zdrada, czy tak miało być? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » zdrada, czy tak miało być?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 32 ]

Temat: zdrada, czy tak miało być?

cześć

przeczytałem prawie wszystko na tym forum dotyczącego zdrady i tego czasu "po"

najpierw streszczenie:

znamy się "od zawsze" jesteśmy (byliśmy) razem od zawsze, mamy córkę (magiczne dziecko) jesteśmy ze sobą 13 lat, poznawliśmy życie razem, wszystkie jego uroki, liceum, studia, praca, dziecko, dom, radości i smutki

od jakiegoś czasu (podobno 2 lata) było już tylko prawie źle, i faktycznie tak było, wiele moich błędów (humory, brak radości, ciągle praca brak czasu dla siebie, zapomniane pasje itp), jak to w życiu, rozjechaliśmy się .... byliśmy razem obok siebie, i choć kochałem i kocham to teraz już wiem, że to za mało, inne rzeczy są ważne (człowiek uczy się najlepiej i najszybciej na błędach)

pojawiła się 3 osoba, zauroczenia, zakochanie, gorący romans (3 miesiące w ukryciu) obecnie pół roku, brak odwagi na przyznanie się w końcu nie dało się tego ukryć i się dowiedziałem, próba ratunku z mojej strony (z jej raczej oczekiwanie czy coś zaskoczy, ciało tu myśli tam) ale raczej ciężko pokonać świeże motylki w brzuchu, wiec przegrałem, po paru tygodniach nerwów dowiedziałem się, że to koniec, cały czas próbowałem walczyć najlepiej jak potrafiłem ale się nie udało (mimo świadomości romansu i wszystkich kłamstw)

wyprowadzka, przebudowanie życia - zmiana złych faktycznie nawyków, wszystko się zmieniło poza miłością, która rani, cierpi i góry przenosi

czy zasłużyłem żeby odeszła - tak
czy zasłużyłem na zdradę - lubię myśleć, że nie

ale wiem jakie jest życie, gdyby nie osoba 3 to pewnie byśmy trwali w tej stagnacji, z jednej strony terapia wstrząsowa podziałała, z drugiej strony koszty były ogromne dla nas obojga, ona mówiła, zbyt cicho bym usłyszał (niestety nam "facetom" trzeba mocno bić do głowy), wiedziała że jeśli mamy się uratować trzeba walczyć, nie umiała (może łatweij było oddać się fali nowej miłości, może czuła że między nami nie morze być tego co kiedyś), ja umiem walczyć ale jak wiedziałem to było już za późno - o ironio.....

zdrada pozwoliła mi zrozumieć wiele rzeczy o których wcześniej nie chciało mi się nawet myśleć, nie jesteśmy razem już chyba 3 miesiące, spotykamy się często (dziecko, wspólna praca) piszemy czasem sms, czasem maile, płaczemy razem, czasem udaje się uśmiechnąć

wszystko jest fajne poza świadomością utraconej (utraconej?) miłości, ona jest z nim, nie wiem czy jest szczęśliwa, z jednej strony tak, bo ostatnie lata były dość paskudne więc każdy związek będzie przynajmniej niezły, z drugiej chyba to coś wieloletni związek dusz jeszcze trwa i jak się spotykamy to oboje to czujemy, szczerze to myślę że kocha nas obu (jego za nadzieję na lepsze jutro) mnie za to co przeżyliśmy, za to że potrafiłem zmienić mimo wszystko to co było w moim życiu złe i że potrafiłem godnie powiedzieć "do widzenia" (wolę myśleć, że to "na razie")

jak nam pomóc, działać czy dać czas ?

zastanawiam się co robić, czekać (bo kocham jak cholera) czy pozwolić jej żyć swoim życiem, może będzie szczęśliwsza "tam",

jak nam pomóc (nie jestem ideałem - nikt nie jest) ale nie boje się trudu ani ciężkiej pracy, nie boję się wyzwań..., czy odizolować się zupełnie by zapomniała, być blisko i delikatnie dać znać że czekam, nie wiem, miliardy pytań, 0 odpowiedzi

czy ktoś ma jakieś sensowne doświadczenia jak potoczyły się inne (podobne/różne) przypadki
chciałbym budować od nowa, może nie tak szybko, ale z większą dbałością o szczegóły, ale niestety do tanga trzeba dwojga..... niestety, więc póki co buduje (próbuje przynajmniej) siebie bo to akurat mogę

czasem zasypiam i myślę, że chyba warto poczekać, że może zrobiła błąd (za szybko się poddała) (chyba każdy ma do niego prawo) i wtedy uratuje naszą rodzinę (dla całej naszej 3), a jak nie wróci, to najwyżej zmarnuje czas, póki serce kocha i tak chyba nie ma innej drogi, czasem jest po prostu ciężko

jeśli ma wrócić to tylko z miłości do naszej miłości, inny powód jest bez sensu

pewnie uciekło wiele szczegółów, ale wyjdą w "paraniu"

chętnie poczytam/podyskutuje co o tym myślicie

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: zdrada, czy tak miało być?

NIGDY NIE WIDZIAŁAM ABY FACET MÓWIŁ ŻE POCZUWA SIĘ DO WINY O ZDRADĘ ŻONY. szok !!!!
ale masz niezmiernie ogromna rację i podziwiam ciebie że mimo to chcesz walczyć o rodzinę. inny facet to by się oddał zwyzywał od szmat od ku... ale ty walczysz.
ja też zostałam zdradzona przez mojego chłopaka jeszcze wtedy. i też wiem że była w tym moja wina. za bardzo chciałam go mieć pod pantoflem za bardzo chciałam wiedzieć co robi na każdym kroku. i uciekł ode mnie, szkoda tylko że w TAKI właśnie sposób ale to nie tłumaczy takiego postępowania ukochanej/go.
człowiek popełnia błędy i niestety całe życie będziemy się uczyć wyciągać z nich wnioski. 

uważam że twoja historia zakończy się pomyślnie. ale czy będziesz umiał kochać dotykać i patrzeć na żonę tak samo jak kiedyś wiedząc że miał ją inny ??

