Zwracam sie z prosba o pomoc Zona mnie chce opuscic dla kariery zawodowej. Mamy dwie coreczki ktore zostana ze mna. Ona powiedziala ze nic zupelnie do mnie nie czuje, jestesmy 18 lat po slubie. Zona otworzyla swoja firma i od tej pory zaczely sie problemy. Kocham ja ponad zycie, dzieci tez ja kochaja.
Zaproponowala mi ze ze wzgledu na dzieci zostaniemy razem , ale nic poza tym tzn. zadnych innych zobowiazan kazdy robi to na co ma ochote, nikt nikogo nie pyta kiedy wroci itd.
Ja bardzo Ja kocham i nie chce Jej stracic, ale nie wiem jak dlugo to wszystko wytrzymam, nie wiem czy moja milosc jest na tyle mocna?
Prosze o porade Wy kobiety myslicie inaczej jak my mezczyzni.
Dziekuje Adamski40
1 2010-09-20 22:58:00 Ostatnio edytowany przez adamski40 (2010-09-20 22:58:39)
mi sie zdaje ze ona cie nie kocha a majac "swoje zycie" w firmie, to miala odwage ci to powiedziec, dziwi mnie tylko ze dzieci zostawic chce z toba, za zwyczaj matka mimo wszytsko chce miec dzieci ze soba.
rozumiem kochasz ja, chcesz z nia byc a ona na 100% nie??
wiesz to sie nie stalo wczoraj chyba przestaje sie kochac na przestrzeni miesiecy, lat...
a wiec co nie zauwazyles?? dlaczego tak sie stalo??
rozumiem firma ale czy tylko to??
Nie wiem, jej propozycja jest taka zeby mieszkac razem ,ale nic wiecej byc dla dzieci, nie wiem jak dlugo to wytrzymam, jest mi ciezko z tym zyc. Brakuje mi Jej, tego ciepla itd. Nie powiedzialem ze jestem bez winy, ale czy nie mozna sprubowac jeszcze raz ?
mysle ze zdajesz sobie sprawe ze jest troche po fakcie...
wiesz do tanga trzeba dwojga czy ona wogole chce i da ci szanse...
nie wiem co ci poradzic, taka prawda ze jak ona nie bedzie chciala to zadne twoje kabinacje polepszenia waszych stosunkow nie pomoze
wiesz to sie nie stalo wczoraj chyba przestaje sie kochac na przestrzeni miesiecy, lat...
a wiec co nie zauwazyles?? dlaczego tak sie stalo??
Nie jestem tego taka pewna . Przeważnie kochać sie przestaje, jak pojawia się ktoś inny w życiu danej osoby. I w moim wypadku tak właśnie było. Dopóki nie pojawiła się "ona" wszystko było okey . Otrzymałam tę samą propozycję . Mieszkać razem i nikomu nic nie mówić. Chore . Życzę powodzenia i wytrwałości, możesz próbować , może sie uda, przynajmniej bęziesz sobie mógł w razie totalnej klapy powiedzieć, ze próbowałeś .
jak jest ktos obok i sie wie ze maz/zona cie nie kocha i na dodatek ma sie obok kogos to po co byc z kims takim??
dla pozorow??
nie rozumiem ale wiem ze gdy takie zeczy sie przechodzi to postepuje sie zupelnie inaczej.
obawiam sie ze zycie w takim ukladzie bycia ze soba na pokaz nie moze trwac wiecznie
w normalnej sytuacji zgodził bym się z grandą, ale jednak syla ma rację. Gdyby to był facet - powiedziałbym walczyć trzeba, ale jeżeli kobietą rządą emocje, gdy otwiera firmę.... mamy tu takę pewną Panią, która rozkręciła firmę, zaczeła żyć życiem pozadomowym, a skończyło się na łzach. Ale moment w którym one spłyneły to chwila, gdy odpuściła sobie firmę. Nie jestem pewnien, czy ona Cię nie kocha adamski, za to jestem przekonany że mocniej kocha firmę. Może przechodzi kryzys, swojego wieku. Wisz siedziała, na dupie albo w domu, albo jakieś posadce i odwaliło jej po otworzniu firmy. Jej pogratulować tylko pozostaje, ale szkoda tylko, że w galopie zatraciła dom. Bo gdyby nie decyzja o chęci pozostawienia dzieci, powiedziałbym że ma jakiegoś innego faceta. Co wcale nie wyklucza że jako błyszćcząca gwiazga biznesu nie znajdzie się jakiś, choćby młodszy podnoszący jescze bardziej poczucie wartości facet, który zamiast Ciebie zacznie wypełniać oboiązki małżeńskie.
