Witajcie!!! własnie godzinę temu zostałam porzucona iii nie daje rady ,nie wytrzymam tego!! osoba o której myślałam ,ze jest idealna ,ta właściwa ... to uczucie jest nie do zniesienia.....piszcie mi prosze
Wiem że ci ciężko i że to boli , ale nic nie dzieje się bez przyczyny . Możliwe że kiedyś będziesz dziękować opatrzności że cię porzucił . Jeśli porzucił tzn. że cię nie kochał więc nie jest ciebie wart !
Insua- krzycz, płacz - aż się niemiłosiernie zmęczysz. wypij meliskę i się połóż.
Insua- krzycz, płacz - aż się niemiłosiernie zmęczysz. wypij meliskę i się połóż.
Dobra rada
posluchaj jej. Teraz jak jeszcze caly ten bol jest jeszcze taki swiezy najlepiej zrobi Ci wyplakanie sie i wyzalenie jakiejs bliskiej osobie... Daj sobie czas na zalobe - nie zmuszaj sie od razu do pelnej kontroli i udawania ze wszystko jest OK. Pozwol sobie teraz na slabosc, lzy i smutek - o wiele latwiej bedzie Ci pozniej sie pozbierac do kupy
. A gdy juz sie wyplaczesz, zobaczysz ze swiat sie nie zawalil a zycie nie skonczylo po jego odejsciu. I bedziesz mogla zaczac od nowa, znowu wolna zeby sie realizowac, zeby odkrywac swiat i siebie na nowo.
Po prostu daj sobie czas. On naprawde jest najlepszym lekarzem.
I naprawde postaraj sie nie dzwonic do niego, nie sms-owac i nie szukac jakiegokolwiek kontaktu. To tylko jeszcze bardziej Cie przygnebi - a to Ci niepotrzebne.
Witaj,
dostałaś dobre rady, po czasie stwierdzisz że to rozstanie wyszło na dobre. ja też przeżywałam aż pół roku rozstanie z narzeczonym który odszedł odemnie 2 miesiące przed ślubem, kochałam go chociaż miał nałóg alkoholowy, z tym że był to wykształcony człowiek z dużą wiedzą chyba to mi się podobało. Póżniej poznałam faceta za którego wyszłam i bardzo tego załuję ponieważ ten okazał się babiarzem, ciągle gada o gołych "dupach" sorry ale zaczynam wierzyć że normalnych facetów już nie ma. I powiem Ci że po takich doświadczeniach człowiek staje się silniejszy.Trzymaj się, powodzenia:)))))
Ja zostałam porzucona 10 dni temu.. Byłam w Holandii, a on tak nagle powiedział, że to koniec, że od dwóch miesięcy mu nie zależało na mnie.. Wiecie jak się wtedy poczułam?
Tak mocno go kocham, popłakałam dwa dni i myśłałam, że będzie ok, ale się pomyliłam- teraz wyje cały czas.. Tak mnie zranił, on ma mnie daleko, a ja nadal czekam.. Bo powiedział, że może wróci. Wczoraj go spotkałam, to naopowiadał swoim kolegom, że go śledzę, kontroluje.. Też ich spotkałam.. Mi jest tak przykro, dobrze wiedział jak go kocham, bo nieraz płakałam ze szczęścia przy nim.. Jak mógł dotykać, całować nic nie czując?? Nawet nie mogę opisać jak się czuję ;( cały czas wyje i pije.. To daje mi ulgę.
Napatoczył się już jeden chłopak, naprawdę bardzo fajny, ale ja go traktuję jak zabawkę, mimo że nie chce..
Uważam, że trzeba swoje wypłakać, a końcu ulga przyjdzie. Wmawiam sobie, że jest dobrze, wiem że będzie. Udowodnię mu, że nie jestem laleczką na obcasach.. Wiem, że kiedyś będę dziekowała Bogu za to, że mnie uwolnił od siebie! Wmawiaj sobie to samo, a uwierz, że jest troszkę lepiej..
Pokaż się w odjazdowym stroju, ja np wczoraj tak się odwaliłam,doczepiłam włosy, zrobiłam paznokcie że jego koledzy jak mnie spotkali to padały różne komplementy ;D
I wiem, że jemu to powiedzą, i w końcu zrozumie co stracił, ale mam nadzieję, że wtedy ja będę miała siłę, by nie wrócić!
