Stawiam tezę - Jezus zemdlał, a nie umarł na krzyżu - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELIGIA - DUCHOWE POSZUKIWANIA » Stawiam tezę - Jezus zemdlał, a nie umarł na krzyżu

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 130 z 144 ]

66 Ostatnio edytowany przez marcin_rc10 (2012-04-14 21:03:56)

Odp: Stawiam tezę - Jezus zemdlał, a nie umarł na krzyżu

Do Vuk-a -nie można skończyć dyskusji , skoro się jej nie  zaczęło . Nie  wypowiedziałeś ani jednego zdania w związku z tematem i to co próbujesz mi zarzucić jest tak naprawdę  twoim problemem. Nie potrafiłeś  ani słowem odnieść się merytorycznie do TEMATU. Nie było dyskusji. To co próbowałeś zrobić , ma swoją nazwę, ale jej tu  nie przytoczę.Pozostaje mi  graniczące z pewnością przekonanie ,że  swój cel jednak osiągnąłeś- narobiłeś zamieszania i spowodowałeś że odnalezienie się w tym wątku dla kogoś, kto tu  zajrzy po raz pierwszy  jest utrudnione. Twoja walka o to ,żeby ludzie nie wytężali własnych umysłów  poniekąd się powiodła.

Jak się okazuje nie tylko ja wpadłem na taką myśl  :

Badacz i ekspert od analizy DNA Miguel Lorente broni tezy, że Jezus nie umarł na krzyżu, tylko zapadł w śpiączkę. Jego zdaniem wydarzenie, które od dwóch tysięcy lat w przekonaniu miliardów ludzi oznaczało zmartwychwstanie Mesjasza, w rzeczywistości było efektem pewnego biologicznego zjawiska, występującego w naturze, choć bardzo tajemniczego.

"A trzeciego dnia powstał z martwych". Ten znany werset Nowego Testamentu mówiący o zmartwychwstaniu Jezusa z Nazaretu może stracić swoje dotychczasowe znaczenie, jeśli potwierdzi się hipoteza, którą lekarz sądowy Miguel Lorente prezentuje w swej najnowszej książce.

Uważa on, że Jezus zapadł w śpiączkę, stan podobny do śmierci, i dlatego rzymscy żołnierze uznali go za martwego. Kiedy Józef z Arymatei zdjął go z krzyża, konający odzyskał oddech, dotychczas zaburzony z powodu pozycji, w jakiej się znajdował, i krew zaczęła z powrotem krążyć po całym organizmie. Później do obmycia ciała użyto substancji leczniczych, które pomogły przywrócić ukrzyżowanego do życia.

Zobacz podobne tematy :

67

Odp: Stawiam tezę - Jezus zemdlał, a nie umarł na krzyżu
marcin_rc10 napisał/a:
mtmtc napisał/a:

Wydaje mi się mało prawdopodobne, że uczniowie Jezusa głosili i oddawali życie za zręczne oszustwo. W tamtych czasach bycie chrześcijaninem oznaczało wielkie kłopoty i nikt ze względu na przypuszczalne zyski nie stawał się chrześcijaninem.

Co kilka dni jakiś głęboko wierzący muzułmanin wysadza się w powietrze z nadzieją, że pójdzie od nieba gdzie czeka na niego 70 dziewic (albo 90 - dużo w każdym razie jak na jednego chłopa)
Uważasz, że oddaje życie dla mrzonki, chimery??
Allah musi istnieć, i raj i te hurysy tak piękne, że "szpik kostny prześwituje im przez ciało". To wszystko musi być prawda, w końcu w imię tego giną ludzie. Dziś, na naszych oczach.

Jak się ma jedno do drugiego? Dla ignoranta tradycyjna religia z ich systemem to to samo co nowo powstająca nie mówiąc o kolosalnej różnicy kultur i mentalności ludzi. 
Faktem jest to, że uczniowie wierzyli w zmartwychwstanie a zobaczenie zombie nie przekonało by ich. Dla mnie jest to jeden z dowodów na podstawie którego wierzę w zmartwychwstanie. Czy Ty wierzysz w swoją tezę czy wiesz, że tak było jak napisałeś?

Nie zdajesz sobie sprawy z tego, że utrata przytomności na krzyżu oznaczała śmierć?

Jak można porównać współczesne badanie lekarskie do tego które stosowano wobec skazańców na krzyżu. Na krzyżu po prostu dobijano skazańców a jeśli oprawcy pozwolili sobie na pomyłkę przypłacali to własnym życiem. Dobijanie na krzyżu było proste i szybkie.

Przedstawiasz swoją tezę jak fakt i tak też ją bronisz, czy nie opiera się ona jedynie na Twojej wierze? Toczysz zadziwiające spory nawet z ateistami czy nie cierpisz na samotność? Jeśli nie cierpisz na samotność to współczuje wszystkim z którymi utrzymujesz kontakty.

Dopóki syndrom Łazarza nie jest wyjaśniony naukowo nie można sprowadzać tego zjawiska do utraty przytomności, natomiast można stawiać różne tezy nawet takie które Ci nie pasują.

68 Ostatnio edytowany przez marcin_rc10 (2012-04-15 17:34:07)

Odp: Stawiam tezę - Jezus zemdlał, a nie umarł na krzyżu

w toku rozwoju wątku poszukałem podobnych informacji w sieci . Tu jest ciekawe :

www.jaceksieradzan.pl/jezus-magus.pdf

Okazuje się ,że sam kościół katolicki powoli zaczyna zmieniać zdanie na temat śmierci na krzyżu. Ponadto powstała nawet książka napisana przez lekarza- biegłego medycyny sądowej, potwierdzająca tezę,że śmierć nie nastąpiła. Nawet całun , którego autentyczność potwierdzono , świadczy o tym ,że  zawinięty był w niego żywy człowiek.Zwłoki nie krwawią i wizerunek na całunie nie mógłby powstać.
Co do ostatniego pytania , czy ja osobiście wierzę w postawioną w wątku tezę.Dla mnie  biblia to spis mitów. Taki sam  jak mitologia grecka i egipska.Wobec powyższego teza dotyczy analizy logiczności zapisów tej książki . Nie po to,żeby się upierać ,że było tak  czy tak . Celem jest wymiana argumentów  za lub przeciw  postawionej tezie. Nie jest przy tym istotne kto jak uważa, tylko czy argument przemawiający  za jego zdaniem jest logiczny i uzasadniony w jakiś sposób. Przy czym argument w stylu "ludzie umierali za tą wersję wydarzeń " nie jest żadnym argumentem. Jak przytoczyłem powyżej ,za różne rzeczy ludzie umierają bez sensu.

69

Odp: Stawiam tezę - Jezus zemdlał, a nie umarł na krzyżu

marcin_rc10   , podzieliłeś się swoim zdaniem. I co z tego? smile

70

Odp: Stawiam tezę - Jezus zemdlał, a nie umarł na krzyżu
Catwoman napisał/a:

marcin_rc10   , podzieliłeś się swoim zdaniem. I co z tego? smile

A cóż to za pytanie ? Napisałaś je - i co z tego ? Proponuję  podobne zdanie skopiować do wszystkich wątków ,ale raczej nie wniesie to zbyt wiele do danej sprawy .

71

Odp: Stawiam tezę - Jezus zemdlał, a nie umarł na krzyżu
allegra90 napisał/a:

Jeśli ktoś nie ma łaski wiary to może nawet historycznym faktom próbować zaprzeczać...
Ale ja nie o tym chciałam. Spieracie się o sam fakt śmierci i zmartwychwstania, ale przecież niezwykłość tego zdarzenia objawia się wyraźniej dopiero w dalszych częściach Ewangelii. Jezus po zmartwychwstaniu wchodzi do apostołów mimo zamkniętych drzwi, pokazuje się w Jerozolimie, całkiem niedługo potem w Galilei, jest w pewien sposób niezależny od czasu i przestrzeni. Ludzie, którzy znali go osobiście, nie poznają go. Nie tylko dlatego, że żyją w świadomości, że umarł, ale on po prostu się w jakiś sposób zmienił. Nie wspomnę już o Wniebowstąpieniu, przecież codziennie sobie ludzie do nieba wstępują, prawda? big_smile

Coś mi tu nie gra- skoro kamień był  odsunięty z grobu , to znaczy że do wyjścia konieczne było odsunięcie kamienia. Potem wchodzi przez zamknięte drzwi i już ich nie musi otwierać ? To dlaczego nie przeszedł przez kamień zasłaniający wejście do grobu ?

72

Odp: Stawiam tezę - Jezus zemdlał, a nie umarł na krzyżu

marcin_rc10, bo stwierdzasz "prawdę jedyną" i chciałbys bardzo, zeby ci ktoś przyklasnął. a może chcesz zobaczyć realne dowody na to, że twoja teza jest lub nie jest prawdziwa? Nie dostaniesz jej. Jak napisałam, możesz w to uwierzyć lub nie.

73

Odp: Stawiam tezę - Jezus zemdlał, a nie umarł na krzyżu
Catwoman napisał/a:

marcin_rc10, bo stwierdzasz "prawdę jedyną" i chciałbys bardzo, zeby ci ktoś przyklasnął. a może chcesz zobaczyć realne dowody na to, że twoja teza jest lub nie jest prawdziwa? Nie dostaniesz jej. Jak napisałam, możesz w to uwierzyć lub nie.

Dyskusja nie jest po to ,żeby się upierać przy własnym zdaniu bez względu na argumenty.
Może są jakieś przemawiające za obaleniem mojej tezy. Może ktoś je przytoczy.  Nigdzie nie twierdziłem że mam monopol na prawdę. Staram się  czytać i wyciągać wnioski. Z tego co przeczytałem w biblii  wyciągam wniosek ,że śmierć wcale nie musiała nastąpić a ludzie ,którzy to stwierdzili mogli się mylić.

74

Odp: Stawiam tezę - Jezus zemdlał, a nie umarł na krzyżu
Cadere napisał/a:

Po śmierci Jezusa, rzymski legionista przebija Jego bok włócznią- wytrysk wody i krwi o którym pisze ewangelia są związane z przebiciem worka osierdziowego oraz całej ściany serca. Proszę pamiętać, że dokonano tego po utracie przytomności ukrzyżowanego Syna Bożego. W momencie, kiedy żelazny grot włóczni przebija Jego serce, ukrzyżowany nie reaguje (przypominam, że zgon stwierdzono przed dokonaniem tego czynu).

Tu też jest przekłamanie- jeżeli założymy ,że całun turyński jest autentyczny , to z jego analizy wynika,że  rana po włóczni znajduje się  po PRAWEJ  stronie na boku mniej więcej na wysokości bicepsa prawej ręki. Serce jest z lewej strony - tak? Poza tym, ile płynu jest w worku osierdziowym ,żeby tryskał z nieżyjącego człowieka? Pomijam fakt ,że żeby krew mogła z ciała wypłynąć (tryskać) to serce musi bić.

75

Odp: Stawiam tezę - Jezus zemdlał, a nie umarł na krzyżu
marcin_rc10 napisał/a:

w toku rozwoju wątku poszukałem podobnych informacji w sieci . Tu jest ciekawe :

www.jaceksieradzan.pl/jezus-magus.pdf

Okazuje się ,że sam kościół katolicki powoli zaczyna zmieniać zdanie na temat śmierci na krzyżu. Ponadto powstała nawet książka napisana przez lekarza- biegłego medycyny sądowej, potwierdzająca tezę,że śmierć nie nastąpiła. Nawet całun , którego autentyczność potwierdzono , świadczy o tym ,że  zawinięty był w niego żywy człowiek.Zwłoki nie krwawią i wizerunek na całunie nie mógłby powstać.
Co do ostatniego pytania , czy ja osobiście wierzę w postawioną w wątku tezę.Dla mnie  biblia to spis mitów. Taki sam  jak mitologia grecka i egipska.Wobec powyższego teza dotyczy analizy logiczności zapisów tej książki . Nie po to,żeby się upierać ,że było tak  czy tak . Celem jest wymiana argumentów  za lub przeciw  postawionej tezie. Nie jest przy tym istotne kto jak uważa, tylko czy argument przemawiający  za jego zdaniem jest logiczny i uzasadniony w jakiś sposób. Przy czym argument w stylu "ludzie umierali za tą wersję wydarzeń " nie jest żadnym argumentem. Jak przytoczyłem powyżej ,za różne rzeczy ludzie umierają bez sensu.

Ciężko polemizować z tak długim artykułem który podałeś musiałbym napisać ze trzy razy dłuższy tekst. Prawie każde zdanie w tym artykule to zwykła manipulacja tekstem ewangelii i cytaty z ewangelii napisanych przez gnostyków. Argument, że powodu rozłożenia się krwi nie wypłynęło osocze jest nieporozumieniem nikt nie twierdzi, że z tego powodu wypłynęła krew i woda z rany. Osocze mogło pochodzić z opłucnej.
Jeszcze raz napiszę, że utrata przytomności na krzyżu oznaczała śmierć ponieważ skazany nie mógł wtedy oddychać. Na krzyżu człowiek mógł oddychać tylko dzięki mozolnemu podnoszeniu się na nogach w płucach zbierało się coraz więcej dwutlenku węgla. Jeśli skazaniec miał opuszczoną głowę przez tyle czasu ile człowiek może wytrzymać bez powietrza to umierał a narkotyki mogły tylko przyśpieszyć śmierć, na krzyżu nie dało się odpocząć ani zregenerować sił. Przebite nadgarstki bolały podobnie jak uderzenie w czułe miejsce w łokciu, mięśnie drętwiały a krew krążyła z coraz większą trudnością. Rozmawiałem na temat ukrzyżowania z lekażem sądowym i takie właśnie są fakty jak je opisałem.
Pisząc, że ludzie umierali za wiarę w zmartwychwstanie mam na myśli światków tego zdarzenia. Jeśli sami uknuli spisek i wiedzieli, że Jezus gdzieś tam gnije w ziemi zakopany albo jest na wakacjach z matką swoją to jaką mieli motywację żeby umierać za to kłamstwo? A co z przykazaniem nie mów fałszywego świadectwa? Śmierć mesjasza była zapowiedziana na różne sposoby w Stary Testamencie. Żydzi szczerze wierzyli w przyjście mesjasza nie mieli w związku z tym żadnej motywacji żeby oszukiwać samych siebie. Nie sądzę żeby Kościół Katolicki maił wątpliwości w sprawie śmierci i zmartwychwstania w artykule który podałeś są manipulacje tekstami i wypowiedzi teologów którzy możliwe, że już nie są katolikami.

