Rozstanie...wielka miłość - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Rozstanie...wielka miłość

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 29 ]

1 Ostatnio edytowany przez mozaika (2010-05-17 22:54:32)

Temat: Rozstanie...wielka miłość

Cieszę się, że trafiłam na to forum, widzę, że można liczyć na szczere wsparcie:)

Moja historia jest banalna...wielka miłość, 3 letni związek, rok zaręczyn, ślub w tym roku. Ale ślubu nie będzie. Mój narzeczony zerwał ze mną prawie 4 miesiące temu, a ja nadal nie mogę się pozbierać. Kompletnie:( Mam 26 lat, a taka miłość trafiła mi się raz w życiu. W poprzednim związku już nawet myślałam, że to "to" - na całe życie, ale nie. Dopiero kiedy spotkałam mojego obecnego EKS zrozumiałam czym jest prawdziwa miłość, piękna, silna, odwzajemniona. Byliśmy bardzo szczęśliwi, owszem, zdarzały się kłótnie, ale przecież nie ma związków idealnych.

Rozstanie bardzo bolesne dla mnie, nie mogłam pojąć dlaczego musimy rezygnować z tego co razem wypracowaliśmy i zbudowaliśmy. Wiem, że wiele rzeczy zrobiłam nie tak. W ostatnim czasie często byłam nieprzyjemna, pokazywałam fochy z małych powodów, odreagowywałam pracę w domu. Oczywiście druga strona też nie była idealna.

Usłyszałam, że mimo, że się kochamy to być może nie pasujemy do siebie. Mówił, że nadal bardzo kocha, ale zmęczyły go kłótnie.
Chciał, żebyśmy się ze sobą w ogóle nie kontaktowali.
Oczywiście przez pierwsze tygodnie robiłam coś najgorszego, jeździłam do niego, szukałam kontaktu, prosiłam o szansę. Bezskutecznie.
Potem po moim miesiącu milczenia od się odezwał, spotkaliśmy się jak zwykli znajomi, nie zahaczając o "nasz" temat. Potem kontakt się ograniczył jedynie do spraw potrzebnych, np. zabranie swoich rzeczy itp.

Ano on, ani ja nikogo nie mamy i nigdy inna osoba nie była przyczyną nieporozumień.

Bardzo go kocham i liczę na to, że jeszcze sobie wszystko przemyśli. Że jeśli teraz ma dużo czasu i przestrzeni to zacznie wspominać to co było dobre, a nie to co złe. Postanowiłam nie odzywać się w ogóle, po prostu dać mu czas.

Myślicie, że jest jeszcze szansa na odbudowanie związku? Ja zrozumiałam swoje błędy i na pewno będę się starała ich nie powtarzać, tylko nie wiem jak mu o tym powiedzieć sad

To już tyle czasu mija, a ja trzymam się coraz gorzej....Tak bardzo pragnę znów być razem i naprawić to co było nie tak.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Rozstanie...wielka miłość

Witaj, myślę że jest szansa, ale daj sobie w myślach jakiś określony czas ile chcesz na niego czekać.

Nie wiesz, jakie będą jego decyzje i cokolwiek postanowi, trzeba to uszanować.

Spotykacie się choćby przypadkiem? Wspólni znajomi, miejsca?

Jak to powiedział ks. J.Twardowski "Nigdy nie wiadomo mówiąc o miłości, czy pierwsza jest ostatnią, a ostatnia pierwszą".

Bardzo podoba mi się Twoja postawa, widzisz gdzie były błędy, co można zmienić. To dużo, cokolwiek się wydarzy na pewno, zarówno ten związek jak i rozstanie da ci wiele, dojrzejesz - a to wartość bezcenna. Będziesz lepiej i głębiej przeżywała swoje życie.

Jestem tak mądra wink bo mnie też to spotkało, rozstania, samotność, ból powodują, że życie staje sie zupełnie inną wartością.

3

Odp: Rozstanie...wielka miłość

Mozaiko, na pewno uda Wam się naprawić to, co pobałaganiliście. Wierzę w to, o ile oczywiście Twój partner dojrzał do takiego poważnego związku. Jeśli nie da wam szansy na naprawę, nie wysłucha Cię ze zrozumieniem, to znaczy, że nie wart jest Twojej miłości. Ale sądzę, że fałszywa ambicja i jakieś gorsze dni nim powodowały, że tak się zachował. Napisz koniecznie, czy z nim porozmawiałaś i jakie osiągnęliście porozumienie. Trzymam kciuki !

