Nasza emigracja- historie z życia wzięte... - Netkobiety.pl

Witaj na Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone przez kobiety dla aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Porozmawiasz na takie tematy jak : miłość, związki, psychologia, edukacja, finanse, religia, zdrowie i uroda...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!

 

#1 2009-10-05 00:59:13

impresja
Moderator
Wiek: 24 latka
Zarejestrowany: 2008-12-04
Posty: 2325

Nasza emigracja- historie z życia wzięte...

Postanowiłam założyć taki osobny temat, aby być może pomóc innym ludziom którzy zostali w Polsce podjąć decyzję: czy warto wyjeżdżać, a także tym na emigracji- czy zostać czy wracać i z wielu innych powodów.
Chodzi ogólnie o napisanie: powodów emigracji, jak ona wygląda, czy było warto, czy zamierzamy wracać, czy tak to sobie wyobrażaliśmy, jakie mamy wątpliwości...
Czyli ogólnie wszystkiego co dotyczy naszej emigracji do innego państwa.

Zacznę od siebie.
Znałam mojego R od ok pół roku kiedy zdecydowaliśmy się wyjechać z Polski. Decyzja zapadła jeszcze pewniej, gdy okazało się, że muszę mieć poprawkę z jednego egzaminu na prawie (które wówczas studiowałam)- a raczej było to tylko wymówką, żeby nic sobie później nie wyrzucać... Nieważne...
Myśleliśmy, że posiedzimy tutaj 2-3 lata, zarobimy na swoje mieszkanko, na jakiś mały biznes i wrócimy do Polski aby żyć długo i szczęśliwie.
Tymczasem jesteśmy tutaj już 3,5 roku a oszczędności jak nie było, tak nie ma hmm Nie mamy nic, nie mamy po co wracać. Londyn okazał się drogim i nieprzyjaznym miastem. Tutaj nauczyliśmy się życia. Nauczyliśmy się, że nie można nikomu ufać, że każdy myśli tylko o sobie i idzie po trupach do celu. Nie mamy żadnych przyjaciół. Wielu ludzi przetoczyło się przez nasze życie tutaj i za każdym razem było tylko gorzej... Nie będę tego wszystkiego opisywać. Nie chcę nawet znów o tym myśleć. Mogę tylko napisać, że zwątpiłam w ludzi bardzo, przekonałam się również że NIKOMU nie mozna ufać, ani nikomu pomagać...
O dziwo- nadal jesteśmy razem. Nikomu nie udało się nas skłócić mimo tak wielu licznych prób... Teraz silniejsi o doświadczenia, mądrzejsi, zakochani w sobie bardziej. Bo siebie jesteśmy pewni...
Z pracą zawsze było ciężko. Z dobrą pracą. Jeśli naprawdę chciałeś/łaś odłożyć- trzeba było harować za minimalną stawkę za którą nikt nie chciał pracować (mam na myśli rodowitych anglików, czy nawet afro-amerykanów). Mi się udało. Niechcący. Dostałam lepszą pracę (nie najwspanialszą, o nie)- ale za przyzwoite pieniądze. Po ponad 2óch latach pobytu tutaj- tylko dzięki pomocy pewnego anglika.
Mój chłopak nadal pracuje za minimum... Ale ma już 3 lata doświadczenia, więc szuka lepszej stawki. Jest ciężko- ale jesteśmy dobrej myśli...
Chcemy wracać- ale nie mamy z czym. Bo mieliśmy dość mieszkania w 1 pokoiku z gronem fałszywych ludzi pod jednym dachem. Mieszkamy sami- to cena za spokój- droga cena (bo mieszkanie pochłania większość naszych zarobków.) Chcemy się wyprowadzić, znaleźć kogoś normalnego (w miarę) kto z nami zamieszka. Ale boimy się, po poprzednich przeżyciach...

Tak bardzo chciałabym wrócić do Polski, ale w tej chwili jest to niemożliwe. Ze względów finansowych. Żałuję, że kiedykolwiek wyjeżdżałam. Ale postanowione- jeśli za jakiś czas nic się nie zmieni- chcę wracać choćby nie wiem co. Bo to wszystko nie ma najmniejszego sensu. Żyję, pracuję- ale aby się utrzymać. Nic nie oszczędzam... Bo to nie jest takie proste. Jedyne co mam to tęsknota za domem i wielki żal, że nie ułożyłam sobie dotąd życia normalnie.

Ogólnie emigracja nie spełniła naszych oczekiwań (moich i R). Chciałam napisać jeszcze dużo więcej, ale nie dam dziś rady. I tak sporo tego wyszło. Może kiedyś napiszę więcej szczegółów.