Logiczne i uzasadnione jest to, że ludzie na krzyżu umierali a sprawdzano czy umarli dobijając ich.  Żołnierze którzy nieskutecznie zabijali w dużym prawdopodobieństwie ginęli przez powolne spalenie żywcem.

76

Odp: Stawiam tezę - Jezus zemdlał, a nie umarł na krzyżu
marcin_rc10 napisał/a:
allegra90 napisał/a:

Jeśli ktoś nie ma łaski wiary to może nawet historycznym faktom próbować zaprzeczać...
Ale ja nie o tym chciałam. Spieracie się o sam fakt śmierci i zmartwychwstania, ale przecież niezwykłość tego zdarzenia objawia się wyraźniej dopiero w dalszych częściach Ewangelii. Jezus po zmartwychwstaniu wchodzi do apostołów mimo zamkniętych drzwi, pokazuje się w Jerozolimie, całkiem niedługo potem w Galilei, jest w pewien sposób niezależny od czasu i przestrzeni. Ludzie, którzy znali go osobiście, nie poznają go. Nie tylko dlatego, że żyją w świadomości, że umarł, ale on po prostu się w jakiś sposób zmienił. Nie wspomnę już o Wniebowstąpieniu, przecież codziennie sobie ludzie do nieba wstępują, prawda? big_smile

Coś mi tu nie gra- skoro kamień był  odsunięty z grobu , to znaczy że do wyjścia konieczne było odsunięcie kamienia. Potem wchodzi przez zamknięte drzwi i już ich nie musi otwierać ? To dlaczego nie przeszedł przez kamień zasłaniający wejście do grobu ?

W sumie to ciekawa uwaga. Bo jakby przeszedł przez kamień to osoby, które przyszły lub przechodziły nie wiedziałyby, że grób jest pusty? Albo gdyby ktoś go otworzył kobietom, a byliby tego świadkowie, to żydzi mieliby mocniejszy powód, żeby upierać się przy wykradzeniu ciała? Zresztą ten kamień jest symbolem, w psalmach jest o kamieniu odrzuconym przez budujących, który stał się kamieniem węgielnym (mniej więcej tak brzmi). Czyli miał dodatkowo podkreślić potęgę zwycięstwa nad śmiercią, Nowy Początek.

Marcin, poczytaj więcej na temat całunu, badacze wyjaśniają na jego podstawie jak wielkie cierpienia przeszedł Jezus, nie mógł tego przeżyć... Zresztą mtmtc też pisze ważne rzeczy.

77 Ostatnio edytowany przez Matt87 (2012-04-16 21:46:21)

Odp: Stawiam tezę - Jezus zemdlał, a nie umarł na krzyżu
allegra90 napisał/a:
marcin_rc10 napisał/a:
allegra90 napisał/a:

Jeśli ktoś nie ma łaski wiary to może nawet historycznym faktom próbować zaprzeczać...
Ale ja nie o tym chciałam. Spieracie się o sam fakt śmierci i zmartwychwstania, ale przecież niezwykłość tego zdarzenia objawia się wyraźniej dopiero w dalszych częściach Ewangelii. Jezus po zmartwychwstaniu wchodzi do apostołów mimo zamkniętych drzwi, pokazuje się w Jerozolimie, całkiem niedługo potem w Galilei, jest w pewien sposób niezależny od czasu i przestrzeni. Ludzie, którzy znali go osobiście, nie poznają go. Nie tylko dlatego, że żyją w świadomości, że umarł, ale on po prostu się w jakiś sposób zmienił. Nie wspomnę już o Wniebowstąpieniu, przecież codziennie sobie ludzie do nieba wstępują, prawda? big_smile

Coś mi tu nie gra- skoro kamień był  odsunięty z grobu , to znaczy że do wyjścia konieczne było odsunięcie kamienia. Potem wchodzi przez zamknięte drzwi i już ich nie musi otwierać ? To dlaczego nie przeszedł przez kamień zasłaniający wejście do grobu ?

W sumie to ciekawa uwaga. Bo jakby przeszedł przez kamień to osoby, które przyszły lub przechodziły nie wiedziałyby, że grób jest pusty? Albo gdyby ktoś go otworzył kobietom, a byliby tego świadkowie, to żydzi mieliby mocniejszy powód, żeby upierać się przy wykradzeniu ciała? Zresztą ten kamień jest symbolem, w psalmach jest o kamieniu odrzuconym przez budujących, który stał się kamieniem węgielnym (mniej więcej tak brzmi). Czyli miał dodatkowo podkreślić potęgę zwycięstwa nad śmiercią, Nowy Początek.

Marcin, poczytaj więcej na temat całunu, badacze wyjaśniają na jego podstawie jak wielkie cierpienia przeszedł Jezus, nie mógł tego przeżyć... Zresztą mtmtc też pisze ważne rzeczy.

Allegra, co do Twojego pierwszego akapitu przeczytaj jeszcze raz tekst który napisałaś i zastanów się czy to brzmi sensownie.

Dla mnie sprawa w przypadku grobowca jest prosta. Odsunięty kamień tak naprawdę logicznie dopełnia całości związanej z problematyką zmartwychwstania Chrystusa.
Logicznym jest na gruncie racjonalnym, że odsunięcie kamienia z grobowca w którym złożono martwe ciało człowieka i nieodnalezienie tam zwłok po kilku dniach, musi być związane z wykradnięciem ciała. Ktoś się z tym nie zgadza? Dzisiaj każdy sąd, logicznie myślący człowiek takie właśnie wysnułby wnioski. Na gruncie racjonalnym, rzeczywistym tylko taki wariant jest możliwy. Na gruncie religijnym możliwe jest praktycznie wszystko: od zmartwychwstania po teleportację w inne części wszechświata czy reinkarnację w robaka obok grobowca. Możnaby zwariować.

Tak i najprawdopodobniej było w przypadku Chrystusa (wykradnięto ciało). Gdyby rzeczywiście zmartwychwstał, przeszedłby przez skałę. Przecież potem niby spotykał się ze swoimi uczniami przez kilkadziesiąt dni, wieść o zmartwychwstałym Jezusie więc i tak dotarła do żywych.

Ten odsunięty kamień to przykład nie zwycięstwa Chrystusa poprzez zmartwychwstanie jak głosci kk ale przykład tego, że pewnych rzeczy nie udało się zamaskować i nieudolnie próbuje się je teraz urabiać na gruncie religijnym, czytaj odsunięcie kamienia symbolem zwycięstwa Chrystusa nad śmiercią. Jak dla mnie zmartwychwstania nie było, uczniowie wykradli ciało swego mistrza, pozostaje tylko problem domniemanego spotykania się Chrystusa z uczniami po jego śmierci. Nie robił tego publicznie, jakie są więc dowody na to, że tak rzeczywiście było?

78

Odp: Stawiam tezę - Jezus zemdlał, a nie umarł na krzyżu
Matt87 napisał/a:
allegra90 napisał/a:
marcin_rc10 napisał/a:

Coś mi tu nie gra- skoro kamień był  odsunięty z grobu , to znaczy że do wyjścia konieczne było odsunięcie kamienia. Potem wchodzi przez zamknięte drzwi i już ich nie musi otwierać ? To dlaczego nie przeszedł przez kamień zasłaniający wejście do grobu ?

W sumie to ciekawa uwaga. Bo jakby przeszedł przez kamień to osoby, które przyszły lub przechodziły nie wiedziałyby, że grób jest pusty? Albo gdyby ktoś go otworzył kobietom, a byliby tego świadkowie, to żydzi mieliby mocniejszy powód, żeby upierać się przy wykradzeniu ciała? Zresztą ten kamień jest symbolem, w psalmach jest o kamieniu odrzuconym przez budujących, który stał się kamieniem węgielnym (mniej więcej tak brzmi). Czyli miał dodatkowo podkreślić potęgę zwycięstwa nad śmiercią, Nowy Początek.

Marcin, poczytaj więcej na temat całunu, badacze wyjaśniają na jego podstawie jak wielkie cierpienia przeszedł Jezus, nie mógł tego przeżyć... Zresztą mtmtc też pisze ważne rzeczy.

Allegra, co do Twojego pierwszego akapitu przeczytaj jeszcze raz tekst który napisałaś i zastanów się czy to brzmi sensownie.

Dla mnie sprawa w przypadku grobowca jest prosta. Odsunięty kamień tak naprawdę logicznie dopełnia całości związanej z problematyką zmartwychwstania Chrystusa.
Logicznym jest na gruncie racjonalnym, że odsunięcie kamienia z grobowca w którym złożono martwe ciało człowieka i nieodnalezienie tam zwłok po kilku dniach, musi być związane z wykradnięciem ciała. Ktoś się z tym nie zgadza? Dzisiaj każdy sąd, logicznie myślący człowiek takie właśnie wysnułby wnioski. Na gruncie racjonalnym, rzeczywistym tylko taki wariant jest możliwy. Na gruncie religijnym możliwe jest praktycznie wszystko: od zmartwychwstania po teleportację w inne części wszechświata czy reinkarnację w robaka obok grobowca. Możnaby zwariować.

Tak i najprawdopodobniej było w przypadku Chrystusa (wykradnięto ciało). Gdyby rzeczywiście zmartwychwstał, przeszedłby przez skałę. Przecież potem niby spotykał się ze swoimi uczniami przez kilkadziesiąt dni, wieść o zmartwychwstałym Jezusie więc i tak dotarła do żywych.

Ten odsunięty kamień to przykład nie zwycięstwa Chrystusa poprzez zmartwychwstanie jak głosci kk ale przykład tego, że pewnych rzeczy nie udało się zamaskować i nieudolnie próbuje się je teraz urabiać na gruncie religijnym, czytaj odsunięcie kamienia symbolem zwycięstwa Chrystusa nad śmiercią. Jak dla mnie zmartwychwstania nie było, uczniowie wykradli ciało swego mistrza, pozostaje tylko problem domniemanego spotykania się Chrystusa z uczniami po jego śmierci. Nie robił tego publicznie, jakie są więc dowody na to, że tak rzeczywiście było?

Jeżeli przebadamy Pismo pod kątem w jakim ciele znajdował się Jezus po zmartwychwstaniu to problem odsuniętego kamienia się rozwiązuje. Właściwie nie wiem na czym według Ciebie polega ten problem, być może pojawia się on w momencie zestawienia z przejściem przez zamknięte drzwi. Jezus mówił o tym, że w niebie będziemy żyli jak aniołowie w kontekście posiadania żony lub męża. W biblii jest mowa o ciele przemienionym po zmartwychwstaniu. Wygląda na to, że Jezus miał ciało z bliznami po gwoździach i mógł jeść oraz można było go dotknąć ale prawa fizyki w Jego przypadku działały inaczej. Tak jak pokazał swoje blizny na świadectwo, że zmartwychwstał tak też został odsunięty kamień żeby było wiadomo, że właśnie zmartwychwstało to ciało które było ukrzyżowane. Można by na ten temat snuć wiele wywodów ale chcę Ci tylko przekazać, że wcale te fakty nie są nie spójne.
Żołnierze pilnowali Jezusa więc myślę, że to ważne było żeby zanieśli wiadomość o zmartwychwstaniu swoim przełożonym. Jezus wcale nie musiał się objawiać wszystkim po zmartwychwstaniu, jednak jest napisane, że widziało go 500 osób na raz. Świadków zmartwychwstania było wielu uczniowie po zesłaniu Ducha uzdrawiali, mówili innymi językami, prorokowali(do dzisiaj tak się dzieje, że ludzie widzą Jezusa mają z Nim kontakt i są obdarzeni takimi samymi darami).
Myślę, że jest tak jak Jezus powiedział ?błogosławieni którzy nie widzieli a uwierzyli?. Wiara rodzi się przez osobiste objawienie ta przekazana przez tradycję nie ma żadnego znaczenia przed Bogiem. Można się osobiście przekonać czy Jezus zmartwychwstał.     

Wiadomo opierasz się na odkryciach nauki która oficjalnie uważa zmartwychwstanie za niemożliwe. Ja pozostanę przy swojej wierze ponieważ uważam niezmiennie, że nauka ma jeszcze dużo do odkrycia ale pozostaje przy błędnych założeniach(mam na myśli oczywiście te wersje nauki dominującej bo są w tej kwestii odstępstwa i naukowcy różne mają poglądy i różne rzeczy dowodzą)   
Podajesz różne wersje religijne co się mogło wydarzyć z Jezusem przy czym reinkarnacja nie jest tutaj uzasadnioną wersją(o ile mi wiadomo nie zakłada znikania ciał) a jeśli chodzi o teleportację to wydaje mi się określeniem bardziej naukowym niż religijnym. Jeśli wgłębiany się w różne dociekania i ewentualne możliwości które przewidują naukowcy to oficjalna wersja uznaje możliwość powstania życia ze związków nieorganicznych, podróżowanie w czasie i różnych przestrzeniach też nie jest obce w rozważaniach naukowych. Weźmy pod uwagę syndrom Łazarza o który był podawany w tym wątku może być dowodem na to, że nauka jeszcze wiele nie wie na temat podstawowych zagadnień i niesłusznie odrzuca zmartwychwstanie. Przecież cud może być działaniem Boga według praw o których nie mamy pojęcia w końcu Bóg stworzył świat w którym obserwujemy istnienie przewidywalnych praw. Jeśli uznamy, że możliwe jest istnienie innych wymiarów i innych form życia to dlaczego nie uznać istnienia cudów i Boga. Jeśli chodzi o inne wymiary i formy życia oficjalnie nauka nie wyklucza a nawet poszukuje. Skoro Jezus według światków unosił się do góry żeby znaleźć w niebie to może to działo się według praw o których my pojęcia nie mamy a działo się to z powodu innego ciała w którym się znajdował. Jeśli ktoś uzdrawiał jest napisane o mocy w której się to dokonywało. Można by jeszcze dalej pisać i gdybać ale to jest kwestia wiary i osobistych przemyśleń. Ja uważam, że Jezus miał racje mówiąc, że potrzebujemy zbawienia. Chyba właśnie na tym polega wybór pomiędzy wersją Jezusa a inną, wybieramy pomiędzy zbawieniem o własnych siłach ewentualnie uważamy, że zbawienie nam jest nie potrzebne albo wybieramy łaskę Jezusa.

