Czy spotkaliscie sie z takimi ludzmi ,ktorzy podkreslaja na kazdym kroku swoja religijnosc, stale pouczaja innych,uwazaja sie za lepszych, bo chodza prawie codziennie do kosciola ,a w zyciu wlasciwie nie stosuja zadnej z zasad katolickich?
Niestety nie zawsze mozna sie od nich uwolnic,szczegolnie gdy sa z naszej bliskiej rodziny.
Z takimi ludzmi nie da sie normalnie zyc.Jak radzic sobie z takimi ludzmi zeby przy nich nie zwariowac?
Moja eks niedoszła teściowa własnie taka była... latała każdego dnia do Kościoła, wciaz mówila o religijnosci aa diabła miała za skórą ...
Biła swoje dzieci, wciaz sie kłóciła i mieszała sie w nie swoje sprawy dlatego też zepsuła mój były związek..
Niestety tacy ludzie są wśród nas. Miałam kiedyś taką sąsiadkę ,która przed wyjściem do kościoła musiała zawsze zwyzywac swojego męża tak aby całe osiedle słyszało. A potem jak gdyby nigdy nic szli pod rączke do kościoła i saiadali w pierwszej ławce, a żeby było mało tego przystępowali do komuni. No cóż tak niestety jest , że ,,niewidzimy swego pod nosem a czyjeś pod lasem,,.
Ja nie zwracam uwagi na takie osoby, dopóki nie wtrącają się w moje sprawy. Nie mi oceniać czy ktoś postępuje zgodnie ze swoją wiarą czy nie. Przyznać jednak muszę, że do szału doprowadza mnie przekonanie, że wszyscy muszą w tym kraju być katolikami i muszą postępować w zgodzie z tą wiarą. Przykład banalny, ale odzwierciedla o co mi chodzi - pewna pani idąca ulicą poczuła się oburzona, że myję okna w niedzielę. Co jej do tego? Dlaczego z góry zakłada, że jestem wierząca?
W każdej sprawie trzeba zachować umiar. Ale jeśli tym ludziom to odpowiada i nikomu nie szkodzą to czemu nie.
Dla wielu szczególnie starszych wdów, kościól to taki punkt odniesienia w życiu, coś co zajmuje im czas i myśli.
Jednak znam pare osób które chodzą do kościoła bardzo często i są naprawde wspaniałymi osobami żyjącymi wiarą, wtedy nie jest to dla mnie dewotyzm, tylko potrzeba i sposób realizacji w wierze.
Szczurunia masz racje, chodzi wlasnie o takie sytuacje,ktore opisalas.Mi tez by to nie przeszkadzalo gdyby nie takie wlasnie zachowania ludzi ,ktore sa jakby typowe dla osob ,ktore nazywa sie dewotami. Jesli spotykamy sie z takimi sytuacjami od czasu do czasu to mozna zignorowac, ale jesli na podobne uwagi narazeni jestesmy prawie codziennie to juz problem.
Tacy ludzie przekonani sa ,ze" ich swietosc" zobowiazuje jakby do pouczania.A wiemy ze niewiele moga nam zaofiarowac tzn. nie sa dla mnie zadnym wzorem.Najczesciej to ludzie zupelnie zaklamani, bo tak naprawde" dokopujac" innym probuja sie dowartosciowac.Bardzo czesto slyszalam jak mowia "ale jej powiedzialam" oczywiscie z satysfakcja. Tacy ludzie moga calkowicie zatruc zycie. I zastanawiam sie ,jak sobie z tym radzic gdy nie mozna tego ominac?
Co robić? Na pewno nie próbować tłumaczyć się, bo to nic nie daje. Nie wytykać też jej "grzechów". Nie zwracać uwagi, ucinać temat, a jeśli ktoś się czepia dalej, odpowiedzieć żartem. W każdym razie robić wszystko, aby uchronić swoją psychikę od niepotrzebnych frustracji.
Powiedzieć takiej "miłej cioci" kilka razy "tak, wiem, że spłonę w piekle, za to że sprzątam w niedzielę, pogodziłam już się z tą myślą" i takie tam. Myślę, że po kilku takich tekstach ta osoba odpuści, widząc, że jej "pouczenia" nie robią na tobie żadnego wrażenia.
Znam taką jedną babę. Należy do rady parafialnej, jest taka święta, codziennie w kościele, na 6.30 jeszcze przed pracą - no bo takie wyrzeczenie, trzeba wcześniej wstać
. Męża wywaliła z sypialni, bo chce żyć w czystości. Obiadów mu nie daje, nie "on nie chodzi do kościoła". Czasem jak ją spotykam to widzę, że korci ją, żeby mnie "napomnieć", no bo ja w końcu rozwódka itd. Ale na szczęście się nie odzywa, tylko zaczyna gadać "jak ja kocham Maryję ble ble ble". Ja się tylko słodko uśmiecham, kiwam głową. Z takimi ludźmi trzeba miło, kulturalnie, ale nie można pozwolić im dyktować nam, co mamy robić i nas oceniać - wtedy ostro i dosadnie uciąć rozmowę - niech nie czują się bezkarni.
Ja nie zwracam uwagi na takie osoby, dopóki nie wtrącają się w moje sprawy. Nie mi oceniać czy ktoś postępuje zgodnie ze swoją wiarą czy nie. Przyznać jednak muszę, że do szału doprowadza mnie przekonanie, że wszyscy muszą w tym kraju być katolikami i muszą postępować w zgodzie z tą wiarą. Przykład banalny, ale odzwierciedla o co mi chodzi - pewna pani idąca ulicą poczuła się oburzona, że myję okna w niedzielę. Co jej do tego? Dlaczego z góry zakłada, że jestem wierząca?
Niedziela to 1 dzień tygodnia, a Pan Bóg odpoczął 7 dnia :-)
Faryzeusze też pytali dlaczego uczniowie Jezusa zrywaja klosy w sabat- dużo wkleję, ale co tam, co wytrwalsza czytelniczka przeczyta :-)
Mat. 12:1-14
1. W on czas szedł Jezus w sabat przez zboża, a uczniowie jego łaknęli, i poczęli rwać kłosy i jeść.
2. A ujrzawszy to Faryzeuszowie, rzekli mu: Oto uczniowie twoi czynią, czego się nie godzi czynić w sabat.
3. A on im rzekł: Izaście nie czytali, co uczynił Dawid, gdy łaknął, on i ci, którzy z nim byli?
4. Jako wszedł do domu Bożego, i chleby pokładne jadł, których mu się nie godziło jeść, ani tym, którzy z nim byli, tylko samym kapłanom.
5. Alboście nie czytali w zakonie, że w sabat i kapłani w kościele sabat gwałcą, a bez winy są?
6. Ale mówię wam, iż tu większy jest niż kościół.
7. A gdybyście wiedzieli, co to jest: Miłosierdzia chcę, a nie ofiary, nie potępialibyście niewinnych;
8. Albowiem Syn człowieczy Panem jest i sabatu.
9. A odszedłszy stamtąd przyszedł do bóżnicy ich;
10. A oto był tam człowiek mający rękę uschłą; i pytali go, mówiąc: Godzili się w sabat uzdrawiać? aby go oskarżyli.
11. A on im rzekł: Któryż człowiek z was będzie, który by miał owcę jedną, a gdyby mu ta w sabat w dół wpadła, izali jej nie dobędzie i nie wyciągnie?
