Witam!
Mam pytanie i prosze o radę.Mam siostrę ,która niedawno urodziła synka i prawdopodobnie będzie prosić mojego męza ,zeby został chrzestnym.Ja jestem chrzestną jej pierwszego dziecka.moja wątpliwośc jest taka,czy wypada odmówić i czy to wystarczający powód jeżeli siostra wyraźnie okazuje niechęć i antypatię do mojego męża.Wiem,że zwyczajowo jest nie odmawiać bo to dla dziecka,ale jest mi niezmiernie przykro gdy mówi o tym ,że nieprzepada za moim mężem.Relacje są powiem chłodne,chociaż gdy potrzebuje pomocy mimo wyraźnej niechęci do mojego męża udzielamy jej siostrze .Zaznaczę,że mąż nie wie o tej antypatii bo nigdy nie mówiłam o tym.kocham siostrę i nie każdy musi się lubić ,ale kocham bardzo męża i za każdym razem czuję ukłucie gdy jest taka sytuacja.
Jestem zdania, że jeżeli ona za nim nie przepada, to on jak najbardziej może odmówić. Bo niby z jakiego powodu ona chce go wziąć na chrzestnego? Bo tradycja każe? Szkoda tylko, że on nie wie, jaki ona ma do niego stosunek.
pozdrawiam
Moim zdaniem nie powinien odmawiać. Co z tego, że siostra Twoja za nim nie przepada, ale tu chodzi o dobro dziecka, a nie o nią. Moi chrzestni za sobą w ogóle nie przepadają, a jednak nie odmówili ze względu na mnie...
Z drugiej strony dlaczego na chrzestnego ma brać kogoś za kim nie przepada, to już nie ma innych facetów aby nieść dziecko do chrztu?
Wiola myślę że powinnaś przede wszystkim wziąć pod uwagę to ze bycie chrzestnym to obowiązek, wielki obowiązek przejęcia na siebie obowiązku wychowania tego dziecka gdyby jego rodzicom coś się stało...
Druga sprawa jak można wziąć na chrzestnego człowieka którego się nie szanuje, no głupota...
Trzecia sprawa z jednego domu jeśli to nie jest sytuacja w której naprawdę niema kogo innego nie bierze się z jednego domu dwoje rodziców mimo iż do innych dzieci ale do tego samego domu twojej siostry.
Powiedz siostrze słuchaj to duże zobowiązanie dla nas, a i mam już u ciebie chrześniaka wiec może weź kogoś nowego , a mojego męża i tak przecież nie lubisz.
Nie zgadzam sie że dziecku się nie odmawia chrztu, do bycia rodzicem chrzestnym trzeba być gotowym bo bierzemy odpowiedzialność pomocy w wychowaniu i może nawet wzięciu na siebie opieki nad nim.
Niestety nikt nad sensem chrztu się nie zastanawia, wybiera chrzestnych pod katem co wypada a co nie.
Efekt takiego wyboru, dziecko widzi chrzestnego czy chrzestna kilka razy w życiu.
Myślę, że można odmówić, a może jeśli zacznie rozmowe o tym to spytaj dlaczego chce jego skoro tak go nie lubi, bo nie ma kogo?