3

Odp: zdrada, czy tak miało być?

"nie sposób jest się zakochać, trzeba jeszcze umieć wziąć tą miłość na ręce i przenieść przez całe życie"

staram się tego trzymać, choć jest różnie

4

Odp: zdrada, czy tak miało być?

a czemu cię zdradziła?

5

Odp: zdrada, czy tak miało być?

powodów pewnie przez te lata się nazbierało parenaście, ale myślę że były 3 główne:

1. dużo pracy, zmęcznie, które rodziło często złość, a to że ona była mi najbliższa powodowało, że niestety w nią choć niezasłużenie ta złość uderzała
2. brak wspólnego czasu, drobnych rzeczy robionych razem, codziennie, takie bycie ze sobą a nie dla siebie i brak komunikacji
3. zapomnienie o radości życia, odłożenie "do szafy" wszystkich małych marzeń i pasji

tak myślę.....nazwałbym to gniewną stagnacją smile

6 Ostatnio edytowany przez olimpia (2010-03-24 23:09:20)

Odp: zdrada, czy tak miało być?

Widzisz, szkoda, że tak często trzeba takiej drastycznej terapii szokowej, żeby zrozumieć swoje błędy i żeby dotarło, że się kocha. Pewne rzeczy wydają się oczywiste, zbyt oczywiste, a potem dopiero jest rozpacz i tęsknota, usilna chęć naprawy tego co psuło się latami. Patrząc na tę sytuację z boku mogę Cię tylko zapewnić, że kobiety kochają bardzo mocno, ale niestety czasem nie mają już siły i nawet kiedy uczucie nie wygaśnie do końca to odchodzą, bo tak jest łatwiej, wtedy przynajmniej nie cierpią patrząc na obojętność i na to jak małżeństwo przestaje być małżeństwem, ale jakimś układem dwojga prawie obcych sobie ludzi. Ale potem przychodzi nowa codzienność i wtedy czasami zaczyna się tęsknić do tego co było, wyrzuca się to co złe, a człowiek uświadamia sobie, że coś jeszcze zostało z tamtego uczucia, że może jednak warto. Niestety zbyt często musimy coś stracić, aby się przekonać jak wielką miało wartość. Piszesz, że macie ze sobą stały kontakt, że razem płaczecie, piszecie do siebie, a to już jest na tę chwilę bardzo dużo. Gdyby Cię nie chciała znać zdecydowanym ruchem to wszystko już by ucięła, ale ona tak jakby zaświeciła Ci światełko, otworzyła furtkę. Może być też tak, że ona już czuje, że popełniła błąd, chciałaby wrócić, ale nie wie co ją czeka. Wiadomo, zdrady  tak do końca nigdy się nie wybacza, z nią trzeba żyć, może boi się, że będzie napiętnowana przez Ciebie. Czy dasz radę jej o tym nie przypominać? Dziś może Ci się wydawać, że ze wszystkim dasz radę, byleby wróciła, ale życie ze zdrajcą jest czasem trudniejsze niż nam się wydaje. Naprawdę dasz radę z tym żyć???

7

Odp: zdrada, czy tak miało być?

tego nie wiem

ale wierzę, że skoro po wiadomości o romansie potrafiliśmy rozmawiać bez gniewu, choć w oceanie smutku, to jest to możliwe
takie rzeczy tylko życie może zweryfikować

ja się nie nakręcam, że będzie super
ale wierzę, że każde z nas (jeśli dojdzie do powrotu) zrozumie lekcję przeznaczoną dla niego - wyciągnie wnioski i nie popełni tych samych błędów

razem to zniszczyliśmy i tylko razem możemy odbudować

teraz to ja muszę wykazać cierpliwość i próbować wierzyć w miłość, jeśli kocha wróci, jeśli ja kocham to damy radę

8

Odp: zdrada, czy tak miało być?

Widzisz, ja wiem doskonale o czym piszę, bo przeszłam przez to sama. Mąż mnie zdradził, ja wybaczyłam, choć nigdy nie było mowy o tym, że on odejdzie ode mnie. Też przechodziliśmy kryzys, a po jego romansie spojrzeliśmy na siebie inaczej. Ja doznałam olśnienia, pojęłam jak bardzo kocham i jak wiele błędów popełniłam, a on jak łatwo mógł mnie stracić, bo nie chciało mu się rozwiązywać naszych problemów. Chociaż wybaczyłam i oboje bardzo się staramy to ta zdrada wciąż jest gdzieś między nami. Nie potrafię ani do końca zapomnieć, ani do końca zaufać. A mężczyźni podobno zapominają, ale nie wybaczają. Wierzę jednak głęboko, że Wam się uda przejść przez to wszystko, czego z całego serca życzę.

9 Ostatnio edytowany przez aga333 (2010-03-25 04:13:58)

Odp: zdrada, czy tak miało być?

Olimpia trafila w samo sedno. W moim przypadku jest to codzienne zycie z miloscia i nienawiscia jednoczesnie, i mimo ze staram sie ze wszystkich sil, zeby wszystkie negatywne uczucia wyrzucic z siebie, zapomniec o nich i niedopuszczac ich do siebi, to jednak psychika plata tak niesamowite figle, ze jakakolwiek walka z wlasnymi uczuciami jest po prostu niemozliwa. Twoja historia jest tym bardziej smutna, ze to zona Ciebie zdradzila a Ty nie obwiniasz jej, nie wyzywasz, tylko obiektywnie szukasz winy w sobie. Bardzo cieplo piszesz o swojej zonie. Widac, ze bardzo ja kochasz. Pytanie czy i ona wciaz kocha Ciebie, ile milosci jeszcze w niej zostalo. W Twoim przypadku chyba musisz dac jej troche czasu, zeby mogla ocenic, czy warto stare sprawdzone uczucie, niezmienne i solidne choc czase moze troche cierpkie warto zamienic na swierze motyle. Jednoczesnie musisz byc na widoku, tak aby zawsze wiedziala, ze czekasz. Tylko jak dlugo mozna czekac? Z calego serca zycze powodzenia

