Chciałabym się z Wami podzielić moimi rozterkami. Jestem ze swoim chłopakiem od ponad roku. Biorąc pod uwagę moje wcześniejsze związki to długo. Ostatnio coraz częściej rozmawiamy na temat seksu. Powiedziałam mu że chcę zaczekać z tym po ślubie jednak on zaczął dziwnie na mnie patrzeć i powiedział "po co czekać". Trochę mnie przestraszyły jego słowa. Od tamtej pory coraz śmielej mnie dotyka jednak zapewnia że liczy się z moim zdaniem i szanuje je. Nie wiem co mam na ten temat myśleć. Biorąc pod uwagę religie coś mnie hamuje przed seksem przedmałżeńskim. Gdy z nim jestem chcę tego a jednocześnie boję się ciąży. Co o tym myślicie?
Ile macie lat?
3 2010-06-26 18:28:00 Ostatnio edytowany przez pytajniczka (2010-06-26 18:28:53)
ja 20 on 21. Ma to jakieś znaczenie?
To chyba od Ciebie zalezy czy go kochasz na tyle ze jestes gotowa z nim uprawiać seks.
Jestem przeciwko czekaniu na seks az do slubu. Co to da? Jeśli się zabezpieczysz i bedziecie to robic z głową to nie zajdziesz w ciażę.
Ale decyzja powinna byc wasza wspolna.
Kocham go i to bardzo tylko po prostu boję się ciąży. Żaden środek nie daje pewności
pytajniczka 100 % nie, ale prezerwatywy są bardzo skuteczne. Jest wiele sposobów: z prezerwatywa mozesz stosowac dodatkowo środki plemnikobójcze. Możesz pójsć do ginekologa i stosować tabletki antykoncepcyjne, które sa skuteczne. A jak zastosujesz tabletki + prezerwatywa to już chyba nie ma możliwości zajscia w ciaze.
Ale najpierw nastaw się psychicznie czy faktycznie chcesz sie kochac ze swoim facetem.
Obecne środki antykoncepcyjne używane z rozwagą po konsultacji z lekarzem i rozsądek do tego wszystkiego dają prawie 100% pewności.
Nie mówiąc już o Tym że gdy coś zawiedzie to są jeszcze możliwości antykoncepcji po.
Świat idzie do przodu i można skutecznie zapobiegać ciąży na wiele sposobów.
Ale ważna jest też gotowość psychiczna, na sam bliski kontakt, zaufanie i pociąg fizyczny...
pożądanie i chęć czasem działa cuda.
Możesz się dalej upierać. I to nic złego bo przecież, nie ma określonego wieku na początek seksu.
Ale tez nie uważam aby trzymanie dziewictwa do ślubu było dobrym pomysłem, z wielu względów o których nie będę się teraz tu rozpisywać.
Powodzenia i pisz jak masz jakiekolwiek wątpliwości
Chcę ale coś mnie wzbrania. Do tego już stopnia że nie bywam u niego ze względu za zbyt dobre warunki ku temu żeby to zrobić ![]()
Przemysl to, rozważ wszystko na spokojnie. Chodzi o to ze religia zakazuje seksu prze slubem? Pomyśl sobie, że religai katolicka zakazuje nawet stosowania prezerwatyw, co uważam osobiscie za coś chorego i nie pasujacego do dzisiejszych czasow zupelnie.
Wiesz, dopasowanie w seksie jest wazne zeby zbudowac fajny zwiazek na przyszłosć wiec czekanie z tym po slubie nie jest dobrym rozwiązaniem.
Może masz i rację. Zastanowię się jeszcze nad tym. Dzięki ![]()
Pytajniczka, nie rób nic wbrew sobie! Jeżeli z jakiegokolwiek powodu wahasz się, to nie zmuszaj się do niczego!
A jeżeli chłopak nie chce uszanować Twojego postanowienia, to ja bym się nad nim poważnie zastanowiła.
anja, a czy interesowałaś się kiedyś dlaczego KK ma takie, a nie inne stanowisko? Bo najłatwiej jest krytykować nie zastanawiając się nawet dlaczego ktoś tak naucza.