4 Ostatnio edytowany przez mozaika (2010-05-16 19:04:41)

Odp: Rozstanie...wielka miłość

La Que Sabe, Lilusia50, bardzo Wam dziękuję za odpowiedzi i wsparcie.

Jeśli chodzi o rozmowę to bardzo chcę jakoś do niej doprowadzić, tylko nie wiem jeszcze jak. Boję się, że On będzie obojętny i po prostu nie zechce rozmawiać. Kiedyś (zaraz po rozstaniu) próbowałam i właśnie usłyszałam, że nie ma sensu już tego poruszać, że on zdania nie zmieni i moje tłumaczenia i prośby są na nic.

Tak, mamy wspólnych znajomych i miejsca, ale raczej się nie widujemy, przynajmniej przez te kilka miesięcy tak było, ja nie pojawiałam się tam gdzie wiedziałam, że on jest, żeby nie rozdrapywać rany:(
Stwierdziłam, że jeśli jednak uczucia w nim odżyją to sam się odezwie. Ale z drugiej strony może on ma taką taktykę - przez brak kontaktu ze mną chce zapomnieć o tym co było i żyć dalej. Mężczyźni chyba sobie lepiej z tym radzą niż kobiety.

Kocham go tak mocno, że życzę mu jak najlepiej, ani razu nie miałam ochoty na zemstę czy pokazywanie pazurków, jakoś tak się wyciszyłam po tym wszystkim. Tylko tak boli to, że On o tym nie wie.

Tak, bardzo dużo nauczyłam się w tym związku i po rozstaniu - sama widzę o ile jestem dojrzalsza i pewne zachowania, które pokazywałam to teraz wydają mi się naprawdę infantylne. Ale mądra ja po szkodzie smile

5

Odp: Rozstanie...wielka miłość

Jest  w tobie głębokie uczucie.
Mężczyźni są wzrokowcami, bądź tam gdzie myślisz, że on będzie bądź piękna, tajemnicza i uśmiechnięta.... Zadziała, jeśli kocha cię nie będzie potrafił zaprzeczyć temu co widzi smile
O nic go nie proś, niczego nie chciej - poprostu bądź.

Powodzenia uwierz w siebie i zacznij przygotowania do spotkania.

6 Ostatnio edytowany przez mozaika (2010-05-17 22:53:46)

Odp: Rozstanie...wielka miłość

Jakie to dziwne. Od początku rozstania ja paradoksalnie pamiętałam przede wszystkim te dobre, piękne chwile, wzajemną pomoc, wsparcie, szacunek, ciepło, szaleństwo. Dopiero po jakimś czasie wracały mi we wspomnieniach nieporozumienia i to jak czasem było mi przykro. Ale mimo tego nie są to rzeczy przeważające w kierunku rozstania. Wręcz przeciwnie - nauczyły mnie pokory i cierpliwości, pracy nad związkiem i tego, że nie wolno go idealizować - to takie plusy, które widzę w tym wszystkim.

No i zastanawiam się czy jest szansa, że po takim czasie (już ponad 3 miesiące) Eks zapomni złe momenty i zacznie wspominać tylko te dobre...których było mnóstwo. Przy rozstaniu wiadomo - strona, która je "zarządza" działa pod wpływem złych wspomnień. A jak to jest później? Czy może z biegiem czasu mężczyzna całkiem zapomina o swojej miłości poniekąd "na siłę"?

