Ja byłam z facetem 5 lat. Jednak były jakieś kłótnie, ale zawsze potem się godziliśmy i byliśmy razem. On zawsze mówił że by chciał ze mną kiedyś zamieszkać,być ze mną juz do konca i ja mu wierzyłam, ufałam. Wiedzialam,ze zawsze bedziemy razem. Jednak stało się na odwrót.
Jakoś 2,3 lata temu, mówil wszystkim, że ja mu nie pozwalam mieć "koleżanek". Ale olałam to.
W szkole zawsze miał jakieś koleżanki, ale wszystko mi opowiadał, o czym z nimi rozmawiał itepe.
Wiedziałam,ze pewna koleżanka podobała mu się z wyglądu, ale on mówil ze on nic do niej nie ma bo to tylko koleżanka. Tak samo chodził do swojej"ex" do sklepu po notatki z wykładów.
A później tak się dowartościował, zaczął czytac jakieś ksiązki"sekret" i te sprawy. On wiedział że miałam problemy domowe, zdrowotne, finansowe, i miałam doła. Czesto chodziłam smutna.
Zamiast mnie pocieszać, pomóc, zawsze mi wmawiał: "że ja chce chorować, ja chce własnej autodestrukcji, to tylko moja wina, że ja jestem chora" itepe...
wulgaryzm mnie to, nie moglam wytrzymać.
Póżniej zaś, jak poszedł do innej szkoły, poznał nowe kolezanki. Oczywiscie wszystko mi opowiadał.
Tak się podniecał,że jego dziewczyny podrywaja;/ bo on czuje sie wtedy atrakcyjny.
wulgaryzm mnie to wszystko. Później sam zapoznał się z pewną dziewczyną ze szkoly, i jeździł z nią do szkoly busem. Oczywiscie w pierwszy dzień kiedy ją poznał to ona zapytała się jego, czy on ma dziewczyne. Często opowiadał mi o ich rozmowach, np.
że ta dziewczyna miała już paru chłopaków o jego imieniu, i że ona lubi jazde konną.
Z jego opowieści dziewczyna ubiera sie jak plastik, krótkie futerko, spodniczka, na mróz -20stopni, obcasiki itpe.
Ogolnie pewnie ladniejsza odemnie, tak stwiedzilam bo i odwalona. Poszedl kiedys z nia do parku i rozmawial itepe. Ale oczywiscie zawsze mówil ze to tylko koleżanka.
Potem kiedyś ona go odwiozła autem do domu, i on dał jej wino:/ za ta podwózke.
Co mnie naprawde wulgaryzm, jakby nie mógł dac jej kasy czy co..
Mnie też kiedyś dał wino jak z nim chodzilam!!!
Nastepnie, miał drugą koleżanke, opowiadał że to"tylko kolezanka" ze szkoly. Laska dowalała hasłami typu: że on jej będzie pomagał fizycznie bo zerwała z chlopakiem, ze on to jej chłopak- co oczywiscie było na żarty.
Często z nią rozmawiał o związkach, wypytywała się jego czy on jest ze mną fizycznie i psychicznie i te sprawy. Czy ja jestem jego kolezanka= bo wtedy jej gadał cały czas, że on się zastanawia, że jesteśmy na etapie rozmów= jak sie klocilismy. A ja wtedy normalnie sie z nim spotykalam. Ona zapraszała go na spanie w akademiku, albo czy on kiedyś ją odwiedzi- co oczywiscie wg. niego było na żarty.
Tak mnie to wulgaryzm ze wtedy już nie moglam wytrzymać.
Potem jak z nią rozmawial na gadu, to za kazdym razem usuwal rozmowy, a tlumaczył sie, że przypadkowo się usunęło czy coś w tym stylu.
