Friendzone, fuckfriendzone, czy o co chodzi? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Friendzone, fuckfriendzone, czy o co chodzi?

Strony 1 2 3 6 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 38 z 228 ]

1

Temat: Friendzone, fuckfriendzone, czy o co chodzi?

Witam Wszystkich, stworzyłam ten temat, aby przelać swoje uczucia, myśli, których czasem pod dostatkiem. Chcę się wygadać i opiszę tu swoją sytuację uczuciową, która ciągnie się już długo, zbyt długo...

Rok temu, jako 29-latka, zakończyłam długoletni związek. Po rozstaniu odżyłam psychicznie, nie chciałam się wiązać, potrzebowałam trochę czasu na pobycie samej, uporządkowanie myśli. Nowa praca, przeprowadzka, konta na portalach randkowych... I tak poznałam jego, 33 latka też świeżo po rozstaniu z długoletnią partnerką. Już na pierwszym spotkaniu powiedziałam o swojej sytuacji, o potrzebnej mi przerwie od związków, o randkach, na które się umawiałam. Od początku miałam wrażenie, że zaiskrzyło między nami. Zaprosił mnie do swojego mieszkania, to dziwne, ale... pojechałam z nim, nie znając go, do obcego faceta, późnym wieczorem. Wiem, jak to brzmi i wygląda, dziś wiem, ile ryzykowałam i że mogło to się różnie zakończyć, jest mi chwilami głupio, ale nie o to chodzi. Były Święta, spędzałam je sama z dala od rodziny i znajomych, chciałam po prostu pobyć z kimś, nie czuć się samotnie... Przegadaliśmy całą noc, spotkaliśmy się kolejnego dnia i... doszło do czegoś. Nie było seksu, miałam wtedy okres, ale grzeczni nie byliśmy. Po wszystkim było mi głupio, poczułam się jak łatwa dz...ka, wróciłam do domu, usunęłam konto na tym portalu, na którym się poznaliśmy, myślałam, że to koniec znajomości. Jednak on odnalazł mnie na innej stronie, na której miałam profil, napisał co mi się w nim nie spodobało, no bo chyba coś mi się musiało w nim nie spodobać.. To było takie dziwne, ale on spodobał mi się od początku jak go zobaczyłam, jak się do mnie uśmiechnął witając się ze mną, już wiedziałam, że to będzie spoko koleś, że się dogadamy... Napisałam mu jak się czuję po wczorajszym wieczorze, a on, że jesteśmy dorośli, że przecież nic złego nie zrobiliśmy, że nie mamy czym się przejmować. Pomyślałam, że w zasadzie racja, ja jestem wolna, on też, nikogo nie krzywdzimy, mamy po 30-30 parę lat, więc nie ma czego żałować. Wymieniliśmy się numerami i od tamtej pory spotykaliśmy się co jakiś czas...

Niestety, jako kobieta mam tak, że jeśli już idę z kimś do łóżka, zakochuję się w tej osobie i jestem z nią w związku. Przynajmniej tak zawsze było do tej pory. Liczyłam na to, że nasza znajomość przerodzi się w związek. On pomagał mi wielokrotnie: a to został na noc i zobaczył wyrwany kontakt w pokoju. O 7 rano pobiegł do auta po śrubokręty i przykręcił gniazdko. Innym razem pisałam z nim o 2 w nocy, że boli mnie brzuch, więc o 2:30 pojechał do apteki, żeby mi przywieźć krople żołądkowe. Przywiązywałam się do niego coraz bardziej, coraz mocniej ciągle zastanawiając się, czy z tej znajomości będzie coś więcej. Moi znajomi, ci, z którymi dzieliłam się swoimi wątpliwościami mówili, że raczej on ciągle się tam gdzieś kręci wokół mnie, więc jestem w stanie go rozkochać w sobie. Poznaliśmy się w marcu, w okolicy wakacji zaczęłam chcieć już czegoś więcej. Wiedziałam, że coś już do niego zaczynam czuć, on wrócił z wakacji i spytał jak tam moje randki, czy poznałam kogoś, bo on kogoś poznał, w zasadzie ciągle się poznają i jeszcze nie wie, czy coś z tego będzie... Nie powiem, poczułam, jakby ziemia osuwała mi się spod nóg. I tu zaczęły się schody.. Zdarzało się, że na weekendy wyłączał telefon, nie odbierał połączeń, nie odpisywał na smsy, albo odpisywał w poniedziałek. Dotarło do mnie, że spotkaliśmy się u niego w mieszkaniu na początku, z 3 razy, a tak to tylko u mnie w mieszkaniu i to zawsze w nocy. Latem spytałam go o jego nazwisko, gadaliśmy coś o portalach społecznościowych i spytałam jak się nazywa. Strasznie się zdenerwował, nie chciał powiedzieć. W listopadzie ponowiłam pytanie o nazwisko, już bez nerwów, ale też nie chciał powiedzieć. Naściemniał, że podoba mu się to, że zna nazwiska wszystkich znajomych, a ja jestem dla niego zagadką...

Odnośnie jego nowej sympatii, nie docierało to do mnie. Pomyślałam, że skoro mówi, że zaczyna coś z nią, ale jeździ do mnie, nierzadko uprawiamy seks, to jednak nic z tego nie będzie. Kiedyś był u mnie i ona dzwoniła do niego, tzn. domyśliłam się, że to ona, bo jak inaczej wyjaśnić tel o 2 w nocy... Odłożył tel i dalej kochał się ze mną.. Zdaję sobie sprawę jak to wygląda, co o mnie myślicie, ale uwierzcie mi, że bardzo zakochałam się w tym dupku. W któryś weekend upiłam się na smutno i napisałam do niego, że się w nim zakochałam, że nic na to nie poradzę, ale tak jest... Spotkał się ze mną (oczywiście w poniedziałek) i powiedział, że spotyka się z tą dziewczyną. Że zna ją dłużej ode mnie (a jednak!), że ona ma 27 lat i jest dla niej pierwszym chłopakiem, że ona bardzo w nim zakochana, gotuje dla niego pyszne rzeczy, sprząta, ale on nie ma do niej zaufania, bo ja jestem taka prawdziwa, szczera, mówię wprost co o nim myślę, potrafię się z nim pokłócić, a z nią się nie kłóci, bo widać w ich relacji brakuje szczerości i on nie ma do niej zaufania, bo boi się, że będzie ciekawa jak to jest z innymi facetami, a ja jestem dojrzała i mam za sobą długi związek, mieszkanie z facetem itp.

Męczyłam się wiele długich miesięcy, nie przeżywałam zakończonego 6 letniego związku, a umartwiałam się kilkumiesięczną znajomością. Kiedyś po seksie spytałam go, czemu nie chce spróbować, skoro tak mnie chwali, że super się ze mną czuje, że bardzo go do mnie ciągnie, że jestem extra dziewczyna itp. Zaczął się motać i w końcu wymamrotał coś pod nosem, że jestem tylko 1cm niższa od niego i że jego nie kręcą takie wysokie laski, bo gdybyśmy byli w związku i ubrałabym szpilki, byłabym wyższa od niego.. Dla mnie to nie do zrozumienia, bo powiedziałam mu skoro tak jest, to po co uprawia ze mną seks i mówi ciągle, że strasznie go pociągam.

Pod koniec roku poszłam po rozum do głowy, postanowiłam się opamiętać. Napisałam mu, że chcę na jakiś czas (parę miesięcy, może lat) zerwać z nim kontakt, że potrzebuję tego, bo mnie to rani, że on traktuje mnie jak przyjaciółkę, że chcę wyjść z tego friendzone, czy nawet fuckfriendzone i odezwę się jak zacznę go traktować jak on mnie, czyli jak kolegę. Napisał, czy mógłby przyjechać ostatni raz, pożegnać się- zgodziłam się. Wypiliśmy wino, przegadaliśmy całą noc, ale szczerze aż do bólu. Powiedziałam mu wszystko co czuję, jak było na początku, jak nie chciałam związku, jak z czasem się przywiązałam do niego, jak fatalnie czułam się, gdy nie chciał zostać u mnie na noc, jak nie odzywał się, albo odzywał kiedy chciał, jak mnie ukłuło, gdy powiedział o nowej znajomej w wakacje... On powiedział mi, że pomieszkują razem, że ona dba bardzo o dom, gotuje, sprząta, ale on nie ma do niej jakoś zaufania, że do niej ciągnie go rozum, a do mnie serce. Że ze mną się nigdy nie nudzi, posprzeczamy się nieraz, ale to jest potrzebne i że będąc z nią tęskni do mnie, że myśli stale o mnie... Po tym spotkaniu zrobiło mi się lżej na duszy, wiedziałam, że zrobiłam dobrze odcinając się. Powiedziałam mu, że ja oczekuję związku, chcę założyć swoją rodzinę, on ma obecnie inne priorytety i ok, ma prawo. Mówił,że na razie nie chce związku, że stale z kimś był i potrzebuje odpocząć. Cieszyłam się, że się odcięłam, moja radość trwała jakieś 2 tygodnie. Na Boże Narodzenie pojechałam w rodzinne strony. Napisał mi życzenia świąteczne. Odpisałam z podziękowaniem i też składając mu życzenia. Po Świętach wysłał uśmiech... Napisałam dlaczego nie szanuje mojego życzenia, że mnie to boli, że odzywa się sporadycznie, a nic nie idzie po mojej myśli. Odpisał, że chce, żebym wiedziała, że jemu wcale nie jest lekko, że ma się nie odzywać, bo myśli o mnie i tęskni mu się do mnie, że to dziwne i chore, ale nawet gdy był ktoś z boku on myślał o mnie... Po paru dniach przyjechał do mnie naprawiać mi auto, wszedł na herbatę, przeczytałam mu horoskop na rok 2017, o zmianach w życiu typu zamieszkanie z dziewczyną, może zaręczyny i ślub. Zmienił mu się wyraz twarzy, posmutniał i powiedział coś pod nosem, że się sprawdza, w domyśle, że chce się tej dziewczynie oświadczyć...

Powiedzcie proszę co o tym myślicie, przepraszam za ten chaos, ale ciężko skrócić rok życia w jeden, treściwy i sensowny post.. Jeśli macie jakieś pytania śmiało piszcie, chętnie odpowiem. Nie oceniajcie mnie proszę zbyt surowo, naprawdę się zakochałam sad

Miłość to uczucie głupie: zaczyna się w sercu, a kończy w d...ie
Reklama
Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Friendzone, fuckfriendzone, czy o co chodzi?

Dajesz mu się wykorzystywać. Przestań, bo Cię to zniszczy.

Wina była znajomym strojem, który od początku wisiał w jej szafie i który wkładała każdego ranka. Bez niej czuła się naga. Majgull Axelsson

3

Odp: Friendzone, fuckfriendzone, czy o co chodzi?

Myślimy że gość nigdy nie traktował Cię poważnie. Dał Ci rolę panny od umilania jego wolnego czasu i głaskania ego, ale coś wybitnie mu w Tobie nie pasuje, stąd trzymanie na dystans. Tobie nie chce zdradzić swojego nazwiska, a z tamtą pomieszkuje sobie w najlepsze. To pokazuje gdzie jest Twoje miejsce. Taki pies ogrodnika, pewnie narcyz, egocentryk i egotyk, który lubi mieć kilka papużek lecących na niego. Dlatego nadal zawraca Ci głowę. Wie też że wytresowanie Cię (to odpisywanie po weekendach, domniemana zgoda na FwB) nie było trudne, więc zakłada że nadal będziesz potulnie siedzieć w swoim kąciku, a on będzie "przypominał" sobie o Tobie, gdy będziesz potrzebna. Świetnie wie, że sama siebie nie szanujesz pozwalając mu na coś takiego. Zakładam że ta druga nie wie o Twoim istnieniu? Już to pokazuje jak uczciwym i godnym zaufania człowiekiem jest. Tresujący Cię manipulant, który sam nie weźmie (bo nie chce), ale innemu też nie da. Urwij kontakt definitywnie. Ja kiedyś w podobnych okolicznościach urwałem go totalnie i dopiero wtedy odzyskałem spokój.