Ale może komuś się udało? Może ktoś ma inaczej? A może podobnie? Opowiadajcie, chętnie podzielę się doświadczeniami z innymi ludźmi na emigracji...


'Nie bój się cieni. One świadczą o tym, że gdzieś znajduje się światło...'
(Oscar Wilde)

Regulamin Forum Kobiet - NETKOBIETY.PL- przeczytaj!

Offline

 

#2 2009-10-05 02:19:14

alutka
Do zakochania jeden krok
Wiek: 25
Zarejestrowany: 2008-12-12
Posty: 41

Re: Nasza emigracja- historie z życia wzięte...

Ja się zdecydowałam na wyjazd w sylwestra i zaczęłam układać plan szukac pracy za granicą .Jedyne co znalazłam to na sezonówke na zbiory umówiłam się na spotkanie kwalifikacyjne i pomyślnie zaczęłam się pakować każdy mi odradzał sama tak daleko prawie że w ciemno no ale ryzyk fizyk
Zwarta i gotowa wsiadłam do autokaru na podbój Anglii -pierwsze jakieś złe myśli mnie naszły po przekroczeniu granicy niemieckiej zapomniałam ustawić w 1 tel roaming 2 gubił zasięg kierowca dziwnie na mnie patrzył może dlatego że jechałam sama hyy nie ważne nie o to chodzi ...Po przyjedzie okazało się że za bardzo nie zarobie mało pracy itd . za to poznałam tam wspaniałych ludzi z 4 już znajomych zaczęliśmy szukać innej pracy i udało się Nasza 5 osobowa drużyna została zatrudniona Dalej trzymamy się razem bo razem jest razniej pracujemy na różnych stanowiskach każdy z nas ma inny świat ale możemy na sobie polegać karzdy w innym wieku inne spojrzenie na świat marzenia plany ..... Jedno wiem jak bym nie zaryzykowała to bym siedziała w domu i się zastanawiała jak to jest co straciłam Jadąc tutaj myślałam nawet że jeżeli się nie uda to przynajmniej nie będę myśleć jakby to było itd Z jednym się zgadze jest zazdrość zawiść jeden drugiemu kłody pod nogi tego właśnie nie rozumiem dlaczego polak polaka w łyżce wody ....trzeba uważać co się do kogo mówi ... mieszkam w domu 10 os ale na szczęście z 4 moich znajomych <poznanych już tutaj> wczoraj wyjechał jeden z nas spełnił swoje marzenia może nie do końca ale na pewno nie żałuje reszta czyli nasza już teraz 4 zostaje i zobaczymy co będzie dalej ....


Nie żałuje ze postawiłam wszystko na jedną kartę i że tu jestem nawet jak jutro będę bez pracy czy bez dachu nad głową jest to przygoda mojego życia Poznałam wspaniałych ludzi <mało jest tu takich ale zawsze>  zdobyłam nowe doświadczenia i miałam niezłą lekcje przetrwania <nie zawsze było dobrze>

LEPIEJ ŻAŁOWAĆ ŻE SIĘ ZARYZYKOWAŁO NIż ŻAŁOWAĆ ŻE SIĘ NIE ZARYZYKOWAŁO i myśleć co by było gdybym zaryzykował.......

Offline

 

#3 2009-10-05 14:05:04

impresja
Moderator
Wiek: 24 latka
Zarejestrowany: 2008-12-04
Posty: 2325

Re: Nasza emigracja- historie z życia wzięte...

Być może masz rację. Ale po tylu latach ciężko jest mi na to spojrzeć optymistycznie. Cieszę się jednak, że Tobie się układa i życzę powodzenia smile


'Nie bój się cieni. One świadczą o tym, że gdzieś znajduje się światło...'
(Oscar Wilde)

Regulamin Forum Kobiet - NETKOBIETY.PL- przeczytaj!

Offline

 

#4 2009-10-05 18:32:24

alutka
Do zakochania jeden krok
Wiek: 25
Zarejestrowany: 2008-12-12
Posty: 41

Re: Nasza emigracja- historie z życia wzięte...

czy się układa hy odkąd wyjechał mój przyjaciel <bo poznaliśmy się na tyle że mogę tak powiedzieć> czuje się troszeczkę zagubiona ale więcej wiary i warto nieraz spróbować czegoś innego nawet zmienić miejsce zamieszkania i prace ..... i przede wszystkim olać innych i to co myślą bo Polacy są jacy są i nie zmienimy ich niestety...