Zastanów się co to by znaczyło dla Ciebie gdybyś to, Ty zarządał by nikt, o nic, nikogo nie pytał? Zapytaj się pań tutaj, któa by na to pozwoliła. Uważam to za błąd byście zamieszkali. Gdyby to chodziło o zdradę, jakiegoś innego faceta byłbym za tym, byś walczył, bo ktoś tu na forum by Ci mógł pewnie nie jedną rzecz podopoweidzieć. Ale jak walczyć z jej ambicjami, z firmą - nie wiem.
Wyobraź sobie co ta sytacja zrobi z Ciebie i co zrobi z dziećmi. Nerwice - bo będzie wychodziła i przychodziła jak chciała, jak bedzie Cię traktowała, myslisz że zniesiesz to? Wiedz, że będzie Ci lepiej jeśli widzieć tego nie będziesz. Sprawdzi się powiedzenie, czego oczy nie widzą i uszy nie słyszą, tego nie żal. Inaczej będziesz strzępem. Daj przykład dzieciom, Ty będziesz dla nich oparciem, one będa mamę kochały, ale Ty będziesz przy nich. Kiedyś to albo one się przekonają i w pełni zrozumieją co mama Ci wyrządziła. A im dalej ona będzie od Ciebie i od dzieci -tym lepiej. W takiej sytuacji nie musisz dawac jej dostępu do wszystiego, co związane z rodziną, wykorzystaj to co sama zaproponowała, ale już bez jej obecności - że wtrącać się nie będzie. A kiedy jej się już w końcu opatrzy , i firma nowości, staną się harówką, i znajdzie czas by się zastanowić że może błąd zrobiła.... tym szybciej wrócić będzie chciała.
Dziekuje Wam wszystkim za fsparcie i porady, najgorsze jest to ze ja Ja kocham i to wszystko nie jest takie latwe jak sie mowi... Mam nadzieje ze sobie jakos z tym poradze. Piszcie mi ja bede czytal i moze jakos sie przemoge i zrobie ten pierwszy krok.
Dzieki Adamski
nad tym sie jeszcze zastanawiasz??
nie uwazasz ze ten czas twojego zbierania sie w sobie tylko wam przeszkodzi, oddala??
mysle ze od nowa powinienes ja rozpalic, rozkochac...i nie wazne ile macie lat ile dzieci i ile firm, mysle ze powinienes sprawiac poprostu zeby bylo jej milo, moze wroci milosc...
Moim zdaniem są dwa wytłumaczenia zaistniałej sytuacji w twoim małżeństwie:
1. Albo twoja żona zachłynęła się po 18 latach wolnością i niezalęnością
2. albo spotkała tam kogoś kto nagle jest bardziej interesujący od "nudnego" dobrze znanego męża
Szczerze mówiąc znam przypadki z punktu 1 i 2 w obu sytuacjach przeważnie żony (lub mężowie) wracają skruszeni do poprzednich partnerów bo to co im się wydawało takie super po pewnym czasie powszenieje i blaknie. I tu dużo zależy od drugiej strony ile potrafi znieść, ile czasu czekać i jak bardzo kocha.Bo czasem czekanie też ma swój kres. Więc pomyśl jak dużo w tobie jset cierpliwości i miłości a znajdziesz odpowiedź na zaistniałą sytuację bo z czasem będziesz wiedział czy czekanie ma sens i czy chcesz czekać.
Na pewno nie awantury,wypytywanie,wrzaski...to Was jeszcze bardziej oddali.
