Czy buddyzm to sekta? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELIGIA - DUCHOWE POSZUKIWANIA » Czy buddyzm to sekta?

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 130 z 263 ]

66

Odp: Czy buddyzm to sekta?
in_ka napisał/a:
NinaLafairy napisał/a:
in_ka napisał/a:

co jest po "drugiej stronie" Otis, nauka jeszcze tego nie wie wink
a religia tłumaczy

tlumaczy po  co ludzie wymyslili druga strone, ktora nie istnieje.

Nina nie istnieje wg ciebie - ok.
I tylko tyle.

To co napisalas do Otisa, to jakgdybym ja napisala:

Nauka jeszcze nie wie, co jest w dupie rozowego slonia w moim ogrodzie.

Jak nauka moze to wiedziec, skoro nie ma zadnych naukowych powodow by sadzic, ze ten slon tam jest smile

Zobacz podobne tematy :

67

Odp: Czy buddyzm to sekta?
Fahkir napisał/a:
maniek_z_maniek napisał/a:

Natomiast faktem jest rowniez to ze wlasnie te hasla nienawisci do zachodu, ktore glosil pan F. (w innym watku) werbuja mlodziez zachodu do walki z zachodem w szeregach ISIS.

Fakt jest taki, ze zapomniales wziac wczoraj lekow
Ale tak, masz racje. Werbuje ludzi w internecie do walki z ISIS, przeciwko zachodowi - rozegrales mnie (???)

A to mnie nawet rozbawiło. Mańkowi chyba chodziło o walkę z zachodem Słońca. Ato fantasta wink
Jeśli uważam USA za winne rozpętywania wojen na całym Świecie to namawiam do walki z zchodem i napewno jestem członkiem Państwa Islamskiego.
Była ostatnio mowa o używaniu określenia "cywilizowane kraje" do dzielenia Świata.
Po co w cywilizowanym kraju tak głośno krzyczy się o powszechnym prawie do posiadania broni, o wolnym dostępie do broni?
W cywilizowanym kraju nie muszę mieć broni bo wszyscy są cywilizowani i nikt nie będzie do mnie strzelał.
Jeśli zaś każdy cywil musi mieć broń to znaczy że w każdej chwili spodziewa się tego że może być ostrzelany przez neandertal, który za pomocą broni chce mnie a) zabić tak po prostu b) zabić i obrabować, lub zranić i obrabować c) bo chce sobie postrzelać do ludzi d) bo chciał wypróbować celność nowej broni itd.
Macdonaldyzacja, oszołomstwo to wkład USA w światową kulturę. Kiedy widzę młodych ludzi w Polsce wychowanych na amerykańskiej "kulturze" to nie wiem czy puścić pawia czy się zesrać. Przepraszam za opis ale jest zgodny z odczuciami.

Potworna ilość przemocy płynącej z wszystkiego co amerykańskie mnie osobiście przeraża.

68 Ostatnio edytowany przez Otis (2015-04-30 03:12:33)

Odp: Czy buddyzm to sekta?
Rumpelstiltskin napisał/a:

Macdonaldyzacja, oszołomstwo to wkład USA w światową kulturę. Kiedy widzę młodych ludzi w Polsce wychowanych na amerykańskiej "kulturze" to nie wiem czy puścić pawia czy się zesrać. Przepraszam za opis ale jest zgodny z odczuciami.

No i to jest kolejne oszołomstwo.
Czy przyszło Ci Rumpel do głowy, że prowincja jest szczególnie podatna na najbardziej idiotyczne i prowincjonalne właśnie nowinki? Że to nie Ameryka eskportuje tylko prowincja wywala jęzor i szeroko otwiera oczy na złote Iphony i McDonalda w takim samym stopniu, jak na koncepcje diet, boskiego ciała i inne głupoty?
W 1985 roku pojechałem na wakacje na wieś. Wszystkie dziouchy na dyskotece, które było na to stać, miały różowe sznurowadła. Bo modne w mieście. Tak myśli prowincja.
Moja ex-M. jest dobrze wykształconą amerykanką. Moja present-M. jest Polką, ale w USA wyedukowaną. Na tekst o ?młodych ludziach w Polsce wychowanych na amerykańskiej kulturze", o ?Macdonaldyzacji? - obie składają się ze śmiechu w pół, a ja widzę te różowe sznurowadła.

69

Odp: Czy buddyzm to sekta?
Otis napisał/a:

No i to jest kolejne oszołomstwo.
Czy przyszło Ci Rumpel do głowy, że prowincja jest szczególnie podatna na najbardziej idiotyczne i prowincjonalne właśnie nowinki? Że to nie Ameryka eskportuje tylko prowincja wywala jęzor i szeroko otwiera oczy na złote Iphony i McDonalda w takim samym stopniu, jak na koncepcje diet, boskiego ciała i inne głupoty?
W 1985 roku pojechałem na wakacje na wieś. Wszystkie dziouchy na dyskotece, które było na to stać, miały różowe sznurowadła. Bo modne w mieście. Tak myśli prowincja.
Moja ex-M. jest dobrze wykształconą amerykanką. Moja present-M. jest Polką, ale w USA wyedukowaną. Na tekst o ?młodych ludziach w Polsce wychowanych na amerykańskiej kulturze", o ?Macdonaldyzacji? - obie składają się ze śmiechu w pół, a ja widzę te różowe sznurowadła.

Otis, ja ci naprawdę współczuję z powodu tych amerykańskich żon. Nic niestety nie wspomniałeś wcześniej że spotkała cię taka tragedia.

Z różowych sznurowadeł już wyrosłem. Teraz noszę pelerynkę batmana.

https://m.youtube.com/watch?v=a8i5ZVZC6uI&feature=player_embedded

70

Odp: Czy buddyzm to sekta?
Rumpelstiltskin napisał/a:

Była ostatnio mowa o używaniu określenia "cywilizowane kraje" do dzielenia Świata.
Po co w cywilizowanym kraju tak głośno krzyczy się o powszechnym prawie do posiadania broni, o wolnym dostępie do broni?
W cywilizowanym kraju nie muszę mieć broni bo wszyscy są cywilizowani i nikt nie będzie do mnie strzelał.
Jeśli zaś każdy cywil musi mieć broń to znaczy że w każdej chwili spodziewa się tego że może być ostrzelany przez neandertal, który za pomocą broni chce mnie a) zabić tak po prostu b) zabić i obrabować, lub zranić i obrabować c) bo chce sobie postrzelać do ludzi d) bo chciał wypróbować celność nowej broni itd.
Macdonaldyzacja, oszołomstwo to wkład USA w światową kulturę. Kiedy widzę młodych ludzi w Polsce wychowanych na amerykańskiej "kulturze" to nie wiem czy puścić pawia czy się zesrać. Przepraszam za opis ale jest zgodny z odczuciami.

Potworna ilość przemocy płynącej z wszystkiego co amerykańskie mnie osobiście przeraża.

Zgadzam sie w 100%.
Ja bym dodal jeszcze, ze ?cywilizowany swiat? nigdy nie prowadzi wojen - oni tylko uczestnicza w misjach stabilizacyjnych, wlace z terrorem i w szerzeniu demokracji, a to przeciez nie jest agresja. Bombardowanie suwerennych pantw jest aktem zyczliwosci i altruzimu ze strony "cywlizowanego swiata", wiec ci barbarzyncy powinni okazywac wdziecznosc za szerzenie pokoju i demokracji w ich zacofanych krajach.

71

Odp: Czy buddyzm to sekta?

ewka3

Zalezy jak zdefiniujemy sekte. Istnieja jednak sytuacje gdy ktos (albo grupa ludzi) wykorzystuje np islam, buddyzm etc jako argument do swoich chorych ambicji i dzialan i wtedy taki buddyzm bedzie sekciarski (w negatywnym tego slowa znaczeniu).

Buddyzm nie jest wolny od manipulacji politycznych, i chyba nigdy nie byl. Przesladowania byly i to nawet pomiedzy roznymi szkolami buddyjskimi (wojny pomiedzy roznymi szkolami np wybicie szkoly Bon), zdarzaly sie morderstwa ( np w 1997 zabito jednego z nauczycieli i jego 2 studentow).

A skad bierze sie poglad ze buddyzm jest sekta? Z niewiedzy, ignorancji, strachu.

Fakhir
Sytuacja w Birmie i niektorych czesciach Azji jest bardziej skomplikowana. Sam piszesz ze nie wszystko jest bialo czarne ale w tym temacie akurat bardzo prawe upraszczasz.
W Azji czystki etniczne sa niestety czeste i nie jest tak ze atakiem wszystkich jest mniejszosc muzulmanska. Bo buddysci atakuja chrzescijan, chrzescijanie muzulmanow, muzulmanie buddystow ogolnie wszyscy tluka sie we wszystkich mozliwych konfiguracjach. Warto jednak zapytac czy jedna grupa bije druga dlatego ze modla sie w taki czy inny sposob i wierza w cos innego czy moze ten konflikt nie jest czysto religijny a bardziej ma podloze etniczno-ekonomiczne-polityczne?

Muzulmanie Rohingya nie sa jedyna muzulmanska mniejszoscia a to ze nie moga posiadac ziemi i nie maja obywatelstwa to wina doktryny szkol Therewady czy moze osob rzadzacych w Birmie?
Sytuacja nie jest latwa i nie jest czarno-biala bo z jednej strony mamy Ashin Wirathu ktory jest mnichem i ekstremista (na razie jestem na etapie odsluchiwania jego nagran i nie przekopalam sie przez wszystkie). Jego glownymi zarzutami przeciw muzulmanom sa gwalty na buddystkach oraz silowe nawracanie na wiare
buddystek oraz ataki na buddystow. Z drugiej strony U Wi Thode Da ktory min. uratowal grupe muzulmanow przed atakami i dal im schronienie w klasztorze buddyjskim. Aung San Suu Kyi wcale nie milczy na ten temat, nie milcza tez inne organizacje i nauczyciele buddyjscy. Jest duzo ludzi ktorzy probuja jakos ta sytuacje opanowac oraz wplynac na wladze i ekstremiste Wirathu (ktory jak na ironie nazywa siebie buddyjskim Bin Ladenem)

Fahkir napisał/a:

Spoleczenstwa buddyjskie nie sa ani pokojowe ani spokojne.

Zaprawde powiadam wam, Islam jest prawdziwa religia pokoju. A ISIS sa tego najlepszym przykladem i wzorem ktory wprowadza slowa Allaha w czyn. Ups, chyba nie powinnam oceniac religii i wszystkich wyznawcow na przykladzie jakiejs grupy oszolomow. Prawda?

Kilka lat temu wybuchly bomby w Bodh Gaya, na szczescie nikt nie zginal. Nie przypominam zeby grupy buddyjskie na swiecie zaczely zamieszki, demonstracje (z napisami zrobimy wam Holokaust) i ataki na amabasady Pakistanu, Arabi Saudyjskiej etc, polowania na nie-buddystow etc . A teraz wyobrazmy sobie ze ktos podlozyl bombe w Mekce.

Co do przesladowan w Indiach - dwie strony maja za uszami, Hindusi z Muzulmanami walczyli przeciwko sobie wiele razy. Tutaj mamy 1:1.
Chiny - przesladuja Ujgurow, Tybetanczykow, Chrzescijan, Falun Gong/Falun Dafa etc. Co ciekawe Ujgurzy z Tybetanczykami (Buddystami oraz muzulmanami Tybetanskimi) czesto organizuja demonstracje pod ambasadami Chinskimi.

Iicchantika - Jest kilka tlumaczen Nirvana Sutra ale widze ze spodobala sie tobie akurat to jedno tlumaczenie z Chinskiej wersji Dharmakshema (np w Kanonie Pali ten tekst jest troche inny). Co ciekawe wiekszosc dyskusji na temat tej sutry i icchantika dotyczy tego czy icchantika posiada nature Buddy, czy moze osiagnac oswiecenie i czy da sie go/ja uratowac. Jeszcze nie spotkalam sie z dyskusja albo interpretacja ze teraz buddysta moze zabic nie-buddyste bo przeciez to nic takiego.

Piszesz ze nie ma ani jednej definicji icchantika ale jednoczesnie podajesz ze to osoba nie wierzaca/nie zainteresowana w Budde. Przyjme to jednak jako przejezyczenie.
I tak to jest ktos kto nie wierzy w Budde i szkodzi Dharmie i Sandze, ktos kto postepuje niezgodnie z buddyjskim kodeksem moralnym i vinaya. Pytanie, czy dotyczy to osob "niewierzacych" czy osob ktore sa buddystami i przyjely pewne slubowania?

Sprawdzmy jakie sa opisy i definicje icchatika wg Chinskiej wersji a jest ich kilka.

-There are in the world those who slander Wonderful Dharma, icchantikas, those who harm others, those who abide in twisted views, those who purposely act contrary to the moral precepts.

-the icchantika never shifts and that one committing grave offences never attains Buddhahood. Such can never apply. Why not? When that [icchantika] person gains pristine faith in the Buddha's Wonderful Dharma, at that time the person annihilates the icchantika [within himself]. On becoming an upasaka, the icchantika [in that person] dies away;

-Also, once the icchantika has died out, we can no more talk of the icchantika.

-"What is an icchantika? An icchantika cuts off [within himself] all the roots of good deeds and his mind does not call forth any association with good. Not even a bit of a thought of good arises. Nothing such as this ever occurs in true emancipation. As there is nothing of this kind, we say true emancipation. True emancipation is the Tathagata.

-Beings give rise to evil thoughts about the Tathagata, cause blood to flow, commit the five deadly sins, and act [as] icchantikas.

-even if the icchantika gives ear to this all-wonderful Great Nirvana Sutra. Such can never happen. Why not? Because such a person has totally annihilated the root of good. As with the burnt seed, no root or bud of Bodhichitta will shoot forth.

-Because this icchantika has totally annihilated the root of good and is not worth that much. The man could listen to this Great Nirvana Sutra for 100 thousand million years, and yet there could be no giving rise to the Bodhichitta [inside him]. Why not? Because he has no good mind.

-A person does not see or do good;What he does is evil.This is much to be dreaded, as in the case Of a road that is steep and hard to pass." With the icchantika, there is nothing that is wise and good.

-"not to see what one does" means that the icchantika does not see all that he does. This icchantika, out of arrogance, does many an evil deed. And in doing so, he has no fear.

-Because this person's evil actions have not come to an end.

-There is an icchantika, who impersonates an arhat and lives in a quiet place, slandering the vaipulya Mahayana sutras. Everybody, on seeing him, says that he is a true arhat, a great Bodhisattva. This icchantika, an evil bhiksu, lives in a quiet place and breaks the law of [such] a quiet place. Seeing others obtaining
benefit, he experiences jealousy and says: "All the vaipulya Mahayana sutras are what Marapapiyas speaks." Or he might say: "The Tathagata is non-eternal." He transgresses against Wonderful Dharma and causes disruption in the Sangha. Such words as these are those of Mara and not a doctrine that is good and meek. Such is what is evil. This person does evil, but the consequences of those evil actions do not manifest immediately, as cream [does not immediately] arise from milk; or when ashes are placed over a fire, the ignorant make light of it and step on it. The icchantika is such a person.

-All beings are deposited in peace, except the mahanaga and the icchantika.

-The exception is the icchantika: he has no means of being cured.

-The Buddha said to Cunda: "To break the precepts refers to the icchantika. Giving things to all others should be highly regarded. This will result in great fruition." Cunda asked further: "What does icchantika mean?"The Buddha said to Cunda: "Should any bhiksu, bhiksuni, upasaka or upasika who speaks ill of Wonderful Dharma and commits grave offences not repent and in his [or her] mind not think that it [i.e. what was done] was bad, such a person will inevitably be one who is taking the path of an icchantika. Any person who has committed grave sins such as the four grave offences and the five deadly sins, and who, knowing that he has transgressed, never fears or repents and does not say out [confess], who is not minded to protect, feel love for, and build up, the Buddha's Wonderful Dharma, but speaks ill of it, belittles it and points out things that are [supposedly] wrong is a person who is taking the path of an icchantika. Also, a person who says that there are no such things as the Three Treasures is a person who is taking the path of an icchantika. Except for such, you may indeed give. And this is laudable."

-The same is the case with this icchantika. The root of good has been burnt out. How can he expiate his sin? O good man! If a good mind [mental state or thought] arises, we do not speak of an "icchantika".

-here are three kinds, which are: 1) icchantika,  2) slandering of the vaipulya sutras,  and  3) the four grave offences [for a monk: killing; stealing; sexual misconduct; and lying].The last [i.e. most] evil person is the icchantika.

-Why do we say that the icchantika is sinful? The icchantika does not believe in causality, has no repentance, does not believe in karma, does not see the present and the days to come, does not befriend a good teacher of the Way, and does not act in accordance with the injunctions of all Buddhas. Such a person is an icchantika. Such a person is one whom the All-Buddha-World-Honoured One cannot cure. Why not? Even doctors cannot cure a body that is dead. It is the same with the icchantika.


Interpretacje zostawiam Tobie smile

Zastanawiam sie tylko ilu buddystow zabilo kogos tlumaczac swoj akt Mahaparinirvana Sutra?


maniek_z_maniek napisał/a:

Ta cala mowa o uwolnieniu sie od doczesnosc jesli wiaze sie z paktem ze zlym, o czym ktos tutaj pisze w formie lagodzenia, modlitwy w tym kierunku, jest oczywistym zejsciem na droge zla, gdyz czlowiek jest za slaby zeby samostanowic sie, moze wybrac jedynie dobro lub zlo, nie moze byc niezalezny. A wiec co to oznacza w buddyzmie byc dobrym czlowiekiem. Np. czy jest dobry ktos kto nie zrobil nic zlego ale rowniez nic dobrego dla innych? W chrzescijanstwie jest zupelnie inaczej. Co do sekciarstwa buddyzmu to glownie chodzi o kontrole. Wiekszosc ludzi ulega poczuciu wladzu, chocby nad kilkoma innymi. Stad rozni guru czerpia swoje energie.

Czym jest uwolnienie sie od doczesnosci i czy wiaze sie z paktem ze zlym? Czy mistycy chrzescijanscy wiazali pakt ze zlym bo z tego co czytalam to bardzo starali sie uwolnic od doczesnosci.
Czlowiek jest slyby ale da sie nad tym popracowac i mysle ze wiekszosc ludzi bez religi i wiary jest w stanie rozroznic pomiedzy dobrem a zlem. Co oznacza w buddyzmie bycie dobrym czlowiekem? Moze odpowiedz sobie na pytanie co oznacza po prostu bycie dobrym czlowiekiem.

maniek_z_maniek napisał/a:

W praktyce nie wiem czym jest buddyzm, filozofia? religia? Jedni mowia o milosci tak, inni ze milosci trzeba sie wyrzec, jedni o walce z demonami, jedni o modleniu sie do nich. Jedni o pokoju, inni o mordach. Jest to bardzo ale to bardzo zastanawiajace.