Dasz radę dziewczyno!! Nie ten to inny, pamiętaj to Ty panujesz nad wszystkim! powodzenia
Doskonale Cię rozumiem. Przeszłam przez to. Wprawdzie moja historia po części skończyła się happy endem ale tego co przeszłam nie życzyłabym najgorszemu wrogowi. Schudłam 8kg i dopiero gdzieś po 3 tygodniach wyszłam na ludzi na tyle, żeby wyjść z domu i nie rozbeczeć się jak dziecko.. Pamiętaj, nie próbuj tłumić uczuć. Okazywanie ich pomaga uporać się z sytuacją. Poza tym, jak najczęściej mów o tym, co Ci się przydarzyło. Opowiadaj, siostrze, przyjaciółką. Jest naukowo udowodnione, że takie mówienie o swoim problemie pomaga się z nim oswoić i pogodzić. A wtedy szybciej dojdziesz do siebie
Życzę szczęścia
A mi tak ciężko.. Mam z nim kontakt.. I chyba źle robię, ale nie potrafię nie napisać, nie porozmawiać ;(
Tak mocno go kocham, ale wszystko da się przeżyć
zerwij z nim kontakt, mozesz! zacznij od skasowania jego numeru w komorce, maila, i innych komunikatorow; nie jest zwolenniczka palenia wszystkich mostow, ale o przeszlosci trzeba sie odciac definitywnie, aby moc zaczac cos nowego
Ale ja ciągle wierzę, że on wróci...
Dzisiaj z nim pisałam i zapytałam czy mu mnie brakuje, a on mi powiedział, że czasami, pytałam czego najbardziej, powiedział Ciebie całej. Jak mam nie wierzyć, że się ułoży..
po prostu nie wierz! dlaczego sama sie ranisz? ludzisz sie? nie gadaj z nim, gdy w gre wchodza emocje, trudno zobaczyc to wszystko z boku, nabierz dystansu i potem podejmuj decyzje.... nie kieruj sie tym co on mowi, tyle tym co chcesz!
Chce, ale nie potrafie. nie wiem, wezmę to na "luzie"![]()
Dziewczyno wez sie w garsc ! nie Ciebie pierwsza i nie ostatnia to spotkalo. To zwykly dran, od ktorych sie roi. W takich chwilach doceniam, ze jestem sama. To bardzo zle, ze sie do niego odzywasz. Zamknnij ten rozdzial w swoim zyciu. Posluchaj rad moich przedmowczyni. Trzymaj sie! czas leczy rany.
Ale ile to ma potrwać.. Hm.. Nie potrafię zerwać kontaktu, nie mam na tyle siły ;(
Mnie też facet zostawił, wyprowadził się z naszego mieszkania, w dodatku mówiąc, że mnie kocha. Ja nie chcę zrywać kontaktu. Myślę, że nie warto tracić wszystkiego dookoła z powodu rozstania. Wyciągnęłam do niego rękę. Chciałabym pogadać. Ale jemu jest chyba łatwiej na razie nie widząc się ze mną. Mam nadzieję, że z czasem będzie w stanie normalnie się ze mna spotykać. Mamy wspólnych znajomych itd... Już sobie wbiłam do głowy, że mnie nie chce, myślę, że nie prosiłabym o łaskę, mimo, że nadal kocham.
Musisz sobie też wbić do głowy, że to koniec. Ja cały tydzień płakałam, ale juz chyba zabrakło mi łez i jest lepiej.
Agatkaboo napisala mądrą rzecz: nie łudzę się ze wróci. To jest bardzo ważne!
Najlepiej na czas zmierzenia się ze stratą zawiesić kontakty i poprosić wspólnych znajomych by nie informowali o newsach dotyczących Ex.
Ja właśnie twierdzę, że nie warto zrywać kontaktu.. Też mamy wspólnych znajomych..