12. A czemże zacniejszy jest człowiek niżeli owca? Przetoż godzi się w sabat dobrze czynić.
13. Tedy rzekł człowiekowi onemu: Wyciągnij rękę twoję; a on wyciągnął, i przywrócona jest do zdrowia jako i druga.
14. A wyszedłszy Faryzeuszowie, uczynili radę przeciwko niemu, jakoby go stracili.
(BG)
Elam1, rozumiem o co ci chodzi, ale moja wypowiedź odnosiła się trochę do czegoś innego. Chodziło mi o to, że nie można się wtrącać w czyjeś życie, tylko dlatego, że moja religia czegoś zabrania. Głupotą jest z góry zakładać, że wszyscy w naszym otoczeniu MUSZĄ wierzyć, uważać Biblię za świętą etc. i jeszcze "nawracać" kogoś na siłę.
Szczurunia
Uczynki miłosierne, co do duszy - Grzesznych upominać....
Dellafi i to jest właśnie częsty problem z religią - wchodzi z butami tam, gdzie nikt jej nie chce i nie potrzebuje.
Witam,
Niestety mnie dotnął ten problem. Mój mąż ichodzi do kościoła, wszyscy uważają go za wspaniałego ojca dla dzieci i męża. A w rzeczywistości to człowiek, który w zaciszu domowym stosuje przemoc psychiczną. Z uśmiechniętej i optymistycznie nastawionej do świata dziewczyny uczynił mnie zakompleksiną nie wierząca w swoje siły kobiete. PO 9 latach małżeństwa usłyszałam tysiące obelg i wyzwisk pod moim adresem, a on.... codziennie drepcze do kościoła i przyjmuje Komunię.... Chciałbym od niego odejść, ale szkoda mi moich dzieci, one kochają ojca... to straszne...
dellafi! Tylko kto jest grzeszny? Moze to tak jak jest napisane-belki nie widzisz w swoim oku ,a drzazge w czyims.
To jest wlasnie to ,co najbardziej mnie w tych ludziach denerwuje.Upominajac ,zapominaja o swoich obowiazkach.
Sprobuj tylko takich ludzi upomniec to dowiesz sie kim sa naprawde. Ich nie wolno ,bo przeciez oni sa wzorami, ktore nalezy nasladowac.
Dużo do myślenia dały mi te słowa, miłego czytania :-):
?Prawdziwy chrześcijanin to ten, który jest nim wewnętrznie, a prawdziwa Jedność jest i będzie w sercach. Jedność nie będzie jednością litery, lecz ducha.?
Zesłałem wam Mojego Ducha, aby żył w waszych sercach. Dlatego Duch, który żyje w was, objawi wam, że Mój Kościół zostanie odbudowany we wnętrzu waszych serc i uznacie się wzajemnie za braci w waszych sercach.?
Niektórzy powiedzą: ?Jednak my zachowaliśmy Prawo Kościoła i byliśmy mu posłuszni...? Nie WYSTARCZA: zachować Prawo Kościoła i być mu posłusznym.
Matka Boża mówi: ?Pochylacie się bardzo nisko i podążacie za literą Prawa, jednak nie dochodzicie do zrozumienia serca Prawa. Wielu z was mówi o Jedności, jednak są oni pierwsi do potępiania tych, którzy ją praktykują, ponieważ nie ma w was miłości. Jeśli wszystko, o co was prosiłam, praktykujecie bez miłości, ciągle jesteście w ciemnościach.?
Bóg mówi, że w tym świecie brak jest miłości i że wielu jest ciągle w stanie wojny, choć uważają, że są nawróceni. Odbiciem tego, mówi nasz Pan, są wojny w naszych krajach, nasz podział i chłód naszego serca. Pan mówi, że to, co mamy w sercu, odbija się na zewnątrz.
Oto, co On mówi: ?Jeśli wy sądzicie, że jesteście w Prawdzie, wytłumaczcie Mi więc wasz podział... (...) Jakże ktokolwiek z was może się uważać za sprawiedliwego, skoro wasze kraje ogarnięte są wojną? Dowiedzcie się, że Moje Najświętsze Serce oczekuje od was: miłości, wspaniałomyślności, modlitwy, ducha pojednania i że będziecie się miłować wzajemnie, jak Ja was miłuję. Czy usłyszę wasze wołanie poddania się i nawrócenia?? (14.09.92)
Pytanie:
- Czy Jezus mówił, jak reagować, kiedy widzi się obok siebie człowieka grzesznego?
- Przede wszystkim wszyscy jesteśmy grzeszni i osoba która to napisała sądzi - jak się wydaje - że sama nie jest grzeszna, że to inni grzeszą. Nie należy nigdy osądzać, pozostawmy osądzanie Bogu. Wszyscy jesteśmy grzeszni. Jeśli sądzimy, że ktoś zupełnie zbacza z drogi, Jezus mówi nam, że trzeba modlić się za tę osobę. Nie możemy nigdy zajmować miejsca faryzeusza, który potępił celnika, ponieważ nie znamy serca tej osoby. Być może ta osoba wejdzie do Królestwa Niebieskiego szybciej niż my. Trzeba się tylko modlić i resztę - osąd - zostawić Bogu.
Pa, Pa :-)
Przepraszam ale jeszcze raz wklejam ten tekst, bo cudzysłów wprowadził zamieszanie w tekście. Pozdrawiam wszystkich czytających i dziękuję za cierpliwość :-)
Prawdziwy chrześcijanin to ten, który jest nim wewnętrznie, a prawdziwa Jedność jest i będzie w sercach. Jedność nie będzie jednością litery, lecz ducha.
Zesłałem wam Mojego Ducha, aby żył w waszych sercach. Dlatego Duch, który żyje w was, objawi wam, że Mój Kościół zostanie odbudowany we wnętrzu waszych serc i uznacie się wzajemnie za braci w waszych sercach.
Niektórzy powiedzą: Jednak my zachowaliśmy Prawo Kościoła i byliśmy mu posłuszni...
Nie WYSTARCZA: zachować Prawo Kościoła i być mu posłusznym.
Matka Boża mówi: Pochylacie się bardzo nisko i podążacie za literą Prawa, jednak nie dochodzicie do zrozumienia serca Prawa. Wielu z was mówi o Jedności, jednak są oni pierwsi do potępiania tych, którzy ją praktykują, ponieważ nie ma w was miłości. Jeśli wszystko, o co was prosiłam, praktykujecie bez miłości, ciągle jesteście w ciemnościach.
Bóg mówi, że w tym świecie brak jest miłości i że wielu jest ciągle w stanie wojny, choć uważają, że są nawróceni. Odbiciem tego, mówi nasz Pan, są wojny w naszych krajach, nasz podział i chłód naszego serca. Pan mówi, że to, co mamy w sercu, odbija się na zewnątrz.