Reklama

4

Odp: Friendzone, fuckfriendzone, czy o co chodzi?

Dziękuję bardzo za Wasze wypowiedzi i doceniam, że przeczytaliście tak długi post smile

Chyba właśnie po to założyłam ten temat, nie jesteście pierwszymi osobami, które tak uważają. Moi znajomi, ci wtajemniczeni w sprawę, również mają takie zdanie na tę znajomość. On ostatnio napisał mi, że może chodzić na randki, że rozmawiał z tą dziewczyną o potrzebie spotykania się z ludźmi i ona powiedziała, że randki mogą być, ale bez całowania big_smile Chciałabym już wyleczyć się z tej znajomości, naprawdę się męczę... Może jest ktoś, kto był w podobnej sytuacji?

Też myślę, że to egocentryk, skoro nie szanuje tego, aby się nie odzywać. Przypomina o sobie raz na jakiś czas, żeby móc mieć awaryjną opcję w razie będzie potrzebował miłego spędzenia czasu. A co sądzicie o pomyśle, aby się nim pobawić troszkę tak jak on się bawi mną? Tzn jak kiedyś będzie chciał przyjechać na wino odstawić się, zachowywać się miło i naturalnie, a kiedy będzie próbował czegoś więcej powiedzieć mu, że traktuję go jak kolegę i że on ma dziewczynę. Zostawić go samego z jego popędem, potem utrzymywać z nim miły kontakt, a kiedyś znienacka wypalić, że się w kimś zakochałam i jestem bardzo szczęśliwa....

Miłość to uczucie głupie: zaczyna się w sercu, a kończy w d...ie

5

Odp: Friendzone, fuckfriendzone, czy o co chodzi?

Zemsta i zabawa drugim człowiekiem nie polepszy Twojego samopoczucia. To zły pomysł.
Najlepsze będzie szybkie i stanowcze ucięcie znajomosci.

Wina była znajomym strojem, który od początku wisiał w jej szafie i który wkładała każdego ranka. Bez niej czuła się naga. Majgull Axelsson
Reklama

6

Odp: Friendzone, fuckfriendzone, czy o co chodzi?

Popieram Cyngli.
On Cię wykorzystuje. Tamta super sprzata gotuje prasuje ale w może w łóżku kiepska i nie do pogadania. Ty za to jesteś dla niego super, do gadania, kłócenia, do życia. I tak sobie uzupełnia. Ciekawe czy ona o Tobie wie

7 Ostatnio edytowany przez kasiks (2017-01-08 20:23:12)

Odp: Friendzone, fuckfriendzone, czy o co chodzi?
staramalenka86 napisał/a:

Popieram Cyngli.
On Cię wykorzystuje. Tamta super sprzata gotuje prasuje ale w może w łóżku kiepska i nie do pogadania. Ty za to jesteś dla niego super, do gadania, kłócenia, do życia. I tak sobie uzupełnia. Ciekawe czy ona o Tobie wie

Niestety tak samo pomyślałam, że skoro on jest dla niej pierwszym facetem, możliwe, że też pierwszym w łóżku, a wiadomo, że początki nieraz bywają trudne. Tymczasem miałam wrażenie, że nam w łóżku było fajnie, on mówił, że mega kręci go, że tak się wczuwam i że to strasznie podniecająco działa na facetów, cokolwiek miał na myśli...
Kiedyś napisał mi, że nawet jeśli go zablokuję (w tel) to i tak znajdzie sposób, żeby się ze mną kontaktować. Nie dojrzałam jeszcze do decyzji, żeby zerwać z nim definitywnie znajomość, straszne to i głupie, wiem. Niby wiekowo jestem dorosła, a czasem zachowuję się jak gówniara hmm Wkurza mnie to we mnie. Każdej koleżance w podobnej sytuacji wiedziałabym co doradzić, a sama motam się i zadręczam...

I kolejny weekend spędzam obserwując kiedy był widziany ostatnio na komunikatorze i z myślami, co robi, czy jest teraz z nią, to chore....


A czy ona o mnie wie? Myślę, że nie... Ukrywa znajomość ze mną pewnie przed nią, mnie zastanawia ile jeszcze takich "koleżanek" ma...

Miłość to uczucie głupie: zaczyna się w sercu, a kończy w d...ie

8

Odp: Friendzone, fuckfriendzone, czy o co chodzi?
kasiks napisał/a:

Witam Wszystkich, stworzyłam ten temat, aby przelać swoje uczucia, myśli, których czasem pod dostatkiem. Chcę się wygadać i opiszę tu swoją sytuację uczuciową, która ciągnie się już długo, zbyt długo...

Rok temu, jako 29-latka, zakończyłam długoletni związek. Po rozstaniu odżyłam psychicznie, nie chciałam się wiązać, potrzebowałam trochę czasu na pobycie samej, uporządkowanie myśli. Nowa praca, przeprowadzka, konta na portalach randkowych... I tak poznałam jego, 33 latka też świeżo po rozstaniu z długoletnią partnerką. Już na pierwszym spotkaniu powiedziałam o swojej sytuacji, o potrzebnej mi przerwie od związków, o randkach, na które się umawiałam. Od początku miałam wrażenie, że zaiskrzyło między nami. Zaprosił mnie do swojego mieszkania, to dziwne, ale... pojechałam z nim, nie znając go, do obcego faceta, późnym wieczorem. Wiem, jak to brzmi i wygląda, dziś wiem, ile ryzykowałam i że mogło to się różnie zakończyć, jest mi chwilami głupio, ale nie o to chodzi. Były Święta, spędzałam je sama z dala od rodziny i znajomych, chciałam po prostu pobyć z kimś, nie czuć się samotnie... Przegadaliśmy całą noc, spotkaliśmy się kolejnego dnia i... doszło do czegoś. Nie było seksu, miałam wtedy okres, ale grzeczni nie byliśmy. Po wszystkim było mi głupio, poczułam się jak łatwa dz...ka, wróciłam do domu, usunęłam konto na tym portalu, na którym się poznaliśmy, myślałam, że to koniec znajomości. Jednak on odnalazł mnie na innej stronie, na której miałam profil, napisał co mi się w nim nie spodobało, no bo chyba coś mi się musiało w nim nie spodobać.. To było takie dziwne, ale on spodobał mi się od początku jak go zobaczyłam, jak się do mnie uśmiechnął witając się ze mną, już wiedziałam, że to będzie spoko koleś, że się dogadamy... Napisałam mu jak się czuję po wczorajszym wieczorze, a on, że jesteśmy dorośli, że przecież nic złego nie zrobiliśmy, że nie mamy czym się przejmować. Pomyślałam, że w zasadzie racja, ja jestem wolna, on też, nikogo nie krzywdzimy, mamy po 30-30 parę lat, więc nie ma czego żałować. Wymieniliśmy się numerami i od tamtej pory spotykaliśmy się co jakiś czas...

Niestety, jako kobieta mam tak, że jeśli już idę z kimś do łóżka, zakochuję się w tej osobie i jestem z nią w związku. Przynajmniej tak zawsze było do tej pory. Liczyłam na to, że nasza znajomość przerodzi się w związek. On pomagał mi wielokrotnie: a to został na noc i zobaczył wyrwany kontakt w pokoju. O 7 rano pobiegł do auta po śrubokręty i przykręcił gniazdko. Innym razem pisałam z nim o 2 w nocy, że boli mnie brzuch, więc o 2:30 pojechał do apteki, żeby mi przywieźć krople żołądkowe. Przywiązywałam się do niego coraz bardziej, coraz mocniej ciągle zastanawiając się, czy z tej znajomości będzie coś więcej. Moi znajomi, ci, z którymi dzieliłam się swoimi wątpliwościami mówili, że raczej on ciągle się tam gdzieś kręci wokół mnie, więc jestem w stanie go rozkochać w sobie. Poznaliśmy się w marcu, w okolicy wakacji zaczęłam chcieć już czegoś więcej. Wiedziałam, że coś już do niego zaczynam czuć, on wrócił z wakacji i spytał jak tam moje randki, czy poznałam kogoś, bo on kogoś poznał, w zasadzie ciągle się poznają i jeszcze nie wie, czy coś z tego będzie... Nie powiem, poczułam, jakby ziemia osuwała mi się spod nóg. I tu zaczęły się schody.. Zdarzało się, że na weekendy wyłączał telefon, nie odbierał połączeń, nie odpisywał na smsy, albo odpisywał w poniedziałek. Dotarło do mnie, że spotkaliśmy się u niego w mieszkaniu na początku, z 3 razy, a tak to tylko u mnie w mieszkaniu i to zawsze w nocy. Latem spytałam go o jego nazwisko, gadaliśmy coś o portalach społecznościowych i spytałam jak się nazywa. Strasznie się zdenerwował, nie chciał powiedzieć. W listopadzie ponowiłam pytanie o nazwisko, już bez nerwów, ale też nie chciał powiedzieć. Naściemniał, że podoba mu się to, że zna nazwiska wszystkich znajomych, a ja jestem dla niego zagadką...

Odnośnie jego nowej sympatii, nie docierało to do mnie. Pomyślałam, że skoro mówi, że zaczyna coś z nią, ale jeździ do mnie, nierzadko uprawiamy seks, to jednak nic z tego nie będzie. Kiedyś był u mnie i ona dzwoniła do niego, tzn. domyśliłam się, że to ona, bo jak inaczej wyjaśnić tel o 2 w nocy... Odłożył tel i dalej kochał się ze mną.. Zdaję sobie sprawę jak to wygląda, co o mnie myślicie, ale uwierzcie mi, że bardzo zakochałam się w tym dupku. W któryś weekend upiłam się na smutno i napisałam do niego, że się w nim zakochałam, że nic na to nie poradzę, ale tak jest... Spotkał się ze mną (oczywiście w poniedziałek) i powiedział, że spotyka się z tą dziewczyną. Że zna ją dłużej ode mnie (a jednak!), że ona ma 27 lat i jest dla niej pierwszym chłopakiem, że ona bardzo w nim zakochana, gotuje dla niego pyszne rzeczy, sprząta, ale on nie ma do niej zaufania, bo ja jestem taka prawdziwa, szczera, mówię wprost co o nim myślę, potrafię się z nim pokłócić, a z nią się nie kłóci, bo widać w ich relacji brakuje szczerości i on nie ma do niej zaufania, bo boi się, że będzie ciekawa jak to jest z innymi facetami, a ja jestem dojrzała i mam za sobą długi związek, mieszkanie z facetem itp.

Męczyłam się wiele długich miesięcy, nie przeżywałam zakończonego 6 letniego związku, a umartwiałam się kilkumiesięczną znajomością. Kiedyś po seksie spytałam go, czemu nie chce spróbować, skoro tak mnie chwali, że super się ze mną czuje, że bardzo go do mnie ciągnie, że jestem extra dziewczyna itp. Zaczął się motać i w końcu wymamrotał coś pod nosem, że jestem tylko 1cm niższa od niego i że jego nie kręcą takie wysokie laski, bo gdybyśmy byli w związku i ubrałabym szpilki, byłabym wyższa od niego.. Dla mnie to nie do zrozumienia, bo powiedziałam mu skoro tak jest, to po co uprawia ze mną seks i mówi ciągle, że strasznie go pociągam.

