Proszę pomóżcie. Czy jest szansa,że wrócimy do siebie... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Proszę pomóżcie. Czy jest szansa,że wrócimy do siebie...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 31 ]

Temat: Proszę pomóżcie. Czy jest szansa,że wrócimy do siebie...

Proszę, nie krytykujecie mnie. Od 7 miesięcy spotykałam się z żonatym mężczyzna (ja 31 on 34l). Pracowaliśmy razem i po ponad roku czasu coś zaiskrzyło między nami. Długo się broniłam,jednak uczucie wzięło górę. Wiem, że X kochał mnie i chciał rozstać się z żoną. Oboje nie są ze sobą szczęśliwi. Łącza ich tylko dzieci. Zawsze byłam przeciwna zdradom, jednak nawet na przykładzie mojej siostry widzę że nie warto się męczyć w małżeństwie. Przeżyłam super 7 miesięcy, jednak przyznaje nie zawsze go szanowałam, bardzo często wywoływałem kłótnie bez niczego. Męczyło mnie to, że ma żonę. Jednak jestem pewna, że on kochał i traktował mnie poważnie. Potrzebował tylko czasu. Nie łatwo zostawić dwójkę dzieci. Miesiąc temu doszło do kłótni ( moja wina). X powiedział mi, że między nami koniec. Że chciał zostawić dla mnie rodzinę, ale pokazałam mu że nie potrafiłam sprostać pewnej sytuacji i nigdy go nie kochałam. Przepraszała go tysiąc razy. Jednak powiedział, że nie zmieni decyzji. To nie jest tak że nic do mnie nie czuje, jednak nie może ze mną być. Tydzień temu odeszłam z pracy. Napisał mi smsa,że spotkanie mnie jest jego najlepszym wspomnieniem i żałuję że musimy się rozstać. Dodał, że gdybym coś potrzebował to zawsze mogę na niego liczyć. Dałabym wszystko, żeby do mnie wrócił. Czuje, że nadal mnie kocha. Wypytuje mojej koleżanki co u mnie jednak nawet jej powiedział, że nie zmieni swojej decyzji. Dodam, że bardzo źle zniósł nasze rozstanie. Wciagu dwóch tygodni schudł 7 kg. Proszę tak jak napisałam we wstępie nie krytykujecie mnie, że nie wchodzi się w relacje z żonatymi. W mojej rodzinie było dużo rozwodów i dopiero za drugim razem większość ułożyła sobie życie. Czy uważacie, że jest nadzieja,że X ochłonięciu i da mi druga szansę. Odeszłam z pracy i raczej nie mamy kontaktu. Bardzo go kocham i potrafiłbym zaakceptować jego dzieci...

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Proszę pomóżcie. Czy jest szansa,że wrócimy do siebie...

Ja nie mam zamiaru Cie krytykowac bo teraz zycie plata rozne figle i dzis jest tak a jutro inaczej.Jedno jest pewne ze on jest zagubioby i to ze tak ci powiedzial nie oznacza ze tak musi byc.Daj mu troszke czasu i niech to cisnienie z niego zejdzie.Na twoim miejscu utrzymywal bym maly kontakt bez nalegania bo jemu tez napewno nie bylo latwo sie z Toba rozstac skoro cos was laczylo.Druga sprawa ze nigdy nie wiesz jak naprawde wyglada sytuacja miedzy nim a jego zona a to co on ci mowil moze byc tylko bajeczka bys w to wszystko uwierzyla.Tak jest zawsze w sytuacji zonatych czy mezatek gdy znajduja sobie kochankow i to jest stara spiewka.Do takiego zwiazku musisz byc pewna i na twoim miejscu napisalbym do niego krotka wiadomosc o spotkaniu i rozmowie w cztery oczy bo ci na nim zalezy i wiesz ze popelnilas blad cokolwiek to bylo.Poczekaj na odpis i wtedy bedziesz wiedziala na czym stoisz.

3

Odp: Proszę pomóżcie. Czy jest szansa,że wrócimy do siebie...

Spotkaliśmy sie. Powiedział,że na razie nie może ze mną być. Może za miesiąc lub rok przyjdzie i będzie prosił o wybaczenie, a może nigdy. Ze jeśli to przeznaczenie to będziemy razem. Ale bardzo go zranilam i nie może mi wybaczyć. Fakt, że to on ma dużo do stracenia. Ja nadal jestem singielka. I wiele razy pokazałam mu,że nie jestem pewna swoich uczuć. Jednak on chyba nie zdawał sobie sprawy jak mi ciężko było w owej sytuacji. Poprosił moja przyjaciółkę aby się mną opiekowała, bo widział jak strasznie to przeżywam. Jednak pewne sytuacje dają mi nadzieję, że on dała mnie kocha. A może to tylko troska w imię tego co między nami było. To naprawdę dobry człowiek. X nie chce abym się z nim kontaktowała. Po dwóch tygodniach zagadał na co słychać i czy wszystko u mnie ok. Zapytałam czy tęskni. Powiedział że niewazne bo i tak do mnie nie wróci. Muszę to uszanować, bo boje się że przez narzucanie się może mnie znienawidzić. Druga sprawa jest to że chce otworzyć swój biznes i jest zajęty. Jako kobieta uważam,że dla miłości zrobiłabym wszystko. Może mężczyźni mają inne myślenie. Mam nadzieję że to dumą, ego nie pozwala mu mi wybaczyc i że kiedyś zatęskni i wróci...

