy kogoś ma, ale potem się przyznał, że tak. To było straszne, nie wiedziałam co mam zrobić, powiedziałam mu, że jutro nie chcę go widzieć w mieszkaniu, że ma się wyprowadzić. Nie chciał mi powiedzieć kim jest ta kobieta, wynajęłam detektywa. Okazało się, że to była żona kolegi sąsiada, nasza wspólna koleżanka. Myślałam, że oszaleję, nie mogłam w to uwierzyć. !!!!!!!!!!!!!!!!!!

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Zdradził mnie mąż z naszą wspólną koleżanką, ale to nie wszystko.

Napiszcie, co o tym sądzicie? Już niedługo mam sprawę rozwodową. Wyraźcie swoje opinie na temat mojej historii. Pozdrawiam, Monalisa35

3 Ostatnio edytowany przez GORKA (2010-09-26 17:35:06)

Odp: Zdradził mnie mąż z naszą wspólną koleżanką, ale to nie wszystko.

Cóż sama napisałaś że jesteś silna,odpowiedzialna,wiele rzeczy potrafisz sama zrobić,dajesz sobie świetnie radę z obowiązkami domowymi i opieką nad dzieckiem.
Pozazdrościć- monaliso uważam że bardzo dobrze zrobiłaś że mu tak powiedziałas i dobrze by było abyś dotrzymała słów.
Dasz sobie rade jesteś bardzo zaradna-po cholerę ci ten typek-nierób,kłamca,nieodpowiedzialny szczeniak a na dodatek zdrajca!

4

Odp: Zdradził mnie mąż z naszą wspólną koleżanką, ale to nie wszystko.

Nie mam wyjścia, muszę sobie radzić mam dziecko i muszę myśleć o Niej. Ale czasem brakuje mi sił na to wszystko, bo cały czas mam z tym dupkiem kontakt i w dodatku, cały czas robi mi pod górkę. We wtorek pierwsza rozprawa, przeraża mnie to, nie wiem czy zdołam trzymać fason, czy emocje będą tak silne, że tego nie wytrzymam.
Próbowałam rozstać się z nim polubownie, ale niestety okazał się po raz kolejny nieodpowiedzialnym dupkiem, więc orzekam o winie!

5

Odp: Zdradził mnie mąż z naszą wspólną koleżanką, ale to nie wszystko.

Jak pisałaś studiujesz pedagogike więc wiesz ze on mając tate alkogolika jest DDA, i albo powieli jego zachowanie lub całkowicie inaczej pokieruje swoim życiem niestety staało sie inaczej. Myśle ze sama juz dawno odpowiedziałas na pytanie czy warto.   Oczywiście że bardzo dobrze zrobiłaś że wniosłaś pozew o rozwód z orzeczeniem o winie. Sama studiuje pedagogike i powiem Ci że najlepszą rzecz zrobiłaś jaką mogłaś zrobić jeśli chodzi o Twojego męża. Pamiętaj że nie jestes sama bo masz cóeczke która Cie bardzo kocha. Myśl teraz tlyko i wyłacznie o sobie i córce:) Będzie wszystko dobrze 3 mam za CIebie kciuki i pamiętaj że on pewnie bedzie chciał do Ciebie wrócić że sie naprawił itp. rzeczy bedzie mówił, kiedyś byłam w związku toksycznym chłopak uzalezniony od trawki i alkoholu obiecywał mi góry i zmiane tylko szkoda że 3lata minęły i nadal póbuje swoje zachowanie zmienić tlyko że udaj mu sie to na gorsze:) takie osoby sa dobrymi manipulantami więc badź twarda początki sa najgorsze ale robisz teraz cos dla siebie najlepszego co możesz.   Zobaczysz że kiedyś patrząc sie w stecz bedziesz sama z siebie dumna ze taka decyzje podjełaś i jeszcze bedziesz myślała ze mogłas to o wiele wcześniej uczynić. A za romans głowe bym mu ukręciła- to może mnie pedagogiczne ale zasługuje na to


3mam jeszcze raz mocno kciuki

6

Odp: Zdradził mnie mąż z naszą wspólną koleżanką, ale to nie wszystko.