79

Odp: Stawiam tezę - Jezus zemdlał, a nie umarł na krzyżu

To niech może wypowie się jeszcze w tej kwestii udzielający się w tym wątku lekarz. Czy mózg człowieka którego aktywność ustała, nie dociera do niego od kilkudziesięciu godzin tlen, czy organ ten może wrócić do stanu przed śmiercią, do wcześniejszej aktywności?
Jakbyśmy chcieli to cudem możemy nazywać wszystko co niewytłumaczone, wiele też możnaby podciągać pod wiarę, co daje pole do powstania setek-tysięcy różnych religii.

80

Odp: Stawiam tezę - Jezus zemdlał, a nie umarł na krzyżu

Wg mnie Jezus był takim samym człowiekiem jak my wszyscy ale jak nieliczni z nas bardziej uduchowiony i rozwinięty w tych kwestiach(jak Budda na przykład).Znał prawa jakie rządzą naszym życiem na ziemi i podawał wszystkim zainteresowanym przepis jak radzić sobie w życiu na takiej zasadzie aby człowiek prosty umiał to zrozumieć.Bo łatwiej jest wyobrazić sobie Boga i zmartwychwstanie i Pana,który nas kocha i opiekuje się nami niż wziąść własne życie w swoje ręce i kierować nim.On umiał ale wiedział pewnie,że prości ludzie,którzy żyli wtedy i teraz nie umieją decydować o sobie tylko tłumaczą się wciąż szukając wsparcia i rozgrzeszenia.Bardzo rozwinięci duchowo ludzie nie szukają pomocy u Boga tylko wiedzą,że Bóg jest częścią ich samych.jest energią,która zawiera się we wszystkim na tym świecie.Większość z nas jest bardzo ograniczona,bo zwyczajnie się boją jak małe dziecko odpowiedzialności i podejmowania decyzji.Ja modląc się do Boga mam odczucie,że mówię do wyższej osoby choć wiem,że nikogo takiego nie ma ale boję się zaryzykować takiego stwierdzenia.Zdaję sobie sprawę o wyższości mojego myślenia i wiem,że mam racje ale wpajane mi od urodzenia rozumowanie wygrywa.Po prostu boję się zaryzykować.I tak pewnie jest z większością ludzi,więc muszą oni sobie w jakiś sposób tłumaczyć niewytłumaczalne.Można wyjść z ciała,przewidzieć,że zadzwoni telefon albo przyjdzie zaraz ktoś w odwiedziny.Można wymodlić sobie szybkie rozwiązanie dręczącej nas sytuacji o ile zdajemy sobie uczciwie sprawę czego naprawdę chcemy.To wszystko znam z doświadczenia i czasem mnie przeraża ten dar-czytaj-sprawa normalna dla ludzi którzy znają prawdę.Uwierzcie,że z biegiem lat mam już wprawę w spełnianiu swoich życzeń ale walczę z myśleniem,że jak pomodlę się do np.Jezusa to on mi pomoże.Nic nie da jak proszę o pomoc.I nieważne kogo mogę wtedy błagać uwierzcie albo nie ale to nie ta osoba nam pomaga.Więc szanuję jak najbardziej wszystkich ludzi,którzy oddali nawet życie aby nas czegoś nauczyć i rozświetlić nam życie ale to tylko ludzie.Spróbujcie jak to działa na własnej skórze.Absolutnie nie chcę tu nikogo podburzyć do niewiary ale ja słucham sama siebie i nie jest mi tak łatwo wcisnąć kitu jak robią to religie.Religia jest tylko dla mnie swojego rodzaju historią i zderzeniem wielu niewyjaśnionych spraw zapewne z powodu niedouczenia,rozbierzności w przekazywaniu informacji,różnego rodzaju tłumaczeń,interpretacji i braku doświadczenia w tamtych czasach.Wydaje mi się,że jestem trochę bardziej rozwinięta i nie można mi wciskać kitu np.o zmartwychwstaniu.Jeśli tak było to ok ale jeśli nie to rybka.Nie będę też chodzić do księdza po rozgrzeszenie bo to tylko dla mnie tradycja.I owszem mogę utrzymywać tę tradycję jeśli inni zrozumieją,że to tylko ta tradycja.

81

Odp: Stawiam tezę - Jezus zemdlał, a nie umarł na krzyżu

jedno mnie rozbawilo-odsuniety kamien jest symbolem zwyciestwa nad smiercia.  Wyobrazam sobie jak Jezus odsuwa kamien,pot sie z niego leje,a w glowie ma taka mysl -
Zrobie ludziom symbol zwyciestwa nad smiercia-niech sobie maja kamyk,zeby bylo o czym spiewac.
Ten caly Jezus mogl chociaz powiedziec ludziom,ze Ziemia nie jest plaska,tylko kulista. Ilu ludziom by to zycie ocalilo. Jaki mial cel w ukryciu tej prawdy ? Pewnie musial wiedziec,ze za ta prawde ,jego kosciol bedzie piekl ludzi nad ogniem i to bylo jego celem . Osobliwe poczucie humoru posiadal ten zbawca ludzkosci.

82 Ostatnio edytowany przez allegra90 (2012-04-18 20:52:25)

Odp: Stawiam tezę - Jezus zemdlał, a nie umarł na krzyżu

Osobiście nigdy nie pomyślałam o to w ten sposób, że Jezus siłował się z tym kamieniem tongue Raczej myślałam w kontekście tego co mówił Jezus: ,,Jeśli będziecie mieć wiarę jak ziarnko gorczycy, powiecie tej górze: Przesuń się stąd tam!, a przesunie się. I nic niemożliwego nie będzie dla was.'' Więc co tam jakiś kamień dla Boga smile Anioły też tam były i mogły pomóc tongue

A gdyby uczniowie wg waszej logiki mieli wykraść ciało Jezusa odsuwając kamień, to co, nie mogliby albo zapomnieliby zamknąć? smile Może też myśleliby jak wy - jak zostanie otwarty to pomyślą, że wykradliśmy, to zamknijmy. Przypominam, że przy grobie były straże. Gdyby nie zauważyli apostołów to straciliby życie, takie były realia. Dlatego zostali przekupieni, żeby mówić bajeczkę o wykradnięciu, prawda była inna dlatego przeżyli. Maria Magdalena zobaczywszy pusty grób pomyślała, że ciało Jezusa przeniesiono. Uczniowie nie rozumieli zapowiedzi Jezusa o Zmartwychwstaniu, a jeśli rozumieli, to nie mieli do tego przekonania. Uciekli w większości gdy Jezus cierpiał i umierał. Wniosek - ich tam nie było, nie wykradli, nie mieli powodu, byli załamani śmiercią swojego Mistrza.

Gdyby pomyśleć, że Jezus był w śpiączce po wielkich katuszach, a potem się obudził i ot tak postanowił odsunąć sam ponad tonowy kamień... big_smile I to katolicy są nielogiczni big_smile

83

Odp: Stawiam tezę - Jezus zemdlał, a nie umarł na krzyżu

Allegra, zasunięcie i odsunięcie takiego kamienia zajmuje trochę czasu. Możliwe też, że po odsunięciu zasunięcie nie było możliwe. Gdy się coś wykrada, ważne aby się do tego dostać, nie wiemy zresztą co się tam tak naprawdę wydarzyło.
Nie wiemy kim byli strażnicy i czy nie doszło do kontaktu z uczniami apostołow. Ja osobiście sceptycznie podchodze do wszelakich pism świetych i ich tłumaczeń. Jaka jest gwarancja, że to co napisane rzeczywiście odzwierciedla fakty a nie czyjeś przeinaczenia? W pismach swiętych dochodziło przecież do zmiany znaczeń przy tłumaczeniach, dodatkowo nie wierze w obiektywizm skrybów z tamtego okresu.

84

Odp: Stawiam tezę - Jezus zemdlał, a nie umarł na krzyżu
marcin_rc10 napisał/a:

jedno mnie rozbawilo-odsuniety kamien jest symbolem zwyciestwa nad smiercia.  Wyobrazam sobie jak Jezus odsuwa kamien,pot sie z niego leje,a w glowie ma taka mysl -
Zrobie ludziom symbol zwyciestwa nad smiercia-niech sobie maja kamyk,zeby bylo o czym spiewac.
Ten caly Jezus mogl chociaz powiedziec ludziom,ze Ziemia nie jest plaska,tylko kulista. Ilu ludziom by to zycie ocalilo. Jaki mial cel w ukryciu tej prawdy ? Pewnie musial wiedziec,ze za ta prawde ,jego kosciol bedzie piekl ludzi nad ogniem i to bylo jego celem . Osobliwe poczucie humoru posiadal ten zbawca ludzkosci.

Jeśli chodzi o płaskość ziemi to Jezus mówił o swoim przyjściu, że jedni zostaną z drudzy będą zabrani przy czym jedni będą pracować a inni spać w tym czasie. Wystarczy zestawić to z tym, że Jezus przyjdzie w jednej chwili z zaskoczenia jak o tym mówił i powstaje pytanie skąd wiedział, że w jednym miejscu będzie dzień a w drugim noc. Jest napisane, że Jezus stał się człowiekiem i przyjął postać sługi jest to w kontekście także wiedzy. Sam musiał się dowiadywać od Ojca tak jak my to możemy i powinniśmy robić. Jeśli chodzi o płaską ziemię to wiele mitów jest rozpowszechnianych na ten temat żeby potwierdzić fałszywą tezę, że chrześcijaństwo było ostoją ciemnoty. Poczytaj sobie trochę więcej historii i Biblii a bardziej zrozumiesz co krytykujesz.
Należy dodać, że Jezus przyszedł w konkretnym celu który był ważniejszy niż astronomia. Dodam też, że nie przyszedł zbawić świat a nawet mówił, że nie przyszedł objawić się światu i, że przyszedł przynieść miecz na świat a nie pokój. Świat to Jezus będzie sądził a nie zbawiał. Czyli dla jednych stał się zbawicielem a dla drugich sędzią.
Kwesta śmiesznego kamienia i zasapanego Jezusa mnie nie śmieszy mam inne poczucie humoru dziwi mnie tylko, że właśnie tak sobie to wyobrażasz.

85

Odp: Stawiam tezę - Jezus zemdlał, a nie umarł na krzyżu
Matt87 napisał/a:

Allegra, zasunięcie i odsunięcie takiego kamienia zajmuje trochę czasu. Możliwe też, że po odsunięciu zasunięcie nie było możliwe. Gdy się coś wykrada, ważne aby się do tego dostać, nie wiemy zresztą co się tam tak naprawdę wydarzyło.
Nie wiemy kim byli strażnicy i czy nie doszło do kontaktu z uczniami apostołow. Ja osobiście sceptycznie podchodze do wszelakich pism świetych i ich tłumaczeń. Jaka jest gwarancja, że to co napisane rzeczywiście odzwierciedla fakty a nie czyjeś przeinaczenia? W pismach swiętych dochodziło przecież do zmiany znaczeń przy tłumaczeniach, dodatkowo nie wierze w obiektywizm skrybów z tamtego okresu.

Gwarancja jest taka jak w stosunku do każdego pisma starożytnego. Autorzy Pisma nie mieli pojęcia, że będzie to dodane do kanonu myślę, że nawet nie myśleli, że powstanie Nowy Testament. Myślę, że każdy niewierzący powinien podchodzić do tekstu pamiętając o tym, że świętym to nazwali go ludzie a to jest po prostu relacja światków lub z drugiej ręki w zależności o której ewangelii mówimy.
Dla mnie po przebadaniu kontekstu kulturowego ilości świadków itp. Ewangelie są wiarygodne, oczywiście każdy może mieć swoje zdanie na ten temat.
Można dotrzeć do oryginałów tekstu i jest wiele różnych pomocy do studiowania nie trzeba być znawcą greki. Różnice w tłumaczeniach są małe i nieistotne dla ateistów.

86 Ostatnio edytowany przez Pan Lewski (2012-04-22 03:01:44)

Odp: Stawiam tezę - Jezus zemdlał, a nie umarł na krzyżu
mtmtc napisał/a:

Nie trzeba być znawcą greki. Różnice w tłumaczeniach są małe i nieistotne dla ateistów.

Tu się mylisz... Po pierwsze w języku polskim w ogóle nie ma słów które by odpowiadały wielu słowom greckim, gramatyka też jest trochę inna. Dla przykładu logos tłumaczony w piśmie świętym jest najczęściej jako "słowo" ale "logos" to wcale nie jest "słowo", nie jest to też "umysł" ani "myśl" pomimo że na te drugie sposoby częściej się tłumaczy w starszych tekstach. Logos nie ma odpowiednika w języku polskim bo może oznaczać któreś z tych słów, albo wszystkie naraz albo część z nich na raz. Dużo zależy od okresu w którym słowa użyto oraz od osoby pisarza...

Matt87 napisał/a:

Jaka jest gwarancja, że to co napisane rzeczywiście odzwierciedla fakty a nie czyjeś przeinaczenia?

Żadna... Kiedy w ewangelii czytamy o tym ile osób witało Chrystusa musimy podejść do tego z wielką rezerwą, był on bowiem tylko jednym z wielu w tłumie witanych... Dodajmy ze proroków było wówczas na pęczki. Dzisiaj byśmy powiedzieli że Chrystusowi akurat udało się zaistnieć medialnie.