Offline

 

#5 2009-10-11 12:49:28

Pirat
Przyjaciel Forum
Wiek: Pirat..... stary pirat. Bardzo stary
Zarejestrowany: 2009-09-09
Posty: 997

Re: Nasza emigracja- historie z życia wzięte...

impresjo

Ja wyjechałem z Polski dlatego że tam wszystko straciłem. Na własnej d.... przekonałem się jak to jest.  Pracujesz, osiągasz coś po czym okradają ciebie z wszystkiego złodzieje. Urzędy z urzędnikami, skarbówka potem dokładają swoje. Byłeś uczciwy to tym bardziej jesteś tępiony.  To pozostałość po komunie. Okropne i rzygać mi się chce gdy pomyślę że miałbym zaczynać od nowa w nadwiślańskim kraju.
Kraj pełen ludzi z psychą jak niedorobieni nauczyciele w szkołach z którymi się nie dyskutuje.  Jest się ocenianym następująco>  dostajesz pałę bo STAĆ CIE NA WIĘCEJ. A Jasio burak i leń śmierdzący ma 5 za bzdurę bo dla niego to jest kosmos.
  To później jest tak dalej. Wszędzie spotyka się ludzi którzy sami z siebie niczego nie dają a jedyną ich cechą jest wzbudzanie poczucia winy u innych. Bo im się coś od Ciebie należy.
Nigdy więcej. 
Angole jak wiesz sama są jacy są. Jednak najczęściej mają w zadumie co gotujesz i z kim śpisz, prawda?  Ta ich asertywność jako cecha bardzo mi odpowiada. I to że nie muszę pracować za kogoś innego.  Wywalczysz swoje to masz. I masz poparcie szefa. Jesteś kimś kogo szanują. A jak leniowi nie pasi to niech spada. Są agencje i jutro może być ktoś inny.
Napisałem nawet taki mini poradnik o naszych rodakach:


1) Gdy jesteś już w UK to nie dzwoń do znajomego polaka żeby przyjechał po ciebie na lotnisko. Kup bilet autobusowy, kolejowy lub poproś przypadkowego angola żeby ciebie podwiózł.
2) Jeżeli juz masz pracę przez agencję to nie gadaj z polakami z którymi pracujesz
3) Nie wychodź zapalić z polakami, dołącz do angoli
4) Nie rozmawiaj o szlifowaniu, polerowaniu bądź glancowaniu czegoś z anglikami w przypadku gdy w pobliżu są polacy.
Będziesz musiał użyć słowa>polish.. A to bedzie źle odebrane przez rodaków
5) W sytuacji gdy jest w pobliżu polak a idzie koleżanka angielka w sukience to nie wyskocz z komplementami na ten temat.
Będziesz musiał użyć słowa >dress.. A to będzie źle odebrane przez rodaków
6) Nie rozmawiaj z żadną polką z pracy. Nigdy nie możesz byc pewien z jakim dresem ona kręci
7) Nigdy nie dokonuj jakiejkolwiek transakcji z polakiem. NP. nie opylaj mu samochodu. Pomimo tego że kupujacy przyjedzie z 10-ma dresami mechanikami, pokażesz każdą usterke o jakiej wiesz i opylisz samochód za małe pieniądze na drugi dzień i tak będziesz miał telefon>> Ty k..... co se myślisz... Masz mi ch.... jeden k.... twa forsę oddać bo cię za......e ty k..... za.....
8) Nie nawiązuj kontaktu z rodakami których często widzisz na ulicy
9) W knajpie siadaj w kwartale gdzie siedzą angole. I żeby nie było w tym miejscu ścieżki którą chodzą rodacy. Bo prędzej czy później uderzysz niechcący twarzą w piąchę biednego dresa który szedł po browara
10) Możesz postąpić całkiem odwrotnie niz w punkcie >9 Jeżeli twoje możliwości są nieznane dla rodaków
11) Nie bij po głowie dresa. Jest to najmniej istotna część jego ciała. Skup się na organach ogólnie znanych z wrażliwości
12) Zapomnij o jakimkolwiek honorze sportowym. Nie będzie ci potrzebny. Jeżeli zadziałasz jak cham będziesz potem miał spokój
13) Nigdy nie dawaj nikomu swojego telefonu. Stanie się ogólnie dostępny i będzie dzwonić 10 razy w ciągu nocy
14) Nigdy nikomu nie tłumacz papierów związanych z benefitami ect.. Będziesz oblężony jak adwokat wzięty a z chaty coś ci wezmą przy okazji i ew. odmowa przyznania czegoś będzie twoją winą
15) Przywyknij do bezinteresownego spuszczania powietrza w kołach samochodu, rys robionych gwoździem i kopania w szprychy od roweru który spuścisz na chwilę z oka. Chyba że z pozytywnym wynikiem przerobiłeś pkt. 11