4

Odp: Proszę pomóżcie. Czy jest szansa,że wrócimy do siebie...
suchar86 napisał/a:

Spotkaliśmy sie. Powiedział,że na razie nie może ze mną być. Może za miesiąc lub rok przyjdzie i będzie prosił o wybaczenie, a może nigdy. Ze jeśli to przeznaczenie to będziemy razem. Ale bardzo go zranilam i nie może mi wybaczyć. Fakt, że to on ma dużo do stracenia. Ja nadal jestem singielka. I wiele razy pokazałam mu,że nie jestem pewna swoich uczuć. Jednak on chyba nie zdawał sobie sprawy jak mi ciężko było w owej sytuacji. Poprosił moja przyjaciółkę aby się mną opiekowała, bo widział jak strasznie to przeżywam. Jednak pewne sytuacje dają mi nadzieję, że on dała mnie kocha. A może to tylko troska w imię tego co między nami było. To naprawdę dobry człowiek. X nie chce abym się z nim kontaktowała. Po dwóch tygodniach zagadał na co słychać i czy wszystko u mnie ok. Zapytałam czy tęskni. Powiedział że niewazne bo i tak do mnie nie wróci. Muszę to uszanować, bo boje się że przez narzucanie się może mnie znienawidzić. Druga sprawa jest to że chce otworzyć swój biznes i jest zajęty. Jako kobieta uważam,że dla miłości zrobiłabym wszystko. Może mężczyźni mają inne myślenie. Mam nadzieję że to dumą, ego nie pozwala mu mi wybaczyc i że kiedyś zatęskni i wróci...

Ale suchary. No, bardzo dobry z niego człowiek, zazdraszczam wink
A Ty czekaj na ten ósmy cud świata może miesiąc, może rok, może nigdy. Dał Ci "może" więc trzymaj się tego ochłapka, bo z tego co widzę to właśnie zamierzasz zrobić.
Dobry człowiek big_smile

5

Odp: Proszę pomóżcie. Czy jest szansa,że wrócimy do siebie...
Klio napisał/a:
suchar86 napisał/a:

Spotkaliśmy sie. Powiedział,że na razie nie może ze mną być. Może za miesiąc lub rok przyjdzie i będzie prosił o wybaczenie, a może nigdy. Ze jeśli to przeznaczenie to będziemy razem. Ale bardzo go zranilam i nie może mi wybaczyć. Fakt, że to on ma dużo do stracenia. Ja nadal jestem singielka. I wiele razy pokazałam mu,że nie jestem pewna swoich uczuć. Jednak on chyba nie zdawał sobie sprawy jak mi ciężko było w owej sytuacji. Poprosił moja przyjaciółkę aby się mną opiekowała, bo widział jak strasznie to przeżywam. Jednak pewne sytuacje dają mi nadzieję, że on dała mnie kocha. A może to tylko troska w imię tego co między nami było. To naprawdę dobry człowiek. X nie chce abym się z nim kontaktowała. Po dwóch tygodniach zagadał na co słychać i czy wszystko u mnie ok. Zapytałam czy tęskni. Powiedział że niewazne bo i tak do mnie nie wróci. Muszę to uszanować, bo boje się że przez narzucanie się może mnie znienawidzić. Druga sprawa jest to że chce otworzyć swój biznes i jest zajęty. Jako kobieta uważam,że dla miłości zrobiłabym wszystko. Może mężczyźni mają inne myślenie. Mam nadzieję że to dumą, ego nie pozwala mu mi wybaczyc i że kiedyś zatęskni i wróci...

Ale suchary. No, bardzo dobry z niego człowiek, zazdraszczam wink
A Ty czekaj na ten ósmy cud świata może miesiąc, może rok, może nigdy. Dał Ci "może" więc trzymaj się tego ochłapka, bo z tego co widzę to właśnie zamierzasz zrobić.
Dobry człowiek big_smile

Czasami pewnych ludzi nie da się wymazać z pamięci. Nie zamierzam...... ale nie wiem czy kiedykolwiek będę w stanie o nim zapomnieć. Mojej cioci po 50 latach jej licealna miłość mówi,że była jego pierwsza miłością i do dziś żałuję, że jej nie chciał. To dopiero ból...... Dlatego warto powalczyć.

6

Odp: Proszę pomóżcie. Czy jest szansa,że wrócimy do siebie...