7

Odp: Rozstanie...wielka miłość

Moja historia jest całkiem podobna...3 dni temu rozstałam sie z moim chłopakiem. A własciwie to on głownie podjął taką decyzję. On zaczął srudia 3 miesiące temu. Ja jestem od niego rok starsza i juz studiowałam rok w Rdmiu..Bylismy ze soba razem 2 lata..2 miesiące temu wyjechałam do Lbna bo chcielismy zamieszkac razem..On strasznie tego pragnął..Ciągle o tym mówił a ze ja jestme na zaocznych to wyjechałam do niego i mieszkalismy ze znajomymi w mieszkaniu. Ja poszukiwałam pracy. Jednak od momentu zamieszkania ze sobą wszystko sie zaczęło psuć..Juz w pierwszą noc..pokłoceni..potem pogodzeni ale wydazył sie wypadek związany głownie z nim i powoli zaczynał sie zmieniac. Jego problem powodował ze odsuwał sie ode mnie..czuł sie beznadziejny( nie raz mi to mówił gdy chciał mi wytłumaczyc ze to nie jest tak ze mnie nie kocha ale z tym problemem czuje sie beznadziejny i małodowartosciowany) Ja natomiast miałam tez swoje problemy. Jestem wrazliwa i martwiłam sie tym ze mija miesiac a ja nie znalazłam pracy...a kiedy znalazłam to była to małodochodowa praca. Cierpiałam na bezsennosc..myslałam ciuągle ..sprzeczalismy sie o błache sprawy które potem rodziły wielkie kłotnie..nie potrafilismy ze soba rozmawiac..albo ja sie denerowałam albo on..Oczywiscie były chwile, w trakcie naszego wspolnego mieszkania ze było swietnie..staralismy sie jakos walczyc o ten związek..ale co pare dni znowu kłotnie..nawet swięta nie były spokojne, nawet 2 lata razem spowodwały sprzeczke i nie odzywanie się. 3 dni temu..podjelismy decyzje o rozstaniu, głownie on..rozstalismy sie w dobrych stosunkach..popłakalismy sie, przytulilismy. I zaczelismy rozmawiac i stwierdził ze własnie takiej rozmowy nam brakowało ...Ja pojechałam potem do kumpeli i wypiłam całe wino sama a jak wrociłam do domu rano to przy jego łozku stało 6 pustych butelek po piwie..eh...wiem ze oboje to przezylismy..on tez mimo ze podjał taka decyzje..Jeszcze gdy rano wrociłam..spakowałam sie bo ja chciałam wyjechac, nie zostałabym tam ani chwili dłuzej sama w tym pokoju..On powiedział ze widziałm na poratu nk..ze skasowałam zdjecia z nim a ja ze nie tylko z nim ale i kilka bez niego i to juz wczesniej bo nie chciałam miec tyle zdjec na naszej klasie i jedno z nim zostawiałm najładniejsze a on : ale zmieniłes opis pod zdjeciem. To ja na to ze : a ten opis to nie jest juz prawda? Opis brzmi " To juz przeszłość..." i nic na to nie powiedział..on dodal ze nie skasowałm zadnego zdjecia z nami ani opisów nie zmienił pod nimi..Pewnie niedługo wykasuje...Cięzko mi i cvierpie..On cały cas mówił ze go wszystko przytłoczyło..ze była czesto niemiła..mówiłam wiele przykrych słów..i stwierdził ze nie jestem z nim szczesliwa ale juz mu to wszystko wytłumaczyłam, mówiac ze wcale tak nie myslałam ze wnerwach wiele rzeczy sie mówi ale nic to nie dało..dalismy sobie buzi i rozstalismy sie a on dodał ze nie chce podejmowac decyzji pochopnie ze dzis zrywamy a jutro sie zejdziemy bo to jest za swieze..ze dajmy sobie czas, jesli okaze sie ze z biegiem czasu i tka nie dajemy sobie rady bez siebie..ze on sobie beze mnie nie radzi to wtedy porozmawiamy o tym ze jemy tez jest cieżko i ze trzeba cierpiec i ze bedziemy długo cierpiec ale trzeba jakos dac rade..i ze nic nie obiecuje. Dodał ze przez moje zachowanie kocha mnie nadal ale juz nie tak jak kiedyś.... napisał dobranoc 2 dni temu w nocy to mu odpisałam. Wczoraj juz nie napisał ale ja o 2 wstalam i nie moglam spac i napisałam mu ze ( nie moge spac i ze cierpienie jest strasznym uczuciem. a on nawet nie odpisał nic., Mysle sobie i moja kumpela tak mysli ze gdyby mu chodz troche zalezało nadal to by cokolwiek odpisał.Co o tym myslicie?? Co mam robic..

8

Odp: Rozstanie...wielka miłość
mozaika napisał/a:

Moja historia jest banalna...wielka miłość, 3 letni związek, rok zaręczyn, ślub w tym roku. Ale ślubu nie będzie. Mój narzeczony zerwał ze mną prawie 4 miesiące temu, a ja nadal nie mogę się pozbierać. Kompletnie:( Mam 26 lat, a taka miłość trafiła mi się raz w życiu. W poprzednim związku już nawet myślałam, że to "to" - na całe życie, ale nie. Dopiero kiedy spotkałam mojego obecnego EKS zrozumiałam czym jest prawdziwa miłość, piękna, silna, odwzajemniona. Byliśmy bardzo szczęśliwi, owszem, zdarzały się kłótnie, ale przecież nie ma związków idealnych.

