Czy któraś z was chciałaby zostać żoną rolnika ? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » STYL ŻYCIA I SPOŁECZEŃSTWO KOBIECYM OKIEM » Czy któraś z was chciałaby zostać żoną rolnika ?

Strony 1 2 3 8 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 459 ]

1

Temat: Czy któraś z was chciałaby zostać żoną rolnika ?

Wiecie co, byłam niedawno u rodziny na wsi i nasłuchałam się bardzo dużo o tym ile to fajnych facetów - rolników żyje na wsi jednej czy drugiej i jakie mają problemy aby ... znalezc żonę wink Nawet jedna ciotka mi dała taką gazetę rolniczą gdzie był kącik samotnych serc i były anonsne panów rolników w stylu : blondyn, byk, rolnik w pełni zmechanizowany pozna panią ... wink Na początku się śmiałam z tego,ale  chyba rzeczywiście po moich kumpelkach z różnych wsi widzę że powyjeżdżały za granicę do miast. A jak taki jeden z drugim został na wsi no to za bardzo żadna go nie chce i chyba jest jakiś kłopot z tym w Polsce. No to spróbujmy pogadać na poważnie bo fajny chyba temat - dziewczyny, czemu nie chcemy mieć za mężów rolników ? No a może chcemy smile?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Czy któraś z was chciałaby zostać żoną rolnika ?

Nigdy w życiu tongue Za męża chcę faceta wykształconego, nie wyobrażam sobie nawet być z kimś, kto np. ma skończoną tylko zawodówkę albo poprzestał na maturze i nie chce mu się nic dalej robić. Mój mężczyzna musi być przede wszystkim inteligentny, mieć wiedzę, być obyty, oczytany i ładnie się wysławiać smile I koniecznie znać angielski... Dlatego taki prosty rolnik ze wsi po prostu nie mógłby mnie niczym zainteresować.

3

Odp: Czy któraś z was chciałaby zostać żoną rolnika ?

przepraszam, że to powiem. Wiem, że ludzie dobierają się biorąc pod uwagę różne aspekty... Nie powiem, tacy rolnicy niejednokrotnie są lepszymi ludźmi, aniżeli Ci wykształceni. ALE. Ludzie powinni dobierać się również pod względem intelektu, bo inaczej nie ma opcji na udanyb związek.... chyba że komuś odpowiada poczucie wyższości;p ale jeżeli ja mam się wypowiedzieć w tej kwestii;/ no nie byłabym;/ źle to brzmi, ale kurcze odpowiada mi moj partner w 100% wink

4

Odp: Czy któraś z was chciałaby zostać żoną rolnika ?
Anemonne napisał/a:

Nigdy w życiu tongue Za męża chcę faceta wykształconego, nie wyobrażam sobie nawet być z kimś, kto np. ma skończoną tylko zawodówkę albo poprzestał na maturze i nie chce mu się nic dalej robić. Mój mężczyzna musi być przede wszystkim inteligentny, mieć wiedzę, być obyty, oczytany i ładnie się wysławiać smile I koniecznie znać angielski... Dlatego taki prosty rolnik ze wsi po prostu nie mógłby mnie niczym zainteresować.

Uważasz, że ktoś kto nie ma studiów, jest mniej inteligentny niż Ci po studiach albo nawet z dr przed nazwiskiem?
Wydaje mi się, że szufladkujesz ludzi. Znam nie jednego z wyższym wykształceniem, ktory nie dorównuje chociażby zachowaniem zwykłym, prostym ludziom z wykształceniem średnim, zawodowym, a zdarza się że nawet z podstawowym. To, ze nie wykształcony nie znaczy głupi, czy nie inteligentny.
Najważniejsze jest żeby dwie osoby potrafiły ze sobą być, rozumiały się. Miały wspólne cele.
Zastanawiam się jak traktujesz ludzi, którzy nie skonczyli średniej szkoły, nie mówiąc już o studiach. Z tego co i w jaki sposób piszesz można wywnioskowac jedno...

5 Ostatnio edytowany przez Anemonne (2010-03-18 23:10:50)

Odp: Czy któraś z was chciałaby zostać żoną rolnika ?

Nie nie sanders, nie o to mi chodzi, że po studiach jest się bardziej inteligentnym. Po prostu wyższe wykształcenie świadczy o ambicji, wykształceni ludzie są zazwyczaj o wiele bardziej oczytani i elokwentni. Oczywiście ZAZWYCZAJ, bo znam ludzi, którzy skończyli np. byle jakie prywatne studia żeby mieć papier i koło ambicji czy ogólnego obycia to nawet nie stali.

A ludzi, którzy nie skończyli średniej szkoły znam i niestety nie są to ludzie inteligentni, raczej prości (w tym negatywnym znaczeniu). I oczywiście, absolutnie wierzę w to, że taki rolnik może być bardzo dobrym człowiekiem i nie mam nic do ludzi, którzy nie mają "mgr" czy "dr" przed nazwiskiem, ale po prostu taka osoba raczej nie mogłaby zostać moim partnerem/-ką na życie. Co do znajomych - mogę mieć takich i po podstawówce, ale mój facet musi być ambitny i dążyć do zdobycia wykształcenia. W przeciwnym razie nie ma mowy o tym, co napisałaś: o rozumieniu się, dopasowaniu i posiadaniu wspólnych celów.

Zawsze ciągnęło mnie do "wykształciuchów", po prostu pociągają mnie wyłącznie osoby mądre, posiadające sporą wiedzę i oczytane.

6

Odp: Czy któraś z was chciałaby zostać żoną rolnika ?
Anemonne napisał/a:

Nigdy w życiu tongue Za męża chcę faceta wykształconego, nie wyobrażam sobie nawet być z kimś, kto np. ma skończoną tylko zawodówkę albo poprzestał na maturze i nie chce mu się nic dalej robić. Mój mężczyzna musi być przede wszystkim inteligentny, mieć wiedzę, być obyty, oczytany i ładnie się wysławiać smile I koniecznie znać angielski... Dlatego taki prosty rolnik ze wsi po prostu nie mógłby mnie niczym zainteresować.

Anemonne Zazwyczaj zgadzam się z Twoimi wypowiedziami ale ta zwaliła mnie z nóg... Przykro jest czytać że ,takim kategoriami oceniasz ludzi.
Nie każdego stać na studia a przecież papierek nie świadczy o inteligencji. Z resztą znam ludzi którzy po podstawówce mają wiecej w głowie i są bardziej poukładani niż nie jeden z miasta z wyższym wykształeceniem.
Nie spodziewałam się takiej wypowiedzi po Tobie......... a niby studiujesz a w tak prymitywny sposób oceniasz ludzi..szkoda.........

7

Odp: Czy któraś z was chciałaby zostać żoną rolnika ?

Mój mąż ma średnie wykształcenie, mimo to jest inteligentny, mądry, oczytany. Czasami mam wrażenie, ze to ja, mając mgr przed nazwiskiem jestem głupsza w pewnych kwestiach. Nie chciał iść na studia- to się często zdarza u młodych chłopaków (chcą zarabiac kasę, balować). Z biegiem czasu zaczynają rozumiec, że jednak mogli skonczyc te studia. I wiem, że mój mąż ostatnio często o tym myśli. Nie skreśliłam go za brak pełnego (np. tak jak ja) wyksztalcenia. Mogłam być z kimś, kto studiował np razem ze mną, ale nie wykształcenie było najważniejsze.
Znam wielu takich ludzi, bez studiów czy matury, z którymi rozmowa jest o wiele ciekawsza niż z niejednym "wykształciuchem".
Nie zaprzeczam, że są takie gamonie po podstawówce, czy zawodówce, które nie potrafią sklecić jednego porządnego zdania, no ale zdarzają się też tacy po studiach.

8 Ostatnio edytowany przez Puma (2010-03-18 23:44:05)

Odp: Czy któraś z was chciałaby zostać żoną rolnika ?

Ach widzę dyskusja wrze, to dobrze w sumie smile  Ale spokojniej plizzz smile  Myślę, że wszystkim dziewczynom co tu napisały chodzi o to co i mi : nigdy nie wolno oceniać i szufladkować ludzi, że jak nie skończyli studiów to nie sa warci nic. To chyba dla nas wszystkich jasne i wiem, że się z tym zgadzamy smile Bo nie wiemy dlaczego nie skończyli : czasem sytuacje losowe nie pozwalają itd. To tak podsumowałam gwoli nie wracania do tego, kto tam jak ocenia bo myślę, że jesteśmy wszystkie mądre kobietki i takiego samego zdania - że po wykształceniu ludzi się nie ocenia :)Co nie oznacza, że zawsze musimy się z takimi osobami przyjaźnić ... czy wychodzić za takich za mąż ... to już zupełnie inna bajka.


Jednak kochane nie oszukujmy się. Ile z was było na polskiej wsi ? No ? Tak ostatnio ? Serio nie ma cudów z facetami rolnikami. Ja chodziłam na wsi do podstawówki i wiem jakich miałam kolegów - autentycznie. Z tych moich i im podobnych kolegów są w większości dzisiaj owi starzy kawalerowie na wsi. A moi koledzy byli zupełnie pozbawieni jakiejkolwiek ambicji i mieli wszystko gdzieś. Jak sobie pościelesz tak się wyśpisz ? No nie ?

Są i rolnicy panowie. Bogaci. Z świetnymi , wielkimi gospodarstwami co żyją jak panowie szlachta kiedyś smile Mam takiego kuzyna i jest moim guru finansowym smile Ale on nie miał kłopotów z szukaniem żony.  Mimo że jest rolnikiem. Ale zawsze mówi : jestem panem rolnikiem smile I coś w tym jest. Rolnik rolnikowi nie równy. Niektórzy nawet i tych studiów mogli i nie kończyć ,ale mają coś pod sufitem oprócz myśli o wódce z kumplami i meczu. A taki chłopek roztropek co to ma dwie krowy i poletko i zero ambicji i motywacji do czegokolwiek ? No sorry, ale jak nie umie z tego nic zrobić i pokazać na co go stać to nie jest dobrym kandydatem na męża. I nie dziwie się że nikt go nie chce.