Oto, co On mówi: Jeśli wy sądzicie, że jesteście w Prawdzie, wytłumaczcie Mi więc wasz podział... (...) Jakże ktokolwiek z was może się uważać za sprawiedliwego, skoro wasze kraje ogarnięte są wojną? Dowiedzcie się, że Moje Najświętsze Serce oczekuje od was: miłości, wspaniałomyślności, modlitwy, ducha pojednania i że będziecie się miłować wzajemnie, jak Ja was miłuję. Czy usłyszę wasze wołanie poddania się i nawrócenia?
Pytanie:
- Czy Jezus mówił, jak reagować, kiedy widzi się obok siebie człowieka grzesznego?
- Przede wszystkim wszyscy jesteśmy grzeszni i osoba która to napisała sądzi - jak się wydaje - że sama nie jest grzeszna, że to inni grzeszą. Nie należy nigdy osądzać, pozostawmy osądzanie Bogu. Wszyscy jesteśmy grzeszni. Jeśli sądzimy, że ktoś zupełnie zbacza z drogi, Jezus mówi nam, że trzeba modlić się za tę osobę. Nie możemy nigdy zajmować miejsca faryzeusza, który potępił celnika, ponieważ nie znamy serca tej osoby. Być może ta osoba wejdzie do Królestwa Niebieskiego szybciej niż my. Trzeba się tylko modlić i resztę - osąd - zostawić Bogu.
Catherine2011 - posty da się EDYTOWAĆ. ![]()
---
Ostatnio jakoś dziwnie często spotykam ludzi religijnych, którzy religijność ograniczają właśnie do mówienia innym, jak mają żyć. Krytykują innych, cóż, mają prawo do krytyki, ale nie uzasadniają krytyki niczym poza "Pismo mówi" (co na niewierzących w świętość Biblii chyba nie działa) lub "trzeba mieć takie zasady jak ja".
W szczególności na tym forum się jeden trafił taki, który o zasadach katolickich dużo mówi, ale o chrześcijańskiej miłości jeszcze nie słyszał.
Nie chciałam wprowadzać zamętu, proszę zwrócić uwagę jakim komentarzem opatrzyłam słowa cytowane, że one mi osobiście dały dużo do myślenia i jeśli komuś jeszcze to będzie wspaniale a jeśli nie to ja tego nie będę komentować:-) Pozwolę sobie jeszcze dodać od siebie, że lepiej ten czas i tą energię przeznaczoną na ocenianie innych skierować na budowanie głębszej i lepszej więzi z Bogiem a efekt będzie wspaniały i krytyka sama zniknie, bo przestanie w nas istnieć taka potrzeba. Miłego dnia:-)
Matka Boża mówi: Pochylacie się bardzo nisko i podążacie za literą Prawa, jednak nie dochodzicie do zrozumienia serca Prawa. Wielu z was mówi o Jedności, jednak są oni pierwsi do potępiania tych, którzy ją praktykują, ponieważ nie ma w was miłości. Jeśli wszystko, o co was prosiłam, praktykujecie bez miłości, ciągle jesteście w ciemnościach.
Bóg mówi, że w tym świecie brak jest miłości i że wielu jest ciągle w stanie wojny, choć uważają, że są nawróceni. Odbiciem tego, mówi nasz Pan, są wojny w naszych krajach, nasz podział i chłód naszego serca. Pan mówi, że to, co mamy w sercu, odbija się na zewnątrz.
Oto, co On mówi: Jeśli wy sądzicie, że jesteście w Prawdzie, wytłumaczcie Mi więc wasz podział... (...) Jakże ktokolwiek z was może się uważać za sprawiedliwego, skoro wasze kraje ogarnięte są wojną? Dowiedzcie się, że Moje Najświętsze Serce oczekuje od was: miłości, wspaniałomyślności, modlitwy, ducha pojednania i że będziecie się miłować wzajemnie, jak Ja was miłuję. Czy usłyszę wasze wołanie poddania się i nawrócenia?
Catherine2011, czy możesz zdradzić, skąd wzięłaś te cytaty? Kiedy Pan Bóg mówił to co zacytowałaś i kiedy to Maryja się tak wypowiedziała? Domyślam się, że chodzi o jakieś objawienie kogośtam, bo sama Maryja w Piśmie Świętym wypowiada jakieś 4 zdania (najwięcej w rozmowie z aniołem w czasie zwiastowania).
Catherine2011, czy możesz zdradzić, skąd wzięłaś te cytaty? Kiedy Pan Bóg mówił to co zacytowałaś i kiedy to Maryja się tak wypowiedziała? Domyślam się, że chodzi o jakieś objawienie kogośtam, bo sama Maryja w Piśmie Świętym wypowiada jakieś 4 zdania (najwięcej w rozmowie z aniołem w czasie zwiastowania).
Jeśli widujesz w życiu ludzi, którzy wypowiedzieli najwyżej "jakieś 4 zdania", to nie ma problemu. W innym przypadku domyślasz się, że Pismo Święte nie jest pełnym opisem wszystkich zdarzeń. Google znają źródło cytatów, użyj. ![]()
(...) Jeśli widujesz w życiu ludzi, którzy wypowiedzieli najwyżej "jakieś 4 zdania", to nie ma problemu. W innym przypadku domyślasz się, że Pismo Święte nie jest pełnym opisem wszystkich zdarzeń. Google znają źródło cytatów, użyj.
Z tego co piszesz, wynika że Pismo Święte jest niepełnym opisem wszystkich wydarzeń. A zechciał byś mi wskazać które to pisma uzupełniają niepełny opis wydarzeń zawartych w Biblii?
Bardzo proszę.
heathcliff napisał/a:(...) Jeśli widujesz w życiu ludzi, którzy wypowiedzieli najwyżej "jakieś 4 zdania", to nie ma problemu. W innym przypadku domyślasz się, że Pismo Święte nie jest pełnym opisem wszystkich zdarzeń. Google znają źródło cytatów, użyj.
Z tego co piszesz, wynika że Pismo Święte jest niepełnym opisem wszystkich wydarzeń. A zechciał byś mi wskazać które to pisma uzupełniają niepełny opis wydarzeń zawartych w Biblii?
Bardzo proszę.
Wnioskowanie (użyłeś słowa "wynika") jest błędne.
23 2011-11-17 19:52:25 Ostatnio edytowany przez Solo Lee (2011-11-17 19:53:48)
(...) Jeśli widujesz w życiu ludzi, którzy wypowiedzieli najwyżej "jakieś 4 zdania", to nie ma problemu. W innym przypadku domyślasz się, że Pismo Święte nie jest pełnym opisem wszystkich zdarzeń. Google znają źródło cytatów, użyj.
To co napisałeś wskazuje jednoznacznie na to że Pismo Święte jest niepełnym opisem wszystkich wydarzeń. A zechciał byś mi wskazać które to pisma uzupełniają niepełny opis wydarzeń zawartych w Biblii?
Bardzo proszę.