Ale gdy pokazał mi pare rozmów, to oczywiscie ta laska wysyłała mu buźki :* na pożegnanie, i takie sprawy. On oczywiscie tez jej wysyłał. Gadala ze bez niego ona nie zrobi swoich"urodzin" imprezki, a on powiedzial ze go nie bedzie. Mówił mi że ona jest ładna bo mu sie podoba, że ma charakter ok, że ją lubi, a ona jego. Ze on mysli ze ona go uważa za przyjaciela. Ale jak oczywiscie powtarzal, że to tylko koleżanka:/
Często mi tez mówil,ze ona powinna być jego"terapeutką".
Zawsze jak sie o to kłocilam, to mi mówil. że to tylko koleżanka:/
wulgaryzm mnie to co sie dowiedzialam, że przez przypadek on miał być w pewnym mieście na sylwestrze, tam gdzie ona wlasnie miała być, ale go nie bylo tam bo byl ze mną.
Nie wspomne że jak z nią rozmawiał, to zadawał pytania typu: czy ludzie sie dobierają po zapachu;/
Tol było powodem naszego powolnego rozpadu związku, bo ja nie moglam wytrzymać kiedy on mi wmawiał,że on jest dobry i nic złego nie robi, a ja go opieprzałam o to wszystko:/ Ze to tylko kolezanki
No a gdy obiecał mi ,ze sie poprawi i zerwie z nimi kontakty, to nic sie nie zmieniło:(
A dalej mi dogadywal haslami, że jego koleżanka zrobila mu dobrze psychiczie;/bo mu dała notatki.
Gdy chcialam z nim być i o to walczylam probowalam go przekonać zeby był ze mną ,to pytalam się czy by był z ta koleżanka ze szkoly, to powiedzial,że
gdyby mieszkala blisko niego to moze by z nią był, i gdyby nie mial nikogo= a wtedy ze mną się rozstawal. Powiedział,ze chyba idzie na łatwizne ze znowu będzie ze mną..
Dogadywał mi roznego typu hasłami, podtekstami seksualnymi z jego kolezankami= wg. niego na zarty, powiedział, że on nie wiedział" ze mnie krzywdzi" caly czas mu to powtarzalam. Tak jakby świadomie mi dogadywał, ale ze nie wiedzial o tym? Zalosny
Nie moglam juz psychicznie tego wytrzymać
Nie mówiąc już o tym,że caly czas jak chodziłam do niego, to puszczał wideoklip pornograficzny
Pussy Ramsteina, i się tak podniecał tym ;/ a jak ktoś to widział bez cenzury, to jest ostra pornografia.
Wogole wulgaryzm mnie ze on wszystko wygaduje tej kolezance o naszym zwiazku;/
Pozniej doszlo do tego, że przez niego miałam wypadek. Musze podkreślić ze wtedy byłam w złym stanie psychicznym, dolowalam itepe, caly czas zdenerwowana.
Przez przypadek mnie uderzyl, i mialam krwotok w brzuchu, dostalam wstrząsu i mialam operacje
i na tym sie to zakonczylo.
Nie moglam na niego patrzeć, obwinialam go o to że przez niego moglam umrzec, i że gdybym byla pozniej w szpitalu to by nie było co ratować. Wyzywalam itepe..
Ale najlepsze jest to, że to on ze mna sie rozstal, i to on czuł się pokrzywdzony.
To on czuł sie pokrzywdzony i niczemu winny:/ Ze jemu nic na sercu ani sumieniu nie leżalo..
Nie mogłam tego znieść ze on nawet za grosz winy nie czuł, i ze w wtedy tak pozno mi pomógł, zaprowadzil do ośrodka, gdy ja ledwo na nogach chodzilam. Zamiast do szpitala. Dopiero po 10 godzinach mnie tam zaprowadzil od poczatku krwotoku.
A wczesniej oczywiscie pił.
I to on sie rozstał gdy ja byłam po operacji, i nigdy mnie nie odwiedził nawet w domu://
A ja? ja caly czas robie sobie nadzieje, że moze kiedys z nim bede, ale on odpowiedzi zadnej nie daje. Bo czuje sie pokrzywdzony:/