Rozstanie bardzo bolesne dla mnie, nie mogłam pojąć dlaczego musimy rezygnować z tego co razem wypracowaliśmy i zbudowaliśmy. Wiem, że wiele rzeczy zrobiłam nie tak. W ostatnim czasie często byłam nieprzyjemna, pokazywałam fochy z małych powodów, odreagowywałam pracę w domu. Oczywiście druga strona też nie była idealna.

Usłyszałam, że mimo, że się kochamy to być może nie pasujemy do siebie. Mówił, że nadal bardzo kocha, ale zmęczyły go kłótnie.
Myślicie, że jest jeszcze szansa na odbudowanie związku? Ja zrozumiałam swoje błędy i na pewno będę się starała ich nie powtarzać, tylko nie wiem jak mu o tym powiedzieć sad

To już tyle czasu mija, a ja trzymam się coraz gorzej....Tak bardzo pragnę znów być razem i naprawić to co było nie tak.

mozaiko tak jakby trochę podobnie do mnie, tylko, że bez slubu itp, chyba podobne sytuacje konfliktowe, przykro mi, widzę, że cierpisz, ja mam podobnie, nie wiem co ci doradzić, bo sama nie wiem co robić, brak pola manewru.. z pewnością nie jest dobrym rozwiązaniem prosić, błagać, bo skoro on jest na NIE, to znaczy to NIE. Muszą chcieć obie strony. A nie chcesz chyba litości.. myślę, że brak kontaktu z Twojej strony bedzie najlepszy, jesli on zadzwoni, napisze to wtedy reaguj, nie olewaj. Jesli sam nie przyjdzie, to może wtedy jeszcze raz zawalcz przedstawiając sprawę wprost. Sama nie wiem.. ja nie odzywam się, chyba, że on zadzwoni, napisze.

9

Odp: Rozstanie...wielka miłość

A czy mozecie napisac coś w mojej sprawie ? Tez chciałabym dostać jakąs porade, wskazówkę od kogos kogo zupełnie nie znam i kto mnie i mojego eks nie zna. Chce w ten sposób obiektywnej oceny

10

Odp: Rozstanie...wielka miłość

ago, przepraszam za pominięcie Twojego tematu, przeczytałam i widzę, ze bardzo dużo kłopotów nawarstwiło się Wam w jednym czasie sad  nie dawaliście rady .. i widzisz w takiej sytuacji czasem lepiej jest się rozstać, bo to najlepsze wyjście, aby złapać oddech i przemyślec sobie wszystko, z tego co piszesz.. Twój chłopak nadal cię kocha, nie jesteś mu obojętna i sam zaproponował abyście się rozstali, może dlatego się nie kontaktuje, bo potrzebuje czasu .. aby sobie poukładać wszystko.

Co masz zrobić? nie pisz do niego, daj mu szansę zatęsknić i przemyśleć wszystko, Ty również się zastanów, wiem jak ci trudno, pierwsze dni po rozstaniu są bardzo ciężkie, najtrudniejsze, sama przez to przechodziłam
i źle wspominam.. nie dzwoń i nie nakłaniaj do powrotu.. odczekaj

może się okazać za parę tygodni, ze wcale nie chcesz z nim być, albo wrócicie do siebie, jednak teraz proponuje wybrać się gdzieś z przyjaciółką, odreagować , trzymaj się dzielnie

11

Odp: Rozstanie...wielka miłość

Wydaje, mi się ze nie ma cos sie nastawiać na jakikolwiek powrót..Musze mysleć tak, ze zaczęłam nowy etap w życiu...Strasznie go kocham ale to był głownmie jego wybór. Skoro nie mógł tych problemów unieść tzn ze nie kochał na tyle na ile mi mówił..

12

Odp: Rozstanie...wielka miłość

Nie ma sensu, zebys zyla nadzieja ale tez nie ma rzeczy niemozliwych wink

Na twoim miejscu (majac to doswiadczenie, co posiadam teraz) staral bym sie zyc dalej i calkowicie zajac soba.
On zerwal, on musi sie chyba teraz postarac a ze jest facetem, to jesli mu bedzie zalezalo, to sie postara.