Uważam, że albo się ma dryg do interesów ( bo rolnictwo to też interes ) albo nie. Więc tacy z jedną czy dwiema krowami narzekający na swój los i szukający żony na siłę bo mają już 35 lat, 10 tam lat gdzieś przespali na nic nie robieniu tylko takiej wegetacji na tym co dostali po rodzicach i nagle się obudzili i jest lament że żony nie ma mi nie imponują. I myślę, że żadnej z was . A użalać się nad nimi nie ma co bo ... sami tak sobie poukładali swój los i życie. Wiecie co ? Mnie się zdaje ,że niektórym po prostu na niczym nie zależy. No to niech sobie sami wegetują. Ale sami. Bez żon jakichś biednych , które by na taką wegetację skazywali ...

9

Odp: Czy któraś z was chciałaby zostać żoną rolnika ?

Ja bym nie mogła, ale przede wszystkim z tego powodu, że jestem 100% metropolitanką i nie wyobrażam sobie życia na wsi. I myśle, tak brzydko mówiąc, że rolnik nie byłby mi w stanie zaimponować. I przede wszystkim to ja bym się na wsi zanudziła na śmierć big_smile

10 Ostatnio edytowany przez Anemonne (2010-03-19 00:05:03)

Odp: Czy któraś z was chciałaby zostać żoną rolnika ?
apoteoza23 napisał/a:

Nie każdego stać na studia

Przecież nie wszystkie studia są płatne.


apoteoza23 napisał/a:

przecież papierek nie świadczy o inteligencji.

I z tym się wyżej zgodziłam - przeczytaj uważnie moją ostatnią wypowiedź. Wiadomo, że są wyjątki od każdej reguły, ale ja spotkałam tak mało oczytanych i dużo wiedzących ludzi bez wykształcenia, że twierdzę, że łatwiej sobie ustalić kryterium - ambitny, studiujący lub mgr. Jest większe prawdopodobieństwo, że spotka się intelektualistę wśród "wykształciuchów", niż wśród osób po zawodówce - taka prawda.
Zresztą ogólnie zmierzam dokładnie do tego, co napisała Puma:

Puma napisał/a:

po wykształceniu ludzi się nie ocenia :)Co nie oznacza, że zawsze musimy się z takimi osobami przyjaźnić ... czy wychodzić za takich za mąż ... to już zupełnie inna bajka.

No właśnie tutaj jest sens moich wszystkich wypowiedzi w tym temacie - nie uważam ludzi niewykształconych za gorszych, w żadnym wypadku, tylko po prostu nie chcę brać sobie kogoś takiego za męża, bo chcę, żeby w moim związku nie było różnic w wykształceniu. Mam prawo takiego wyboru, prawda? Nie znaczy to, że pluję na sprzątaczki czy robotników drogowych. Szanuję każdego człowieka, co nie znaczy, że z każdym muszę tworzyć przyjaźnie i związki. Tak samo jak jedni wolą blondynów a bruneci im się wcale nie podobają, albo nie związaliby się z osobą otyłą.

11 Ostatnio edytowany przez sanders (2010-03-19 09:21:41)

Odp: Czy któraś z was chciałaby zostać żoną rolnika ?

Anemonne, twój pierwszy post w tym wątku poprostu był za ostry. Moglaś inaczej to ubrać w słowa, nie byłoby teraz takiego szumu.
Były już dyrektor z firmy, w której kiedyś poracowałam niestety nie miał szacunku do osób, które nie były wykształcone tak jak on (wielki pan mgr inżynier) i nie tylko. Miał troche ponad 40 lat, o sprzątaczce wypowiadał się z obrzydzeniem, pogardą mimo, że była to osoba z wyższym wykształceniem, ale bez możliwosci pracy zgodnej z wykształceniem. Mnie też gonił jak psa, traktował jak kogoś gorszego, mimo, że byłam na USM. Sam natomiast, był jak dla mnie wykształciuchem tylko na papierku. W jego cv znalazłam mnóstwo błędów typu: "w roku .... otwarłem własną działalność" ...i wiele innych. Poza tym wykształcenie niestety nie współgrało z jego inteligencją i kulturą osobistą.
Ja bywam na wsi u kuzyna. Mieszka z teściami. On mieszkal całe życie w mieście, po ślubie zamieszkal u żony. Jej mama ma wyksztalcenie tylko podstawowe. Mimo to uwielbiam z nią rozmawiać. Jest osobą z ogromnym bagażem doświadczeń, szanuje innych, szanuje to co ma. Jest bardzo wartościową  i przede wszystkim pracowitą kobietą. Dlatego uważam, że nie należy, jak już wcześniej pisałam, szufladkować ludzi, bo to że nie ma wykształcenia nie znaczy, że jest glupi i mało inteligentny. Moje przykłady to chyba najlepsze przykłady.

12 Ostatnio edytowany przez Don Pedro (2010-03-19 10:03:53)

Odp: Czy któraś z was chciałaby zostać żoną rolnika ?

O ludzie, od razu czułem, że ten wątek będzie ociekał stereotypami. Rolnik to niby gość niewykształcony, prosty i mało inteligentny? Rany, to są jakieś poglądy z czasów PRL-u chyba? Przecież rolnictwo studiuje się także na uczelniach wyższych to jedno. Po drugie obecne rolnictwo niewiele ma z tym jakie znamy sprzed 20 lat i dłużej. To nowocześnie rozwijająca się gałąź naszej gospodarki. Oczywiście w głowach pozostał nam obraz brudnego chłopa w gumiakach na furmance i "swojskie" zapachy spod strzech. Owszem, takie widoki wciąż się zdarzają. Ale teraz wiele się zmieniło. Sorki za określenie ale "głupi rolnik" obcecnie nie ma racji bytu. Wejście do UE kompletnie odmieniło tą sferę. Tu się naprawdę trzeba orientować i być nie tylko bliskim naturze rolnikiem ale także przedsiębiorcą, menadżerem wręcz. I w tą stronę rolnictwo zmierza. Tak więc prostactwo odejdzie wraz ze starym modelem.

Rolnictwo to także niezwykle ciężki kawał chleba. Tu trzeba po prostu pracować, pracować i jeszcze raz pracować. Dla ludzi wsi mam duży szacunek i za ciężką pracę i za tzw. ludową mądrość. Mój tata pochodzi z wiejskiej rodziny i jako mały gnojek wakacje spędzałem na wsi pomagając w gospodarstwie. Ilu mądrych tam ludzi spotkałem to szok. Fakt lubili też wypić wieczorami po ciężkim dniu i prawie 80% męskiej populacji wsi wracało do domów wężykiem big_smile Ale taki już urok takiego życia gdzie rytm wyznacza natura.

Reasumując pierwszy post Anemonne nieco mnie skonfudował bo jak dla mnie naznaczony został właśnie stereotypem bo cechy o których pisała odniosła do rolników. Tymczasem cechy o których napisała zdarzają się w każdej profesji bo są po prostu ludzkie. Osobiście uważam, że i rolnik i rolniczka w niczym nie ustępują innym kandydatom na partnerów. Rozumiem też, że rolnictwo, życie i praca na wsi nie każdemu odpowiada - ja też się tam nigdy nie widziałem. Ale nie dlatego, że tam same proste kobiety czy coś. Po prostu mój rytm to dźwięki miasta a wieś jedynie na odpoczynek smile

A o doborze sobie partnera decydują zupełnie inne rzeczy niż łatki: rolnik (prostak), mundurowy (silna ręka), prawnik (wygadany), artysta (lekkoduch) itp, itd.... smile

13 Ostatnio edytowany przez Anemonne (2010-03-19 10:39:31)

Odp: Czy któraś z was chciałaby zostać żoną rolnika ?

Zaraz, zaraz. Widzę jedynie, że nie czytacie moich wypowiedzi uważnie, tylko pobieżnie, zwracając uwagę tylko na "stereotypy" i ocenianie ludzi - a ja już napisałam, że nie oceniam tymi kategoriami wszystkich ludzi. Większość mojej rodziny nie ma wykształcenia (właściwie wyższe ma tylko moja siostra, nikt więcej), więc byłabym kretynką (za którą się nie uważam), gdybym twierdziła, że ktoś niewykształcony nie jest godny jakiegokolwiek zainteresowania. Tym bardziej, że ja sama jeszcze tego wykształcenia nie zdobyłam i jeszcze parę lat edukacji przede mną.

Ja piszę tylko i wyłącznie o wyborze partnera - i w tym momencie mam święte prawo wybierać według takich kryteriów, jakie mi odpowiadają - mogłabym, dajmy na to, wybierać wyłącznie spośród brązowookich, wyłącznie spośród artystów, wyłącznie spośród jedynaków, wyłącznie spośród praworęcznych, wyłącznie spośród głosujących na PO, wyłącznie spośród Polaków, wyłącznie spośród facetów lubiących koty... i tak dalej. Nie widzę siebie u boku rolnika i tyle, nie ma co się bulwersować. Temat nie jest o związku wykształcenia z inteligencją, tylko o tym, czy któraś z nas mogłaby się związać z rolnikiem. Moja odpowiedź w tym temacie: nie, uzasadniona jak wyżej.

14 Ostatnio edytowany przez Don Pedro (2010-03-19 10:55:11)

Odp: Czy któraś z was chciałaby zostać żoną rolnika ?
Anemonne napisał/a:

Nie widzę siebie u boku rolnika i tyle, nie ma co się bulwersować. Temat nie jest o związku wykształcenia z inteligencją, tylko o tym, czy któraś z nas mogłaby się związać z rolnikiem. Moja odpowiedź w tym temacie: nie, uzasadniona jak wyżej.