24 2011-11-17 22:27:31 Ostatnio edytowany przez heathcliff (2011-11-17 22:33:13)
heathcliff napisał/a:(...) Jeśli widujesz w życiu ludzi, którzy wypowiedzieli najwyżej "jakieś 4 zdania", to nie ma problemu. W innym przypadku domyślasz się, że Pismo Święte nie jest pełnym opisem wszystkich zdarzeń. Google znają źródło cytatów, użyj.
To co napisałeś wskazuje jednoznacznie na to że Pismo Święte jest niepełnym opisem wszystkich wydarzeń. A zechciał byś mi wskazać które to pisma uzupełniają niepełny opis wydarzeń zawartych w Biblii?
Bardzo proszę.
Nie wiem, kto Cię uczył logiki. Może się do mnie zgłosić na korki, gdy będzie miał czas.
(Podpowiem, bo inaczej się to będzie ciągnąć w nieskończoność:
Gdybym powiedział "Rafał Mroczek nie jest francuskim królem" WYWNIOSKOWAŁBYŚ JEDNOZNACZNIE, że moim zdaniem jest on królem, ale nie francuskim. Mimo wszystko mam rację, że Rafał Mroczek królem francuskim nie jest, a Twoje wnioskowanie kuleje bardziej niż House i Kerry Weaver razem.)
Kizia75 napisał/a:Catherine2011, czy możesz zdradzić, skąd wzięłaś te cytaty? Kiedy Pan Bóg mówił to co zacytowałaś i kiedy to Maryja się tak wypowiedziała? Domyślam się, że chodzi o jakieś objawienie kogośtam, bo sama Maryja w Piśmie Świętym wypowiada jakieś 4 zdania (najwięcej w rozmowie z aniołem w czasie zwiastowania).
Jeśli widujesz w życiu ludzi, którzy wypowiedzieli najwyżej "jakieś 4 zdania", to nie ma problemu. W innym przypadku domyślasz się, że Pismo Święte nie jest pełnym opisem wszystkich zdarzeń. Google znają źródło cytatów, użyj.
[/b]
Dobry jesteś heathcliff, nie ma co. Ale tylko wykręcasz się od odpowiedzi.
Zadam proste pytanie. Mam nadzieję że nie czepisz się umiejscowienia przecinków by na nie nie odpowiedzieć XD
Czy uważasz że: Pismo Święte nie jest pełnym opisem wszystkich zdarzeń ?
26 2011-11-18 09:45:11 Ostatnio edytowany przez heathcliff (2011-11-18 09:46:38)
Solo Lee, pytasz: "Czy uważasz, że: Pismo Święte nie jest pełnym opisem wszystkich zdarzeń ?"
Uważam, jest to nawet pewne w takim stopniu, w jakim pewny jest język Pisma Świętego.
Nie unikam odpowiedzi, po prostu nie rozumiesz odpowiedzi (i prawie na pewno nie rozumiesz swojego pytania).
Powiedzieć, że Pismo Święte jest pełnym opisem wszystkich zdarzeń, to powiedzieć koniunkcję trzech zdań. PŚ jest pełne, PŚ dotyczy wszystkich zdarzeń, PŚ jest opisem.
Dla negacji koniunkcji wystarczy negacja jednego zdania składowego. Wystarczy zatem, że PŚ nie dotyczy choć jednego zdarzenia lub choć jedno zdarzenie nie jest w PŚ opisane w sposób pełny, bym mógł z całą logiczną pewnością napisać, że PŚ nie jest pełnym opisem wszystkich zdarzeń. ![]()
Pozostaje o wiele trudniejsza kwestia, czy PŚ jest opisem. Czy wszystko jest opisem? Kiedy tekst jest opisem? Problem ma rozwiązanie gramatyczne, ale jest ono zdecydowanie niewystarczające. Kiedy tekst jest opisem i co opisuje - to szerokie zagadnienie semantyki.
Jeśli Pismo Święte w tłumaczeniu, na przykład Biblia Tysiąclecia, jest opisem w języku polskim, można mieć pewność, że nie dotyczy wszystkich zdarzeń. Jeśli jednak myślimy o tekście w oryginale jako o zakodowanym (a są tacy, którzy myślą), przed deszyfracją nie możemy mówić, jakich zdarzeń dotyczy. Wtedy jest to opis jak dotąd niezrozumiany. Oczywiście w tę interpretację nikt tu nie zaszedł, ale wspominam, ktoś może być ciekawy. ![]()
Na koniec lekcji wypada powtórzyć materiał: Stwierdzić, że figura jest czerwonym czworobokiem wypukłym to wyrazić koniunkcję trzech warunków, dwóch matematycznych i jednego dotyczącego koloru. Zaprzeczyć, to stwierdzić, że co najmniej jeden z warunków nie zachodzi. Zielone figury nie są czerwonymi czworobokami wypukłymi, niezależnie od koloru sześciokąty i trójkąty nie są czerwonymi czworobokami wypukłymi i żaden czerwony czworobok, który ma kąt wewnętrzny większy od kąta półpełnego nie jest czerwonym czworobokiem wypukłym. ![]()
Zatem powyżej wnioskowałeś błędnie i z mojego stwierdzenia nie wynikało jednoznacznie, że mam Biblię za niepełny opis wszystkich wydarzeń. Zwyczajnie nie wiedziałeś, o czym mówisz. Prawdopodobnie to efekt dość typowego religijnego czepialstwa*, to już mnie nie obchodzi; jeśli czepialstwo nie ma nawet podstaw logicznych, to nie zasługuje na racjonalną polemikę. ![]()
*-wyraźnie potwierdza to używany przez Ciebie język, wypowiedzi w tym i sąsiednich tematach. Obawiam się, że nie jesteśmy dla siebie dobrymi rozmówcami, mam za wysokie wymagania. I nawet przecinki, choć nie najważniejsze, nie są bez znaczenia. ![]()
Proszę trzymać się tematu wątku!
moderatorka apoteoza
28 2011-11-19 17:49:26 Ostatnio edytowany przez Catherine2011 (2011-11-19 19:59:59)
Przeczytałam z przyjemnością wyjaśnienia odnośnie zdania, na które nie umiałam odpowiedzieć, bo cokolwiek bym napisała byłoby nietakie jakie jest w rzeczywistości. Dużo mnie nauczyło to objaśnienie i cieszę się, że było takie wyczerpujące, bo nie pozostawiło mi w głowie żadnego znaku zapytania i dzięki temu stało się zrozumiałe:-) Bardzo dziękuję, bo zawsze lepiej mieć więcej wiedzy niż mniej:-)
Tak sobie tylko jeszcze pomyślałam: słowa, słowa, słowa... i zatracana jest istota rzeczy (odnoszę się tutaj do tego niepotrzebnego czepialstwa, które postępu ze sobą nie przynosi raczej wszystko zatrzymuje w miejscu). Zadając pytanie: "Czy uważasz, że: Pismo Święte nie jest pełnym opisem wszystkich zdarzeń ?" ktoś chciał odnieść jakiś rodzaj satysfakcji - dlaczego i po co?
