dewotyzm - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 80 z 80 ]

66 Ostatnio edytowany przez Kizia75 (2011-12-02 10:30:46)

Odp: dewotyzm

Idąc waszym tokiem  myślenia, nie należy czytać żadnych teologicznych książek, artykułów na stronach biblijnych, słuchać wykładów biblistów czy teologów, po co, sami jesteśmy najmądrzejsi. Stosując waszą logikę, teologia w ogóle nie jest nam potrzebna. Nie mam tyle pewności siebie, żeby polegać wyłącznie na swoich przeczuciach mając świadomość, że nie jestem teologiem. Dużo czytam na tematy teologiczne (nie tylko ewangelickie, uwielbiam np. katolickiego publicystę Szymona Hołownię) i śmiem twierdzić że mam jako takie podstawy podstaw. Przykłady i argumenty które podawałam nie wyssałam sobie z palca, i myślę, że teologowie katoliccy, którzy badali rzekome objawienia Vassuli i mają co do nich wątpliwości, mają jednak deko większą wiedzę teologiczną od was (bez urazy).
A propos jestem ewangeliczką (luteranką).  Maria (Maryja) jest dla mnie siostrą bardziej niż matką, nie można powiedzieć że jej nie akceptuję, bo jest dla mnie wzorem pokory i posłuszeństwa wobec Boga. Jest pierwszą wśród ludzi wobec Boga, tak ja Ją pojmuję. Wśród LUDZI podkreślam. Traktowanie Jej jako towarzyszki Jezusa Chrystusa, dodawanie boskich przymiotów i zdolności (bądź co bądź Maria jest stworzeniem a Jezus Chrystus - Bóg jej Stwórcą), w takim zakresie jak to głosi Vassula jest jakimś ukłonem w kierunku kultu bogini matki, albo Izydy czy czegoś w tym stylu, no cóż w każdym razie zaczynam się zastanawiać czy to jeszcze jest chrześcijaństwo dziewczyny. 
elutka86 "Ale no każdy ma swoją wolę i każdy wierzy w to co chce smile"

Catherine: "ja nie deklarowałam się jako osoba głęboko wierząca, raczej nad sobą pracująca ? jak każdy inny człowiek smile Niby slogan a potrafiący rozleniwić człowieka już na samym początku drogi."
Też byłam poszukująca (nadal jestem) ale miałam w sobie na tyle  świadomości a jednocześnie pokory, że nie szukałam po omacku, zapytałam osób mających jakieś pojęcie o teologii o polecane opracowania, książki i dużo się modliłam o wskazanie właściwej drogi. Biblia też była dla mnie księgą pełną sprzeczności i i zagadek, teraz coraz bardziej Ją rozumiem. Czytam ją według pewnego kilkuletniego planu, który podpowiedział mi pewien studiujący teologię kolega - notabene katolik smile.
Nie obraź się Catherine, ale odnoszę wrażenie, że może jesteś poszukującą, ale po omacku, a takie osoby najłatwiej zwieść.
Albo sobie to weźmiesz do przemyślenia, albo nie, twoja sprawa. Ja się już w każdym razie wyłączam z tego wątku, który lekko zboczył z tematu smile bo nie mam zamiaru się z wami kłócić.
Pozdrawiam.

Zobacz podobne tematy :

67

Odp: dewotyzm

Kiziu to jest Chrześcijaństwo smile Wiesz ja mogę powiedzieć, że należy być Chrześcijaninem i tylko Chrześcijaninem, ale każdy człowiek ma wolną wolę i nie można zmusić nikogo do niczego smile
Myślę jednak, że wierzymy w tego samego Boga, więc o co ten spór? smile
Ty traktujesz MARYJĘ jak siostrę a ja jak Mamę smile I tak rodzina i tak wink

68

Odp: dewotyzm
Kizia75 napisał/a:

Idąc waszym tokiem  myślenia, nie należy czytać żadnych teologicznych książek, artykułów na stronach biblijnych, słuchać wykładów biblistów czy teologów, po co, sami jesteśmy najmądrzejsi. Stosując waszą logikę, teologia w ogóle nie jest nam potrzebna. Nie mam tyle pewności siebie, żeby polegać wyłącznie na swoich przeczuciach mając świadomość, że nie jestem teologiem. Dużo czytam na tematy teologiczne (nie tylko ewangelickie, uwielbiam np. katolickiego publicystę Szymona Hołownię) i śmiem twierdzić że mam jako takie podstawy podstaw. Przykłady i argumenty które podawałam nie wyssałam sobie z palca, i myślę, że teologowie katoliccy, którzy badali rzekome objawienia Vassuli i mają co do nich wątpliwości, mają jednak deko większą wiedzę teologiczną od was (bez urazy).
A propos jestem ewangeliczką (luteranką).  Maria (Maryja) jest dla mnie siostrą bardziej niż matką, nie można powiedzieć że jej nie akceptuję, bo jest dla mnie wzorem pokory i posłuszeństwa wobec Boga. Jest pierwszą wśród ludzi wobec Boga, tak ja Ją pojmuję. Wśród LUDZI podkreślam. Traktowanie Jej jako towarzyszki Jezusa Chrystusa, dodawanie boskich przymiotów i zdolności (bądź co bądź Maria jest stworzeniem a Jezus Chrystus - Bóg jej Stwórcą), w takim zakresie jak to głosi Vassula jest jakimś ukłonem w kierunku kultu bogini matki, albo Izydy czy czegoś w tym stylu, no cóż w każdym razie zaczynam się zastanawiać czy to jeszcze jest chrześcijaństwo dziewczyny. 
elutka86 "Ale no każdy ma swoją wolę i każdy wierzy w to co chce smile"
Właśnie.
Catherine: "ja nie deklarowałam się jako osoba głęboko wierząca, raczej nad sobą pracująca ? jak każdy inny człowiek smile Niby slogan a potrafiący rozleniwić człowieka już na samym początku drogi."
Też byłam poszukująca (nadal jestem) ale miałam w sobie na tyle  świadomości a jednocześnie pokory, że nie szukałam po omacku, zapytałam osób mających jakieś pojęcie o teologii o polecane opracowania, książki i dużo się modliłam o wskazanie właściwej drogi. Biblia też była dla mnie księgą pełną sprzeczności i i zagadek, teraz coraz bardziej Ją rozumiem. Czytam ją według pewnego kilkuletniego planu, który podpowiedział mi pewien studiujący teologię kolega - notabene katolik smile.
Nie obraź się Catherine, ale odnoszę wrażenie, że może jesteś poszukującą, ale po omacku, a takie osoby najłatwiej zwieść.
Albo sobie to weźmiesz do przemyślenia, albo nie, twoja sprawa. Ja się już w każdym razie wyłączam z tego wątku, który lekko zboczył z tematu smile bo nie mam zamiaru się z wami kłócić.
Pozdrawiam.

69 Ostatnio edytowany przez heathcliff (2011-12-02 11:18:55)

Odp: dewotyzm
Kizia75 napisał/a:

Idąc waszym tokiem  myślenia, nie należy czytać żadnych teologicznych książek, artykułów na stronach biblijnych, słuchać wykładów biblistów czy teologów, po co, sami jesteśmy najmądrzejsi. Stosując waszą logikę, teologia w ogóle nie jest nam potrzebna.

Nic podobnego.
Zauważyłem prosty fakt, że Twoim zdaniem (!) Biblia nie powstała w mniej niż sekundę. Ty jednak (bez przemyślenia) zaprotestowałaś, boś tego prostego faktu nigdzie u teologów nie wyczytała. To nie jest fakt zaawansowanej teologii, wystarczy być świadomym, że Mojżesza i Jana apostoła dzieli nieco czasu.
Stąd oczywisty wniosek, że Bóg nie zaserwował ludzkości Biblii na raz.

Bóg starotestamentowy okrutny jest, gniewać się może, w ogóle jest taki trochę prymitywnie rozumiany. NT i późniejsze jeszcze komentarze pozwalają reinterpretować ST, podobnie zresztą Żydzi dopracowali się całkiem wielu komentarzy cywilizujących i uspójniających Boga.
Późniejsze teksty wpływają na rozumienie wcześniejszych tekstów. (Ateista powie, że późniejsze teksty w ogóle są sprzeczne ze starszymi i cała religia to tylko pic na wodę i maskowanie, a ludzie religijni odczytują przesłanie w całości, interpretują, wczytują się, jedne zdania starają się rozumieć w kontekście innych zdań i takie tam rzeczy robią.) Nie mówię nic niechrześcijańskiego stwierdzając, że nauki Boga dla ludzkości, które dziś wyczytuje się z Biblii, nie były zaserwowane na raz. Ty zaś obrażasz ludzki rozum (i jego Stwórcę) pisząc coś przeciwnego. smile

Nie sądziłem, że możesz mieć z prostym faktem taki kłopot, ale możesz, więc poszło tyle wyjaśnień.