Czy to religia czy filozofia, pewnie zalezy od definicji. Kazdy mowi co innego i ciezko sie zorientowac. Tutaj chyba warto zastosowac naukowe podejscie. Sprawdzic KTO i CO mowi. Najlepiej sprawdzic samemu, teksty zrodlowe sa w internecie, nie sa zadna tajemnica, wystarczy poczytac. Ma to jednak sens gdy ktos chce sie naprawde dowiedziec jak jest. Inaczej bedzie to zwykla strata czasu. Lepiej isc na piwo.

72

Odp: Czy buddyzm to sekta?

GetReal cieszę się z Twojej wypowiedzi. Rzucasz jaśniejsze światło na sprawę.

Czytałam swego czasu publikację, która miała na celu przybliżenie buddyzmu, to właśnie w niej wyczytałam, że jest on wolny od manipulacji politycznych. Widać autorzy chcieli widzieć buddyzm podobnie jak ja, jako religię pokoju, nie ulegającą wpływom politycznym.

Co do sytuacji w Birmie, to wciąż uważam, że przyczyny konfliktów nie leżą w buddyzmie, a w poczynaniach władz.

73

Odp: Czy buddyzm to sekta?
Rumpelstiltskin napisał/a:
ewka3 napisał/a:

Ktoś, przepraszam, że nie zapamiętałam kto, wspominał tu, że w buddyzmie nie występuje karma. Chciałabym poznać argumenty tej tezy.

A to już niech się o tym wypowie ten co go nie zapamiętałaś. wink  Lat przybywa to i pamięć już nie ta. Taka karma. wink

A talibowie sobie poradzili i z Buddą i z karmą wysadzili w Afganistanie w cholerę jego budowle i spokój mają.Nie muszą się już inni nad niczym zastanawiać.

74

Odp: Czy buddyzm to sekta?
słodko-kwaśny napisał/a:
Rumpelstiltskin napisał/a:
ewka3 napisał/a:

Ktoś, przepraszam, że nie zapamiętałam kto, wspominał tu, że w buddyzmie nie występuje karma. Chciałabym poznać argumenty tej tezy.

A to już niech się o tym wypowie ten co go nie zapamiętałaś. wink  Lat przybywa to i pamięć już nie ta. Taka karma. wink

A talibowie sobie poradzili i z Buddą i z karmą wysadzili w Afganistanie w cholerę jego budowle i spokój mają.Nie muszą się już inni nad niczym zastanawiać.

Nie rozumiem kontekstu. Chcesz powiedzieć, że należy wysadzić w powietrze wszystkie buddyjskie świątynie, żeby pozbyć się karmy?

75

Odp: Czy buddyzm to sekta?
GetReal napisał/a:

Zaprawde powiadam wam, Islam jest prawdziwa religia pokoju. A ISIS sa tego najlepszym przykladem i wzorem ktory wprowadza slowa Allaha w czyn. Ups, chyba nie powinnam oceniac religii i wszystkich wyznawcow na przykladzie jakiejs grupy oszolomow. Prawda?

A kto powiedzial ze islam jest religia pacyfistyczna? Podstawiasz falszywa teze i z nia walczysz. Zreszta buddyzm tez nie jest "religia pokoju", czego przykladem byla feudalna teokracja tybetanska, ktora panowala przed okupacja chinska.
Co do ISIS: oni glownie przesladuja muzulmanow, w tym szyitow (nie tylko chrzescijan), poza tym ISIS sam w sobie jest tworem sztucznym, ktory zostal zainstalowany w celu destabilizacji regionu, oraz stanowi pretekst do bombardowania syryjskich sil rzadowych przez Amerykanow. Obecnie, aby jakakolwiek organizacja terrorystyczna mogla dzialac, musi byc pod przykrywka danego panstwa.
Reszte dopisze za kilka dni:-)

76

Odp: Czy buddyzm to sekta?

Nie mogelm edytowac:
A kto powiedzial ze islam jest religia pacyfistyczna? Podstawiasz falszywa teze i z nia walczysz. Zreszta buddyzm mimo ze jest kreowany na "religie pokoju", rowniez nia nie jest, czego przykladem byla feudalna teokracja tybetanska, ktora panowala przed okupacja chinska.
Co do ISIS i organizacji typu Jahbat Al Nusra,etc: oni przesladuja nie tylko chrzescijan ale glownie muzulmanow, a przede wszystkim szyitow, poza tym ISIS sam w sobie jest tworem sztucznym, ktory zostal zainstalowany w celu destabilizacji regionu, oraz stanowi pretekst do bombardowania syryjskich sil rzadowych przez Amerykanow. Obecnie, aby jakakolwiek organizacja terrorystyczna mogla dzialac, musi byc pod przykrywka danego panstwa.


Co do Indii: w Indiach znacznie wieksze represje spadaja na chrzescijan, niz na muzulmanow, dlatego ze to wlasnie chrzescijanie ?mnoza sie?, pozyskuja bardzo wielu konwertytow i rozprzestrzeniaja w calym kraju, wiec fanatyczni hinduisci postrzegaja zbrodnie na nich jako forme obrony przed zmiana charakteru religijnego w Indiach. Tymczasem populacja islamska, mimo ogromnej liczebnosci 140 milionow, wykazuje stagnacje. Nikt za bardzo nie chce nikogo ?islamizowac?, wiec i represje sa mniejsze.

Reszte dopisze za kilka dni

77 Ostatnio edytowany przez maniek_z_maniek (2015-05-05 08:40:31)

Odp: Czy buddyzm to sekta?
Fahkir napisał/a:

Tymczasem populacja islamska, mimo ogromnej liczebnosci 140 milionow, wykazuje stagnacje. Nikt za bardzo nie chce nikogo ?islamizowac?, wiec i represje sa mniejsze.

Reszte dopisze za kilka dni

Powyższe to raczej oczywiste kłamstwo jest, biorac pod uwage znane fakty z roznych istamskich krajow gdzie przesladuje sie chrzescijan, trwaja permamentne wojny w kwestii wiary, miedzy samymi muzulmanami.

Mnie tylko zastanawia to "dziwne" podejscie do ISIS, ze to niby wróg islamu, bo tak to odczytuje. Tylko dlaczego tworza go sami islamisci, muzulmanie, ktorzy morduja swoich braci i groza Europie?

Odpowiem tez w kwestii czytania tekstow. Otoz zwrocilem uwage (tu czy gdzie indziej) na kwestie roznicy miedzy slowem pisanym a praktyka. Bo co z tego ze cos sobie przeczytam i ew. nawet to przyjme. Bedzie to moje indywidulane, filozoficzne podejscie do zycia ale w praktyce nie bedzie odpowiadac religii, sekcie, organizacji, filozofii wiekszosci, czy nawet jakiejs w miare sporej grupy ludzi, ktora "opiera" sie na tym samym tekscie. Dlatego tez lubie nazywac sprawy po imieniu. I tak jesli ktos pisze ze w buddyzmie "oblaskawia sie demony" to oznacza to paktowanie z nimi. Jesli na obszarze kultury ale przede wszystkim ludnosci istamskiej i arabskiej (9x%) powstaje organizacja, istnieje panstwo, sluzby, ktore sila "nawracaja" do swoich racji, do to czynienia mamy z przemoca i zbrodnia (czy to ISIS, czy sluzby Asada, czy bojowki w Iraku, czy interwencje osciennych krajow - Turcji, Jemenu, Iranu, Izraela. Jesli, jesli... mozna by to mnozyc. Swoj bedzie bronil swego i to bez wgladu na to co swoj robi. Zauwazcie ze w przypadku "wojny" ludzie popieraja swoje strony i kazdy uwaza ze to on ma racje. Jednak patrzac z boku mozemy oceniac to inaczej.

Jedyne co tu jasno widze to bardzo scisle ukierunkowanie na swoja "organizacje, poglady, strone" co jest charakterystyczne dla ludzi mlodych, radykalow i fanatykow bo jednoczesnie brakuje autorefleksji nad tym ze to co sie krytykuje wystepuje i w "swojej organizacji" i to czesto "podwójnie".

78

Odp: Czy buddyzm to sekta?
maniek_z_maniek napisał/a:

Bo co z tego ze cos sobie przeczytam i ew. nawet to przyjme. Bedzie to moje indywidulane, filozoficzne podejscie do zycia ale w praktyce nie bedzie odpowiadac religii, sekcie, organizacji, filozofii wiekszosci, czy nawet jakiejs w miare sporej grupy ludzi, ktora "opiera" sie na tym samym tekscie. Dlatego tez lubie nazywac sprawy po imieniu. I tak jesli ktos pisze ze w buddyzmie "oblaskawia sie demony" to oznacza to paktowanie z nimi.
".

Nie zgodze się - ludzie w różny sposób interpretują dany tekst, ale to nie znaczy, ze każda interpretacja jest prawidlowa, i tak jak tutaj "obłaskawianie demonow w buddyzmie" absolutnie nie oznacza paktowania z nimi, raczej rozpoznanie ich, zaakceptowanie wogole ich istnienia i "unieszkodliwienie". Mowie oczywiście o naszych własnych, osobistych demonach, które każdy, nawet "najswietszy" wink człowiek ma w swojej podswiadosci. Szkoda, ze nie mogę wkleic linkow, - jest bardzo fajny blog o rozwoju duchowym, sa tam ciekawe teksty.

Powyzsze wynika chyba z pobieżnego, powierzchwnego przyjmowania wszelkiej wiedzy, - w dzisiejszych czasach chcielibyśmy być ekspertami w wielu dziedzinach, i chcąc nie chcąc wiele "przyjmuje na wiare", nie zastanawiając się nad istota rzeczy. Np. jeśli chodzi o buddyzm, wielu ludzi odrzuca owo sformuowanie "porzuc nadzieje", co niby miałoby oznaczac jakas apatie czy nihilizm - nic bardziej blednego, chodzi tu jedynie o porzucenie przywiązania do czegokolwiek, wtedy uniezalezniajac się od pragnień, osiągamy wolność. A ktoz nie chciałby poczuc się prawidziwie wolny?

79 Ostatnio edytowany przez maniek_z_maniek (2015-05-05 10:58:30)

Odp: Czy buddyzm to sekta?
Benita72 napisał/a:
maniek_z_maniek napisał/a:

Bo co z tego ze cos sobie przeczytam i ew. nawet to przyjme. Bedzie to moje indywidulane, filozoficzne podejscie do zycia ale w praktyce nie bedzie odpowiadac religii, sekcie, organizacji, filozofii wiekszosci, czy nawet jakiejs w miare sporej grupy ludzi, ktora "opiera" sie na tym samym tekscie. Dlatego tez lubie nazywac sprawy po imieniu. I tak jesli ktos pisze ze w buddyzmie "oblaskawia sie demony" to oznacza to paktowanie z nimi.
".

Nie zgodze się - ludzie w różny sposób interpretują dany tekst, ale to nie znaczy, ze każda interpretacja jest prawidlowa, i tak jak tutaj "obłaskawianie demonow w buddyzmie" absolutnie nie oznacza paktowania z nimi, raczej rozpoznanie ich, zaakceptowanie wogole ich istnienia i "unieszkodliwienie". Mowie oczywiście o naszych własnych, osobistych demonach, które każdy, nawet "najswietszy" wink człowiek ma w swojej podswiadosci. Szkoda, ze nie mogę wkleic linkow, - jest bardzo fajny blog o rozwoju duchowym, sa tam ciekawe teksty.

Powyzsze wynika chyba z pobieżnego, powierzchwnego przyjmowania wszelkiej wiedzy, - w dzisiejszych czasach chcielibyśmy być ekspertami w wielu dziedzinach, i chcąc nie chcąc wiele "przyjmuje na wiare", nie zastanawiając się nad istota rzeczy. Np. jeśli chodzi o buddyzm, wielu ludzi odrzuca owo sformuowanie "porzuc nadzieje", co niby miałoby oznaczac jakas apatie czy nihilizm - nic bardziej blednego, chodzi tu jedynie o porzucenie przywiązania do czegokolwiek, wtedy uniezalezniajac się od pragnień, osiągamy wolność. A ktoz nie chciałby poczuc się prawidziwie wolny?

Widzisz wpadasz tutaj w pulapke tzw. egocentryzmu i przecenienia wlasnych sil. Tzw. demony sa nie tylko silniejsze ale inteligentniejsze od ludzi. Nie mozna wiec ich "oblaskawic", jak tylko na tyle na ile one same chca. Chodzi tutaj przede wszystkim o wytworzenie wiezi i uzaleznienia w takich sprawach. Ale mozna je odrzucac.

A co do tego co napisalas:

"ludzie w różny sposób interpretują dany tekst, ale to nie znaczy, ze każda interpretacja jest prawidlowa"

takie cos oznacza ze ktos decyduje o tym ze dana interpretacja jest prawidlowa a dana nie. Nie ma wiec tu mowy o wolnej interpretacji chocby w zgodzie z posiadana wiedza i definicja pojec. Jest tu mowa o danej, narzuconej przez kogos interpretacji. Nie jest to wiec odbior wolny ale narzucony przez okreslona organizacje czy grupe ludzi, badz czlowieka. Zaprzeczenie odbioru samo w sobie. W takim ujeciu tekst oryginalny nie ma znaczenia dla odbiorcy, znaczenie ma tekst wtorny i interpretacja. Jest to oczywiscie zaprzeczenie prawdy, ktora mozna zrozumiec i chyba jasniej nie mozna tego napisac.

"w dzisiejszych czasach chcielibyśmy być ekspertami w wielu dziedzinach"

Otoz blad! Posiadajac odpowiedni poziom inteligencji, wyksztalcenia, umiejetnosci studiowania mozna byc "ekspertem" w kilku dziedzinach o ile poswieci sie im odpowiednia ilosc czasu, studiow. Inaczej, wiele osob, ktore nie posiadaja wiedzy czy umiejetnosci gra ekspertow, ktorymi nie sa. Czesto brakuje konswkencji. Obserwuje to czesto kiedy rozmawiam o tym, ze np. opisy, ktore znajduje sia w ST sa obecne w werjsach pelniejszych w zrodlach starszych o 1,5 tys. lat. Wtedy to wczesniejsze zrodlo oddaje pelniejszy obraz, i to jest oczywiste. Ktos kto wiec studiuje te historie a odrzuca istnienie wielu tekstow wczesniejszych (sumeryjskich, akadyjskich) wyraza jedynie swoja niewiedze ale przede wszystkim ignorancje. Jest "ekspertem" ale z tzw. Koziej Wolki, bo coz mozna powiedziec, po prostu rece opadaja jesli ktos tak podchodzi do tematu.

"Eksperckosc" wymaga tez komplementarnosci roznych dziedzi, otwartosci i uwaznosci wychwytywania roznych drobiazgow, obserwowania zmian, zrodel, kontekstu i otoczenia.

80

Odp: Czy buddyzm to sekta?

maniek, ja widze to inaczej - obłaskawianie demona to inaczej poszerzanie swiadomosci - czyli jeśli to, co do tej pory masz w podswiadomoci i Toba rzadzi (ma władze nad Tobą) uczynisz swiadomym, to tym samym ujarzmiasz własnego demona, który nie ma teraz nad Toba zadnej władzy.
Nie mam ambicji być ekspertem z tej dziedziny, natomiast z buddyzmu biore tyle, ile jest mi potrzebne, tyle, ile mi pomaga, by lepiej zyć. Czy n religia/filozofia jest nas ludzi, nie ludzie dla niej.. Wiara katolicka została mi narzucona w domu rodzinnym, i nie odeszłam od niej całkowicie, natomiast buddyzm pozwala mi lepiej zrozumieć siebie, ludzi i demony wink

81

Odp: Czy buddyzm to sekta?
Vian napisał/a:

A właśnie nie całkiem taka, bo jak księdzu kiedyś powiedziałam, że nie wierzę w żadnego boga, ale staram się być dobrym człowiekiem, to powiedział, że szkoda wielka, że do piekła trafię. A jak mnichowi buddyjskiemu powiedziałam, że nie jestem i nie chcę być buddystką, to powiedział, że to zupełnie nieważne - ważne, żebym się starała być dobrym człowiekiem.

Nic dziwnego, że tak Ci mnich buddyjski odpowiedział, bo buddyzm nie jest religią, to po pierwsze. Sa tylko 3 religie: chrześcijaństwo, islami judaizm. Kropka. Buddyzm to filozofia. Tamnie istnieje kwestia zbawienia, więc co miał Ci odpowiedzieć?
Ksiądz powiedział prawdę, czy w to wierzysz, czy nie. Dla zbawienia bycie dobrym człowiekiem, to wiele za mało. Trzeba żyć zgodnie z Ewangelią. Sama się zastanów..Cóż to za kryterium...być dobrym. Jeśli to rozważać bez odnoszenia się do Ewangelii, to zaraz rodzi się pytanie, co to znaczy być dobrym człowiekiem? Założę się, że gdybyś zasiadła w gronie tysiąca niewierzących ludzi, to każdy by miał inne rozumienie tego pojęcia. Dla jednego wystarczyłby fakt, że nikogo nie zabiłaśi nie ograbiłaś. Dla drugiego, że dbasz o męża i dom. Inny by powiedział, że jesteś dobra jeśli od czasu do czasu wesprzesz jakąś akcję charytatywną, etc...
Chrześcijanin (katolik) żyjący Ewangelią nie ma z tym problemu, bo ma jasno określone kryteria, odnośnie wszystkich dziedzin życia. Ewangelia, to wszystkie poradniki świata w jednym. Życie nią, to prawdziwe szczęście dla człowieka i jego otoczenia! Po co szukać jakichś buddyzmów?? Zły mąci ludziom w głowach, żeby wyprowadzić ich na manowce. Szczerzy kły, spoza kolorowych motylków o mdłych barwach hmm

82 Ostatnio edytowany przez maniek_z_maniek (2015-05-06 11:20:22)

Odp: Czy buddyzm to sekta?
Benita72 napisał/a:

maniek, ja widze to inaczej - obłaskawianie demona to inaczej poszerzanie swiadomosci - czyli jeśli to, co do tej pory masz w podswiadomoci i Toba rzadzi (ma władze nad Tobą) uczynisz swiadomym, to tym samym ujarzmiasz własnego demona, który nie ma teraz nad Toba zadnej władzy.
Nie mam ambicji być ekspertem z tej dziedziny, natomiast z buddyzmu biore tyle, ile jest mi potrzebne, tyle, ile mi pomaga, by lepiej zyć. Czy n religia/filozofia jest nas ludzi, nie ludzie dla niej.. Wiara katolicka została mi narzucona w domu rodzinnym, i nie odeszłam od niej całkowicie, natomiast buddyzm pozwala mi lepiej zrozumieć siebie, ludzi i demony wink

Niezgadzam sie. Uwazam ze te mniej niz 5% "obserwowalnej energii" w postaci materii wobec ponad 95% nieznanych nam "wymiarow" to chocby powod zeby nie twierdzic ze te pozostale 95% a moze i wiecej jest niezamieszkala przez inteligentne byty "niematerialne". Zamiast wiec poszerzania swiadomosci mamy, potencjalnie, uzalezniajace interakcje z tymi, ktorzy chca nas wykorzystywac. Sama wladza wynika z wiedzy i mozliwosci. Jesli np. spotkalabys w swoim materialnym wymiarze kogos kto szedlby ulica i nie widzial swiadomie ani ciebie anie tego wymiaru, to jak myslisz, kto by kim mogl kierowac? Ludzie sa jednak naiwni i myslac egocentrycznie wydaje im sie ze istnieje tylko ja, oni oraz to co widza materialnymi zmyslami.

terka2 napisał/a:
Vian napisał/a:

A właśnie nie całkiem taka, bo jak księdzu kiedyś powiedziałam, że nie wierzę w żadnego boga, ale staram się być dobrym człowiekiem, to powiedział, że szkoda wielka, że do piekła trafię. A jak mnichowi buddyjskiemu powiedziałam, że nie jestem i nie chcę być buddystką, to powiedział, że to zupełnie nieważne - ważne, żebym się starała być dobrym człowiekiem.