Wiem że jeśli stanowczo powiedziałabym że tego nie chcę to by nie naciskał tylko właśnie problem w stanowczości jest. Po prostu gdy jest blisko to nie myślę o niczym innym. Boję się że prawdziwa miłość przerodzi się jedynie w puste pożądanie. Nie chcę tego jednak z tygodnia na tydzień robię wszystko żeby zleciał mi czas i wreszcie nadszedł czas spotkania.
czasy czasami... ale moralność i sumienie zawsze to samo. Ja jestem tego zdania, że jak kocha to poczeka. I wtedy będziesz widzieć czy to prawdziwa miłość z jego strony.... Wiem, ze zostanę tu wyśmiana.. trudno
Moim zdaniem, jeżeli się boisz, to znaczy, że nie jesteś jeszcze gotowa. Dziewczyny maja rację- najważniejsze, żebyś nie robiła niczego wbrew sobie.
15 2010-06-26 21:37:02 Ostatnio edytowany przez pennylane (2010-06-26 21:38:07)
Jeżeli nie czujesz się gotowa na seks - lub jeżeli nie jesteś do niego przekonana w 100 procentach - a nie jesteś - to poczekaj jeszcze.
Daleka jestem od wyznaczania granicy takiej jak ślub. Chodzi bardziej o granicę, która jest w Tobie - pewnego dnia po prostu czujesz się gotowa i robisz to.
Osobiście nie chciałabym czekać do ślubu - dopasowanie w seksie jest dla mnie niezwykle ważne i wolę wiedzieć wcześniej czy jest między nami ta chemia. Oczywiście jeżeli na początku jej nie ma młode małżeństwo może się wspólnie starać - ja jednak jestem totalną liberalistką i uważam, że seks - tak samo jak wiele innych przyjemności - jest dla każdego, nie tylko dla tych, którzy mają obrączkę na palcu.
a_normalna - według mnie kościół katolicki zabrania seksu przed ślubem ponieważ popiera świadome budowanie rodziny i de facto od wieków odmawia czerpania przyjemności z samego aktu seksualnego i wyznacza mu rolę czystej prokreacji. Mi to nie pasuje - wielu ludziom tak. Preferencje religijne są jak dupa - każdy ma własne ![]()
od wieków odmawia czerpania przyjemności z samego aktu seksualnego i wyznacza mu rolę czystej prokreacji.
Tylko od jakiegoś czasu KK otwarcie mówi, że seks dla samej przyjemności i jako budowanie więzi między małżonkami (bez płodzenia dzieci) jest jak najbardziej w porządku i nawet powinno mieć miejsce.
Wybacz, nie siedzę w tym aż tak dokładnie. Skoro tak mówisz to wytłumacz mi, czy to nie jest sprzeczność? Jeszcze niedawno słyszałam, że antykoncepcja jest zła bo zabija się plemniki - niedoszłe dzieci. W takim razie kalendarzyk jest ok? Trochę się w tym gubię bo nigdy się specjalnie nie interesowałam tym co kościół ma do powiedzenia na temat moich zabaw w sypialni. Teraz jednak się zainteresowałam i jeżeli jesteś obeznana w temacie to napisz mi proszę jak to, tak naprawdę, jest.
I powiedz jeszcze - czy to nie jest sprzeczność sama w sobie? Kościół katolicki, który z jednej strony jest konserwatywny do bólu a z drugiej tak diametralnie zmienia swoje stanowisko na przestrzeni dosłownie kilkudziesięciu lat?
Antykoncepcja jest "zła" nie dlatego, że zabija plemniki, czyli potencjalne dzieci. Chodzi o to, że Bóg w swoim zamyśle stworzył organizm ludzki jako doskonały. Wszystko jest w nim przemyślane i jeżeli jest się zdrowym, to nie ma potrzeby niczego "ulepszać" czy też ingerować w jego mechanizm. A antykoncepcja właśnie to robi (prezerwatywy to inna para kaloszy i dlatego od lat mówi się o tym, że bardzo prawdopodobne jest, że jak nowe pokolenie księży dojdzie do "władzy" to możliwe, że prezerwatywy staną się dozwolone). Tabletki sprawiają, że młoda i płodna kobieta dostaje wręcz menopauzy (bo przecież nie ma w ogóle owulacji). Oczywiście jeżeli kobieta ma problemy z hormonami i tabletki są brane po to, by uregulować cykl lub z innego medycznego powodu, to są brane jako lekarstwo, a nie środek zapobiegawczy.