Skoro już wiemy, że przesłanie od Boga nie pojawiło się na świecie w postaci gotowych Biblii jakiegoś wydawnictwa w jakiejś wersji językowej, a było całym procesem kontaktu Boga z ludźmi, można sobie zadać pytanie: czy to proces zakończony?
Ktoś mógł uznać, że pierwsze księgi ST to całość, ktoś inny dopuścił dalsze teksty. Wyobraź sobie sąsiada Jana apostoła, nazwijmy go szewcem Henrykiem. Szewc Henryk zna ST, a tu mu wyskakuje jakiś Jan, nie całkiem normalnie mówi, starszy mocno, czy to natchniony czy z demencją, i dodaje do znanej Biblii jakieś teksty. Wierzyć mu czy nie wierzyć? Wszak tego, co ten Jan opowiada, zupełnie się nie da wywieść ze ST. Szewc Henryk może Janowi uwierzyć, a może mu nie uwierzyć. Ale czy powiesz, że szewc Henryk ma Jana uznać za heretyka, bo Jan nie trzyma się ściśle litery ST?

1. Jeśli uznasz, że Henryk Jana powinien mieć za heretyka, dość mocno podważysz luteranizm i w ogóle chrześcijaństwo.
2. Jeśli uznasz, że Henryk powinien Janowi zaufać, choć Jan opowiada NOWOŚCI, to na tej samej zasadzie odbierzesz sobie prawo krytyki nowych objawień na tej tylko podstawie, że to NOWOŚCI.

Można widzieć SPRZECZNOŚCI między Biblią a nowszymi objawieniami, a można te sprzeczności usuwać tak, jak luteranie usuwają z relacji między NT a ST to, co ateiści nazywają sprzecznościami. smile


-----------

Mówiąc dokładnie to samo innymi słowami:
Gdyby dawni ludzie zachowywali Twoje metody rozumowania, luteranizm nigdy by nie powstał. Gdybyś Ty zachowała ich metody rozumowania, nie mogłabyś tak ostro krytykować objawień nie wczytawszy się w ich przesłanie. W szczególności nie mogłabyś się opierać tylko na autorytecie tej a nie innej teologii. Żydzi mają teologię, katolicy teologię, muzułmanie teologię. Same prawdy, nie? smile
I tak może masz rację, może jej nie masz, tego nie dojdziemy. Natomiast jakość argumentacji jest niziutka. Twoje argumenty stosowane dawniej zabijają luteranizm. Są nie do utrzymania na gruncie luteranizmu inaczej niż dzięki daleko idącej hipokryzji (to znaczy: dawni ludzie mogli interpretację zmieniać, nowe teksty dodawać, ale skoro taki super świetny luteranizm zaistniał, to żaden nowy człowiek poza takimi super luteranami nic już dodać nie może, mamy wyłączność na decydowanie, komu się Bóg objawia).
Ten fragment w nawiasie opisuje oczywiście z jednej strony dobrą wolę walki z fałszywymi prorokami, z drugiej nieskończoną próżność ludzi religijnych.



Kizia75 napisał/a:

Nie mam tyle pewności siebie, żeby polegać wyłącznie na swoich przeczuciach mając świadomość, że nie jestem teologiem.

Innymi słowy - masz aż tyle pewności siebie, by polegać wyłącznie na swoim przeczuciu, gdy masz zaakceptować akurat teologię luterańską, a nie jakąś inną? smile

Widzisz, mówiąc "X wie to lepiej ode mnie" może ufasz wiedzy osoby X w jakimś temacie, ale jednocześnie ufasz swojemu wrażeniu, że wiesz, która osoba więcej wie. Jednocześnie zatem stwierdzasz, że choć masz wiedzy mniej niż X spokojnie Ci tej wiedzy wystarcza, by ocenić, ile ma jej X. smile

---

Na końcu, Kizia75, piszesz o ukłonie w stronę Bogini Matki. Jeśli skrytykujesz ten ukłon, znów zabijesz połowę judaizmu i połowę chrześcijaństwa, bo w tych religiach jest od groma zapożyczeń z innych religii. smile Grunt to metoda. smile