Kolejna wierząca w "z żoną to się rozwodzić chcę, łaczą nas tylko dzieci, tylko nie mogę się rozejść, bo podział kasy/podział mieszkania/moi rodzice tego nie zniosą/tu wstaw dowolny powtarzalny powód" wink Chyba, że sama gadałaś o tym z żoną i potwierdziła, to okej.
Obstawiam, że jak porządnie go zaswędzi, to wróci. Ewentualnie - jeśli żona nie wie - zaczęła coś zauważać i kochasiowi pali się grunt pod nogami, więc "zraniłaś mnie i wybaczyć nie umiem". Więc ogólnie tak, może wrócić na miłe spędzanie czasu i seks.

7

Odp: Proszę pomóżcie. Czy jest szansa,że wrócimy do siebie...
suchar86 napisał/a:

Czasami pewnych ludzi nie da się wymazać z pamięci. Nie zamierzam...... ale nie wiem czy kiedykolwiek będę w stanie o nim zapomnieć. Mojej cioci po 50 latach jej licealna miłość mówi,że była jego pierwsza miłością i do dziś żałuję, że jej nie chciał. To dopiero ból...... Dlatego warto powalczyć.

„nie da się wymazać”, „nie zamierzam”, „nie wiem, czy kiedykolwiek będę w stanie o nim zapomnieć” - mam dla Ciebie gotową i pewną odpowiedź na podstawie tych komunikatów. Nie zapomnisz, będziesz czekała z utęsknieniem na tego „dobrego człowieka”, będziesz wracała do wspomnień waszej wielgaśnej miłości, będziesz nadal idealizowała „dobrego człowieka”, żaden śmiertelnik nawet nie zbliży się do tego ideału. Nie zapomnisz, bo nie chcesz i fakt ten idealizujesz wpisując się w kanon tragicznej niespełnionej miłości... Oh, ah, eh wink
Jeżeli nie chcesz zapominać i chcesz wieść takie życie, to proszę bardzo. Twoje życie.
Co do tego dziadka, to niech sobie wsadzi w dooope to wyznanie po 50 latach. I co teraz ta ciotka ma zrobić z tą informacją? „Wtedy oceniłem Cię na meh i wybrałem sobie lepszą w moich oczach wówczas, ale z perspektywy czasu to się nieźle trzymasz i szkoda, żem nie wziął”. Chyba, że to z tchórzostwa jej nie chciał. Ekstra, czekał dziesiątki lat, żeby coś zrobić. Jak ciotka dożyje dwósetki to może będą zaręczyny. Romantyk od siedmiu boleści. I o coś takiego niby warto powalczyć? Czekać latami, aż jakiś niezdecydowany, albo niezbyt chętny panicz w końcu się zdecyduje? A Ty i ta ciotka to co? Manekiny na wystawie czekające na wybór niezdecydowanych? To jest ta romantyczność?
Właśnie dlatego, że Ciebie wzruszają takie tanie chwyty, za którymi nie kryje się bynajmniej czysty romantyzm, jesteś typem kochanki i wylądowałaś w takiej relacji. Przyziemnym i prostym sprawom nadajesz piąty i dziesiąty sens, żeby dokopać się do tego pożal się boże romantyzmu i wielkiej miłości. Wielkiej bo bohaterom zawsze wiatr w oczy wink
A taka prostolinijna, bliska, ciepła miłość, to już nie to. Daleko do ideału wink

Odp: Proszę pomóżcie. Czy jest szansa,że wrócimy do siebie...
Klio napisał/a:
suchar86 napisał/a:

Spotkaliśmy sie. Powiedział,że na razie nie może ze mną być. Może za miesiąc lub rok przyjdzie i będzie prosił o wybaczenie, a może nigdy. Ze jeśli to przeznaczenie to będziemy razem. Ale bardzo go zranilam i nie może mi wybaczyć. Fakt, że to on ma dużo do stracenia. Ja nadal jestem singielka. I wiele razy pokazałam mu,że nie jestem pewna swoich uczuć. Jednak on chyba nie zdawał sobie sprawy jak mi ciężko było w owej sytuacji. Poprosił moja przyjaciółkę aby się mną opiekowała, bo widział jak strasznie to przeżywam. Jednak pewne sytuacje dają mi nadzieję, że on dała mnie kocha. A może to tylko troska w imię tego co między nami było. To naprawdę dobry człowiek. X nie chce abym się z nim kontaktowała. Po dwóch tygodniach zagadał na co słychać i czy wszystko u mnie ok. Zapytałam czy tęskni. Powiedział że niewazne bo i tak do mnie nie wróci. Muszę to uszanować, bo boje się że przez narzucanie się może mnie znienawidzić. Druga sprawa jest to że chce otworzyć swój biznes i jest zajęty. Jako kobieta uważam,że dla miłości zrobiłabym wszystko. Może mężczyźni mają inne myślenie. Mam nadzieję że to dumą, ego nie pozwala mu mi wybaczyc i że kiedyś zatęskni i wróci...