Pewnie to powiększę o dalsze punkty smile
Oczywiście są WYJĄTKI. Tylko trudno je znaleźć bo jadą na tym samym wózku co ty.
W tym kraju jest niesamowicie duży odsetek debili pośród naszych rodaków. Wiesz o tym doskonale. Jest też masa takich którzy pouciekali przed wyrokami w Polsce. Z daleka od tego wszystkiego. Mnie moja życzliwość sporo kosztowała i teraz nabrałem sporej odporności na niedolę  ziomali którzy nie mają dobrego słowa o anglikach, ich kraju itp. A nigdzie nie byli i niczego nie widzieli tylko pier... przez pryzmat swojej tępoty.
   
Rozumiem jak to jest, któryś rok zlatuje a masz co masz. Zarobiłaś jednak jedno. Wiesz że na tym Swoim smile możesz polegać. To najważniejsze co w życiu można mieć.  Ja na twoim miejscu zamiast myśleć o powrocie to pomyślałbym o prowincji że tak powiem.  Wyrwać się z tego Londynu bo oni sami tam mówią że nienawidzi się go przez pierwsze 20 lat a potem to już kocha. 
Wyjedź gdzieś do somersetu smile  cornwalii albo devon. Poszukaj małej mieściny z przyjemnymi aborygenami. Pójdziesz do pracy w małej przyzwoitej firmie gdzie rękawów sobie nie wyrwiesz firmie i w której dostaniesz dobry kontrakt. Wszystko zobaczysz w innych kolorach. A jak cie najdzie handra wypicia piwa w Gdańsku czy Krakowie to zwyczajnie wsiądziesz w samolot i na weekend sfruniesz sobie i odlecisz. Potem z uśmiechem ponownie przylecisz.
smile

Edit:
Na prowincji to chociaż na chacie zaoszczędzisz. Wiem ile kosztuje byle nora o której trudno uwierzyć że ona w Londynie jest.  Mieszkanie z kimś nieupierdliwym kto wie że kibel trzeba sprzątać na prowincji będzie cie kosztować ok 250 na miesiąc. Już choćby na tym zaoszczędzisz sporo.  No i przyjemność pojechania choćby na kilka minut gdzieś w fajne miejsce. Tam u Ciebie to 3 godziny zanim do circular dojechać pewnie. Masakra.  Londyn wcale a wcale mi się nie podoba.  Zaraz spadam gdzieś na godzinę czy dwie podychać trochę.

Ostatnio edytowany przez Pirat (2009-10-11 13:28:24)


Gdy człowiek będzie miał wszystko
Bogowie będą musieli umierać...

Offline

 

#6 2009-10-15 21:47:25

aggia
Na razie czysta sympatia
Zarejestrowany: 2009-02-24
Posty: 26

Re: Nasza emigracja- historie z życia wzięte...

Ja mieszkam od 3 lat w usa. Co prawda mieszkam w niewielkim miescie na florydzie i nie ma tu za duzo polakow. kocham to miejsce i trktuje je jak drugi dom, mimo, ze tez czasmi mysle o powrocie do domu. Mieszkam z 3 kolezankami, znamy sie juz ponad 5 lat wiec w jakis sposob zastepujemy sobie rodzine. najwiecej zastrzezen mam wlasnie do pracy. na razie mam brak na jakakolwiek dobra prace, nie wspomne juz tez o kryzysie, ktory jest juz tutaj widoczny (bankructwo firm, a wiec coraz wiecej bezrobotnych). Jedno, co chyba jest nieco lepsze od anglii, to fakt, ze mozna tu zaoszczedzic. nie sa to kokosy, ale nie jest tak, ze musze zaplacic za mieszkanie polowa mojej pensji. amerykanie tez sa chyba troche inni niz anglicy. tez wkurzaja czasami, ale tak to juz jest, gdy jestes w innym kraju i innej kulturze. w jakis sposob musisz sie do tego dostosowac, bo zginiesz smile mam kilku znajomych, ktorzy byli tu kilka lat i zdecydowali sie na powrot do kraju... chyba zaden z nich nie jest do konca zadowolony z tej decyzji, dlatego i ja tez sie z nia wstrzymuje. zreszta teraz poznalam chlopaka, wiec to chyba idealny powod, aby zostac i cieszyc sie tym, co sie ma smile

Offline

 

 

Ostatnie tematy :

Stopka forum

Powered by PunBB
© Copyright 2002–2005 Rickard Andersson

Mapa strony - Archiwum © www.netkobiety.pl 2007-2009