Jeśli się wyłączyłaś, to po prostu nie pisz, zamiast śmiecić na forum kopiowaniem tego, co jest powyżej i co ludzie zainteresowani rozmową przeczytali. smile Co teraz, będziesz śledzić wątek i kopiować tekst, jak to się z niego wycofałaś? Miejże trochę litości. wink

70

Odp: dewotyzm

Heathcliff, post się skopiował niechcący gdy go edytowałam.
Nie zamierzam się już wypowiadać (chociaż mnie korci), bo to nie ma sensu. Tylko będziemy się kłócić. Kompletnie nie rozumiesz o co chodzi, trudno.
Pa, pa smile.

71 Ostatnio edytowany przez heathcliff (2011-12-02 12:35:50)

Odp: dewotyzm
Kizia75 napisał/a:

Heathcliff, post się skopiował niechcący gdy go edytowałam.
Nie zamierzam się już wypowiadać (chociaż mnie korci), bo to nie ma sensu. Tylko będziemy się kłócić. Kompletnie nie rozumiesz o co chodzi, trudno.
Pa, pa smile.

Wcale się nie wypowiedziałaś, choć korciło, stąd kolejny post? smile
(Jeśli I TAK musisz coś napisać, to może już dotyczyć tematu. Nie robisz mi wielkiej krzywdy zaprzestając pisania sensownie, a pisząc w nieskończoność - to już trzeci raz z rzędu - że przestajesz pisać, ale zaśmiecasz nieco forum. Żeby nie pisać można użyć sprawdzonej metody niedotykania klawiatury. Ja po braku postów się zorientuję, że nie piszesz, nie musisz co godzinę pisać do mnie, że nie piszesz, żebym pamiętał.)

Próżności jest strasznie dużo w ludziach religijnych. Mogą sobie wierzyć, ale jakoś im nieustannie palce wstukują coś o rozumieniu, jakby te wszelkie religijne poglądy nie były nieudowadnialne i zależne tylko od wiary. Zrozumieć można na przykład to, że się raz metody akceptuje, innym razem nie, byle utrzymać religię w stanie nienaruszonym. Ten proces rozumiem, bo go widzę co najmniej raz dziennie (za dużo ostatnio siedzę na forum), jeśli religia jest przed prawdą czy rozumem to mamy zwykłe poświęcanie mniej ważnego dla ważniejszego i to zrozumieć łatwo. Sam na przykład nieustannie poświęcam moje religijne przypuszczenia, gdy ulegają logice. wink