Pod koniec roku poszłam po rozum do głowy, postanowiłam się opamiętać. Napisałam mu, że chcę na jakiś czas (parę miesięcy, może lat) zerwać z nim kontakt, że potrzebuję tego, bo mnie to rani, że on traktuje mnie jak przyjaciółkę, że chcę wyjść z tego friendzone, czy nawet fuckfriendzone i odezwę się jak zacznę go traktować jak on mnie, czyli jak kolegę. Napisał, czy mógłby przyjechać ostatni raz, pożegnać się- zgodziłam się. Wypiliśmy wino, przegadaliśmy całą noc, ale szczerze aż do bólu. Powiedziałam mu wszystko co czuję, jak było na początku, jak nie chciałam związku, jak z czasem się przywiązałam do niego, jak fatalnie czułam się, gdy nie chciał zostać u mnie na noc, jak nie odzywał się, albo odzywał kiedy chciał, jak mnie ukłuło, gdy powiedział o nowej znajomej w wakacje... On powiedział mi, że pomieszkują razem, że ona dba bardzo o dom, gotuje, sprząta, ale on nie ma do niej jakoś zaufania, że do niej ciągnie go rozum, a do mnie serce. Że ze mną się nigdy nie nudzi, posprzeczamy się nieraz, ale to jest potrzebne i że będąc z nią tęskni do mnie, że myśli stale o mnie... Po tym spotkaniu zrobiło mi się lżej na duszy, wiedziałam, że zrobiłam dobrze odcinając się. Powiedziałam mu, że ja oczekuję związku, chcę założyć swoją rodzinę, on ma obecnie inne priorytety i ok, ma prawo. Mówił,że na razie nie chce związku, że stale z kimś był i potrzebuje odpocząć. Cieszyłam się, że się odcięłam, moja radość trwała jakieś 2 tygodnie. Na Boże Narodzenie pojechałam w rodzinne strony. Napisał mi życzenia świąteczne. Odpisałam z podziękowaniem i też składając mu życzenia. Po Świętach wysłał uśmiech... Napisałam dlaczego nie szanuje mojego życzenia, że mnie to boli, że odzywa się sporadycznie, a nic nie idzie po mojej myśli. Odpisał, że chce, żebym wiedziała, że jemu wcale nie jest lekko, że ma się nie odzywać, bo myśli o mnie i tęskni mu się do mnie, że to dziwne i chore, ale nawet gdy był ktoś z boku on myślał o mnie... Po paru dniach przyjechał do mnie naprawiać mi auto, wszedł na herbatę, przeczytałam mu horoskop na rok 2017, o zmianach w życiu typu zamieszkanie z dziewczyną, może zaręczyny i ślub. Zmienił mu się wyraz twarzy, posmutniał i powiedział coś pod nosem, że się sprawdza, w domyśle, że chce się tej dziewczynie oświadczyć...

Powiedzcie proszę co o tym myślicie, przepraszam za ten chaos, ale ciężko skrócić rok życia w jeden, treściwy i sensowny post.. Jeśli macie jakieś pytania śmiało piszcie, chętnie odpowiem. Nie oceniajcie mnie proszę zbyt surowo, naprawdę się zakochałam sad

W tym wątku znajdziesz odpowiedzi na wszystkie swoje pytania. Czytaj szczególnie uważnie posty Elle88:
http://www.netkobiety.pl/t75336.html

"Ludzi można z grubsza podzielić na dwie kategorie: miłośników kotów i osoby poszkodowane przez los." Oscar Wilde gg: 12848803
Chris Cornell ur. 20 lipca 1964  zm. 17 maja 2017

9

Odp: Friendzone, fuckfriendzone, czy o co chodzi?

Dzięki, faktycznie temat podobny, ale nie do końca... Myślałam z początku jak klapki spadły mi z oczu, że chodzi mu tylko o seks, ale widzę, że nie. Ostatnio napisał mi, że problem jest w tym, że czuje coś do mnie, gdyby nie czuł, to by się nie odzywał, dlatego ciężko mu zerwać kontakt. Odpisałam, że chodzi o jego słynny "pociąg", a on, że to już nawet nie w tym rzecz, że o pociągu może starać się nie myśleć, ale z sympatią nie musi się kryć i że mało jest dla niego takich osób jak ja...

Powiem Wam tak, z jednej strony pisze, że traktuje mnie jak przyjaciółkę/koleżankę, z drugiej strony czasem uprawiamy seks, z trzeciej strony nawet jeśli seksu nie uprawiamy, to kontakt i tak on podtrzymuje. Powiedział mi ostatnio, że to życie jest takie dziwne, przewrotne, że niczego nie można zaplanować, że on nie wie jak będzie... Najpierw powiedział mi, że on jeszcze tak może nawet z rok będzie sam, aż będzie chciał być w związku na poważnie, a po tygodniu około o tych planach na przyszłość, w domyśle zaręczyny. Więc zgłupiałam totalnie, może zaliczył wpadkę, nie wiem... Wiem, że niepotrzebnie tym zajmuję myśli, ale cóż robić, taki głupi charakter...

Z tamtego tematu, który poleciłeś wywnioskowałam jedną rzecz, która mnie zaciekawiła... Mianowicie wpływ ojca na moje życie jako kobiety do związku. Uświadomiłam sobie, co mnie trochę przeraziło, że szukam (podświadomie) faceta, z którym nie będę pewna kolejnego dnia, tak jak to miało miejsce przez całe moje dzieciństwo. Odrzucam mężczyzn, którzy chcą ze mną być, którzy okazują zainteresowanie wprost, bo nie stanowią dla mnie wyzwania, a może nie wierzę, że mogłabym ich czymś zainteresować...

Miłość to uczucie głupie: zaczyna się w sercu, a kończy w d...ie

10

Odp: Friendzone, fuckfriendzone, czy o co chodzi?

Uważasz, że nie chodzi mu tylko o seks, tak ?
W domyśle - on darzy Cię uczuciem, Twoim zdaniem ?

A wiesz, co robi facet zakochany w kobiecie ?
Czy wiesz, że on nie tylko chce się z nią spotykać ciemną nocą na seks, czy rozmowy + wino ?
Zakochany mężczyzna JEST ze swoją kobietą. Spotykają się w świetle dnia również smile poznają swoich znajomych, swoje rodziny.
Zupełnie na legalu chodza do kina, wyjeżdżają na wycieczki, urlopy.
Zamieszkują ze sobą.
I tak dalej i tak dalej oczywiście smile

Ty jesteś dla niego jedynie czasoumilaczem.
Czasoumilaczem, co do którego ma on niezłe wyczucie.
Jeśli tylko czuje, że mu się wymykasz, to zaczyna durnowate podchody, typu smsowe uśmieszki, wiadomości z idiotycznymi podtekstami - a Ty już zapominasz o swoich warunkach zerwania z nim, braku kontaktu itd i doszukujesz się jeszcze w tym uczucia do Ciebie ...

The past cannot be changed,
forgotten, edited, or erased.
It can only be accepted.

11

Odp: Friendzone, fuckfriendzone, czy o co chodzi?
kasiks napisał/a:

Dzięki, faktycznie temat podobny, ale nie do końca... Myślałam z początku jak klapki spadły mi z oczu, że chodzi mu tylko o seks, ale widzę, że nie.

Nie, nie widzisz. Chcesz widzieć i tu leży zasadnicza różnica. Chcesz widzieć, że nie chodzi tu o seks, to to widzisz. Tymczasem wszystko co opisałaś pokazuje, że chodzi dokładnie tylko o seks.

kasiks napisał/a:

Ostatnio napisał mi, że problem jest w tym, że czuje coś do mnie, gdyby nie czuł, to by się nie odzywał, dlatego ciężko mu zerwać kontakt. Odpisałam, że chodzi o jego słynny "pociąg", a on, że to już nawet nie w tym rzecz, że o pociągu może starać się nie myśleć, ale z sympatią nie musi się kryć i że mało jest dla niego takich osób jak ja...

Nie chce mi się cytować reszty kitów, które wcześniej przytoczyłaś. Ten wystarczy.
Taką ciemnotę z sukcesem można wcisnąć jedynie osobie, która jest desperacko spragniona tej ciemnoty i która nie będzie jej kwestionować w żaden sposób. Dlaczego? Bo desperacko potrzebuje bliskości, ochłapów zainteresowania i uczucia. Godzi się tylko na ochłapy, bo samoocena leży i kwiczy.

kasiks napisał/a:

Powiem Wam tak, z jednej strony pisze, że traktuje mnie jak przyjaciółkę/koleżankę, z drugiej strony czasem uprawiamy seks, z trzeciej strony nawet jeśli seksu nie uprawiamy, to kontakt i tak on podtrzymuje.

Dlaczego? Bo nawet gdy seksu nie ma, to wie, że ten seks będzie. Dlatego to, że raz, czy drugi nie wylądujecie w łóżku nie znaczy nic.

kasiks napisał/a:

Powiedział mi ostatnio, że to życie jest takie dziwne, przewrotne, że niczego nie można zaplanować, że on nie wie jak będzie...

Wiedziałby w przypadku kobiety, z którą chce być. Nie wie w przypadku kobiety, która jest tymczasowa i stanowi bezproblemową rozrywkę.

kasiks napisał/a:

Najpierw powiedział mi, że on jeszcze tak może nawet z rok będzie sam, aż będzie chciał być w związku na poważnie, a po tygodniu około o tych planach na przyszłość, w domyśle zaręczyny. Więc zgłupiałam totalnie, może zaliczył wpadkę, nie wiem... Wiem, że niepotrzebnie tym zajmuję myśli, ale cóż robić, taki głupi charakter...

On nie jest sam. Wbij sobie do głowy. Jest w związku. Czyli jak widzisz jednak się da, jednak w jej przypadku zahamowań co do stworzenia związku nie miał, jednak ona zna jego nazwisko itd... To, że wciska Ci jakieś historyjki jaka to ona nie jest i jako to Ty jesteś wyjątkowa itp możesz puścić mimo uszu, bo ostatecznie z Tobą spotyka się dla rozrywki, a związek (jaki by nie był) chce tworzyć z nią.


kasiks napisał/a:

Z tamtego tematu, który poleciłeś wywnioskowałam jedną rzecz, która mnie zaciekawiła... Mianowicie wpływ ojca na moje życie jako kobiety do związku. Uświadomiłam sobie, co mnie trochę przeraziło, że szukam (podświadomie) faceta, z którym nie będę pewna kolejnego dnia, tak jak to miało miejsce przez całe moje dzieciństwo. Odrzucam mężczyzn, którzy chcą ze mną być, którzy okazują zainteresowanie wprost, bo nie stanowią dla mnie wyzwania, a może nie wierzę, że mogłabym ich czymś zainteresować...

Coś zaczynasz kombinować w dobrym kierunku, ale tego cosia jest zbyt mało w porównaniu do ciemnoty, którą pozwalasz sobie wcisnąć i którą sama we własnym zakresie sobie wciskasz.
W tym przypadku, co do realiów Twojego związku nie mam żadnych wątpliwości. Ty momentami ocierasz się o zdystansowaną i właściwą ocenę tej relacji, siebie i jego. Ale niestety tylko ocierasz się na razie. Na spojrzenie prawdzie w oczy jeszcze się nie odważyłaś. Szkoda, bo to wyraźnie Ciebie wyniszcza.

12

Odp: Friendzone, fuckfriendzone, czy o co chodzi?
IsaBella77 napisał/a:

Uważasz, że nie chodzi mu tylko o seks, tak ?
W domyśle - on darzy Cię uczuciem, Twoim zdaniem ?

A wiesz, co robi facet zakochany w kobiecie ?
Czy wiesz, że on nie tylko chce się z nią spotykać ciemną nocą na seks, czy rozmowy + wino ?
Zakochany mężczyzna JEST ze swoją kobietą. Spotykają się w świetle dnia również smile poznają swoich znajomych, swoje rodziny.
Zupełnie na legalu chodza do kina, wyjeżdżają na wycieczki, urlopy.
Zamieszkują ze sobą.
I tak dalej i tak dalej oczywiście smile

Ty jesteś dla niego jedynie czasoumilaczem.
Czasoumilaczem, co do którego ma on niezłe wyczucie.
Jeśli tylko czuje, że mu się wymykasz, to zaczyna durnowate podchody, typu smsowe uśmieszki, wiadomości z idiotycznymi podtekstami - a Ty już zapominasz o swoich warunkach zerwania z nim, braku kontaktu itd i doszukujesz się jeszcze w tym uczucia do Ciebie ...


"Czasoumilaczem"- ładnie to nazwałaś, ale taka jest prawda smile Nie, nie liczę na związek. Wiem, że to nie niesie ze sobą nawet namiastki związku, ale dziwi mnie to pisanie o jego uczuciach. Wiem, że nie chodzi tu o uczucia typu miłość, ale jednak.. ok, racja, karmi mnie czułymi słówkami. Jak tylko czuje, że "mu się wymykam" jak słusznie napisałaś, ten kontakt jest częstszy. Im bardziej ja się oddalam, tym bardziej on się zbliża, tak to działa. I odwrotnie, gdy z początku ja po spotkaniu liczyłam na częstszy kontakt, on urywał kontakt na kilka dni. To jak zabawa w kotka i myszkę.