Nic dziwnego, że tak Ci mnich buddyjski odpowiedział, bo buddyzm nie jest religią, to po pierwsze. Sa tylko 3 religie: chrześcijaństwo, islami judaizm. Kropka. Buddyzm to filozofia. Tamnie istnieje kwestia zbawienia, więc co miał Ci odpowiedzieć?
Ksiądz powiedział prawdę, czy w to wierzysz, czy nie. Dla zbawienia bycie dobrym człowiekiem, to wiele za mało. Trzeba żyć zgodnie z Ewangelią. Sama się zastanów..Cóż to za kryterium...być dobrym. Jeśli to rozważać bez odnoszenia się do Ewangelii, to zaraz rodzi się pytanie, co to znaczy być dobrym człowiekiem? Założę się, że gdybyś zasiadła w gronie tysiąca niewierzących ludzi, to każdy by miał inne rozumienie tego pojęcia. Dla jednego wystarczyłby fakt, że nikogo nie zabiłaśi nie ograbiłaś. Dla drugiego, że dbasz o męża i dom. Inny by powiedział, że jesteś dobra jeśli od czasu do czasu wesprzesz jakąś akcję charytatywną, etc...
Chrześcijanin (katolik) żyjący Ewangelią nie ma z tym problemu, bo ma jasno określone kryteria, odnośnie wszystkich dziedzin życia. Ewangelia, to wszystkie poradniki świata w jednym. Życie nią, to prawdziwe szczęście dla człowieka i jego otoczenia! Po co szukać jakichś buddyzmów?? Zły mąci ludziom w głowach, żeby wyprowadzić ich na manowce. Szczerzy kły, spoza kolorowych motylków o mdłych barwach hmm

Zgodnie z nauka chrzescijanska "zbawienie" wynika z kilku rzeczy. Np. z bycia latorosla, ktorej "korzeniem" jest Chrystus. Jest to oczywiscie pojecie duchowosci wspolnej, czyms czego sobie nie wyobrazamy, przy zachowaniu wlasnej "odrebnosci" jako czlonka. Wiele razy pisalem ze nie ma tutaj wogole mowy o jakims uwspolnieniu z filozofia buddyjska. To co mowil ten mnich jest po prostu klamstwem ale tez nie wyczerpuje tych kilku rzeczy, ktore wystepuja w naukach chrzescijankich a wiec zbawienie wyniku tez zycia, ale tez wiary, ale tez bycia czescia "Chrystusa", itp. Buddyzm mowi jedynie o postepowaniu, nic nie mowi o mozliwych relacjach z Bogiem, ktory nie jest nami, oraz z Jego namiestnikiem. Nie mowi nic o stosunku do sil, ktore wystepuja we wrzeswiecie a ktore przewyzaszaja moce ludzkie, w ogolnosci "dobra" i "zla" tak czesto tez osobowego chociaz mogacego miec wymiar inteligentnego bytu "niematerialnego".

83

Odp: Czy buddyzm to sekta?
Benita72 napisał/a:

z buddyzmu biore tyle, ile jest mi potrzebne, tyle, ile mi pomaga, by lepiej zyć. Czy n religia/filozofia jest nas ludzi, nie ludzie dla niej.. Wiara katolicka została mi narzucona w domu rodzinnym, i nie odeszłam od niej całkowicie, natomiast buddyzm pozwala mi lepiej zrozumieć siebie, ludzi i demony wink

Gdybyś napisała że bierzesz z chrześcijaństwa to co Ci potrzebne, to od razu byłby zarzut że jesteś lajtową chrześcijanką i bierzesz to co Ci wygodnie wziąć.

Nie boisz się bytów demonicznych?  wink

84

Odp: Czy buddyzm to sekta?

No z chrzescijanstwa nie bardzo da się brac to co potrzebne, tylko raczej należy się podporzadkowac w całości (zyc wg słowa bozego np.),- buddyzm to dojście do dobrego zycia drogą wolnego wyboru wink - w tym wlasnie, moim zdaniem, zawiera się roznica w odbiorze tych religii - w chrześcijaństwie w centrum jest Bog, w buddyzmie - człowiek.

Rumpelstiltskin napisał/a:

Nie boisz się bytów demonicznych?  wink

Powiedzmy, ze mam na nie sposoby wink

85

Odp: Czy buddyzm to sekta?
Benita72 napisał/a:

No z chrzescijanstwa nie bardzo da się brac to co potrzebne, tylko raczej należy się podporzadkowac w całości (zyc wg słowa bozego np.),- buddyzm to dojście do dobrego zycia drogą wolnego wyboru wink - w tym wlasnie, moim zdaniem, zawiera się roznica w odbiorze tych religii - w chrześcijaństwie w centrum jest Bog, w buddyzmie - człowiek.

Rumpelstiltskin napisał/a:

Nie boisz się bytów demonicznych?  wink

Powiedzmy, ze mam na nie sposoby wink

Wieczorem opiszę historię pewnego człowieka. Jest ona związana z tematem.
Do dziś myślę co się wtedy wydarzyło. Myślę że to ta historia jest powodem tego że oscyluję jeszcze pomiędzy wiarą i niewiarą.

Jestem realistą, myślę racjonalnie i w taki sposób zawsze staram się działać.
Są jednak rzeczy których nie da się wyjaśnić w prosty sposób.
Ale o tym wieczorem.

86

Odp: Czy buddyzm to sekta?
Benita72 napisał/a:

maniek, ja widze to inaczej - obłaskawianie demona to inaczej poszerzanie swiadomosci - czyli jeśli to, co do tej pory masz w podswiadomoci i Toba rzadzi (ma władze nad Tobą) uczynisz swiadomym, to tym samym ujarzmiasz własnego demona, który nie ma teraz nad Toba zadnej władzy.
Nie mam ambicji być ekspertem z tej dziedziny, natomiast z buddyzmu biore tyle, ile jest mi potrzebne, tyle, ile mi pomaga, by lepiej zyć. Czy n religia/filozofia jest nas ludzi, nie ludzie dla niej.. Wiara katolicka została mi narzucona w domu rodzinnym, i nie odeszłam od niej całkowicie, natomiast buddyzm pozwala mi lepiej zrozumieć siebie, ludzi i demony wink

Pisząc ten post miałaś zapewne inne demony na myśli niż te o których ja chcę napisać.
Był rok 2004. Szwagier jednego z moich kolegów podupadł na zdrowiu. Mój kolega Andrzej jest internistą. Siostra Andrzeja wspominała mu że od jakiegoś czasu źle się czuje w swoim domu. Ma odczucie jakby coś dziwnego działo się w ich domu. W ciągu jednego dnia spadł ze ściany krzyż i zdjęcie papieża Jana Pawła II.
Szwagier Andrzeja sypał się  dość szybkim tempie. Zła praca wątroby, tarczycy, siadały jelita, pojawiły się zmiany skórne.
Unikał kontaktu wzrokowego. Czasem jego oczy były oczami nieobecne, a czasem spojrzenie miał trzeźwe ale kiedy mój wzrok spotykał się z jego wzrokiem widziałem w nich coś od czego cierpła mi skóra od czubka głowy po dupę.
Nie można było znaleźć przyczyn pogarszającego się stanu zdrowia. Nie skutkowało leczenie, zmiana odżywiania.
Słuchałem opowieści Ewki o tym że jej mąż mocno się zmienił.
Dostał skierowanie do psychiatry, który nie stwierdził choroby psychicznej. Wysłaliśmy go następnego psychiatry, który potwierdził to co powiedział pierwszy. Tomografia i rezonans nie wykazywały żadnych nieprawidłowości, żadnego guza mózgu, żadnych zmian. Pacjent marniał a Ewka nada żaliła się że wyczuwa coś złego w domu.
Wysłaliśmy ją także do psychiatry. Poszła bez oporów. Psychiatra orzekł że wszystko z nią ok. Nic dziwnego bo Ewka jest zdrowsza psychicznie niż psychiatra który ją badał.
A pacjent już cienko przędzie. Trwało to wszystko prawie rok. Andrzej przełamał lekarską dumę i poszedł do księdza. Dostał adres katolickiego księdza. Południowo-wschodnia Polska. Daleko jak cholera ale pojechali we troje.
Andrzej opisywał że już po przekroczeniu progu plebanii szwagier robił się raz blady raz zielony, oblewał go zimny pot.
Byli tam ponad tydzień. Nie byli przy egzorcyzmach ale z tego co widzieli nie wyglądało to tak jak na filmach.
Po tych zdarzeniach przez kilka miesięcy szwagier Andrzeja jeździł na coś w rodzaju grupy wsparcia dla osób z podobnymi doświadczeniami. Okazuje się że takich przypadków jest wiele w całej Polsce. Zaczął dochodzić do zdrowia i nikt mi nie powie że to nie dzięki zaangażowaniu egzorcysty i terapii w tejże katolickiej grupie wsparcia.

Rozmawiałem z tym księdzem. Na koniec zapytał mnie czy jestem wierzący. Powiedziałem że nie ale zażartowałem że po tym wszystkim chciałbym porozmawiać z Bogiem. A co chciałbyś mu powiedzieć? - zapytał ksiądz. Chciałbym mu powiedzieć żeby nie przysyłał mi pacjentów którzy powinni trafić do takich ludzi jak ksiądz. Szczerze się roześmiał, powiedział - z Bogiem - i się rozłączył smile

Szwagier Andrzeja uchylił furtkę dla zła. Nie wiem co to było ale było to coś złego. Zabawy w new age, astrologię i inne tego typu pierdoły mogą być taką właśnie furtką.
Sceptycy i tak nie uwierzą w to co napisałem. Przypiszą to przypadkowi, zbiegowi okoliczności że on zaczął zdrowieć. Może to i dla nich lepiej bo nie odczuwają tego co ja na wspomnienie tamtego czasu. Ja także jestem sceptykiem ale mój sceptycyzm mocno przygasa kiedy o tym wszystkim myślę.

87 Ostatnio edytowany przez Benita72 (2015-05-08 10:16:04)

Odp: Czy buddyzm to sekta?
Rumpelstiltskin napisał/a:

Rozmawiałem z tym księdzem. Na koniec zapytał mnie czy jestem wierzący. Powiedziałem że nie ale zażartowałem że po tym wszystkim chciałbym porozmawiać z Bogiem. A co chciałbyś mu powiedzieć? - zapytał ksiądz. Chciałbym mu powiedzieć żeby nie przysyłał mi pacjentów którzy powinni trafić do takich ludzi jak ksiądz. Szczerze się roześmiał, powiedział - z Bogiem - i się rozłączył smile

Haha, muszę powiedzieć o tym męzowi, żeby odsylal do znajomego księdza, zamiast się męczyc nad cięższymi przypadkami wink

Szwagier Andrzeja uchylił furtkę dla zła. Nie wiem co to było ale było to coś złego. Zabawy w new age, astrologię i inne tego typu pierdoły mogą być taką właśnie furtką.
Sceptycy i tak nie uwierzą w to co napisałem. Przypiszą to przypadkowi, zbiegowi okoliczności że on zaczął zdrowieć. Może to i dla nich lepiej bo nie odczuwają tego co ja na wspomnienie tamtego czasu. Ja także jestem sceptykiem ale mój sceptycyzm mocno przygasa kiedy o tym wszystkim myślę.

Tu może maniek -z-maniek się wypowie lepiej wink - ja, choć staram się twardo stać na ziemi, nigdy nie lekceważę zła - ono przecież istnieje.

88

Odp: Czy buddyzm to sekta?
Benita72 napisał/a:

ja, choć staram się twardo stać na ziemi, nigdy nie lekceważę zła - ono przecież istnieje.

I słusznie.
Interesowałem się po tym zdarzeniu tym tematem. Przypadków kiedy medycyna akademicka rozkładała ręce a egzorcyzmy pomogły, jest bardzo wiele.
Co zadziałało w tych przypadkach? Ja też twardo stąpam po ziemi i co z tego jeśli nie znam dpowiedzi na to pytanie.

89

Odp: Czy buddyzm to sekta?
Benita72 napisał/a:

Haha, muszę powiedzieć o tym męzowi, żeby odsylal do znajomego księdza, zamiast się męczyc nad cięższymi przypadkami wink.

Podam może jeszcze jeden przykład. W jednej z książek napisanych przez polskiego lekarza (niestety nie pamiętam którego) był opisany przypadek kiedy trafił do szpitala jeden z dziennikarzy związanych z katolickim środowiskiem. Miał arytmię której nie dało się ustabilizować. Ktoregoś wieczoru przyszedł do niego lekarz, bodajże autor książki a kardiomonitor wskazywał prawidłowy rytm serca. Co się stało? - Zapytał lekarz. Nic - zadzwonił do mnie ojciec Święty. (mowa o Janie Pawle II)

90

Odp: Czy buddyzm to sekta?
Benita72 napisał/a:

z buddyzmu biore tyle, ile jest mi potrzebne, tyle, ile mi pomaga, by lepiej zyć.

Możesz podać jakieś przykłady tego co takiego co pomaga Ci lepiej żyć bierzesz z buddyzmu?
Oczywiście jeśli to nie tajemnica wink

91

Odp: Czy buddyzm to sekta?

W temacie demonow, bostw, i duchow wystepuje wiele nieporozumien. Katolik w Wadźrabhajrawa zobaczy przerazajacego demona. Buddysta z Wadzrajany zobaczy w tym nauke o Pustce i przypomnienie do praktykowania postawy Bodhicitta.

Buddyjska kosmologia jest jednak bliska kosmologi maniek_z_maniek. Chyba ze to mankowe powiazania z buddyzmem z poprzednich wcielen wink
Nie bede tutaj wszystkiego opisywac (bo kazdy moze sam sobie poczytac) ale jest bardzo rozbudowana i ma np kilka rodzajow "piekiel"/ Narakas ktore dziela sie na 8 piekiel zimnych, 8 piekiel cieplych oraz piekla sasiadujace i przejsciowe. Przyczyna odradzania sie w tych nizszych swiatach sa dzialania i czyny kierowane przede wszyskim nienawiscia. Jest pieklo w ktorym odradzaja sie istoty ktore maja sklonnosci do agresji, w kazdym widza wroga ktorego probuja zabic i nieustannie miedzy soba walcza az do "smierci". Ale nie moga umrzec bo jak tylko ktos je zabije to ozywaja i znowu nienawidza wszystkich naookolo, traktuja ich jak smiertelnych wrogow i zaczynaja walczyc i sie zabijac. "Umieraja", nastepnie ozywaja i tak w kolko.
Jest tez pieklo w ktorym odradzaja sie osoby ktorych glowna emocja jest chciwosc i zachlannosc. To "glodne duchy", sa glodne, spragnione, jest im zimno. Nie sa w stanie zaspokoic tych podstawowych potrzeb. Maja zdeformowane ciala z wielkimi brzuchami co utrudnia im poruszanie sie i maja waskie gardla, przez co nie sa w stanie nic przelknac. Glodne duchy kreca sie w "naszym" swiecie ale nie jestesmy w stanie ich widziec. Dlatego w buddyzmie mozna znalezc duzo praktyk gdzie ofiaruje im sie jedzenie by zmniejszyc choc troche ich cierpienie. Niekorzy zostawiaja troche jedzenia na talerzu wlasnie dla nich.
Istoty ktore odradzaja sie w piekle nie zostaja tam na zawsze. Pozniej moga odrodzic sie gdzie indziej.
Jest swiat ludzi, swiat zwierzat, swiat bogow i polbogow. I nie wszystkie istoty sa milo i pokojowo nastawione. Polbogowie np sa zazdrosni i czesto walcza. Sa istoty ktore sa zwiazane z danym miejscem np. Naga mieszkaja w wodzie i latwo je zdenerwowac. Dlatego w kulturze Azjatyckiej zanim ktos wybuduje dom najpierw odprawia rozne rytualy proszace istote o to by udostepnila troche miejsca.
Ogolnie zalozenie jest takie ze sa to istoty ktore w pewnych sprawach moga byc potezniejsze ale w innych my jestesmy gora. Utknely w Samsarze tak samo jak my. Cierpia, targaja nimi emocje, sa zazdrosne, jest im smutno, dzialaja pod wplywem impulsu, boja sie etc. Nie czasto jednak udaje im sie skontaktowac z przecietnym Kowalskim bo to inny poziom, niektorzy uwazaja ze te istoty wola unikac ludzi. Nie nalezy ich niepokoic ale tez nie nalezy sie ich bac. Trzeba traktowac te istoty z szacunkiem, miloscia i wspolczuciem.
Zdarzaja sie jednak zniewolenia albo opetania zwyklych osob i wtedy przeprowadza sie egzorcyzmy. Istnieja tez wyrocznie np Nechung czy Rangjung Neljorma Khadro Namsel Drolma (Khandro-la). W Ladakhu tez jest duzo osob ktore sa "wyroczniami". Tylko ze to zupelnie inny poziom i takie osoby prowadza bardzo etyczny styl zycia. I nie jest to "demoniczne opetanie".
W buddyzmie demonem jest np Mara. Glownym zadaniem Mary jest przeszkadzanie w praktyce. I tak mamy 4 Mary min. Klesa-mara czyli ucielesnienie przeszkadzajacych emocji i postaw. U mnie np jest to lenistwo. To wlasnie jest moj demon, czasami z nim walcze, czasami tresuje, probuje trzymac krotko na smyczy, probuje zrozumiec i zapewniam cie ze nie jest to latwe. I tez oblaskawiam moje male demony. Jeszcze mam Golumn'a, to tez moj demon.
Machig Labdrog ( rozpoczela praktyke Chöd) o demonach - "wszystko, co tylko przeszkadza w osiągnięciu wyzwolenia, jest demonem. Lecz największym demonem z nich wszystkich jest wiara w ego jako trwałą i niezależną zasadę. Jeśli nie zniszczysz tego lgnięcia do ego, demony będą miotać tobą w górę i w dół. Musisz więc mądrze i pilnie praktykować. Zniszcz tego demona wiary w ego!" Demony to twoje leki, to co cie blokuje, twoje negatywne emocje, uzaleznienia. Demony powstaja w twoim umysle. Po pierwsze musisz rozpoznac swojego demona, dowiedziec sie o co "mu" chodzi, i czego chce, co potrzebuje i zaczac praktyki oswajania go, zrozumienia i traktowania z miloscia. Wtedy zniknie. Tak sie oswaja demony.