Ale suchary. No, bardzo dobry z niego człowiek, zazdraszczam wink
A Ty czekaj na ten ósmy cud świata może miesiąc, może rok, może nigdy. Dał Ci "może" więc trzymaj się tego ochłapka, bo z tego co widzę to właśnie zamierzasz zrobić.
Dobry człowiek big_smile

Gdyby to był Facebook, dałabym Ci okejkę, a nawet stworzyła 100 kont, by z nich je dawać big_smile

Autorko - szkoda mi Ciebie. Nie w tym prześmiewczym stylu. Facet Ci chrzani typowe teksty dla kochanki, na które miliony innych dało się złapać i miliardy jeszcze dadzą. Grunt, żebyś zdała sobie sprawę, że to bullshit, co jest o tyle trudne, że jesteś zaangażowana uczuciowo. Spróbuj na moment wyłączyć uczucia i przeczytaj swój wątek jakbyś czytała cudzy.

9

Odp: Proszę pomóżcie. Czy jest szansa,że wrócimy do siebie...

Podpisuję się pod słowami  Klio. Facet nie ma za grosz honoru to po pierwsze, po drugie jest mu wygodniej mieć jakąś chwilą odskocznię od małżeństwa, po trzecie jakby wyszło podczas rozwodu, że miał już z Tobą romans to zapewne stracił by prawo do opieki nad dziećmi, dowalili by mu ładne alimenty no i podział majątku. Mu jest tak wygodniej.... OT CO!

Odp: Proszę pomóżcie. Czy jest szansa,że wrócimy do siebie...
suchar86 napisał/a:

Poprosił moja przyjaciółkę aby się mną opiekowała, bo widział jak strasznie to przeżywam.

A krecik czyta i roni łzy wzruszenia. Ach jo...

11

Odp: Proszę pomóżcie. Czy jest szansa,że wrócimy do siebie...

Facet mówi, że nie chce, abyś się z nim kontaktowała (......) bo i tak nie wróci.
Uwierz mu.
Jeśli naprawdę by mu zależało i by kochał- z dumą, ego, biznesem (i nawet żoną) jakoś by to pogodził.

A jeśli to przeznaczenie, to i tak będziecie razem neutral big_smile

12

Odp: Proszę pomóżcie. Czy jest szansa,że wrócimy do siebie...

Dzięki Była Narzeczona smile
Jednak do osoby do której miało dotrzeć, raczej nie dotrze.

13

Odp: Proszę pomóżcie. Czy jest szansa,że wrócimy do siebie...

No tak. Tylko że Ty nie popełniłaś błędu, za który masz jego przepraszać, tylko po prostu poczułaś się swobodnie i w pełni pokazałaś siebie inną niż na początku, zazdrosną, fochniętą o to, że On ma żonę- co było wiadomo od początku. Na końcu piszesz, że potrafiłabyś zaakceptować jego dzieci.. I to jest dla mnie kuriozalne. Bo piszesz jakby to było jakieś wielki dar od Ciebie dla Niego. Gdybyś napisała:- akceptuję jego dzieci i żonę, to bym jeszcze zrozumiała- ale Ty nie akceptujesz tego.
On przeżywa teraz rozczarowanie- tak kocha Cię może nawet nadal, ale myślę, że klamka zapadła, stanęliscie w obliczu faktów. Co chciałabyś mu zaproponować? Poświęcę się dla Ciebie? Albo Ty poświęć się dla mnie?   
Zastanów się dobrze. I tak w ogóle, współczuję...

14

Odp: Proszę pomóżcie. Czy jest szansa,że wrócimy do siebie...
suchar86 napisał/a:

Spotkaliśmy sie. Powiedział,że na razie nie może ze mną być. Może za miesiąc lub rok przyjdzie i będzie prosił o wybaczenie, a może nigdy. Ze jeśli to przeznaczenie to będziemy razem. Ale bardzo go zranilam i nie może mi wybaczyć. Fakt, że to on ma dużo do stracenia. Ja nadal jestem singielka. I wiele razy pokazałam mu,że nie jestem pewna swoich uczuć. Jednak on chyba nie zdawał sobie sprawy jak mi ciężko było w owej sytuacji. Poprosił moja przyjaciółkę aby się mną opiekowała, bo widział jak strasznie to przeżywam. Jednak pewne sytuacje dają mi nadzieję, że on dała mnie kocha. A może to tylko troska w imię tego co między nami było. To naprawdę dobry człowiek. X nie chce abym się z nim kontaktowała. Po dwóch tygodniach zagadał na co słychać i czy wszystko u mnie ok. Zapytałam czy tęskni. Powiedział że niewazne bo i tak do mnie nie wróci. Muszę to uszanować, bo boje się że przez narzucanie się może mnie znienawidzić. Druga sprawa jest to że chce otworzyć swój biznes i jest zajęty. Jako kobieta uważam,że dla miłości zrobiłabym wszystko. Może mężczyźni mają inne myślenie. Mam nadzieję że to dumą, ego nie pozwala mu mi wybaczyc i że kiedyś zatęskni i wróci...