10 Ostatnio edytowany przez black1977 (2010-03-25 10:29:26)

Odp: zdrada, czy tak miało być?

wczytałem gdzieś, jeśli kochasz ponadwszystko, musisz walczyć ponadwszystko

nie wiem czy moja miłość jest ponadwszystko, choć tak to wygląda i wszyscy tak mówią, że taka jest, to może damy radę,

nawet w związku ktoś musi pierwszy powiedzieć kocham, może sekundę wcześniej, a może rok - co za różnica smile

jak długo można czeka?

tak długa jak się chce,
5 minut,
rok,
całe życie

... a nawet dwa jeśli reinkarnacja działa

11

Odp: zdrada, czy tak miało być?

A czy jesteś pewien że ona chce wrócić? Ja czujesz z jej strony? Podziwiam Cię bardzo, kochasz i chcesz z nią być. Tylko pozazdrościć takiego faceta, ona chyba nie wie co traci. Trzymam kciuki za was. Czytając Twoje wypowiedzi na innym postach wydajesz się naprawdę fajnym facetem, zasługujesz na szczęście, tylko czy u boku tej kobiety? A jak znowu odejdzie do innego?

Mógłbyś coś napisać na moim poście? Co myślisz męskim okiem o zachowaniu tego faceta na którym mi zależy. Z góry dzięki.

12

Odp: zdrada, czy tak miało być?

Wydaje mi się że zyjesz w jakimś niezbyt realnym świecie.Bardzo kochasz swoją zonę i chcesz aby wrocila ta osoba,z ktora budowales swój zwiazek. Tylko zastanawiam się na ile ona się zmieniła?.  W Wasze małżeństwo wkradł się inny facet i ona z nim zyje, dzieląc z nim troski i radości, jest też namietność, zresztą sam wiesz. Czy jesteś w stanie to wszystko udźwignąć, dać sobie z tym radę? jesli tak, to jesteś pierwszym facetem który jest NIEZWYKŁY i który czeka i cierpi marząć o swojej ukochanej a ona jest od jakiegoś czasu w ramionach innego mężczyzny. Jesteś idealistą, marzycielem, takim rycerzem na białym koniu, nie z tej bajki ale trzymam kciuki. Pierwszy raz czytając historię faceta łza zakręciła mi się w oku. Niesamowite.

13

Odp: zdrada, czy tak miało być?

Jesteś troszkę jak mój mąż, tylko ja nie związałam się z tym drugim. Pewnie tylko dlatego, że to niemożliwe. Jeśli ona jest troszkę jak ja to po prostu nie wie, co robić i gdzie jest. Nie wie co czuje. Z całą pewnością bardzo się boi. W Waszym małżeństwie musiły się dziać jeszcze inne rzeczy-takie które ona odczuwała negatywnie, a których Ty może nie jesteś świadomy. Trudno jest odtrącić miłość drugiej, blikiej osoby. Sama przekonałam się, że od braku wzajemności, bardziej boli nie możność odwzajemnienia miłości. U mnie cierpliwość drugiej strony chyba zaczyna działać, ale czy powinno się być z kimś, jeśli nie kocha się całkowicie... Kobiety, gdy zdradzają, to najczęściej by zniszczyć związek...

14

Odp: zdrada, czy tak miało być?

jedyne co wiem, to że naprawdę ją kocham, taką miłością prawdziwą (przynajmniej tak jak rozumiem miłość)
wiele osób pisało, że jestem mądry, że to niesamowite... a jednak nie wystarczająco mądry, zbyt mało niesamowity
wiem, że w jej głowie jest tornado myśli tego co było i co będzie, wiem, że wielu decyzji żałuje, choć je podjęła wcześniej
nasza historia ma milion niuansów
miliony braw, ciężkich i wesołych, dumnych i tchórzliwych
nie wiem czy dobrze postąpiłem, ale nie ma to znaczenia bo jestem tak skonstruowany, że inaczej ani nie umiem ani nie chcę
postąpiłem tak jak chciałem postąpić

zimo kochana, nie działa się nic ponadto, my po prostu żyliśmy centymetry od siebie nie myśląc o sobie i trwało to zwyczajnie za długo, i nie zawsze zdrada jest po to by niszczyć, w naszym przypadku myślę, że była krzykiem rozpaczy uwięzionego w klatce łabędzia

naprawdę nie wiem czy się uda
ale choć minęło od mojej wyprowadzki już 7 miesięcy, przez to co zrobiłem i przede wszystkim dlatego że faktycznie kocham chcę spróbować poczekać
oni są razem i życie bezlitośnie weryfikuje wszystkie obietnice, wyobrażenia, w naszym przypadku ona naprawdę nie maiła porównania jaki jest nasz związek, bo nigdy nie miała innego, słowa są tanie można powiedzieć wszystko, a potem przychodzi życie i trzeba się z nim zmierzyć

wciąż gdy się budzę chciałbym zobaczyć jej oczy na poduszce obok
myślę, czy jest szczęśliwa, zdrowa, radosna, zadowolona
po prostu myślę o niej ciepło
choć to wszystko co się stało i co się dzieje czasem boli okrutnie

czasem trwamy na przekór, czasem trwamy bo gdzieś tam w środku wiemy....
miliardy ludzi i każdy pisze swoja historię
i choć to zabrzmi dziwnie, ta zdrada była nam potrzebna
jak kop by iść do przodu razem lub osobno
mi by znaleźć tego siebie, którego zjadła praca, stresy i brak radości - wiele pasji znów pojawiło się w moim życiu, wiele się dzieje i wszystko sprawia, że chyba czuję się lepszym człowiekiem, choć samotnym i smutnym czasem okrutnie
jej by zrozumiała czym naprawdę jest bycie z drugim człowiekiem, czym jest wiara, czym jest walka, czym jest wierność