Wypowiedz terka2 jest najlepszym przykladem tego dlaczego w szkolach powinno byc religioznawstwo. I widac tutaj wyraznego demona leku i ignorancji. Bez obrazy.

maniek_z_maniek napisał/a:
Vian napisał/a:

A jak mnichowi buddyjskiemu powiedziałam, że nie jestem i nie chcę być buddystką, to powiedział, że to zupełnie nieważne - ważne, żebym się starała być dobrym człowiekiem.

To co mowil ten mnich jest po prostu klamstwem

Ktora czesc wypowiedzi mnicha jest klamstwem i dlaczego?

Wyglada na to ze dla osob ktore buddyzm praktykuja bedzie to religia, dla osob zainteresowanych buddyzmem bedzie to filozofia (beda czerpali z buddyzmu ale jednoczesnie beda wyznawac swoja religie) a dla innych bedzie to klamliwa, modlaca sie do Lucyfera, pelna nienawisci i woli zabijania sekta w najgorszym tego slowa znaczeniu. Kazdy moze teraz sie przegladnac jak w lustrze smile Jeden zobaczy milosc drugi potwora smile)))

92

Odp: Czy buddyzm to sekta?
GetReal napisał/a:

Wyglada na to ze dla osob ktore buddyzm praktykuja bedzie to religia, dla osob zainteresowanych buddyzmem bedzie to filozofia (beda czerpali z buddyzmu ale jednoczesnie beda wyznawac swoja religie) a dla innych bedzie to klamliwa, modlaca sie do Lucyfera, pelna nienawisci i woli zabijania sekta w najgorszym tego slowa znaczeniu. Kazdy moze teraz sie przegladnac jak w lustrze smile Jeden zobaczy milosc drugi potwora smile)))

Klasyka. To zawsze będzie jak test Rorschacha.

A gdyby tak odejść od Azji i poszukiwań bramy do krainy Shamballa?
Byty demoniczne są obecne we wszystkich systemach wierzeń.
Nie trzeba się zapuszczać aż na Daleki Wschód.

Może Ewka wie coś ochrześcijańskich demonach ;-)

93

Odp: Czy buddyzm to sekta?

Teraz doczytalam co Fahkir napisal - "W zacytowanej przeze mnie Nirvanie Sutrze nie ma ani podanej definicji icchantka, ani tez nie ma uwzglednione ze icchanitka jest to czlowiek, ktory zabija dla przyjemnosci, wlascicie to nie ma zadnej wzmianki o jego cechach."

Nie ma napisane ze to czlowiek ktory zabija dla przyjemnosci. Tylko kim jest osoba ktora krzywdzi innych (those who harm others), osoba ktora celowo dziala niezgodnie z zasadami moralnymi, ktora nigdy nie zaluje swoich grzechow, ktora odcina sie od dobra, w ktorej nie pojawia sie nawet dobra mysl, ktora nie ma w sobie zadnego dobra i nie widzi ze to co robi jest zle. W sumie to wychodzi na to ze to niezly psychopata jest.

Ciekawa jednak jestem jaka jest twoja interpretacja tych fragmentow:

-When that [icchantika] person gains pristine faith in the Buddha's Wonderful Dharma, at that time the person annihilates the icchantika [within himself]. On becoming an upasaka, the icchantika [in that person] dies away;
-Also, once the icchantika has died out, we can no more talk of the icchantika.

Zgadzam sie z Benita72 ze powinnismy oceniac zadnej religi na podstawie zachowania fanatykow.

ewka3 buddyzm jako religia (nie chodzi mi o instytucje ale nauki) albo system filozoficzny jest wolny od manipulacji ale buddysci juz nie. Wszyscy wiemy co ludzie potrafia zrobic z najszlachetniejszymi ideami. Ludzie sa tylko ludzmi i jak we wszystkich religiach i na wszystkich kontynentach sa chciwi, zazdrosni, chca wladzy, chca bogactwa etc  i wykorzystaja wszystko by to osiagnac. Kazda religia pokazuje sciezke ale czy ludzie nia pojda i beda przestrzegac zasad to juz inna sprawa.

Co do Birmy. Dzieki Fakhirowi spedzilam troche czasu by dowiedziec sie wiecej co tam sie dzieje. Birma jest krajem Buddyskim od dawna i od dawna mieszkaly tam rozne grupy etniczne ktore wyznawaly rozne religie. Birma sie zmienia co jak widac nie jest procesem latwym. Dlaczego konflikty "buddyjsko-muzulmanskie" nie wystepowaly wczesniej w takiej skali? Czy doktryny tych religii byly czynnikiem zapalnym? Mi to troche przypomina sytuacje w bylej Jugoslawii.

Niezaprzeczalnie ten "mnich" (jest w cudzyslowiu bo on zlamal slubowania mnisie i powinien odejsc z klasztoru) wykorzystuje buddyzm i tworzy albo buduje na tej podstawie tozsamosc narodowa. Cos co spaja grupe. Podobnie jak Polak-Katolik-Patriota, ktory nienawidzi Zydow (i wszystkich Innych), modli sie do Boga, kocha Jezusa (Zyda), jest gotowy oddac zycie za swoj kraj i fascynuje sie facetem z wasikiem ktory ten kraj okupowal. Dla takiego Patrioty bycie katolikiem jest rownoznaczne z tozsamoscia narodowa. I mnich robi to samo. Powiedzmy sobie szczerze ze ani jedo ani drugie nie ma wiele wspolnego z religia na ktora sie powoluja.
Wirathu wykorzystuje i podgrzewa emocje co nie jest trudne w kraju ktory ma ciezka sytuacje ekonomiczna. Grupa ma to do siebie ze podaza za emocjami i brak jej refleksyjnosci. I tak sie kreci.

Kazda religie, filozofie czy ideologie mozna wypaczyc i zbudowac na jej podstawie potwora. Pytanie tylko czy ten potwor to bedzie nadal ta religia? Ja np nozem kroje chleb i warzywa a ktos inny nozem zabije czlowieka. Czy to wina noza jak ktos go uzywa?

Feudalna teokracja nie jest wytworem buddyzmu, bo podobne systemy istnialy w roznych krajach w roznym czasie. Jesli chcesz oceniac tybetanska teokracje to rzetelnosc nakazuje robic to uczciwie. O jakich latach mowimy i jakie systemy dzialaly w sasiednich panstwach.Czy nie bylo osob ktore probowaly wprowadzic reformy? Nie pisze ze teokracja to cudowny system o ktorym marzy kazdy Tybetanczyk. Nie chce jednak oceniac tego w bialo-czarny sposob.

94

Odp: Czy buddyzm to sekta?
Rumpelstiltskin napisał/a:

Może Ewka wie coś ochrześcijańskich demonach ;-)

A o strzygach i morach może być? Naskrobałabym parę słów, ale to wątek o buddyzmie;)

GetReal, fajnie wyjaśniasz. Widać, że masz na ten temat wiedzę. W tej dyskusji brakowało takiego zrównoważonego spojrzenia. Dzięki.

95 Ostatnio edytowany przez Rumpelstiltskin (2015-05-10 08:23:38)

Odp: Czy buddyzm to sekta?
ewka3 napisał/a:

A o strzygach i morach może być? Naskrobałabym parę słów, ale to wątek o buddyzmie;)

Myślisz że wątek o buddyzmie coś by stracił gdybyś napisała tu o morach i strzygach?  wink

96 Ostatnio edytowany przez Fahkir (2015-05-11 04:02:22)

Odp: Czy buddyzm to sekta?
Rumpelstiltskin napisał/a:

Szwagier Andrzeja uchylił furtkę dla zła. Nie wiem co to było ale było to coś złego. Zabawy w new age, astrologię i inne tego typu pierdoły mogą być taką właśnie furtką.

Nie uchylil furtki dla zla, tylko posluchal siebie. Nie istnieje zadne abstrakcyjne zlo, ktore "zyje" poza czlowiekiem. Zlo rodzi sie w ludzkim sercu i nie moze istniec w separacji od czlowieka, lecz pochodzi z jego wnetrza.
Demony i dzinny sa zwykla ilustracja naszej wlasnej natury.Grzech i zlo maja swoj poczatek tylko i wylacznie wewnatrz nas, a nie w zadnych odrebnych bytach :-)
Wiara w zewnetrzne zlo jest popularna poniewaz odciaga ona nasza uwage od osobistej walki z nasza najskrytsza natura i myslami.

------------------------------------------------------------------------------------
GetReal, nie musisz mi tlumaczyc z mojego na swoje, bo ja doskonale wiem co napisalem i co zacytowalem a napisalem ;
"O good man! The Buddha and Bodhisattva see three categories of killing, which are those of the grades 1) low, 2) medium, and 3) high. Low applies to the class of insects and all kinds of animals, except for the transformation body of the Bodhisattva who may present himself as such. O good man! The Bodhisattva-mahasattva, through his vows and in certain circumstances, gets born as an animal. This is killing beings of the lowest class. By reason of harming life of the lowest grade, one gains life in the realms of hell, animals or hungry ghosts and suffers from the downmost ?duhkha? [pain, mental or physical]. Why so? Because these animals have done somewhat of good. Hence, one who harms them receives full karmic returns for his actions. This is killing of the lowest grade. The medium grade of killing concerns killing [beings] from the category of humans up to the class of anagamins. This is middle-grade killing. As a result, one gets born in the realms of hell, animals or hungry ghosts and fully recieves the karmic consequences befitting the middle grade of suffering. This is medium-grade killing. Top-rank killing relates to killing one?s father or mother, an arhat, pratyekabudda, or a Bodhisattva of the last established state. This is top-rank killing. In consequence of this, one falls into the greatest Avichi Hell [the most terrible of all the hells] and endures the karmic consequences befitting the highest level of suffering. This is top-grade killing. O good man! A person who kills an icchantika does not suffer from the karmic returns due to the killings of the three kinds named above. O good man! All those Brahmins are of the class of the icchantika. For example, such actions as digging the ground, mowing the grass, felling trees, cutting up corpses, ill-speaking, and lashing do not call forth karmic returns. Killing an icchantika comes within the same category. No karmic results ensue. Why not? Because no Brahmins and no five laws to begin with faith, etc. are involved here. For this reason, killing [of this kind] does not carry one off to hell."

Tak wiec w zacytowanej przeze mnie Nirwanie Sutrze nie ma wzmianki, ze icchantika, to czlowiek ktory krzywdzi innych. Przeczytaj cytat, ktory umiescilem powyzej jeszcze raz.
Ponadto w definicji ichantika, ktora zacytowalem we wczesniejszym komentarzu, jest napisane, ze:

In the Tathagatagarbha sutras, some of which pay particular attention to the icchantikas, the term is frequently used of those persons who do not believe in the Buddha, his eternal Selfhood and his Dharma (Truth) or in karma; who seriously transgress against the Buddhist moral codes and vinaya; and who speak disparagingly and dismissively of the reality of the immortal Buddha-nature (Buddha-dhatu) or Tathagatagarbha present within all beings.[1][note 1]

zatem wedlug wikipedii, icchantika to "niewierny", czlowiek ktory (tlumaczac doslownie): nie wierzy w Budde, neguje jego niesmiertelna nature lub powaznie narusza buddyjski kodeks moralny. Wczesniej mamy tez:
In Mahayana Buddhism the icchantika is a deluded person who can never attain Liberation and Nirvana.

Co do Birmy : nie ma tam zadnego konfliktu "buddyjsko-muzulmanskiego", jest natomiast oczywista nienawisc na tle religinym w stosunku do garski mniejszosci muzulmankiej, ktora zyje spokojnie na tych terenach od IX wieku. Przesladowania dokonuje nie tylko junta wojskowa, ale zwykli obywatele z poparciem "demokratycznej" opozycji. Nie rozumiem natomiast dlaczego tak bardzo probujesz usprawiedliwic ludobojstwo na Rohingja? Bo oprawcy sa buddystami, a ofiary muzulmanami i burzy Ci to Twoj czarno-bialy swiatopoglad?

GetReal napisał/a:

Kazda religie, filozofie czy ideologie mozna wypaczyc i zbudowac na jej podstawie potwora. Pytanie tylko czy ten potwor to bedzie nadal ta religia? Ja np nozem kroje chleb i warzywa a ktos inny nozem zabije czlowieka. Czy to wina noza jak ktos go uzywa?

A tu zgadzam sie w 100%. I powtorze, to co wczesniej napisalem: ja nie uwazam buddyzmu za zla religie i nic do nich nie mam (w przeciwienstwie do wszelkiej masci fanatycznych zaslepiencow w tym buddyjskich), uwazam ze wierzenia i filozofia buddyjska jest fascynujaca i unikatowa. Nie zgazdam sie natomiast na tzw. zachodnie stereotypy "agresywnego zacofanego islamu" i "pacyfistycznego buddyzmu".

GetReal napisał/a:

Feudalna teokracja nie jest wytworem buddyzmu, bo podobne systemy istnialy w roznych krajach w roznym czasie.

Oczywiscie, ze nie jest wytworem buddyzmu :-) Nigdzie tez nie napisalem, ze feudalna teokracje stworzyl buddyzm, co nie zmienia faktu, ze religia buddyjska doskonale tlumaczyla teokratyczny ustroj feudalny z elementami niewolnictwa.

GetReal napisał/a:

Jesli chcesz oceniac tybetanska teokracje to rzetelnosc nakazuje robic to uczciwie. O jakich latach mowimy i jakie systemy dzialaly w sasiednich panstwach.

Pisze o czasach przed 1959 rokiem.

GetReal napisał/a:

Nie pisze ze teokracja to cudowny system o ktorym marzy kazdy Tybetanczyk. Nie chce jednak oceniac tego w bialo-czarny sposob.

No pewnie, feudalizm i niewolnictwo odpowiadalo kascie kaplanow i szlachcie tybtanskiej.

97 Ostatnio edytowany przez lustro (2015-05-11 03:05:01)

Odp: Czy buddyzm to sekta?

DZIEN DOBRY WSZYSTKIM

Ja tylko na chwille,zeby podziekowac FAHKIR,za ten cytat:

Nie uchylil furtki dla zla, tylko posluchal siebie. Nie istnieje zadne abstrakcyjne zlo, ktore "zyje" poza czlowiekiem. Zlo rodzi sie w ludzkim sercu i nie moze istniec w separacji od czlowieka, lecz pochodzi z jego wnetrza.
Demony i dziny sa zwykla ilustracja naszej wlasnej natury.Grzech i zlo maja swoj poczatek tylko i wylacznie wewnatrz nas, a nie w zadnych odrebnych bytach

Swoja droga,prosze podaj zrodlo tekstu,ktory cytujesz potem ( the quote in english)

DOBREJ NOCY WSZYSTKIM

98 Ostatnio edytowany przez maniek_z_maniek (2015-05-11 09:21:29)

Odp: Czy buddyzm to sekta?
GetReal napisał/a:

W temacie demonow, bostw, i duchow wystepuje wiele nieporozumien. Katolik w Wadźrabhajrawa zobaczy przerazajacego demona. Buddysta z Wadzrajany zobaczy w tym nauke o Pustce i przypomnienie do praktykowania postawy Bodhicitta.

Buddyjska kosmologia jest jednak bliska kosmologi maniek_z_maniek. Chyba ze to mankowe powiazania z buddyzmem z poprzednich wcielen wink
Nie bede tutaj wszystkiego opisywac (bo kazdy moze sam sobie poczytac) ale jest bardzo rozbudowana i ma np kilka rodzajow "piekiel"/ Narakas ktore dziela sie na 8 piekiel zimnych, 8 piekiel cieplych oraz piekla sasiadujace i przejsciowe. Przyczyna odradzania sie w tych nizszych swiatach sa dzialania i czyny kierowane przede wszyskim nienawiscia. Jest pieklo w ktorym odradzaja sie istoty ktore maja sklonnosci do agresji, w kazdym widza wroga ktorego probuja zabic i nieustannie miedzy soba walcza az do "smierci". Ale nie moga umrzec bo jak tylko ktos je zabije to ozywaja i znowu nienawidza wszystkich naookolo, traktuja ich jak smiertelnych wrogow i zaczynaja walczyc i sie zabijac. "Umieraja", nastepnie ozywaja i tak w kolko.
Jest tez pieklo w ktorym odradzaja sie osoby ktorych glowna emocja jest chciwosc i zachlannosc. To "glodne duchy", sa glodne, spragnione, jest im zimno. Nie sa w stanie zaspokoic tych podstawowych potrzeb. Maja zdeformowane ciala z wielkimi brzuchami co utrudnia im poruszanie sie i maja waskie gardla, przez co nie sa w stanie nic przelknac. Glodne duchy kreca sie w "naszym" swiecie ale nie jestesmy w stanie ich widziec. Dlatego w buddyzmie mozna znalezc duzo praktyk gdzie ofiaruje im sie jedzenie by zmniejszyc choc troche ich cierpienie. Niekorzy zostawiaja troche jedzenia na talerzu wlasnie dla nich.
Istoty ktore odradzaja sie w piekle nie zostaja tam na zawsze. Pozniej moga odrodzic sie gdzie indziej.
Jest swiat ludzi, swiat zwierzat, swiat bogow i polbogow. I nie wszystkie istoty sa milo i pokojowo nastawione. Polbogowie np sa zazdrosni i czesto walcza. Sa istoty ktore sa zwiazane z danym miejscem np. Naga mieszkaja w wodzie i latwo je zdenerwowac. Dlatego w kulturze Azjatyckiej zanim ktos wybuduje dom najpierw odprawia rozne rytualy proszace istote o to by udostepnila troche miejsca.
Ogolnie zalozenie jest takie ze sa to istoty ktore w pewnych sprawach moga byc potezniejsze ale w innych my jestesmy gora. Utknely w Samsarze tak samo jak my. Cierpia, targaja nimi emocje, sa zazdrosne, jest im smutno, dzialaja pod wplywem impulsu, boja sie etc. Nie czasto jednak udaje im sie skontaktowac z przecietnym Kowalskim bo to inny poziom, niektorzy uwazaja ze te istoty wola unikac ludzi. Nie nalezy ich niepokoic ale tez nie nalezy sie ich bac. Trzeba traktowac te istoty z szacunkiem, miloscia i wspolczuciem.
Zdarzaja sie jednak zniewolenia albo opetania zwyklych osob i wtedy przeprowadza sie egzorcyzmy. Istnieja tez wyrocznie np Nechung czy Rangjung Neljorma Khadro Namsel Drolma (Khandro-la). W Ladakhu tez jest duzo osob ktore sa "wyroczniami". Tylko ze to zupelnie inny poziom i takie osoby prowadza bardzo etyczny styl zycia. I nie jest to "demoniczne opetanie".
W buddyzmie demonem jest np Mara. Glownym zadaniem Mary jest przeszkadzanie w praktyce. I tak mamy 4 Mary min. Klesa-mara czyli ucielesnienie przeszkadzajacych emocji i postaw. U mnie np jest to lenistwo. To wlasnie jest moj demon, czasami z nim walcze, czasami tresuje, probuje trzymac krotko na smyczy, probuje zrozumiec i zapewniam cie ze nie jest to latwe. I tez oblaskawiam moje male demony. Jeszcze mam Golumn'a, to tez moj demon.
Machig Labdrog ( rozpoczela praktyke Chöd) o demonach - "wszystko, co tylko przeszkadza w osiągnięciu wyzwolenia, jest demonem. Lecz największym demonem z nich wszystkich jest wiara w ego jako trwałą i niezależną zasadę. Jeśli nie zniszczysz tego lgnięcia do ego, demony będą miotać tobą w górę i w dół. Musisz więc mądrze i pilnie praktykować. Zniszcz tego demona wiary w ego!" Demony to twoje leki, to co cie blokuje, twoje negatywne emocje, uzaleznienia. Demony powstaja w twoim umysle. Po pierwsze musisz rozpoznac swojego demona, dowiedziec sie o co "mu" chodzi, i czego chce, co potrzebuje i zaczac praktyki oswajania go, zrozumienia i traktowania z miloscia. Wtedy zniknie. Tak sie oswaja demony.