Szczerze Ci powiem tak,ze zachowalby sie jak facet z jajami gdyby Ci powiedzial ze chcialby bys dala mu miesiac czy dwa na odpowiedz badz bys znalazla sobie kogos innego bo on nie wie jak to wszystko sie potoczy a jego odpowiedz swiadczy o tym ze jest troszke niedojrzaly i chce sobie zostawic otwarta furtke.To jego gadanie to jest takie bla bla bla by zamydlic ci oczka i na twoim miejscu dalbym sobie spokoj albo dal mu ultimatum.Szkoda zycia na czekanie na cos co moze sie nigdy nie wydarzyc.

15

Odp: Proszę pomóżcie. Czy jest szansa,że wrócimy do siebie...

Nie jestem wróżką, nie wiem, czy kłamał, czy też naprawdę Cię kochał.

Jedno jest pewne, jeśli to prawdziwa miłość, to on odejdzie od rodziny i wróci do Ciebie.

16

Odp: Proszę pomóżcie. Czy jest szansa,że wrócimy do siebie...
Cyngli napisał/a:

Nie jestem wróżką, nie wiem, czy kłamał, czy też naprawdę Cię kochał.

Jedno jest pewne, jeśli to prawdziwa miłość, to on odejdzie od rodziny i wróci do Ciebie.


Zgodze sie z Toba w 100% ale wlasnie jest jeden podstawowy warunek.On musi ja naprawde Kochac i gotow jest obecne zycie dla czegos nowego.

17

Odp: Proszę pomóżcie. Czy jest szansa,że wrócimy do siebie...
Szary80 napisał/a:
Cyngli napisał/a:

Nie jestem wróżką, nie wiem, czy kłamał, czy też naprawdę Cię kochał.

Jedno jest pewne, jeśli to prawdziwa miłość, to on odejdzie od rodziny i wróci do Ciebie.


Zgodze sie z Toba w 100% ale wlasnie jest jeden podstawowy warunek.On musi ja naprawde Kochac i gotow jest obecne zycie dla czegos nowego.


Zapomnialem dopisac slowa ''zamienic'' tongue

18

Odp: Proszę pomóżcie. Czy jest szansa,że wrócimy do siebie...

Dokładnie tak. W obliczu prawdziwej miłości ludzie są w stanie zmienić całkiem swoje życie i to niekoniecznie na lepsze.

19

Odp: Proszę pomóżcie. Czy jest szansa,że wrócimy do siebie...
Cyngli napisał/a:

Dokładnie tak. W obliczu prawdziwej miłości ludzie są w stanie zmienić całkiem swoje życie i to niekoniecznie na lepsze.



Jedno zycie,jeden wybor i jedna szansa.Jedna na cale zycie wink

20

Odp: Proszę pomóżcie. Czy jest szansa,że wrócimy do siebie...
Cyngli napisał/a:

Dokładnie tak. W obliczu prawdziwej miłości ludzie są w stanie zmienić całkiem swoje życie i to niekoniecznie na lepsze.

Minął już miesiąc od naszego rozstania. Raczej nie utrzymujemy kontaktu. Parę dni temu leciałam na urlop. X poprosił moja koleżankę aby dała mu znać, że szczęśliwie zalecialam. Jednak prosił ja aby nic mi nie mówić. Powiedział jej rowniez, że nie ma szansy na powrót bo nie może mi wybaczyć. Prosił mnie, abym zrobiła wszystko by się nie dowiedział jeśli w przyszłości będę miała chłopaka, bo to go bardzo zrani. Kompletnie go nie rozumiem.....

21

Odp: Proszę pomóżcie. Czy jest szansa,że wrócimy do siebie...
suchar86 napisał/a:
Cyngli napisał/a:

Dokładnie tak. W obliczu prawdziwej miłości ludzie są w stanie zmienić całkiem swoje życie i to niekoniecznie na lepsze.

Minął już miesiąc od naszego rozstania. Raczej nie utrzymujemy kontaktu. Parę dni temu leciałam na urlop. X poprosił moja koleżankę aby dała mu znać, że szczęśliwie zalecialam. Jednak prosił ja aby nic mi nie mówić. Powiedział jej rowniez, że nie ma szansy na powrót bo nie może mi wybaczyć. Prosił mnie, abym zrobiła wszystko by się nie dowiedział jeśli w przyszłości będę miała chłopaka, bo to go bardzo zrani. Kompletnie go nie rozumiem.....

Myślę, że musisz zacząć żyć własnym życiem.