Tak wbijam sobie cały czas, że nie wróci.. Ale i tak wierzę- z czasem pogodzę się z tą myślą
Mam się z nim spotkać w niedługim czasie.. Ale tak na stopie "koleżeńskiej" heh
Nie wiem czy to dobre rozwiązanie, ale chcę z nim porozmawiać, bo wcześniej byłam w szoku i nie dałam mu wytłumaczyć wszystkiego
po co chcesy sluchac jego tlumaczen? wlasnie dlatego, ze nie masz w sobie jeszcze sily by zamknac ten rozdzial, musisz sie od tego odciac, zerwac kontakt na najblizszy czas i nabrac sily i dystansu, kobiety sa silne, dasz rade
jednak widze ze ty chcesz po prostu z nim byc, jesli chcesz, to my nie mozemy nic wiecej zrobic
19 2010-07-18 19:09:54 Ostatnio edytowany przez czarna0809 (2010-07-18 19:14:21)
No tak chcę do niego wrócić, ale on nie chce..
Boje się zerwać kontakt, bo przynajmniej jak z nim rozmawiam nie wyje..
Ale spotkać się na stopie koleżeńskiej, bez tłumaczenia dlaczego wtedy mnie zostawił
Wiem, że jestem głupia, bardzo głupia. Ale rozum swoje, a serce swoje ;(
No tak chcę do niego wrócić, ale on nie chce..
Boje się zerwać kontakt, bo przynajmniej jak z nim rozmawiam nie wyje..
Ale spotkać się na stopie koleżeńskiej, bez tłumaczenia dlaczego wtedy mnie zostawił
Wiem, że jestem głupia, bardzo głupia. Ale rozum swoje, a serce swoje ;(
czarna0809
Kiedys ogladalam calkiem niezly film o malzenstwie z problemami, na skraju rozwodu. I jeden z bohaterow powiedzial wg mnie bardzo madre i prawdziwe slowa:
"Nie pozwol by kierowalo Toba twoje serce. Serce jest slabe i czesto sie myli - sprowadzi cie na manowce. Zamiast tego to TY musisz prowadzic swoje serce"
Wiem ze jest Ci ciezko gdy z kazda minuta czujesz sie coraz podlej a cale cialo pulsuje jak w czasie ciezkiej choroby... Ale jesli Ty sobie nie pomozesz to nikt tego za Ciebie nie zrobi... Nie licz na niego, bo - nie oszukujmy sie - on Cie nie kocha, nie zalezy mu na Tobie. Gdyby mu zalezalo - nie odszedlby od Ciebie, nie potraktowal Cie w ten sposob.
Przestan sie karmic nadzieja na jego powrot - to trucizna. Bedziesz sie tylko borykac z rozstaniem tym dluzej. Wiem cos o tym - dla mnie minelo juz 7 miesiecy a ja dalej to dzwigam, jak brzemie, ktorego tak dlugo nie chcialam sie pozbyc. Teraz - pod wplywem lekow i czasu - nareszcie widze ze to ja dalam mu wladze nade mna, bo to cierpienie bylo jedynym co mnie z nim nadal laczylo. A ja, glupia, nadal chcialam wiezi, jakakolwiek by ona nie byla. Nie chcialam pozwolic mu odejsc. A przeciez jego juz dawno w moim zyciu nie bylo. Sama sobie szkodzilam.
Nie pozwol sobie na to samo. Nie daj sie pokonac. Urwij kontakt - wiem ze strasznie ciezko ale da sie, uwierz mi. Wyj jesli czujesz taka potrzebe - to tylko uwolni emocje i zacznie proces zdrowienia. I niech to bedzie poczatek Twojej "kuracji odwykowej"...
Mnie właśnie wczoraj zostawił facet po 2 letnim związku. Już od jakiegoś czasu, zauważyłam, że coś się psuje w naszym związku. To ja robiłam wszystko by było tak jak dawniej. Zabiegałam o niego, byłam dobra, wręcz wspaniała dla niego. Myślałam, że on po prostu jest przemęczony pracą oraz natłokiem obowiązków jakie na niego ostatnio spadły. Ale sytuacja w ostatnich tygodniach diametralnie się zmieniła - musiałam wręcz prosić się o każdego buziaka, o przytulenie, nawet o spotkanie. Chociaż zapewniał, że mnie kocha i mu zależy to ja często myślałam, ze chyba lepiej byłoby mi bez niego, chociaż wiedziałam, że nigdy nie znajdę w sobie tyle siły by zakończyć związek bo za bardzo go kocham. Ale wczoraj to on mnie zostawił. Do tej pory uroniłam tylko kilka łez, mimo, że sama myślałam o zakonczeniu związku nie wiedziałam jak dużo strace. Myśle pozytywnie i Tobie kochana też to radzę. Jeśli zostawił to znaczy, że mu nie zależy, że Cię nie kocha. Ja sobie to wmawiam non stop bo wiem, że taka jest niestety prawda. Trzeba żyć dalej, patrzeć przyszłościowo. Ja wierzę w to, że mimo iż teraz pocierpię to jeszcze cos dobrego mnie w życiu spotka i znajdę swoją miłość i Tobie też tego życzę bo napewno tak będzie.