jedyne czego mi brakuje to możliwość podzielenia się tymi drobnymi uśmiechami z kimś kogo się kocha

nie wiem czy się uda
ale wiem, że chcę spróbować
dla małej
dla niej
i dla siebie

bo gdyby jednak zdarzyło się tak, że się pomyliła to chciałbym by ktoś inny zrobił to dla mnie gdy ja się pogubię
a sobie nie wybaczyłbym gdybym nie spróbował, bo jeśli się kocha to nie ma trudu którego nie warto by podjąć

wierzę, że oboje nauczymy się z tego wiele, tyle że ja zawsze uczyłem się z naszej dwójki szybciej smile
dziś był dobry dzień
a co przyniesie jutro?

a kto to wie

15

Odp: zdrada, czy tak miało być?

znam to życie obok z autopsji, mijanie się... ale chciałabym żebyś spojrzał na drobiazgi, one stanowią codzienność. Czego wam obojgu poza czasem spędzanym brakowało lub co drażniło? U Was ta zdrada na pewno była by zniszczyć, by odejść, przecież ona odeszła. Jednak nie zawsze to niszczenie wychodzi, ja chciałam podświadomie zniszczyć i okazuje się, że to nie jest takie łatwe. siedem miesięcy to bardzo długo... ona wie, że chcesz by wróciła?

16

Odp: zdrada, czy tak miało być?

black, myślę, że między Wami stało się tak, jak mówisz, po prostu się rozminęliście. Dziś wydaje mi się, jak to wszystko czytam, że jesteś na tyle dojrzały emocjonalnie, że związek partnerski naprawdę ma szansę istnieć w Twoim życiu - a czy z żoną (bo byliście małżeństwem?)? To będzie zależeć od tego, na ile ona będzie umiała odbudować to z Tobą.

W związku są zawsze 3 elementy - jestem zwolenniczką tego podejścia - JA, TY i MY. Dobra relacja to taka, gdzie te trzy elementy się rozwijają. Nie ma też takiej "prawdy psychologicznej" czy zasady, która mówi, kiedy ludzie wrócą do siebie, a kiedy po zdradzie/rozstaniu nie ma już czego zbierać.

Randkowałam kiedyś z mężczyzną, który był po rozwodzie, mieli dwoje dzieci. Nie wiem, z czyjej winy się rozpadło i dlaczego, domyślam się, że "życiowej", czyli po prostu nie zagrało kilka elementów razem. Bardzo się mną zauroczył, przeżywał te "motyle", starał się, nie odwzajemniłam tych uczuć, a kiedy po jakimś czasie odzyskaliśmy kontakt okazało się, że wrócił do żony. Więc czy można? Na pewno. Ale nie zawsze.

Twoja kobieta potrzebuje teraz tego czasu, jaki spędza z nim. Po to, żeby zrozumieć, że ten nowy związek daje jej to, czego nie dawał poprzedni, żeby nauczyć się, jak to utrzymywać, aby koniec był nieco inny niż z Wami albo po to, żeby się rozczarować. Niezależnie od partnera, jakiego się zmienia, można powtarzać w nieskończoność te same błędy i tylko z perspektywy czasu będzie umiała ocenić, czy stało się z nią podobnie.

Nie wiem, czy na Twoim miejscu nastawiałabym się na czekanie długie lata. Być może dziś to oczekiwanie jest jeszcze naturalne, jeszcze uzasadnione, ale może za 7 lat, a nie miesięcy zamieni Cię w kogoś, kto zamknął się na nowe możliwości i coraz gorzej się z tym czuje. Szansę musicie dać sobie oboje, jeśli tak się nie stanie, widać nie osiągnęliście razem tego samego etapu.

Moim rodzicom partnerstwo też nie wyszło. Jednak moja mama - choć jest stroną porzuconą dla innej - jest dzisiaj w nowym związku, który daje jej satysfakcję, a mój tata, choć na pewno partnerstwo rozumie o wiele dojrzalej niż ona nie może ułożyć sobie życia na nowo. I powiem Ci, że wiele bym dała, żeby zamiast wiedzieć, jak się ten związek buduje naprawdę jakiś zbudował. A robi się coraz starszy, ja również i jako ta dawna "córeczka tatusia" ciężko mi patrzeć, jak się starzeje w samotności. Piszę to po to, żebyś wiedział, że nie zawsze warto czekać wiecznie. Nie ułożyło się? Takie jest życie, ale masz tylko jedno.
Pozdrawiam

17

Odp: zdrada, czy tak miało być?

Myslę. Black,że już podjałes decyzję, czekasz, jest w tym pewien sposób na przetrwanie ale czy właściwy czas pokaże.Jesteś na tyle inteligentny by zrobić bylans za i przeciw samodzielnie, forum to raczej takie wygadanie, bo cokolwiek Ci powiemy Ty już postanowiłes.
Mówisz rozminęliście się, a co jezeli odeszła bo sie naprawdę zakochała i jest szczęśliwa z innym?
Bez względu na to jak miedzy Wami było przyczyną zdrady mogło być  to,że to właśnie spotkała jego i zakochała się i nie chodzi tu o Ciebie.
Czy potrafisz to zaakceptować?
Czy potrafisz zrozumieć fakt ,że człowiek potrafi kochać kilka razy w zyciu?
Myslisz,że jesteś inny,że w zyciu nie spotka Cie już milosć? Wiesz to na pewno?
Im prędzej się pogodzisz z sytuacją, zaakceptujesz fakt,że nic na razie nie możesz tu zmienic,tym lepiej dla Ciebie.
Teraz jest czas na czekanie; "5 minut, rok, całe zycie" , lecz kiedys Black przyjdzie czas na ruszenie się z miejsca razem albo osobno i nie zmarnowałeś tu czasu, bo to co robisz to też w pewien rodzaj walki o Was i ochrona własnej psychiki, ale zacznij też akceptować te sytuację będzie Ci łatwiej, jeżeli nie wróci unikniesz głębokiego rozczarowania i poczucia zmarnowanego czasu dlatego właśnie ,że wcześniej pogodziłeś się z tym, pogodzileś się z tym co się stało.
Znikam już z Twojego tematu, sama się już poplątałam w tym co piszę, (trochę z Tobą jak z jajkiem..)
krotko: Żyj swoim zyciem a jej daj zyć swoim, nie masz obecnie wpływu na to co się dzieje, żona podjęła taką a nie inną decyzję i tylko zona może ją zmienic. Czas płynie, nie stój w miejscu.
Oczywiście utrzymuj kontakty jak najbardziej pozytywne bo macie dziecko, będziesz w poblizu jak tego chcesz, ale myslenie zyczeniowe zamień na " niech będzie co ma być" a co ma być? czas pokaże.