22

Odp: Proszę pomóżcie. Czy jest szansa,że wrócimy do siebie...
Ela210 napisał/a:

No tak. Tylko że Ty nie popełniłaś błędu, za który masz jego przepraszać, tylko po prostu poczułaś się swobodnie i w pełni pokazałaś siebie inną niż na początku, zazdrosną, fochniętą o to, że On ma żonę- co było wiadomo od początku. Na końcu piszesz, że potrafiłabyś zaakceptować jego dzieci.. I to jest dla mnie kuriozalne. Bo piszesz jakby to było jakieś wielki dar od Ciebie dla Niego. Gdybyś napisała:- akceptuję jego dzieci i żonę, to bym jeszcze zrozumiała- ale Ty nie akceptujesz tego.
On przeżywa teraz rozczarowanie- tak kocha Cię może nawet nadal, ale myślę, że klamka zapadła, stanęliscie w obliczu faktów. Co chciałabyś mu zaproponować? Poświęcę się dla Ciebie? Albo Ty poświęć się dla mnie?   
Zastanów się dobrze. I tak w ogóle, współczuję...

Akceptuję. Długo opierałam się, żeby w ogóle się z nim spotkać, właśnie przez to że ma rodzinę. Naprawdę byliśmy ze soba szczęśliwi. Po tej wielkiej kłótni powiedział mi,że czuje, że nigdy go nie kochałam, a on chciał zostawić dla mnie dwójkę dzieci oraz że zrobił błąd ufając  iż sprostam każdemu problemowi jaki nas spotka. Wiem, że bardzo to przeżył (schudł, przestał o siebie dbać, bardzo się wyciszył). Cały czas utrzymuje kontakt z moja koleżanka, wypytuje o mnie jednak  mówi, że na razie nie ma mowy o powrocie....

23

Odp: Proszę pomóżcie. Czy jest szansa,że wrócimy do siebie...
suchar86 napisał/a:
Ela210 napisał/a:

No tak. Tylko że Ty nie popełniłaś błędu, za który masz jego przepraszać, tylko po prostu poczułaś się swobodnie i w pełni pokazałaś siebie inną niż na początku, zazdrosną, fochniętą o to, że On ma żonę- co było wiadomo od początku. Na końcu piszesz, że potrafiłabyś zaakceptować jego dzieci.. I to jest dla mnie kuriozalne. Bo piszesz jakby to było jakieś wielki dar od Ciebie dla Niego. Gdybyś napisała:- akceptuję jego dzieci i żonę, to bym jeszcze zrozumiała- ale Ty nie akceptujesz tego.
On przeżywa teraz rozczarowanie- tak kocha Cię może nawet nadal, ale myślę, że klamka zapadła, stanęliscie w obliczu faktów. Co chciałabyś mu zaproponować? Poświęcę się dla Ciebie? Albo Ty poświęć się dla mnie?   
Zastanów się dobrze. I tak w ogóle, współczuję...

Akceptuję. Długo opierałam się, żeby w ogóle się z nim spotkać, właśnie przez to że ma rodzinę. Naprawdę byliśmy ze soba szczęśliwi. Po tej wielkiej kłótni powiedział mi,że czuje, że nigdy go nie kochałam, a on chciał zostawić dla mnie dwójkę dzieci oraz że zrobił błąd ufając  iż sprostam każdemu problemowi jaki nas spotka. Wiem, że bardzo to przeżył (schudł, przestał o siebie dbać, bardzo się wyciszył). Cały czas utrzymuje kontakt z moja koleżanka, wypytuje o mnie jednak  mówi, że na razie nie ma mowy o powrocie....

Kobieto naprawdę w to wierzysz? Jak na razie w Twoich słowach jest "to Twoja wina, bo nic nie zrobiłaś", a co On zrobił? Nic... jeśli tak kochał to zamiast się zastanawiać powinien już dawno mieć złożony pozew rozwodowy. Opamiętaj się i znajdź jakiegoś odpowiedzialnego, wolnego mężczyznę. Chłop ma ze Sobą  problemy (i nie mówię tutaj o związku, ale takie poważne osobiste) po co Siebie wciągasz w Jego bagno? Dałaś się tak  zmanipulować i do tego ponieść Jego winę za brak jaj.
Jak na razie dużo gada i mało robi. Jesteś tak naiwna. Radzę Ci poinformować koleżankę, aby przestała za Twoimi plecami o Tobie prawić. Wyjdziesz  na  tym jak Zabłocki na mydle, a wówczas będzie za późno na płacz.