Dziewczyny muszę się pochwalić!!
W końcu udało mi się oderwać od przeszłości ;D
Nie mam z nim kontaktu- jak jeszcze niedawno z nim rozmawiałam przez fona to go zbeształam
znaczy powiedziałam mu wszystko, ile jest wart dla mnie, że jest zwykłym draniem i oszustem. Nie obchodzi mnie co robi, z kim jest, czy podczas mojej nieobecności kogoś poznał etc- to już zamknięty rozdział w moim życiu
)
To, że czasami jeszcze popłakuje- normalne to jest ;>
Wracam do Holandii we wtorek, jestem dumna z siebie, teraz uwierzyłam, że nie ma dla mnie rzeczy niemożliwych.
A jeszcze tak niedawno chciałam błagać, by wrócił- naiwna idiotka ;D teraz się śmieję z siebie hehe
Czuję, że odrodziłam się na nowo, że drzwi życia są znowu otworem dla mnie
Dziewczyny dziękuję Wam za te wszystkie rady, to dzięki Wam się podniosłam
Życzę, abyście tak jak ja stanęły na nogi po rozstaniu i w tak szybkim czasie
Jesteśmy silne i damy rade ;D
I tak trzymać. Świeżo po rozstaniu nie chce się żyć i najlepsza jest chwila samotności i poukładanie sobie w głowie obecnej sytuacji, ale potem nadchodzi chwila kiedy znowu zaczyna chcieć się żyć. Głowa do góry!!
Doskonale Cię rozumiem. Przeszłam przez to. Wprawdzie moja historia po części skończyła się happy endem ale tego co przeszłam nie życzyłabym najgorszemu wrogowi. Schudłam 8kg i dopiero gdzieś po 3 tygodniach wyszłam na ludzi na tyle, żeby wyjść z domu i nie rozbeczeć się jak dziecko.. Pamiętaj, nie próbuj tłumić uczuć. Okazywanie ich pomaga uporać się z sytuacją. Poza tym, jak najczęściej mów o tym, co Ci się przydarzyło. Opowiadaj, siostrze, przyjaciółką. Jest naukowo udowodnione, że takie mówienie o swoim problemie pomaga się z nim oswoić i pogodzić. A wtedy szybciej dojdziesz do siebie
Życzę szczęścia
Do pchełki
A co to znaczy skończyła się 'happy endem'??
25 2010-07-27 05:09:47 Ostatnio edytowany przez Zazdrosc (2010-07-27 05:14:57)
A ja jade samochodem i nagle placze i placze i placze
Nie z tesknoty, nie z milosci....tylko takie egzystencjalne cierpienie.
... i ta moja PUSTKA osobista, ktora zapelniam na razie tylko lzami..
Jestem chora na chorobe opisana przez amerykańską psychoterapeutkę Robin Norwood.
wejdzcie na stone http://www.kobieceserca.pl/
Bolesny jest poród człowieka, zwłaszcza gdy rodzi siebie sam w wieku dorosłym.
no a ja sie rodze.... wiec boli
Zazdrości,
też niedawno przypadkiem odkryłam tę stronę (kobieceserca.pl).
Nie chcę robić reklamy ;-) ale muszę przyznać, że powaliła mnie trochę na kolana.
Odkryłam tam w każdym zdaniu i stwierdzeniu samą siebie.
I wiecie co - jest to dla mnie najlepszą terapią. Bo zrozumienie jest pierwszym krokiem do wyleczenia i akceptacji samej siebie.
Zrozumiałam też, że chora byłam. I wcale nie mój eks był durny, ale ja, że tego nie widziałam ;-)
Teraz zaczynam się z tego śmiać. Minęło 5 miesięcy i w końcu pozwalam sobie na "zdrowe" reakcje. Hurra!