Myślę, że warto tutaj wrócić do tematu związanego z tym, że dewotyzm dopada każdego, kto bardziej skupia się na bliźnich niż na sobie i ciężko go zwalczyć jeśli chodzenie do kościoła traktujemy jako jakiegoś rodzaju wyrzeczenie a nie potrzebę serca. Wówczas ciężko zwalczyć pokusę ustanawiania siebie ponad innych ze swoją pobożnością, bo wszak to było takie dla nas wyrzeczenie!!! Przeciwnie jest, gdy chodzimy do kościoła z potrzeby serca jak w gościnę do Kogoś, Kogo bardzo lubimy i wówczas z przyjemnością idziemy na spotkanie a krytyka innych osób (oceniająca ich pobożność) przestaje istnieć, bo nie ma w nas już takiej potrzeby. Życzę wszystkim miłej niedzieli:-)
29 2011-11-19 22:33:35 Ostatnio edytowany przez apoteoza (2011-11-21 13:03:23)
(...) Tak sobie tylko jeszcze pomyślałam: słowa, słowa, słowa... i zatracana jest istota rzeczy (odnoszę się tutaj do tego niepotrzebnego czepialstwa, które postępu ze sobą nie przynosi raczej wszystko zatrzymuje w miejscu). Zadając pytanie: "Czy uważasz, że: Pismo Święte nie jest pełnym opisem wszystkich zdarzeń ?" ktoś chciał odnieść jakiś rodzaj satysfakcji - dlaczego i po co? (...)
Nie Catherine. Nikt się nie czepiał i nie chciał odnieść jakiegoś rodzaju satysfakcji. To było normalne pytanie mające na celu ustalenie źródła cytatów religijnych które wkleiłaś w poście #16, życząc wszystkim miłego czytania. Jednak ja nie będę czytał treści których źródeł nie znam.
Jak się cytuje to się podaje źródło cytatów. To taka zasada. W szkole tego uczą.
30 2011-11-20 15:24:52 Ostatnio edytowany przez apoteoza (2011-11-21 13:05:55)
A jeszcze w temacie - zastanawia mnie postawa walczących ateistów. To prawie dewocja - panoszą się w całym internecie i gdzie tylko mogą doczepiają się ludzi religijnych. Taka moralność wytykania błędów innym, takie ograniczenie się do jednego tematu, hm. To chyba ludzie o podobnej dewotom umysłowości, a jedynie o nieco innych poglądach.
Tak, to dziwne, że ateiści krzyczą na wszystkie strony świata, że są ateistami - jakby ich ktoś atakował?! Przy każdej sytuacji podkreślają to swoje stanowisko, jednocześnie dając do zrozumienia, że są światłymi osobami - jakby inni nie byli. Jest to krzywda wyrządzana samemu sobie. Wierzą tylko swoim myślom a nie sercu a przecież człowiek całe życie walczy z dualizmem myślowym i jeśli w takiej sytuacji zdaje się całkowicie na takie niestabilne źródło sam siebie prowadzi na manowce (życiowe-spory,nieporozumienia,kłótnie i duchowe-zazdrość, zawiść,itd). Nadal życzę miłej niedzieli:-)
32 2011-11-20 17:40:37 Ostatnio edytowany przez apoteoza (2011-11-21 13:07:23)
Catherine2011 ![]()
w poście #16 przedstawiłaś na naszym forum publicznym teks religijny do którego zachęciłaś nas byśmy go przeczytali.
Czy zechcesz podać źródło tego cytatu?
To pytanie już padło ale nie raczyłaś odpowiedzieć, dlatego je ponawiam.
Cenimy wolność słowa, ale z poszanowaniem godności. Proszę nie wyśmiewać i nie obrażać siebie nawzajem!
Posty odbiegające od tematu usunęłam, a niektóre edytowałam.
Mam nadzieję, że Panowie dostosują się do zasad i kultury tutaj panującej.
moderatorka apoteoza
34 2011-11-21 21:05:54 Ostatnio edytowany przez apoteoza (2011-11-23 13:25:20)
Sporo zakłamania zauważyłem niedawno u świadków Jehowy. Nie będę mówił, że tacy są wszyscy, ale u nich pozory są bardzo cenne. Narzucony z góry wygląd, narzucone z góry zachowanie, narzucona uprzejmość. Dopiero gdy się takiego nieco sprowokuje, widać ogrom nienawiści (do katolików głównie), który oczywiście z religią miłości nie ma nic wspólnego. Albo gdy już się da tym miłym ludziom, którzy są otwarci na każdą rozmowę, zaciągnąć nas do wspólnoty - wtedy się dowiadujemy, że już pewnych pytań się nie zadaje, o wiele więcej rzeczy robić nie wolno, bardzo późno ujawniane są doktrynalne ciekawostki.
Masz rację heathcliff-może troszkę się uniosłam:-)
Jeśli chodzi o światków Jehowy to przy dłuższej dyskusji wychodzi ich wybiórcza znajomość Pisma Świętego. Trochę mnie to dziwi, że jak już tak wystukane na pamięć to wybiórczo? Przez tą wybiórczość zaprzeczają swoim własnym wypowiedziom. Jednakże każdy ma prawo do wolności wyznania i powinien decydować o swojej wierze sam. Jeśli ktoś z zewnątrz będzie cokolwiek narzucał to skutek uzyska odwrotny.
36 2011-11-22 05:30:47 Ostatnio edytowany przez apoteoza (2011-11-23 16:17:44)
(...)Jednakże każdy ma prawo do wolności wyznania i powinien decydować o swojej wierze sam. Jeśli ktoś z zewnątrz będzie cokolwiek narzucał to skutek uzyska odwrotny.
Masz racje Catherine. Takie narzucanie się z religią jest szczególnie widoczne w poście #16 tego tematu, gdzie wklejono tekst religijny dla wszystkich do czytania i pomimo wielu próśb, nie udzielono informacji o źródle cytowanego tekstu. Zachęcanie do religii przez podawanie tekstów z niesprawdzonych źródeł jest nie tylko zniechęcające ale i podejrzane. Bardzo się pilnuje by nie czytać tekstów religijnych z nieznanego źródła. Może to sekta jakaś?
Świadkowie Jehowy fanatycznie strzegą tego by wypowiadać się tylko pozytywnie o swojej organizacji więc trudno dowiedzieć się o nich czegoś więcej. Ale kim są naprawdę? Co kryje się w głębi organizacji której członkowie uważają że są ludźmi wyznającymi jedyną prawdziwą religię i jako jedyni podobają się Bogu? Kim są ci którzy nazywają wszystkie inne religie "szatańskimi"?
37 2011-11-22 22:25:46 Ostatnio edytowany przez Catherine2011 (2011-11-22 22:31:14)
Na samym początku kieruję przeprosiny do Apoteoza za swoje uniesienie, skoro Ty stworzyłaś tą stronę abyśmy się WSZYSCY RAZEM mogli spotykać i rozmawiać to i do Ciebie należy prawo moderowania tej strony, według przyjętych przez Ciebie zasad. Mea culpa (moja wina).