Pamietaj, wszystko jest w zyciu mozliwe ale nie zyj nadzieja, jesli sie uda - super, jesli nie - znajdziesz kogos innego, nawet moze lepszego.
Mowisz, ze przy poznaniu drugiego poznalas co to prawdziwa milosc. Moze sytuacja sie powtorzy, jak poznasz trzeciego? big_smile

13

Odp: Rozstanie...wielka miłość

skoro dwoje ludzi sie rozstaje tzn ze cos bylo nie tak... wszystko sie dzieje po cos wiec tak mialo byc...
jesli jestescie sobie pisani, to zejdziecie sie... ale musisz zakladac ze to koniec i zyc swoim wlasnym zyciem smile

14

Odp: Rozstanie...wielka miłość

Ja potwierdzam słowa Un Hombre - zajmij się sobą w tym czasie...
Jestem w bardzo podobnej sytuacji i też nie bardzo wiem, jak sobie z tym radzić... Ale jeśli coś ma się odwrócić to zdecydowanie możesz w to wierzyć smile Nie zakładaj, że tak musi być. Ale uwierz, że może smile

15

Odp: Rozstanie...wielka miłość

aga.. nadzieję i tak będziesz miała, nawet jeśli nie chcesz, to się nie wyprzesz tego.. niestety, wiem jak się czujesz, bo ja sama uważałam, ze z moim eks to była wielka miłosć, czy była..? okaże się w przyszłości, jak otworzę sie na nowe związki

ważne jest teraz abyś jak najmniej czasu spedzała sama na rozmyślaniu, wypłacz się, a potem do dzieła - włosy, zakupy  i dodatkowe zajęcie, jakieś ćwiczenia, basen, idź z koleżanką do kina, zróbcie babski wieczór

16

Odp: Rozstanie...wielka miłość

Od momen tu rozstania codziennie z kims wychodze, moja przyjaciołka która jest w Wawie dzwoni do mnie tez codziennie wiec najlepszym lekarstwem jest obecność innych ludzi bo nie ma nic gorszego jak samotność..Dzisiaj natomiast wieczorem ide pobiegac:)..Wczoraj pomalowałam sobie paznokcie tak jak zwykle to robiłam wiec mysle ze sobie dam rade..Cięzko bedzie ale jakos musze, nie mam innego wyjscia i w podswiadomosci wierze i mam nadzieje, bo nie ma co samej siebie oszukiwac ze tak nie mysle ale z drugiej strony staram sie żyć bez niego, wmawiam sobie ze zycie bez niego to nie koniec świata tylko nowy etap w życiu..Dzieki Wam bardzo:* Takiej obiektywnej oceny własnie potrzebowałam zwłaszcza ze przezywacie cos podobnego.

17

Odp: Rozstanie...wielka miłość

Ja powiem tak, pierwsze dwa tygodnie od łaskawego ogłoszenia "przerwy" w związku (bez podanie konkretnej przyczyny, czyt. zauroczenia w kims innym) też trochę dałem ciała... Czyli pisałem, mówiłem żeby to przemyślała, prosiłem, nie mogłem na siebie patrzeć... Byłem nawet skłonny do tego, byśmy zostali "przyjaciółmi", bo nie wyobrażałem sobie zycia bez niej... Potem nieco sie opamiętałem, ale też było ciężko...
Minął miesiąc i zrozumiałem, że pewnych spraw sam nie przeskoczę. Czasem wymieniamy zdania poprzez gg, smsy itp. Wiem, że coś nas łączy, że miłości się nie pozbedę poprzez "pstryknięcie" palcem... Ale już nie rozpaczam, staram się nie myśleć o nas, a jeśli już - to pozytywnie (czyli nie o pieknych momentach z przeszłości, ale o tym, co być może jeszcze uda nam się zrobić... Być może...). Odrzuć złe emocje i idź naprzód. Ten portal naprawdę bardzo, bardzo pomaga smile

18

Odp: Rozstanie...wielka miłość

Tylko ze ostatnio jak nie mogłam spac napisałam do niego " Nie moge spać... Cierpienie jest strasznym uczuciem" nie odpisał..a dzisiaj napisałam mu ze dałam koledze naszemu klucze wczoraj od mieszkania bo zapomniałam ze w niedziele mam zajecia do pozna i nie dałabym rady dac mojemu eks..i ze słyszałam ze wygrali mecz i ze gratuluje. też nie odpisał...A ma duzo duzo na koncie..