Bardzo częsty błąd to wrzucanie kalendarzyka (swoją drogą ta metoda już dawno wyszła z użycia, teraz mamy NPR i jest metoda naukowa) do worka z antykoncepcją, a przecież to nie jest to samo. Dzięki NPR kobieta poznaje swój cykl. Obserwuje go i NIE INGERUJE w żaden sposób w niego. Nic w nim nie zmienia. Po prostu świadomie wybiera czy wykorzystuje dni płodne by począć dziecko, czy odczekuje te kilka dni i kocha się w dni niepłodne.
Jeszcze jakieś pytania?
Chodzi o to, że Bóg w swoim zamyśle stworzyl
Chyba nie ten temat.
Oen, Penny spytała jakie jest zapatrywanie KK i wyjaśniłam jak On to tłumaczy i w co wierzy. Jeżeli Ty nie wierzysz - Twoja sprawa.
A_normalna dzięki za wytłumaczenie. Teraz trochę inaczej na to patrzę. Dodam tylko jeszcze, że sama - mimo, że do wierzącej katoliczki mi baaaardzo daleko, rozpatruję opisane przez Ciebie NPR (zaraz dokładnie sprawdzę od czego to skrót
). Gdy spojrzeć na to z tej strony - choć sama aż się dziwię, że to piszę
to patrzę na to dokładnie tak samo jak kościół katolicki. Ingerowanie w mój organizm poprzez antykoncepcję hormonalną zrobił ze mnie niemalże wrak człowieka - nie mówiąc o spadku libido ale samo zachowanie, przesadna paranoja, histeria i wiele, wiele innych symptomów, które opisałam swego czasu w innym wątku.
Wracając jednak do tematu - jeżeli więc autorka postu czeka z seksem ze względu na religię to jak to jest? Powinna czekać jeżeli jest wierząca - bo na ślub? Czy może wierząc w to, że mimo braku ślubu z tym właśnie mężczyzną będzie do końca życia (a jak wiemy nie rzadko ślub wcale nie potwierdza, że tak będzie) może spokojnie, z czystym sumieniem ten seks uprawiać?
Oczywiście abstrahując od jej braku przygotowania emocjonalnego.
22 2010-06-27 11:17:43 Ostatnio edytowany przez noelle (2010-06-27 11:23:31)
Penny, NPR, czyli Naturalne Planowanie Rodziny (czyli metoda objawowo-termiczna). Na podstawie codziennego mierzenia temperatury i obserwacji śluzu płodnego kobieta może z 99% skutecznością stwierdzić kiedy jest płodna (o ile porządnie dokonuje się obserwacji i trzyma się ściśle zasad). Jeżeli jesteś ciekawa, to są fora gdzie kobiety (bynajmniej nie katoliczki) dzielą się spostrzeżeniami i radami co do tej metody. I jest też książka Rotzera, która wszystko zapoczątkowała.
Co do Twojego drugiego pytania: nawet księża mówią, że czekania do ślubu tylko po to by czekać jest złe i nie o to chodzi. Chodzi o to, by nie sprowadzać związku do fizyczności, by najpierw poznać "powołanie" ("czy to właśnie z tym człowiekiem stworzę udaną rodzinę") i móc zbudować związek oparty na stabilnych fundamentach. Bo jeżeli będzie się nie robić nic prócz patrzenia sobie w oczka i tak czekać do ślubu, to jest to tak samo szkodliwe i nie o to chodzi. Wbrew pozorom są księżą, którzy całkowicie nie potępiają seksu przedmałżeńskiego.
Jeżeli masz czas (pytajniczka, Ciebie też zachęcam do lektury) i chęć to tutaj jest ciekawy (i długi
) artykuł na ten temat:
Post został edytowany. Powód edycji: spam.
Myślę że do sexu trzeba dojrzeć nie tylko fizycznie, ale i psychicznie. Osobiście jestem przeciwna teorii `sex dopiero po ślubie `. Ale wiadomo każdy jest inny i chce inaczej. Miałam kilku facetów sypiałam z nimi, ale do sexu z obecnym chłopakiem również musiałam dojrzeć. Trwało to ok. roku.