Solo Lee ? nie chciałam Cię urazić lecz odpowiedzi na Twoje pytanie udzielił Ci heathcliff:
Cytuję: ?Google znają źródło cytatów, użyj :-).?
Dlatego już się tym nie zajmowałam.
Zwróć proszę uwagę, że opatrzyłam cytowane słowa swoim komentarzem, iż te słowa dużo mi dały do myślenia i nic więcej ze swojej strony nie napisałam (typu: musicie, to Was zmieni i tego typu nachalnych komentarzy, którym jestem przeciwna). Każdy musi to sam poczuć-czy trafiają do mnie te słowa: tak, czy nie ? to indywidualna sprawa, w którą nie mam zamiaru się wtrącać.
Sugerujesz jakiś rodzaj inwigilacji z mojej strony - kiedy ja właśnie przeciwko temu się buntuję i również tej zasady bym nie użyła w stosunku do Ciebie :-).
Sugerujesz ograniczanie Twojej wolności religijnej, a przecież ja tylko (jeszcze raz powtórzę) napisałam, że słowa te dały mi do myślenia ? Tobie mogą lecz nie muszą ? Twoja wola :-). Czy nie widzisz, że ja Ci niczego nie narzucam?
Tak na chwilkę odbiegając od tematu to ostatnio dużo do myślenia dały mi następujące słowa:
?Bo PRZESZŁOŚĆ niczym innym jest jak snem,
a PRZYSZŁOŚĆ tylko wizją,
lecz dobrze przeżyte DZIŚ,
uczyni PRZESZŁOŚĆ snem szczęśliwym,
a PRZYSZŁOŚĆ wizją nadziei?.
Kilka dni temu usłyszałam te słowa i cały czas w mym sercu żyją, bo zrobiły na mnie wrażenie ? ujmują tak wiele spraw z którymi borykamy się codziennie. Czasami bardziej poprzez zmartwienia jesteśmy w przyszłości, a czasami jedną nogą w przeszłości. No a co się dzieje tu i teraz ? nasza teraźniejszość w tym momencie przepada a my żyjemy w lękach, strachach, obawach,?itd.
Solo Lee - są słowa, które docierają prosto do naszego serca albo nie?? Do nas należy wybór:-) Możemy (nawet w stosunku do wierszyka, który zacytowałam powyżej) zastanawiać się z jakiego źródła pochodzą te słowa, kto je powiedział, dlaczego je powiedział i jaki cel miał w tym, że je powiedział i i i i i i i i i i i i i i ?(nie będę nadużywać cierpliwości czytających:-) - skrócę do ?itd.? :-) ).
To prawda mamy ogromną trudność w słuchaniu słów sercem, bo głowa do ich analizy rwie się pierwsza. Przy tej analizie niestety dochodzi do wpływu naszych myśli, które nie do końca dają nam słuszny pogląd na sprawę i często opłakany jest tego skutek (bo myślom wierzymy i zamykamy oczy na to, gdzie nas one prowadzą).
Jeśli człowiek będzie starał się poprzez serce coś zrozumieć i wyeliminuje hipotezy, dowody, tezy ? czyli całą analityczność swojego umysłu to poczuje lekkość i uwolnienie od nękających go własnych myśli. Myśli to taki mały terrorysta w naszej głowie ? obawami, lękami, strachem ? podporządkowuje nas sobie (my w tym czasie utożsamiamy się z własnymi myślami - a tam chaos panuje - wpływ na nasze poglądy ma wszystko - począwszy od zdarzeń z lat dziecięcych do wczorajszego dnia) i w ten sposób może nam zabrać kawał życia, póki tego nie zrozumiemy. No i ta męczarnia - pod wpływem własnych myśli - albo nas przegina w kierunku zabobonów albo chcemy się wyposażyć w butelkę wody świeconej i wszystko i wszystkich tak dla ?naszego bezpieczeństwa? spryskać.
Patrząc na postawę Solo Lee, która może mieć wpływ również na innych, bo mam wrażenie, że lęk podpowiada mu użycie wobec mnie wody święconej:-) podaję poniżej stronę, z której cytowałam ? aby i na Was Moi Drodzy nie przeszedł ten lęk i obawa - nieznane to nie znaczy, że złe:-).
Link usunięty z powodu naruszenia regulaminu
Dodam tylko, że nie powinniśmy bać się tego co dobro w nas tworzy. W książce ?Jezus żyje? ojciec Emilien Tardif trafnie to ujmuje, że nowe czasy (tak nowoczesne) wymagają nowej ewangelizacji lecz nie nowej Ewangelii. Polecam z całego serca tę książkę ? jest nawet dostępna w całości w Internecie (wersja zeskanowana oraz e-bok).
Starajmy się patrzeć na wszystko sercem:-).
Dla niecierpliwych mój list był faktycznie wyzwaniem ? za co bardzo dziękuję, cierpliwych też cieplutko pozdrawiam:-) .
P.S.
A propo jeszcze świadków Jehowy ? no cóż mam znajomych praktycznie z każdej religii ? lecz nie wiedzieć dlaczego najbardziej denerwują się podczas rozmowy - właśnie świadkowi Jehowy? (Tak bardzo się gimnastykują a żadnego wpływu nie uzyskują). Dobrej nocy:-)
Punkt 10 regulaminu forum " Nie zamieszczaj na forum linków do innych forów, stron internetowych". Proszę zapoznać się z regulaminem forum ![]()
Moderatorka apoteoza
(...) Patrząc na postawę Solo Lee, która może mieć wpływ również na innych, bo mam wrażenie, że lęk podpowiada mu użycie wobec mnie wody święconej:-) podaję poniżej stronę, z której cytowałam ? aby i na Was Moi Drodzy nie przeszedł ten lęk i obawa - nieznane to nie znaczy, że złe:-).
Link usunięty z powodu naruszenia regulaminu (...)
W cytacie z postu #16 chodziło o Vassula Ryden, zwaną "Prorokinią naszych czasów". Stanowisko Kościoła utrzymuje negatywną opinię doktrynalną a jej objawienia są raczej osobistymi przemyśleniami niż bożym objawieniem.
biografia
(...) Nawróciła się w roku 1985, jak twierdzi za sprawą wewnętrznych natchnień w postaci pouczeń od Jezusa Chrystusa, Boga Ojca, Ducha Świętego, Matki Najświętszej oraz św. Michała Archanioła i zapisuje je jak dyktanda w języku angielskim. Zapisała w ten sposób 110 zeszytów. Jej książki przetłumaczono już na 48 języków, w tym na japoński i arabski. Spotykając się z ludźmi, mówi o swoim doświadczeniu Boga, o nawróceniu. W prezentowanej przez nią doktrynie, tj. w otrzymanych orędziach, znajdują się treści nauczania Kościoła katolickiego, przedstawione prostym językiem, m.in. nawoływanie do zjednoczenia Kościoła pod przewodnictwem papieża, do odnowy czci dla Eucharystii oraz do dążenia do zjednoczenia chrześcijan wokół jednego ołtarza, otoczenia nabożeństwem Matki Bożej. (...)Stanowisko Kościoła katolickiego
Ostatni list kard. Levady z 25 stycznia 2007 r. podtrzymuje negatywną opinię doktrynalną. Ponadto informuje, że Vassula Ryden w dialogu z Kongregacją wyjaśniła wiele wątpliwości m.in. co do natury objawień, które wydają się być raczej osobistymi przemyśleniami, niż bożym objawieniem. Kongregacja Nauki Wiary zaleca wiernym nadal ostrożność, a w przypadku spotkań ekumenicznych poleca stosowanie się do wskazań biskupa Kościoła, na terenie którego diecezji odbywa się spotkanie.
