Cieszę się, że trafiłam na to forum, widzę, że można liczyć na szczere wsparcie:)
Moja historia jest banalna...wielka miłość, 3 letni związek, rok zaręczyn, ślub w tym roku. Ale ślubu nie będzie. Mój narzeczony zerwał ze mną prawie 4 miesiące temu, a ja nadal nie mogę się pozbierać. Kompletnie:( Mam 26 lat, a taka miłość trafiła mi się raz w życiu. W poprzednim związku już nawet myślałam, że to "to" - na całe życie, ale nie. Dopiero kiedy spotkałam mojego obecnego EKS zrozumiałam czym jest prawdziwa miłość, piękna, silna, odwzajemniona. Byliśmy bardzo szczęśliwi, owszem, zdarzały się kłótnie, ale przecież nie ma związków idealnych.
Rozstanie bardzo bolesne dla mnie, nie mogłam pojąć dlaczego musimy rezygnować z tego co razem wypracowaliśmy i zbudowaliśmy. Wiem, że wiele rzeczy zrobiłam nie tak. W ostatnim czasie często byłam nieprzyjemna, pokazywałam fochy z małych powodów, odreagowywałam pracę w domu. Oczywiście druga strona też nie była idealna.
Usłyszałam, że mimo, że się kochamy to być może nie pasujemy do siebie. Mówił, że nadal bardzo kocha, ale zmęczyły go kłótnie.
Chciał, żebyśmy się ze sobą w ogóle nie kontaktowali.
Oczywiście przez pierwsze tygodnie robiłam coś najgorszego, jeździłam do niego, szukałam kontaktu, prosiłam o szansę. Bezskutecznie.
Potem po moim miesiącu milczenia od się odezwał, spotkaliśmy się jak zwykli znajomi, nie zahaczając o "nasz" temat. Potem kontakt się ograniczył jedynie do spraw potrzebnych, np. zabranie swoich rzeczy itp.
Ano on, ani ja nikogo nie mamy i nigdy inna osoba nie była przyczyną nieporozumień.
Bardzo go kocham i liczę na to, że jeszcze sobie wszystko przemyśli. Że jeśli teraz ma dużo czasu i przestrzeni to zacznie wspominać to co było dobre, a nie to co złe. Postanowiłam nie odzywać się w ogóle, po prostu dać mu czas.
Myślicie, że jest jeszcze szansa na odbudowanie związku? Ja zrozumiałam swoje błędy i na pewno będę się starała ich nie powtarzać, tylko nie wiem jak mu o tym powiedzieć ![]()
To już tyle czasu mija, a ja trzymam się coraz gorzej....Tak bardzo pragnę znów być razem i naprawić to co było nie tak.