Wypowiedz terka2 jest najlepszym przykladem tego dlaczego w szkolach powinno byc religioznawstwo. I widac tutaj wyraznego demona leku i ignorancji. Bez obrazy.

maniek_z_maniek napisał/a:
Vian napisał/a:

A jak mnichowi buddyjskiemu powiedziałam, że nie jestem i nie chcę być buddystką, to powiedział, że to zupełnie nieważne - ważne, żebym się starała być dobrym człowiekiem.

To co mowil ten mnich jest po prostu klamstwem

Ktora czesc wypowiedzi mnicha jest klamstwem i dlaczego?

Wyglada na to ze dla osob ktore buddyzm praktykuja bedzie to religia, dla osob zainteresowanych buddyzmem bedzie to filozofia (beda czerpali z buddyzmu ale jednoczesnie beda wyznawac swoja religie) a dla innych bedzie to klamliwa, modlaca sie do Lucyfera, pelna nienawisci i woli zabijania sekta w najgorszym tego slowa znaczeniu. Kazdy moze teraz sie przegladnac jak w lustrze smile Jeden zobaczy milosc drugi potwora smile)))

No tak ale piszesz o "odradzaniu sie" prawdopodonie naczynia czyli podswiadomosci, tzw. duszy, ktora jest odrebna od ducha, czyli swiadomosci, ktora przechodzi z zycia na zycie niejako z automatu, ktora odpowiada za emocje, ktora emanuje nimi i moze oddzialywac, stad pojecie ducha jako zjawiska osobowego, ktorego doswiadczaja zywi. Swiadomosc, ktora bierze na swoje barki taki ciezar, moze miesc czasowy wplyw na ksztaltowanie sie charakteru duszy. Trudno jedna mowic o emocjach w przypadku odzielonej swiadomosci, ona takich cech nie posiada wiec? I dalej, w ksiazkach Newstona wyczytalem ze swiadomosci pochodza ze wspolnych grup dusz, gdzie przewaznie doswiadczaja razem. Maja jednak rozne cechy. Moze po prostu piszesz o roznych rzeczywistosciach. Dla dla podswiadomosci (dusza, cialo astralne, sfera astralna) jest inna a ta dla swiadomosci (duch, kraina przodkow) inna?

A ponizsze/powyzsze:

Fahkir napisał/a:
Rumpelstiltskin napisał/a:

Szwagier Andrzeja uchylił furtkę dla zła. Nie wiem co to było ale było to coś złego. Zabawy w new age, astrologię i inne tego typu pierdoły mogą być taką właśnie furtką.

Nie uchylil furtki dla zla, tylko posluchal siebie. Nie istnieje zadne abstrakcyjne zlo, ktore "zyje" poza czlowiekiem. Zlo rodzi sie w ludzkim sercu i nie moze istniec w separacji od czlowieka, lecz pochodzi z jego wnetrza.
Demony i dzinny sa zwykla ilustracja naszej wlasnej natury.Grzech i zlo maja swoj poczatek tylko i wylacznie wewnatrz nas, a nie w zadnych odrebnych bytach :-)
Wiara w zewnetrzne zlo jest popularna poniewaz odciaga ona nasza uwage od osobistej walki z nasza najskrytsza natura i myslami.

To po prosty wyraz MATERIALISTYCZNEGO pogladu na zycie. Nic z tego nie wynika, bo rowniez nie mozna kontrolowac czegos czego sie nie rozumie. W takim ujeciu czlowiek wlasciwie nie decyduje o sobie. Takie zdanie negowalo by tez FAKT istnienia wielu zjawisk, obserwacji i doswiadczen, np.

- jak wyjasnic zjawisko opetania i mowienia innym glosem, czasami kilkoma w tym meskim przez kobiete? - glosem z wnetrza? wink

- jak wyjasnic fakt poruszania sie przedmiotow bez udzialu woli "uczestnika", podczas jego nieobecnosci, snu, itp. - sila glosu z wnetrza? wink

- jak wyjasnic fakt powiedzenia kogos o czyms znanym tylko tobie z usta drugieg czlowieka (widac ze "opetanego) czego sam doswiadczylem - droga glosu z wnetrza? wink

- czym wyjasnic "fakt" rozmowy z kusicielem wielu roznych guru na drodze oswiecenia - wewnetrzynym dialogiem z samym soba? wink

- czym wyjasnic przekazywanie informacji na odleglosc oraz o mechanizmam rzeczywistosci nieznanych nauce - nieznana nauka glosu z wewnatrz? wink

A moze po prostu jest to prezentowanie swoistego anafalbetyzmu z rozumieniu rzeczywistosci?

"Ktora czesc wypowiedzi mnicha jest klamstwem i dlaczego?"

Poniewaz z punktu widzenia tego pierwszego, czyli chrzescijanstwa to jest klamstwo. Czyli jakby np. bylo jakies "prawo" zakazujace jazde po pijanemu, ale ktos inny powiedzialby ze to nic takiego, wystarczy byc odpowiednio ostroznym, to "prawda" zalezala by od punktu widzenia. Jazda ostrozna bez bledow i wypadku (niezaleznie od stanu prowadzacego) bylaby ok., z jednego punktu widzenia, z drugiego punktu widzenia wazny bylby sam zakaz i "potencjalna mozliwosc". Dlaczego wiec potepiamy te "potencjalna mozliwosc" a nie skupiamy sie na samej ostroznej jedzie? Bo moze tak samo jak z "demonami" nie ma potencjalnie bezpiecznego sposobu ich oblaskawiania i kontaktu z tymi silami. Bo cos silniejsze od czlowieka nie moze byc przez czlowieka kontrolowane. Bedzie raczej odwrotnie.

Natomiast uwazanie ze nic nie ma poza 5% obserwowalnej 3 wymiarowej materii w obliczonej energii oddzialywania jest oczywiscie czym? Wyrazem egocentrycznego, materialistycznego pogladu na zycie. Swoistym sredniowieczem myslenia.

"Po pierwsze musisz rozpoznac swojego demona, dowiedziec sie o co "mu" chodzi, i czego chce, co potrzebuje i zaczac praktyki oswajania go, zrozumienia i traktowania z miloscia. Wtedy zniknie. Tak sie oswaja demony"

Powyzsze jest bardzo podchwytliwe. Np. znana polska wizjonerka Ewa Seydlitz byla przez 3 lata atakowana (po otworzeniu sie na tamta rzeczywistosc). Nie ma wogole mowy zeby to bylo cos z wnetrza, czy mozliwe bylo oblaskawanie. Z tego co pamietam to Budda, Jezus rowniez walczyli a nie oblaskawiali. To sa konkretne sily i to one manipuluja czlowiekiem a nie odwrotnie.

Ogolnie wkradlo sie tutaj pewne KLAMSTWO i dobrze z to mozna w koncu pokazac. Nie moze bowiem z filozofii np. Buddy, ktory przeciwstawial sie, walczyl z Demonem, wynikac koniecznosc oblaskawianie tego czyli swoiste praktyki szamanskie (co odpowiada voodoo w Am. Pld.).  Byloby to nielogiczne. Bylaby to tez hipokryzja.

99

Odp: Czy buddyzm to sekta?
Fahkir napisał/a:

Nie uchylil furtki dla zla, tylko posluchal siebie. Nie istnieje zadne abstrakcyjne zlo, ktore "zyje" poza czlowiekiem. Zlo rodzi sie w ludzkim sercu i nie moze istniec w separacji od czlowieka, lecz pochodzi z jego wnetrza.
Demony i dzinny sa zwykla ilustracja naszej wlasnej natury.Grzech i zlo maja swoj poczatek tylko i wylacznie wewnatrz nas, a nie w zadnych odrebnych bytach :-)
Wiara w zewnetrzne zlo jest popularna poniewaz odciaga ona nasza uwage od osobistej walki z nasza najskrytsza natura i myslami.

To jest bliższe naukowemu podejściu. Przykładów na to jak nastawienie psychiczne wpływa na zdrowie znam bardzo wiele. Pozytywne lub negatywne nastawienie często decyduje o życiu bądź śmierci. Wpływ depresyjnych nastrojów na zdrowie podważa dziś tylko medyk z wyjątkowo ciasnym umysłem do którego mieszczą się tylko regułki.
Można to więc ugryźć od strony naukowej. Zresztą medycyna tylko na krótko oddzieliła psyche i soma, próbując leczyć je oddzielnie. Potem wrócono do holistycznego podejścia do zdrowia.
Określono nawet wszystkie elementy, które są niezbędne do tego aby cieszyć się dobrym zdrowiem ale nie jestem pewny czy wszyscy muszą te warunki spełniać żeby w zdrowiu i szczęściu doczekać sędziwego wieku.

100

Odp: Czy buddyzm to sekta?
Fahkir napisał/a:
Rumpelstiltskin napisał/a:

Szwagier Andrzeja uchylił furtkę dla zła. Nie wiem co to było ale było to coś złego. Zabawy w new age, astrologię i inne tego typu pierdoły mogą być taką właśnie furtką.

Nie uchylil furtki dla zla, tylko posluchal siebie. Nie istnieje zadne abstrakcyjne zlo, ktore "zyje" poza czlowiekiem. Zlo rodzi sie w ludzkim sercu i nie moze istniec w separacji od czlowieka, lecz pochodzi z jego wnetrza.
.

Tak tez wcześniej napisałam - demony istnieją w naszej podswiadomosci, czyli w nas samych. To nie znaczy jednak, ze jesteśmy wobec tego bezsilni, - wobec własnego pierwiastka zla w sobie. Zaglebiajac się w siebie, np. przy pomocy medytacji, możemy rozpoznac, z czego nasze zlo wynika - i stawic mu czola. U mnie zlo wynika najczęściej z lęku, Tobą może znowu rządzić cos innego. To jest pasjonujące, jak bardzo zachowania ludzkie wpisują się w nieuświadomione emocje.

Rumpel, w skrocie, - z buddyzmu biore przeświadczenie, ze zrodlo szczęścia jest we mnie samej, wiec nie warto tracic energii na obsesje, czyli szukanie go poza sobą. Niby proste, tyle, ze zanim się to poczuje i wdroży w zycie, ( a nie tylko przyjmie na wiare wink)) potrzeba wiele pracy nad sobą. Niektorzy się z tym rodzą i tych można uznac za szczesliwcow z urodzenia smile, inni muszą do tego dojść drogą własnych błędow. Jeszcze inni wolą ciągle być tam gdzie są, i to tez jest wybor jak każdy inny. Zreszta w ten sam sposób ten problem traktuje psychologia, wiec tu jest punkt wspolny filozofii buddyzmu i np. psychoterapii.

101 Ostatnio edytowany przez Rumpelstiltskin (2015-05-11 13:38:10)

Odp: Czy buddyzm to sekta?
Benita72 napisał/a:
Fahkir napisał/a:
Rumpelstiltskin napisał/a:

Szwagier Andrzeja uchylił furtkę dla zła. Nie wiem co to było ale było to coś złego. Zabawy w new age, astrologię i inne tego typu pierdoły mogą być taką właśnie furtką.

Nie uchylil furtki dla zla, tylko posluchal siebie. Nie istnieje zadne abstrakcyjne zlo, ktore "zyje" poza czlowiekiem. Zlo rodzi sie w ludzkim sercu i nie moze istniec w separacji od czlowieka, lecz pochodzi z jego wnetrza.
.

Tak tez wcześniej napisałam - demony istnieją w naszej podswiadomosci, czyli w nas samych. To nie znaczy jednak, ze jesteśmy wobec tego bezsilni, - wobec własnego pierwiastka zla w sobie. Zaglebiajac się w siebie, np. przy pomocy medytacji, możemy rozpoznac, z czego nasze zlo wynika - i stawic mu czola. U mnie zlo wynika najczęściej z lęku, Tobą może znowu rządzić cos innego. To jest pasjonujące, jak bardzo zachowania ludzkie wpisują się w nieuświadomione emocje.

Rumpel, w skrocie, - z buddyzmu biore przeświadczenie, ze zrodlo szczęścia jest we mnie samej, wiec nie warto tracic energii na obsesje, czyli szukanie go poza sobą. Niby proste, tyle, ze zanim się to poczuje i wdroży w zycie, ( a nie tylko przyjmie na wiare wink)) potrzeba wiele pracy nad sobą. Niektorzy się z tym rodzą i tych można uznac za szczesliwcow z urodzenia smile, inni muszą do tego dojść drogą własnych błędow. Jeszcze inni wolą ciągle być tam gdzie są, i to tez jest wybor jak każdy inny. Zreszta w ten sam sposób ten problem traktuje psychologia, wiec tu jest punkt wspolny filozofii buddyzmu i np. psychoterapii.

Benita, wiedziesz mnie ku przepaści poklepując po plecach wink
To ja próbuję się zbliżyć do Boga, wyzbyć czysto naukowego podejścia a ty mnie z tej drogi sprowadzasz wink

Nieuświadomione zachowania rządzą tłumem i jednostką.
Zakonnice w dawnych czasach mówiły "oddaj nam dziecko do szóstego roku życia a już na zawsze będzie nasze". 
To część zjawiska które dr Eric Berne określił jako "skrypt rodzicielski" albo "scenariusz rodzicielski". Jeśli ktoś zastanawia się dlaczego na przykład wykształcona, inteligentna kobieta mającą ojca alkoholika wychodzi za alkoholika i trwa w tym związku against all odds, to polecam jego książki.  Można się od niego dowiedzieć jak zmienić swoje myślenie, przerwać błędne koło. Niektórzy po przeczytaniu będą zaszokowani tym jakimi prostymi schematami kierowali się mimo potencjału intelektualnego jaki mają.

Demony istotnie są w nas. Nigdy nie potrzebowałem wiary, modlitwy, medytacji(to chyba to samo?) do tego żeby moja ciemna strona nie doszła do głosu. Może dlatego że z natury jestem optymistą, mimo że jakoś lekko w życiu nie miałem. Częściowo mój system wartości ukształtowali inni ale w większości został ukształtowany przeze mnie samego na podstawie doświadczeń, obserwacji.
A z wierzeń to mnie najbardziej pociągają te Indian północno-amerykańskich. U nich wszystko ma swojego Manitou. Ziemia ma swojego Manitou, każdy kamyk w tej ziemi ma ma swojego Manitou, drzewo jako całość ma swojego Manitou i każda gałąź oraz listek z osobna.
Bywa że zapuszczając się na łono natury dostrzegam głęboki sens takiego pojmowania rzeczy.

102

Odp: Czy buddyzm to sekta?

Czasem, jak czytam takie dyskusje, to troche zaluje ze nie umiem wierzyc. Jak wiele spraw by to ulatwilo!

A tak, to zadnych mistycznych doznan, zadnych proroczych snow, duchow zmarlych, nie wspominajac o demonach.

Chociaż... Tak z drugiej strony, to zamiast gorejacego krzewu czy innej Nirwany  wolalabym zobaczyc statek Obcych.
To by było cos.

Sorry za offtop tongue

103

Odp: Czy buddyzm to sekta?
Iceni napisał/a:

Chociaż... Tak z drugiej strony, to zamiast gorejacego krzewu  wolalabym zobaczyc statek Obcych.
To by było cos.

Może dałoby się to jakoś połączyć. Na przykład statek obcych na tle gorejącego krzewu wink

104 Ostatnio edytowany przez Fahkir (2015-05-11 15:06:17)

Odp: Czy buddyzm to sekta?
Rumpelstiltskin napisał/a:

To jest bliższe naukowemu podejściu. Przykładów na to jak nastawienie psychiczne wpływa na zdrowie znam bardzo wiele. Pozytywne lub negatywne nastawienie często decyduje o życiu bądź śmierci. Wpływ depresyjnych nastrojów na zdrowie podważa dziś tylko medyk z wyjątkowo ciasnym umysłem do którego mieszczą się tylko regułki.
Można to więc ugryźć od strony naukowej. Zresztą medycyna tylko na krótko oddzieliła psyche i soma, próbując leczyć je oddzielnie. Potem wrócono do holistycznego podejścia do zdrowia.
Określono nawet wszystkie elementy, które są niezbędne do tego aby cieszyć się dobrym zdrowiem ale nie jestem pewny czy wszyscy muszą te warunki spełniać żeby w zdrowiu i szczęściu doczekać sędziwego wieku.

Rumpelstiltskin poglad, ze istnieje cos grzesznego poza nami, co sklania nas do grzeszenia jest niezgodny zarowno z islamem, jak i nauka Jezusa w chrzescijanstwie.

?Albowiem z wnetrza serca ludzkiego pochodzą zle mysli, wszeteczenstwo, kradzieze, morderstwa, cudzolostwo, chciwosc, zlosc, podstep, lubieznosc, zawisc, bluznierstwo, pycha i glupota. Wszystko to zle pochodzi z wewnatrz i kala czlowieka."

To nie jakies zewnetrzne zle byty, lecz nasza wlasna ludzka natura jest rzeczywistym zrodlem grzechu i zla.
Slowa ?szatan? i ?diabel? w Biblii i Qranie sa uzyte metaforycznie aby opisac nasze wewnetrzne wrodzone grzeszne sklonnosci. To one sa naszym glownym ?demonem? czy tez przeciwnikiem.
Jezus powiedzial w Nowym Testamencie: "Czy nie dwunastu was wybralem? Ale jeden z was jest diablem. I mowil o Judaszu, synu Szymona z Kariotu"
Judasz byl zwyklym smiertelnikiem i slowo "diabel" odnosi się tutaj po prostu do nieprawego i niegodziwego czlowieka.