18 Ostatnio edytowany przez black1977 (2010-08-31 11:21:46)

Odp: zdrada, czy tak miało być?

po kolei

mylisz się Zimo ona odeszła, bo straciła wiarę, że może być fajnie, a jak sama napisała parę dni temu, bo nie umiała walczyć, nie miała sił
a teraz, żyje z wiedzą, że jednak mogliśmy być super, bo mogliśmy, ale o dziwo wygląda na to, że ta zdrada była potrzebna byśmy mogli,
nie wiem czy wróci, ale jeśli wróci to wygramy bo ja nie popełniam tych samych błędów dwa razy, a jeśli ja ich nie popełnię to ona nie popełni swoich które były skutkiem moich, poza tym myślę, że dzięki tej zdradzie oboje dojrzeliśmy i zrozumieliśmy wiele aspektów bycia w związku, bo być w związku to naprawdę wielka sztuka

yvette, bardzo cenię twoje posty odkąd czytam to forum, i wiem, że potrzeba jej czasu, bo przecież nic innego nie robię tylko staram się jej go dać, biorąc siłę z miłości, z wiary w nas, wiem, że obecnie jesteśmy na innych poziomach rozumienia związku i czekam, czy ona znajdzie ten sam co ja, ale nie żyje myślą, że będę na nią czekał lata, tego się nie da zrobić, jeśli nie znajdzie w jakimś "rozsądnym" czasie odwagi czy chęci by odbudować nas to nie ma sensu czekać, bo albo jej nowy związek spełnia lepiej potrzebę bycia z kimś, lub jej będzie zwyczajnie brakować odwagi, co w efekcie końcowym prowadzi do tego samego skutku, bezsensowności życia w oczekiwaniu, na razie wiem, że się waha wiec po prostu dlatego że kocham czekam by zobaczyć w którą stronę się "wahnie"
p.s to nie była "oficjalnie" moja żona, ale dla mnie była znacznie kimś więcej

maju,
otóż mam pewność, że to nasze rozjechanie było powodem nowego związku,
otóż mam pewność, że nie jest szczęśliwa
możesz mnie wyśmiać, lub możesz mi uwierzyć na słowo
ale mam takie przekonanie, bo znam ja, bo mamy kontakt bardzo często, bo jak to ujęła "zawsze będę najbliższym jej człowiekiem", co usłyszałem już po naszym rozstaniu (choć ja to wiem i bez tych słów)
czy można kochać więcej niż raz? czasem można, czasem nie, kwestia człowieka, wyborów, myśli i miliarda wektorów życia
otóż myślenie, że nic nie możesz zmienić jest bez sensu, zawsze można coś zmienić, choćby siebie, co pośrednio wpływa też na resztę na ich postrzeganie, opinie, myśli
i powiem tobie, że od naszego rozstania nie zmarnowałem chyba więcej niż parę dni
to że na nią czekam, naprawdę nie blokuje mojego życia w żaden sposób, pozwala je tylko rozwijać w rejonach innych niż miłość, i ja w pełni akceptuję sytuację, że może nie wróci,

martyno
otóż on jej nie zostawi, tego jestem bardziej niż pewny, bo dla niego z wielu powodów jest to prezent z nieba, choć z tego co wiem powoli już zaczyna o tym zapominać
i wiem, ona zresztą też, bo jej to parokrotnie powiedziałem
że jeśli zdecyduje się wrócić, to tylko z miłości (odnalezionej, nowej)
inny powód jest bez sensu
i nie damy rady tego poskładać chcąc tak troszkę albo próbując bez wiary że się uda, cała para musi pójść w ten gwizdek

a kwestia przebaczenia, smutków, bólu jest prosta jeśli się chce przebaczyć to się przebacza
a jeśli druga strona zrozumie swój błąd, to udowodni, że było warto przebaczyć

wszystko w życiu ma plusy i minusy, wszystko, nawet zdrada
i moim zdaniem jeśli skupimy się na pozytywach, jakie dostaliśmy na jej skutek (zrozumienia błędów, wnioski, świadomość kruchości, priorytety życiowe)
a nie będziemy rozdrapywać, jątrzyć krzywd i bólu, kłamstw
to z pożytkiem dla nas jako ludzi
wyjdziemy z niej piękniejsi niż kiedykolwiek
piękniejsi wewnętrznie

19

Odp: zdrada, czy tak miało być?