No widzisz i pewnie przez to uzasadnienie poszło, szczególnie w pierwszym Twoim poście, który zabrzmiał dośc wymownie choć być może coś innego miałaś na myśli. Zgadzam się z Tobą, że możesz sobie wybierać kogo chcesz i dowolnymi kryteriami się kierować. Ale wypowiedź:

Anemonne napisał/a:

Nigdy w życiu  Za męża chcę faceta wykształconego, nie wyobrażam sobie nawet być z kimś, kto np. ma skończoną tylko zawodówkę albo poprzestał na maturze i nie chce mu się nic dalej robić.

zabrzmiała jak ewidentny stereotyp przypięty do kogoś kto jest "rolnikiem" bo tej kategorii osób dotyczy wątek. Jeśli natomiast to jest Twoja ogólna, uniwersalna dewiza to jak najbardziej to rozumiem. Też nie chciałbym być z kimś komu nie chce się nic dalej robić w życiu. Z tym z kolei, że fakt, że ktoś poprzestał na maturze nie oznacza, że się nie rozwija, nie uczy i nic nie robi smile

15

Odp: Czy któraś z was chciałaby zostać żoną rolnika ?
Anemonne napisał/a:

Przecież nie wszystkie studia są płatne.

tak, masz rację
ale nie każdy mieszka w mieście i pomimo tego że, są bezpłatne są inne koszty które sie z tym wiążą np dojazd, wynajęcie stancji.

Anemonne napisał/a:

I z tym się wyżej zgodziłam - przeczytaj uważnie moją ostatnią wypowiedź. Wiadomo, że są wyjątki od każdej reguły, ale ja spotkałam tak mało oczytanych i dużo wiedzących ludzi bez wykształcenia, że twierdzę, że łatwiej sobie ustalić kryterium - ambitny, studiujący lub mgr. Jest większe prawdopodobieństwo, że spotka się intelektualistę wśród "wykształciuchów", niż wśród osób po zawodówce - taka prawda.

Przeczytałam po fakcie, bo jak pisałam swój post Ty w tym czasie pisalaś swój drugi w którym wyjasniłaś co miałaś na myśli.
Uwierz mi, na wieś dotarła cywilizacja i jest bardzo dużo młodych wykształconych osób i te osoby nie są wyjątkami, śmiem twierdzić że, procentowo na wsi jest znacznie wiecej osób po szkole wyzszej niż w mieście. smile
A co do pracowitosci to mężczyźni ze wsi są napewno bardziej pracowici niż ich rówiesnicy z miasta...
Oczywiscie masz prawo wybierać kogo tylko chcesz. ...nikt Ci tego nie zabrania

Don Pedro napisał/a:

No widzisz i pewnie przez to uzasadnienie poszło, szczególnie w pierwszym Twoim poście, który zabrzmiał dośc wymownie choć być może coś innego miałaś na myśli

która

Don Pedro napisał/a:

zabrzmiała jak ewidentny stereotyp przypięty do kogoś kto jest "rolnikiem" bo tej kategorii osób dotyczy wątek. Jeśli natomiast to jest Twoja ogólna, uniwersalna dewiza to jak najbardziej to rozumiem. Też nie chciałbym być z kimś komu nie chce się nic dalej robić w życiu. Z tym z kolei, że fakt, że ktoś poprzestał na maturze nie oznacza, że się nie rozwija, nie uczy i nic nie robi

Ta wypowiedż tłumaczy moją postawę. W taki sam sposób i ja odebrałam to co poprzednio napisałaś.

16

Odp: Czy któraś z was chciałaby zostać żoną rolnika ?

W ogóle nie kategoryzuję mężczyzn zawodami.
Wiem z niezachwianą pewnością, że podobnie jak niektóre wypowiadające się tu panie nie chciałabym związać się z mężczyzną ospałym życiowo, któremu nie zależy na własnym rozwoju i który poprzestaje na spędzaniu swojego życia przed telewizorem z pilotem w łapie. Nie chcę męża, który nie zrozumiałby mojej potrzeby działania, bycia w pewnego rodzaju biegu, który nie realizowałby swoich planów bądź nie pozwalałby mi realizować moich.

Natomiast świetnie zdaję sobie sprawę z tego, że w/w cechy może w sobie mieć i osoba wykształcona i człowiek po maturze/zawodówce.
Umiejętność budowania dobrych relacji damsko-męskich, przyjmowania na siebie odpowiedzialności za dorosłe, świadome życie oraz mądre kierowanie własnym losem to nie są rzeczy, których uczymy się w szkole. Jeżeli z przyszłym mężem będę się dobrze dogadywać, będzie między nami miłość i oboje będziemy ludźmi dojrzałymi na tyle, żeby stworzyć dobry związek to nie będę musiała rozliczać go z lat spędzonych na wykładach czy przy pługu.

Odrębną kwestią jest to, że lepiej czuję się w mieście i zwyczajnie nie chciałabym mieszkać na wsi - natomiast jeżeli spotkałabym mężczyznę, który czułby potrzebę zamiany swojej wsi na miasto i wiedziałby dobrze, na czym ma polegać partnerstwo, którego oczekuję - nie ma dla mnie znaczenia, ile lat spędził w oborze.

17 Ostatnio edytowany przez agileo (2010-03-19 14:10:04)

Odp: Czy któraś z was chciałaby zostać żoną rolnika ?

no, no, Anemonne,
powaliłaś mnie znóg i mogłabym poczuć się tez dotknięta. Sama pochodzę ze wsi, nie z gospodarstwa, ale moimi towarzyszami do zabaw były także dzieci rolników. Zapewniam Cie, rolnikiem też można być z wykształceniem jak mój kolega, a że czyjąś pracą jest udój krów i praca na roli, nie świadczy o inteligencji lub braku. No i mój mąż też ma :tylko: zawodówkę, a ma więcej w głowie niż niejeden taki wolny zawodowo, tytułowany mgr. I też wysławia się baardzo poprawnie, nie brak mu inteligencji, jest cenionym fachowcem i człowiekiem, a książek w bibliotece zabrakło. już dawno kupujemy przynajmniej 4/ miesiąc i nie są to harlekinki.
A ja bym nie chciała wykształciucha, który nie potrafi naprawić kranu, bo tego na studiach nie uczą.

pozdr.

18

Odp: Czy któraś z was chciałaby zostać żoną rolnika ?

Przeczytałam to wszystko co jest tu napisane i normalnie się uśmiałam. Pochodze ze wsi i nie wstydze się tego!Mój tata ma ogromne gospodarstwo rolne. Czyli jest rolnikiem. Ale oleju ma w głowie więcej niż niejeden doktor, pomimo tego, że skończył tylko technikum. Ja skończyłam studia i też wróciłam na wieś. Nie widze siebie w wielkim zapchanym i zakopconym mieście. Stawiam z moim mężem dom. Mój mąż jest z magistrem:-) ale nie wyszłam za niego dla tytułu. Równie dobrze mógłby mieć zawodówke i być rolnikiem. Po prostu jest super człowiekiem mocno stąpającym po ziemi. A tak wracając do wykształcenia to 80% moich kolegów rolników ma magistra! Więc śmieszy mnie to co tu czytam, że rolnik skończył zawodówke a co najwyżej szkołe średnią.
Mężczyźni na wsi też spotykają się przy kawie a nie tylko przy wódce.
A tak wogóle to czym różnią się ludzie z miasta? Niczym! Oni bardzo często piją więcej i częściej niż ludzie ze wsi. Tylko mieszkają w mieście.

19

Odp: Czy któraś z was chciałaby zostać żoną rolnika ?

Niemniej ... skądś się biorą te anonse matrymonialne w gazetce dla rolników wink Statystyki podają, że na wsi polskiej od wielu lat brakuje młodych, wolnych kobiet, które uciekają do wielkich miast w poszukiwaniu męża i przede wszystkim lżejszej pracy... więc problem rolników istnieje. Powstał nawet o tym film dokumentalny Zapoznam Panią.

20 Ostatnio edytowany przez Dorota24 (2010-03-19 17:49:25)

Odp: Czy któraś z was chciałaby zostać żoną rolnika ?

Tak masz racje. Tylko ta sytuacja jest w dużym stopniu spowodowana, tym iż na wsi trzeba ciężko pracować. Ja mieszkam na wsi ale pracuje w mieście. Dziewczyny boją się tej pracy. Jednak ja znam wiele małżeństw gdzie kobiety pracują w miastach a mężczyźni na roli. To są stereotypy  które trzeba przełamywać. Wieś wsi nierówna, tak samo jak rolnik rolnikowi a magister magistrowi. Nie wolno generalizować i wszystkich wsadzać do jednego worka.

21

Odp: Czy któraś z was chciałaby zostać żoną rolnika ?
Dorota24 napisał/a:

Przeczytałam to wszystko co jest tu napisane i normalnie się uśmiałam. Pochodze ze wsi i nie wstydze się tego!Mój tata ma ogromne gospodarstwo rolne. Czyli jest rolnikiem. Ale oleju ma w głowie więcej niż niejeden doktor, pomimo tego, że skończył tylko technikum. Ja skończyłam studia i też wróciłam na wieś. Nie widze siebie w wielkim zapchanym i zakopconym mieście. Stawiam z moim mężem dom. Mój mąż jest z magistrem:-) ale nie wyszłam za niego dla tytułu. Równie dobrze mógłby mieć zawodówke i być rolnikiem. Po prostu jest super człowiekiem mocno stąpającym po ziemi. A tak wracając do wykształcenia to 80% moich kolegów rolników ma magistra! Więc śmieszy mnie to co tu czytam, że rolnik skończył zawodówke a co najwyżej szkołe średnią.
Mężczyźni na wsi też spotykają się przy kawie a nie tylko przy wódce.
A tak wogóle to czym różnią się ludzie z miasta? Niczym! Oni bardzo często piją więcej i częściej niż ludzie ze wsi. Tylko mieszkają w mieście.

i tutaj ja się podpisuję! brawo! jest dokładnie tak jak napisałaś!
ja osobiście nie chciałabym mieć męża rolnika ale tylko dlatego, że jako młoda dziewczyna pomagałam dziadkom przy uprawie roli i bydle i teraz stronię od tego bo wiem na czym polega ta praca.

Myśle że inteligencja i zaradność nie ma tu nic do rzeczy, bo sama skończyłam póki co zawodówkę, liceum przerwałam i nie bałabym sie stwierdzenia, że potrafię zarobić o wiele więcej niż niejeden mgr.!