Miłość to uczucie głupie: zaczyna się w sercu, a kończy w d...ie

13

Odp: Friendzone, fuckfriendzone, czy o co chodzi?

Oczywiście, że liczysz na związek. Nie oszukuj przynajmniej siebie.
Bez tego każde jego brednie o uczuciach, o nieznanej przyszłości, o onej nie do końca dobrej ale z którą jednak tworzy związek wink o Tobie lepszej od onej, ale z która związku nie stworzy i inne takie puściłabyś mimo uszu, a całą tę znajomość spuściłabyś w toalecie. Wiążesz z nim jednak nadzieję. Ta nadzieja jest Twoim największym wrogiem obecnie.

14

Odp: Friendzone, fuckfriendzone, czy o co chodzi?
Klio napisał/a:
kasiks napisał/a:

Dzięki, faktycznie temat podobny, ale nie do końca... Myślałam z początku jak klapki spadły mi z oczu, że chodzi mu tylko o seks, ale widzę, że nie.

Nie, nie widzisz. Chcesz widzieć i tu leży zasadnicza różnica. Chcesz widzieć, że nie chodzi tu o seks, to to widzisz. Tymczasem wszystko co opisałaś pokazuje, że chodzi dokładnie tylko o seks.

Może i masz rację. Kiedyś koleżanka powiedziała mi, gdy chwaliłam go za bezinteresowną pomoc, że on nie jest bezinteresowny, że szykuje sobie mnie jako grunt, urabia mnie pod przyszły seks. Wtedy nic do mnie nie docierało, ale ostatnio napisałam mu, że dziękuję mu za pomoc przy aucie i że gdy tylko będę mu jakoś mogła pomóc, to pomogę. Odpisał coś w stylu, że nie ukrywa, że kiedyś jakaś pomoc z mojej strony będzie mu się mogła przydać, czy coś w tym stylu, w seksualnym kontekście hmm

kasiks napisał/a:

Ostatnio napisał mi, że problem jest w tym, że czuje coś do mnie, gdyby nie czuł, to by się nie odzywał, dlatego ciężko mu zerwać kontakt. Odpisałam, że chodzi o jego słynny "pociąg", a on, że to już nawet nie w tym rzecz, że o pociągu może starać się nie myśleć, ale z sympatią nie musi się kryć i że mało jest dla niego takich osób jak ja...

Nie chce mi się cytować reszty kitów, które wcześniej przytoczyłaś. Ten wystarczy.
Taką ciemnotę z sukcesem można wcisnąć jedynie osobie, która jest desperacko spragniona tej ciemnoty i która nie będzie jej kwestionować w żaden sposób. Dlaczego? Bo desperacko potrzebuje bliskości, ochłapów zainteresowania i uczucia. Godzi się tylko na ochłapy, bo samoocena leży i kwiczy.

Niestety, mój błąd jeszcze podwójny z tym przyznawaniem się do uczuć. Teraz on wie, że mam mnie w garści. A z tą potrzebą miłości i bliskości trafiłaś w punkt.

kasiks napisał/a:

Powiem Wam tak, z jednej strony pisze, że traktuje mnie jak przyjaciółkę/koleżankę, z drugiej strony czasem uprawiamy seks, z trzeciej strony nawet jeśli seksu nie uprawiamy, to kontakt i tak on podtrzymuje.

Dlaczego? Bo nawet gdy seksu nie ma, to wie, że ten seks będzie. Dlatego to, że raz, czy drugi nie wylądujecie w łóżku nie znaczy nic.

Pewnie nawet go to może kręcić, że jestem gdzieś tam zawsze chętna na spotkanie, zawsze się cieszę jak przyjeżdża sad

kasiks napisał/a:

Powiedział mi ostatnio, że to życie jest takie dziwne, przewrotne, że niczego nie można zaplanować, że on nie wie jak będzie...

Wiedziałby w przypadku kobiety, z którą chce być. Nie wie w przypadku kobiety, która jest tymczasowa i stanowi bezproblemową rozrywkę.

kasiks napisał/a:

Najpierw powiedział mi, że on jeszcze tak może nawet z rok będzie sam, aż będzie chciał być w związku na poważnie, a po tygodniu około o tych planach na przyszłość, w domyśle zaręczyny. Więc zgłupiałam totalnie, może zaliczył wpadkę, nie wiem... Wiem, że niepotrzebnie tym zajmuję myśli, ale cóż robić, taki głupi charakter...

On nie jest sam. Wbij sobie do głowy. Jest w związku. Czyli jak widzisz jednak się da, jednak w jej przypadku zahamowań co do stworzenia związku nie miał, jednak ona zna jego nazwisko itd... To, że wciska Ci jakieś historyjki jaka to ona nie jest i jako to Ty jesteś wyjątkowa itp możesz puścić mimo uszu, bo ostatecznie z Tobą spotyka się dla rozrywki, a związek (jaki by nie był) chce tworzyć z nią.

Podczas tego naszego "pożegnalnego spotkania" powiedziałam mu, co o tym sądzę. Że ze mną nie chce być to widzę, ale widzę też, że z nią też nie chce być. Bo nadal pod pretekstem potrzeby rozmowy szuka kontaktów na portalach randkowych. Powiedziałam mu, ze zachowuje sie nie w porządku wobec tej dziewczyny, że ja nie szukam alvaro. Szkoda tylko, że nie wytrwałam silnie w swoim postanowieniu.


kasiks napisał/a:

Z tamtego tematu, który poleciłeś wywnioskowałam jedną rzecz, która mnie zaciekawiła... Mianowicie wpływ ojca na moje życie jako kobiety do związku. Uświadomiłam sobie, co mnie trochę przeraziło, że szukam (podświadomie) faceta, z którym nie będę pewna kolejnego dnia, tak jak to miało miejsce przez całe moje dzieciństwo. Odrzucam mężczyzn, którzy chcą ze mną być, którzy okazują zainteresowanie wprost, bo nie stanowią dla mnie wyzwania, a może nie wierzę, że mogłabym ich czymś zainteresować...

Coś zaczynasz kombinować w dobrym kierunku, ale tego cosia jest zbyt mało w porównaniu do ciemnoty, którą pozwalasz sobie wcisnąć i którą sama we własnym zakresie sobie wciskasz.
W tym przypadku, co do realiów Twojego związku nie mam żadnych wątpliwości. Ty momentami ocierasz się o zdystansowaną i właściwą ocenę tej relacji, siebie i jego. Ale niestety tylko ocierasz się na razie. Na spojrzenie prawdzie w oczy jeszcze się nie odważyłaś. Szkoda, bo to wyraźnie Ciebie wyniszcza.

Miłość to uczucie głupie: zaczyna się w sercu, a kończy w d...ie

15

Odp: Friendzone, fuckfriendzone, czy o co chodzi?

A ja tak zapytam: nie bałaś sie tyle miesięcy spotykać z facetem, ktorego nie znałaś...nazwiska? O rany dziewczyno ! Ja bym sie bała wiesz o.O

16

Odp: Friendzone, fuckfriendzone, czy o co chodzi?
Klio napisał/a:

Oczywiście, że liczysz na związek. Nie oszukuj przynajmniej siebie.
Bez tego każde jego brednie o uczuciach, o nieznanej przyszłości, o onej nie do końca dobrej ale z którą jednak tworzy związek wink o Tobie lepszej od onej, ale z która związku nie stworzy i inne takie puściłabyś mimo uszu, a całą tę znajomość spuściłabyś w toalecie. Wiążesz z nim jednak nadzieję. Ta nadzieja jest Twoim największym wrogiem obecnie.

To jest dziwne, co czuję obecnie i nie umiem tego nazwać. Z jednej strony widzę, że szans na związek nie ma żadnych, pisał mi i mówił, że traktuje mnie jak koleżankę, więc wiem, że tego się nie da przeskoczyć. Poza tym myślę, że nawet gdyby stał się cud, gdyby on powiedział mi, że chce ze mną być, czy potrafiłabym mu zaufać, czy potrafiłabym nie myśleć o tym, że gdy ja jestem w pracy, on nie flirtuje w tym czasie z innymi kobietami? (flirtuje to pół biedy, ale np. nie seksi się teraz z nimi w ich mieszkaniu?). Nie, nie potrafiłabym. Zaufanie bardzo trudno odbudować, nasza znajomość od początku została wybudowana na grząskim gruncie..

Co więc mnie do niego ciągnie? Pociąga mnie jako mężczyzna, lubię jego zapach, podoba mi się jego wygląd, choć nie jest przystojniakiem z żurnala, ale mi się podoba jakoś tak dziwnie. Uwielbiam jego śmiech, zaradność, przyciąga mnie do siebie tym jak mi pomaga, on lubi pomagać, a ja lubię zaradnych i pomocnych facetów. Karmię się tym co do mnie mówi, że jestem ładna, że zwariowana, że lubi ze mną spędzać czas, lubię gdy komplementuje mój wygląd, zachowanie, chwytam się każdego słowa jak tonący brzytwy. I tego w sobie nienawidzę. I jeszcze tego, że zmarnowałam kilkanaście miesięcy, zaraz rok na kolesia, który w tym czasie rozwijał swój związek i nie przeszkadzało mu to jeździć do mnie i karmić mnie nadal czułymi historyjkami hmm

Miłość to uczucie głupie: zaczyna się w sercu, a kończy w d...ie

17

Odp: Friendzone, fuckfriendzone, czy o co chodzi?
Toja24 napisał/a:

A ja tak zapytam: nie bałaś sie tyle miesięcy spotykać z facetem, ktorego nie znałaś...nazwiska? O rany dziewczyno ! Ja bym sie bała wiesz o.O

Moi znajomi, zwłaszcza płci męskiej, mówią, że mega ich to we mnie niepokoi. Że od razu widać co to za koleś, że może ukrywać żonę, dziecko, tak naprawdę nic o nim nie wiem, tylko to, co sam mówi. Wiem, że brzmię nielogicznie, pewnie tej logiki mi faktycznie brakuje, ale nie bałam się z nim spotykać. To jest dziwne, że tak mu ufam, ale dla mnie on jest naprawdę dobrym człowiekiem. Może za parę lat przeczytam ten post i złapię się za głowę, ale gdy o tym myślę, to wiem, że nie jest w porządku będąc w związku i kontynuując znajomość ze mną, zostawiając mnie jako koło zapasowe (czego ciągle się wypiera), ale też trudno wymagać od kogoś, żeby się zakochał w kimś na siłę.

A powiedzcie mi, myślicie, że gdybym zaczęła się szanować, tzn przestała z nim uprawiać seks, spotykała się z nim wyłącznie dla rozmów, czy byłabym w stanie zmienić jego podejście do mnie, czy to już spalona sprawa?

Miłość to uczucie głupie: zaczyna się w sercu, a kończy w d...ie

18 Ostatnio edytowany przez starr (2017-01-08 23:20:40)

Odp: Friendzone, fuckfriendzone, czy o co chodzi?
kasiks napisał/a:

/.../

Co więc mnie do niego ciągnie? Pociąga mnie jako mężczyzna, lubię jego zapach, podoba mi się jego wygląd, choć nie jest przystojniakiem z żurnala, ale mi się podoba jakoś tak dziwnie. Uwielbiam jego śmiech, zaradność, przyciąga mnie do siebie tym jak mi pomaga, on lubi pomagać, a ja lubię zaradnych i pomocnych facetów. Karmię się tym co do mnie mówi, że jestem ładna, że zwariowana, że lubi ze mną spędzać czas, lubię gdy komplementuje mój wygląd, zachowanie, chwytam się każdego słowa jak tonący brzytwy. I tego w sobie nienawidzę. I jeszcze tego, że zmarnowałam kilkanaście miesięcy, zaraz rok na kolesia, który w tym czasie rozwijał swój związek i nie przeszkadzało mu to jeździć do mnie i karmić mnie nadal czułymi historyjkami hmm

Jeżeli doczytałaś watek, który poleciłem do końca, to doczytałaś o PWW (Poczucie Własnej Wartości). To jak się zachowujesz w stosunku do gościa, to co zacytowałem, wskazuje, że nie jest ono w najlepszej kondycji. Możliwe, że to wpływ doświadczeń z dzieciństwa. Ale koniecznie trzeba nad tym popracować, najlepiej z terapeutą...
Na razie tylko Jesteś idealnym materiałem na kochankę żonatego faceta.