24

Odp: Proszę pomóżcie. Czy jest szansa,że wrócimy do siebie...
Leśny_owoc napisał/a:
suchar86 napisał/a:
Ela210 napisał/a:

No tak. Tylko że Ty nie popełniłaś błędu, za który masz jego przepraszać, tylko po prostu poczułaś się swobodnie i w pełni pokazałaś siebie inną niż na początku, zazdrosną, fochniętą o to, że On ma żonę- co było wiadomo od początku. Na końcu piszesz, że potrafiłabyś zaakceptować jego dzieci.. I to jest dla mnie kuriozalne. Bo piszesz jakby to było jakieś wielki dar od Ciebie dla Niego. Gdybyś napisała:- akceptuję jego dzieci i żonę, to bym jeszcze zrozumiała- ale Ty nie akceptujesz tego.
On przeżywa teraz rozczarowanie- tak kocha Cię może nawet nadal, ale myślę, że klamka zapadła, stanęliscie w obliczu faktów. Co chciałabyś mu zaproponować? Poświęcę się dla Ciebie? Albo Ty poświęć się dla mnie?   
Zastanów się dobrze. I tak w ogóle, współczuję...

Akceptuję. Długo opierałam się, żeby w ogóle się z nim spotkać, właśnie przez to że ma rodzinę. Naprawdę byliśmy ze soba szczęśliwi. Po tej wielkiej kłótni powiedział mi,że czuje, że nigdy go nie kochałam, a on chciał zostawić dla mnie dwójkę dzieci oraz że zrobił błąd ufając  iż sprostam każdemu problemowi jaki nas spotka. Wiem, że bardzo to przeżył (schudł, przestał o siebie dbać, bardzo się wyciszył). Cały czas utrzymuje kontakt z moja koleżanka, wypytuje o mnie jednak  mówi, że na razie nie ma mowy o powrocie....

Kobieto naprawdę w to wierzysz? Jak na razie w Twoich słowach jest "to Twoja wina, bo nic nie zrobiłaś", a co On zrobił? Nic... jeśli tak kochał to zamiast się zastanawiać powinien już dawno mieć złożony pozew rozwodowy. Opamiętaj się i znajdź jakiegoś odpowiedzialnego, wolnego mężczyznę. Chłop ma ze Sobą  problemy (i nie mówię tutaj o związku, ale takie poważne osobiste) po co Siebie wciągasz w Jego bagno? Dałaś się tak  zmanipulować i do tego ponieść Jego winę za brak jaj.
Jak na razie dużo gada i mało robi. Jesteś tak naiwna. Radzę Ci poinformować koleżankę, aby przestała za Twoimi plecami o Tobie prawić. Wyjdziesz  na  tym jak Zabłocki na mydle, a wówczas będzie za późno na płacz.


Jezeli mialbym cos napisac to skopiowalbym twoja wypowiedz.Przezylem to w swoim zyciu i takie sa fakty.Opisalas zyciowa sytuacje i to jak ona sie konczy.
Co do autorki to radzilbym zapomniec o nim bo tracisz cos ze swego zycia i nim sie nie przejmuj bo gdyby mu naprawde mu zalezalo wiedzac ze moze cie na zawsze stracic to zrobilby cokolwiek.Jezeli mu tak zle ze Toba sie zainteresowal i nic z tego nie wyniklo to przy najblizszej okazji powiedz mu albo napisz,ze ''Ja bede kiedys szczesliwa a Ty zostaniesz sam.''On o tym wie tylko boi sie do tego przyznac.Ty pokazalas mu jak to byc kochanym i te jego pretensje to spowodowane moze bezsilnoscia i wylewa to na Tobie.Jego strata a ty idz do przodu wink

25 Ostatnio edytowany przez anderstud (2017-12-14 14:19:39)

Odp: Proszę pomóżcie. Czy jest szansa,że wrócimy do siebie...

Dobra, bo już tracę cierpliwość.
Facio sobie pobzykał na boku i uznał że pora się ewakuować zanim sprawa się rypnie i będzie afera. Koniec.
Historia jakich miliony każdego dnia rozgrywa się gdzieś na świecie i każda jedna naiwnie sobie wmawia, że jej jest jedyna niepowtarzalna.
Wcale nie kuwa, nie jest smile Dopóki laski będą głupio wierzyć i łykać te tanie bzdety, to takie palanty będą korzystać, bo dlaczego nie. Życie.
Oczywiście żal im trochę skręca dupę, że teraz jakiś inny będzie korzystał, więc próbują to przynajmniej odwlekać grając na emocjach
i odstawiając jakieś tandetne sceny zazdrości udając wielce zatroskanych... żenua po prostu żenua.
Jak długo będziesz reagować na jego zaczepki, tak długo taki palant nie da o sobie zapomnieć i wcale nie chce do Ciebie wracać, zapomnij,
on nigdy z tobą nie był. Był jest i będzie mężem innej, a ty byłaś tylko epizodem, miłą odskocznią od codzienności "darmowym bzykadełkiem".
Tak faceci mówią o takich dziewczynach, kiedy siedzą we własnym gronie i żony ich nie słyszą. Dzisiaj ty, jutro inna, za rok kolejna...
i każda następna ślepo wierzy, że jest tą jedyną, dla której on teraz weźmie rozwód i porzuci rodzinę, bo ple ple ple, bla bla bla