Porzucona czuję się nadal. I pustkę czuję, i rozczarowanie, żal i poniżenie.
Ale wiem też w końcu, że to było tylko uzależnienie. Jak pies, którego jego pan kopnie, a on skomląc zaczyna się do niego łasić.
Zazdrości,
Porzucona czuję się nadal. I pustkę czuję, i rozczarowanie, żal i poniżenie.
Ale wiem też w końcu, że to było tylko uzależnienie. Jak pies, którego jego pan kopnie, a on skomląc zaczyna się do niego łasić.
Ja tez od niedawna smieje sie z calej sytuacji - nawet budze tym zdziwienie wsrod znajomych...
Jakis czas temu kolega stwierdzil ze "nie myslal ze jestem taka". Hmmmm...
Na co ja zapytalam:
"A co niby mialam zrobic po rozstaniu - polozyc sie i umrzec???"
Troszke go zatkalo. Mezczyzni mysla, ze po ich utracie swiat sie dla nas konczy. A to przeciez nieprawda. Przez chwile odnosimy tylko takie wrazenie.
A potem budzimy sie jak ze zlego snu ![]()
nie no ta strona takze mnie powalila.. Teraz wiem jaka bylam zagmotwana we wlasnym uczuciu.. szok!
Teraz zrozumialam co robic, jak myslec, jak sie zachowywac i w ogole..
Jestem w Holandii i powiem Wam, ze teraz czuje, ze zyje.. Czuje sie wolna, nie czuje ze nikt mnie nie kocha (a tak bylo jeszcze z 1.5 tyg temu)
Ciesze sie z kazdej chwili spedzonej z bliskimi, z tego ze mam kogo kochac (chodzi mi o milosc przyjacielska
, ze mam dla kogo zyc..
I smieje sie teraz czytajac stare posty jaka ja bylam zalamana, a przeciez na jednym swiat sie nie konczy..
Kocham Was dziewczyny, przede wszystkim to Wy otworzylyscie mi oczy, potrafily inaczej pokazac to, co ja widzialam w czarnych barwach
Bede Was odwiedzac
i zycze powodzenia ;**
Hej dziewczyny!:(
Ja też zostałam porzucona a najgorsze w tym wszystkim jest to że byłam z nim wtedy na weselu jego kuzynki.
Przez całe dwa dni płakałam a zapowiadało się naprawde super.
Dopiero podczas wesela zaczął nagle mówić że niby nie umiem tańczyć co nie jest prawdą,ale było mi tak przykro,wogóle nie miał dla mnie czasu wolał siedzieć z obcymi ludzmi i mnie olewać.W nocy po weselu rozmawialiśmy i się pogodziliśmy ale rano zaczął mnie znów traktować jakby mnie nie znał i czasem bywał nie miły.
Na poprawinach wogole obok siebie nie siedzieliśmy już i nierozmawialiśmy pomimo tego że go prosiłam.
A jak poprosiłam o taniec to powiedział że on chciał wczoraj itd.
Wieczorem zaprowadził mnie na busa bo musiałam wcześniej wrócić a on jeszcze został na poprawinach,mówił że jutro przyjedzie i że porozmawiamy wtedy itd.pocałował mnie w kącik ust i powiedział "pa"a na drugi dzień okazało się żę nie jesteśmy już razem:(:(:( i że zostawił mnie dla kelnerki z wesela z którą był przez kilka dni tylko.:(:(:(:(
Nawet nie wiedziałam że nie jesteśmy razem,tylko moja siostra wiedziała że on ma inną ale ukrywała to przez tydzień bo myślała że mi przejdzie a było coraz gorzej cały czas myślałam że on chce sobie poprostu coś przemyśleć.Kiedy na drugi dzień po weselu przyjechałam do niego to mi mowił że jestem pomyłką i że on niedotrzymuje obietnic był taki chamski,A mojej siostrze powiedział że tak mówił bo był pijany:(:(:(
Ja też CIĘ rozumiem, mnie facet zostawił 4 miesiące temu i do tej pory nie ma dnia, żebym o NIM nie myślała !!!!