Jezeli Ona ma kogoś,to bedziesz Ją draznił,wiec schodź jej z drogi. Moze nie ma nikogo,ale chwilowo ma dosyć Ciebie,wiec tez jej schodź z drogi. Zostaw ja w spokoju,chociaż bedzie Ci cięzko,ale Ona potrzebuje teraz swobody,luzu i każde Twoje naciskanie bedzię ja doprowadzało do szału. Niech wie ze ja kochasz,ze czekasz aż jej sie w głowie znów poprzestawia. Moze nawdycha sie tej wolnosci i jej przejdzie?
atinasarz ma racje i Dunkis maja rację. Dopiszę tylko, że powinieneś się wziąc w garść, pokazać jej, ze skoro tak zadecydowała to nie ma sprawy pokazując, ze nie możesz się pogodzic z taką jej decyzją daje jej silniejszą pozycję, pewnie sobie myśli, że jezeli zmieni zdanie to zawsze będziesz na jej zawolanie. Musisz zaburzyc jej poczucie pewności, a uwierz, ze wiem co mowię bo mam faceta dla którego liczy sie prawie tylko praca. Nie użalaj sie nad soba, weź sprawy w swoje ręce, wychodź do ludzi, nie pytaj jej gdzie wychodzi i po co i Ty przypadkiem nie odpowiadaj na takie pytania. Najlepiej byłoby i pewnie wpadłaby w wielki szok gdybys powiedział, ze w sumie to ma racje i sie wyprowadzasz wprowadziło by to chaos w jej planach, które sobie wymysliła na teraz.
Moja zona pojechala sobie do kolezanki nad morze tak na pare dni oznajmila mi to w pare dni przed wyjazdem. Oczywiscie zadzwonila ze dojechala ( pierwszy raz sama 800km), na drugi dzien zadzwonila zapytac jak tam i powiedziala ze zadzwoni wieczorem zeby porozmawiac z dziecmi, ale niestety dzieci czekaly a Ona nie zadzwonila chyba sie dobrze bawi....
Chce po Jej powrocie powiedziec zeby sie wyprowadzila bo widze ze to nie ma najmniejszego sesu , ja dostaje do glowy, a Jej to lata kolo nosa.
Nie wiem nadal czy to bedzie dobra decyzja ale jakos mi rozssondek mowi , ze chyba tak?
Co Wy na to?
Nie wiem nadal czy to bedzie dobra decyzja ale jakos mi rozssondek mowi , ze chyba tak?
Co Wy na to?
A co na to DZIECI? Ty cierpisz ale one też. wy dorosli musicie sie jakos uporać z tym problemem,ale co bedzie z dziećmi? Piszesz ze jesteście 18 lat po ślubie,wiec dzieciaki pewnie maja po naście lat,albo mniej. Gdy każesz sie żonie wyprowadzić,to one pewnie bedą bardzo teskniły za mamą.
Moze powiedzcie dzieciom,ze mama musi na jakis czas wyjechać [2-3 tygodnie] i zobaczycie co dalej,ale ja w tym sensu nie widzę,bo jezeli ona ma kogoś [wątpie zeby to do kolezanki pojechała] to jej to będzie na reke jak każesz sie wyprowadzić.
Cierpisz pewnie bardzo i jest to zrozumiałe,ale jej nie zatrzymasz i albo to juz koniec,albo sie otrząsnie za jakis czas i wróci do Ciebie.
15 2010-10-03 11:56:53 Ostatnio edytowany przez maja 84 (2010-10-03 13:40:28)
Utnij to i to jak najszybciej, przecież nie pojechała nad morze do pracy po co ta cała gadka o karierze, ona się bawi i nie masz pewności czy chodzi tu o koleżanke. Widocznie ten "ktoś" nie toleruje dzieci, dzieci przeszkadzają, ograniczają, dlatego chce zostawić córeczki Tobie, jest tak oszołomiona nowym zyciem,że zupełnie traci jasność myslenia. Całe szczęście,że dzieci mają jeszcze odpowiedzialnego ojca. Kobiety robia kariery to prawda, kukułczą bo czasu mało, ale nie znam żadnej, która chce dla kariery porzucić własne dzieci i tu nie chodzi tylko o brak milości do Ciebie, tylko o własny egoizm i zwyczajną wygodę.
Podwójne zycie bez względu czy chodzi o innego faceta czy o karierę czy też o jedno i drugie jest nie do zaakceptowania, w sumie jedyne co ja może teraz przywołać do pionu, rozwalić ten pewien grunt pod nogami to to ,że Ty robisz "karierię" a ona ma zostać z dziećmi, wszelkie inne wybory sa zwyczajnie jej na rekę( oczywiscie, ze wzgledu na uczucia dzieci nie radzę Tobie takiego rozwiązania)
Obydwa wybory, które Ci dała stawiają Cie w pozycji "Nie ma nas" i albo bedzie prowadzić swoje drugie zycie na Twoich oczach albo nie będziesz musiał na to wszystko patrzeć i dręczyć się tym.