też myslę ,że mogę odmówić.waham się czy zacząć rozmowę teraz czy zaczekać aż oficjalnie zapyta czy mąż zostanie chrzestnym.Nie było jeszcze "oficjalnego zapytania" tylko miedzy wierszami.Muszę powiedzieć,że moje relacje również są oziębłe,chociaż boleję ,bo jesteśmy rodziną.Próbowałam ze swojej strony kilkakrotnie wyjaśnić nasze stosunki ale zawsze odwraca kota ogonem i nic się nie zmienia.Ja mam własną rodzinę ,ona własną i jej to wystacza ,bo spotykamy sie niezmiernie rzadko chcociaż mieszkamy 20 km od siebie.Brakuje mi kontaktu z siostrą ale takiego szczerego ,nie jest tak uczuciowa a mi doskwiera czasem apatia bo mam siostrę a tak jakbym jej nie miała.Własne dzieci staram się wychować,aby były szczere i mogły w przyszłości mieć w sobie nawzajem wsparcie
Witam. Mam problem. Mianowicie dzisiaj znajoma zapytala sie mnie czy zostane chrzestna dla jej synka, znam ja poltora roku - zazylych stosunków nie ma miedzy nami. Znam ja krotko. Ma 6 juz dzieci teraz 7 urodzila. Pewnie ma problem z dobraniem rodziców chrzestnych bo jednak dla 6 poprzednich noi teraz 7 to jest potrzebna dość dużą ilość osób w wyborze. Odmowilam z tego względu ze to jednak odpowiedzialna funkcja, na dodatek krotko ja znam - poznalam przy pracy z dziećmi i z jej 6 dziećmi pracowalam - jako opiekun i wiadomo ze bedac chrzestna trzeba byc nią a nie tylko dla papierku. Wiem ze dobrze postapilam ale jednak dziwnie się z tym czuje bo znam nie które odp - dziecku się nie odmawia - ale to nie dziecko wybiera tylko rodzice. Jeszcze mi powiedziala ze chce abym w Kościele aby byla, ona nic ode mnie nie chce - myślę ze po prostu ma problem kogo wziasc - ale takie podejście tez nie jest fajne. Na jeden dzien chrzestna byc no nie bardzo mi sie to podoba. Mam 24 lata nie pracuje, jestem na zasilku jeszcze pól roku, sami staramy sie z narzeczonym o dziecko. Jestem juz chrzestna Aniolka w Niebie i nie wyobrażam sobie miec kogoś jeszcze chyba ze siostra szczęśliwie urodzi i z ktora mam świetny kontakt. Myślę ze kolezanka palnela tak bo myslala ze sie zgodze ale jednak sie przeliczyla. Martwie sie tym ze ta decyzja odbije się negatywnie na mnie czy na moim przyszlym dziecku. Jakie jest Wasze zdanie netkobiety.pl ?
Witam. Mam problem. Mianowicie dzisiaj znajoma zapytala sie mnie czy zostane chrzestna dla jej synka, znam ja poltora roku - zazylych stosunków nie ma miedzy nami. Znam ja krotko. Ma 6 juz dzieci teraz 7 urodzila. Pewnie ma problem z dobraniem rodziców chrzestnych bo jednak dla 6 poprzednich noi teraz 7 to jest potrzebna dość dużą ilość osób w wyborze. Odmowilam z tego względu ze to jednak odpowiedzialna funkcja, na dodatek krotko ja znam - poznalam przy pracy z dziećmi i z jej 6 dziećmi pracowalam - jako opiekun i wiadomo ze bedac chrzestna trzeba byc nią a nie tylko dla papierku. Wiem ze dobrze postapilam ale jednak dziwnie się z tym czuje bo znam nie które odp - dziecku się nie odmawia - ale to nie dziecko wybiera tylko rodzice. Jeszcze mi powiedziala ze chce abym w Kościele aby byla, ona nic ode mnie nie chce - myślę ze po prostu ma problem kogo wziasc - ale takie podejście tez nie jest fajne. Na jeden dzien chrzestna byc no nie bardzo mi sie to podoba. Mam 24 lata nie pracuje, jestem na zasilku jeszcze pól roku, sami staramy sie z narzeczonym o dziecko. Jestem juz chrzestna Aniolka w Niebie i nie wyobrażam sobie miec kogoś jeszcze chyba ze siostra szczęśliwie urodzi i z ktora mam świetny kontakt. Myślę ze kolezanka palnela tak bo myslala ze sie zgodze ale jednak sie przeliczyla. Martwie sie tym ze ta decyzja odbije się negatywnie na mnie czy na moim przyszlym dziecku. Jakie jest Wasze zdanie netkobiety.pl ?
Nasze zdanie jest takie, że jak jesteś bezrobotną kobietą na zasiłku to pracy szukaj, a nie o dziecko się staraj z narzeczonym...