72 Ostatnio edytowany przez Catherine2011 (2011-12-05 03:04:51)

Odp: dewotyzm

Kizia75 Niepotrzebnie unosisz się smile Emocje, które ujawniają się w nas, przy wypowiedziach różnych osób, mają różną swoją przyczynę. Przy konfrontacji poglądów dochodzi bowiem do niezrozumienia intencji drugiego człowieka. Może to być również sygnał, że należałoby przemyśleć swoje stanowisko w danej sprawie. Często emocje są zapowiedzią zmian naszych poglądów, dotarcia do nas czegoś, czego dotychczas nie rozumieliśmy i od razu negowaliśmy.
Nikt nie lubi szufladkowania ludzi (ten jest taki ?a ten owaki?), przeciw temu zawsze rośnie w nas bunt, bo człowiek ma prawo rozwijać się! Wobec tego dlaczego nasze myślenie oraz poglądy staramy się ucisnąć w szufladzie z napisem ?constans? (stałe-nie podlegające zmianie)? Niech ten napis dotyczy wierności lecz nie naszego myślenia, bo oznaczałoby to naszą rezygnację z  rozwoju ? oczywiście na własne życzenie i według własnej woli. Czasami tak jest, że jeśli coś nas bardzo drażni (poglądy innych osób) ? to trzeba zastanowić się: Dlaczego? Co nas dokładnie drażni w tych wypowiedziach? Czy drażni nas sposób zwracania się do nas, czy coś całkiem innego? Dlaczego denerwujemy się i tracimy spokój? A może trzeba nam jeszcze coś przemyśleć?
Trzeba także zastanowić się nam, kto odpowiada za nasze własne myśli? Czy powinniśmy całkowicie, bez zastanowienia, poddawać się kierownictwu ludzi z zewnątrz? Cóż bezbłędnym kierownictwem mogę powiedzieć, że jest poddanie się woli Boga ? w każdym względzie!
Natomiast, czy nasze myślenie i odczuwanie ma być zależne od teologów, księży?? A jeśli oprócz powołania ? charyzmatycznych księży, są również tacy, którzy traktuję posługę jako zawód? Idąc dalej tym wątkiem: jeśli jako zawód ? to podobnie może wyglądać jak w przypadku innych zawodów, tj. wśród lekarzy, prawników, nauczycieli, naukowców, kucharzy, policjantów, itd.: są tacy, którzy są oddani swojej pracy i tacy, którzy nie do końca się angażują. Nie chcę tutaj zachwiać wiary w duszpasterzy ? nie o to mi chodzi ? wręcz przeciwnie uważam, że nie powinniśmy nigdy skupiać się na tych ostatnich. Byłoby to wówczas tak (teraz będzie kulinarne porównanie) jakbyśmy jedząc obiad skupili się na mniej smacznych przystawkach ? a przecież obiad może być bardzo smakowity i przepyszny nawet bez tych przystawek. Bardzo dużo osób nie chce nawet posmakować obiadu, bo przeszkadzają im przystawki ? dla własnej szkody, bo obiad wspaniały i można się nim najeść do syta smile Myślę tutaj o ateistach, którzy tłumaczą, że przestali chodzić do kościoła, bo im księża przeszkadzają smile
Podsumowując: aby wierzyć i ufać Bogu ? nie musimy zamrażać swoich myśli i czekać na lepsze czasy, które nastąpią dla wszystkich objawień i orędzi, bo możemy długo czekać (zwłaszcza patrząc na to, iż objawienia w Garabandal i orędzia Vassuli - zawierają teksty skierowane do duszpasterzy), więc jest to bardzo kontrowersyjny temat (wymagający ogromnej pokory).
Kizia75 każdy może mieć inne poglądy, lecz musi je również umieć obronić w inny sposób niż poniżej zestawione Twoje slogany:

Kizia75 napisał/a:

?Nie mam tyle pewności siebie, żeby polegać wyłącznie na swoich przeczuciach mając świadomość, że nie jestem teologiem.
?Teologowie katoliccy, którzy badali rzekome objawienia Vassuli i mają co do nich wątpliwości, mają jednak deko większą wiedzę teologiczną od was (bez urazy).
?Też byłam poszukująca (nadal jestem) ale miałam w sobie na tyle  świadomości a jednocześnie pokory, że nie szukałam po omacku, zapytałam osób mających jakieś pojęcie o teologii o polecane opracowania, książki i dużo się modliłam o wskazanie właściwej drogi. Nie obraź się Catherine, ale odnoszę wrażenie, że może jesteś poszukującą, ale po omacku, a takie osoby najłatwiej zwieść.

Cóż, ręce mi opadły na taką argumentację. Ale skoro mi opadły na klawiaturę smile (taki żart) ? to odpowiem na dwie sprawy:
1.  Objawienia Vassuli już są uznane przez wielu księży: piszą o autentyczności Jej objawień, jeżdżą z Nią i przed Jej wystąpieniami przekazują słowo wstępne (rys postaci), itd. 
2. Nie napisałam, że jestem ?poszukująca? (musisz dokładniej czytać, bo to już kolejne zafałszowanie cudzej wypowiedzi), lecz ?pracująca?. A przy okazji: znów skupiasz się na osobie a nie na treści (zupełnie niepotrzebnie). Ale skoro piszesz o tym to odpowiem, że czuję się ?odnaleziona? - a ze swojej strony ?pracująca? nad tym, by nie zaprzepaścić ?odnalezienia?.
Na resztę wątpliwości wydaje mi się, że dosyć jasno odpowiedziałem już na początku mojej wypowiedzi.
Jeszcze odniosę się do Twoich Kizia75 słów odnoszących się do Matki Bożej (wybrałam dwa wątki):

Kizia75 napisał/a:

?W Piśmie Świętym jest napisane, że Jezus uniżył się biorąc ciało z ziemskiej kobiety, na tym polegało spełnienie proroctwa,?