"Ludzi można z grubsza podzielić na dwie kategorie: miłośników kotów i osoby poszkodowane przez los." Oscar Wilde gg: 12848803
Chris Cornell ur. 20 lipca 1964  zm. 17 maja 2017

19

Odp: Friendzone, fuckfriendzone, czy o co chodzi?

Moim zdaniem powinnas calkowicie zerwac z nim kontakt, on krzywdzi zarowno Ciebie jak i te dziewczyne. Zablokuj go gdzie sie da. Taki facet  to kompletne zero. Nawet nie traktowal Cie powaznie, nie chcial podac swojego nazwiska, mogl miec juz wtedy cos do ukrycia. Moze nawet ona juz jest jego zona, a Ty od poczatku kochanka. Bardzo Ci wspolczuje, bo faktycznie dawal Ci inne sygnaly na poczatku, ale niestety sa tacy dranie. Do tego to jak sie zachowuje i usprawiedlwiia to dramat, nie szanuje ani Ciebie ani jej w zadnym stopniu. Inaczej podjlaby w koncu jakas decyzje, a tak jest mu wygodnie, ona tak jak on mowi ugotuje, a z Toba uprawia seks (choc z nia tez raczej uprawia, to Ty jestes raczej do szalonych zabaw w seksie, odskocznia, pociagajaca i tyle). Niestety taki typ faceta. To nie sa czasy, gdzie ktos go zmusza do slubu z nia, wiec nie sluchaj tych glupich usprawiedlwien. W koncu o nim zapomnisz, tylko zerwij calkowicie kontakt.

"Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła"

Wisława Szymborska

20

Odp: Friendzone, fuckfriendzone, czy o co chodzi?
kasiks napisał/a:

Podczas tego naszego "pożegnalnego spotkania" powiedziałam mu, co o tym sądzę. Że ze mną nie chce być to widzę, ale widzę też, że z nią też nie chce być. Bo nadal pod pretekstem potrzeby rozmowy szuka kontaktów na portalach randkowych. Powiedziałam mu, ze zachowuje sie nie w porządku wobec tej dziewczyny, że ja nie szukam alvaro. Szkoda tylko, że nie wytrwałam silnie w swoim postanowieniu.

Nie udawajmy, że chodziło Ci o tamtą kobietę. Cieszysz się gdy mówi o niej z lekceważeniem, gdy wskazuje na jej braki/wady, gdy mówi o problemach w relacjach z nią. Cieszą Cię te informacje i porównujesz się z nią. Tryumfujesz gdy on stwierdza, że Ty, bądź wasza relacja są pod jakimiś względami lepsze. Jeżeli przestaniesz odstawiać teatrzyki przed samą sobą będzie Ci łatwiej w dostrzeżeniu rzeczywistości zza przedstawienia, które współtworzysz.
O co więc Ci tu chodziło? Ano o to, żeby skłonić go do refleksji i empatii, ale nie w stosunku do niej, tylko do Ciebie. Dlaczego to się nie może udać? Bo on już ma za sobą refleksję i w jej wyniku doszedł do wniosku, że jesteś wspaniałą rozrywką, że przy Tobie czuje się jak ogier nie z tej Ziemi i takiego boosta nie zapewni mu nikt (nie traktuj tego jako komplement). Nie będzie z Tobą empatyzował, a poprzestanie na korzystaniu z życia pełnymi garściami. Wykorzysta tak bardzo, na ile pozwolisz.
Gdybyś na tę relację patrzyła w taki sam oportunistyczny sposób jak on, to nie byłoby problemu. Problem jednak jest, bo żywisz do niego uczucia, chcesz związku, zaangażowania itd., ale od niego nigdy tego samego nie otrzymasz.

kasiks napisał/a:

To jest dziwne, co czuję obecnie i nie umiem tego nazwać. Z jednej strony widzę, że szans na związek nie ma żadnych, pisał mi i mówił, że traktuje mnie jak koleżankę, więc wiem, że tego się nie da przeskoczyć. Poza tym myślę, że nawet gdyby stał się cud, gdyby on powiedział mi, że chce ze mną być, czy potrafiłabym mu zaufać, czy potrafiłabym nie myśleć o tym, że gdy ja jestem w pracy, on nie flirtuje w tym czasie z innymi kobietami? (flirtuje to pół biedy, ale np. nie seksi się teraz z nimi w ich mieszkaniu?). Nie, nie potrafiłabym. Zaufanie bardzo trudno odbudować, nasza znajomość od początku została wybudowana na grząskim gruncie..

Dziwne, dlatego, że doświadczasz dysonansu. Z jednej strony chcesz tego związku i masz nadal wyidealizowany obraz was w związku, a z drugiej strony widzisz jaka jest rzeczywistość związku z nim. Sama widzisz, jak to jest w relacjach ze zdradzającym. Gdzieś tam na horyzoncie majaczy przyszłość, w której to Ty będziesz zdradzana...
Jeżeli nie chcesz tworzyć takiego związku nie twórz. Jeżeli naprawdę chcesz zerwać kontakt to nic prostszego. Tymczasem już pokazałaś, że byle emotikon wywołuje u Ciebie reakcję, że sama szukasz kontaktu z nim, nawet jeśli miałaby to być bura. Szukasz pretekstu do kontaktu z nim, nawet jeśli przez chwilę miałby być to kontakt negatywny. Skończ z wynajdywaniem pretekstów, ze staraniem się, z tłumaczeniem siebie i jego. Wyklaruje to obraz sytuacji i pomoże działać, a nie tylko starać się.

kasiks napisał/a:

Co więc mnie do niego ciągnie? Pociąga mnie jako mężczyzna, lubię jego zapach, podoba mi się jego wygląd, choć nie jest przystojniakiem z żurnala, ale mi się podoba jakoś tak dziwnie. Uwielbiam jego śmiech, zaradność, przyciąga mnie do siebie tym jak mi pomaga, on lubi pomagać, a ja lubię zaradnych i pomocnych facetów. Karmię się tym co do mnie mówi, że jestem ładna, że zwariowana, że lubi ze mną spędzać czas, lubię gdy komplementuje mój wygląd, zachowanie, chwytam się każdego słowa jak tonący brzytwy. I tego w sobie nienawidzę. I jeszcze tego, że zmarnowałam kilkanaście miesięcy, zaraz rok na kolesia, który w tym czasie rozwijał swój związek i nie przeszkadzało mu to jeździć do mnie i karmić mnie nadal czułymi historyjkami hmm

Tak samo jak można się zakochać, można też się odkochać. Przy czym to co Ty tutaj nazywałaś zakochaniem, ja bym nazwała uzależnieniem, rekompensowaniem i miłością braku. Dlaczego tak jest po części już sama dostrzegłaś. Po części przyjdzie to z czasem i z otrzeźwieniem z obecnej relacji mam nadzieję. Tak czy siak są to problemy do przepracowania, bo szkoda byłoby powielać swoje błędy.

21

Odp: Friendzone, fuckfriendzone, czy o co chodzi?

Do tego teraz gdy juz wiesz, ze jest z tamta, to spotykasz sie z nim jako kochanka. Rozumiem, ze Ci zaczelo na nim zalezec, a wczesniej wydawalo sie, ze idzie to w dobrym kierunku, no ale niestety nic z tego nie bedzie. On caly czas probuje zlapac Cie na swoje gierki, jest wygodny i nie obchodzi go co czujesz. Z jego strony to nie jest zadne uczucie. Nie warto komus takiemu poswiecac czasu. Jest po prostu draniem i ma okropny charakter, szkoda jego dziewczyny, pewnie o niczym nie wie.

"Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła"

Wisława Szymborska

22

Odp: Friendzone, fuckfriendzone, czy o co chodzi?
starr napisał/a:
kasiks napisał/a:

/.../

Co więc mnie do niego ciągnie? Pociąga mnie jako mężczyzna, lubię jego zapach, podoba mi się jego wygląd, choć nie jest przystojniakiem z żurnala, ale mi się podoba jakoś tak dziwnie. Uwielbiam jego śmiech, zaradność, przyciąga mnie do siebie tym jak mi pomaga, on lubi pomagać, a ja lubię zaradnych i pomocnych facetów. Karmię się tym co do mnie mówi, że jestem ładna, że zwariowana, że lubi ze mną spędzać czas, lubię gdy komplementuje mój wygląd, zachowanie, chwytam się każdego słowa jak tonący brzytwy. I tego w sobie nienawidzę. I jeszcze tego, że zmarnowałam kilkanaście miesięcy, zaraz rok na kolesia, który w tym czasie rozwijał swój związek i nie przeszkadzało mu to jeździć do mnie i karmić mnie nadal czułymi historyjkami hmm

Jeżeli doczytałaś watek, który poleciłem do końca, to doczytałaś o PWW (Poczucie Własnej Wartości). To jak się zachowujesz w stosunku do gościa, to co zacytowałem, wskazuje, że nie jest ono w najlepszej kondycji. Możliwe, że to wpływ doświadczeń z dzieciństwa. Ale koniecznie trzeba nad tym popracować, najlepiej z terapeutą...
Na razie tylko Jesteś idealnym materiałem na kochankę żonatego faceta.


Dziękuję za wypowiedź. Całego wątku jeszcze nie doczytałam, bo jest obszerny, a chcę czytać ze zrozumieniem, a nie pobieżnie, ale wiem, że muszę mieć problem z poczuciem własnej wartości. Kiedyś spotykałam się krótko z pewnym chłopakiem, który na zakończenie znajomości napisał mi, że powinnam bardziej uwierzyć w siebie, że brakuje mi poczucia własnej wartości, choć ponoć jestem fajną dziewczyną.

Boli mnie świadomość, że ten facet spotyka się z inną. Zastanawiam się czasem, czego mi brakuje, a co ona ma, czego nie mam ja... I po co zaczynał znajomość ze mną, skoro twierdzi, że zna ją dłużej ode mnie, czyli musieli się spotykać już wcześniej. Nic już nie wiem, jestem skołowana. Chciałam zerwać kontakt, przemęczyć się jakiś czas, to on zerwał umowę, odezwał się, napisał, że nie chce tego robić, bo spotyka się z nią, ale myśli o mnie też. Chore to jest dla mnie- skoro mnie nie chce, niech jak przystało na dorosłego faceta, poniesie konsekwencje. Skoro jest z tą dziewczyną, niech nie utrzymuje ze mną kontaktu, zwłaszcza, że widzi, że z mojej strony to nie jest spotkanie na herbatę ze zwykłym znajomym. Tylko nie, bankowo moja obecność łechcze jego ego, imponuje mu to, że co by się nie działo, zawsze będzie mógł zadzwonić, spędzić miły wieczór, poprzytulać się, kochać... W zeszły czwartek napisał do mnie: Chciałbym być koło Ciebie teraz, chciałbym się z Tobą kochać... Zrobiło mi się tak dziwnie, poczułam się naprawdę jak kochanka sad Cięzko mi, naprawdę ciężko z tym

Miłość to uczucie głupie: zaczyna się w sercu, a kończy w d...ie

23 Ostatnio edytowany przez Klio (2017-01-08 23:39:04)

Odp: Friendzone, fuckfriendzone, czy o co chodzi?
kasiks napisał/a:

A powiedzcie mi, myślicie, że gdybym zaczęła się szanować, tzn przestała z nim uprawiać seks, spotykała się z nim wyłącznie dla rozmów, czy byłabym w stanie zmienić jego podejście do mnie, czy to już spalona sprawa?