Resztę postu powyżej pominę milczeniem dlatego że nie było moim celem wdawać się w dyskusje religijne. Nadmienię tylko że w podejściu do wiary wolę zawierzyć racjonalnemu rozumowi niż nieprzewidywalnemu sercu.
Solo Lee - rozum to na przykład logika. Natomiast tam, gdzie chodzi o wiarę, dowodów logicznych nie ma i w podejściu do wiary rozumu nie można użyć. ![]()
Przy tym powołałeś się wyżej na autorytet instytucji. Poleganie na autorytecie by zaatakować czyjś autorytet, nic ambitnego. ![]()
40 2011-11-25 00:44:48 Ostatnio edytowany przez Solo Lee (2011-11-25 00:54:01)
Solo Lee - rozum to na przykład logika. Natomiast tam, gdzie chodzi o wiarę, dowodów logicznych nie ma i w podejściu do wiary rozumu nie można użyć.
Przy tym powołałeś się wyżej na autorytet instytucji. Poleganie na autorytecie by zaatakować czyjś autorytet, nic ambitnego.
Ty się heathcliff plączesz w zeznaniach.
W jednym wątku piszesz o tym by NIGDY, NIGDY, NIGDY nie rezygnować z logiki a w tym dajesz do zrozumienia że wiara nie ma nic wspólnego z logiką. ![]()
Ja dalej uważam że należy się kierować rozumem = logiką i podejście do wiary sercem jest... nielogiczne. ![]()
(...) primabelerina93 - NIGDY, błagam Cię, NIGDY nie ufaj ludziom, którzy nie liznęli nawet logiki. Bóg zesłał ludziom Arystotelesa, Fregego, Russella, ignorowanie jakichkolwiek zasad rozumowania może się tylko źle skończyć. (...)
(...) Osobom, które sądzą, że myślenie religii szkodzi, także nie należy ufać. Są zatem dwa wyjścia. Albo popierasz moją propozycję logicznego myślenia, albo jej nie popierasz. W drugim przypadku sobie popiszemy trochę o religii, ideologii i totalitaryzmie. W pierwszym ograniczymy się do logiki wypowiedzi. (...)
heathcliff napisał/a:Solo Lee - rozum to na przykład logika. Natomiast tam, gdzie chodzi o wiarę, dowodów logicznych nie ma i w podejściu do wiary rozumu nie można użyć.
Przy tym powołałeś się wyżej na autorytet instytucji. Poleganie na autorytecie by zaatakować czyjś autorytet, nic ambitnego.Ty się heathcliff plączesz w zeznaniach.
W jednym wątku piszesz o tym by NIGDY, NIGDY, NIGDY nie rezygnować z logiki a w tym dajesz do zrozumienia że wiara nie ma nic wspólnego z logiką.
Ja się nigdy nie rozstaję z moimi stopami, a jednak zawsze myślę, że moja głowa w chwili T nie ma ani jednego atomu wspólnego z moją stopą. ![]()
Mogę więc nie rezygnować z logiki i zarazem nie mieszać jej z wiarą.
Ja dalej uważam że należy się kierować rozumem = logiką i podejście do wiary sercem jest... nielogiczne.
Oczywiście, ale "nielogiczny" w ustach kogoś, kto nie zna logiki, to tylko słowo bez treści, prawdopodobnie o negatywnym zabarwieniu.
--
A na końcu dałeś dwa cytaty.
W pierwszym mówię, żeby nie ufać ludziom, którzy nie mają pojęcia o logice, to na przykład o Tobie.
W drugim mówię, że religia nie jest z logiką sprzeczna, jak posiadanie stóp nie wyklucza posiadania głowy. ![]()
Argumentacja nie jest wiarą. Człowiek religijny nie tylko "wierzy", ale jeszcze czasem argumentuje, innym razem je, jeszcze innym razem czyści sobie buty.
Jeśli jest religijny (lub nie), ale nie potrafi argumentować, nie należy mu ufać.
Jeśli sądzi, że wiara przeczy logice, to nie myśli logicznie, nie potrafi argumentować, nie należy mu ufać.
I jeśli sądzi, że wiara daje się logicznie uzasadnić, to nie myśli logicznie, nie potrafi argumentować, nie należy mu ufać. ![]()
Logika daje pewność. Tam już nie ma miejsca na wiarę. Wiara dotyczy obszarów, w których nie ma pewności. Tam nie ma miejsca na logikę. Wiara i logika spokojnie i zgodnie współistnieją w jednym umyśle. Wie to każdy człowiek, który nieco logiki poznał, gdyż z wiary zrezygnować się nie da i ta zgodność jest stanem faktycznym. ![]()
Wymagać zaś logiki, gdy się w zasadzie nie wie, czym jest logika, nie rozumie się prostych praw logicznych, symbolicznego zapisu logicznego, wielości logik, statusu twierdzeń, teorii dowodzenia etc, to tak naprawdę czepiać się. Można wtedy poprosić o dowód, dostać dowód, a potem nie móc go zrozumieć i przyjąć. Mimo tego niezrozumienia wciąż czujesz, że masz prawo OCENIAĆ jakość dowodu. ![]()
A mógłbyś po prostu zrezygnować z mówienia o logice i oceniać pod takim kątem, pod jakim jesteś w stanie oceniać.
Ja się nigdy nie rozstaję z moimi stopami, a jednak zawsze myślę, że moja głowa w chwili T nie ma ani jednego atomu wspólnego z moją stopą.
Mogę, więc nie rezygnować z logiki i zarazem nie mieszać jej z wiarą.
Tak, heathcliff. Daj taki przykład na sali pełnej studentów to dowiesz się, co oznacza "śmiech na sali". Ten przykład to tylko sztuczka, która nic nie udowadnia, a nabrać się no to mógłby tylko ktoś, kto nie umie czytać ze zrozumieniem. Albo ktoś, kto nie stosuje zasad logiki.
To, że nie rozstajesz się ze swoimi stopami nie udowadnia, że: "można korzystać z logiki, a zarazem nie mieszać jej z wiarą". A jeżeli nie udowadnia to stosowanie takich przykładów jest nielogiczne. To, że twoje stopy, z którymi nie masz ochoty się rozstawać nie mają wspólnych atomów z twoją głową jest przykładem nielogicznym, dlatego że: stopy mają z głową wspólne to, że w głowie znajduje się mózg, który tymi stopami steruje. A więc pomimo tego, że głowa nie ma nic wspólnego ze stopami w przytoczonym przez ciebie przykładzie o atomach to jednak głowę i stopy łączy układ nerwowy a do tego jedno steruje drugim.