Jak widac po tym co wypisuje maniek, niezrozumienie metafory o diable prowadzi do absurdow, a jezyk swietych Ksiag jest pelen takich metafor i personifikacji. Nie ma w nas zadnych bytow osobowych, ktore walcza w naszym wnetrzu :-), to grzeszna czesc naszej natury jest uosabiana jako ?diabel?. Grzech i pokusa maja swoj poczatek tylko i wylacznie wewnatrz nas, a rzeczywista arena duchowego konfliktu jest ludzkie serce.
Egoistyczne zlo jest w ludziach i to czlowiek jest odpowiedzialny za to co robi. Zrzucanie swojego zla na "diabla" jest tym samym dzialaniem, co dzialanie przestepcy, ktory  uwaza sie za niewinnego a wina za cale zlo obarcza nie siebie, tylko prokuratora-oskazyciela (Shajtana))ktory go oskarza przed Sedzia (Bogiem).
Jesli zdolamy to zrozumiec, to bedziemy codziennie walczyli z wlasnym "diablem" aby kontrolowac nasz umysl, bedziemy usilowali wypelnic nasze serce dobrymi uczynkami, bedziemy cyniczni wobec naszych motywacji, bedziemy sami siebie badac, docenimy ukryta podatnosc do czynienia zla, ktora my i wszyscy ludzie posiadamy z natury.
Ps. Sorrki za brak polskiej czcionki:-)

105

Odp: Czy buddyzm to sekta?
Fahkir napisał/a:

poglad, ze istnieje cos grzesznego poza nami, co sklania nas do grzeszenia jest niezgodny zarowno z islamem, jak i nauka Jezusa w chrzescijanstwie.

?Albowiem z wnetrza serca ludzkiego pochodzą zle mysli, wszeteczenstwo, kradzieze, morderstwa, cudzolostwo, chciwosc, zlosc, podstep, lubieznosc, zawisc, bluznierstwo, pycha i glupota. Wszystko to zle pochodzi z wewnatrz i kala czlowieka."

To nie jakies zewnetrzne zle byty, lez nasza wlasna ludzka natura jest rzeczywistym zrodlem grzechu i zla.
Slowa ?szatan? i ?diabel? w Biblii i Qranie sa uzyte metaforycznie aby opisac nasze wewnetrzne wrodzone grzeszne sklonnosci. To one sa naszym glownym ?demonem? czy tez przeciwnikiem.
Jezus powiedzial w Nowym Testamencie: "Czy nie dwunastu was wybralem? Ale jeden z was jest diablem. I mowil o Judaszu, synu Szymona z Kariotu"
Judasz byl zwyklym smiertelnikiem i slowo "diabel" odnosi się tutaj po prostu do nieprawego i niegodziwego czlowieka.

Jak widac po tym co wypisuje maniek, niezrozumienie metafory o diable prowadzi do absurdow, a jezyk swietych Ksiag jest pelen takich metafor i personifikacji. Nie ma w nas zadnych bytow osobowych, ktore walcza w naszym wnetrzu :-), to grzeszna czesc naszej natury jest uosabiana jako ?diabel?. Grzech i pokusa maja swoj poczatek tylko i wylacznie wewnatrz nas, a rzeczywista arena duchowego konfliktu jest ludzkie serce.
Egoistyczne zlo jest w ludziach i to czlowiek jest odpowiedzialny za to co robi. Zrzucanie swojego zla na "diabla" jest tym samym dzialaniem, co dzialanie przestepcy, ktory  uwaza sie za niewinnego a wina za cale zlo obarcza nie siebie, tylko prokuratora-oskazyciela (Shajtana))ktory go oskarza przed Sedzia (Bogiem).
Jesli zdolamy to zrozumiec, to bedziemy codziennie walczyli z wlasnym "diablem" aby kontrolowac nasz umysl, bedziemy usilowali wypelnic nasze serce dobrymi uczynkami, bedziemy cyniczni wobec naszych motywacji, bedziemy sami siebie badac, docenimy ukryta podatnosc do czynienia zla, ktora my i wszyscy ludzie posiadamy z natury.

To co piszesz jest po części dowodem na to że większość religii i systemów filozoficznych ma wspolne korzenie.
Któryś z chrześcijańskich myślicieli powiedział przecież że nie ma Boga w kościele w którym nie ma choć jednego człowieka który ma Boga w sercu.

A tam. Nie lepiej by było gdyby od czasu do czasu była możliwość zrzucenia winy za swoje niecne czyny na jakiegoś demona z zewnątrz? wink  To przecież takie ludzkie wink

106

Odp: Czy buddyzm to sekta?
Fahkir napisał/a:
ewka3 napisał/a:

W buddyzmie nie występują dogmaty i cechuje go tolerancja wobec innych religii.....Ta wiara jest wolna od manipulacji politycznych, jej wyznawców nie można posądzić o prześladowania na tle wyznaniowym, ani o zacieranie tradycji właściwej dla danego regionu, kraju. Buddyzm można nazwać religią pokoju.

Bzdura. Buddysci przesladuja przedstawicieli innych religii, w tym chrzescijan i muzulmanow. W Brimie dochodzi do regularnej czystki etnicznej i masakr na mniejszosci muzulmanskiej, ze strony buddystow.

Chrześcijanie też prześladowali całe średniowiecze i nie tylko . A nad muzułmanami nie ma się co litować. Twa ksywa jest dziwnie muzułmańska czytaj ciapata.  Względem buddystów inni też mogą być sektą.

107 Ostatnio edytowany przez Paweło (2015-05-11 19:49:02)

Odp: Czy buddyzm to sekta?

http://religiapokoju.blox.pl/resource/muhammad1.jpg
Żydzi jak i muzułmanie uznają jedynie czystość kobiet a mężczyzn już nie. Matriarchalne małe ale ejdnak społeczeństwa nie uznają żadnej czystości i OK a Chrześcijanie przynajmniej wymagają czystości obu stron i też OK.
Problemem nie ejst sam koran aprzeklęty szariat czyli tzw kultura obyczajowość muzułmańska i jakaś fałszywość i agresja (dobry wiersz granada Mickiewicza). Znam ta nację i wiem jacy to ludzie wybuchowi bardzo często agresywni i fałszywi.

108

Odp: Czy buddyzm to sekta?
Rumpelstiltskin napisał/a:

To co piszesz jest po części dowodem na to że większość religii i systemów filozoficznych ma wspolne korzenie.
Któryś z chrześcijańskich myślicieli powiedział przecież że nie ma Boga w kościele w którym nie ma choć jednego człowieka który ma Boga w sercu.

O, oczywiscie masz racje :-).Praktycznie zadna wiara religijna nie powstala nagle z nikad, w religijnej prozni. Buddyzm powstal z tradycji hinduizmu, chrzescijanstwo narodzilo sie z mesjanistycznych oczekiwan judaizmu, a islam wyrosl  na gruncie Starego i Nowego Testamentu, sufizm powstal z szyickiego islamu i buddyzmu, etc. Kazde z objawien uzupelnia to, ktore je poprzedza i kazde przygotowuje droge do nastepnego.

109

Odp: Czy buddyzm to sekta?
Paweło napisał/a:

Problemem nie ejst sam koran aprzeklęty szariat czyli tzw kultura obyczajowość muzułmańska i jakaś fałszywość i agresja (dobry wiersz granada Mickiewicza). Znam ta nację i wiem jacy to ludzie wybuchowi bardzo często agresywni i fałszywi.

Chlopie stosujac rownanie nacja=wyznanie, ujawniasz tylko swoja indolencje umyslowa. Dla pewnosci, wiesz ze islam to religia a nie nacja? Dla przykladu: muzulmanami sa m.in biali slowianscy Bosniacy, a najludniejszym muzulmankim krajem swiata nie jest kraj arabski, tylko "zolta" Indonezja.

110

Odp: Czy buddyzm to sekta?

Nie mam na myśli nacji a obyczajowość kulturę obca nam europejczykom co widać po postępującej wrogości wobec islamu.

111 Ostatnio edytowany przez lustro (2015-05-12 05:21:15)

Odp: Czy buddyzm to sekta?

Witam Wszystkich
Fahkir,ponawiam prosbe-

"O good man! The Buddha and Bodhisattva see three categories of killing, which are those of the grades 1) low, 2) medium, and 3) high. Low applies to the class of insects and all kinds of animals, except for the transformation body of the Bodhisattva who may present himself as such. O good man! The Bodhisattva-mahasattva, through his vows and in certain circumstances, gets born as an animal. This is killing beings of the lowest class. By reason of harming life of the lowest grade, one gains life in the realms of hell, animals or hungry ghosts and suffers from the downmost ?duhkha? [pain, mental or physical]. Why so? Because these animals have done somewhat of good. Hence, one who harms them receives full karmic returns for his actions. This is killing of the lowest grade. The medium grade of killing concerns killing [beings] from the category of humans up to the class of anagamins. This is middle-grade killing. As a result, one gets born in the realms of hell, animals or hungry ghosts and fully recieves the karmic consequences befitting the middle grade of suffering. This is medium-grade killing. Top-rank killing relates to killing one?s father or mother, an arhat, pratyekabudda, or a Bodhisattva of the last established state. This is top-rank killing. In consequence of this, one falls into the greatest Avichi Hell [the most terrible of all the hells] and endures the karmic consequences befitting the highest level of suffering. This is top-grade killing. O good man! A person who kills an icchantika does not suffer from the karmic returns due to the killings of the three kinds named above. O good man! All those Brahmins are of the class of the icchantika. For example, such actions as digging the ground, mowing the grass, felling trees, cutting up corpses, ill-speaking, and lashing do not call forth karmic returns. Killing an icchantika comes within the same category. No karmic results ensue. Why not? Because no Brahmins and no five laws to begin with faith, etc. are involved here. For this reason, killing [of this kind] does not carry one off to hell."

A ta nirvana sutra,to Twoja interpretacja,pobozne zyczenie,fragment wyjety z calosci,na Twoje potrzeby?
Ponawiam prosbe;podaj text zrodlowy.
Dobranoc Wszystkim

112 Ostatnio edytowany przez Rumpelstiltskin (2015-05-12 12:36:57)

Odp: Czy buddyzm to sekta?
Fahkir napisał/a:
Paweło napisał/a:

Problemem nie ejst sam koran aprzeklęty szariat czyli tzw kultura obyczajowość muzułmańska i jakaś fałszywość i agresja (dobry wiersz granada Mickiewicza). Znam ta nację i wiem jacy to ludzie wybuchowi bardzo często agresywni i fałszywi.

Chlopie stosujac rownanie nacja=wyznanie, ujawniasz tylko swoja indolencje umyslowa. Dla pewnosci, wiesz ze islam to religia a nie nacja? Dla przykladu: muzulmanami sa m.in biali slowianscy Bosniacy, a najludniejszym muzulmankim krajem swiata nie jest kraj arabski, tylko "zolta" Indonezja.

Przypomina mi się dowcip - Jaka jest nazwa największego islamskiego kraju w Europie? - Francja.

Ja mimo wszystko odcinam się od religii wszelakich. Lepiej zbudować swój system wartości w oparciu o prawo naturalne choć ono też nie jest doskonałe i nie każdemu może odpowiadać. Ale jeszcze się taki nie urodził co by każdemu dogodził.

Pamiętam słowa rabina Owadia Josefa z 2010 roku "Goje jak zwierzęta pociągowe, rodzą się po to żeby służyć Żydom".
Znamienne jest to że tylko część ortodoksyjnych Żydów potępiła jego słowa. Im się po prostu wydaje że tak naprawdę jest, że są narodem wybranym. Osobiście w to wątpię ponieważ Bóg nie karze narodu wybranego kilkoma genetycznie uwarunkowanymi schorzeniami. To że Izrael finansuje w tak dużym stopniu badania naukowe z zakresu medycyny, jest zasługą tego że szukają oni sposobu na wyeliminowanie lub złagodzenie tych schorzeń wśród tych którzy rozmnażają się zachowując "czystość rasową".
To ta sama ideologia co w nazistowskich Niemczech. To się niczym nie różni.

Ufam ludziom ale nie ufam żadnej religii. Ta dyskusja pokazuje że porozumienia nigdy nie będzie tam gdzie patrzy się przez pryzmat swoich wierzeń.
Jeszcze tylko brakuje Ewki, której posty są jak "Brzemię białego człowieka" Rudyarda Kiplinga, bo nie wiadomo czy to pochwała chrześcijaństwa czy satyra na nie wink

113

Odp: Czy buddyzm to sekta?
Fahkir napisał/a:
Rumpelstiltskin napisał/a:

To jest bliższe naukowemu podejściu. Przykładów na to jak nastawienie psychiczne wpływa na zdrowie znam bardzo wiele. Pozytywne lub negatywne nastawienie często decyduje o życiu bądź śmierci. Wpływ depresyjnych nastrojów na zdrowie podważa dziś tylko medyk z wyjątkowo ciasnym umysłem do którego mieszczą się tylko regułki.
Można to więc ugryźć od strony naukowej. Zresztą medycyna tylko na krótko oddzieliła psyche i soma, próbując leczyć je oddzielnie. Potem wrócono do holistycznego podejścia do zdrowia.
Określono nawet wszystkie elementy, które są niezbędne do tego aby cieszyć się dobrym zdrowiem ale nie jestem pewny czy wszyscy muszą te warunki spełniać żeby w zdrowiu i szczęściu doczekać sędziwego wieku.

Rumpelstiltskin poglad, ze istnieje cos grzesznego poza nami, co sklania nas do grzeszenia jest niezgodny zarowno z islamem, jak i nauka Jezusa w chrzescijanstwie.

?Albowiem z wnetrza serca ludzkiego pochodzą zle mysli, wszeteczenstwo, kradzieze, morderstwa, cudzolostwo, chciwosc, zlosc, podstep, lubieznosc, zawisc, bluznierstwo, pycha i glupota. Wszystko to zle pochodzi z wewnatrz i kala czlowieka."

To nie jakies zewnetrzne zle byty, lecz nasza wlasna ludzka natura jest rzeczywistym zrodlem grzechu i zla.
Slowa ?szatan? i ?diabel? w Biblii i Qranie sa uzyte metaforycznie aby opisac nasze wewnetrzne wrodzone grzeszne sklonnosci. To one sa naszym glownym ?demonem? czy tez przeciwnikiem.
Jezus powiedzial w Nowym Testamencie: "Czy nie dwunastu was wybralem? Ale jeden z was jest diablem. I mowil o Judaszu, synu Szymona z Kariotu"
Judasz byl zwyklym smiertelnikiem i slowo "diabel" odnosi się tutaj po prostu do nieprawego i niegodziwego czlowieka.

Jak widac po tym co wypisuje maniek, niezrozumienie metafory o diable prowadzi do absurdow, a jezyk swietych Ksiag jest pelen takich metafor i personifikacji. Nie ma w nas zadnych bytow osobowych, ktore walcza w naszym wnetrzu :-), to grzeszna czesc naszej natury jest uosabiana jako ?diabel?. Grzech i pokusa maja swoj poczatek tylko i wylacznie wewnatrz nas, a rzeczywista arena duchowego konfliktu jest ludzkie serce.
Egoistyczne zlo jest w ludziach i to czlowiek jest odpowiedzialny za to co robi. Zrzucanie swojego zla na "diabla" jest tym samym dzialaniem, co dzialanie przestepcy, ktory  uwaza sie za niewinnego a wina za cale zlo obarcza nie siebie, tylko prokuratora-oskazyciela (Shajtana))ktory go oskarza przed Sedzia (Bogiem).
Jesli zdolamy to zrozumiec, to bedziemy codziennie walczyli z wlasnym "diablem" aby kontrolowac nasz umysl, bedziemy usilowali wypelnic nasze serce dobrymi uczynkami, bedziemy cyniczni wobec naszych motywacji, bedziemy sami siebie badac, docenimy ukryta podatnosc do czynienia zla, ktora my i wszyscy ludzie posiadamy z natury.
Ps. Sorrki za brak polskiej czcionki:-)

Chlopie, nie chodzi o zapisy ksiag tylko o rzeczywistosc. Zjawiska typu opetanie, wrozenie, voodoo, i inne, wszystko co swiadczy o mozliwosci oddzialywania na to co materialne poprzez nas przez byty niematerialne wplywajace na podswiadomosci (dusze, cialo astralne). Wiele ludzi tak ma i wiele tego doswiadcza. Mylisz wiec pewne zjawiska z pokusami wewnetrznymi (ktore tez mozna zaliczyc do kategorii tych zjawisk) to raz a dwa ze takie podejscie jest wyrazem materialistycznego pogladu na zycie. Niestety ale to nie sredniowiecze zeby twierdzic ze za lasem, za morzem nic nie ma. Tak samo jak to ze ziemia jest centrum wszeswiata (pomijajac istnienie miliardow galaktyk z miliardami slonc wink ) tak samo 96% energii wszeswiata jest niezamieszkala...bo ktos tak twierdzi. Usmiac sie mozna.

I taka mala dygresja na temat wojny w Syrii, bo przedmowca zial wczesniej (w innym watku) tu nienawiscia w tej kwestii do zachodu w tym kraju w ktorym obecnie zyje:

Tytul artykulu: "Ok. 5 mln Syryjczyków żyje na obszarach, gdzie mogą eksplodować bomby"

Komentarze internautow:

"Dlaczego bogate kraje arabskie nie interesuja sie tragedia braci w wierze w Syrii? Dla czego to "niewierni Europejczycy" maja sie tym przejmowac? " - 100% racji

albo

"Jakość nie mogę sobie przypomnieć abym je tam zostawił. Więc mam sumienie czyste i spokojnie. "

A co do PS, ST czy NT to nie sa to jedyne zrodla mowiace o naszej rzeczywistosci. Jesli chodzi o zrodla pisane (bo rozumiem ze dla przedmowcy to jest istotne) to w pismach sumeryjskich mamy wzianke o wyslanniku, ktory pojawil sie znikad a dysponowal wiedza i "pojazdem" cywilizacji Nephilim. Wplynal na bieg historii ziemi. Rowniez wspolczesna fizyka mowi o oddzialywaniach, ktore wychodza z innego wymiaru, wplywajac na nasz.

"Jesli zdolamy to zrozumiec, to bedziemy codziennie walczyli z wlasnym "diablem" aby kontrolowac nasz umysl, bedziemy usilowali wypelnic nasze serce dobrymi uczynkami, bedziemy cyniczni wobec naszych motywacji, bedziemy sami siebie badac, docenimy ukryta podatnosc do czynienia zla, ktora my i wszyscy ludzie posiadamy z natury."

Nie rozumiem! Co jest dobrego w sianiu nienawisci na forum, do zachodu, do buddystow. Ale dobrze, ze wspominany tu Jezus mowil o kryteriach owocu. Tutaj te sa zgnile i to jest oczywiste. Zawsze nienawisc, zlosc do innych bedzie przynosila zgnile owoce. Milowac nieprzyjaciol potrafia chyba tylko niektorzy chrzescijanie. Jesli chodzi o muzulmanow to na razie widac ze morduja sie oni nawzajem.

114

Odp: Czy buddyzm to sekta?
Fahkir napisał/a:

. Nie zgazdam sie natomiast na tzw. zachodnie stereotypy "agresywnego zacofanego islamu" i "pacyfistycznego buddyzmu".
.