Co do tego czy Jezus był Bogiem czy człowiekiem: Zacznijmy od tego że kiedy Jezus mówi o sobie jako o synu bożym to nie ma to dla nas żadnego znaczenia. Wówczas wszyscy Żydzi mówili o sobie per "Syn Boży", to było dla nich tak jakby powiedzieć "jestem człowiekiem". Z kolei Grecy do dzisiaj mówią o sobie "Hellenowie" czyli "Synowie Słońca"- pewnie jest to pozostałość po jakiejś protoreligii ludów Greckich albo efekt zwykłej obserwacji że w Słońcu wzrasta życie. W Ewangelii św. Jana stoi "En arche en ho logos, kai ho logos en pros ton theon, kai theos en ho logos" co oznacza "Na początku było słowo, i słowo było u Boga i Bogiem było słowo". Skoro było "na początku" to nie było przedwiecznie, z drugiej strony można przetłumaczyć ten fragment tak: "Początkiem było słowo ,a słowo było u Boga i Bogiem było słowo". Tutaj kwestia przedwieczności jest już rozmyta. Natomiast nie jest to takie jednoznaczne czy Chrystus był Bogiem czy nie, może był boski w porównaniu do ludzi ale nie wynika jednoznacznie że był Bogiem. Jeżeli dodamy znajomość faktu że każdy Żyd mówił o sobie syn boży to grecki zapis "Bogiem było słowo" jest bez wartości jeżeli przyjmiemy że niekoniecznie z fragmentu wynika boskość Chrystusa. A ten fragment można przetłumaczyć i tak "Na początku była myśl, a myśl była w Bogu i Bogiem był rozum". Z dalszych framentów wynika że słowo/myśl stały się światłem, światło ciałem, ciało człowiekiem którego nie ogarnęła ciemność... Pierwszych kilka akapitów da się przetłumaczyć jak manifest racjonalistyczny o intelekcie ludzkim który przenika nieznane. Głębiej się tym na razie nie zajmowałem.

87

Odp: Stawiam tezę - Jezus zemdlał, a nie umarł na krzyżu
Pan Lewski napisał/a:
mtmtc napisał/a:

Nie trzeba być znawcą greki. Różnice w tłumaczeniach są małe i nieistotne dla ateistów.

Tu się mylisz... Po pierwsze w języku polskim w ogóle nie ma słów które by odpowiadały wielu słowom greckim, gramatyka też jest trochę inna. Dla przykładu logos tłumaczony w piśmie świętym jest najczęściej jako "słowo" ale "logos" to wcale nie jest "słowo", nie jest to też "umysł" ani "myśl" pomimo że na te drugie sposoby częściej się tłumaczy w starszych tekstach. Logos nie ma odpowiednika w języku polskim bo może oznaczać któreś z tych słów, albo wszystkie naraz albo część z nich na raz. Dużo zależy od okresu w którym słowa użyto oraz od osoby pisarza...

Jeżeli jesteś ateistą to czy rzeczywiście to ma dla Ciebie wielkie znaczenie jak to słowo należy przetłumaczyć? Jeżeli nie jesteś ateistą to zapytaj się ateistów czy to ma dla nich jakiekolwiek znaczenie. Jak sam zauważyłeś można studiować i zgłębiać znaczenie Pisma. Oczywiście, że język używany w Piśmie nie jest łatwy i jednoznaczny ponieważ przekazuje nam myśli o trudnych tematach.


Matt87 napisał/a:

Jaka jest gwarancja, że to co napisane rzeczywiście odzwierciedla fakty a nie czyjeś przeinaczenia?

Pan Lewski napisał/a:

Żadna... Kiedy w ewangelii czytamy o tym ile osób witało Chrystusa musimy podejść do tego z wielką rezerwą, był on bowiem tylko jednym z wielu w tłumie witanych... Dodajmy ze proroków było wówczas na pęczki. Dzisiaj byśmy powiedzieli że Chrystusowi akurat udało się zaistnieć medialnie.

Masz na myśli, że zapewne razem z Jezusem jechało tuzin proroków i wszyscy byli witani jednocześnie? Nie wiem na czym opierasz swoje wnioski ale chyba pomyliłeś proroków z nauczycielami. Nauczyciele w Izraelu byli powszechni ale nie traktowano ich jak gwiazdy rocka mogli się spodziewać szacunku i na tym koniec. Prorocy w Izraelu to było znacznie rzadsze zjawisko i często byli nielubiani.


Pan Lewski napisał/a:

Co do tego czy Jezus był Bogiem czy człowiekiem: Zacznijmy od tego że kiedy Jezus mówi o sobie jako o synu bożym to nie ma to dla nas żadnego znaczenia. Wówczas wszyscy Żydzi mówili o sobie per "Syn Boży", to było dla nich tak jakby powiedzieć "jestem człowiekiem". Z kolei Grecy do dzisiaj mówią o sobie "Hellenowie" czyli "Synowie Słońca"- pewnie jest to pozostałość po jakiejś protoreligii ludów Greckich albo efekt zwykłej obserwacji że w Słońcu wzrasta życie. W Ewangelii św. Jana stoi "En arche en ho logos, kai ho logos en pros ton theon, kai theos en ho logos" co oznacza "Na początku było słowo, i słowo było u Boga i Bogiem było słowo". Skoro było "na początku" to nie było przedwiecznie, z drugiej strony można przetłumaczyć ten fragment tak: "Początkiem było słowo ,a słowo było u Boga i Bogiem było słowo". Tutaj kwestia przedwieczności jest już rozmyta. Natomiast nie jest to takie jednoznaczne czy Chrystus był Bogiem czy nie, może był boski w porównaniu do ludzi ale nie wynika jednoznacznie że był Bogiem. Jeżeli dodamy znajomość faktu że każdy Żyd mówił o sobie syn boży to grecki zapis "Bogiem było słowo" jest bez wartości jeżeli przyjmiemy że niekoniecznie z fragmentu wynika boskość Chrystusa. A ten fragment można przetłumaczyć i tak "Na początku była myśl, a myśl była w Bogu i Bogiem był rozum". Z dalszych framentów wynika że słowo/myśl stały się światłem, światło ciałem, ciało człowiekiem którego nie ogarnęła ciemność... Pierwszych kilka akapitów da się przetłumaczyć jak manifest racjonalistyczny o intelekcie ludzkim który przenika nieznane. Głębiej się tym na razie nie zajmowałem.

Odnośnie boskości Jezusa wystarczy trochę się zagłębić w kulturę Izraela i odpowiedz sama przychodzi. Nie ma to nic wspólnego z tym co opisujesz. Jeżeli chcesz zrozumieć co autor miał na myśli to przeczytaj cały tekst wtedy będziesz wiedział co chciał przekazać. Jeżeli Jan wierzył w to, że Jezus jest Bogiem to wnioski które wyciągasz są manipulacją tekstem.

88

Odp: Stawiam tezę - Jezus zemdlał, a nie umarł na krzyżu
Cadere napisał/a:
marcin_rc10 napisał/a:

stawiam teze-Jezus zemdlal a nie umarl na krzyzu.

Stawiać, to może Pan co najwyżej domki z kart. Jako osoba o zerowej wiedzy medycznej, proszę nie pisać bzdur oczerniających nie tylko całe chrześcijaństwo lecz również dość szeroko pojętą medycynę.
 
   Zanim postanowi Pan zabłysnąć swoją arogancją oraz zerowym poziomem wiedzy w tym zakresie,  proszę zapoznać się z faktami a dopiero potem podawać swoje "tezy" do wiadomości publicznej.

takie pogaduszki to mozna urządzać z osobami jochowymi itp.W Bibli napisane jest ze Jezus przed ukrzyzowaniem byl ciezko pobity...
Jak Bibli sie nie chce czytac to mozna obejrzec np. Pasje tam jest dobitnie pokazane jak bylo

89

Odp: Stawiam tezę - Jezus zemdlał, a nie umarł na krzyżu

no i tak,jak myslalem,zadne argumenty nie uzyskaly przewagi-ani te ''za'' ani ''przeciw'' postawionej tezie. Jednak czy jest ktos,kto podwazy ''fakt biblijny'' ,ze Jezus nie umarl na stale...a tylko na TRZY dni ? Czy umieranie na tak krotka chwile jest w ogole warte rozpamietywania ? Czy to taka wielka ofiara ? Trzy dni ?

90

Odp: Stawiam tezę - Jezus zemdlał, a nie umarł na krzyżu
disti napisał/a:

Jak Bibli sie nie chce czytac to mozna obejrzec np. Pasje tam jest dobitnie pokazane jak bylo

Czy dla współczesnych chrześcijan to Fabryka Snów jest wyznacznikiem "prawdziwości" ich mitologii? - no w sumie jakby się temu bliżej przyjrzeć to tak.

marcin_rc10 napisał/a:

stawiam teze-Jezus zemdlal a nie umarl na krzyzu.

Ja proponuje przyjrzeć się rozwojowi waszej mitologii pod kątem praktycznym np. sobory a na dobry początek Nicejski, ciekawa lektura.

91 Ostatnio edytowany przez Ojciecpiotr (2012-10-13 16:34:51)

Odp: Stawiam tezę - Jezus zemdlał, a nie umarł na krzyżu

A jakie to ma znaczenie czy Jezus umarł, zemdlał czy zasnął? Każdy wierzy w co chce a rozstrząsanie tego nie mądre i z gruntu rzeczy fałszywe bo jest to teza, której nie da się udowodnić.

92

Odp: Stawiam tezę - Jezus zemdlał, a nie umarł na krzyżu

A ja polecam książkę "Tajemnice Marii Magdaleny" Laurence Gardner. Otwiera oczy na różne sprawy. Między innymi na ukrzyżowanie i rzekomą śmierć też.

93

Odp: Stawiam tezę - Jezus zemdlał, a nie umarł na krzyżu

Dla ateistow ta teza nie istnieje i nie ma znaczenia.Zwykly mit,opowiadanie napisane i udogadniane przez lata tylko dla kogos potrzeb,bo tak lepiej kieruje sie "pospulstwem"-mozna to porownac z obietnicami przedwyborczymi politykow.

A skoro ktos czytuje biblie i tak zaparcie w to wierzy to ciekawe czy zyje tak wedlug praw wiary,czy tylko jak swieta sa to jest dobrym czlowiekiem.

94 Ostatnio edytowany przez marcin_rc10 (2012-10-31 20:40:17)

Odp: Stawiam tezę - Jezus zemdlał, a nie umarł na krzyżu
Ojciecpiotr napisał/a:

A jakie to ma znaczenie czy Jezus umarł, zemdlał czy zasnął? Każdy wierzy w co chce a rozstrząsanie tego nie mądre i z gruntu rzeczy fałszywe bo jest to teza, której nie da się udowodnić.

Ma znaczenie-nie prawda,ze kazdy wierzy  w co chce. To dotyczy tylko idiotow. Myslacy czlowiek chce wierzyc w prawde obiektywna-w fakty. Kazdy religiant krytykuje zadawanie pytan i jakakolwiek krytyke biblii,bo wie,ze religia trzyma sie kupy tylko gdy nikt nie zadaje pytań. Uczeń krytykujący Kanta -zyskuje szacunek. Uczeń krytykujący biblię wylatuje za drzwi z jedynką.

95

Odp: Stawiam tezę - Jezus zemdlał, a nie umarł na krzyżu
marcin_rc10 napisał/a:
Ojciecpiotr napisał/a:

A jakie to ma znaczenie czy Jezus umarł, zemdlał czy zasnął? Każdy wierzy w co chce a rozstrząsanie tego nie mądre i z gruntu rzeczy fałszywe bo jest to teza, której nie da się udowodnić.

Ma znaczenie-nie prawda,ze kazdy wiezy  w co chce. To dotyczy tylko idiotow. Myslacy czlowiek chce wierzyc w prawde obiektywna-w fakty. Kazdy religiant krytykuje zadawanie pytan i jakakolwiek krytyke biblii,bo wie,ze religia trzyma sie kupy tylko gdy nikt nie zadaje pytań. Uczeń krytykujący Kanta -zyskuje szacunek. Uczeń krytykujący biblię wylatuje za drzwi z jedynką.

Wydaje mi się, że bycie ateistą nie daje prawa do obrażania ludzi wierzących a to wyczytuję z Twojego postu. Nawej jeżeli krzyż jest dla Ciebie skrzyżowaniem dwóch desek a biblia zbieraniną mitów to jako osoba świadoma nie powinieneś tego wszystkim komunikować. Szacunek dla drugiego człowieka to akceptacja jego poglądów ale nie zasze jego zachowań. Dlatego kler i ortodoksyjni katolicy narzucają Polsce swoje racje bo obywatele nie umieją się bronić bo każdy sprzeciw przeciwko działaniom tychże katoli (sami tak się nazywają) jest utożsamiany z atakiem na wiarę.

96

Odp: Stawiam tezę - Jezus zemdlał, a nie umarł na krzyżu
marcin_rc10 napisał/a:
Ojciecpiotr napisał/a:

A jakie to ma znaczenie czy Jezus umarł, zemdlał czy zasnął? Każdy wierzy w co chce a rozstrząsanie tego nie mądre i z gruntu rzeczy fałszywe bo jest to teza, której nie da się udowodnić.

Ma znaczenie-nie prawda,ze kazdy wierzy  w co chce. To dotyczy tylko idiotow. Myslacy czlowiek chce wierzyc w prawde obiektywna-w fakty. Kazdy religiant krytykuje zadawanie pytan i jakakolwiek krytyke biblii,bo wie,ze religia trzyma sie kupy tylko gdy nikt nie zadaje pytań. Uczeń krytykujący Kanta -zyskuje szacunek. Uczeń krytykujący biblię wylatuje za drzwi z jedynką.

Każdy z nas wierzy lub chce wierzyć, że istnieje życie po śmierci. Czym jest te 50-70 lat w porównaniu z wiecznością? W wieku młodym bunt, w wieku późniejszym już nie. Ja osobiście wolę wierzyć w iskierkę wieczności niż zakopanie raz na zawsze. Wiele było teorii i filozofii, one wszystkie kończą tak samo, znikają bo zastępują je nowe poglądy i filozofia.