Wracamy więc do punktu wyjścia, ergo: „chcę związku z nim i ucieknę się do każdej metody, która mnie do tego celu doprowadzi”. wink
Problem leży rzeczywiście w szanowaniu się, ale nie w tym sensie w jakim Ty to rozumiesz. Szacunek o jakim ja mówię, to lubienie siebie, przebywania ze sobą, dostrzeganie swojej wartości, lubienie przez to otoczenia i dostrzeganie wartości tam gdzie rzeczywiście się ona znajduje. Obecnie jako, że masz obniżoną samoocenę dostrzegasz ogromną wartość w każdym kto ofiaruje Ci odrobinę atencji, a to niestety jest bardzo niebezpieczne...
Jeżeli więc dojdziesz do punktu, w którym rzeczywiście polubisz siebie i będziesz miała zrównoważoną samoocenę pytania powyższego w stosunku do tego Pana nie zadasz.

kasiks napisał/a:

Chciałam zerwać kontakt, przemęczyć się jakiś czas, to on zerwał umowę, odezwał się, napisał, że nie chce tego robić, bo spotyka się z nią, ale myśli o mnie też.

Gdybyś chciała zerwać kontakt, to byś go zerwała i żadna próba kontaktu z jego strony nie robiłaby różnicy. Tymczasem piszesz, że chciałaś, ale on się odezwał wink Trochę niepoważnie brzmisz jak na swój wiek i chyba zdajesz sobie z tego sprawę.

24

Odp: Friendzone, fuckfriendzone, czy o co chodzi?

Klio, nie do końca jest tak jak napisałaś. Czasem serio myślę o tej dziewczynie. Kiedyś kilka miesięcy byłam z kimś, kto jak się potem okazało, był w związku od 7 lat. Ja niczego nie byłam świadoma, zakochałam się i strasznie mnie bolało rozstanie. Więc jak czasem myślę o tej dziewczynie to staje mi przed oczami obraz siebie sprzed lat. A to, że schlebia mi fakt, że wypowiada się o mnie pozytywnie, to chyba ludzka rzecz. Każdy z nas jest trochę próżny, lubimy słuchać komplementów, źle znosimy krytykę, jedni lepiej, ja wiem, że gorzej... Mam jednak ostatki trzeźwego myślenia, żeby wiedzieć, że źle gada na nią, ale to jednak z nią jest i z nią planuje przyszłość...

Truskaweczko, dziękuję bardzo za miłe słowa smile Pomagałaś mi już kiedyś, kiedy pisałam pod innym nickiem (nie pamiętam hasła do tamtego konta, dawno tu nie zaglądałam). Bardzo dziękuję Wszystkim, ktorzy się tu udzielają, potrzebuję właśnie takiego zimnego prysznica wylanego na głowę, bo dorabiam sobie ideologię do nierokującej w żaden sposób znajomości.

Miłość to uczucie głupie: zaczyna się w sercu, a kończy w d...ie

25 Ostatnio edytowany przez Klio (2017-01-08 23:50:18)

Odp: Friendzone, fuckfriendzone, czy o co chodzi?
kasiks napisał/a:

Kiedyś kilka miesięcy byłam z kimś, kto jak się potem okazało, był w związku od 7 lat. Ja niczego nie byłam świadoma, zakochałam się i strasznie mnie bolało rozstanie. Więc jak czasem myślę o tej dziewczynie to staje mi przed oczami obraz siebie sprzed lat.

Skoro podobną sytuację masz za sobą, to jakim cudem doszło do tej? Przecież już to przerabiałaś...

kasiks napisał/a:

A to, że schlebia mi fakt, że wypowiada się o mnie pozytywnie, to chyba ludzka rzecz. Każdy z nas jest trochę próżny, lubimy słuchać komplementów, źle znosimy krytykę, jedni lepiej, ja wiem, że gorzej... Mam jednak ostatki trzeźwego myślenia, żeby wiedzieć, że źle gada na nią, ale to jednak z nią jest i z nią planuje przyszłość...

Jest różnica pomiędzy komplementowaniem Ciebie i tylko Ciebie, a komplementowaniem Ciebie w stosunku do kobiety z którą jest. Ty dostrzegasz pozytywne strony takiego komplementu, a mnie zalatuje to truchłem...

26

Odp: Friendzone, fuckfriendzone, czy o co chodzi?

Klio, nie myślałam nigdy, że dojdzie do powtórki sytuacji z przeszłości. Tamten facet nieźle się krył z ujawnieniem prawdy, dowiedziałam się przypadkiem od tej dziewczyny. Tu, sytuacja była inna. Tzn poznalismy się, spotykaliśmy, ja liczyłam na to, ze znajomość się rozwinie w kierunku związku. On powiedział mi jak się na to zapatruje, że na razie musi odpocząc od związku, że ciągle musiał się kimś opiekować, że już nie chce.. Ja czekałam, nie napierałam na związek, liczyłam, że będziemy sie spotykać i w końcu sam dojrzeje do decyzji, a on poinformował mnie, że kogoś poznał.

Z tym zrywaniem kontaktu faktycznie. Gdybym chciała zerwać definitywnie, mogłabym go zablokować raz na zawsze, ale tylko wykasowałam wiadomości i nie zamierzałam się odzywać pierwsza. Nie jestem jeszcze dojrzała do tego, aby całkowicie o nim zapomnieć i to jest straszne. Wiecie, że od kilku miesięcy, on jest ostatnią myślą przed zaśnięciem i pierwszą po przebudzeniu? Myślę o nim na okrągło i jestem wściekła za te myśli, zachowuję się jak uzależniona narkomanka i masz rację Klio, że to uzależnienie. Uzależnienie od emocji, od uwagi, cieszę się jak dziecko kiedy on się chce ze mną spotkać. Jestem struta, gdy odmawia, nawet, gdy podaje racjonalne powody, że późno, że praca, że coś tam...

Miłość to uczucie głupie: zaczyna się w sercu, a kończy w d...ie

27 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2017-01-09 00:10:34)

Odp: Friendzone, fuckfriendzone, czy o co chodzi?
kasiks napisał/a:
IsaBella77 napisał/a:

Uważasz, że nie chodzi mu tylko o seks, tak ?
W domyśle - on darzy Cię uczuciem, Twoim zdaniem ?

A wiesz, co robi facet zakochany w kobiecie ?
Czy wiesz, że on nie tylko chce się z nią spotykać ciemną nocą na seks, czy rozmowy + wino ?
Zakochany mężczyzna JEST ze swoją kobietą. Spotykają się w świetle dnia również smile poznają swoich znajomych, swoje rodziny.
Zupełnie na legalu chodza do kina, wyjeżdżają na wycieczki, urlopy.
Zamieszkują ze sobą.
I tak dalej i tak dalej oczywiście smile

Ty jesteś dla niego jedynie czasoumilaczem.
Czasoumilaczem, co do którego ma on niezłe wyczucie.
Jeśli tylko czuje, że mu się wymykasz, to zaczyna durnowate podchody, typu smsowe uśmieszki, wiadomości z idiotycznymi podtekstami - a Ty już zapominasz o swoich warunkach zerwania z nim, braku kontaktu itd i doszukujesz się jeszcze w tym uczucia do Ciebie ...


"Czasoumilaczem"- ładnie to nazwałaś, ale taka jest prawda smile Nie, nie liczę na związek. Wiem, że to nie niesie ze sobą nawet namiastki związku, ale dziwi mnie to pisanie o jego uczuciach. Wiem, że nie chodzi tu o uczucia typu miłość, ale jednak.. ok, racja, karmi mnie czułymi słówkami. Jak tylko czuje, że "mu się wymykam" jak słusznie napisałaś, ten kontakt jest częstszy. Im bardziej ja się oddalam, tym bardziej on się zbliża, tak to działa. I odwrotnie, gdy z początku ja po spotkaniu liczyłam na częstszy kontakt, on urywał kontakt na kilka dni. To jak zabawa w kotka i myszkę.


No to nie wiesz, ze jest niestety wielu facetow, ktorzy mowia czule slowa tylko, by pojsc z dziewczyna do lozka? Nie oznacza to, ze im na tej dziewczynie zalezy, choc czasem potrafia niezle udawac. Tutaj facet juz nawet nie udaje i wyraznie pokazuje Ci, ze jestes tylko kochanka. Szanuj siebie, szkoda na to czasu, przeciez widac, ze Ci na nim zalezy, chcesz powaznego zwiazku i cierpisz. Pisalas o relacji z tata, faktycznie ona ma znaczenie i moze dlatego jak piszesz wybierasz takich facetow. Pomoc moze wizyta u psychoterapeuty. Wtedy bedziesz mogla to przepracowac.

No i w porzadku, to nie jest tak, ze moze jestes tylko dla seksu, ale nie ma tu uczucia z jego strony, tylko jest jego zly charakter i pewnie chec odskoczni, poczucia sie tak atrakcyjnym i sprytnym, ze ma sie kochanke na boku..  Pewnie jestes ladna, to dziala na jego ego. Na pewno mozes spotkac fajnego faceta, ale poswiecajac czas i emocje jemu zmniejszasz szanse na spotkanie kogos fajnego.

Edit : Naprawde uwazasz, ze to dobry czlowiek? Bedziesz miala duzo pracy z terapeuta. Mam nadzieje, ze chociaz sprobujesz terapii, mozesz byc jeszcze szczesliwa, ale musisz cos z tym zrobic. Zapominasz, ze tu nie chodzi o to, ze on sie w Tobie nie zakochal, bo nic na sile, tylko o to, ze zdradza swoja dziewczyne i Tobie tez daje nadzieje. To nic zlego? To straszne, ze tego nie widzisz lub to usprawiedliwiasz. Rozumiem zauroczenie, ale sa granice, ja nawet bedac zauroczona widzialam, ze np facet jest draniem, no ale nie wchodzilam w takie sytuacje. Szkoda mojego czasu na to.

Najwyzej do Ciebie czuje pozadanie, fascynacje Toba jako nowoscia, atrakcyjna kobieta, ale nic wiecej. No, ale to nie jest taka fascynacja jak u Ciebie, ze zachwycasz sie kazdym jego spojrzeniem. Nie jestes dla niego wyjatkowa, nikt nie jest i traktuje kobiety jak przedmioty. Nie upokarza Cie, ze tak Cie traktuje?

"Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła"

Wisława Szymborska

28 Ostatnio edytowany przez Klio (2017-01-09 00:13:24)

Odp: Friendzone, fuckfriendzone, czy o co chodzi?
kasiks napisał/a:

Klio, nie myślałam nigdy, że dojdzie do powtórki sytuacji z przeszłości. Tamten facet nieźle się krył z ujawnieniem prawdy, dowiedziałam się przypadkiem od tej dziewczyny. Tu, sytuacja była inna. Tzn poznalismy się, spotykaliśmy, ja liczyłam na to, ze znajomość się rozwinie w kierunku związku. On powiedział mi jak się na to zapatruje, że na razie musi odpocząc od związku, że ciągle musiał się kimś opiekować, że już nie chce.. Ja czekałam, nie napierałam na związek, liczyłam, że będziemy sie spotykać i w końcu sam dojrzeje do decyzji, a on poinformował mnie, że kogoś poznał.

Z tym zrywaniem kontaktu faktycznie. Gdybym chciała zerwać definitywnie, mogłabym go zablokować raz na zawsze, ale tylko wykasowałam wiadomości i nie zamierzałam się odzywać pierwsza. Nie jestem jeszcze dojrzała do tego, aby całkowicie o nim zapomnieć i to jest straszne. Wiecie, że od kilku miesięcy, on jest ostatnią myślą przed zaśnięciem i pierwszą po przebudzeniu? Myślę o nim na okrągło i jestem wściekła za te myśli, zachowuję się jak uzależniona narkomanka i masz rację Klio, że to uzależnienie. Uzależnienie od emocji, od uwagi, cieszę się jak dziecko kiedy on się chce ze mną spotkać. Jestem struta, gdy odmawia, nawet, gdy podaje racjonalne powody, że późno, że praca, że coś tam...