Dziękuję za wsparcie, mam nadzieję, że sie nie złamię. Muszę być twarda, nie mogę dać się sprowokować. Będzie kłamał jak z nut, całe życie to robił. Teraz też tak zakończy nasz związek, samymi kłamstwami.

7 Ostatnio edytowany przez Zazdrosc (2010-09-26 22:55:01)

Odp: Zdradził mnie mąż z naszą wspólną koleżanką, ale to nie wszystko.

zachowanie Twojego meza to TYPOWE zachowanie dziecka alkoholika. Dziwne, ze nie zmuszono Cie do tego typu lektury na studiach pedagogicznych.
Poczytaj na necie o DDA. Kazdy kto ma partnera z DDA powinien poczytac na wszelki wypadek, zeby nie stac sie wspoluzaleznionym.
Przeczytaj na poczatek: Janet K. Woititz - DOROSŁE DZIECI ALKOHOLIKÓW

8

Odp: Zdradził mnie mąż z naszą wspólną koleżanką, ale to nie wszystko.

monaliso jestes madra, fajna kobieta. Przebrnelas przez to wszystko, wlozylas mnostwo wysilku w to, zeby bylo dobrze. Jestem pod wrazeniem Twojej determinacji i wierze, ze doprowadzisz to do konca. Trzymam za Ciebie kciuki smile

9

Odp: Zdradził mnie mąż z naszą wspólną koleżanką, ale to nie wszystko.

Podziwiam Cię za niesamowite pokłady siły jakie masz... Jakie musisz mieć... I nie masz wyjścia, musisz ciągnąć do przodu. Przeczytałam Twoją historię i nie wiem co bym zrobiła facetowi jak bym go dorwała. Rozumiem, że często odwlekałaś złe myśli od siebie. Gdy się kogoś kocha ma się nadzieję, że przecież można coś zmienić, wpłynąć jakoś na osobę... Ale gdzieś po drodze zagubiłaś siebie i pora to zmienić smile. Niewątpliwie czeka Cię trudny czas, ale myślę, że po tym co przeszłaś może nie jutro, ale za kilka miesięcy odetchniesz z ulga i zaczniesz życie od nowa. I będziesz wolna. Życzę Ci abyś nigdy nie straciła energii i sił, i żeby w końcu wyszło w Twoim życiu piękne słońce. Trzymam kciuki smile!!!

10

Odp: Zdradził mnie mąż z naszą wspólną koleżanką, ale to nie wszystko.

To już dzisiaj, strasznie miotają mną emocje, niech się to już zakończy! Trzymajcie kciuki.
Pozdrawiam i dziękuję za wsparcie.

11

Odp: Zdradził mnie mąż z naszą wspólną koleżanką, ale to nie wszystko.

Wielkie brawa dla Ciebie dziewczyno, świat potrzebuje takich kobiet jak Ty walczących o siebie i dziecko. To piękne, ze tak sobie radzisz pięknie sama, mimo ze wcześniej z mężem u boku. A teraz niech idzie w cholere, a przyjdzie dzień, że poznasz fajnego mężczyznę i będziesz szczęśliwa. Tego Ci bardzo życzę:)
A tymczasem pisz, jak tam Twoje sprawy.
Pozdrawiam i powodzenia

12

Odp: Zdradził mnie mąż z naszą wspólną koleżanką, ale to nie wszystko.

Jak ja Ci zazdroszczę zaradności... jak ja Ci zazdroszczę siły... No ja pikolę.. Gdzie ta sprawiedliwość? ;|

13

Odp: Zdradził mnie mąż z naszą wspólną koleżanką, ale to nie wszystko.

odezwij sie kolezanka jak tam po sprawie w sadzie...
dasz rade...jak bedziesz po to bedziesz w szoku ze to wszystko przetrwales...
wiem jak sie czujesz, sady to zawsze cos ciezkiego
trzymam kciuki ze wszystkich sil

14

Odp: Zdradził mnie mąż z naszą wspólną koleżanką, ale to nie wszystko.

