Kizia75 napisał/a:Idąc waszym tokiem myślenia, nie należy czytać żadnych teologicznych książek, artykułów na stronach biblijnych, słuchać wykładów biblistów czy teologów, po co, sami jesteśmy najmądrzejsi. Stosując waszą logikę, teologia w ogóle nie jest nam potrzebna.
Nic podobnego.
Zauważyłem prosty fakt, że Twoim zdaniem (!) Biblia nie powstała w mniej niż sekundę. Ty jednak (bez przemyślenia) zaprotestowałaś, boś tego prostego faktu nigdzie u teologów nie wyczytała. To nie jest fakt zaawansowanej teologii, wystarczy być świadomym, że Mojżesza i Jana apostoła dzieli nieco czasu.
Stąd oczywisty wniosek, że Bóg nie zaserwował ludzkości Biblii na raz.
Bóg starotestamentowy okrutny jest, gniewać się może, w ogóle jest taki trochę prymitywnie rozumiany. NT i późniejsze jeszcze komentarze pozwalają reinterpretować ST, podobnie zresztą Żydzi dopracowali się całkiem wielu komentarzy cywilizujących i uspójniających Boga.
Późniejsze teksty wpływają na rozumienie wcześniejszych tekstów. (Ateista powie, że późniejsze teksty w ogóle są sprzeczne ze starszymi i cała religia to tylko pic na wodę i maskowanie, a ludzie religijni odczytują przesłanie w całości, interpretują, wczytują się, jedne zdania starają się rozumieć w kontekście innych zdań i takie tam rzeczy robią.) Nie mówię nic niechrześcijańskiego stwierdzając, że nauki Boga dla ludzkości, które dziś wyczytuje się z Biblii, nie były zaserwowane na raz. Ty zaś obrażasz ludzki rozum (i jego Stwórcę) pisząc coś przeciwnego. 
Nie sądziłem, że możesz mieć z prostym faktem taki kłopot, ale możesz, więc poszło tyle wyjaśnień.
Skoro już wiemy, że przesłanie od Boga nie pojawiło się na świecie w postaci gotowych Biblii jakiegoś wydawnictwa w jakiejś wersji językowej, a było całym procesem kontaktu Boga z ludźmi, można sobie zadać pytanie: czy to proces zakończony?
Ktoś mógł uznać, że pierwsze księgi ST to całość, ktoś inny dopuścił dalsze teksty. Wyobraź sobie sąsiada Jana apostoła, nazwijmy go szewcem Henrykiem. Szewc Henryk zna ST, a tu mu wyskakuje jakiś Jan, nie całkiem normalnie mówi, starszy mocno, czy to natchniony czy z demencją, i dodaje do znanej Biblii jakieś teksty. Wierzyć mu czy nie wierzyć? Wszak tego, co ten Jan opowiada, zupełnie się nie da wywieść ze ST. Szewc Henryk może Janowi uwierzyć, a może mu nie uwierzyć. Ale czy powiesz, że szewc Henryk ma Jana uznać za heretyka, bo Jan nie trzyma się ściśle litery ST?
1. Jeśli uznasz, że Henryk Jana powinien mieć za heretyka, dość mocno podważysz luteranizm i w ogóle chrześcijaństwo.
2. Jeśli uznasz, że Henryk powinien Janowi zaufać, choć Jan opowiada NOWOŚCI, to na tej samej zasadzie odbierzesz sobie prawo krytyki nowych objawień na tej tylko podstawie, że to NOWOŚCI.
Można widzieć SPRZECZNOŚCI między Biblią a nowszymi objawieniami, a można te sprzeczności usuwać tak, jak luteranie usuwają z relacji między NT a ST to, co ateiści nazywają sprzecznościami. 
-----------
Mówiąc dokładnie to samo innymi słowami:
Gdyby dawni ludzie zachowywali Twoje metody rozumowania, luteranizm nigdy by nie powstał. Gdybyś Ty zachowała ich metody rozumowania, nie mogłabyś tak ostro krytykować objawień nie wczytawszy się w ich przesłanie. W szczególności nie mogłabyś się opierać tylko na autorytecie tej a nie innej teologii. Żydzi mają teologię, katolicy teologię, muzułmanie teologię. Same prawdy, nie? 
I tak może masz rację, może jej nie masz, tego nie dojdziemy. Natomiast jakość argumentacji jest niziutka. Twoje argumenty stosowane dawniej zabijają luteranizm. Są nie do utrzymania na gruncie luteranizmu inaczej niż dzięki daleko idącej hipokryzji (to znaczy: dawni ludzie mogli interpretację zmieniać, nowe teksty dodawać, ale skoro taki super świetny luteranizm zaistniał, to żaden nowy człowiek poza takimi super luteranami nic już dodać nie może, mamy wyłączność na decydowanie, komu się Bóg objawia).
Ten fragment w nawiasie opisuje oczywiście z jednej strony dobrą wolę walki z fałszywymi prorokami, z drugiej nieskończoną próżność ludzi religijnych.
Kizia75 napisał/a:Nie mam tyle pewności siebie, żeby polegać wyłącznie na swoich przeczuciach mając świadomość, że nie jestem teologiem.
Innymi słowy - masz aż tyle pewności siebie, by polegać wyłącznie na swoim przeczuciu, gdy masz zaakceptować akurat teologię luterańską, a nie jakąś inną? 
Widzisz, mówiąc "X wie to lepiej ode mnie" może ufasz wiedzy osoby X w jakimś temacie, ale jednocześnie ufasz swojemu wrażeniu, że wiesz, która osoba więcej wie. Jednocześnie zatem stwierdzasz, że choć masz wiedzy mniej niż X spokojnie Ci tej wiedzy wystarcza, by ocenić, ile ma jej X. 
---
Na końcu, Kizia75, piszesz o ukłonie w stronę Bogini Matki. Jeśli skrytykujesz ten ukłon, znów zabijesz połowę judaizmu i połowę chrześcijaństwa, bo w tych religiach jest od groma zapożyczeń z innych religii.
Grunt to metoda. 
Jeśli się wyłączyłaś, to po prostu nie pisz, zamiast śmiecić na forum kopiowaniem tego, co jest powyżej i co ludzie zainteresowani rozmową przeczytali.
Co teraz, będziesz śledzić wątek i kopiować tekst, jak to się z niego wycofałaś? Miejże trochę litości. 