Tamten się krył, ale ten grał w otwarte karty od początku. Rozumiem początkowe myślenie pobożno życzeniowe, ale potem, gdy nie chciał Ci nawet powiedzieć jak się nazywa... Brnięcie w to dalej świadczy o takiej desperacji i tak małym poczuciu własnej wartości, że się w głowie nie mieści. Tak naprawdę on może zrobić co tylko mu sie żywnie podoba, a Ty i tak będziesz chciała z nim być. Czy to Ciebie nie przeraża? Czy Twój instynkt samozachowawczy nie podpowiada Ci niczego?

Co do myślenia o nim, to myślisz o nim bo chcesz i sama się napędzasz w swoim uzależnieniu. Kiedy przestaniesz będziesz mogła zapanować nad myślami i wspomnieniami, które pojawią się mimowolnie. Tymczasem najpierw zwalcz te, które sama wywołujesz. Zdążyłaś już wytrenować swój mózg i zadbać o dostarczanie mu kolejnych dawek haju w postaci wspominek i myśli o nim. Czas odwrócić proces.


kasiks napisał/a:

Zrobiło mi się tak dziwnie, poczułam się naprawdę jak kochanka sad Cięzko mi, naprawdę ciężko z tym

W otrzeźwieniu pomoże świadomość tego, czego myślałam, że jesteś świadoma...
Ty jesteś kochanką. To jest fakt, a nie kwestia perspektywy itp. Jesteś, po prostu jesteś kochanką.

29

Odp: Friendzone, fuckfriendzone, czy o co chodzi?
Klio napisał/a:
kasiks napisał/a:

Klio, nie myślałam nigdy, że dojdzie do powtórki sytuacji z przeszłości. Tamten facet nieźle się krył z ujawnieniem prawdy, dowiedziałam się przypadkiem od tej dziewczyny. Tu, sytuacja była inna. Tzn poznalismy się, spotykaliśmy, ja liczyłam na to, ze znajomość się rozwinie w kierunku związku. On powiedział mi jak się na to zapatruje, że na razie musi odpocząc od związku, że ciągle musiał się kimś opiekować, że już nie chce.. Ja czekałam, nie napierałam na związek, liczyłam, że będziemy sie spotykać i w końcu sam dojrzeje do decyzji, a on poinformował mnie, że kogoś poznał.

Z tym zrywaniem kontaktu faktycznie. Gdybym chciała zerwać definitywnie, mogłabym go zablokować raz na zawsze, ale tylko wykasowałam wiadomości i nie zamierzałam się odzywać pierwsza. Nie jestem jeszcze dojrzała do tego, aby całkowicie o nim zapomnieć i to jest straszne. Wiecie, że od kilku miesięcy, on jest ostatnią myślą przed zaśnięciem i pierwszą po przebudzeniu? Myślę o nim na okrągło i jestem wściekła za te myśli, zachowuję się jak uzależniona narkomanka i masz rację Klio, że to uzależnienie. Uzależnienie od emocji, od uwagi, cieszę się jak dziecko kiedy on się chce ze mną spotkać. Jestem struta, gdy odmawia, nawet, gdy podaje racjonalne powody, że późno, że praca, że coś tam...

Tamten się krył, ale ten grał w otwarte karty od początku. Rozumiem początkowe myślenie pobożno życzeniowe, ale potem, gdy nie chciał Ci nawet powiedzieć jak się nazywa... Brnięcie w to dalej świadczy o takiej desperacji i tak małym poczuciu własnej wartości, że się w głowie nie mieści. Tak naprawdę on może zrobić co tylko mu sie żywnie podoba, a Ty i tak będziesz chciała z nim być. Czy to Ciebie nie przeraża? Czy Twój instynkt samozachowawczy nie podpowiada Ci niczego?

Co do myślenia o nim, to myślisz o nim bo chcesz i sama się napędzasz w swoim uzależnieniu. Kiedy przestaniesz będziesz mogła zapanować nad myślami i wspomnieniami, które pojawią się mimowolnie. Tymczasem najpierw zwalcz te, które sama wywołujesz. Zdążyłaś już wytrenować swój mózg i zadbać o dostarczanie mu kolejnych dawek haju w postaci wspominek i myśli o nim. Czas odwrócić proces.


Dziękuję, wiele to dla mnie znaczy. Masz rację, sama się wpędzam w te emocje, dostaję dreszczy, gdy zobaczę wiadomość od niego, a to nic nie powinno dla mnie znaczyć. I wiem też, że pokazałam całkowitą uległość prosząc go o nazwisko nie uzyskując odzewu. Z tym nazwiskiem było tak, że latem naściemniał, że on ceni sobie anonimowość, że tak mu zostało, bo za młodzieniaszka jarał trawę i miał jakieś sytuacje z policją i nie chciał kłopotów. A w listopadzie powiedziałam mu, że znamy się już długo, że chyba mi ufa i że mówi, że jestem jego przyjaciółką więc czemu nie chce mi podać podstawowej danej, czyli swojego nazwiska. Powiedział, że gdybym tak nie nalegała to by mi już dawno podał i że jak na drugi raz będziemy pisać to napisze nazwisko. Pisaliśmy i ponowiłam pytanie, powiedział że mam mu podać swoje dane na Fb to mnie znajdzie, podałam i po paru dniach napisał że mnie nie znalazł, co jest oczywiście bzdurą. Powiedziałam że w takim razie ma mi podać nazwisko a ja go znajdę a on znowu jakieś sciemy. Wkurzyłam się wtedy, nawciskałam mu, on mi napisał, że gdyby mi ulegl w tej sprawie to już bym wiedziała że mogę na nim wymuszać pewne zachowania... Poklocilismy sie wtedy, potem jakoś znowu kontakt on zainicjował i temat nazwiska ucichł

Miłość to uczucie głupie: zaczyna się w sercu, a kończy w d...ie

30 Ostatnio edytowany przez Krejzolka82 (2017-01-09 00:24:03)

Odp: Friendzone, fuckfriendzone, czy o co chodzi?

A nie jest tak, że z tamtą Kobietą jest, bo jednak nie boi się, że pójdzie z pierwszym lepszym facetem do łóżka?
A z Tobą nie chce być, bo tego właśnie się boi.

Wielu facetów tak niestety klasyfikuje. Oni mogą, ale kobiety już nie.
Taka hipokryzja.

Oni mogą uprawiać seks z nieznajomą kobietą, są wtedy macho-sracho.
Kobieta nie może, ponieważ oznacza, że jest puszczalska i takie tam.

Jakby nie było, poszłaś do łóżka z Facetem, którego w ogóle nie znałaś.
Żeby nie było, jestem tego zdania, że jak się jest samotnym i ma się ochotę na seks z osobą samotną to jak najbardziej( oczywiście o bezpieczeństwie tutaj nie muszę wspominać), ale nazwisko chyba wypadałoby znać (przynajmniej po seksie).
Na serio nie przeszkadzało Ci, że nie znasz Jego nazwiska?

"Optymiści po prostu nie dopuszczają do siebie czarnych myśli.Oni je kolorują, czym? Mają magiczną kredkę, jaką jest:UŚMIECH!"

"Najpiękniejsze są dni, kiedy potrafimy być tak po prostu szczęśliwi i sami nie wiemy z jakiego powodu..."

31 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2017-01-09 00:24:25)

Odp: Friendzone, fuckfriendzone, czy o co chodzi?

Zaskoczylas mnie tym, ze kiedys juz Ci pomagalam jak bylas pod innym nickiem :-) Az jestem ciekawa co pisalas. Mam nadzieje, ze wykorzystasz nasze rady. Zycie jest krotkie. Nie zastanawiaj sie czego Ci brakuje, bo na swiecie jak pisalam jest wielu facetow, ktorzy chetnie bedac z jedna kobieta z inna lub z innymi pojda do lozka. Nie oznacza to, ze tym kobietom czegos brakuje, a jak juz to brakuje im tego, by nie wchodzily w takie relacje. Ci faceci widza, ze tym kobietom wystarcza czule slowa i ze co nie zrobia one pojda z nimi do lozka. W tak okropny sposob korzystaja z okazji. Takie wnioski powinnas wyciagnac.

"Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła"

Wisława Szymborska

32

Odp: Friendzone, fuckfriendzone, czy o co chodzi?
kasiks napisał/a:

Dziękuję, wiele to dla mnie znaczy. Masz rację, sama się wpędzam w te emocje, dostaję dreszczy, gdy zobaczę wiadomość od niego, a to nic nie powinno dla mnie znaczyć. I wiem też, że pokazałam całkowitą uległość prosząc go o nazwisko nie uzyskując odzewu. Z tym nazwiskiem było tak, że latem naściemniał, że on ceni sobie anonimowość, że tak mu zostało, bo za młodzieniaszka jarał trawę i miał jakieś sytuacje z policją i nie chciał kłopotów. A w listopadzie powiedziałam mu, że znamy się już długo, że chyba mi ufa i że mówi, że jestem jego przyjaciółką więc czemu nie chce mi podać podstawowej danej, czyli swojego nazwiska. Powiedział, że gdybym tak nie nalegała to by mi już dawno podał i że jak na drugi raz będziemy pisać to napisze nazwisko. Pisaliśmy i ponowiłam pytanie, powiedział że mam mu podać swoje dane na Fb to mnie znajdzie, podałam i po paru dniach napisał że mnie nie znalazł, co jest oczywiście bzdurą. Powiedziałam że w takim razie ma mi podać nazwisko a ja go znajdę a on znowu jakieś sciemy. Wkurzyłam się wtedy, nawciskałam mu, on mi napisał, że gdyby mi ulegl w tej sprawie to już bym wiedziała że mogę na nim wymuszać pewne zachowania... Poklocilismy sie wtedy, potem jakoś znowu kontakt on zainicjował i temat nazwiska ucichł

Ten „dobry człowiek” manipuluje Tobą jak chce. Nawet nie potrzebuje jakichś wyrafinowanych manipulacji, bo Ty takich nie wymagasz... „Nie zrobię tego i owego, bo gdybyś nie nalegała to bym zrobił to i siamto, a tak Twoja wina i zostajesz z niczym.. Twoja wina” wink Chwyt stary jak świat i trzeba mieć predyspozycje, żeby się na to łapać. Tą predyspozycją jest niska samoocena.
Ten „dobry człowiek” może być dobrym tylko w oczach kogoś, kto siebie ma za mniej niż zero. Dlatego napisałam wcześniej, że gdybyś się szanowała w tym sensie, to nigdy byś nie zadawała takich pytań, nigdy byś nie chciała z nim być i nigdy nie nazwałabyś go dobrym człowiekiem.
Kasiks zadbaj o siebie wreszcie. Zasługujesz na coś znacznie lepszego.

33 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2017-01-09 00:30:03)

Odp: Friendzone, fuckfriendzone, czy o co chodzi?
kasiks napisał/a:

Z tym nazwiskiem było tak, że latem naściemniał, że on ceni sobie anonimowość, że tak mu zostało, bo za młodzieniaszka jarał trawę i miał jakieś sytuacje z policją i nie chciał kłopotów. A w listopadzie powiedziałam mu, że znamy się już długo, że chyba mi ufa i że mówi, że jestem jego przyjaciółką więc czemu nie chce mi podać podstawowej danej, czyli swojego nazwiska. Powiedział, że gdybym tak nie nalegała to by mi już dawno podał i że jak na drugi raz będziemy pisać to napisze nazwisko. Pisaliśmy i ponowiłam pytanie, powiedział że mam mu podać swoje dane na Fb to mnie znajdzie, podałam i po paru dniach napisał że mnie nie znalazł, co jest oczywiście bzdurą. Powiedziałam że w takim razie ma mi podać nazwisko a ja go znajdę a on znowu jakieś sciemy. Wkurzyłam się wtedy, nawciskałam mu, on mi napisał, że gdyby mi ulegl w tej sprawie to już bym wiedziała że mogę na nim wymuszać pewne zachowania... Poklocilismy sie wtedy, potem jakoś znowu kontakt on zainicjował i temat nazwiska ucichł

I nic, naprawdę nic Ci nie śmierdzi? Sypiasz z facetem, którego nazwiska nie znasz?
Rozumiem jednorazowo. Ale bez przesady.