Odp: Proszę pomóżcie. Czy jest szansa,że wrócimy do siebie...
anderstud napisał/a:

Dobra, bo już tracę cierpliwość.
Facio sobie pobzykał na boku i uznał że pora się ewakuować zanim sprawa się rypnie i będzie afera. Koniec.
Historia jakich miliony każdego dnia rozgrywa się gdzieś na świecie i każda jedna naiwnie sobie wmawia, że jej jest jedyna niepowtarzalna.
Wcale nie kuwa, nie jest smile Dopóki laski będą głupio wierzyć i łykać te tanie bzdety, to takie palanty będą korzystać, bo dlaczego nie. Życie.
Oczywiście żal im trochę skręca dupę, że teraz jakiś inny będzie korzystał, więc próbują to przynajmniej odwlekać grając na emocjach
i odstawiając jakieś tandetne sceny zazdrości udając wielce zatroskanych... żenua po prostu żenua.
Jak długo będziesz reagować na jego zaczepki, tak długo taki palant nie da o sobie zapomnieć i wcale nie chce do Ciebie wracać, zapomnij,
on nigdy z tobą nie był. Był jest i będzie mężem innej, a ty byłaś tylko epizodem, miłą odskocznią od codzienności "darmowym bzykadełkiem".
Tak faceci mówią o takich dziewczynach, kiedy siedzą we własnym gronie i żony ich nie słyszą. Dzisiaj ty, jutro inna, za rok kolejna...
i każda następna ślepo wierzy, że jest tą jedyną, dla której on teraz weźmie rozwód i porzuci rodzinę, bo ple ple ple, bla bla bla

W punkt.

27

Odp: Proszę pomóżcie. Czy jest szansa,że wrócimy do siebie...

Lubię Twój styl anderstud

28

Odp: Proszę pomóżcie. Czy jest szansa,że wrócimy do siebie...
ssszron napisał/a:

Lubię Twój styl anderstud

niestety zjadlo mi resztę, ale krótko powiem ci-urwij ten kontakt calkowicie, wykasuj wszystko co ci go przypomina, wyrzuć pamiątki, nie dopuszczaj w glowie do myślenia o nim, szukaj zajecia. Za miesiąc będziesz wolna od myślenia o nim, rozpamiętywania i od zakochania. Będziesz wolna.

29 Ostatnio edytowany przez Miłycham (2017-12-14 18:55:58)

Odp: Proszę pomóżcie. Czy jest szansa,że wrócimy do siebie...
suchar86 napisał/a:

Poprosił moja przyjaciółkę aby się mną opiekowała, bo widział jak strasznie to przeżywam.

Możesz czytać te zdanie do oporu. Przy dźwiękach melodii z linku. Będzie jak herbata z 9 łyżeczkami cukru.

https://www.youtube.com/watch?v=f9X1C7pTu-M

30

Odp: Proszę pomóżcie. Czy jest szansa,że wrócimy do siebie...

Dzięki wielkie za wszystkie odpowiedzi. Ciężko zapomnieć z dnia na dzień. Potrzebuje czasu. Ale co nas nie zabije to nas wzmocni..... No more falling in live!!!!!!!

31

Odp: Proszę pomóżcie. Czy jest szansa,że wrócimy do siebie...
suchar86 napisał/a:

Ciężko zapomnieć z dnia na dzień. Potrzebuje czasu.

Wyobraź ich sobie przy świątecznym stole jak siedzą wszyscy razem z dziećmi cała rodzina i nikt pojęcia zielonego nie ma o twoim istnieniu.
Za chwilę będą się dzielić opłatkiem i składać sobie życzenia. Do ciebie nikt nie podejdzie, nikt nie powie "wszystkiego dobrego, kocham cię"
Teraz podchodzą do choinki i każdy po kolei dostaje prezenty. Dla ciebie żadnego nie ma. Nikt o tobie nie pomyślał, nikt o tobie nie pamiętał.
Nawet sobie nie wyobrażaj, że on tam siedzi smutny, rozmyśla, wspomina, tęskni, kocha i cierpi... Nic podobnego. Nic z tych rzeczy.
Jeśli o tobie myśli, to tylko wtedy, kiedy sra pod siebie ze strachu, że to co było między wami kiedyś się wyda, że ktoś puści parę z ust.
Po czym dochodzi do wniosku, że chyba jednak nie, atak paniki mija i facet wraca do swojego życia. Życia w którym ciebie nie ma
i nigdy nie było miejsca przewidzianego dla ciebie. No i jak się teraz czujesz? Boli? Dobrze. Ma boleć. To pomoże ci zapomnieć.
Następnym razem już się nie obrócisz za żonatym, aż w końcu poznasz jakiegoś miłego wolnego... i zapomnisz. Z dnia na dzień.
Da się, uwierz wink

Posty [ 31 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Proszę pomóżcie. Czy jest szansa,że wrócimy do siebie...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024