97

Odp: Stawiam tezę - Jezus zemdlał, a nie umarł na krzyżu
Remi napisał/a:

Każdy z nas wierzy lub chce wierzyć, że istnieje życie po śmierci.

Nie prawda. Nie każdy bo nie każdemu taka wiara jest potrzebna. Dla mnie ateisty ważne jest życie tu i teraz. Ponadto staram się być dobrym człowiekiem by pomagać innym a nie zarabiać na jakąś wieczność.

98 Ostatnio edytowany przez Remi (2012-11-01 19:19:54)

Odp: Stawiam tezę - Jezus zemdlał, a nie umarł na krzyżu
Ojciecpiotr napisał/a:
Remi napisał/a:

Każdy z nas wierzy lub chce wierzyć, że istnieje życie po śmierci.

Nie prawda. Nie każdy bo nie każdemu taka wiara jest potrzebna. Dla mnie ateisty ważne jest życie tu i teraz. Ponadto staram się być dobrym człowiekiem by pomagać innym a nie zarabiać na jakąś wieczność.

Logika ateistów jest porażająca.

Religia opiera się na założeniu - jestem, poznaję, ateizm odwrotnie - myślę, więc jestem. To co ja myślę jest początkiem i punktem wyjścia do wszystkiego. Jest podstawą do decydowania o wszystkim - Bogu, życiu po śmierci, czym jest dobro, zło czy kłamstwo. I dalej ateista rozumuje, że skoro jego myślenie jest początkiem, ma prawo twierdzić co jest dobre a co złe, co to jest rodzina, kto zasługuje na szacunek a kto nie, kto powinien żyć a kto nie, każdy ateista praktycznie popiera aborcję, eutanazję - wychodzi z założenia - mam prawo decydować o życiu i śmierci kogoś.

Ateista twierdzi - nie ma życia po śmierci. Dlaczego? Bo wychodzi z założenia - nie ma dowodów na istnienie życia po śmierci, więc spokojnie można powiedzieć, że go nie ma. Logika błędna. Ja zgodnie z tą logiką mogę stwierdzić - jeśli ryba żyje cały czas pod wodą, uznaje, że nie ma nieba ani chmur, bo tego nigdy nie widziała, a czy istnieje niebo i chmury? Oczywiście.

Podam jeszcze przykład
1. wierzę w życie po śmierci.
2. powinienem więc wierzyć w duchy jako byty pośmiertne
3. Skoro istnieje życie po śmierci istnieją duchy.

1. Ojciec Piotr jest ssakiem
2. Papuga jest ssakiem
3. Ojciec Piotr jest papugą.

Pozdrawiam.

99

Odp: Stawiam tezę - Jezus zemdlał, a nie umarł na krzyżu

Podepnę się do tematu. Chciałbym zaproponować nieco inne wyjaśnienie fenomenu zmartwychwstania. A co jeśli za wszystkim stali sami Rzymianie? Wiedzieli, że Żydzi oczekują na zbawiciela. Znali proroctwa, że jego kości nie będą łamane itd. Wybrali więc bardziej popularnego proroka - Jezusa i urządzili mu spektakularną "śmierć". Przy czym nie zabili go, lecz podając ocet na gąbce podali środek usypiający (znano już w tamtych czasach odpowiednie zioła). Nieprzytomnego złożono do grobu, a po trzech dniach ukartowano powstanie z martwych. Narodziło się chrześcijaństwo. Żydzi byli gotowi umierać za wiarę, co Rzymianom było bardzo na rękę, bo mogli zagrabiać ich majątek i reperować stan finansów cesarstwa. Rządzący w tamtych czasach cesarz prowadził wojny aż w Brytanii, miał problemy finansowe, mógł więc obmyślić powyższy plan dla ratowania swojego tyłka.

100

Odp: Stawiam tezę - Jezus zemdlał, a nie umarł na krzyżu
paneth napisał/a:

Podepnę się do tematu. Chciałbym zaproponować nieco inne wyjaśnienie fenomenu zmartwychwstania. A co jeśli za wszystkim stali sami Rzymianie? Wiedzieli, że Żydzi oczekują na zbawiciela. Znali proroctwa, że jego kości nie będą łamane itd. Wybrali więc bardziej popularnego proroka - Jezusa i urządzili mu spektakularną "śmierć". Przy czym nie zabili go, lecz podając ocet na gąbce podali środek usypiający (znano już w tamtych czasach odpowiednie zioła). Nieprzytomnego złożono do grobu, a po trzech dniach ukartowano powstanie z martwych. Narodziło się chrześcijaństwo. Żydzi byli gotowi umierać za wiarę, co Rzymianom było bardzo na rękę, bo mogli zagrabiać ich majątek i reperować stan finansów cesarstwa. Rządzący w tamtych czasach cesarz prowadził wojny aż w Brytanii, miał problemy finansowe, mógł więc obmyślić powyższy plan dla ratowania swojego tyłka.

Czysta spekulacja. Każdy może sobie takową wymyślić.
Czy masz jakiekolwiek dowody na poparcie twoich słów, bo dowody, że było inaczej są i to potwierdzone.

101

Odp: Stawiam tezę - Jezus zemdlał, a nie umarł na krzyżu
paneth napisał/a:

Żydzi byli gotowi umierać za wiarę,

Rzymianie mieli w ..... za co chciałbyś zdechnąć tak długo jak płaciłeś podatki i dostarczałeś kontyngenty auxilla na potrzeby policyjno-administracyjne

paneth napisał/a:

co Rzymianom było bardzo na rękę, bo mogli zagrabiać ich majątek i reperować stan finansów cesarstwa..

Nie potrzebowali żadnych pretekstów do zrobienia czegokolwiek, to był rok 30 - 33 ne i poza królestwem Partów cały antyczny świat należał do legionów. Poza tym Tyberiusz przeprowadził sprytny zabieg finansowy z funduszem pożyczkowym dzięki czemu kryzys nie zawitał w Cesarstwie.

paneth napisał/a:

Rządzący w tamtych czasach cesarz prowadził wojny aż w Brytanii, miał problemy finansowe, mógł więc obmyślić powyższy plan dla ratowania swojego tyłka.

Najbogatszą prowincją Cesarstwa był Egipt a nie zapyziała Judea.

102

Odp: Stawiam tezę - Jezus zemdlał, a nie umarł na krzyżu
Remi napisał/a:
Ojciecpiotr napisał/a:
Remi napisał/a:

Każdy z nas wierzy lub chce wierzyć, że istnieje życie po śmierci.

Nie prawda. Nie każdy bo nie każdemu taka wiara jest potrzebna. Dla mnie ateisty ważne jest życie tu i teraz. Ponadto staram się być dobrym człowiekiem by pomagać innym a nie zarabiać na jakąś wieczność.

Logika ateistów jest porażająca.

Religia opiera się na założeniu - jestem, poznaję, ateizm odwrotnie - myślę, więc jestem. To co ja myślę jest początkiem i punktem wyjścia do wszystkiego. Jest podstawą do decydowania o wszystkim - Bogu, życiu po śmierci, czym jest dobro, zło czy kłamstwo. I dalej ateista rozumuje, że skoro jego myślenie jest początkiem, ma prawo twierdzić co jest dobre a co złe, co to jest rodzina, kto zasługuje na szacunek a kto nie, kto powinien żyć a kto nie, każdy ateista praktycznie popiera aborcję, eutanazję - wychodzi z założenia - mam prawo decydować o życiu i śmierci kogoś.

Ateista twierdzi - nie ma życia po śmierci. Dlaczego? Bo wychodzi z założenia - nie ma dowodów na istnienie życia po śmierci, więc spokojnie można powiedzieć, że go nie ma. Logika błędna. Ja zgodnie z tą logiką mogę stwierdzić - jeśli ryba żyje cały czas pod wodą, uznaje, że nie ma nieba ani chmur, bo tego nigdy nie widziała, a czy istnieje niebo i chmury? Oczywiście.

Podam jeszcze przykład
1. wierzę w życie po śmierci.
2. powinienem więc wierzyć w duchy jako byty pośmiertne
3. Skoro istnieje życie po śmierci istnieją duchy.

1. Ojciec Piotr jest ssakiem
2. Papuga jest ssakiem
3. Ojciec Piotr jest papugą.

Pozdrawiam.

Gratuluję wywodu ale  PAPUGA NIE JEST SSAKIEM.
Jak mam z Tobą dyskutować na tematy światopoglądowe skoro nie masz nawet podstawowej wiedzy na temat otaczającego świata?

103

Odp: Stawiam tezę - Jezus zemdlał, a nie umarł na krzyżu

OjciecPiotr a jak dyskutować z tobą skoro zamiast skupić się na podaniu argumentów, jedyne co potrafisz to wyszukiwać u kogoś błędy.
Mogłem się pomylić, bo ten się nie myli, kto nic nie robi. Do powyższego schematu podstaw - konia, krowę czy psa.
Mam nadzieję, że teraz jesteś zadowolony i czekam na jakieś sensowne argumenty.

104 Ostatnio edytowany przez Ojciecpiotr (2012-11-02 23:15:06)

Odp: Stawiam tezę - Jezus zemdlał, a nie umarł na krzyżu
Remi napisał/a:

Logika ateistów jest porażająca.

Jest to jednak logika.

Remi napisał/a:

Religia opiera się na założeniu - jestem, poznaję, ateizm odwrotnie - myślę, więc jestem.

Sam to wymyśliłeś? Religia wcale nie opiera się na takim założeniu. Raczej na założeniu wierzę bez względu na to co wiem.
Cogito ergo sum - podstawa filozofii kartezjańskiej.

Remi napisał/a:

To co ja myślę jest początkiem i punktem wyjścia do wszystkiego. Jest podstawą do decydowania o wszystkim - Bogu, życiu po śmierci, czym jest dobro, zło czy kłamstwo. I dalej ateista rozumuje, że skoro jego myślenie jest początkiem, ma prawo twierdzić co jest dobre a co złe, co to jest rodzina, kto zasługuje na szacunek a kto nie, kto powinien żyć a kto nie, każdy ateista praktycznie popiera aborcję, eutanazję - wychodzi z założenia - mam prawo decydować o życiu i śmierci kogoś.

Z tego co czytam to nie rozumiesz ni w ząb co to jest ateizm a tym bardziej jak ateiści rozumują.
Żaden ateista nie ma prawa decydować o śmierci drugiego człowieka tak samo jak katolik decydować o życiu. Zastanawiam się jakby zmienił się Twój pogląd na eutanazję gdybyś został jedynym opiekunem swojej żony, która 20 lat leży jak roślina i błaga o zakończenie cierpienia. Czy cieszyłbyś się z narodzin wnuka gdyby miała urodzić go Twoja 14 letnia córka, którą zgwałciło kilku łysych dresiarzy po pijaku? Nie życzę Ci tego oczywiście ale takie rzeczy się zdarzają.
Jeżeli wydaje Ci się, że jedyna moralność to moralność katolicka to się mylisz.

Remi napisał/a:

Ateista twierdzi - nie ma życia po śmierci. Dlaczego? Bo wychodzi z założenia - nie ma dowodów na istnienie życia po śmierci, więc spokojnie można powiedzieć, że go nie ma. Logika błędna. Ja zgodnie z tą logiką mogę stwierdzić - jeśli ryba żyje cały czas pod wodą, uznaje, że nie ma nieba ani chmur, bo tego nigdy nie widziała, a czy istnieje niebo i chmury? Oczywiście.

Dlaczego ateistów porównujesz to zwierząt (ryby,ptaki, ssaki)? Czyżbyś uważał ich za mniej rozumnych?
Ateista nie twierdzi, że nie ma życia po śmierci tylko, że nie wierzy w życie po śmierci. Światopogląd jest charakterystyczny dla wiary lub niewiary a nie dla wiedzy.
Mylisz pojęcia od początku do końca swojego wywodu.

Remi napisał/a:

Podam jeszcze przykład
1. wierzę w życie po śmierci.
2. powinienem więc wierzyć w duchy jako byty pośmiertne
3. Skoro istnieje życie po śmierci istnieją duchy.

Ateiści nie wierzą więc nie pisz, że wszyscy wierzą lub chcą wierzyć

Remi napisał/a:

1. Ojciec Piotr jest ssakiem
2. Papuga jest ssakiem
3. Ojciec Piotr jest papugą.

Nie rozumiem co miał na celu ten niby logiczny wywód.
Czyżbyś chciał udowodnić, że ateiści są gorszymi ludźmi od katolików?

Remi napisał/a:

" są tylko dwie nieskończone rzeczy na tym świecie : kosmos i ludzka głupota , ale co do tego pierwszego nie ma pewności ..."

Poraża Cię logika ateistów a cytujesz Einsteina.

105

Odp: Stawiam tezę - Jezus zemdlał, a nie umarł na krzyżu
Ojciecpiotr napisał/a:
Remi napisał/a:

Logika ateistów jest porażająca.

Jest to jednak logika.

I tu masz rację.

Ojciecpiotr napisał/a:
Remi napisał/a:

Religia opiera się na założeniu - jestem, poznaję, ateizm odwrotnie - myślę, więc jestem.

Sam to wymyśliłeś? Religia wcale nie opiera się na takim założeniu. Raczej na założeniu wierzę bez względu na to co wiem.
Cogito ergo sum - podstawa filozofii kartezjańskiej.

Nie ja wymyśliłem, a twórcy ateizmu. Kartezjusz swoim Cogito ergo sum, odwrócił podstawy. A kim jest Kartezjusz? Czy na podstawie człowieka, który żył później, mamy wiele więcej danych i dokładniejszych, można stwierdzić, że Jezus się mylił, nie istniał itp.. Nie można.
Religie opierają na poznaniu, a nie założeniu, że z góry wiem, że coś nie istnieje, bo tak myślę. Nie idzie wierzyć nie wierząc w nic, prócz własnego doświadczania.