Noelle - tu chyba trochę przesada z moderatorowaniem... Z chęcią bym przeczytała artykuł, który wkleiła a_normalna i zupełnie nie rozumiem czemu to spam. Nie sądzę by akurat ta forumowiczka cokolwiek tu promowała czy reklamowała a lektura tego artykułu nie zaszkodziłaby wcale popularności forum...
To spora przesada. Czemu nie mogę dać linku do artykułu na temat czystości przedmałżeńskiej?! Penny, wpisz sobie w wyszukiwarkę "szansa spotkania" wchodzisz w pierwszy link i wybierasz dział "przeżywanie seksualności przed małżeństwem" i po lewej "czystość przedmałżeńska - szansa szczęścia czy zbyt wymagający ideał?"
Nic na sile.. ty musisz wiedziec czego chcesz, a nie dzialac pod wplywem presji..
Najważniejsze, żeby postępować zgodnie z samą sobą, jeżeli masz jakiekolwiek wątpliwości odłuż decyzje z seksem. Poroamawiaj szczerze z swoim partnerem i... czekaj. Daj sobie więcej czasu.
Zrobicie tokiedy będziesz już miała 100% pewności.
Życzę dobrej decyzji!
ja miałam podobną sytuację do autorki wątku! Myślę że problemem może być tutaj też wychowanie i to co mówili rodzice. U mnie w domu wszyscy są bardzo wierzący, ja też chodzę do kościoła ale nie widzę nic złego w stosowaniu antykoncepcji i nigdy nie uważałam ze będę czekać z seksem do ślubu. Pamiętam jak miałam 16 lat, to mama rozmawiała ze mną na "te" tematy, bardzo często powtarzała że seks przed ślubem jest zły, że jest czas na wszystko, że najpierw studia, praca, ślub a potem dziecko. Że wszystko trzeba sobie poukładać.Miałam chłopaka z którym byłam długo. Po ponad 1,5 roku bycia z nim w związku zdecydowałam się na seks, on nie naciskał ale chciałam spróbować. Jednak nie odczuwałam żadnej przyjemności a sprawiało mi to tylko ból. Potem uciekałam od kolejnych zbliżeń bo wiedziałam jak to się będzie kończyć
teraz mam chłopaka z którym jestem bardzo szczęśliwa i chyba to jest "to". Z seksem jest już zupełnie inaczej, zmieniło się moje myślenie, podejście do pewnych spraw i przede wszystkim wybiłam sobie z głowy to co mi mama wpajała przez długi czas. Z tego co wiem moi rodzice nie stosowali antykoncepcji, jedynie NPR i są całkowicie przeciwni prezerwatywom, tabletkom itd. Nie chcę myśleć co by się działo gdyby któreś z nich dowiedziało się że kocham się z moim chłopakiem. Nawet jak do ginekologa chcę iść to muszę trzymać to w tajemnicy bo zaraz by się zaczęły pytania i pewnie mama by szukała potem tabletek. Eh....
a wracając do tematu to nic na siłę! Jeśli chcesz spróbować a boisz się że zajdziesz w ciążę to lepiej poczekaj aż te obawy miną. Bo podczas stosunku nie będziesz odczuwać przyjemności, tylko będziesz skupiać się na tym czy wszystko w porządku, czy prezerwatywa się nie zsunęła, czy nie jest dziurawa. Tak jak pisały dziewczyny powyżej, jeśli zdecydujesz się, to idz do ginekologa, zacznij łykać tabletki, zastosujcie prezerwatywę i wtedy jest niemal 100% pewności że w ciążę nie zajdiesz ![]()
czasy czasami... ale moralność i sumienie zawsze to samo. Ja jestem tego zdania, że jak kocha to poczeka. I wtedy będziesz widzieć czy to prawdziwa miłość z jego strony.... Wiem, ze zostanę tu wyśmiana.. trudno
ja sie zgadzam z toba. Poza tym jesli sumienie jej nie pozwala.. po co na sile.. ale faceci sa tacy, ze nie moga wytrzymac i tyle.