Barbie bo trzeba było męża do pomocy zawołać przy gościach a nie sama się męczyłaś. Do nich to trzeba nieraz bardzo bezpośrednio. Mój mąż po tej półrocznej delegacji też się tak rozleniwil, że szkoda gadać. Usłyszał ode mnie kilka razy że zwykły leń i nierób z niego. Teraz już się ogarnął i pomaga.
Jak po świętach? Ja to się za bardzo nie naświetowalam w szpitalu, no ale cóż. Coś za coś. Cieszę się, że już urodziłam.
Tosik ciężko mialaś urodzić? Bardzo się męczyłaś? mną na sali leżała dziewczyna co 3h parła. A dziecko 3770, więc znowu nie jakieś bardzo duże. Przy twoim synku to wręcz malutkie.
Moja malutka jest całkiem grzeczna. Śpi na razie ze mną w łóżku bo inaczej co chwila się budzi, no ale póki co niech tak jest. Dwa dni męczyłam się z powodu nawalu pokarmu, ale już przechodzi.
Paweł też w sumie dobrze. Martynka nie robi na nim żadnego wrażenia. Tylko jak płacze to mi pokazuje. Poza tym to zachowuje się głośno, ale małej nie przeszkadza. Z resztą nie ma innego wyjścia jak tylko się przyzwyczaić.
Dziewczyny sciagalyscie szwy? Po jakim czasie? mi jeden bardzo przeszkadza i nie wiem czy z nim iść czy poczekać aż się rozpusci. A jak pójdę po 10 dniach to nie będzie za późno, bo teraz ta przerwa noworoczna?