Poza tym dobrze postąpiłaś i nie wymyślaj sobie "klątw" ![]()
cisowianka napisał/a:Witam. Mam problem. Mianowicie dzisiaj znajoma zapytala sie mnie czy zostane chrzestna dla jej synka, znam ja poltora roku - zazylych stosunków nie ma miedzy nami. Znam ja krotko. Ma 6 juz dzieci teraz 7 urodzila. Pewnie ma problem z dobraniem rodziców chrzestnych bo jednak dla 6 poprzednich noi teraz 7 to jest potrzebna dość dużą ilość osób w wyborze. Odmowilam z tego względu ze to jednak odpowiedzialna funkcja, na dodatek krotko ja znam - poznalam przy pracy z dziećmi i z jej 6 dziećmi pracowalam - jako opiekun i wiadomo ze bedac chrzestna trzeba byc nią a nie tylko dla papierku. Wiem ze dobrze postapilam ale jednak dziwnie się z tym czuje bo znam nie które odp - dziecku się nie odmawia - ale to nie dziecko wybiera tylko rodzice. Jeszcze mi powiedziala ze chce abym w Kościele aby byla, ona nic ode mnie nie chce - myślę ze po prostu ma problem kogo wziasc - ale takie podejście tez nie jest fajne. Na jeden dzien chrzestna byc no nie bardzo mi sie to podoba. Mam 24 lata nie pracuje, jestem na zasilku jeszcze pól roku, sami staramy sie z narzeczonym o dziecko. Jestem juz chrzestna Aniolka w Niebie i nie wyobrażam sobie miec kogoś jeszcze chyba ze siostra szczęśliwie urodzi i z ktora mam świetny kontakt. Myślę ze kolezanka palnela tak bo myslala ze sie zgodze ale jednak sie przeliczyla. Martwie sie tym ze ta decyzja odbije się negatywnie na mnie czy na moim przyszlym dziecku. Jakie jest Wasze zdanie netkobiety.pl ?
Nasze zdanie jest takie, że jak jesteś bezrobotną kobietą na zasiłku to pracy szukaj, a nie o dziecko się staraj z narzeczonym...
Poza tym dobrze postąpiłaś i nie wymyślaj sobie "klątw"
dzieki.
Z tym, że dziecku się nie odmawia to skrajna głupota, ale ciągle żywa i mocno zakorzeniona. Tak samo jak sam chrzest nieświadomych dzieci. Nie słyszałem, żeby ktoś odmówił, ale może po prostu ludzie się tym nie chwalą.
11 2014-02-10 09:02:43 Ostatnio edytowany przez nokiaaa (2014-02-10 09:09:53)
1chrzesniak wystarczy chyba co? i tak prezenty trzeba robic, a teraz drugi?
Mam chrzesnice ale ona jest w Niebie z Aniołkami i na razie nie chce byc u nikogo chrzestna no chyba ze u mojej siostry z którą mam świetny kontakt. Ta pannę znam raptem poltora roku, troszke za mało żeby wchodzic w rodzine tym bardziej ze rola matki chrzestnej jest istotna w życiu dziecka.
cisowianka napisał/a:Witam. Mam problem. Mianowicie dzisiaj znajoma zapytala sie mnie czy zostane chrzestna dla jej synka, znam ja poltora roku - zazylych stosunków nie ma miedzy nami. Znam ja krotko. Ma 6 juz dzieci teraz 7 urodzila. Pewnie ma problem z dobraniem rodziców chrzestnych bo jednak dla 6 poprzednich noi teraz 7 to jest potrzebna dość dużą ilość osób w wyborze. Odmowilam z tego względu ze to jednak odpowiedzialna funkcja, na dodatek krotko ja znam - poznalam przy pracy z dziećmi i z jej 6 dziećmi pracowalam - jako opiekun i wiadomo ze bedac chrzestna trzeba byc nią a nie tylko dla papierku. Wiem ze dobrze postapilam ale jednak dziwnie się z tym czuje bo znam nie które odp - dziecku się nie odmawia - ale to nie dziecko wybiera tylko rodzice. Jeszcze mi powiedziala ze chce abym w Kościele aby byla, ona nic ode mnie nie chce - myślę ze po prostu ma problem kogo wziasc - ale takie podejście tez nie jest fajne. Na jeden dzien chrzestna byc no nie bardzo mi sie to podoba. Mam 24 lata nie pracuje, jestem na zasilku jeszcze pól roku, sami staramy sie z narzeczonym o dziecko. Jestem juz chrzestna Aniolka w Niebie i nie wyobrażam sobie miec kogoś jeszcze chyba ze siostra szczęśliwie urodzi i z ktora mam świetny kontakt. Myślę ze kolezanka palnela tak bo myslala ze sie zgodze ale jednak sie przeliczyla. Martwie sie tym ze ta decyzja odbije się negatywnie na mnie czy na moim przyszlym dziecku. Jakie jest Wasze zdanie netkobiety.pl ?
Nasze zdanie jest takie, że jak jesteś bezrobotną kobietą na zasiłku to pracy szukaj, a nie o dziecko się staraj z narzeczonym...