Bardzo mądrze to napisałeś. Szczególnie końcówkę.
Uciekczka to najłatwiejsze rozwiązanie, wymagające najmniej wysiłku. Też chciałabym uciec, nie walczyć, nie stawiać czoła złu, które się wyrządziło, nie patrzeć na cierpienie zdradzonego, nie pomagać mu opatrzeć rany. Nie trzeba pracować nad sobą. Do tego człowiek nie naraża się na porażkę, że ta mozolna praca i odbudowywanie zakończy się faiskiem. Ja osobiście jeszcze boję się podjąć walkę.
Jednak z tego co piszesz jej nie udało się uciec. To ją mimo wszystko dopadło. Możemy pewnie uciec od pracy nad związkiem, ale nie od własnych wyrzutów sumienia i uczuć, bo ona na pewno coś do Ciebie czuje, tylko boi się to odkryć.
Natomiast, ja pisząc o drobiazgach, nie miałam na myśli powodów odejścia, a raczej powody zdraday, one są inne. To rozmijanie wydaje mi soię zbyt błahe (choć jest mi znane), by zdradzać.

20

Odp: zdrada, czy tak miało być?

Witajcie,

do tej pory podczytywałam wasze historie i przyznam się,że  niejednokrotnie ze łzami w oczach.
Dzisaiaj zabieram głos, ponieważ perypetie Black'a są mi  bardzo bliskie.
7 m-cy temu zostawił mnie mąż, dla innej.Byliśmy ze sobą 12 lat.Mamy 3,5 letną córeczkę.
Black, ja też bardzo kocham, też czekam kiedy się obudzi,też mimo jego zdrady i kłamstw chciałam mu wybaczyć i nadal chcę. Przyczyn naszego rozstania upatruję również u siebie. Proza życia tak bardzo wkradła się w moje życie,że zapomniałam o nim.Zyliśmy razem obok siebie, dokładnie.Nie chcę się tutaj rozpisywać o sobie, bo to wątek Twój, chciałam tylko przybliżyć podobieństwo sytuacji.
Różnic jest na pewno dużo w naszych historiach,ale chcę ci zwrócić uwagę na inny aspekt Twoich rozmyślań.
Nie zastanawiałęś się nad tym,żę trochę się oszukujesz,że żyjesz trochę iluzją, pewnym Twoim wyobrażeniem jeśli chodzi o Twoją żonę.Piszesz,że jesteście sobie bardzo bliscy, piszesz,że kocha was obu,że nie jest szczęśliwa. Chcesz w to bardzo wierzyć, bo trudno jest ci się pogodzić z myślą, że mogłoby być inaczej,że osoba,którą tak bardzo kochasz,matka Twojego dziecka, mogłaby być kimś innym. Wiem,że to co piszę jest okrutne dla zranionego serca, ale takimi myślami sama sobie zadaję ból, bo jest mi trudno uzmysłowić sobie,że tak może być.
Ja też uważam swojego męża za mojego nawiększego przyjaciela, też myślę,że mnie kocha (mówi mi,że zależy mu na mnie,że mnie na swój "pokręcony" sosób kocha) Kurcze, gdyby był jenak  taki jak myślałam, nie zostawiłby mnie i naszej córeczki. Nie można go usprawiedliwiać "motylami w brzuch", nie mamy po 18 lat (ja mam 35 a on 34).To samo się dotyczy Twojej żony. Gdy się kochają dwie osoby, tak jak napisałeś prawdziwą miłością (nie ślepą), to  takie rzeczy się  nie zdarzają,mam na myśli rozstanie.
Bo prawdziwa miłość raz jest ślijniejsza, raz bezlitosna, raz wyciszona i przede wszystkim nie wymagająca.
Wyczuwam w tobie nutę pogodzenia z sytuacją i mam wrażenie,że umiesz panowac nad swoimi negatywnymi uczuciami w stosunku do swojej żony.Naprawdę podziwiam Cię.
Ja mimo że kocham, nie potrafię zapanować nad złością,brzydzę się sobą,że jest jej we mnie tyle.
Życzę ci z całego serca, aby żona do ciebie wróciła i żeby wasza córeczka miała normalną rodzinę, tatę i mamę obok siebie.

21

Odp: zdrada, czy tak miało być?

ja miałem rok na analizę przyczyn, analizę własnych odczuć, uspokojenie emocji i szukanie odpowiedzi
i czasu tego nie zmarnowałem, bo nie zwykłem marnować lekcji, zwłaszcza tak trudnych
wiele osób piszę, ze to co myślę, że czuje moja dziewczyna, (nigdy nie była oficjalnie moją żoną)
jest iluzją, fatamorganą stawianą przez skrzywdzone serce, aby nie zapaść się w czarną otchłań
że jest tam szczęśliwa
że nie myśli o powrocie
żebym odpuścił i poszukał nowej miłości, czy czegoś co spróbuje wypełnić pustkę po mojej rodzinie
z wielu powodów tego się nie da zrobić, przynajmniej na razie

ale my naprawdę znamy się długo, i zanim byliśmy ze sobą, byliśmy po prostu parą przyjaciół
i znamy się do dna, czasem nie musimy nic powiedzieć, bo to że byliśmy razem tyle czasu to nie przypadek
czytając te wszystkie historię w jej zachowaniu widzę wszystkie standardy romansu:
kolega z pracy, który ma czas i wielbi
świeże motylki i amok zakochania
decyzja o zerwaniu rodziny
życie w nowym układzie
powolną świadomość co się stało, co zostało poświęcone w imię czego
ocena nowego związku, ocena starego (kiedy nowy nie jest już przyspieszonym biciem serca, nie jest ukradkowymi spotkaniami, tylko nudną żmudną teraźniejszością z tożsamym poziomem odniesienia)
ciężar sumienia
opadające różowe okulary
wnioski

brakuje jeszcze jednego odwagi, by powiedzieć "przepraszam"
i jeszcze większej odwagi by powiedzieć "kocham"

a ja jestem zwyczajnie ciekaw, czy zbierze się na nią

powiedziałem jej niedawno
"że już nie myślę o szczęśliwym zakończeniu" naszej historii
"i że skoro nie mogę jej dać miłości to dam jej wolność"

usłyszałem:
"to jest to odwrotne do tego co myślę ja, i wcale nie jestem pewna czy chcę tę "wolność"


jeśli to jest TA miłość, to ona wróci, a ja dam radę, a potem pięknie to odbudujemy smile i będziemy tym przypadkiem o którym wszyscy mówią "niemożliwe"
jeśli nie to nie wiem co będzie, ale jakoś mimo wszystko pogodnie patrzę do przodu