Puma napisał/a:

Niemniej ... skądś się biorą te anonse matrymonialne w gazetce dla rolników  Statystyki podają, że na wsi polskiej od wielu lat brakuje młodych, wolnych kobiet, które uciekają do wielkich miast w poszukiwaniu męża i przede wszystkim lżejszej pracy... więc problem rolników istnieje. Powstał nawet o tym film dokumentalny Zapoznam Panią.

to w takim razie dlaczego mamy tak wielką ilość anonsów tego typu panów miastowych???
czyżby to jakieś fajtułapy? czy może te anonse to właśnie ten odsetek panów nie posiadających wyższego wykształcenia?
bo wydaje mi się że jednak nie...

22 Ostatnio edytowany przez Puma (2010-03-19 18:25:28)

Odp: Czy któraś z was chciałaby zostać żoną rolnika ?

Nie no jasne, faceci z miasta też poszukują ... to oczywiste. Ale wydaje mi się, że mają lepiej bo nie wiem wejdą na jakieś portale randkowe, pójdą tu czy tam, zakręcą się. Nie ma też tego kontekstu jakby się z takim z miasta umówić - że jakby coś "zaiskrzyło" to trzeba będzie żyć na wsi. Mają też się gdzie z taką dziewczyną umówić.

A co ma zrobić taki rolnik ? Wziąć dziewczynę do remizy na tańce ? Poza tym wydaje mi się ,że rolnicy są nieśmiali. Nie tak wyrobieni jak faceci z miasta w kontaktach z płcią przeciwną. Mi jest ich żal ,że mają tak przerąbane z jednej strony. Ja mam dużo rodziny na wsi i o tym sie po prostu mówi : że rolnicy mają na prawdę teraz marne szanse na znalezienie kogoś. Po pierwsze dlatego-  bo teraz dziewczyny wolą żyć w mieście na ogół. Po drugie - bo jeśli nie mają smykałki do interesów to raczej marną kaskę na utrzymanie rodziny mają z tych swoich pól .  Tak jak moi koledzy i koleżanki z podstawówki. Dziewczyny studiowały, powyjeżdżały a oni osiedli na laurach i teraz co ? Ano nic.

23 Ostatnio edytowany przez MagicPrincess (2010-03-19 18:55:28)

Odp: Czy któraś z was chciałaby zostać żoną rolnika ?

Na wsi ludzie tez mają dostęp do internetu, co za tym idzie do portali randkowych, mało tego też są miejsca sprzyjające takim spotkaniom czy też randkom typu kawiarnie, pizzerie, restauracje a nawet dyskoteki. Zależy od wsi;) Tańce w remizie? Moim zdaniem przechodzą do historii... Świat idzie do przodu! A wieś nie zostaje z tyłu;)

Puma napisał/a:

teraz dziewczyny wolą żyć w mieście na ogół.

tutaj się zgodzę, ale to dotyczy zarówno kobiet jak i mężczyzn

24

Odp: Czy któraś z was chciałaby zostać żoną rolnika ?

To śmieszne. Dziewczyny jedźcie na wieś. Czytacie jakieś książki przygodowe czy co. Ja mieszkam obecnie na wsi. Mam blisko kino, pizzerie, restauracje. Jak ma się ochote ruszyć tyłek to wszystko jest na wyciągnięcie ręki! Jest mnustwo klubów z fajną muzyką! A jeśli chdzi o kase, to też jakaś bajka z przeszłości. Mój tata ma gospodarstwo, moje rodzeństwo jeździ co najmniej 2-3 razy w zime na narty. Latem nad morze. Na brak gotówki nikt nie narzeka. Czego nie moge powiedzieć o moich znajomych z miasta. Pieniędzy nie ma tylko ten rolnik który nie chce pracować, ale taka sama sytuacja jest w mieście a śmiem twierdzić, że nawet jeszcze gorsza!

25

Odp: Czy któraś z was chciałaby zostać żoną rolnika ?

A dla mnie Rolnik,piekarz,sprzedawca,kierowca autobusu ktokolwiek jest dobrym kandydatem na meza,poniewaz to tez czlowiek,a nie jakis wybryk!!  I kazdy jeden zasluguje na milosc. A ludzie ,,fizyczni" czesto bywaja o wiele bardziej wartosciowi niz ludzie po studiach.
Wlasnymi rekami pracuja na zycie. Najwazniejsze jest to ,co czlowiek ma w sobie,a nie jakies papierki i ,,mgr" smile

Ja tak uwazam smile

26 Ostatnio edytowany przez natalia171092 (2010-05-28 21:45:09)

Odp: Czy któraś z was chciałaby zostać żoną rolnika ?

Rolnik nigdy w życiu. tongue Ale uważam, że wykształcenie tylko takie a nie inne to przesada. Mój chłopak kończy zawodówkę. Jest świetny w tym co robi, lubi to i świetnie przy tym zarabia. Jest bardzo pomysłowy inteligentny. A najważniejsze, że kochany, troskliwy, czuję się przy nim bezpiecznie. Jest dobry w wiadomo w czym. smile Kocham go najbardziej na świecie. I To czy będzie chciał zdać maturę w przyszłości nie będzie miało dla mnie znaczenia.
Dla mnie będzie taki sam jak opisałam powyżej. Ale rolnik? Wykluczone. tongue To się wiąże z obowiązkami

27 Ostatnio edytowany przez P&P (2010-05-29 23:53:44)

Odp: Czy któraś z was chciałaby zostać żoną rolnika ?

To by było dobre: "Szukam mężczyzny z miasta. Wymagany język angielski i wykształcenie wyższe. Rolnikom i panom z ZK dziękuję" big_smile he he.
Ja nie mam takich wymagań, jeśli zakochałabym się w rolniku (a życie płata różne figle, dlatego nigdy nie mów nigdy) to nie wzbraniałabym się przed związkiem z nim. Kompletnie mi to nie przeszkadza. Jeśli naprawdę bym się zakochała, to bym z takim mogła krowy doić i kartofle zbierać. O.

28

Odp: Czy któraś z was chciałaby zostać żoną rolnika ?

Oj kobiety kobiety, nawet nie wiecie jak los potrafi płatać figle!!!!I nawet nie wiecie co moze Was ominąć. Ja wyszłam za rolnika, pochodzę z dużego miasta i mam wyższe wykształcenie, mój rolnik jest po zawodówce i jak go poznałam sam prowadził duże gospodarstwo rolne. Nie znacie rolników dziewczyny i moze szkoda, bo w duzych miastach jest deficyt facetów, a tym bardziej wartosciowych męzyczyzn dlatego moze warto wybrac się na wczasy pod gruszę...
Ja na początku tez nie chciałam słyszeć, o żadnym rolniku dopóki nie poznałam mojego przyszłego męza. Zaiponował mi pracowitością, samodzielnością,  umiejętnością odnalezienia się w kazdym towarzystwie (nawet tych najbardziej utytuowanych wykształciuchów). Rolnicy to ludzie, którzy naprawde cięzko pracują a my miastowi nimi gardzimy, choć zapominamy że marchewka i burak nie rosną w supermarkecie. Mój rolnik nie oczekuje ode mnie pracy w gospodarstwie, ja realizuje swoje pasje i zajmuje się domem. Takze dziewczyny - nie taki rolnik straszny, a mój jest naprawdę fajny.

29

Odp: Czy któraś z was chciałaby zostać żoną rolnika ?
zonarolnika napisał/a:

Rolnicy to ludzie, którzy naprawde cięzko pracują a my miastowi nimi gardzimy, choć zapominamy że marchewka i burak nie rosną w supermarkecie.

I w tym chyba właśnie tkwi problem, że kobiety uciekają od rolników, bo boją się tej pracy. To nie problem w mężczyźnie- rolniku, ale w specyfice wsi, a jedno z drugim nierozerwalnie się łączy. Jeśli mężczyzna szukając kobiety pisze, że jest rolnikiem to tak jakby jasno dawał do zrozumienia, że zdecydował, iż zostaje na wsi, a jego żona powinna ten wybór uszanować. Nie piszmy więc ,,rolnik? temu panu dziękujemy", bo to raczej my nie nadajemy się do życia na wsi, a nie oni dla nas.

Odp: Czy któraś z was chciałaby zostać żoną rolnika ?

Witam wszystkich! Bardzo prosze o opinie wink Jestem młoda kobieta która jest dziedziczką gospodarstwa.Ale mam wielki problem bo nie moge znaleś sobie chłopaka który chce na gospodarke.Dużo się mówi ze rolnik którzy maja problem z znalezieniem zony ,a ja jestem chętna na poznanie rolnika  a Gdzie oni  Sa ????

31

Odp: Czy któraś z was chciałaby zostać żoną rolnika ?

Gdybym poznała faceta i pokochałabym go za to jaki jest to nie patrzyłabym czy jest rolnikiem czy np informatykiem smile Jeśli się kogoś kocha to nie jest ważne jaki zawód wykonuje. Lubię wieś. Nie zmienia to faktu, że nie chciałabym na niej mieszkać. jestem raczej miastowa. Ale czego nie robi się dla miłości smile

32

Odp: Czy któraś z was chciałaby zostać żoną rolnika ?
weronika22latszukaMezaR napisał/a:

Witam wszystkich! Bardzo prosze o opinie wink Jestem młoda kobieta która jest dziedziczką gospodarstwa.Ale mam wielki problem bo nie moge znaleś sobie chłopaka który chce na gospodarke.Dużo się mówi ze rolnik którzy maja problem z znalezieniem zony ,a ja jestem chętna na poznanie rolnika  a Gdzie oni  Sa ????