Ale powiem Ci jedno, tak widocznie musiało być, nić nie dzieje się bez przyczyny. Wiem, że mi łatwo teraz mówić o tym tak, ale uwierz mi wcale nie tak łatwo. Codziennie o NIM myślę, przypominam sobie jak się zapoznaliśmy, jaki było na początku, jak nam było cudownie, jak się świetnie rozumieliśmy. Byliśmy razem 10 miesięcy, to był najpiękniejszy czas w moim życiu, a 2 już nwet mieszkliśmy ze sobą. Ja jestem po rozwodzie a ON byl w trakcie, nie mieliśmy dzieci, zaczęliśmy od nowa żyć, cieszyć się życiem, tak mi się przynajmniej wydawało. Po jakimś czasie coś się zmieniło w Jego zachowaniu, zresztą wiedzial , że jest moim całym światem, że kocham Go ponad wszystko i wykorzystał to. A jak doszło do anszego rozstania? Z godziny na godzinę napisal mi jednego SMS:, że to raczej koniec z nami i do tej pory nie wiem co się stało, dlaczgeo tak postąpił podle. Nikomu bym nie życzyła takiego rozstania.
wcześniej planował, że będziemy rodzina, chciał mieć ze mną dzieci, a ja z NIM, bardzo tego pragnełam. Czasami się zastanwiam jak by to było, jak bym rzeczywiscie miała te dzieci i cieszę się z jednej strony, że ich nie mam. A z drugiej strony chciałabym mieć jakąś Jego częśc przy sobie, ale powiem Ci, że on zawsze pozostanie głęboko w moim sercu. Teraz wiem, że był jedyna moją miłością w życiu, nawet byłego męża tak nie kochałam jak Jego i nadal mi na NIm bardzo zależy i dalej Go kocham w pewnym sensie. Bo nie da sie zapomnieć o osobie, którą sie darzyło tak wielkim uczuciem jak moje.
Więc DROGA KOLEŻANKO głowa do góry. Przyjdzie czas, że to już nie będzie Cię aż tak, zaznaczam, że aż tak abrdzo bolało. Ja w tym czasie zamkęłam sie w sobie,nigdzie nie wychodziłam oprócz pracy, do której musiaąłm iść, ale chciałam być nie widoczna, żeby nikt mnie nie widział, chcialam zasnąć na wieki. Na prawdę myślałam o tym, byłam w takim dole, że z ledwością z niego wyszłam,ale chyba udało się, chociaż to nie bylo takie łatwe. W tym okresie musiałam się wyryczeć, wykrzyczeć to wszystko co mnie dręczyło, nie spałam, nie jadłam, schudłam sporo w tym czasie.
Ale to wszytsko nie było warte, bo wiem, że jeśli by mnie na prawdę kochał to nigdy by tak nie zrobił, wytłuamczył by mi, a tego nie zrobil.
ZŁAMAŁ MI SERCE i nie wiem, czy komuś uda się je posklejać !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Ale mój znajomy powiedział mi jeden bardzo fajny wierszyk, który często sobie powtarzam:
"MÓWIĄ, ŻE KIEDY RODZI SIĘ CZŁOWIEK Z NIEBA SPADA DUSZA I ROZPADA SIĘ NA DWIE CZĘŚCI ....
JEDNA Z NICH TRAFIA DO KOBIETY, A DRUGA DO MĘŻCZYZNY....
NATOMIAST CAŁE ŻYCIE POLEGA NA ODNALEZIENIU TEJ DRUGIEJ POŁOWY....
POŁOWY SWOJEJ DUSZY....
POŁOWY SAMEGO SIEBIE....."
Witam dziewczyny ![]()
Dzisiaj dowiedziałam się, że mój związek z tamtym "mężczyzną" był jedną wielką fikcją ;/
Realistyczną fikcją ![]()
Karmił mnie kłamstwami przez cały okres naszego związku hah
Nie chodzi mi o to, że nigdy mu nie zależało, ale po prostu kilkanaście sytuacji było tak jakby.. zmyślonych.
Powiedzcie mi jak zrozumieć faceta ?? ![]()
W jednym momencie zaczęłam go tak nienawidzić.. Niedawno miałam urodziny, jego koledzy poskładali życzenia, a on nawet sms-a nie napisał ;d w sumie mnie to nie wzruszyło, ale chodzi mi o to, jak facet 26-cio letni pisze takie bajki, że tak się wyrażę
Czekam na Wasze wypowiedzi, pozdrawiam