OjczePiotrze - wybacz za ustosunkowanie zaledwie do kilku zdań, troszkę zmęczony jestem, lecz każdy chrześcijanin łatwo obali ateizm. Bo ateizm wyrósł na bazie chrześcijaństwa jako filozofia złudna. Znasz powiedzenie - był ktoś złudzeniem? Tym jest ateizm, z całym szacunkiem dla poglądów, które można zbijać w nieskończoność. W ateiźmie nie ma dogmatów, nie ma wiary, jest tylko myślenie danego człowieka.

106

Odp: Stawiam tezę - Jezus zemdlał, a nie umarł na krzyżu
Remi napisał/a:
Ojciecpiotr napisał/a:
Remi napisał/a:

Każdy z nas wierzy lub chce wierzyć, że istnieje życie po śmierci.

Nie prawda. Nie każdy bo nie każdemu taka wiara jest potrzebna. Dla mnie ateisty ważne jest życie tu i teraz. Ponadto staram się być dobrym człowiekiem by pomagać innym a nie zarabiać na jakąś wieczność.

Logika ateistów jest porażająca.

Religia opiera się na założeniu - jestem, poznaję, ateizm odwrotnie - myślę, więc jestem. To co ja myślę jest początkiem i punktem wyjścia do wszystkiego. Jest podstawą do decydowania o wszystkim - Bogu, życiu po śmierci, czym jest dobro, zło czy kłamstwo. I dalej ateista rozumuje, że skoro jego myślenie jest początkiem, ma prawo twierdzić co jest dobre a co złe, co to jest rodzina, kto zasługuje na szacunek a kto nie, kto powinien żyć a kto nie, każdy ateista praktycznie popiera aborcję, eutanazję - wychodzi z założenia - mam prawo decydować o życiu i śmierci kogoś.

Ateista twierdzi - nie ma życia po śmierci. Dlaczego? Bo wychodzi z założenia - nie ma dowodów na istnienie życia po śmierci, więc spokojnie można powiedzieć, że go nie ma. Logika błędna. Ja zgodnie z tą logiką mogę stwierdzić - jeśli ryba żyje cały czas pod wodą, uznaje, że nie ma nieba ani chmur, bo tego nigdy nie widziała, a czy istnieje niebo i chmury? Oczywiście.

Podam jeszcze przykład
1. wierzę w życie po śmierci.
2. powinienem więc wierzyć w duchy jako byty pośmiertne
3. Skoro istnieje życie po śmierci istnieją duchy.

1. Ojciec Piotr jest ssakiem
2. Papuga jest ssakiem
3. Ojciec Piotr jest papugą.

Pozdrawiam.

Ty to poważnie napisałeś ? To nawet nie kwalifikuje się do komentowania. Logika ateistów jest porażająca a religiantów już nie ? Otóż przyjmij do wiadomości ,że  97 procent członków Mensy jest ateistami . A o logice religiantów to nawet nie bardzo wiem jak się wypowiedzieć - wiara w gadający krzak plasuje was bardzo nisko wśród cywilizowanych ludzi. Bardzo nisko. Może nawet poza skalą. Co jeszcze do tego dodacie ? Gadającego węża? Ludzi chodzących po wodzie ? czarowników ? życie wewnątrz ryby przez tydzień ? Ale to oczywiście religianci mają legitymację  wypowiadać się na temat tego co jest logiczne a co nie...zdrowia życzę .

107

Odp: Stawiam tezę - Jezus zemdlał, a nie umarł na krzyżu
Ojciecpiotr napisał/a:

Wydaje mi się, że bycie ateistą nie daje prawa do obrażania ludzi wierzących a to wyczytuję z Twojego postu. Nawej jeżeli krzyż jest dla Ciebie skrzyżowaniem dwóch desek a biblia zbieraniną mitów to jako osoba świadoma nie powinieneś tego wszystkim komunikować. Szacunek dla drugiego człowieka to akceptacja jego poglądów ale nie zasze jego zachowań. Dlatego kler i ortodoksyjni katolicy narzucają Polsce swoje racje bo obywatele nie umieją się bronić bo każdy sprzeciw przeciwko działaniom tychże katoli (sami tak się nazywają) jest utożsamiany z atakiem na wiarę.

Zrozum,że sam rozwój nauki obraża każdą religię według teorii , które przytaczasz. Za 50 lat rozwój nauki całkowicie położy kres wszystkim religiom. Dziś stwierdzenie "węże nie mówią ludzkim głosem" jest obrazą religii chrześcijańskich, bo podważa ich podstawy. Ale takie są fakty - węże nie gadają i tyle.  Nie da się też chodzić po wodzie i dziewice nie rodzą dzieci .Możesz się obrażać na to ile sobie życzysz.
Natomiast Teza,że  ateiści powinni w skrytości trzymać swoje poglądy , dotyczy akurat religiantów a nie ateistów. Człowiek rodzi się ateistą, dopiero indoktrynacja religijna robi z niego osobę wierzącą. Gdyby religianci trzymali swoje poglądy w ukryciu tak jak oczekują od ateistów - więcej byłoby ateistów na świecie.W obecnej sytuacji nie ma innego wyjścia - skoro religianci się nie kryją , ateiści też  nie mogą.

108

Odp: Stawiam tezę - Jezus zemdlał, a nie umarł na krzyżu

Być może jest jednak tak, że religia i nauka to jedno i to samo tylko my nadal jako cywilizacja jesteśmy na etapie pierwotniaków. Kto wie czy nie jesteśmy częścią składową jakiejś większej całości - hiper rozwiniętej cywilizacji gdzieś z głębi Wszechświata, która hoduje nas jak my pieczarki i co jakiś czas dogląda czy wszystko ok. Religia łumaczona dosłownie jest debilizmem per se i trzeba mieć naprawdę obcisły beret, żeby to kupić. Z drugiej jednak strony wiele zjawisk po dziś dzień jest daleko poza zasięgiem nauki. Gdyby te elementy połączyć w jedną całość to dla mnie wygląda to jak hiper technologia.

109

Odp: Stawiam tezę - Jezus zemdlał, a nie umarł na krzyżu
Bullitt napisał/a:

Być może jest jednak tak, że religia i nauka to jedno i to samo tylko my nadal jako cywilizacja jesteśmy na etapie pierwotniaków. Kto wie czy nie jesteśmy częścią składową jakiejś większej całości - hiper rozwiniętej cywilizacji gdzieś z głębi Wszechświata, która hoduje nas jak my pieczarki i co jakiś czas dogląda czy wszystko ok. Religia łumaczona dosłownie jest debilizmem per se i trzeba mieć naprawdę obcisły beret, żeby to kupić. Z drugiej jednak strony wiele zjawisk po dziś dzień jest daleko poza zasięgiem nauki. Gdyby te elementy połączyć w jedną całość to dla mnie wygląda to jak hiper technologia.

Być może - takich teorii mogę wymyślić kilkanaście tysięcy w tydzień. Jest wiele spraw, których nie rozumiemy, ale to nie powód,żeby wymyślać jakichś bożków w gadającym krzaku i wmawiać sobie,że te bożki oczekują od ludzi oddawania im hołdów. Nie wiemy, to nie wiemy i trzeba to uczciwie przyznać.Za sto lat nasza cywilizacja będzie na zupełnie innym poziomie , ale nie stanie się to dzięki religii, tylko dzięki nauce. Miejsce , w którym jesteśmy obecnie też zawdzięczamy nauce a nie modłom.  Twierdzenie ,że się wie, kiedy tak naprawdę się nie wie - jest zwykłym oszustwem.

110 Ostatnio edytowany przez Remi (2012-11-03 23:54:39)

Odp: Stawiam tezę - Jezus zemdlał, a nie umarł na krzyżu
marcin_rc10 napisał/a:
Ojciecpiotr napisał/a:

Wydaje mi się, że bycie ateistą nie daje prawa do obrażania ludzi wierzących a to wyczytuję z Twojego postu. Nawej jeżeli krzyż jest dla Ciebie skrzyżowaniem dwóch desek a biblia zbieraniną mitów to jako osoba świadoma nie powinieneś tego wszystkim komunikować. Szacunek dla drugiego człowieka to akceptacja jego poglądów ale nie zasze jego zachowań. Dlatego kler i ortodoksyjni katolicy narzucają Polsce swoje racje bo obywatele nie umieją się bronić bo każdy sprzeciw przeciwko działaniom tychże katoli (sami tak się nazywają) jest utożsamiany z atakiem na wiarę.

Zrozum,że sam rozwój nauki obraża każdą religię według teorii , które przytaczasz. Za 50 lat rozwój nauki całkowicie położy kres wszystkim religiom. Dziś stwierdzenie "węże nie mówią ludzkim głosem" jest obrazą religii chrześcijańskich, bo podważa ich podstawy. Ale takie są fakty - węże nie gadają i tyle.  Nie da się też chodzić po wodzie i dziewice nie rodzą dzieci .Możesz się obrażać na to ile sobie życzysz.
Natomiast Teza,że  ateiści powinni w skrytości trzymać swoje poglądy , dotyczy akurat religiantów a nie ateistów. Człowiek rodzi się ateistą, dopiero indoktrynacja religijna robi z niego osobę wierzącą. Gdyby religianci trzymali swoje poglądy w ukryciu tak jak oczekują od ateistów - więcej byłoby ateistów na świecie.W obecnej sytuacji nie ma innego wyjścia - skoro religianci się nie kryją , ateiści też  nie mogą.

Dlaczego rozwój nauki obraża religię? Czy jeśli coś jest dokładniejsze, to znaczy, że bardziej wiarygodne? Czy jeśli usłyszę reklamę - ten yoghurt ma 2 procent więcej owoców, to muszę go kupić? Nie.
Czy wierzyć naukowcom, bazując na grupie ludzi, którzy twierdzą to a tamto jest sensowne? To tylko grupa ludzi.
Żaden naukowiec nie położy kresu religii, bo można być naukowcem a wierzyć w Boga.

Nie da się chodzić po wodzie? Da się. Naprawdę można.
[youtube]http://demotywatory.pl/3770383[/youtube]

111

Odp: Stawiam tezę - Jezus zemdlał, a nie umarł na krzyżu

Więc to powód,żeby Dynamo złożył własną religię ? super. Dziś jakoś nikt w tym jego chodzeniu nie dopatruje się cudów.  Normalny człowiek skoro nie wie  jak to się robi, zadaje pytania a nie pada na kolana , oddaje hołd i wkłada kasę do koszyka.
Rozwój nauki unicestwi wszystkie światowe religie już wkrótce- jestem tego absolutnie pewny. nieważne od przekonań religijnych naukowca, bo naukowiec, który odkryje i potwierdzi skąd wziął się świat ,przecież nie ukryje wyników tylko dlatego ,że jego religia twierdzi ,ze było inaczej ? A to,że naukowcy to grupa ludzi , którzy cyt."twierdzą to a tamto" i wcale nie  ma obowiązku im wierzyć, to może i prawda, jednak księża to taka sama grupa ludzi , którzy wielokrotnie udowodnili,że wierzyć im nie warto. Ponadto naukowcy mają tą przewagę nad klerem ,że swoje twierdzenia mogą poprzeć dowodami. Kler niestety nie. Za dowód mają tylko jakąś starą książkę o gadającym krzaku. Człowiek rodzi się ateistą, dopiero indoktrynacja religijna  robi z niego wyznawcę którejś z religii.
Przeczytałem ciekawą definicję religii :
Zaburzenie treści myślenia polegające na fałszywych przekonaniach i błędnych sądach , odporna na wszelką argumentację i podtrzymywana mimo obecności dowodów wskazujących na jej nieprawdziwość. Wyjątkowo trafna definicja- nieprawdaż ?

112

Odp: Stawiam tezę - Jezus zemdlał, a nie umarł na krzyżu
Ojciecpiotr napisał/a:
marcin_rc10 napisał/a:
Ojciecpiotr napisał/a:

A jakie to ma znaczenie czy Jezus umarł, zemdlał czy zasnął? Każdy wierzy w co chce a rozstrząsanie tego nie mądre i z gruntu rzeczy fałszywe bo jest to teza, której nie da się udowodnić.

Ma znaczenie-nie prawda,ze kazdy wiezy  w co chce. To dotyczy tylko idiotow. Myslacy czlowiek chce wierzyc w prawde obiektywna-w fakty. Kazdy religiant krytykuje zadawanie pytan i jakakolwiek krytyke biblii,bo wie,ze religia trzyma sie kupy tylko gdy nikt nie zadaje pytań. Uczeń krytykujący Kanta -zyskuje szacunek. Uczeń krytykujący biblię wylatuje za drzwi z jedynką.

Wydaje mi się, że bycie ateistą nie daje prawa do obrażania ludzi wierzących a to wyczytuję z Twojego postu. Nawej jeżeli krzyż jest dla Ciebie skrzyżowaniem dwóch desek a biblia zbieraniną mitów to jako osoba świadoma nie powinieneś tego wszystkim komunikować. Szacunek dla drugiego człowieka to akceptacja jego poglądów ale nie zasze jego zachowań. Dlatego kler i ortodoksyjni katolicy narzucają Polsce swoje racje bo obywatele nie umieją się bronić bo każdy sprzeciw przeciwko działaniom tychże katoli (sami tak się nazywają) jest utożsamiany z atakiem na wiarę.

Hehe nie przypuszczałem że ten wątek będzie się ciągnął przez tyle miesięcy ;D
Bardzo mądre słowa, od jakiegoś czasu jako ateista zacząłem rozumieć, że ludzie mają różne potrzeby i różne poziomy świadomości. To że ktoś jest ograniczony (normalna rzecz) i pewnych spraw nigdy nie będzie mógł pojąć, że wystarczą mu religijne uproszczenia, nie powinno powodować we mnie prób przekonania go, że jest idiotą. Ma swoją świadomość ograniczoną sferami bóg-religia-proste życie codzienne i niech tak pozostanie. Bozon Higgsa niech będzie więc dla niego tylko obco brzmiącym zwrotem. Podsumowując zdecydowana większość ludzi na Ziemi nie ma potrzeby wiedzy (hierarchia potrzeb Maslova). Także zdecydowana większość ludzi na Ziemi żyje w ubóstwie. To grupa docelowa wszelkich religii: jest wam źle, ale gdzieś tam będzie wam lepiej, bo ktoś kiedyś tak powiedział i wierzcie w to, albo tkwijcie w tym w czym tkwicie. Religia daje im nadzieję i siłę na przetrwanie, rozwiązanie problemów.
Pozostała niewielka część populacji z potrzebą wiedzy i dociekania, to głównie ludzie niezwiązani z żadnymi religiami. Ich poziom świadomości i wiedzy jest tak wielki, że nie mają potrzeby wierzyć w rzeczy irracjonalne. Ci którzy należą do tej grupy a wierzą, to przypadki silnej indoktrynacji religii w dzieciństwie i wpływu społecznego, przez które stoją na pograniczu nauki i religii lub uznają że wiara w rzeczy irracjonalne w jakiś sposób im służy.