Raczej na tym forum ich nie znajdziesz smile Masz dopiero 22lata. Poczekaj. sam się znajdzie prędzej czy później wink Nic na siłę. w swoim poście zachowujesz się jak desperatka, która musi znaleźć męża bo jest to warunkiem dziedziczenia gospodarstwa smile Spokojnie. Cierpliwości smile

Odp: Czy któraś z was chciałaby zostać żoną rolnika ?

wiem o tym jestem desperatka sad
Ale ja potrzebuje  faceta na wioske ponieważ jestem na niej sama z matka ! meska reka jest mi potrzebna

34

Odp: Czy któraś z was chciałaby zostać żoną rolnika ?
Anemonne napisał/a:

Nigdy w życiu tongue Za męża chcę faceta wykształconego, nie wyobrażam sobie nawet być z kimś, kto np. ma skończoną tylko zawodówkę albo poprzestał na maturze i nie chce mu się nic dalej robić. Mój mężczyzna musi być przede wszystkim inteligentny, mieć wiedzę, być obyty, oczytany i ładnie się wysławiać smile I koniecznie znać angielski... Dlatego taki prosty rolnik ze wsi po prostu nie mógłby mnie niczym zainteresować.

Naprawde zaskakuje mnie taka pogarda i stereotypowosc wzgledem calej grupy zawodowej.Polowa tych twoich inteligentnych facetow na wsi by sobie rady nie dala bo akurat kilku rolnikow z mojej dalszej rodziny i ich kolegow od lat 90 inwestuje i niektorzy maja juz gospodarki po kilkaset hektarow  , maszyny za kilka milionow zlotych maja taka wiedze na temat roslin , uprawy a takze ekonomii ( bo rolnik zeby zarobic musi madrze sprzedac swoje plony) mechaniki , ochrony srodowiska i przepisow unijnych , ze niejeden wykladowca na studiach by sie schowal.Nowoczesny rolnik z wieksza gospodarka ma takie wyzwania przed soba jak przedsiebiorca i fakt moze nie czytuje Sartra albo Kanta do poduszki ale robienie glupka z takiego czlowieka to juz przesada.Swoja droga znam tez pare osob z tytulem magistra , ktore inteligencja nie grzesza.

Odp: Czy któraś z was chciałaby zostać żoną rolnika ?

Wiem , że miłość sama przyjdzie ale jak tak bede czekać to zostane sama z tym wszystkim sad
Wiem że to co pisze wygląda na jakoms młoda wariatke walnieta niezle .Ja już miałam długie zwiazki po 3 lata ale  trafiam na nieudaczników ( leni do kwadratu) bez pracy i perspektyw .
Chce chłopaka z wioski bo oni sa pracowici no i były by tematy do rozmowy.

36 Ostatnio edytowany przez judka1301 (2010-12-03 21:33:07)

Odp: Czy któraś z was chciałaby zostać żoną rolnika ?
Anemonne napisał/a:

Nigdy w życiu tongue Za męża chcę faceta wykształconego, nie wyobrażam sobie nawet być z kimś, kto np. ma skończoną tylko zawodówkę albo poprzestał na maturze i nie chce mu się nic dalej robić. Mój mężczyzna musi być przede wszystkim inteligentny, mieć wiedzę, być obyty, oczytany i ładnie się wysławiać smile I koniecznie znać angielski... Dlatego taki prosty rolnik ze wsi po prostu nie mógłby mnie niczym zainteresować.

Nie zgadzam się z Tobą. Ja jestem z miasta, ale mój mąż to rolnik, choć tylko z nazwy bo w polu nie pracuje. Skończył tylko zawodówkę, ale nieźle sobie w życiu radzi, dobrze zarabia. Ma swoją firmę. Na brak kasy nie narzeka, poza tym to facet z którym możesz porozmawiać dosłownie na każdy temat. Nie różni się inteligencją od tych wszystkich po studiach. Nie ukrywajmy też że niektórzy po studiach nie grzeszą mądrością. Coś wiem na ten temat.
Jest oczytany, czyta dużo książek i dlatego bardzo dobrze się wysławia. Że ktoś nie poszedł na studia nie oznacza że jest głąbem, różnie bywa w życiu, niektórzy nie idą na studia bo po prostu nie stać ich rodziców na to, albo mają ciężką sytuację w rodzinie i z tych względów muszą zrezygnować ze studiów. A angielski każdy głąb się może nauczyć, wystarczy pojechać za pracą do Anglii, posiedzieć parę miesięcy i wtedy lepiej się mówi w tym języku niż jakby się miało wydawać nie wiadomo ile na kursy językowe.

Zresztą, wyobrażasz sobie że każdy idzie studiować, jakby świat wyglądał? Nie mogłabyś pójść np. do fryzjera no bo wszyscy byliby po studiach, fryzjerów by nie było po prostu. Rozejrzyj się dookoła, wiele naszych codziennych czynności czy zachcianek zależy od ludzi po zawodówkach.


I powiem jedno, inteligencji się nie nabywa, nie nabędziesz jej płacąc za studia. Z inteligencją trzeba się urodzić.

37

Odp: Czy któraś z was chciałaby zostać żoną rolnika ?

Dziewczyny!!! Bardzo mnie zainteresował ten wątek:) genialny smile sama mieszkam na wsi, co prawda nie mamy gospodarstwa, ale przecież widzę jak ludzie żyją. Poza tym byłam ostatnio rachmistrzem podczas spisu rolnego, więc się nasłuchałam smile Otóż rolnicy młodsi i starsi mówią "gospodarka się teroz nie łopłaci. Dokładać jacy trzeba, bo ile to z uniji przyjdzie" smile Ja się, broń Boże z tego nie śmieję, wręcz przeciwnie, zgadzam się z tym wszystkim. Praca na roli jest bardzo ciężka, mało opłacalna i nigdy nie ma urlopu. Więc nie chciałabym być żoną rolnika. W żadnym wypadku smile

Odp: Czy któraś z was chciałaby zostać żoną rolnika ?

A jak byłaś rachmistrzem to widziałaś może jakiegoś młodego rolnika ? hehehh
Czy już pouciekali za granice?

39

Odp: Czy któraś z was chciałaby zostać żoną rolnika ?

Jestem w szoku-jaka ocenę maja ludzie bez wykształcenia wyższego.
Gdyby nie średniacy to kto by pracował na produkcji,ziemii,szył,budował  no chyba nie ludzie z mgr przed nazwiskiem.
Pozaty wieś to nie zacofanie-są komputery,internet młodzież się ksztalci -są tez magistrowie za kierownicą traktora.
Oj fajnie jeść chleb,mleczko ale fee tam pracować/
Wiem ,ze nie wszyscy pragniemy tego samego ale gdzie miejsce na spontaniczne uczucie-czyli rolnik to już w to nie wchodzę?
Zarówno w mieście jak i na wsi są ludzie i ludziska.
Gdyby patologie i prostactwo żyło tylko na wsi ale w miastach nie jest mniej ludzi bez wykształcenia,pijących,obiboków itd

40

Odp: Czy któraś z was chciałaby zostać żoną rolnika ?
weronika22latszukaMezaR napisał/a:

A jak byłaś rachmistrzem to widziałaś może jakiegoś młodego rolnika ? hehehh
Czy już pouciekali za granice?

No coż Weronoko... w mojej okolicy nie ma tak dużych gospodarstw, że można byłoby się utrzymywać wyłącznie z rolnictwa. Prawie każdy facet ma stałą pracę, a w rolnictwie do dodatkowo, no bo ktoś musi to robić smile ale pocieszę Cię, jeszcze nie wszyscy uciekli za granicę smile

41 Ostatnio edytowany przez karlayn3 (2010-12-04 22:31:11)

Odp: Czy któraś z was chciałaby zostać żoną rolnika ?

Trochę mi kopara opadła jak przeczytałam wypowiedź Anemonne. To zakończenie - i koniecznie znać angielski. Powaliło mnie to. Jeszcze to, że chciałabyś mieć partnera wykształconego, inteligentnego i oczytanego rozumiem, ale żeby taki warunek jak znajomość języka angielskiego? Pierwszy raz się z czymś takim spotykam. Kojarzy mi się to trochę z wymogami pracodawcy w cv. Wymagania: znajomość języków. O.. a tu chodzi o wybór mężczyzny. Jestem w szoku ale oczywiście to nie moja sprawa kto sobie kogo wybiera na męża. Hm a jakby znał niemiecki a nie angielski to co?? Czy ja nazbyt dosłownie zrozumiałam to zdanie?

Jeśli chodzi o temat wątku, to ja również nie wyobrażam sobie żebym mogłabym mieć faceta rolnika, ale nie dlatego że uważam że są to jacyś gorsi ludzie, niewykształceni, prości itp, ale po 1 nie wyobrażam sobie mieszkać na wsi (a to mogło by się z tym wiązać jeśli np partner miałby swój dom na wsi), nie przepadam za wsiami, nie lubię tego klimatu, to po prostu nie dla mnie. A po 2 nie lubię słyszeć ile to musi jeszcze krów wydoić, ile łajna przerzucić i tym podobne. A pewnie takie rozmowy były by na porządku dziennym. A więc tylko dlatego że wieś to nie mój świat, ja czuje się dobrze jedynie w mieście, gdy czuję to tętno życia... Chociaż kto wie, może kiedys mi się zmieni, nie mówię nigdy.

Dot. innej kwestii: Nie wszystkie studia są płatne, ale jeśli ja chciałabym pójść na studia to musiałabym wydawać ok1000 zł na sam wynajem i życie. A nie stać mnie na to, mama nie byłaby mi w stanie sponsorować. Dlatego teraz zasuwam jak głupia całymi dniami żeby odłożyć sobie na studia. I wcale nie uważam że jestem głupia, nieinteligentna, tylko dlatego, że jestem po średnim.

I powiem tak: nie ma na wsiach (bynajmniej na tych których ja bywałam) tylko rolników tych stereotypowych ani tylko tych nowoczesnych wykształconych. Bo ktoś powiedział, że nie ma już tych stereotypowych wracających z obór, śmierdzących rolników. Jak to nie ma? big_smile Mój kolega nieraz wracał do domu śmierdzący gnojem, gdy byłam u jego siostry big_smile Znam i takich i takich. Jedni siedzą w domu, piją codziennie, nic nie robią poza wiejskimi rozróbami, a drudzy pracują po 12 godzin dziennnie,a  nawet i więcej i to 7 dni w tygodniu, są po studiach, mają gospodarstwa, robią interesy. Pracowałam w firmie gdzie sprzedawano warzywa i owoce, sam szef pracował na roli, a to był jego drugi biznes. Nie wytrzymałam tam więcej niż trzy miesiące. Nie miałam o czym rozmawiać z tymi ludźmi. Zupełnie inna mentalność, zupełnie inne tematy do rozmów, inny sposób rozmowy. A więc to nie dla mnie. Ale oczywiście nie uważam ich za gorszych ludzi, bo wiele dla nas robią.