Jestem po pierwszej sprawie, mój mąż na odpowiedz na pozew oznajmił, że nie ma kochanki i że ja jestem winna rozpadowi małżeństwa. Stwierdził, że znęcałam się nad nim psychicznie, wyzywałam go od debili i takie tam. Tak jak myślałam, kłamał jak z nut żeby się wybielić. Nie wiem jak  to się skończy, mam nadzieję, że dla mnie pomyślnie. Według niego nie pije, tylko ja z niego chcę zrobić pijaka, był po prostu przykładnym mężem, a ja ciągle byłam niezadowolona. Teraz kwestia, komu uwierzą?
Brakuje mi sił na to wszystko, następna sprawa dopiero w styczniu, ile to czasu!

15 Ostatnio edytowany przez frania (2010-09-29 01:21:41)

Odp: Zdradził mnie mąż z naszą wspólną koleżanką, ale to nie wszystko.

Przeciez wynajelas detektywa, wiec pewnie masz dowody zdrady.
Mozesz uda Ci sie powolac jakis swiadkow,ze pil (np.sasiedzi, ktorzy sie z Toba przyjaznia a z nim nie pili), moze maz tej kobiety z ktora Twoj maz Cie zdradził Ci pomoze (moze zeznawac na Twoja korzysc)?
Gratuluje odwagi i sily! Powodzenia i dalszej wytrwalosci zycze.

16

Odp: Zdradził mnie mąż z naszą wspólną koleżanką, ale to nie wszystko.

wlasnie dowody dowody dowody!!!
temu sad uwierzy!!
a wiec tak ja bym poszla do zony sasiada i powiedziala ze jak nie przyzna sie ze miala romans z twoim mezem to powiesz jej mezowi-bedziesz miala swiadka zdrady.
co do picia mysle ze tez znajdziesz w rodzinie, czy znajomych ze pije...ta saisadka znow sie przyda.
szukaj dowodow to wazne, a co do tej kasy to tez pomysl kto moze poswiadczyc.
trzymam kciki i nie daj sie

17

Odp: Zdradził mnie mąż z naszą wspólną koleżanką, ale to nie wszystko.
syla135 napisał/a:

a wiec tak ja bym poszla do zony sasiada i powiedziala ze jak nie przyzna sie ze miala romans z twoim mezem to powiesz jej mezowi-bedziesz miala swiadka zdrady.

Przeciez maz i tak sie dowie, jesli ta kobieta trafi do sądu to meza tez wezwa..

18

Odp: Zdradził mnie mąż z naszą wspólną koleżanką, ale to nie wszystko.

Ta żona sąsiada, to właśnie jego kochanka. Rozwiodła się z mężem i przychodziła płakać do mnie jak mąż ją zdradził, teraz zajęła się moim.  Nawet kiedyś starałam się jej pomóc w znalezieniu pracy , a teraz otrzymałam piękne podziękowanie. Zabierała się z nami nad morze i na wspólne wyjazdy rodzinne. Ostrzegam Was dziewczyny, uważajcie na swoje koleżanki, bo nigdy nie wiadomo co Wam mogą wykręcić! Ja dostałam nauczkę!
Brak mi słów na takich ludzi, chyba są siebie warci, życzę szczęścia w kłamstwie i obłudzie. Takich ludzi nie traktuję z szacunkiem!

19 Ostatnio edytowany przez Zazdrosc (2010-10-01 00:33:44)

Odp: Zdradził mnie mąż z naszą wspólną koleżanką, ale to nie wszystko.

zawsze uwazalam ze lepsi sa koledzy....
Powinno sie miec jedna przyjaciolke i mnostwo kolegow!
Ja to praktykuje. Jeszcze zaden moj kolega nie dobral sie do mojego faceta.