22

Odp: zdrada, czy tak miało być?

słuchaj,miałem w 98 procentach identyczną sytuację, po7 miesiącach żona wróciła do mnie.to że odeszła było moją winą ,zaniedbywałem,nie mówiłem wszystkiego,nie dbałem o siebie co jest dla kobiet bardzo ważne,nie zdradzałem żony ,ale miałem problem z hazardem.Wytrzymała 20 lat,potem się poddała poznała faceta,przystojny,po siedmiu miesiącach dowiedziałem się.I to było jak eksplozja w mojej głowie,zrozumiałem wszystko.Wydzwaniałem   do niej.wróciła teraz staramy się razem, nie odbudować nasz związek,lecz żyć na nowo.Po zdradzie jest nie możliwe zapomnieć,ból jest ogromny,znasz to,ale warto, zakochałem się po raz drugi w mojej żonie,zmieniłem się,ona też,i pamiętaj że jeśli wróci do ciebie już nigdy nie będzie tak samo.Jeśli wróci to podejrzewam że w twoim przypadku już nigdy cię nie zdradzi.

23 Ostatnio edytowany przez bart73 (2010-11-20 00:40:15)

Odp: zdrada, czy tak miało być?

witam. szukałem w internecie właśnie takiego tematu. sam mam taki problem jak black 77. tylko prawdę mówiąc jest on dopiero przede mną. bo żona ma się dopiero wyprowadzić do tego trzeciego ,ale ja wiem że będę czekał ,bo sam wiem że spieprzyłem to małżeństwo i też nie widziałem jej wołania. i dopiero jak się dowiedziałem to zacząłem wszystko naprawiać , ale jak się domyślacie się bez rezultatu jak dobrze ktoś ujął "te motyle w brzuchu".ale niesamowicie to boli, że nie chce się żyć. proszę Boga aby rano się nie obudzić ,ale niestety budzę się. siedzę teraz sam i zastanawiam się czy ma to jeszcze jakiś sens, bo jak tak popatrzę do tylu to ma , ale patrząc do przodu to już chyba nie. może brzmi to chaotycznie , ale nie jestem teraz racjonalnie pisać. ale wiem jedno bardzo kocham swoją żonę i myślę ,że kiedyś wszytko będzie tak jak powinno być.
ciekawi mnie jak ułożyło się black-owi77.

24

Odp: zdrada, czy tak miało być?

Walcz o nia bo widac ze jestes super facetem!!

25

Odp: zdrada, czy tak miało być?

A moze ona znalazla sobie kogos zeby Ci zrobic na zlosc?
Zeby zwrocic Twoja uwage..
Ja sama zastanawiam sie czasami nad tym i mam ochote zrobic cos glupiego zeby spradzic czy coagle tak samo mu zalezy i czy bedzie o mnie walczyl.. Wiem ze to glupie ale kobiety potrzebuja docenienia ich wartosci a co jest lepszym docenienim jak nie walka dwoch mezczynz o kobiete..

26

Odp: zdrada, czy tak miało być?

Black...strasznie smutna ta historia Twoja,taka opowiesc jak z ksiązki o nieszczęsliwej miłosci........mam wrazenie  jak czytam ze tak by sie zachował mój mąz.........stety a moze niestety........łza poleciała mi po policzku...
Mało jest takich dobrych facetów,oj mało...bo tak jak któras tu napisała,inny to by strzelił w pysk i więcej by sie nie odezwał...troche jestes takim męczennikiem i strasznie sie dziwie i Cie podziwiam ze tyle trwasz w swojej miłosci do niej....ja mysle ze ona żałuje ale niechce sie przyznac do błędu.....,byc moze zauroczyła sie w tamtym facecie ,pewnie był miły,prawił komplementy,zauważał ze ładnie wygląda,itd itd,mozna by pisac długo....a kobieta jak kobieta,po kilkuletnim związku,kiedy wszystko jest takie sobie,kiedy znikają te motyle  w brzuchu pojawia sie rutyna,codziennosc,obowiazki,az tu nagle bum......i pojawia się ten nowy,przystojny,ma w sobie to "cos'',ale nie o to chodzi......ten ON nas zauważa..widzi w nas ponownie kobietę,a nie matkę i kure domową........,i pojawia sie pożadanie,namiętnosc,miłe słowa,a najwazniejsze dla nas kobiet jest to ze ktos sie nami zainteresował,a juz by sie myslało ze nikomu sie nie mozemy podobac....chęc bycia z kims nowym,jeszcze nieznanym.......pisze to na swoim przykładzie niestety.......jest we mnie duzo żalu,ale o mnie przemilcze,to smutne...jesliu kochasz to walcz....Ona to kiedys doceni,napewno....i będzie żałowac ze miała taki Skarb przy sobie jakim Ty Jestes.Zyczę Ci wszystkiego Dobrego!pozdrawiam.