42 Ostatnio edytowany przez fammefatale (2010-12-05 03:13:46)

Odp: Czy któraś z was chciałaby zostać żoną rolnika ?

A ja się wyłamię i napiszę,że zgadzam się trochę z Anemonne wink.Myślę ,że trochę przesadzacie,dziewczyna nie napisała nigdzie,że ludzie bez wykształcenia są gorsi,tylko,że nie chciałaby mieć partnera po zawodówce,bądź z samą maturą i szczerze mówiąc nie wiem w czym widzicie problem? to jej sprawa,jakie kryterium stawia przy wyborze facetów.Nikomu tym krzywdy nie robi i NIKOGO nie obraża.
Jeśli chodzi o mnie to też wolałabym mieć faceta inteligentnego,wykształconego i ambitnego , z racji tego,że sama przykładam dość dużą wagę do zdobycia wykształcenia. Znam mało osób błyskotliwych,które skończyły zawodówkę, z drugiej strony sporo jest osób po studiach,które nawet nie potrafią się wysłowić,więc to też różnie bywa.
Oczywiście,że liczy się charakter,serce człowieka itd , ale uważam,że ludzie powinni dobierać się również na podobnym poziomie intelektualnym,chociażby po to,żeby jeden drugiemu nie musiał tłumaczyć 10 razy , o co mu chodzi wink
Inna sprawa jest taka,że nie widzę się na wsi i nigdy nie widziałam wink. Całe swoje dotychczasowe życie spędziłam w mieście i nie chciałabym zajmować się gospodarstwem, po prostu nie.W mieście mam większe perspektywy i tego się na razie trzymam.
Tylko podkreślę : nie uważam,że osoby ze wsi lub bez wykształcenia są gorsze,w żadnym razie,ale ja wolę jednak kogoś o podobnych celach,tyle.

43 Ostatnio edytowany przez Anemonne (2010-12-05 14:09:31)

Odp: Czy któraś z was chciałaby zostać żoną rolnika ?

Hahaha, jaki tu bulwers na mnie big_smile

Po pierwsze, tak jak napisała fammefatale - nie uważam, że rolnik jest gorszy od miastowego, tylko że ja nie chciałabym związać się z rolnikiem. Jakbym powiedziała, że kompletnie nie podobają mi się blondyni, więc na męża chciałabym bruneta, to też byście się tak unosili?

karlayn3 napisał/a:

Jeszcze to, że chciałabyś mieć partnera wykształconego, inteligentnego i oczytanego rozumiem, ale żeby taki warunek jak znajomość języka angielskiego? Pierwszy raz się z czymś takim spotykam. Kojarzy mi się to trochę z wymogami pracodawcy w cv. Wymagania: znajomość języków. O.. a tu chodzi o wybór mężczyzny. Jestem w szoku ale oczywiście to nie moja sprawa kto sobie kogo wybiera na męża. Hm a jakby znał niemiecki a nie angielski to co?? Czy ja nazbyt dosłownie zrozumiałam to zdanie?

Nie, bardzo dobrze zrozumiałaś to zdanie. Dlaczego powinien znać angielski? Bo po pierwsze - nie znać w tych czasach angielskiego to po prostu wstyd. Po drugie - bardzo często żartuję po angielsku, bawię się w grę słów, a ktoś, kto nie zna zupełnie angielskiego zwyczajnie nic by z tych żartów nie zrozumiał i nie żartowałby ze mną. A podobne poczucie humoru jest dla mnie w związku bardzo, bardzo ważne. Po trzecie - mam Amerykanów w bliskiej rodzinie i nie chciałabym musieć robić za tłumacza na rodzinnych spędach.

karlayn3 napisał/a:

Jeśli chodzi o temat wątku, to ja również nie wyobrażam sobie żebym mogłabym mieć faceta rolnika, ale nie dlatego że uważam że są to jacyś gorsi ludzie, niewykształceni, prości itp, ale po 1 nie wyobrażam sobie mieszkać na wsi (a to mogło by się z tym wiązać jeśli np partner miałby swój dom na wsi), nie przepadam za wsiami, nie lubię tego klimatu, to po prostu nie dla mnie. A po 2 nie lubię słyszeć ile to musi jeszcze krów wydoić, ile łajna przerzucić i tym podobne. A pewnie takie rozmowy były by na porządku dziennym. A więc tylko dlatego że wieś to nie mój świat, ja czuje się dobrze jedynie w mieście, gdy czuję to tętno życia... Chociaż kto wie, może kiedys mi się zmieni, nie mówię nigdy.

No widzisz, właśnie o to chodzi - świat rolnika to nie mój świat. Mojego faceta raczej widzę w bibliotece, nad fajną, dobrą książką, widzę rozmowy z nim o filozofii, ezoteryce, teoriach fizyki, a nie o przerzucaniu łajna i dojeniu krów. Po raz kolejny zapytam: co w tym jest złego? Czy ja gdziekolwiek napisałam, że rolnik jest tępy, głupi, gorszy? Tutaj:


karlayn3 napisał/a:

Nie miałam o czym rozmawiać z tymi ludźmi. Zupełnie inna mentalność, zupełnie inne tematy do rozmów, inny sposób rozmowy.

prostu przekazałaś esencję moich poglądów.

karlayn3 napisał/a:

Dot. innej kwestii: Nie wszystkie studia są płatne, ale jeśli ja chciałabym pójść na studia to musiałabym wydawać ok1000 zł na sam wynajem i życie. A nie stać mnie na to, mama nie byłaby mi w stanie sponsorować. Dlatego teraz zasuwam jak głupia całymi dniami żeby odłożyć sobie na studia. I wcale nie uważam że jestem głupia, nieinteligentna, tylko dlatego, że jestem po średnim.

Nie twierdzę, że WSZYSTKIE osoby, które nie poszły na studia, są nieinteligentne i bezwartościowe. Chodzi mi tutaj właściwie o inny wymiar - o ludzi, którzy nie idą na studia z lenistwa albo przez myślenie, że się na nie nie nadają. Jeśli ktoś idzie do zawodówki, zamiast do liceum czy technikum, gdzie może zdać maturę, to dla mnie jest zwyczajnie leniwy albo za głupi na liceum (bo tacy też się zdarzają). W obu przypadkach - nie chciałabym kogoś takiego na męża.

karlayn3 napisał/a:

I powiem tak: nie ma na wsiach (bynajmniej na tych których ja bywałam) tylko rolników tych stereotypowych ani tylko tych nowoczesnych wykształconych.

Tutaj niestety dałaś mi dobry przykład - nie chciałabym żyć z kimś, kto używa słów, których znaczenia nie zna, i umieszcza je we wziętym z Kosmosu kontekście... wink Dlatego stawiam na rozwijanie się - niekoniecznie poprzez studiowanie kierunku, który nas nie interesuje, za który zapłacą rodzice, a my prześlizgniemy się na trójach, byle mieć papier. Po prostu - rozwijać się trzeba.

44

Odp: Czy któraś z was chciałaby zostać żoną rolnika ?

Wydaje mi się, że słowo rolnik w kontekście tego tematu wcale nie oznacza człowieka. "Czy chcecie zostać żoną rolnika" w moim rozumieniu oznacza "czy chcecie mieszkac na wsi, zajmować się gospodarstwem, żyć z człowiekiem, który zarabia na życie uprawiając ziemię/hodując zwierzęta". Jak w każdym zawodzie - rolnicy są różni. Jednak można pewną ogólną specyfikę wyrożnić. Tak jak napisała karlayn oni mają inną mentalność, inne tematy do rozmow, inny sposób rozmowy niż ludzie z miasta. Mają też inny styl życia, inne priorytety, wartości. Nie brakuje wśród nich dobrych ludzi, ale to nie jest powód, żeby byc Matką Teresą i iść żyć na wsi dla idei, że rolnik też czlowiek. Jak najbardziej człowiek, ale z innego świata. Jeśli komus ten swiat nie odpowiada to ma pełne prawo na pytanie "czy chciałabyś mieć męża rolnika" odpowiedzieć "nigdy w zyciu".

45 Ostatnio edytowany przez karlayn3 (2010-12-05 20:02:34)

Odp: Czy któraś z was chciałaby zostać żoną rolnika ?

No więc Anemonne dziękuję za wytłumaczenie, teraz rozumiem skąd ten angielski tongue Ale wiesz za pierwszym razem to trochę razi tongue Oj i nie czepiaj się słówek (bynajmniej). tongue Wiem, powinno być "przynajmniej".

Pytałaś "co w tym złego?" Nic tongue Mam takie samo zdanie wink

46

Odp: Czy któraś z was chciałaby zostać żoną rolnika ?

Rolnik...hmmm
Czy on po fakultetach czy madry czy glupi czy prosty czy inteligentny to ma nawieksza dla mnie wade pod sloncem-POLE!
Pole w D***kole:)
Ninawidze i nie umiem-i niechce umiec pracowac w polu...

47

Odp: Czy któraś z was chciałaby zostać żoną rolnika ?

jeżeli się kogoś kocha, to nie ważne jaki ma zawód - rolnik też człowiek

48

Odp: Czy któraś z was chciałaby zostać żoną rolnika ?

Ja bym powiedziała, że rolnik, rolnikowi nie jest równy. Znam przypadek córki dyrektorki renomowanego liceum, która wyszła za rolnika, ba rzuciła studia bo po co się uczyć, kiedy facet ma sady przynoszące olbrzymie dochody a do zbioru i prac najmuje ludzi? Inny rolnik po sąsiedzku mojej babki obu córkom kupił 10 lat temu mieszkania w Warszawie.
Znam też przypadek rolnika, który zaczynał od hodowli byków i handlu bazarowego a teraz ma willę w Wilanowie. Osobiście też poznałam faceta rolnika po najlepszej uczelni i najbardziej snobistycznym kierunku, którego rodzice zrobili karierę dzięki działalności partyjnej w PSLu i teraz on pracuje na jednym z wyższych stanowisk w urzędzie wojewódzkim. Żony takich rolników i posiadaczy ziemskich nie muszą się "hańbić pracą".