Można to sobie wydrukować i czytać codziennie, gdyby ktoś miał wątpliwości, że jest inaczej wink

113

Odp: Stawiam tezę - Jezus zemdlał, a nie umarł na krzyżu
marcin_rc10 napisał/a:

Więc to powód,żeby Dynamo złożył własną religię ? super. Dziś jakoś nikt w tym jego chodzeniu nie dopatruje się cudów.  Normalny człowiek skoro nie wie  jak to się robi, zadaje pytania a nie pada na kolana , oddaje hołd i wkłada kasę do koszyka.

Są rzeczy i zjawiska, których pojąć nie można, tak jak Ty tego, że istnieje Bóg, wiara i życie po śmierci.

marcin_rc10 napisał/a:

Rozwój nauki unicestwi wszystkie światowe religie już wkrótce- jestem tego absolutnie pewny. nieważne od przekonań religijnych naukowca, bo naukowiec, który odkryje i potwierdzi skąd wziął się świat ,przecież nie ukryje wyników tylko dlatego ,że jego religia twierdzi ,ze było inaczej ?

Swoje słowa opierasz na własnym mniemaniu i to ma kogokolwiek przekonać? Poza tym rzucasz słowa uzasadniając to, czymś co może(a nie musi) być. To gdybanie zwykłe twoje oparte na myśleniu albo naukowcy muszą dowieść prawdy bo są naukowcami.... Analogicznie - myślę, że drożdżówka jest najlepsza na świecie, bo jest drożdżówką... Istnieć może kilka dróg wyboru i postępowania.

marcin_rc10 napisał/a:

A to,że naukowcy to grupa ludzi , którzy cyt."twierdzą to a tamto" i wcale nie  ma obowiązku im wierzyć, to może i prawda, jednak księża to taka sama grupa ludzi , którzy wielokrotnie udowodnili,że wierzyć im nie warto.

To zdanie jest najlepszym kwiatkiem smile Wychodzisz od stwierdzenia naukowcy nie są do końca obiektywni i niekoniecznie wiedzą co mówią, ale są lepsi niż kler, bo on jest taki sam. Oceniasz Kościół na podstawie tego co mała liczba osób zrobiła w samym Kościele i uogólniasz do całości.
Przykład - Mężczyźni to ludzie co zdradzają, ale kobiety zdradzają również. Więc kobiety są gorsze niż mężczyźni, bo są kobietami.

marcin_rc10 napisał/a:

Ponadto naukowcy mają tą przewagę nad klerem ,że swoje twierdzenia mogą poprzeć dowodami. Kler niestety nie. Za dowód mają tylko jakąś starą książkę o gadającym krzaku. Człowiek rodzi się ateistą, dopiero indoktrynacja religijna  robi z niego wyznawcę którejś z religii.

Tłumaczyłem Ojcu Piotrowi jak to jest z tymi dowodami. Jednakże widzę coś jeszcze - Czy wiesz o tym, że nie można krytykować czegoś z powodu braku danych o tym czymś( tu naśmiewasz o krzaku) lub tym, że ja myślę inaczej i dlatego tego nie było nigdy. Czy jeśli wielu ludzi powie - Yeti nie istnieje to uwierzysz im? Czy jeśli wielu ludzi powie - nie ma dowodów na istnienie kosmitów zielonych - uwierzysz? Jeśli reklama w TV namawia cię byś kupił nowego windowsa, bo jest lepszy niż starszy, to czy jest?

114

Odp: Stawiam tezę - Jezus zemdlał, a nie umarł na krzyżu

Aby cała ta dyskusja miała ręce i nogi:

Brak dowodów na nieistnienie czegoś nie jest równoznaczny z tym, że coś istnieje. To nie osoba niewierząca ma udowodnić, że coś nie istnieje, aby miała rację. Wystarczy, że ona stwierdzi, że to nie istnieje i będzie to faktem bo w tym konkretnym przypadku nikt nie będzie w stanie podać dowodów na to że się myli, że jest inaczej.

To po stronie wierzącego leży powinność udowodnienia innym, że coś w co wierzy istnieje. Oczywiście niczego nie udowodni, bo wiara polega na przyjmowaniu do świadomości istnienia rzeczy, którego to istnienia nie da się potwierdzić w żaden sposób. Jest to irracjonalne ale często spotykane.

Rzecz oczywista, osoba wierząca nie musi niczego udowadniać (jej przekonania pozostają w kwestii wiary) ale wtedy jej stwierdzenia pozostają tylko jej poglądami, przekonaniami a nie faktami. W tym wymiarze równie dobrze można stwierdzać, że bóg chrześcijański istnieje, ale latający potwór spaghetti również. Oba twory są niedoświadczalne.

To też można sobie wydrukować i powtarzać, gdyby ktoś miał wątpliwości, że jest inaczej wink

115

Odp: Stawiam tezę - Jezus zemdlał, a nie umarł na krzyżu
Matt87 napisał/a:

Aby cała ta dyskusja miała ręce i nogi:

Brak dowodów na nieistnienie czegoś nie jest równoznaczny z tym, że coś istnieje. To nie osoba niewierząca ma udowodnić, że coś nie istnieje, aby miała rację. Wystarczy, że ona stwierdzi, że to nie istnieje i będzie to faktem bo w tym konkretnym przypadku nikt nie będzie w stanie podać dowodów na to że się myli, że jest inaczej.

To po stronie wierzącego leży powinność udowodnienia innym, że coś w co wierzy istnieje. Oczywiście niczego nie udowodni, bo wiara polega na przyjmowaniu do świadomości istnienia rzeczy, którego to istnienia nie da się potwierdzić w żaden sposób. Jest to irracjonalne ale często spotykane.

Rzecz oczywista, osoba wierząca nie musi niczego udowadniać (jej przekonania pozostają w kwestii wiary) ale wtedy jej stwierdzenia pozostają tylko jej poglądami, przekonaniami a nie faktami. W tym wymiarze równie dobrze można stwierdzać, że bóg chrześcijański istnieje, ale latający potwór spaghetti również. Oba twory są niedoświadczalne.

To też można sobie wydrukować i powtarzać, gdyby ktoś miał wątpliwości, że jest inaczej wink

Formułujesz twierdzenia bazujące na twojej subiektywnej ocenie, która mówi - jeśli czegoś nie widziałem, to tego nie ma. Domagasz się by udowadniano ci przeciwieństwo twojej błędnej logiki.
I właśnie to zrobię.
Napisałeś - Bóg chrześcijański istnieje , ale latający potwór spaghetti również.
Tylko że wiara w Boga opiera się na udokumentowanych przesłankach i argumentach i one są, w przeciwieństwie do twojej wyobraźni mówiącej o latającym potworze spaghetti. Analogia twa jest iście porażająca smile
Pozdrawiam.

116 Ostatnio edytowany przez Matt87 (2012-11-04 21:13:43)

Odp: Stawiam tezę - Jezus zemdlał, a nie umarł na krzyżu

Formułuje twierdzenia bazujące na zdrowym rozsądku i logice. Wmawiasz mi rzeczy, których nie napisałem smile Przeczytaj jeszcze raz mój ostatni post ze zrozumieniem. Powietrza nie widzę, ale są dowody na to że istnieje. Twoje myślenie więc jest błędne. Ja pisałem o braku jakichkolwiek dowodów na istnienie czegoś, a nie o samym tylko zauważaniu bądź nie danego zjawiska, rzeczy.

Napisałem, że w wymiarze wiary można stwierdzać, że wszelacy bogowie istnieją, gdyż nie ma żadnych dowodów na ich istnienie. Można tylko irracjonalnie wierzyć.

Ciekawią mnie te udokumentowane przesłanki i argumenty. Jeśliby takowe były, wszyscy ateiści i agnostycy musieliby się zgodzić z tym, że bóg (już nie bogowie) istnieje, ale nie przypominam sobie aby gdzieś na świecie miało to miejsce wink

PS. sprawdź jak definiuje się wiarę, bo się pogrążasz w swoich wierzeniach smile

117

Odp: Stawiam tezę - Jezus zemdlał, a nie umarł na krzyżu
Matt87 napisał/a:

Formułuje twierdzenia bazujące na zdrowym rozsądku i logice. Wmawiasz mi rzeczy, których nie napisałem smile Przeczytaj jeszcze raz mój ostatni post ze zrozumieniem. Powietrza nie widzę, ale są dowody na to że istnieje. Twoje myślenie więc jest błędne. Ja pisałem o braku jakichkolwiek dowodów na istnienie czegoś, a nie o samym tylko zauważaniu bądź nie danego zjawiska, rzeczy.

Napisałem, że w wymiarze wiary można stwierdzać, że wszelacy bogowie istnieją, gdyż nie ma żadnych dowodów na ich istnienie. Można tylko irracjonalnie wierzyć.

Ciekawią mnie te udokumentowane przesłanki i argumenty. Jeśliby takowe były, wszyscy ateiści i agnostycy musieliby się zgodzić z tym, że bóg (już nie bogowie) istnieje, ale nie przypominam sobie aby gdzieś na świecie miało to miejsce wink

PS. sprawdź jak definiuje się wiarę, bo się pogrążasz w swoich wierzeniach smile

Jezus żył ponad 2 tysiące lat temu. Immanuel Kant twórca ateizmu w 17 wieku, o ile się nie mylę. Religia oparła na zasadzie - jestem, więc poznaję. Kant odwrócił to na teorię - myślę, więc jestem.
Tak to mniej więcej powstało.
Planety Sigma nie widzisz, ale czy ona nie istnieje i czy nie ma na niej życia?  Nie wolno formułować twierdzeń opartych na błędzie, własnym widzimisię, poglądach autorytetów, ogółu. Co dziś nie musi być jutro.
Pozdrawiam.

118

Odp: Stawiam tezę - Jezus zemdlał, a nie umarł na krzyżu

Jezus żył 2 tys. lat temu, pierwszy homo sapiens dziesiątki tysięcy lat temu, a Ziemia powstała wedle ówczesnej wiedzy 4.7 mld lat temu!(choć irlandzki biskup w XVII w. ustalił czas jej powstania na 4004 r. p.n.e. co miało niewątpliwie zniwelować tak dużą rozpiętość czasu od rzeczywistego momentu powstania Ziemi do czasu religii chrześcijańskiej- kopii wierzeń staroegipskich). Trochę długo trzeba było czekać na to chrześcijaństwo, nieprawdaż? Bądźmy poważni, jesteśmy przecież dorosłymi ludźmi smile

Ateizmu nikt nie musiał tworzyć, wszyscy rodzimy się ateistami. To religie poprzez indoktrynację przyporządkowują nas do określonych kręgów wyznaniowych. Gdyby każdy z nas po narodzeniu nie został włączony w proces indoktrynacji tylko mógł się swobodnie rozwijać w gronie rodziny aż do osiągnięcia pełnej dorosłości intelektualnej mógłby nie wiedzieć co to jest religia gdyby mu o tym nie powiedziano i nigdzie by o tym nie usłyszał/przeczytał. Nie bez powodu indoktrynacja trwa od narodzin, gdyby chrzest miał miejsce w okresie dorosłym który normalny facet uwierzyłby, gdybyś mu powiedział aby uwierzył w boga w trzech osobach wiszącego na drzewie niepokalanie poczętego z dziewicy i zmartwychwstałego po trzech dniach głoszącego życie wieczne po śmierci? Raczej żaden smile

Jak pisałem coś czego nie widać, ale na istnienie czego mamy inne niż wizualne dowody, istnieje. Czarne dziury też są niezauważalne, ale dzięki posiadanej przez nie masie oddziałują z otoczeniem i to jest dowodem ich istnienia.

Standardowe zachowanie- ucieczka z tematu katolika, który nie potrafi odeprzeć argumentu uderzającego w jego irracjonalną wiarę. Doskonale to rozumiem i nie oczekuję że udzielisz mi satysfakcjonującej odpowiedzi. Uczepiłeś się tego aspektu wizualnego jako warunkującego istnienie bądź nie, choć pisałem że nie o to chodziło. To nie ja muszę udowadniać że bóg istnieje, ja wiem że go nie ma smile Jeśli chcesz, abym zmienił zdanie musiałbyś mi jego istnienie udowodnić w sposób który mógłbym zweryfikować jako wiarygodny. Inaczej ja nadal mówię o faktach (Boga nie ma) a Ty o swoich wierzeniach i wyobrażeniach (wierze że jest).

119

Odp: Stawiam tezę - Jezus zemdlał, a nie umarł na krzyżu
Matt87 napisał/a:

Jeśli chcesz, abym zmienił zdanie musiałbyś mi jego istnienie udowodnić w sposób który mógłbym zweryfikować jako wiarygodny. Inaczej ja nadal mówię o faktach (Boga nie ma) a Ty o swoich wierzeniach i wyobrażeniach (wierze że jest).

Nie zależy mi byś zmienił swoje zdanie, jedyne co mogę zrobić, to wskazać błędy w logice twego myślenia. Tak jak każdego ateisty.
Chcesz bym udowodnił Ci istnienie Boga na zasadach jakimi kierują się ateiści. Przecież te zasady wykluczają istnienie Boga.
Mówisz o faktach - Boga nie ma, ja ponoć o wyobrażeniach. Na jakiej podstawie twierdzisz, że nie ma Boga? Jakie masz argumenty?

