Dzień dobry Dziewczęta 
bulinka_1969 napisał/a:Sponi ja się nie do końca z Tobą zgadzam.To tak trzeba rozważyć na połowę.Nie mogłabym nazwać się matką,gdybym nie myślała o swoich dzieciach.
Ja nie twierdzę, że nie powinnaś troszczyć się o swoje dzieci. Ja tez to robię wbrew pozorom. Niemniej jednak zauważam u Ciebie symptomy osoby, która kocha za bardzo. I Ciebie w tym wszystkim nie ma. Priorytetem masz być Ty nie inni.
Wiem, że się ze mną nie zgodzisz, ale spróbuj sobie wyobrazić córkę w takiej sytuacji, w jakiej jesteś Ty. Będziesz wespół z nią aż tak zachodzić w głowę? Tracisz w ten sposób być może kontakt z innymi. Nie uszczęśliwisz nikogo, jeśli ten ktoś będzie miał inne cele. nie możesz myśleć za innych. Ja to już powoli rozumiem i uczę się tego codziennie...
Nie ma Ciebie w tym wszystkim. A to niedobrze...
I nie myl troski z nadopiekuńczością. Mnie sędzina powiedziała: proszę pozwolić dzieciom popełniać błędy, bo to czasem jedyna droga by czegoś się nauczyły. Gdy za każdym razem na jej argumenty miałam gotowa odpowiedź, powiedziała mi wreszcie: nie mam do ciebie kobieto siły 
bulinka_1969 napisał/a:Jestem katoliczką i modlę się za swoje dzieci.Mówię Bogu o moich zmartwieniach w stosunku do Nich i oddaję Mu to.Nie walę więc głową w mur,bo jest Ktoś dużo mądrzejszy ode mnie,kto się Nimi zajmie
Nie chcę Ciebie urazić, ale to co napisałaś jest nielogiczne. Nie kwestionuję Twojej wiary (i błagam nie odbierz tego jako atak) ale składanie swojego życia w ręce kogoś jest tez swego rodzaju kochaniem za bardzo.
Mamy wolną wolę, swój rozum. Skąd wiesz, że Bóg nie bywa zły czasem na nas, że skoro nam to wszystko dał, to chciałby byśmy byli bardziej samodzielni? Może On tez jest zmęczony?
nie zdarzyło się Tobie być podirytowaną gdy wokół wszyscy zarzucali Ciebie swoimi problemami? I pewnie po to byś z tym coś zrobiła?
Byłam w kinie na filmie Pokój. To opowieść o kobiecie uwięzionej w szopie z dzieckiem. Spędzili w tym jednym pomieszczeniu 5 lat zanim zdołali się wydostać stamtąd. W trakcie wywiadu twierdziła, że opiekowała się dzieckiem i robiła wszystko by jemu nie stała się krzywda.
Reporterka zadała jej wówczas pytanie: skoro tak bardzo kochała pani syna, dlaczego nie próbowała go pani uwolnić wcześniej?
Powinna chyba każda mama zerknąć na ten film...
Te uwagi, o których napisałam powyżej, swojego czasu przedłożyłam sobie. Bo nigdy nie byłam i pewnie nie będę idealną mamą. I nawet o to nie zabiegam. Bo nikt nie jest idealny.
Zdaję sobie też sprawę, że możesz Bulinko zezłościć się na mnie i być mną rozczarowana, ale przywykłam do takich opinii. Nie zamierzam nikomu słodzić. I udawać kogoś kim nie jestem. I nawet nie boję się być sobą.
Kiedy kochasz za bardzo, obiekt twoich uczuć kiedyś odchodzi a ty zostajesz pośrodku pustyni i nie wiesz co ze sobą zrobić. To taka powolna destrukcja. Niezauważalna gołym okiem...
Oczywiście łączę się myślami w związku z nieszczęściem rodziny Tajki