19

Odp: Rozstanie...wielka miłość

Też mam podobny problem. Tylko że ja sobie nie radzę. On powiedział że daruje sobie moją osobę i nie chce być ze mną. Powiedział że poznał kogoś i spotyka się z tą osobą. Nasza znajomość trwała 7 lat. Siedzę w domu nie daję sobie rady, staram się jakoś wszystko ogarniać ale jest to już ponad moje siły(

20

Odp: Rozstanie...wielka miłość

Nie wiem za bardzo jak poruszać się na tym forum bo pierwszy raz w życiu piszę o sobie. Pewnie nie robiłabym tego nadal gdybym nie czuła że zapadam się w nicość. Od prawie 2 lat tak się czułam ale miałam jeszcze jakieś nadzieje a teraz czuję pustkę i chyba jest to ponad moje siły. Od około 2 lat prawie codziennie płakałam. Nie wiem jak zapomnieć wymazać z pamięci to co było, jestem dorosłą kobietą z bagażem doświadczeń a jednak nie potrafię się podnieść, nie potrafię po prostu żyć...

21

Odp: Rozstanie...wielka miłość

Za oknem pada śnieżek, ludzie chodzą, wszystko jest jak było tylko mnie nie ma. Chciałabym zapomnieć, chciałabym mieć amnezję związaną tylko z jego osobą. To nie jest możliwe. On był wspaniałym człowiekiem. Dał mi wiele radości, beztroski i szczęścia. Tak trudno o tym zapomnieć, tak trudno pogodzić się z tym że on ma kogoś i układa sobie na nowo życie(

22

Odp: Rozstanie...wielka miłość

Tylko ze ostatnio jak nie mogłam spac napisałam do niego " Nie moge spać... Cierpienie jest strasznym uczuciem" nie odpisał..a dzisiaj napisałam mu ze dałam koledze naszemu klucze wczoraj od mieszkania bo zapomniałam ze w niedziele mam zajecia do pozna i nie dałabym rady dac mojemu eks..i ze słyszałam ze wygrali mecz i ze gratuluje. też nie odpisał...A ma duzo duzo na koncie..

23

Odp: Rozstanie...wielka miłość

aga.. bo widzisz to tak jest, niestety klasyczne objawy rozstania, nie śpisz, nie jesz, płaczesz, masz bezdech.. potem taki pierwszy ból mija i nie mówię, że wszystko znika, bo każdy/każda z nas potrzebuje swojego indywidualnego czasu na pozbieranie się, ale uwierz mi będzie ci z każdym dniem łatwiej zebrać się w sobie...

on nie odpisuje... czyli daje Ci sygnał, że masz dać spokój, uszanuj jego wole, nie pisz, wiem że to boli , ale musisz być silna

nana1 czy ja dobrze rozumiem, że Ty cierpisz już dwa lata .. ?

24

Odp: Rozstanie...wielka miłość

Jednak mi odpisał...na tego smsa. Zbyt szybko sie pospieszyłam zeby napisac te info na blogu. Odpisał tylkop po godzinie czasu. Odpisujac dodał ze zyczy mi powodzenia na kolokwium.

25 Ostatnio edytowany przez Kaja83 (2011-01-14 14:34:42)

Odp: Rozstanie...wielka miłość

no to miło z jego strony, mój też mi odpisywał na maile, nawet przepraszał, ze tak póżno, tylko to trwało i trwało, w końcu sama zerwałam to , bo nie widziałam szans na powrót, zwłaszcza, że pisał, mi że jest mu źle.. że cięzko, itd, ale nie robił nic aby się pogodzić.. nie bede ci opisywać, jak chcesz to poczytaj moje posty.

nie chcę już tego roztrząsać smile

jako koleżanka po fachu, mogę ci jedynie doradzić, abyś nie pisała,

ps ja też nadal bardzo kocham .. i uwierz, można żyć bez powietrza

26

Odp: Rozstanie...wielka miłość

Wydaje mi się teraz, że moj były wyjechał na studia..poczuł zycie studenckie, i spodobało mu sie to a ze jest przystojny również to za pewne ma powodzenie i taki związek 2 latni ejszcze nie jest dla niego..Tak sobie teraz pomyslałam.

27

Odp: Rozstanie...wielka miłość

Nie ufajmy facetom! Sa Chu....mi!!! Cos o tym wiem i dzisiejszy dzien zawazył na takim moim zdaniu!!!!

28

Odp: Rozstanie...wielka miłość

Uwierz, że nie wszyscy tongue

Posty [ 29 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Rozstanie...wielka miłość

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024