27 Ostatnio edytowany przez black1977 (2010-11-20 12:54:55)

Odp: zdrada, czy tak miało być?

witam wszystkich dzis jest 20.11.2010

od czasu jak zapadała ostateczna decyzja o naszym rozejściu minęło ponad rok
od czasu jak nie mieszkamy razem minęło 9 miesięcy

bywa różnie, czasem mam dość, czasem strasznie wierzę, taka sinusoida
ale gdy patrzę wstecz tendencja jest chyba ku nam

niedawno byłem dość długo za granicą
i gdy wróciłem byliśmy "o krok" by znów w nas uwierzyć i stanąć do walki ona jednak się wycofała
w sumie to się nie dziwię, po takich perypetiach, i nauczkach życiowych, każda decyzja jest obarczona dużym strachem pt "a co będzie jak się znów pomylę"


czy kocham wciąż
tak, wciąż

czy kocham tak samo mocno
chyba mocniej

czy zastanawiam się jaka będzie
nie, zastanawiam się jaki ja będę, bo to jaka będzie ona i nasza miłość, zależy od nas, od siebie
i po tym co przeszedłem wiem dziś, że ważne jest to co chcemy dać, bez kalkulacji co dostaniemy w zamian
bo tylko wtedy to miłość, inaczej to handel


wczoraj ów nowy chłopak się wyprowadził, na jej prośbę,
teraz została sama ze swoimi myślami, mam nadzieję, że ma już dość danych do próby podjęcia decyzji jak ma wyglądać jej życie,
nasza rodzina, świat,
zrobiła krok do tyłu, by spojrzeć z boku na oba związki na to co otrzymała i co daje oraz ocenę tego czego chciałaby i co jest w stanie oddać od siebie

teraz czekam w którą stronę zrobi pierwszy krok do przodu
ku mnie to damy radę
ku niemu lub ku samotności, to nie, bo zrozumiemy, że albo chce ale boi się mocniej by zaryzykować, albo po prostu "my" już nigdy nie wróci

i bardzo się cieszę, że ten wątek pomaga innym, że go śledzą, upatrując powiązań, drogi, jak robić, co robić, ucząc się na życiu innych
bo jest to najlepszy sposób, choć prawie zawsze uczymy się dopiero "na własnej skórze"
bo doświadczenie życiowe jest jakże ważne, ale nie można go znaleźć czy się na uczyć inaczej niż żyjąc i obserwując
będąc dziećmi udawaliśmy że jesteśmy dorośli
będąc dorosłymi chcieliśmy być dziećmi

a sztuka chyba leży w tym by być dorosłymi o sercach dzieci
dorosłymi do piękna człowieka w postaci miłości, wierności, uczciwej oceny siebie i innych
dziećmi z nieokiełznaną wiarą w dobroć, radość, i to że życie jednak może być piękne

fajnie jest słyszeć, czytać, że widać że ją kocham, choć to dla mnie niezaskoczenie, bo ja naprawdę ją kocham z możliwie wielką dozą: zrozumienia i ciepła dla drugiego kochanego przecież człowieka
że jestem "dobry" czy "nietuzinkowy"

ale jedyne co się liczy, to to czy dostrzeże to i ona
bo wtedy znów będziemy rodziną
i tylko to się dla mnie liczy

dziękuję za wsparcie i za kciuki
ale życie nauczyło mnie paru rzeczy:
po pierwsze, że nic nie przychodzi łatwo/samo i trzeba umieć walczyć o swoje szczęście
i że ogromną radość daje poczucie pokonania trudów i słabości
nawet jeśli nagrodą końcową jest zrobienie tego "tylko" dla siebie

pozdrawiam wszystkich zdradzonych i zdradzających, bo z mojej obserwacji wynika, że zdrada jest porażką dla wszystkich

do "napisania"
obiecuję, że co jakiś czas dam znać jak wygląda "mój przypadek"

28

Odp: zdrada, czy tak miało być?

troszkę długo mnie nie było

widzę, że nic się nie zmienia, zdradzamy, odchodzimy, wybaczamy
i póki nie mamy własnych doświadczeń nie szukamy odpowiedzi
a gdy szukamy jest zazwyczaj ciut późno

dla wszystkich którzy pamiętają i są ciekawi co się dalej stało z nami

moja miłość wróciła
mieszkamy razem jakieś 2 tygodnie

wiele jest jeszcze smutku
wiele problemów po jednej i drugiej stronie
ale jakże fajny jest śmiech małej
jakże cudne jest zwykłe spojrzenie
buziak, czy seruduszko namalowane na szybie
chyba uczymy się siebie od nowa

czasem gdzieś tam kłuje, czasem boję się trochę, że mają kontakt
czasem wracają wspomnienia tego półtora roku, kłamstw
ale obiecałem sobie że uwierzę raz jeszcze i tego się trzymam
a nawet jeśli się nie uda to wiem już że inaczej też da się żyć
więc dziś robię wszystko by było jak najpiękniej dla całej naszej trójki

nie wszystko jest tak jak byśmy chcieli
ale wieczorem kiedy zasypiam lubię myśleć, że idziemy... nieważne dokąd

ważne że znów razem


pozdrawiam te osoby które dały mi kubeł zimnej wody jak i ciepłe słowo wsparcia

i mam nadzieję, że moja historia komuś pomoże przetrwać rozłąkę lub zrozumieć jak trudne są sprawy najprostsze, a jak proste jest to co wszystkim czasem się wydaje niemożliwe

trzymam kciuki za to byśmy zawsze mogli spojrzeć w lustro z satysfakcją, że jesteśmy dobrymi ludźmi
każdy popełnia jakieśtam błędy
sztuką jest je naprawić
i sztuką jest je wybaczyć

wpadnę tu czasem i powiem jak nam idzie, ku pokrzepieniu serc, lub dla zatwardziałych zwolenników rozstania po zdradzie

cześć

29

Odp: zdrada, czy tak miało być?

Niesamowite.
Co prawda nikt mnie nie zdradzil, (a co najmniej nic o tym nie wiem;-)),ale jak Ciebie czytam, to naprawde mozna uwierzyc w to , ze nie ma rzeczy niemozliwych, jezeli kochasz.
Szacunek i Hut ab !

30

Odp: zdrada, czy tak miało być?

A ten powrót to szczery czy z wyrachowania bo jednak z kims innym żyla, mieszkała .

31

Odp: zdrada, czy tak miało być?
black1977 napisał/a:

wpadnę tu czasem i powiem jak nam idzie, ku pokrzepieniu serc, lub dla zatwardziałych zwolenników rozstania po zdradzie

I od powrotu minął rok, mam nadzieje że ciągle razem czego serdecznie życzę ?

Posty [ 32 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » zdrada, czy tak miało być?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024