Może i ochłonie i wróci jednak na tę chwilę pusć ją wolno, takie zycie bez zobowiązań nie ma sensu, ty się zameczysz psychicznie a dzieci bedą miały przykład całkowitego braku szacunku dla ich ojca.
Musisz byc silny dla dzieci i dla siebie a szarpanie sie, myslenie co teraz robi, z kim się bawi pozbawia Cie tej siły, takich sytuacji bedzie jeszcze pełno, to na razie "uwertura".
Kobietko 48 wszystkim kobietom w tej sytuacji radzi sie skupienie na sobie i dzieciach i odcięcie od pana dupka, dlaczego w przypadku faceta ma być inaczej?Ma się poswięcać, cierpieć a co z nim?
Dzieci będa szczęśliwe tylko w rodzinie , w której rodzice mają do siebie szacunek i bedą szczęśliwi, czego się nauczą: jak nie szanować ojca? to ma być wzór rodziny? Utnij to jak najszybciej !!
Absolutnie nie bierz na siebie całej rozmowy z dziećmi, to ona zamierza porzucić rodzinę ( w sumie już tak się zachowuje) więc niech ona wytłumaczy dzieciom dlaczego woli " wolnosć" od rodziny.
A co bedzie jezeli córeczki beda chciały (co jest zupełnie naturalne) mieszkać z matka? Tłumaczenie dlaczego nie mogą zostaw zonie, to jej decyzja i jej sumienie.
I on tu nic nie karze, to jej pomysł z wyprowadzką, a pytanie co z dziećmi w pierwszej kolejności należy zadać ich matce.
Autorze nie możesz sie godzić na taki układ, minie parę lat i co? Powie ci ,że odchodzi bo coś tam a dzieci są już duże , precież ona cały czas buduje drugie życie i bardzo łatwo jej będzie odejść, pomysl też o sobie, jesteś wartościowym człowiekiem i nie zasłuzyłeś sobie na takie życie w zawieszeniu i bólu.
Dziekuje Wam wszystkim za podpowiedzi i dorady czy porady. Jade teraz z dziecmi na urlop a pourlopie przeprowadze rozmowe z adwokatem i potem podejme odpowiednie kroki, powoli zmieniam tok myslenia i postepowania. Teraz ja zaczynam zyc i panowac nad soba.
Dzieki Wam i piszcie mi wiecej to buduje....
zapewne ma kochanka....dlatego w taki bezwzględny sposób się zachowuje
Zachowuje się jak jakaś niedojrzała nastolatka,która zachłysnęła sie wolnością.Rozumiem,że czasem gdzieś po drodze w życiu wypalają się uczucia między partnerami,ktoś kogoś poznaje etc.Ale kobieta,matka rezygnuje z dzieci z taką łatwością,ot tak pstryk-nie chcę ich i już,to muszę przyznać ze nie ogarniam.
Niech się wyprowadzi,niech zacznie za dziećmii tęsknić,zaTobą.Jeśli się w porę opamięta co straciła to się uratujecie.
a ja mysle ze lyknela czegos innego...nowej pracy, byc moze nowego faceta...
rozumiem wszystko ze moze miedzy wami sie nie ukladalo, byc moze byla niedoceniona kura domowa, byc moze byla zaniedbana i bylabym w stanie nawet zrozumiec ze teraz byc moze( a na to wszystko wskazuje) ma faceta ale...
jak mozna zapomniec o dzieciach?? to mnie przeraza, wiele wiele par sie rozchodzi ale matka zazwyczaj ma dzieci przy sobie i zazwyczaj kieruje sie dobrem dzieci i wszytsko co robi to kieruje sie mysla o nich(choc widze ze kobiety co maja romans zapominaja o calym otoczeniu).
obawiam sie ze ona zapomniala o caje rodzinie, a wiec nie tylko o tobie ale i o dzieciach a to najlepiej swiadczy o niej jakim jest czlowiekiem...
jedyne co ci moge powiedziec, trzymaj sie i dbaj o dzieci.