A wiecie co... ja kilka lat temu czytałam artykuł, w którym opierając się na jakichś-tam badaniach (lata temu czytałam, więc źródeł nie pamiętam
) wytłumaczone było, że trzymanie się Biblijnych wyznaczników co do spożywania zwierząt czystych i nieczystych ... ma sens!
A przynajmniej miało te 2 tys lat temu. Między innymi było tam i o wielbłądzie ;D
Napiszę pokrótce co pamiętam, może mi się potem uda odnaleźć ten artykuł, jednak pewna nie jestem... jednak to szmat czasu.
Ale jak ktoś chce, to może wiele podobnych artykułów odnaleźć, prawdopodobnie tylko nie będą tak dokładne jak tamten, który mnie zainteresował.
Nie mam w głowie całego biblijnego podziału, mogę walnąć parę byków, ale nie chce mi się tego sprawdzać - piszę to jako ciekawostkę - więc jeżeli ktoś zauważy, ze napisałam bzdurę - to psze o wybaczenie 
O ile dobrze pamiętam, to zwierzętami czystymi są zwierzęta roślinożerne, parzystokopytne, i przeżuwające - (czy jakoś tak ...
) - czyli taka sarna będzie czysta, ale zając już nie. Trochę to głupie na pierwszy rzut oka, prawda? No bo czemu taki zając miałby być nieczysty? Przecież to roślinożerne, niekrzywdzące nikogo zwierzę. Sprawa staje się jasna, kiedy spojrzy się na fizjologię tego zwierzęcia - otóż zając (króliki też ) ma bardzo krótki przewód pokarmowy - musi jeść bardzo dużo, ponieważ w tak krótkim p
przewodzie pokarmowym wchłania się niewiele substancji odżywczych. Dlatego w czasie niedostatku pożywienia zającowi bardzo szybko grozi śmierć głodowa - radzi on sobie tak, że ... zjada własne odchody. ( błeee, nie? ) Niestety zjadanie odchodów może mu i ratuje życie, jednak pociąga za sobą pewne koszty - zając naraża się na zjadanie również własnych pasożytów i odpadów metabolicznych - jednym słowem, mięso zająca, który najadł się własnego g***enka może i będzie smaczne, ale niekoniecznie zdrowe 
Świnia jest zwierzęciem nieczystym, bo jak to świnia - zeżre wszystko. Dosłownie, bo i padlinę też.
Podobnie jest z rybami - mają mieć płetwy i łuski - takie ryby to też najczęściej roślinożercy - a więc występujące na samym początku łańcucha pokarmowego. Ryby drapieżne łusek nie mają. To, co nie ma łusek czasem nawet rybą nie jest
- drapieżnik = zjadacz padliny albo/i cudzych pasożytów.
Owoce morza - ta cała robakopodobna drobnica to już w ogóle.... morscy śmierciożercy - żywią się tym, co w morzu najgorsze, tzn tym, co spadnie na dno. Padlina, Odchody... Takie morskie odkurzacze. Owszem, są takie, co polują (np kraby) ale polują na te odkurzacze
czyli nie dość, ze jedzą syf, to jeszcze go w sobie kumulują...
Wracając do wielbłądów... Otóż wielbłądy w zasadzie powinny być zaliczane do zwierząt czystych, jednak znów przeważyła tu ich fizjologia. Wielbłąd jaki jest, każdy widzi
Najpierw pije 3 wiadra, potem tydzień gna przez pustynię. potem znów pije parę wiader, sika, żre, znowu pije i może gnać dalej.
Rzecz w tym, ze jak on sobie tak na tym jednym tankowaniu przez tę pustynię gna, to sika bardzo mało - woda z garbów służy mu głównie do chłodzenia się, czyli pocenia. A jak wielbłąd nie sika, to wszystko to, co nerki wyplują kumuluje mu się w mięśniach - no bo wysikać nie może, bo by się w dwa dni odwodnił. No i właśnie w tym tkwi sekret nieczystości wielbłąda - mięso takiego zwierzęcia po kilkudniowej przebieżce po pustyni na jednym tankowaniu może być dla człowieka... toksyczne!
Ludzie z tamtych terenów, obserwujący wielbłądy na co dzień pewnie szybko zauważyli, ze czasem po zjedzeniu steka z garbusa mogą zaniemóc na dłużej. No bo taki stek to jak wypicie wiadra moczu (błeeee, nie? )
Oczywiście jak sobie wielbłąd znów popije, to mu się to z mięśni wypłukuje, ale kto by ryzykował i zarzynał całego wielbłąda by sprawdzić, czy już można
- dlatego lepiej było uznać, że nie można w ogóle.
Oczywiście wiele zwierząt Biblia nie wymienia, bo fauna Australii czy Ameryki raczej Mojżeszopodobnym ludziom znana nie była 
Dlatego jak chcecie być piękni i zdrowi - zwracajcie uwagę na czystość zwierząt! ;D