Buddyzm, jaki znam, jest pacyfistyczny. Natomiast nie odmawiajmy buddystom prawa do błądzenia wink


Fahkir napisał/a:
GetReal napisał/a:

Zaprawde powiadam wam, Islam jest prawdziwa religia pokoju. A ISIS sa tego najlepszym przykladem i wzorem ktory wprowadza slowa Allaha w czyn. Ups, chyba nie powinnam oceniac religii i wszystkich wyznawcow na przykladzie jakiejs grupy oszolomow. Prawda?

A kto powiedzial ze islam jest religia pacyfistyczna? Podstawiasz falszywa teze i z nia walczysz.)

Jeśli nie jest pacyfistyczna, ta jaka? Czy moglbys to rowinąc, bo to mi się trochę kłoci - to tak, jakby powiedzieć, ze kobieta jest trochę w ciązy..:)

115

Odp: Czy buddyzm to sekta?
Rumpelstiltskin napisał/a:

Benita, wiedziesz mnie ku przepaści poklepując po plecach wink
To ja próbuję się zbliżyć do Boga, wyzbyć czysto naukowego podejścia a ty mnie z tej drogi sprowadzasz wink

.

wink. To ciekawe, bo ja na przykład nigdy nie "szukałam" Boga, jak Ty to nazywasz. Nie wierze w takiego Boga, w jakiego wierzą chrześcijanie, bardziej widze go jako wszechistote, dobrą energię, której mozemy doswiadczac caly czas. Tak tez widze słowa Jezusa "Krolestwo niebieskie jest w nas" i buddy Pustkę, - czyli mamy Boga (dobro) w sobie, jeśli go odkryjemy i będziemy pielegnowac. Wtedy możesz sobie naukowo dołączyć kwanty, teorie dwupunktu, czy co jeszcze kto chce wink

116

Odp: Czy buddyzm to sekta?
Benita72 napisał/a:
Rumpelstiltskin napisał/a:

Benita, wiedziesz mnie ku przepaści poklepując po plecach wink
To ja próbuję się zbliżyć do Boga, wyzbyć czysto naukowego podejścia a ty mnie z tej drogi sprowadzasz wink

.

wink. To ciekawe, bo ja na przykład nigdy nie "szukałam" Boga, jak Ty to nazywasz. Nie wierze w takiego Boga, w jakiego wierzą chrześcijanie, bardziej widze go jako wszechistote, dobrą energię, której mozemy doswiadczac caly czas. Tak tez widze słowa Jezusa "Krolestwo niebieskie jest w nas" i buddy Pustkę, - czyli mamy Boga (dobro) w sobie, jeśli go odkryjemy i będziemy pielegnowac. Wtedy możesz sobie naukowo dołączyć kwanty, teorie dwupunktu, czy co jeszcze kto chce wink

A to ciekawe co pisesz. Dla mnie np. sa to sprzecznosci. Def. Boga, ktora podajesz jest doklanie chrzescijanska, chyba ze mylisz Boga NT z bogiem ST, ktory jest w opozycji do tego pierwszego, jest Jego przeciwnikiem na co sa dowody teologiczne. Natomiast sama calosciowa rzeczywistosc jest tak bogata w zycie, ze uwazanie czlowieka za jedyna swiadoma istote zyjaca we wrzeswiecie czy to materialnym czy w innych wymiarach, rzeczywisotsciach, jest wyrazem jedynie EGOCENTRYZMU. I tak samo jak ludzie wykazuja cechy ku dobremu czy zlemu, tak samo "inne byty" moga to samo wykazywac. Z tego co sie orientuje to czlowiek jedynie wybiera ale sam nie samostanowi sie. Jego sila i moc jest zalezna, jest zbyt mala do samostanowienia sie. Natomiast osobiscie odczywamy rozne rzeczy. Poniewaz jednak to co odczuwamy, czesc tego, ma sie jak promil promili do calosci, to mozemy napisac 10000 teorii na ten temat i kazda moze byc sluszna, albo w tej swojej czesci oddawac jakis aspekt tej niewidzianej swiadomie rzeczywistosci.

117

Odp: Czy buddyzm to sekta?
Benita72 napisał/a:
Fahkir napisał/a:
GetReal napisał/a:

Zaprawde powiadam wam, Islam jest prawdziwa religia pokoju. A ISIS sa tego najlepszym przykladem i wzorem ktory wprowadza slowa Allaha w czyn. Ups, chyba nie powinnam oceniac religii i wszystkich wyznawcow na przykladzie jakiejs grupy oszolomow. Prawda?

A kto powiedzial ze islam jest religia pacyfistyczna? Podstawiasz falszywa teze i z nia walczysz.)

Jeśli nie jest pacyfistyczna, ta jaka? Czy moglbys to rowinąc, bo to mi się trochę kłoci - to tak, jakby powiedzieć, ze kobieta jest trochę w ciązy..:)

No to zagięłaś Fahkira wink Nie mam pojęcia jakbym wybrnął tłumacząc w sensowny sposób pojęcie "częściowy pacyfizm".

Zapytano raz bace - Baco, umiecie jeździć na nartach? - Ano umie, ale ino trochę. - A jak to trochę? - Ano jak jadę to troche na nartach a troche na dupie.

118

Odp: Czy buddyzm to sekta?
Benita72 napisał/a:

wink. To ciekawe, bo ja na przykład nigdy nie "szukałam" Boga, jak Ty to nazywasz. Nie wierze w takiego Boga, w jakiego wierzą chrześcijanie, bardziej widze go jako wszechistote, dobrą energię, której mozemy doswiadczac caly czas. Tak tez widze słowa Jezusa "Krolestwo niebieskie jest w nas" i buddy Pustkę, - czyli mamy Boga (dobro) w sobie, jeśli go odkryjemy i będziemy pielegnowac. Wtedy możesz sobie naukowo dołączyć kwanty, teorie dwupunktu, czy co jeszcze kto chce wink

Mogę Ci jedynie powiedzieć - mam tak samo jak Ty.
Ja nie szukam Boga, a już napewno nie takiego jakiego przedstawiają go niektóre wiodące religie.
Bóg jest obecny w moich rozważaniach ale nie jest motywem przewodnim.
Uznaję że życie jest cudem, jest czymś niewyobrażalnie cennym. Ubolewam nad tym że dla wielu ludzi życie innych ludzi jest tak mało warte.
O dylematach moralnych można by pisać miesiącami. Nie można jednak udawać jedynego sprawiedliwego bo trzeba też być realistą. Z jednej strony chcemy żeby świat był lepszy. Ale przeludniony świat będzie coraz gorszy. Musimy znaleźć sensowne rozwiązanie tego problemu, bo inaczej Historia zatoczy koło i liczba ludności zostanie zredukowana przez jakąś wojenkę na skalę światową.
To jest najgorsza rzecz. Wojna czyni z ludzi bestie. "Wojna to porażka człowieczeństwa" Kto to powiedział? Taki jeden fajny, mądry gość. Nazywał się Karol Wojtyła.

119 Ostatnio edytowany przez Fahkir (2015-05-12 20:42:39)

Odp: Czy buddyzm to sekta?
maniek_z_maniek napisał/a:

Chlopie, nie chodzi o zapisy ksiag tylko o rzeczywistosc. Zjawiska typu opetanie, wrozenie, voodoo, i inne, wszystko co swiadczy o mozliwosci oddzialywania na to co materialne poprzez nas przez byty niematerialne wplywajace na podswiadomosci (dusze, cialo astralne). Wiele ludzi tak ma i wiele tego doswiadcza. Mylisz wiec pewne zjawiska z pokusami wewnetrznymi (ktore tez mozna zaliczyc do kategorii tych zjawisk) to raz a dwa ze takie podejscie jest wyrazem materialistycznego pogladu na zycie. Niestety ale to nie sredniowiecze zeby twierdzic ze za lasem, za morzem nic nie ma. Tak samo jak to ze ziemia jest centrum wszeswiata (pomijajac istnienie miliardow galaktyk z miliardami slonc wink ) tak samo 96% energii wszeswiata jest niezamieszkala...bo ktos tak twierdzi.

Manius przeciez to Ty wykazujesz sredniowieczne poglady swoja dziecinna wiara w diabelki i potwory, ktore zniewalaja czlowieka:-)
Nie jestem psychiatra, ale na studiach mieszkalem z kumplem, ktory byl z lekarskiego i mial zajecia w szpitalu psychiatrycznym, i uwierz mi ze mial do czynienia z pacjentami "opetanymi" ( ?° ?? ?°)Poza tym "opetany" nie musi byc chory psychicznie, bo jest tez efekt nocebo (takie zle placebo, dzialajace na tej samej zasadzie). Choroba psychiczna moze nie wystepowac, ale moze byc reakcja psychosomatyczna ze wzgledu na silna wiare, ze przezywa sie to naprawde. Opetania zazwyczaj wygladaja podobnie- jest pewien schemat utrwalany w osobach wierzacych, ktory uaktywnia sie pod wplywem silnej wiary we wlasne opetanie. Nie jest to zjawisko do konca wyjasnione czy tez zbadane ale mieszczace sie w ramach nauki :-)

Tak wiec maniek jeszcze raz, kawa na lawe tym razem, skoro nie chce Ci sie myslec.
Jezeli przyjmujesz ze BOG JEST JEDEN, to oznacza iz niemozliwym jest istnienie jakiejs nadnaturalnej istoty, ktora dzialalaby w opozycji do Boga. Jezeli wierzysz, ze takie istoty rzeczywiscie istnieja, to tym samym kwestjonujesz supremacje Wszechmocnego. Bog mowi Babilonczykom, ?oprocz mnie nie ma Boga.?. Nie ma zadnego zrodla mocy oprocz Niego, nie ma zadnych nadnaturalnych diablow i demonow, ktore czekaja by pochwycic Cie w chwilach slabosci.

I jednak wroce do tego slynnego kuszenia w Biblii: Jezus nie był kuszony na pustyni pzez jakiegos osobowego Diabla, tylko przez swoja wlasna ludzka nature. ? ktora jest nasz wewnetrzny ?diabel'. ?Lecz kazdy bywa kuszony przez wlasne pozadliwosci, ktore go pociagaja i neca" [Jak 1:14]
Ta moc grzechu, ktora jest w kazdym z nas, jest okreslana jako ?diabel? lub ?szatan.? ?Shajtan? czyli symbol zlych ludzkich pokus, i 'diabel' ? jako ilustracja naszej ludzkiej natury. Grzech pochodzi tylko z wnetrza, z serca ludzkiego. Tylko umysl ludzki jest zasadnicza arena duchowych zmagan. Nasz diabel, ?diabolos?, reprezentuje nasze zlo i grzeszne pragnienia. Nie mozna miec do czynienia z abstrakcyjnym diabelstwem. Zlo, ktore rodzi sie w ludzkim sercu nie moze istniec w separacji od czlowieka, dlatego pojecie ?diabla? jest uosabiane, nie istnieje zaden ponadnaturalny byt ktory moze wejsc w Ciebie i zbeszczescic Twoja dusze swoja demoniczna moca. Zbeszczescic i skalac swoje serce, moze tylko czlowiek.

Slowo: 'demon' wywodzi sie z greckiego ~daimon, ktorego uzywano do okreslenia chorych umyslowo ludzi. W czasach Jezusa sadzono powszechnie, ze ludzie uposledzeni umyslowo zostali nawiedzeni przez zle moce. Dlatego tez, kiedy osoba taka zostala uleczona, mowiono, ze zostala uwolniona od zlych duchow ?demon został wypedzony?
?Opetanie przez demony? jest jedna z wielu chorob, ktore leczyl Jezus. Apostol Mateusz w Ewangelii wymienia ja posrod takich jak: padaczka, paraliz i inne. ?I przynosili do niego wszystkich, ktorzy sie zle mieli i byli nawiedzeni roznymi chorobami i cierpieniami, opetanych, epileptykow i sparalizowanych, a On uzdrawial ich? [Ew. Mateusza 4:24]
Tak wiec maniek, zadnego diabla, czorta czy demona nie ma. Pewne uczynki pojawily sie na swiecie jako rezultat dzialania czlowieka, a nie zlych mocy. To ludzie sa odpowiedzialni za to co robia, zlo pochodzi tylko i wylacznie od nas, tyko człowiek jest zdolny do niewyobrazalnego okruciensta i spetania sie w sidla wlasnego zla.

maniek_z_maniek napisał/a:

I taka mala dygresja na temat wojny w Syrii, bo przedmowca zial wczesniej (w innym watku) tu nienawiscia w tej kwestii do zachodu w tym kraju w ktorym obecnie zyje:
Tytul artykulu: "Ok. 5 mln Syryjczyków żyje na obszarach, gdzie mogą eksplodować bomby"
Komentarze internautow:
"Dlaczego bogate kraje arabskie nie interesuja sie tragedia braci w wierze w Syrii? Dla czego to "niewierni Europejczycy" maja sie tym przejmowac? " - 100% racji

Naprawde musze Ci tlumaczyc? Powiedz mi, jak Amerykanie orali Twoich braci w wierze slowian-Serbow, to otworzyles jape i protestowales? Wiec czemu cynicznie wytykasz innym panstwom dokladnie takie samo podejscie, jakie reprezentuje Polska, co? Bogate kraje arabskie nie prostestuja, bo zadne bogate panstwo arabskie nie nie stoi w opozycji do USA, tylko stanowi ich satelite. W dodatku wahhabi z AS i Qataru bardzo boli braterswto sysryjskich sunnitow z syryjskimi chrzescijanami szyitami i alawitami.
Oczywiscie ze EU,a glownie Anglia i Francja jest wspolodpowiedzialna za ludobojstwo w Syrii i Lybii,oni doskonale zdaja sobie sprawe kto bedzie ginal jak zaczna dozbrajac najemnikow i destabilizowac suwerenny kraj. Nie ma znaczenia, czy zabija kogos marine, czy watazka z bronia na uslugach zachodu. Ta czy siak jest martwy i te ofiary ida na ich konto.
Na szczescie kretynska i ludobojcza polityka zachodu oraz Israela przynosi przeciwny skutek. Kraje zaczynaja sie ze soba dogadywac. Dlatego nie udalo i nie uda im sie zniszczyc Syrii. Iraq, Syria i Persja tworza wspolny front, przy jednoczesnym wsparciu Kremla:-)

I na koniec wbij sobie maniek do glowy raz a porzadnie, ze mowienie prawdy o ludobojczej polityce USA nie jest sianiem nienawisci do Zachodu, tak samo jak nie jest antysemityzmem mowienie o zbrodniach Israela, a islamofobia nie jest zakazywanie przyjezdnym wahhabitom nachalnego modlenia sie na ulicach europejskich miast.

Benita72 napisał/a:

Jeśli nie jest pacyfistyczna, ta jaka? Czy moglbys to rowinąc, bo to mi się trochę kłoci - to tak, jakby powiedzieć, ze kobieta jest trochę w ciązy..:)

Dlaczego Ci sie kloci? Nie jest religia pacyfistyczna, bo dopuszcza akcje zbrojna/zabijanie - kiedy wszystkie inne srodki zostaly wyczerpane. Zawsze jednak musi to byc walka w samoobronie przeciw atakowi lub uciskowi, a nie walka typowo napastnicza(jaka prowadza np Jahbat al-Nusra) lub we wlasnym interesie.
Zreszta chyba jedynymi zwiazkami wyznaniowymi, ktore glosza idee stuprocentowo pacyfistycze to Amisze, Hutterianie i Swiadkowie Jehowy ( ?? ????)

120

Odp: Czy buddyzm to sekta?
lustro napisał/a:

ponawiam prosbe-
A ta nirvana sutra,to Twoja interpretacja,pobozne zyczenie,fragment wyjety z calosci,na Twoje potrzeby?
Ponawiam prosbe;podaj text zrodlowy.

The Mahayana Mapaharinirvana Sutra (str. 220) http://www.shabkar.org/download/pdf/Mahaparinirvana_Sutra_Yamamoto_Page_2007.pdf

121

Odp: Czy buddyzm to sekta?

Fahkir. Niestety w psychologii i psychiatrii bywają założenia sprzeczne. Możesz się o tym przekonać zapoznając się z takimi założeniami jak Culture Blind Syndrome czy Culture-bound Syndrome. Salutogeneza i Błędna Atrybucja to też klasyczne zaprzeczenie.... I weź tu człowieku nie zwariuj wink

122 Ostatnio edytowany przez Paweło (2015-05-12 21:56:02)

Odp: Czy buddyzm to sekta?

Dotąd nie uzyskałem odpowiedzi na mój główny postulat tj obyczajowość szariat skrajnie patriarchalny szowinistyczny system. Przypominam Żydzi jak i muzułmanie uznają jedynie czystość kobiet a mężczyzn już nie. Matriarchalne małe ale jednak społeczeństwa nie uznają żadnej czystości i OK a Chrześcijanie przynajmniej wymagają czystości obu stron i też OK. Idźmy dalej rozwiązanie małżeństwa zgodnie z prawem koranicznym może nastąpić z trzech powodów: pierwszym jest upływ czasu, na jaki małżeństwo zostało zawarte (o ile czas ten określony został w umowie małżeńskiej), drugim jest rozwód, a trzecim apostazja jednego ze współmałżonków.
Rozwód może przeprowadzony przez mężczyznę, niezależnie od powodu. Rozwód w takim wypadku przeprowadzony jest poprzez trzykrotne wypowiedzenie formuły Rozwodzę się z tobą (w jednym ze stanów Malezji uznano za spełniające ten wymóg wysłanie wiadomości SMS o tej treści).
W razie rozwodu mąż musi zwrócić żonie posag w podwójnej wysokości. Opieka nad starszymi dziećmi przysługuje mężczyźnie, nad młodszymi kobiecie. Kobieta traci jednak prawo do opieki jeśli ponownie wyjdzie za mąż.
Z inicjatywą rozwodową może wystąpić także kobieta, w tym jednak wypadku istnieją określone przesłanki, uzasadniające żądanie przez kobietę rozwiązania małżeństwa. Jednym z nich jest m.in. niemożność finansowego utrzymania żony i dzieci przez męża, innym jest brak seksualnej aktywności męża w stosunku do żony przez ponad 3 miesiące. W niektórych bardziej liberalnych krajach muzułmańskich kobieta ma prawo zażądać rozwodu jeśli jest pierwszą żona, a mąż planuje kolejny ślub. Zwykle jednak dochodzi wtedy do rozwodu tylko wtedy, gdy istnieją przesłanki możliwości pogorszenia statusu (głównie materialnego i społecznego) pierwszej żony. Jak to u was jest może małe odstępstwo od Koranu ??..
Taka dysproporcja jest niedopuszczalna w ŻADNYM cywilizowanym państwie. Jeśli jesteście tacy sami do lepiej wracajcie do siebie co najwyżej do Afryki. Owszem często w  hinduizmie(Indie) jest gorzej ale w europie oraz USA to już się zmieniło. I w żaden sposób nie sprawiedliwa to muzułmanów których jest jak bakterii iw wciąż przybywa.