Kizia75 napisał/a:

? Traktowanie Jej jako towarzyszki Jezusa Chrystusa, dodawanie boskich przymiotów i zdolności (bądź co bądź Maria jest stworzeniem a Jezus Chrystus - Bóg jej Stwórcą), w takim zakresie jak to głosi Vassula jest jakimś ukłonem w kierunku kultu bogini matki, albo Izydy czy czegoś w tym stylu, no cóż w każdym razie zaczynam się zastanawiać czy to jeszcze jest chrześcijaństwo dziewczyny.

Piszesz, że Matkę Bożą traktujesz jako siostrę ? a z tych słów pogardą wieje. W pierwszym wątku ? między wierszami można odczytać, że Jezus wziął ?powłokę ciała? z jakiejś ziemskiej kobiety a w drugim bardzo ranisz nasze uczucia katolickie porównując Matkę Bożą do Izydy a dalej piszesz jeszcze gorzej: ?czy czegoś w tym stylu?. Nie ?Kogoś?, tylko ?czegoś?. Proszę abyś na drugi raz uważała na słowa. Sama mam znajomych z każdego właściwie wyznania i bez (ateiści), lecz zważam na słowa i na dodatek powiem, że nie muszę się gimnastykować w tym względzie (czyt. sztucznie zachowywać), bo wypływa to z poszanowania drugiego człowieka i jest naturalne.
Na koniec chciałabym jeszcze powiedzieć, że trafnie to wszystko podsumowała elutka86 ? jednym zdaniem, że to jest właśnie chrześcijaństwo. Krótko i na temat i pięknie smile i dodam, że każdy może poczuć się ?odnaleziony? jeśli do serca weźmie sobie poniższe słowa (cytat słów Jezusa-kierowanych do nas wszystkich-podyktowanych w orędziach Vassuli smile ).
"Przyjdź porozmawiać ze Mną. Mówić do Mnie to modlić się, modlić się sercem". "Jestem... i słucham twojego serca. Mów do Mnie. Wyobraź sobie, że idziesz odwiedzić jedną z przyjaciółek, oczekującą z niecierpliwością, aby cię zobaczyć. Czy w czasie spotkania z nią pozostaniesz sztywna i zamknięta? Czy nie podejdziesz raczej do niej, aby przyjąć ją ciepło pocałunkiem? Czy nie usiądziecie potem, aby porozmawiać? Czy będziesz siedzieć w milczeniu? Oczywiście, że będziesz mówić! Chciałbym, abyś była taka wobec Mnie, kiedy przychodzisz Mnie odwiedzić w Moim Domu. Pragnę odczuwać radość w twoim sercu za każdym razem, kiedy Mnie spotykasz. Chcę usłyszeć twoje serce mówiące do Mnie. Mówić do Mnie, twojego Boga - to modlić się. Przylgnę uchem do twoich warg i przyjmę każde słowo jak krople miodu".
"Nie módlcie się w pośpiechu. Dbajcie o skupienie i módlcie się wolniej, patrząc na Mnie. Ja jestem Obecny. Niech dotrą do Mnie wasze modlitwy. Przyjdźcie, gorąco pragnę być z wami. Nie śpieszcie się zatem i nie bądźcie niecierpliwi, gdy się modlicie". "Nie śpiesz się... Ja słucham, ale ty zachowujesz się tak, jakbyś myślała, że zaraz odejdę, i dlatego się śpieszysz... Zwolnij i medytuj nad każdym słowem modlitwy?.

Miłej nocy smile

73 Ostatnio edytowany przez elutka86 (2011-12-05 11:11:37)

Odp: dewotyzm

Cetherine aż mnie dreszcze przeszły smile Fajne orędzie...
Dziękuję za miłe słowo smile

74

Odp: dewotyzm

Każdy następny post, który będzie odbiegał od tematu wątku zostanie usunięty w całości. Ja prosić wiecznie nie będę.
Dziękuję za dostosowanie się do mojej uwagi.
moderatorka apoteoza

75 Ostatnio edytowany przez Cli (2012-01-02 21:51:30)

Odp: dewotyzm

Tak, jest w moim otoczeniu wiele takich osób. To są ludzie, którzy odwracają się od drugiego człowieka, który jest w największej potrzebie, od chorych, biednych, cierpiących, którzy proszą o pomoc. Jeszcze ich znieważają, traktują delikatnie mówiąc bez szacunku. I nie wierzą w cuda, w wszechmoc Boga, w możliwość wymodlenia cudu.To są ludzie, którzy tak naprawdę nie mają wiary i Boga w sercu.