Poza tym dobrze postąpiłaś i nie wymyślaj sobie "klątw"
Teo a co ma piernik do wiatraka.Cisowianka prosiła o radę w sprawie chrztu, a nie czy ma szukać pracy czy starać się o dziecko.Poza tym nie pisz NASZE skoro to twoje zdanie.Może ma partnera który dobrze zarabia ,co cię to zresztą obchodzi.
Cisowianka niedawno byłam w podobnej sytuacji a właściwie mój syn który ma 17 lat. Znajomy zadzwonił że nie mają chrzestnego.Z rodziną dalszą nie mają kontaktu ,kolega odmówił.Spytałam Młodego i się zgodził.Też od razu zaznaczyli że nie chcą żadnych prezentów.Kupiliśmy jakiś drobiazg i po chrzcie zaprosili nas do domu na skromne przyjęcie.Skoro nie chciałaś to twoja decyzja.Tylko jak prosisz jednego ,drugiego i każdy ci odmawia to co wtedy zrobić.W ogóle nie chrzcić bo nie ma chrzestnych?
Ja rozumiem ze moze nie ma kogo, ale ja ja znam raptem półtora roku wiec troche za malo żeby sie aż tak angażować a nie chodzi o to aby jeden dzien byc chrzestna tylko cale życie. Nie pracuje mam 24 lata sama chce założyć rodzine. A ja ta dziewczyne znam naprawdę krotko. Jeśli chodziloby o jakas bliska koleżankę to jak najbardziej a nie o dalsza której prawie nie znam.
Jest jeszcze ktoś kto udzieli mi pomoc ?
Skoro uważasz że rola chrzestnej jest istotna w życiu dziecka krótko znasz tę dziewczynę i po prostu nie chcesz być chrzestną dla jej dziecka to po prostu grzecznie odmów.
Żadna kara cię za to nie spotka ![]()
Dzisiaj jest różne podejście do sprawy bycia chrzestnymi.
Moi chrzestni nie utrzymywali ze mną kontaktów i jakoś mi to nie robiło problemu
znam osoby które miały żal że chrzestni nie byli na komuniach czy osiemnastkach
moja siostra od chrzestnych wymaga głębokiej wiary i kontaktów z jej dzieckiem nie tylko takich sporadycznych
więc przy wyborze musiała wybrać osoby które tak naprawdę podejmowały się jakiś zobowiązań.
Myślę że po prostu trzeba się zastanowić czego od ciebie będzie się wymagać jako od chrzestnej i czy ty te wymagania chcesz i możesz spełnić
Ona uważa żeby tylko trzymac dziecko w Kościele ale ja uwazam ze bycie chrzestna do czegoś zobowiązuje a nie na chwile. Nie czuje na ten moment bycia chrzestna u prawie nie znanej dziewczyny.
To nie jest tylko trzymanie dziecka w kosciele,to całe życie
Nie dziwie sie ze nie chcesz,tez bym nie chciala tym bardziej ze znacie sie krotko,nie jestescie jakimis przyjaciolkami itp
No wlasnie znam ja raptem półtora roku, wiec to nie jest jakas bliska znajoma a jej zdanie ze tylko trzymac w Kościele to jest trochę nie na miejscu - chrzestna się jest do końca swych dni a nie na msze w Kosciele.
tak a potem jest obgadywanie,bo chrzestna się nie interesuje,bo nie daje i takie tam
mam koleżankę jej mąż został chrzestnym u sąsiadów,wtedy żyli w zgodzie,teraz już nie
matka tego dziecka chodzi po wsi i gada że chrzestny to bogacz ,że czekolady dziecku nie da że na urodziny nic
ale nie widzi tego że nauczyła dziecko pokazywać chrzestnemu PALUSZEK (fakju
) wytykać jezor i jego córkę wyzywac
też miałam być chrzestną u obcych tzn nie u rodziny ,dzisiaj po latach się cieszę że ksiądz w tym przypadku akurat min ie pozwolił ![]()
zatem Cisowianko nie chcesz być tą chrzestną to nie bądz,matka dziecka tego nie zrozumie,obrazi się? trudno jej sprawa
Pd dwóch dni nie dzwoni, miala zadzwonić wieczorem w niedzielę ale cisza, ja sama nie dziwnie bo widzę ze chyba sie obraziła. Trudno.