49

Odp: Czy któraś z was chciałaby zostać żoną rolnika ?
toffee napisał/a:

rzuciła studia bo po co się uczyć, kiedy facet ma sady przynoszące olbrzymie dochody a do zbioru i prac najmuje ludzi?.

Szczerze? np po to,żeby się rozwijać?mieć wiedzę?
Ale to zależy,jakie kto ma priorytety,może to i dziwne dla kogoś,ale ja się uczę nie tylko dla pieniędzy,ale i dla rozwoju.

50

Odp: Czy któraś z was chciałaby zostać żoną rolnika ?
fammefatale napisał/a:
toffee napisał/a:

rzuciła studia bo po co się uczyć, kiedy facet ma sady przynoszące olbrzymie dochody a do zbioru i prac najmuje ludzi?.

Szczerze? np po to,żeby się rozwijać?mieć wiedzę?
Ale to zależy,jakie kto ma priorytety,może to i dziwne dla kogoś,ale ja się uczę nie tylko dla pieniędzy,ale i dla rozwoju.

Przecież napisałam ironicznie-w domyśle, że niektórym kobietom zasobny portfel do szczęścia wystarczy, nawet jeśli zdawałoby się, że ambicje edukacyjne wyssały z mlekiem matki.

51

Odp: Czy któraś z was chciałaby zostać żoną rolnika ?

No tak,ale nie dla każdego jest to takie logiczne,bo teraz dużo się mówi o tym,że wykształcenie jest mało ważne.

52

Odp: Czy któraś z was chciałaby zostać żoną rolnika ?

przyznam ze porazily mnie wasze wypowiedzi, sporo w nich prawdy ale nie wpadlyscie na to ze (a jezeli tak to sorry moze nie doczytalam dobrze) rolnik moze miec wyksztalcenie wyzsze !

tak znam takiego czlowieka - w mojej rodzinie jest taki przypadek. siostra cioteczna poznala go na studiach (!) po ich skonczeniu prowadzili gospodarstwo dla pewnego niemca. teraz nadal to robia tylko ze dla innego wlasciciela. jest rolnikiem - ktory zarzadza calym ogromnym gospodarstwem.
rolnik po studiach ! nieslychane ....

53

Odp: Czy któraś z was chciałaby zostać żoną rolnika ?
Delta napisał/a:

przyznam ze porazily mnie wasze wypowiedzi, sporo w nich prawdy ale nie wpadlyscie na to ze (a jezeli tak to sorry moze nie doczytalam dobrze) rolnik moze miec wyksztalcenie wyzsze !

tak znam takiego czlowieka - w mojej rodzinie jest taki przypadek. siostra cioteczna poznala go na studiach (!) po ich skonczeniu prowadzili gospodarstwo dla pewnego niemca. teraz nadal to robia tylko ze dla innego wlasciciela. jest rolnikiem - ktory zarzadza calym ogromnym gospodarstwem.
rolnik po studiach ! nieslychane ....

Popieram - chyba współcześnie coraz mnie jest "rolników" w gumiakach i z brudnymi paznokciami, a więcej "przedsiębiorców" - którzy prowadzą w pełni zmechanizowane gospodarstwa rolne.
Wystarczy zajrzeć na jakąkolwiek uczelnię przyrodniczą - choćby warszawskie SGGW - żeby zobaczyć ile jest tam chłopaków - inteligentnych, oczytanych, znających języki. Ich rodzice mają gospodarstwa - większe lub mniejsze - które ktoś po prostu musi przejąć. To, że są wychowani na wsi nie znaczy że im słoma z butów wyłazi.

A tak na marginesie - rolnik to zawód, nie stereotyp.

54

Odp: Czy któraś z was chciałaby zostać żoną rolnika ?

Pewnie że masz racje zostały tylko bardzo duże gospodarstwa rolne bo małe nie opłacalne,teraz rolnik posiada traktor np.LAMBORGHINI i może nim jeżdzić w garniturze, pełne wyposażenie posiadają łącznie z nawigacją satelitarną.A wykształcenie to tylko papier

55

Odp: Czy któraś z was chciałaby zostać żoną rolnika ?

Mam męża który pochodzi ze wsi, rodzice mają gospodarstwo, dużo im przy nim pomagał. Nie mógł iść dalej się uczyć bo rodzice potrzebwali go na gospodarstwie. I powiem szczerze, że trochę bardzo przez to zniszczyli mu życie, bo facet jest naprawdę mądry a skończył  w zawodówce i to jeszcze z zawodem którego nie wykonuje teraz. Nie widzę w tym nic złego, żeby być żoną takiego meżczyzny, choć pewnie inaczej jest z tymi którzy po małżeństwie dalej pracują na gospodarstwie. To już zależy od człowieka. Ja osobiście nie obrażałabym faceta, który pracując na roli, nie poszedł na studia, niektórzy są naprawdę mądrzy, a nie moga sobie pozwolić na dalszą edukację.

56

Odp: Czy któraś z was chciałaby zostać żoną rolnika ?

Niezwykle zainteresowała mnie tocząca się w tym wątku dyskusja, doceniam również sposób jej prowadzenia za ,który chylę czoła przed jej uczestniczkami i uczestnikami. Ponieważ w pewien sposób jestem związany ze wsią i rolnictwem postanowiłem napisać parę zdań. Ze względu na fakt, że mógłbym co najwyżej zostać mężem rolniczki, to na postawione w tym wątku pytanie odpowiem z trochę innego punktu widzenia.
Na pierwszy ogień kwestia stereotypu. Do żywego mnie rusza pokazywanie zarośniętych typów w gumowcach i waciaku z winem pod pachą, rowerem u boku i mówienie, że oto rolnik. Temu stereotypowi trzeba się przeciwstawić. Tak tacy ludzie oczywiście mieszkają na wsi i często potrzebują pomocy, ale to nie są rolnicy !

Po drugie, wbrew opiniom niektórych uczestników dyskusji dla większości swych mieszkańców wieś nie stwarza jakiejkolwiek perspektywy, poza wegetacją i to jest smutne. Nie ma się więc co dziwić kobietom, które wybierają jakkolwiek perspektywę życia w mieście niż powolne konanie na wsi, nawet z całkiem porządnym mężczyzną.

Stoję na stanowisku, że to osobowość głównie określa wartość człowieka, także w sferze matrymonialnej. O charakterach nie chciał bym jednak dyskutować, bo pewnie dobrzy ludzie są wszędzie podobnie jak i niedobrzy, z tą różnicą że tymi nie dobrymi nie warto sobie zaprzątać głowy, a co dopiero serca.  Na to konto zacytuję klasyka ?Byt kształtuje świadomość?. A byt rolnika to generalnie nie bajka, nie jest on prosty, uwierzcie na słowo, bo nie chcę rozwodzić się nad sprawami natury technicznej. Jednak, jeśli ktoś ma powołanie do takiego życia i pracy to potrafi ono być niezwykle satysfakcjonujące, ale nigdy nie jest proste. W związku z tym są pseudo rolnicy oraz ci przez wielkie ?R?, którzy całkiem przyzwoicie sobie radzą i nie chcę nikomu robić reklamy, ale powinni oni być traktowani jako pierwszej jakości materiał na męża.

Chciałem jednak poruszyć trochę inną kwestię, która nieśmiało pojawiła się już w kilku wypowiedziach.  Rolnik wybierając partnerkę oprócz zwykłego ?podobania się? musi zwrócić uwagę na jeden ważny aspekt - czy ta dziewczyna nadaje się na wieś ?! (To chyba oczywiste, że nie tylko kobieta może się zastanawiać czy życie na wsi to życie dla niej ?)  I nie chodzi mi tu o codzienną pracę fizyczną w gospodarstwie, bo istnieje ograniczony zakres pracy, która się dla kobiet w ogóle nadaje i niewiele kobiet, które nadają się do jej wykonywania. Chodzi o wkład jaki potencjalna partnerka zechce wnieść do wspólnego rodzinnego przedsięwzięcia ? gospodarstwa rolnego.  Rolnik to szczególny rodzaj przedsiębiorcy prowadzi on ?rodzinny business?, który pozbawiony członu ?rodzinny? traci zbyt wiele by można się nim było cieszyć.  Sądzę, że znalazło by się sporo kobiet zdolnych od akceptacji i wsparcia, choćby ?duchowego? czy organizacyjnego takiego przedsiębiorstwa, doceniających wartości pracy i bycia ?na swoim?, posiadających naturę przedsiębiorcy. Wystarczy trafić z odpowiednim przekazem do odpowiedniej osoby - c'est la vie.

57

Odp: Czy któraś z was chciałaby zostać żoną rolnika ?
marcz napisał/a:

Do żywego mnie rusza pokazywanie zarośniętych typów w gumowcach i waciaku z winem pod pachą, rowerem u boku i mówienie, że oto rolnik. Temu stereotypowi trzeba się przeciwstawić. Tak tacy ludzie oczywiście mieszkają na wsi i często potrzebują pomocy, ale to nie są rolnicy !

To są bezrobotni, którzy nie chcą pracować a utrzymują się zazwyczaj z emerytur  swoich matek.  Nie chcą w żaden sposób sobie pomóc, nie chcą dorobić ale żebrać o złotówkę potrafią.  W miastach też są ale przesiadują zazwyczaj w parkach bądź na osiedlowych ławeczkach.  Tyle, że taki widok przypisany jest wsiom a jak wieś to musi być rolnik?.

marcz napisał/a:

Po drugie, wbrew opiniom niektórych uczestników dyskusji dla większości swych mieszkańców wieś nie stwarza jakiejkolwiek perspektywy, poza wegetacją i to jest smutne. Nie ma się więc co dziwić kobietom, które wybierają jakkolwiek perspektywę życia w mieście niż powolne konanie na wsi, nawet z całkiem porządnym mężczyzną.