76

Odp: dewotyzm
Barbara122 napisał/a:

Czy spotkaliscie sie z takimi ludzmi ,ktorzy podkreslaja na kazdym kroku swoja religijnosc, stale pouczaja innych,uwazaja sie za lepszych, bo chodza prawie codziennie do kosciola ,a w zyciu wlasciwie nie stosuja zadnej z zasad katolickich?
Niestety nie zawsze mozna sie od nich uwolnic,szczegolnie gdy sa z naszej bliskiej rodziny.
Z takimi ludzmi nie da sie normalnie zyc.Jak radzic sobie z takimi ludzmi zeby przy nich nie zwariowac?

Na każdym kroku spotykam takich ludzi....od dzieciństwa....
To aż strach się bać....

77

Odp: dewotyzm

znam taką co pod krzyżem klęka i jak mnie spotka to śpiewka kiedy ślub i czystość powinnam zachować muszę się przyznać że byłam pod jej wpływem i co  bym sobie życia nie zniszczyłam ubierałam się strasznie długie spódnice a na facetów patrzałam że ino kobiety chcą wykorzystać ta pani ma już problemy chyba ze sobą miałam koleżankę teraz mam do niej trochę żal poznałam ją jak miałam 21 lat gadała że tylko sex po ślubie i tak szukałam i nie znalazłam sama jak twierdzi przespała się byłym mężem przed ślubem potem o niego uciekła bo pił i bił ją z małymi dziećmi zawsze twierdziła że chłop do niczego nie potrzebny teraz poznała jakiegoś i nie miała jakiegoś problemu do łóżka sama chciała minie pouczać a sama to robi gdzie sens ja teraz mam problemy przez nią ostatnio jej powiedziałam że ma stanąć pod jakimś zakładem co faceci robią z transparentem po tytułem jestem dziewicą umów się za mną i ma napisać ile umówiło ile wyśmiało a ile ją olało zostało bez odpowiedzi ja nie wyśmiewam poglądów jakie ma ale świat się zmienia a duchowni też to robą niektórzy pozdrawiam

78

Odp: dewotyzm

Ja równiez miałam w swojej rodzinie taką "pobożną" osobę... je miałam z nią zbyt dobrych kontaktów, ponieważ jej pobożnośc polegala na zwracaniu uwagi jedynie mi (byłam źle wychowana), inne osoby te które bardziej akceptowała, "kochała" były "dobrze wychowane mimo wszystko".

p.s.
koleżanko jo-joasia, proszę Cię stawiaj chociaż przecinki w swoich postach, bo nie da się ich czytać...

79

Odp: dewotyzm

Dewotyzmu trzeba bardzo wystrzegać się!
Chodzi o to aby iść w kierunku wiary ? tej prawdziwej a nie tej przekłamanej formą zewnętrzną. Fundamentem prawdziwej wiary jest miłość a dewotyzm jest wiarą w krzywym zwierciadle odbitym. To podejmowanie wysiłków nad zachowaniem tylko formy wiary - jak foremka do ciasta jest pusta ? tak dewotyzm też jest pusty. Lecz, gdy w tej foremce znajdzie się ciasto, które MIŁOŚCIĄ jest i gdy będziemy doglądać aby to ciasto dobrze wyrosło a później aby dobrze upiekło się ? to już pracujemy nad prawdziwą WIARĄ, którą ciągle trzeba weryfikować (jak to ciasto ? w czasie wyrastania i podczas pieczenia). Dopiero tak pielęgnowana miłość do Boga i do drugiego człowieka (weryfikowana przez Boga poprzez nasze sumienia) zapewni smakowite ciasto, którym nie tylko my się będziemy mogli najeść. Bo miłość nie ogranicza się do jednego serca, ona w jednym sercu już się nie mieści, a wychodząc poza serce dotyka innych ? naszych znajomych, rodzinę, nieznane nam wcześniej osoby ? ciepłem i dobrocią (a nie oceną i krytyką ? jak w przypadku dewotyzmu).
Jak mamy utworzyć JEDNOŚĆ ? jak wciąż krytykujemy się? Przecież to nie jest budujące lecz dołujące. Jak coś można w ogóle stworzyć RAZEM jak jedni na drugich patrzą wilkiem i panuje wszędobylska zazdrość i zawiść?! 
Dewotyzm wywołuje spustoszenie - w całym otoczeniu. Dotyka całe rodziny, ale również ludzie cierpią przez dewotyzm osobiście, bo choć modlą się to zapominają, że najważniejszym przesłaniem w Piśmie Świętym jest przekazywanie sobie MIŁOŚCI!