120 Ostatnio edytowany przez Matt87 (2012-11-04 22:19:04)

Odp: Stawiam tezę - Jezus zemdlał, a nie umarł na krzyżu

Wiedziałem, że czepisz się tego akapitu, a resztę moich pytań pozostawisz bez odpowiedzi. Ciekawi mnie co katolik myśli o tym, o czym napisałem w poprzednim poście, odnośnie wieku chrześcijaństwa, indoktrynacji itp.

Nie wiem, ile razy jeszcze będę musiał się powtórzyć, aby dotarło do Ciebie o czym piszę smile To chyba sposób na zniechęcenie drugiej osoby do dyskusji gdy samemu nie wie się co odpisać wink Odpowiedź została zawarta w poprzednich postach, na pewno ją przeczytałeś i wiesz o czym napisałem.

121

Odp: Stawiam tezę - Jezus zemdlał, a nie umarł na krzyżu
Matt87 napisał/a:

W tym wymiarze równie dobrze można stwierdzać, że bóg chrześcijański istnieje, ale latający potwór spaghetti również. Oba twory są niedoświadczalne.

Remi napisał/a:

Napisałeś - Bóg chrześcijański istnieje , ale latający potwór spaghetti również.

W kontekście całej wypowiedzi Matt87 cytowanie powyżej zdanie nie jest tożsame z tym co na ten temat napisał Remi.
Katolicy uwielbiają przekręcać wypowiedzi tak by pasowały do ich wierzeń.
Dokładnie jak w przypadku pijanego biskupa, który wjechał w latarnię. Drugi stanął w jego obronie mówiąc, że gdyby wszyscy pili tyle co księża to byłoby wspaniale.

122

Odp: Stawiam tezę - Jezus zemdlał, a nie umarł na krzyżu
Ojciecpiotr napisał/a:
Matt87 napisał/a:

W tym wymiarze równie dobrze można stwierdzać, że bóg chrześcijański istnieje, ale latający potwór spaghetti również. Oba twory są niedoświadczalne.

Remi napisał/a:

Napisałeś - Bóg chrześcijański istnieje , ale latający potwór spaghetti również.

W kontekście całej wypowiedzi Matt87 cytowanie powyżej zdanie nie jest tożsame z tym co na ten temat napisał Remi.
Katolicy uwielbiają przekręcać wypowiedzi tak by pasowały do ich wierzeń.
Dokładnie jak w przypadku pijanego biskupa, który wjechał w latarnię. Drugi stanął w jego obronie mówiąc, że gdyby wszyscy pili tyle co księża to byłoby wspaniale.

Czy jeśli jedna kobieta Cię zdradzi, to wszystkie są takie same?

123

Odp: Stawiam tezę - Jezus zemdlał, a nie umarł na krzyżu

W katolicyzmie jedna rzecz jest zabawna, ich czary mary są prawdziwe ale hokus pokus innych już nie. Z jednej strony uparcie bronią paranormalnych tez ich wierzeń, z drugiej zaś zabobonami nazywają takie same wierzenia innych.

124

Odp: Stawiam tezę - Jezus zemdlał, a nie umarł na krzyżu
Remi napisał/a:
Matt87 napisał/a:

Jeśli chcesz, abym zmienił zdanie musiałbyś mi jego istnienie udowodnić w sposób który mógłbym zweryfikować jako wiarygodny. Inaczej ja nadal mówię o faktach (Boga nie ma) a Ty o swoich wierzeniach i wyobrażeniach (wierze że jest).

Nie zależy mi byś zmienił swoje zdanie, jedyne co mogę zrobić, to wskazać błędy w logice twego myślenia. Tak jak każdego ateisty.
Chcesz bym udowodnił Ci istnienie Boga na zasadach jakimi kierują się ateiści. Przecież te zasady wykluczają istnienie Boga.
Mówisz o faktach - Boga nie ma, ja ponoć o wyobrażeniach. Na jakiej podstawie twierdzisz, że nie ma Boga? Jakie masz argumenty?

Już Ci pisałem - Każdy człowiek rodzi się ateistą. Każdy. Nawet Ty urodziłeś się ateistą i dopiero indoktrynacja religijna zrobiła z Ciebie wyznawcę. Nie zadawałeś pytań, nie żądałeś dowodów na to co Ci wpajają, więc masz za swoje. Ja też urodziłem się ateistą.
Różnimy się tym ,że ja zadawałem pytania i żądałem dowodów. Nikt , ale to zupełnie nikt nie odpowiadał na moje pytania w sposób wiarygodny , oraz nie przedstawiono mi najmniejszego dowodu na poparcie tez , które usiłowano mi wpoić. Więc ? Zdaję się na łaskę tego całego  Boga. jeśli chce ,żebym w niego wierzył, to niech mnie do tego przekona. Osobiście. Póki co  wysyła jedynie nieprzygotowany do rozmów personel Ziemski bez dowodów.

125

Odp: Stawiam tezę - Jezus zemdlał, a nie umarł na krzyżu

Marcin  - ateizm to pogląd religijny, oparty na negowaniu Boga i gdyby nie Bóg, nie byłoby ateizmu.
Słyszałem kiedyś pewien cytat - ""Człowiek staje się ateistą, gdy poczuje się lepszy od Boga" i wiele w tym prawdy. Tylko, że Bóg jest jeden i prawdziwy, a nie gromady ateistycznych bożków wink Podejrzewam, że Szatan ich sprowadził na złą drogę.

Czy człowiek rodzi się ateistą? Skoro ateizm jest poglądem opartym na negowaniu Boga to czy niemowlak o tym wie? Nie, więc nie może być ateistą. Nikt rozumny nie powie, że noworodek jest ateistą. Ty mówisz, to szok smile
Powiem Ci więcej - pierwszy krzyk noworodka to zaszyfrowana modlitwa - Ojcze nasz...

126 Ostatnio edytowany przez marcin_rc10 (2012-11-05 19:49:25)

Odp: Stawiam tezę - Jezus zemdlał, a nie umarł na krzyżu

Odwracasz kota ogonem a to jest sposób prowadzenia rozmowy, który mi nie odpowiada. Ciekawe twierdzenie- "gdyby nie Bóg nie byłoby ateizmu bo ateizm potrzebuje Boga,żeby miał co odrzucać..." masakra jakaś z tą pokrętną logiką religiantów. Czyli  katolik wierzy w Zeusa, ponieważ religia katolicka odrzuca Jego istnienie a to najlepszy dowód na prawdziwość tego właśnie boga... Już tak bzdurnego argumentu bym nie wymyślił, choćbym żył pięćset lat. Ateizm nie potrzebuje żadnego boga do istnienia. Ty też jesteś ateistą- wszak nie wierzysz w Zeusa, Amora Ra, Latającego Potwora Spaghetti, Baala, Krisznę i Zoltana ? Ja poszedłem tylko o jednego boga dalej.Reasumując Ja odrzucam powiedzmy 2500 sztuk bogów, a Ty 2499. Różnimy się tym jednym.
Czy dziecko rodzi się ateistą- oczywiście,że tak. Ty,gdyby nie przekazy innych ludzi byłbyś ateistą. Skąd się dowiedziałeś o rzekomym istnieniu boga ? od niego samego , czy od innych ludzi ? więc jeśli ludzie by Ci tego nie przekazali , skąd  czerpał byś te mity w które wierzysz ,że są prawdziwe ?

127

Odp: Stawiam tezę - Jezus zemdlał, a nie umarł na krzyżu
Remi napisał/a:

Marcin  - ateizm to pogląd religijny, oparty na negowaniu Boga i gdyby nie Bóg, nie byłoby ateizmu.
Słyszałem kiedyś pewien cytat - ""Człowiek staje się ateistą, gdy poczuje się lepszy od Boga" i wiele w tym prawdy. Tylko, że Bóg jest jeden i prawdziwy, a nie gromady ateistycznych bożków wink Podejrzewam, że Szatan ich sprowadził na złą drogę.

Czy człowiek rodzi się ateistą? Skoro ateizm jest poglądem opartym na negowaniu Boga to czy niemowlak o tym wie? Nie, więc nie może być ateistą. Nikt rozumny nie powie, że noworodek jest ateistą. Ty mówisz, to szok smile
Powiem Ci więcej - pierwszy krzyk noworodka to zaszyfrowana modlitwa - Ojcze nasz...

Znowu przeinaczasz. Pytam po raz kolejny: skąd wiesz że bóg jest jeden, jedyny skoro nie ma na to (napisze capslockiem abyś czasem nie przeoczył) ŻADNYCH DOWODÓW? Nie wiadomo nawet czy on istnieje. Wiesz, że człowiek który pisze o takich rzeczach w sposób pełen przekonania nie będzie brany na forum poważnie?


Noworodek nie ma pełnej świadomości otaczającego go świata. Nie zmienia to faktu, że katolikiem czy wierzącym w boga też się nie rodzi, w końcu mózg dziecka kształtuje się jeszcze tygodniami po narodzeniu. Zaskakujące, jesteś katolikiem, a pewne rzeczy potrafisz brać dosłownie i bez cienia metafory. Sformułowanie, że wszyscy rodzimy się ateistami może być na wyrost, odnosi się jednak do tego, iż dzieci naturalnie nie wierzą w boga ani w żadne religie i gdyby nie miały kontaktu z określonymi grupami wyznaniowymi same nigdy w boga by nie uwierzyły. Brak religii spowodowałby, że zaczęłyby szukać odpowiedzi w inny, bardziej konstruktywny sposób. Jednych ta problematyka przerosłaby, inni pytaliby dalej czekając odpowiedzi. Nie chce nikogo obrażac, ale ci pierwsi najprawdopodobniej zadowoliliby się odpowiedzią "bóg" na wszelakie pytania, na które nie ma jeszcze dobrej odpowiedzi.

Nadal nie rozumiesz więc, dlaczego indoktrynacja rozpoczyna się tuż po narodzeniu? Przecież to proste jak budowa cepa smile

128

Odp: Stawiam tezę - Jezus zemdlał, a nie umarł na krzyżu

Twierdzenie,że się WIE , podczas , gdy tak naprawdę się NIE WIE jest pychą .

129

Odp: Stawiam tezę - Jezus zemdlał, a nie umarł na krzyżu

Marcin - ateizm to pogląd który opiera na nieistnieniu Boga, każdy ateista o Bogu wiecznie mówi zauważ. Dlatego bez Boga nie ma ateizmu, bo on jest poglądem religijnym bazującym na kwestii Boga.
Zeus? może Światowid, albo TV? Bóg jest jeden, a ja chrześcijaninem. Rozróżnij mity od potwierdzonych przesłanek.
Wytłumacz mi jak niemowlak, który nie ma świadomości ateizmu jest ateistą?
Matt - brak dowodów precyzyjnych na istnienie nie oznacza, że tego nie było. Przykład, stawiam tezę, że około 11 wieku, twój przodek był rudy. Jesteś w stanie udowodnić, że nie był rudy? Nie sądzę, więc nie krzycz, że na pewno nie był.
Indoktrynacja zaczyna się, gdy ktoś Ci wmawia, że stoisz na równi z Bogiem. Bo złudnie myślisz, że decydujesz o sobie. Zamknij oczy i wyjdź na ulicę - zobaczysz jak decydujesz o sobie smile

130

Odp: Stawiam tezę - Jezus zemdlał, a nie umarł na krzyżu
Remi napisał/a:

Marcin - ateizm to pogląd który opiera na nieistnieniu Boga, każdy ateista o Bogu wiecznie mówi zauważ. Dlatego bez Boga nie ma ateizmu, bo on jest poglądem religijnym bazującym na kwestii Boga.
Zeus? może Światowid, albo TV? Bóg jest jeden, a ja chrześcijaninem. Rozróżnij mity od potwierdzonych przesłanek.
Wytłumacz mi jak niemowlak, który nie ma świadomości ateizmu jest ateistą?
Matt - brak dowodów precyzyjnych na istnienie nie oznacza, że tego nie było. Przykład, stawiam tezę, że około 11 wieku, twój przodek był rudy. Jesteś w stanie udowodnić, że nie był rudy? Nie sądzę, więc nie krzycz, że na pewno nie był.
Indoktrynacja zaczyna się, gdy ktoś Ci wmawia, że stoisz na równi z Bogiem. Bo złudnie myślisz, że decydujesz o sobie. Zamknij oczy i wyjdź na ulicę - zobaczysz jak decydujesz o sobie smile

Nadal prosze o podanie argumentów na podstawie których upierasz się, że bóg jest jeden, inaczej ta dyskusja nie ma sensu.
Zauważ, że jeszcze kilkaset lat temu Twoi przodkowie (zakładam, że zawsze mieszkali w Europie Środkowej) uważali, że pochodzimy od wielu bogów, słowiańskich. Wierzenia swoich przodków uznasz za mity? W czym Twój jeden bóg jest lepszy od ich bogów? Czemu ma być bardziej wiarygodny? Oni tez utrzymywali, że kontaktowali się z bogami.
Spierasz się o pierdoły, a nie potrafisz odpowiedzieć na poważne pytania, tak to wygląda.

Dowodów prezycyjnych? Cóż to znowu za podchody stosujesz, aby obronić swoją teorię? Ja już wszystko w tej kwestii wyjaśniłem. Przykład z rudym zły. Całkowicie odstaje od problematyki boskiej, gdzie nic nie jest jasne. Grzebiąc w ludzkim DNA można natomiast wywnioskowac wiele ciekawych rzeczy, m.in. region zamieszkiwania na Ziemi.
Indoktrynacja zaczyna się wtedy, gdy ktoś Ci wmawia rzeczy, które nie podlegają Twojej ocenie w stanie umysłu który nie jeste jeszcze w pełni dojrzały, co powoduje utrwalenie wpajanego schematu, który staje się w przyszłości oporny na logikę i racjonalne rozumowanie. To dlatego możesz wierzyć w boga w trzech osobach, zmartwychwstanie i niepokalane poczęcie, które na gruncie racjonalnego rozumowania są niedorzeczne.

Posty [ 66 do 130 z 144 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELIGIA - DUCHOWE POSZUKIWANIA » Stawiam tezę - Jezus zemdlał, a nie umarł na krzyżu

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024