20

Odp: Zdradził mnie mąż z naszą wspólną koleżanką, ale to nie wszystko.

Zazdrosc, jeszcze..... big_smile

21

Odp: Zdradził mnie mąż z naszą wspólną koleżanką, ale to nie wszystko.

Zazdrość powoli mija, to raczej wściekłość, żal, gniew, rozczarowanie, upokorzenie, poniżenie itd....

22 Ostatnio edytowany przez Iwkaaa (2010-10-02 15:25:33)

Odp: Zdradził mnie mąż z naszą wspólną koleżanką, ale to nie wszystko.

MOnalisa przeczytałam ze smutkiem Twoją historię. Cóż mogę Ci powiedzieć?
Myslę,że tacy ludzie się nie zmieniają, nigdy nie poczułabyś się bezpiecznie w tym małżeństwie.
Czytając zobaczyłam siebie, własne rozterki, własną walkę o rodzinę, wlasny ból, rozczarowania, upokorzenia.Myślę, że wiele kobiet w takich historiach znajduje cząstkę siebie.
Faceci działają schematycznie, te same wytłuamczenia, te same oskarżenia, podobna nieodpowiedzialność, lekkomyślność.
Walcz o siebie, o własną przyszłość, godność. Ewidentnie on jest winny rozpadowi. A kochanki będzie się wypierał, ważne że masz dowody. Ja żaluję, że nie rozwiodłam się wiele lat temu, liczyłam że się zmieni, opamięta. Nie opamięał się, usłyszałam niedawno że on już się nie zmieni, ze on taki już jest, Teraz wzięłam życie we własne ręcę.

Zyczę Ci powodzenia i siły. Myślę , ze sobie dasz radę a rozgorycznie minie.

23

Odp: Zdradził mnie mąż z naszą wspólną koleżanką, ale to nie wszystko.

Wiem o tym, ale cały czas borykam się z myślami, czy wyciągnąć przed sadem wszystko co mam na Niego? Ale chyba nie mam wyjścia, on mnie teraz oczernia, więc muszę się bronić. Chcę podać na świadka kochankę, niech się tłumaczy...powiedzcie czy to dobry pomysł?

24

Odp: Zdradził mnie mąż z naszą wspólną koleżanką, ale to nie wszystko.

Powinnaś poradzić się adwokata.
Gratuluje odwagi i samodzielności.
Poradzisz sobie jesteś bardzo silną kobietą.
Wiele w życiu przeszłaś,On nie zasługuje na Ciebie.
Z tego co piszesz Twój były mąz jest osobą bardzo nie odpowiedzialną,robi długi.Myślę,że bez Ciebie zginie,nie poradzi sobie w życiu.A ta kobieta to pewnie chwilowa pociecha.
Jeszcze ułożysz sobie życie kto wie może czeka na Ciebie ta prawdziwa miłość,szczera,oddana.
Powodzenia trzymam kciuki.

25

Odp: Zdradził mnie mąż z naszą wspólną koleżanką, ale to nie wszystko.

Mam adwokata, teraz przygotowuję stertę dowodów na zdradę, marnotrawienie pieniędzy ( kredyty, wezwania, mandaty, oszustwa), picie. Jest tego tyle, że musiałam założyć kilka teczek, bo adwokat nie chciała takiej ilości dołączyć do pozwu. Muszę zrobić zestawienie, wszystkich jego brudów wraz z dowodami. Będzie to przedstawione na sprawie. Mam nadzieję, że wygram i skończy się ten koszmar. Chciałabym jeszcze kiedyś poczuć się szczęśliwa. Ale boję się, że znowu źle już nie będę w stanie nikomu zaufać. Chyba przyciągam do siebie takich typków.
Piszcie kobietki....pozdrawiam.

Posty [ 26 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zdradził mnie mąż z naszą wspólną koleżanką, ale to nie wszystko.

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024