Pomijając właściwości zdrowotne pietruszki, można stwierdzić, że jest ona po prostu smaczna.

34 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2017-01-09 00:35:10)

Odp: Friendzone, fuckfriendzone, czy o co chodzi?

Zgadzam sie. Gdybys wierzyla w siebie, to wiedzialabys, ze on nie jest warty uwagi i nie interesowalby Cie. Wiecej bys wymagala. Niestety wiele kobiet ma niskie poczucie wlasnej wartosci, niewiele wymaga, ale to da sie zmienic. Trzeba przejrzec na oczy i masz racje to jest uzaleznienie i szukanie bliskosci za kazda cene, mimo ze on Ci jej nie da. Nie wierzysz w siebie i myslisz, ze nie zaslugujesz na nic lepszego, pewnie widzisz w sobie wiecej wad niz zalet. No a na jego zachowanie znajdujesz usprawiedlwienia i nadal liczysz, ze jestes dla niego najwazniejsza, ale spojrz na fakty, sa na poczatku bolesne, ale inaczej caly czas bedziesz cierpiec. Wypisz sobie moze co Ci daje ta relacja, co odbiera, jezeli bedziesz szczera, to minusow jest o wiele wiecej. Wypisz sobie czego oczekujesz od dobrej relacji i chociaz postaraj sie tego trzymac. Wizyta u terapeuty tez moze Ci wiele uswiadomic, ale musisz chciec i zamiast powiedziec sobie, ze nie umiesz sie od niego odciac chociaz sprobowac.

Trn facet od poczatku Cie oklamywal. Nie mozesz mu w nic wierzyc tak naprawde. Mysle, ze tak jak pisalam nie chcial Ci podac nazwiska, bo pewnie juz wtedy byl z ta dziewczyna i nie chcial, by sie wydalo, udawal wolnego. No albo to nawet jego zona, skad wiesz, ze nie? W koncu nadal nie znasz jego nazwiska i wiele rzeczy mozesz o nim nie wiedziec...

"Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła"

Wisława Szymborska

35

Odp: Friendzone, fuckfriendzone, czy o co chodzi?
kasiks napisał/a:
IsaBella77 napisał/a:

Uważasz, że nie chodzi mu tylko o seks, tak ?
W domyśle - on darzy Cię uczuciem, Twoim zdaniem ?

A wiesz, co robi facet zakochany w kobiecie ?
Czy wiesz, że on nie tylko chce się z nią spotykać ciemną nocą na seks, czy rozmowy + wino ?
Zakochany mężczyzna JEST ze swoją kobietą. Spotykają się w świetle dnia również smile poznają swoich znajomych, swoje rodziny.
Zupełnie na legalu chodza do kina, wyjeżdżają na wycieczki, urlopy.
Zamieszkują ze sobą.
I tak dalej i tak dalej oczywiście smile

Ty jesteś dla niego jedynie czasoumilaczem.
Czasoumilaczem, co do którego ma on niezłe wyczucie.
Jeśli tylko czuje, że mu się wymykasz, to zaczyna durnowate podchody, typu smsowe uśmieszki, wiadomości z idiotycznymi podtekstami - a Ty już zapominasz o swoich warunkach zerwania z nim, braku kontaktu itd i doszukujesz się jeszcze w tym uczucia do Ciebie ...

"Czasoumilaczem"- ładnie to nazwałaś, ale taka jest prawda smile Nie, nie liczę na związek. Wiem, że to nie niesie ze sobą nawet namiastki związku, ale dziwi mnie to pisanie o jego uczuciach. Wiem, że nie chodzi tu o uczucia typu miłość, ale jednak.. ok, racja, karmi mnie czułymi słówkami. Jak tylko czuje, że "mu się wymykam" jak słusznie napisałaś, ten kontakt jest częstszy. Im bardziej ja się oddalam, tym bardziej on się zbliża, tak to działa. I odwrotnie, gdy z początku ja po spotkaniu liczyłam na częstszy kontakt, on urywał kontakt na kilka dni. To jak zabawa w kotka i myszkę.

Ależ to jest zachowanie typowe do urzygu.
On po pierwsze doskonale wie, że masz na niego ogromne parcie. Równie doskonale wie, że zrobisz bardzo wiele, albo nawet wszystko, żeby tylko zachować te parę chwil z nim. Pal licho, że tylko na seks. Pal licho, że tylko w środku nocy. Po prostu wie, że sama siebie ani nie cenisz, ani nie szanujesz.
Takich, co się ani nie cenią, ani nie szanują nie bierze się pod uwagę jako potencjalnych partnerek ...

Natomiast fajnie jest mieć chętną, dyspozycyjną zawsze laskę na seks - z tego nie chce rezygnować, bo mu to odpowiada.
Dlatego jak się wymykasz, to skróci dystans jaki próbujesz stworzyć, rzuci jakimś rzewnym pierdem przez sms, yyy przepraszam - szczerym wyznaniem miłości miało być - a Ty cała szczęśliwa znowu czekasz aż łaskawca zechce sobie u Ciebie zamoczyć.

The past cannot be changed,
forgotten, edited, or erased.
It can only be accepted.

36

Odp: Friendzone, fuckfriendzone, czy o co chodzi?
Krejzolka82 napisał/a:

A nie jest tak, że z tamtą Kobietą jest, bo jednak nie boi się, że pójdzie z pierwszym lepszym facetem do łóżka?
A z Tobą nie chce być, bo tego właśnie się boi.

Wielu facetów tak niestety klasyfikuje. Oni mogą, ale kobiety już nie.
Taka hipokryzja.

Oni mogą uprawiać seks z nieznajomą kobietą, są wtedy macho-sracho.
Kobieta nie może, ponieważ oznacza, że jest puszczalska i takie tam.

Jakby nie było, poszłaś do łóżka z Facetem, którego w ogóle nie znałaś.
Żeby nie było, jestem tego zdania, że jak się jest samotnym i ma się ochotę na seks z osobą samotną to jak najbardziej( oczywiście o bezpieczeństwie tutaj nie muszę wspominać), ale nazwisko chyba wypadałoby znać (przynajmniej po seksie).
Na serio nie przeszkadzało Ci, że nie znasz Jego nazwiska?


Jest to też możliwe. Kiedyś, gdy był u mnie w wakacje, zaczęliśmy się całować, widziałam, że chce czegoś więcej, ale walczy z myślami. Zaczynał mnie dotykać, wycofywał się, potem coś zaczęliśmy działać, ale bez seksu, spytałam co jest i on coś rzucił takim tekstem, że jakaś dziewczyna mu ostatnio powiedziała, że to niebezpieczne, że w każdej c...ce są bakterie, które się przenoszą czy coś. Ja mówię do niego, że z nikim oprócz niego się nie kocham, a on kpił, że na pewno, że przecież chodzę na randki. Mówię, że fakt, chodzę na randki, ale na spacer lub kawę, a nie ląduję z tymi facetami w łóżku. Nie wierzył mi, domyśliłam się, że on przez ten rok w taki sposób z jaki spotykał się ze mną, spotykał się też z innymi. Wiem, że jestem tragicznie głupia. Powinnam wykopać go już ze swojego życia już dawno, a nie otwierać przed nim drzwi swojej sypialni. Macie rację całkowicie,jeszcze jak idiotka pytam Was, czy mam jakies szanse, żeby on zmienił stosunek do mnie... Smiech na sali, dopiero teraz to widzę jak spisuję swoje myśli.. Załosne...

A co do tego nazwiska to przeszkadzało mi to i przeszkadza. Powiedziałam mu, że jestem kobietą, że nie czuję się bezpiecznie nie wiedząc kogo wpuszczam pod swój dach i nawet teoretycznie rzecz ujmując, gdybym zaszła z nim w ciążę, nie wiedziałabym jak on się nazywa hmm Po paru dniach napisał mi, że myślał o tym, co mu powiedziałam i że gdyby był jakimś złym typem to przyjeżdza do mnie autem i mogę spisać blachy i że mam jego nr tel a od stycznia wszystkie numery muszą byc zarejestrowane hmm spytalam, czy swojej malolatce powiedzial nazwisko, a on że jestem niemożliwa...

Miłość to uczucie głupie: zaczyna się w sercu, a kończy w d...ie

37

Odp: Friendzone, fuckfriendzone, czy o co chodzi?
kasiks napisał/a:

Kiedyś, gdy był u mnie w wakacje, zaczęliśmy się całować, widziałam, że chce czegoś więcej, ale walczy z myślami. Zaczynał mnie dotykać, wycofywał się, potem coś zaczęliśmy działać, ale bez seksu, spytałam co jest i on coś rzucił takim tekstem, że jakaś dziewczyna mu ostatnio powiedziała, że to niebezpieczne, że w każdej c...ce są bakterie, które się przenoszą czy coś. Ja mówię do niego, że z nikim oprócz niego się nie kocham, a on kpił, że na pewno, że przecież chodzę na randki. Mówię, że fakt, chodzę na randki, ale na spacer lub kawę, a nie ląduję z tymi facetami w łóżku. Nie wierzył mi, domyśliłam się, że on przez ten rok w taki sposób z jaki spotykał się ze mną, spotykał się też z innymi. Wiem, że jestem tragicznie głupia.

Jesteś tragicznie głupia. W zawoalowany sposób dał Ci do zrozumienia, że traktuje Cię jak pierwszą lepszą, która chodzi z każdym, a Ty dalej żyjesz w swoim świecie.

Pomijając właściwości zdrowotne pietruszki, można stwierdzić, że jest ona po prostu smaczna.

38 Ostatnio edytowany przez Klio (2017-01-09 00:42:22)

Odp: Friendzone, fuckfriendzone, czy o co chodzi?
santapietruszka napisał/a:

I nic, naprawdę nic Ci nie śmierdzi? Sypiasz z facetem, którego nazwiska nie znasz?
Rozumiem jednorazowo. Ale bez przesady.

Najgorsze w tym wszystkim jest to, że śmierdzi, ale pomimo tego smrodu i tak w to idzie. Ta postawa właśnie świadczy o poważnych problemach ze sobą i samooceną.
Jemu jej nazwisko do niczego nie jest potrzebne. Podała to zna, ale jest to wiedza bez której mógłby spokojnie żyć i kontynuować znajomość na obecnych zasadach bez problemu. Nazwisko nie jest potrzebne gdy spotykasz się na seks. Nikt sobie nie wpisuje do dowodu kochanki wink I na odwrót. Z jego punktu widzenia jej ta wiedza jest niepotrzebna, a w dodatku mogłaby się stać niebezpieczna, gdyby zaczęła grzebać w dostępnych informacjach o nim. Nie daj boziu stanęłaby w progu jego mieszkania, a wtedy zawal gwarantowany big_smile Im mniej wie, tym łatwiej zerwać kontakt w razie awarii. Na razie ona chce zerwać kontakt wink (przymrużenie oka z oczywistych względów), ale może nadejść moment gdy on zechce, a wtedy najlepiej rozpłynąć się w powietrzu, bez możliwości identyfikacji.

kasiks napisał/a:

Smiech na sali, dopiero teraz to widzę jak spisuję swoje myśli.. Załosne...

Resztę zostawię, bo oczy krwawią gdy to czytam.
Co do tego, to jeżeli przelewanie myśli na papier/monitor wink pozwala Ci na bycie ze sobą szczerą, na przeprowadzenie poważnej rozmowy przede wszystkim ze sobą to to rób. Nawet jeśli boli, to pomoże. Czy to na forum, czy we własnym zakresie napisz do siebie wszystko co sądzisz o nim, o sobie, o sytuacji i to pomoże w nabraniu perspektywy.
Osobno opisz to do czego dążysz, czego chcesz w związku, czego szukasz w mężczyźnie. Zobaczysz jak niewiele pokrywa się z obecną Twoją sytuacją/relacją i to może otrzeźwi nieco.

Posty [ 1 do 38 z 228 ]

Strony 1 2 3 6 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Friendzone, fuckfriendzone, czy o co chodzi?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin
© www.netkobiety.pl 2007-2016