??Gdybym mówił językami ludzi i aniołów, a miłości bym nie miał, stałbym się jak miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący. Gdybym też miał dar prorokowania i znał wszystkie tajemnice, i posiadał wszelką wiedzę, i wszelką możliwą wiarę, tak iżbym góry przenosił, a miłości bym nie miał, byłbym niczym. I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją, a ciało wystawił na spalenie, lecz miłości bym nie miał, nic bym nie zyskał??.

Ostatnio ktoś mi powiedział, że nie lubi osób wierzących, bo ma taki przykład w rodzinie, że ??kobieta ciągle na okrągło czyta Pismo Święte a w domu ma syf, dzieci chodzą na ulicę i z nudów robią różne głupie rzeczy z rówieśnikami a mąż może robić sobie, co tylko chce, bo Ją to nie obchodzi, bo czyta Pismo Święte?.
To nie jest wiara !!!
To jest DEWOTYZM !!!
Jak to odróżnić? Bardzo łatwo, bo to zachowanie rani drugiego człowieka. Miłość nie rani!!!

??Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest. Miłość nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą; nie dopuszcza się bezwstydu, nie szuka swego, nie unosi się gniewem, nie pamięta złego; nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz współweseli się z prawdą. Wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma. ?Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość, te trzy; z nich zaś największa jest miłość?.

Jeśli ktoś jest w związku małżeńskim i przysięgał w kościele: ?na dobre i na złe? ? to nie znaczy, że ma tej drugiej osobie fundować złe aby wypełnić przysięgę wink
A tak na poważnie - ta osoba ma obowiązki wobec współmałżonka, wobec dzieci, których nie może zaniedbać. Niech ta osoba zawsze wstaje godzinę wcześniej, gdy rodzina śpi i czyta rano Pismo Święte ale nie może zaniedbywać swojej rodziny i swojego domu, bo krzywdzi osoby najbliższe.
Tam, gdzie nie ma miłości nie ma prawdziwej wiary jest dewotyzm, który tak jak wyżej napisałam jest przekłamaniem prawdziwości zasad wiary i uderza w każdy aspekt z Pisma Świętego. Przecież w Starym Testamencie jest nawet o wychowaniu dzieci, że ?musisz wychowywać abyś się nie zawstydził swojego syna?.
Dewotyzm to jak choroba, dlatego warto zadawać sobie ciągle trud badania naszego serca, czy nie chce się tam wkraść pycha, która prowadzi do oceniania, krytyki, obgadywania innych. Jeśli to nam zdarzy się trzeba własnymi słowami prosić Boga aby pomógł nam nie iść w stronę dewotyzmu lecz w stronę miłości ? JEGO MIŁOŚCI pełnej wszystkiego: cierpliwości, empatii, dobroci, czułości, tolerancji, spokoju, radości, itd.
Smutne są te wypowiedzi na netkobiety i z całego serca chciałabym pocieszyć, że wierzący ludzie to nie koniecznie osoby o skłonnościach do dewotyzmu lecz takie, które by Was teraz przytuliły. Trudno jednakże wymazać te wszystkie zdarzenia, bo to już przeszłość lecz jeśli w przyszłości coś takiego miałoby miejsce ? to nie podejmujcie dyskusji z tymi osobami,  potraktujcie te osoby z wyrozumiałością, że są niedowidzące. Proszę abyście też nie manifestowali pogardy lub lekceważenia im, bo oni nie widzą tego wszystkiego. Potraktujcie te osoby jakby miały chustkę na oczach okazujcie im miłosierdzie aby samemu nie popaść w dewotyzm. Stawianie siebie ponad innych jest dewotyzmem i tak zwracając komuś uwagę sami możemy popaść w dewotyzm ? trzeba uważać.
Z całego serca życzę wszystkim nam abyśmy spotykali na swoich drogach życiowych tylko ludzi wiary i abyśmy sami ustrzegli się dewotyzmu ? abyśmy w te sidła przekłamanej wiary nigdy nie wpadli!   
Cieplutko pozdrawiam wink
Catherine2011

Posty [ 66 do 80 z 80 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024