Do Vuk-a -nie można skończyć dyskusji , skoro się jej nie zaczęło . Nie wypowiedziałeś ani jednego zdania w związku z tematem i to co próbujesz mi zarzucić jest tak naprawdę twoim problemem. Nie potrafiłeś ani słowem odnieść się merytorycznie do TEMATU. Nie było dyskusji. To co próbowałeś zrobić , ma swoją nazwę, ale jej tu nie przytoczę.Pozostaje mi graniczące z pewnością przekonanie ,że swój cel jednak osiągnąłeś- narobiłeś zamieszania i spowodowałeś że odnalezienie się w tym wątku dla kogoś, kto tu zajrzy po raz pierwszy jest utrudnione. Twoja walka o to ,żeby ludzie nie wytężali własnych umysłów poniekąd się powiodła.
Jak się okazuje nie tylko ja wpadłem na taką myśl :
Badacz i ekspert od analizy DNA Miguel Lorente broni tezy, że Jezus nie umarł na krzyżu, tylko zapadł w śpiączkę. Jego zdaniem wydarzenie, które od dwóch tysięcy lat w przekonaniu miliardów ludzi oznaczało zmartwychwstanie Mesjasza, w rzeczywistości było efektem pewnego biologicznego zjawiska, występującego w naturze, choć bardzo tajemniczego.
"A trzeciego dnia powstał z martwych". Ten znany werset Nowego Testamentu mówiący o zmartwychwstaniu Jezusa z Nazaretu może stracić swoje dotychczasowe znaczenie, jeśli potwierdzi się hipoteza, którą lekarz sądowy Miguel Lorente prezentuje w swej najnowszej książce.
Uważa on, że Jezus zapadł w śpiączkę, stan podobny do śmierci, i dlatego rzymscy żołnierze uznali go za martwego. Kiedy Józef z Arymatei zdjął go z krzyża, konający odzyskał oddech, dotychczas zaburzony z powodu pozycji, w jakiej się znajdował, i krew zaczęła z powrotem krążyć po całym organizmie. Później do obmycia ciała użyto substancji leczniczych, które pomogły przywrócić ukrzyżowanego do życia.