Rolnictwo to nie tylko krowy, świnie, owce to także uprawy. Teraz większość rolników ma mało wspólnego z gnojem? ale przeświadczenie, że rolnik=krowy=obora=gnój pozostało do dziś.

marcz napisał/a:

A byt rolnika to generalnie nie bajka, nie jest on prosty, uwierzcie na słowo, bo nie chcę rozwodzić się nad sprawami natury technicznej. Jednak, jeśli ktoś ma powołanie do takiego życia i pracy to potrafi ono być niezwykle satysfakcjonujące, ale nigdy nie jest proste. W związku z tym są pseudo rolnicy oraz ci przez wielkie ?R?, którzy całkiem przyzwoicie sobie radzą i nie chcę nikomu robić reklamy, ale powinni oni być traktowani jako pierwszej jakości materiał na męża.

Oczywiście. Dziś rolnik musi znać się na wszystkim! Musi nie tylko znać się na uprawie czy hodowli. Musi także być ekonomistą, menedżerem, operatorem skomplikowanych maszyn, mechanikiem, potrafić korzystać z komputera i Internetu, wypełniać stosy papierków etc.

58

Odp: Czy któraś z was chciałaby zostać żoną rolnika ?

Osobiście dla mnie wybór jest prosty - gdybym pokochała rolnika, a byłby to czlowiek inteligentny i dogadywałabym się z nim to nie widziałabym absolutnie przeciwwskazań dla małżeństwa. Do tego taki człowiek zna cięzką prace, szanuje ziemie przez co jest czasem bardziej wartościowy niż niejeden z miasta. Co więcej, często jeżdzę na wieś i znam różnych rolników. Co moge od siebie powiedzieć to to, że stereotypowy rolnik odchodzi w niepamięć, Ci którzy chcą się przebić, głównie młode pokolenie, muszą mieć wykształcenie i wiedze z różnych dziedzin. To w starszym pokoleniu spotyka się jeszcze takich stereotypowych.

Moja kuzynka wyszła za mąż za rolnika z duuużym gospodarstwem, pięknym domem i 2 samochodami tongue normalnie mi kopara opadła jak zobaczyłam ich dobytek big_smile i co ciekawe ona jest z niewielkiego, ale miasta i przyzwyczaja się do krówek, świnek, pól.

59

Odp: Czy któraś z was chciałaby zostać żoną rolnika ?

Jestem dziewczyną ze wsi,mam średnią szkołę,maturę,szkołę policealną...znam dwa języki obce...Moje zdanie jest takie:rolnik rolnikowi nie równy:inteligencją,zachowaniem,wykształceniem i oczywiście ambicją.Dzisiejszy chłopak ze wsi ma przecież swobodny dostęp do szkół,uczelni,internetu i wszelkich dóbr kultury,posiada auto,zarabia pieniądze.Natomiast żona rolnika prócz tego wszystkiego co wyżej napisałam posiada wolny dostęp do kosmetyczki,fryzjera,sklepów z kosmetykami...Rolnicy jeżdżą na wczasy,do kina...Warunek jest jeden-trzeba kochać wieś,nie wstydzić się jej i wyjść za mąż za chłopaka,którego się kocha.Trzeba łamać stereotypy:-).Mieszkam w mieście,mam wszystko pod nosem,ale...wolałabym na wsi,bo znam ją i niczego się nie boję:-)

60

Odp: Czy któraś z was chciałaby zostać żoną rolnika ?

Od dłuższego czasu obserwuję Waszą dyskusję w tym wątku i dzisiaj zdecydowałam się aktywnie zabrać głos. Sprawa dotyczy mnie bardzo bezpośrednio, spotykam się z rolnikiem. Inteligentny, wykształcony chłopak i absolutnie nie pasujący do obiegowych stereotypów o "chłopku roztropku". Ma ogromne gospodarstwo i jak dla mnie to jest bardziej przedsiębiorcą niż typowym rolnikiem, mam ogromny szacunek dla niego i jego pracy. Jak dla mnie - człowiek sukcesu. Jak zaczynaliśmy się spotykać nie miało dla mnie znaczenia co robi i skąd jest, dla mnie był atrakcyjnym interesująym mężczyzną. Tyle. Ale...
z biegiem czasu przestało być już tak różowo. Zaczęły nam przeszkadzać nasze wzajemne przyzwyczajenia, które wynikają z trybu życia i pracy. Ja pracuję na uczelni, oprócz zajęć ze studentami dużo czasu spędzam w biblitekach i na konferencjach, wiec często wyjeżdżam. Poza tym mieszkam dosyć daleko od rodziny, więc niejako przjaciele zajmują ich miejsce, często spotykamy się wieczorami, razem gotujemy, wychodzimy do restauracji albo wyjeżdżamy gdzieś na weekendy. On z kolei jest domatorem przywiązanym do rodziny i rodziców z którymi ciągle mieszka, nie rozumie, dlaczego ja jestem aż tak bardzo związana z przyjaciółmi i nie akceptuje trybu życia, jaki prowadzimy. On nigdy nie wyprowadzi się od rodziców (w sensie budowy własnego domu), bo jak sam mi wytłumaczył byłaby to głupota skoro mają duży dom, ja absolutnie wyobrażam sobie mieszkania z teściami nawet w największym domu. Kolejną sprawą są obowiązki zawodowe, on jest trochę "przywiązany" do miejsca z racji tego, że zwierzęta jeść muszą i nie rozumieją, że jest weekend. Poza tym gospodarstwo rolne, to taki biznes, którgo nie można zamknąć na 2 tygodnie i jechać na wakacje. I ja to wszystko rozumiem ale im dłużej się spotykamy, tym mniej mi to odpowiada. I nie zrozumcie mnie źle, tu nie chodzi o to, że jestem kapryśną damulką z miasta. Wręcz przeciwnie, pochodze ze wsi, przeprowadziłam się do miasta w liceum i tak już zostało. I chyba dlatego, ze znam życie na wsi budzi się we mnie pewien sprzeciw. Bo mi takie życie nie odpowiadało i mimo tego, że przez chwilę myślałam, że chodzi o człowieka a nie o miejsce, to chyba nie jestem w stanie się przełamać. Nie umiałabym zrezygnować ze swobody, jaką daje mi życie w mieście. I wiem, że wszystko co mam tutaj, miałabym i na wisi, po kilkunastu minutach jazdy samochodem, ale to jednak jest to kilkanaście minut i zawsze kłopot, czy mogę wypić wino do kolacji czy też nie, a ja wyjdę ze znajomymi i wypiję drinka, to jak ja do domu wrócę. Zapewne jest to kwestia mojego nastawienia i stylu życia, ale myślę, że kazda dziewczyna z miasta, która decyduje się na życie z rolnikiem powinna być świadoma na co się decyduje. Bo nawet najwszpanialszy mężczyna nic nie poradzi na naszą frustrację z powodu drastycznej zminy stylu życia. Bo życie na wsi jest inne i powie to każdy, kto migrowal w jedną bądź drugą stronę.

Odp: Czy któraś z was chciałaby zostać żoną rolnika ?

Raczej nie wyobrażam sobie siebie jako żony rolnika, nie dlatego, że uważam go za kogoś gorszego, od np. wykształconego architekta, czy informatyka, ale dlatego, że sama jestem z miasta. Całe życie mieszkam w mieście i sądzę, że to po prostu nie udałoby się, byłoby między nami zbyt wiele różnic.

62 Ostatnio edytowany przez davne25 (2011-01-18 13:00:26)

Odp: Czy któraś z was chciałaby zostać żoną rolnika ?

Ja nie chciałabym mieć męża za rolnika z czystych spraw. Nie mam w domu gospodarstwa i jakoś mnie odciąga facet rolnik nie wiem dlaczego nie umiem wyjaśnić ale nie uważam,że jest kimś gorszym.

63

Odp: Czy któraś z was chciałaby zostać żoną rolnika ?

Nigdy w życiu. Mi sie podoba życie w mieście. Owszem lubię góry, wsie itp ale tylko na niedługi wyjazd, tak zeby odpoczac. Nie wyobrazam sobie zycia z rolnikiem ktory wstaje rano i lata po polu w gumiakach upaprany ziemią. Never! Wolę zwykłe miejskie życie wink

64

Odp: Czy któraś z was chciałaby zostać żoną rolnika ?

Mój chłopak sie krztałci ale ma gospodarstwo po tacie i chce tam wrócić, planujemy jak na razie wspólna przyszłosć wiec rozumiecie....;p
zreszta taki rolnik to mi sie wydaje prawdziwy chłop a nie laluś z włosami na żel,

Wydaje mi sie że jest taki stareotyp;p że rolnik to pijak, że głupi, niewykrztałcony bez jakiejs kultury i pewnie częściowo jest to prawda

65 Ostatnio edytowany przez werka (2011-01-18 21:28:28)

Odp: Czy któraś z was chciałaby zostać żoną rolnika ?

W każdym stereotypie jest troch prawdy, niestety.

A co do wykształcenia naszych rolników, to moj chłopak (o  którym pisałam wcześniej, też rolnik) ma skończone 2 kierunki studiów na uczelni technicznej, więc w kwestii wykształcenia sporo miejskich panów mogłoby mu pozazdrościć. Poza tym biega po seminariach, dyskusjach, wykładach itp. więc ciągle się dokształca i rozwija. Co prawda nie widzę się u jego boku na wsi i żoną rolnika nie zostanę nigdy w życiu, ale na jego przykładzie widać doskonale, jak różni są rolnicy. I oby więcej takich ludzi, to za jakiś czas obraz chłopa w kaloszach, co biega po polu z widłami będzie tylko wspomnieniem wink

Posty [ 1 do 65 z 459 ]

Strony 1 2 3 8 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STYL ŻYCIA I SPOŁECZEŃSTWO KOBIECYM OKIEM » Czy któraś z was chciałaby zostać żoną rolnika ?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024