123 Ostatnio edytowany przez Fahkir (2015-05-12 23:48:39)

Odp: Czy buddyzm to sekta?
Rumpelstiltskin napisał/a:

Fahkir. Niestety w psychologii i psychiatrii bywają założenia sprzeczne. Możesz się o tym przekonać zapoznając się z takimi założeniami jak Culture Blind Syndrome czy Culture-bound Syndrome. Salutogeneza i Błędna Atrybucja to też klasyczne zaprzeczenie.... I weź tu człowieku nie zwariuj wink

Jestem wierzacy i nie staram sie wszystkiego na sile tlumaczyc nauka. Jednak istnieje takie zjawisko jak efekt nocebo i wystepuje u ludzi "opetanych". Slyszales o tym? Nocebo zachodzi wtedy, gdy negatywne mysli lub silna wiara uzywana jest do ksztalowania naszej rzeczywistosci. Np. efekt nocebo funkcjonuje jako smierc voo-doo, czyli faktyczny zgon spowodowany przekonaniem i glebka wiara w rzucona klatwe. Czarownik rzuca klatwe na czlonka plemienia, ze ten umrze w ciagu np jednego miesiaca, kiedy czlonek plemienia rzeczywiscie w to uwierzy,zaczyna uwalniac sie od zycia i umiera w wyznaczonym terminie.
Kolejnym przykladem efektu nocebo byl experyment przeprowadzony na grupie studentow - kazdemu z nich miano przepuscic przez glowe lagodne nateznie pradu elektrycznego, uprzedzazjac o efektach ubocznych jakie moga sie pojawic, czyli bolu glowy. W rzeczywistosci na zadnym uczestniku nie uzyto pradu, a mimo to zdecydowana wiekszosc studentow zglaszala bol glowy - objawy zostaly wywolane sama sugestia.
Sam doswiadczylem czegos podobnego, nie wiem czy byl to efekt nocebo - przekladalem mysli na zjawiska i postacie, ktore rzeczywiscie pojawialy sie i staly sie namacalne w realnym swiecie (nie jestem wariatem (???)). Jakby nie patrzec, ludzki umysl tworzy rzeczywistosc.

124

Odp: Czy buddyzm to sekta?

Pawelo po prostu w dupie byles i gowno widziales, stad masz taki wykrzywiony obraz "innego swiata". Nic dodac, nic ujac. Najlepiej siedz na swoim zadupiu i pisz komentarze w internecie.
Czystosc przedmazenska jest wymagana zarowno ze strony mezczyzny jak i kobiety. Co do Indii - spedzilem tam kilka miesiecy i nadal sie zachwycam. Planuje wrocic po raz 2gi.

125

Odp: Czy buddyzm to sekta?

Fahkir
Dziekuje.

126 Ostatnio edytowany przez Rumpelstiltskin (2015-05-13 09:29:14)

Odp: Czy buddyzm to sekta?
Fahkir napisał/a:
Rumpelstiltskin napisał/a:

Fahkir. Niestety w psychologii i psychiatrii bywają założenia sprzeczne. Możesz się o tym przekonać zapoznając się z takimi założeniami jak Culture Blind Syndrome czy Culture-bound Syndrome. Salutogeneza i Błędna Atrybucja to też klasyczne zaprzeczenie.... I weź tu człowieku nie zwariuj wink

Jestem wierzacy i nie staram sie wszystkiego na sile tlumaczyc nauka. Jednak istnieje takie zjawisko jak efekt nocebo i wystepuje u ludzi "opetanych". Slyszales o tym? Nocebo zachodzi wtedy, gdy negatywne mysli lub silna wiara uzywana jest do ksztalowania naszej rzeczywistosci. Np. efekt nocebo funkcjonuje jako smierc voo-doo, czyli faktyczny zgon spowodowany przekonaniem i glebka wiara w rzucona klatwe. Czarownik rzuca klatwe na czlonka plemienia, ze ten umrze w ciagu np jednego miesiaca, kiedy czlonek plemienia rzeczywiscie w to uwierzy,zaczyna uwalniac sie od zycia i umiera w wyznaczonym terminie.
Kolejnym przykladem efektu nocebo byl experyment przeprowadzony na grupie studentow - kazdemu z nich miano przepuscic przez glowe lagodne nateznie pradu elektrycznego, uprzedzazjac o efektach ubocznych jakie moga sie pojawic, czyli bolu glowy. W rzeczywistosci na zadnym uczestniku nie uzyto pradu, a mimo to zdecydowana wiekszosc studentow zglaszala bol glowy - objawy zostaly wywolane sama sugestia.
Sam doswiadczylem czegos podobnego, nie wiem czy byl to efekt nocebo - przekladalem mysli na zjawiska i postacie, ktore rzeczywiscie pojawialy sie i staly sie namacalne w realnym swiecie (nie jestem wariatem (???)). Jakby nie patrzec, ludzki umysl tworzy rzeczywistosc.

Tak. Myśl tworzy rzeczywistość. Dlatego wiele razy pisałem o wpływie psyche na soma.
Na Jamajce czarownicy mieli o tyle ułatwione zadanie że więzi społeczne są tam silne, wyspa jest stosunkowo mała i stwarza wrażenie pułapki. Jeśli czarownik rzucił klątwę to nie było gdzie uciec. W dodatku obrzędy tego typu oddziałują mocniej na jednostki silnie związane ze społecznością. Wskutek tych czynników człowiek na którego została rzucona klątwa został zaszczuty. Umierał zwykle na atak serca które nie wytrzymywało długotrwałego napięcia które nie znajdowało ujścia.

Na Filipinach, jeszcze nie tak dawno była rada starszych, która skazywała kogoś na śmierć.
Wykorzystywano właśnie efekt nocebo. Zawiązywano skazanemu oczy, przywiązywano do jakiegoś stabilnego obiektu. Mówiono mu że zostanie mu nacięta tętnica co spowoduje śmierć przez wykrwawienie. Nacinano mu skórę ale w miejscu gdzie nie przebiegały większe naczynia krwionośne. Tak więc krwawienie było niewielkie. Jednak miejsce nacięcia polewano wodą nagrzaną w słońcu. Cienki strumień ciepłej wody ciekł po ciele skazanego a inni mówili mu że to krew szybko z niego uchodzi. Przeważnie taki człowiek umierał pod wpływem stresu. Czynnikami pogłębiającymi stres było poczucie bezradności ponieważ był związany. Nie miał wpływu na to wszystko, nie mógł się bronić, tamować krwawienia. Dodatkowym mocno stresogennym czynnikiem były zawiązane oczy. Jest to czynnik bardzo negatywnie oddziałujacy na psychikę. Przykładem jest choćby deprywacja sensoryczna która wykazała że brak dopływu bodźców z otoczenia może mieć bardzo negatywne oddziaływanie. Możliwość popatrzenia przez chwilę na świat zewnętrzny przez okienko podczas deprywacja sensorycznej niweluje negatywne skutki.

Jednostki silne psychicznie, inteligentne, z analitycznym umysłem nie są podatne na sugestię. Potrafią oceniać sytuacje, analizować, przewidywać konsekwencje. Na takich ludzi nie będzie działać Voo doo, nie zostaną opętani itd.

127

Odp: Czy buddyzm to sekta?

Dla mnie niektóre "argumentacje" w tym wątku są niesamowite, np.

"Jezeli przyjmujesz ze BOG JEST JEDEN, to oznacza iz niemozliwym jest istnienie jakiejs nadnaturalnej istoty, ktora dzialalaby w opozycji do Boga. Jezeli wierzysz, ze takie istoty rzeczywiscie istnieja, to tym samym kwestjonujesz supremacje Wszechmocnego."

He, he istnienie Boga czy nawet czlowieka nie wyklucza istnienia psa ("istoty mniej inteligentnej od czlowieka) czy istoty bardziej inteligentnej od czlowieka, czy Polaka zyjacego w Anglii, czy autochtona w Australii, czy istoty X w Galaktyce Y, czy bytu Z w rzeczywistosci n-wymiarowej. Byt, ktory jest od czlowieka inteligentniejszy, obdarzony "wieksza moca" nie jest wszechmocny. no tak, ale jak to wyltumaczyc komus, kto uwaza ze prymitywny czlowiek, zabijajacy i zniewalajacy innych nie jest "korona stworzenia". Egocentryzm i ograniczonosc jakze sie tutaj klaniaja.

Coz, nieco objasniaja nam tutaj starozytne teksty, ktore mowia:

"istota jakiej potrzebujemy istnieje, musimy tylko odcisnac na niej swoje pietno"

"drzewo zrozumienia otrzymali, drzewa dlugiego zycia nie otrzymali"

Ciekawe? Bo czlowiek, ktory pojawil sie na Ziemi "odcisnal" swoje pietno na mniej inteligentnym krewniaku i o to powstal...homo sapiens.


A to:

"Pawelo po prostu w dupie byles i gowno widziales"

Zupelnie mnie powalilo wink

hmm, ciesze sie tylko z jednego. Ze nie musza zyc w rzeczywistosci, gdzie jakas doktryna AUTORYTARNIE narzuca mi co mam myslec o tej rzeczywistosci. Bo wtedy, przeciwstawiajac sie temu, musialby zostac np. wychlostany albo rozstrzelany, jak ma to miejsce w niektorzych krajach gdzie rzadza muzulmanie.

"I na koniec wbij sobie maniek do glowy raz a porzadnie, ze mowienie prawdy o ludobojczej polityce USA nie jest sianiem nienawisci do Zachodu, tak samo jak nie jest antysemityzmem mowienie o zbrodniach Israela, a islamofobia nie jest zakazywanie przyjezdnym wahhabitom nachalnego modlenia sie na ulicach europejskich miast." - ?!

Dokladnie, mowmy wiec o wszystkich zborniach a najlepiej siejmy miedzy soba nienawisc to na pewno do pokoju i tolernacji nas zaprowadzi. Tylko wiesz co? Jako Polak zupelnie tego nie kupuje, tzn. w rzeczywistosci w jakiej zyje od setek lat jest obecna tolerancja religijna, a to ze jedni morduja drugich na swiecie nie skloni mnie do walki z jednymi czy z drugimi. Po co mialbym to robic? W koncu agresja budzi agresje a przemoc rodzi przemoc.

Pisalem juz ze taka retoryka "werbuje" mlodych z zachodu do walki na roznych frontach. Skutek jest taki ze takie osoby, potem zostaja terrorystami, zabijaja we wlasnym kraju. Jakos nie widac zeby ktos z tamtad wracal napelniony "wizja" pokoju swiatowego.

128 Ostatnio edytowany przez Fahkir (2015-05-13 13:04:28)

Odp: Czy buddyzm to sekta?
Rumpelstiltskin napisał/a:

Tak. Myśl tworzy rzeczywistość. Dlatego wiele razy pisałem o wpływie psyche na soma.
Na Jamajce czarownicy mieli o tyle ułatwione zadanie że więzi społeczne są tam silne, wyspa jest stosunkowo mała i stwarza wrażenie pułapki. Jeśli czarownik rzucił klątwę to nie było gdzie uciec. W dodatku obrzędy tego typu oddziałują mocniej na jednostki silnie związane ze społecznością. Wskutek tych czynników człowiek na którego została rzucona klątwa został zaszczuty. Umierał zwykle na atak serca które nie wytrzymywało długotrwałego napięcia które nie znajdowało ujścia.

Na Filipinach, jeszcze nie tak dawno była rada starszych, która skazywała kogoś na śmierć.
Wykorzystywano właśnie efekt nocebo. Zawiązywano skazanemu oczy, przywiązywano do jakiegoś stabilnego obiektu. Mówiono mu że zostanie mu nacięta tętnica co spowoduje śmierć przez wykrwawienie. Nacinano mu skórę ale w miejscu gdzie nie przebiegały większe naczynia krwionośne. Tak więc krwawienie było niewielkie. Jednak miejsce nacięcia polewano wodą nagrzaną w słońcu. Cienki strumień ciepłej wody ciekł po ciele skazanego a inni mówili mu że to krew szybko z niego uchodzi. Przeważnie taki człowiek umierał pod wpływem stresu. Czynnikami pogłębiającymi stres było poczucie bezradności ponieważ był związany. Nie miał wpływu na to wszystko, nie mógł się bronić, tamować krwawienia. Dodatkowym mocno stresogennym czynnikiem były zawiązane oczy. Jest to czynnik bardzo negatywnie oddziałujacy na psychikę. Przykładem jest choćby deprywacja sensoryczna która wykazała że brak dopływu bodźców z otoczenia może mieć bardzo negatywne oddziaływanie. Możliwość popatrzenia przez chwilę na świat zewnętrzny przez okienko podczas deprywacja sensorycznej niweluje negatywne skutki.

Jednostki silne psychicznie, inteligentne, z analitycznym umysłem nie są podatne na sugestię. Potrafią oceniać sytuacje, analizować, przewidywać konsekwencje. Na takich ludzi nie będzie działać Voo doo, nie zostaną opętani itd.

Nie sadze zeby to mialo cos wspolnego z inteligencja, po prostu sila umysla jest wielka.To swiadomosc tworzy rzeczywistosc, a nie odwrotnie. Mysli maja moc ? bez wzgledu na to czy sa pozytyne czy negatywne.
Przeciez to co uznajemy za cudowne uzdrowienie, nie jest wlasnie efektem placebo? Nocebo jest tym samym, tylko ze skierwanym w przeciwnym kierunku. Negatywna mysl moze nie tylko sprawic, ze zachorujesz ale rowniez może cie zabic, dokladnie w ten sam sposob, w ktorym silna pozytywna mysl moze uleczyc - w koncu wiara czyni cuda, czyz nie?;-)

129 Ostatnio edytowany przez Fahkir (2015-05-13 13:20:18)

Odp: Czy buddyzm to sekta?

maniek niestety nie zrozumiales, wiec dalsza dyskusja jest bezelowa. Ani pies ani tez czlowiek nie jest istota/bytem nadprzyrodzonym jakim jest Jeden Bog (ktory jest w stu procentach wszechmocny i nie dzieli swojej mocy z ?szatanem? czy jakimkolwiek bytem nadnaturalnym). Jezeli wierzysz w istnienie walki dobrego Boga ze zlym Szatanem, to tym samym kwestionujesz supermacje Wszechpoteznego Stworcy, wierzac ze istnieje ponadnaturalna istota 'Szatan" ktora jest w stanie dzialac w opozycji do Boga.

130 Ostatnio edytowany przez maniek_z_maniek (2015-05-13 13:46:27)

Odp: Czy buddyzm to sekta?
Fahkir napisał/a:

maniek niestety nie zrozumiales, wiec dalsza dyskusja jest bezelowa. Ani pies ani tez czlowiek nie jest istota/bytem nadprzyrodzonym jakim jest Jeden Bog (ktory jest w stu procentach wszechmocny i nie dzieli swojej mocy z ?szatanem? czy jakimkolwiek bytem nadnaturalnym)

Dokladnie. A mi az trudno uwierzyc ze ktos kto zyje w XXIw. nadal uwaza ze za kazdym zjawiskiem "nadprzyrodzonym" ktorego nie rozumiemy musi stac bezposrednio Bog. W XXw. tego typu pryimitywne myslenie stalo za tzw. kulturami cargo. Niektore ludy z wysp Pacyfiku przeniosly zaobserwowana aktywnosc wojsc USA (samoloty) do swoich wierzen i wyobrazen boskosci.

Kolego odsylam Ciebie chocby do uznanej przez nauke teorii Heima przewidujacej przemieszczanie sie miedzywymiarowe, bo jeszcze powiesz ze jest to moc nadprzyrodzona. Czy jesli np. czlowiek gore przy przeniosl sila umyslu (slowa Jezusa) oznaczalo by to posiadanie niedostepnych dla czlowieka mocy? One sa niedostepne ale z niewiedzy nie sa wykorzystywane bo np. zeby sie szybko przemiescic samochodem czlowiek musi posiadac wiedze o dzialaniu np. silnika.

Kontynulujmy wiec, Ktos kiedys opisal wszystkie generacje silnikow, przewidujac kolejne. Czy wiesz ze zjawisko translokacji obserwowane w przypadku niektorych ludzi (np. o. Pio) definiuje "silnik mentalny" gdzie "sila umyslu" mozna sie przemieszac w dowolne miejsce? Nie jest to dzis mozliwe ale jest przewidziane do wynalezienia w przyszlosci. Jest wiec hipotetycznie mozliwe i my, studiujac teorie Heima, laczac to z obserwowalnym zjawiskiem wplywu woli obserwatora na efekt procesu fizycznego, mozemy sobie taka mozliwosc wyobrazic. Czy to wiec definiuje moc nadprzyrodzona?

Nie rozumiem tez jak jednoczesnie (nie dyskutuje z tym bo ten poglad to dla mnie absurd) mozna twierdzic ze "nie dzieli swojej mocy z jakimkolwiek bytem" a jednoczesnie czytam ze alawici wierza, iz "w inkarnowanie się boskości w wybranych ludziach," czy "Całość doktryny alawickiej ujawniana jest jedynie niektórym wiernym po przejściu dodatkowych rytuałów"

To co wyznajesz jest wiec jakas muzulmanska sekta, mniejszosciowym odlamem, interpretacja ludzi ale co ciekawe przeczytalem tez, ze:

"od rządami partii Baas alawici syryjscy zdominowali siły zbrojne i służby bezpieczeństwa"

a co robia takie sluzby to wiemy.

Eh, rece opadaja jak sie ma do czynienia z radykalizmem i fundamentalizmem.

Inne ciekawostki to:

"W doktrynie nusajryckiej obecne są ponadto elementy kultów astralnych, zoroastryzmu i innych religii dawnego Iranu, neoplatonizmu i gnostycyzmu. Obowiązuje nauczanie o wędrówce dusz i inkarnowaniu się boskości, czego dostąpili według nauczania nusajrytów Abel, Set, Józef, Asaf, Jezus Chrystus, Szymon Piotr, kalif Ali oraz jedenastu imamów"

oraz

"W wierzeniach alawickich pierwotnym miejscem przebywania ludzi była gwiazda, która spadła na ziemię z powodu nieprawości swoich mieszkańców. Celem życia człowieka powinno być zatem osiągnięcie możliwości powrotu do sfery gwiezdnej po przejściu przez siedem wcieleń na ziemi. W ich nauczaniu dusza może inkarnować się w ciele ludzkim lub zwierzęcym, co jest karą za odrzucanie wiary w boską naturę i wielkość Alego w poprzednim wcieleniu. Nieodpowiednie postępowanie może zostać również ukarane poprzez odrodzenie się poza społecznością alawitów, jako chrześcijanin, co jednak nie odbiera możliwości ostatecznego zbawienia. Jest ono równoznaczne z połączeniem się z Alim w postaci gwiazdy"

CZY TY TEZ W TO WIERZYSZ?!?!

Posty [ 66 do 130 z 263 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELIGIA - DUCHOWE POSZUKIWANIA » Czy buddyzm to sekta?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024