Jeśli przyrównujesz wiarę i rozum do głowy i stóp to, jeżeli głowę masz za logikę a stopy za wiarę to logika kieruje wiarą. A może wiara kieruje logiką. Bardzo mało logiczny przykład jak na kogoś, kto zarzuca wszystkim naokoło "brak logiki" i "nieumiejętność czytania?.:D
--
Solo Lee napisał/a:Ja dalej uważam, że należy się kierować rozumem = logiką i podejście do wiary sercem jest... nielogiczne.
Oczywiście, ale "nielogiczny" w ustach kogoś, kto nie zna logiki, to tylko słowo bez treści, prawdopodobnie o negatywnym zabarwieniu.
W ustach kogoś, kto uważa, że zna logikę oraz zarzuca jej brak wszystkim naokoło i do tego nie stosuje zasad logiki to wszystko, z czym się nie zgadza, albo, czego nie rozumie, (bo myśli, że rozumie wszystko) ma zabarwienie negatywne, jest czepialstwem, itd., etc.:)
Zwróć uwagę miszczuniu, że w tym zdaniu rzeczywiście napisałem, że należy się kierować logiką w podejściu do wiary. Ale dalej napisałem, że podejście do wiary sercem uważam za niewłaściwe. Podejście do wiary rozumem/logika = właściwe. Podejście do wiary sercem/uczuciami = niewłaściwe. Nie pisałem tu nic o wierze przeciwstawionej logice tylko o podejściu do wiary rozumem/logiką przeciwstawione podejściu do wiary sercem/uczuciami. Tak miszczuniu. Nie zrozumiałeś zdania (nie pierwszyzna, co?).
Dlaczego tak napisałem i do czego to się tyczyło? Otóż do było do postu #37 Catherine2011. Napisała miedzy innymi coś takiego:
(...) To prawda mamy ogromną trudność w słuchaniu słów sercem, bo głowa do ich analizy rwie się pierwsza. Przy tej analizie niestety dochodzi do wpływu naszych myśli, które nie do końca dają nam słuszny pogląd na sprawę i często opłakany jest tego skutek, (bo myślom wierzymy i zamykamy oczy na to, gdzie nas one prowadzą).
Jeśli człowiek będzie starał się poprzez serce coś zrozumieć i wyeliminuje hipotezy, dowody, tezy, ? czyli całą analityczność swojego umysłu to poczuje lekkość i uwolnienie od nękających go własnych myśli. (...)
A więc Catherine zaleca zrozumienie przez serce i wyeliminować całą analityczność umysłu. Przy takim podejściu do wiary nie dziwię się, że Vassula Ryden jest uznana przez nią za kogoś wiarygodnego. Jej serce zostało "porwane" przez piękne słowa tej kobiety, ale wyłączając "analityczność swojego umysłu" pominęła fakt, że Vassula Ryden nie ma żadnych objawień a jeśli ona twierdziła, że ma to coś tu jest nie tak.
--
A na końcu dałeś dwa cytaty.
W pierwszym mówię, żeby nie ufać ludziom, którzy nie mają pojęcia o logice, to na przykład o Tobie.
A więc tobie tez nie ufamy, bo pojęcie o logice masz mniejsze od mojego.
W drugim mówię, że religia nie jest z logiką sprzeczna, jak posiadanie stóp nie wyklucza posiadania głowy.
Ale posiadanie stóp i głowy nie oznacza, że nie mają ze sobą nic wspólnego. I ja też nie mówię, że logika jest sprzeczna z religią. ![]()
--
43 2011-11-25 11:30:23 Ostatnio edytowany przez rozmaryn (2011-11-25 11:36:50)
Witam,
Niestety mnie dotnął ten problem. Mój mąż ichodzi do kościoła, wszyscy uważają go za wspaniałego ojca dla dzieci i męża. A w rzeczywistości to człowiek, który w zaciszu domowym stosuje przemoc psychiczną. Z uśmiechniętej i optymistycznie nastawionej do świata dziewczyny uczynił mnie zakompleksiną nie wierząca w swoje siły kobiete. PO 9 latach małżeństwa usłyszałam tysiące obelg i wyzwisk pod moim adresem, a on.... codziennie drepcze do kościoła i przyjmuje Komunię.... Chciałbym od niego odejść, ale szkoda mi moich dzieci, one kochają ojca... to straszne...
Edytko walcz o swoją godność - trzymam kciuki
To dobry przykład na to jak religia katolicka wyprała mózgi ludziom. Wyspowiadają się i później znów robią to samo - bo przecież znów mogą się wyspowiadać.
Tak, heathcliff. Daj taki przykład na sali pełnej studentów to dowiesz się, co oznacza "śmiech na sali".
Rżenie idiotów to nie argument.
Niedawno posłowie się rżeniem zbłaźnili, cóż z tego? ![]()
Twoja wypowiedź nie ma sensu, bo nie znasz znaczenia terminu "logiczny". Używasz go, kopiujesz moje zdania, ale nie sięgasz żadnej treści. Mnie pyskówka bez treści, w rodzaju "sam jesteś taki a siaki" nie interesuje. Można mi różne rzeczy zarzucić sensownie, ale można zamiast tego pisać bzdury w rodzaju tej, którą zacytowałem. Wybrałeś drugie, nie masz zamiaru pisać z treścią. Zdajemy sobie obaj sprawę, że nie masz wiedzy logicznej. Ja sobie zdaję sprawę, że wytwory, które nazywasz może swoimi rozumowaniami nie mają w związku z brakami logicznymi sensu, znaczenia, wartości. Jednak powtarzasz swoje i nie raczysz nawet użyć narzędzi logicznych, by w prosty sposób wykryć błędy w swoich poglądach.
Chęć prowadzenia pyskówki i brak jakiejkolwiek woli prowadzenia dyskusji na poziomie wyższym niż rżenie wyklucza cię w tej chwili zupełnie z grona moich potencjalnych rozmówców.
edyta31 napisał/a:Witam,
Niestety mnie dotnął ten problem. Mój mąż ichodzi do kościoła, wszyscy uważają go za wspaniałego ojca dla dzieci i męża. A w rzeczywistości to człowiek, który w zaciszu domowym stosuje przemoc psychiczną. Z uśmiechniętej i optymistycznie nastawionej do świata dziewczyny uczynił mnie zakompleksiną nie wierząca w swoje siły kobiete. PO 9 latach małżeństwa usłyszałam tysiące obelg i wyzwisk pod moim adresem, a on.... codziennie drepcze do kościoła i przyjmuje Komunię.... Chciałbym od niego odejść, ale szkoda mi moich dzieci, one kochają ojca... to straszne...Edytko walcz o swoją godność - trzymam kciuki
To dobry przykład na to jak religia katolicka wyprała mózgi ludziom. Wyspowiadają się i później znów robią to samo - bo przecież znów mogą się wyspowiadać.
Tak Edytko. Szukaj pomocy wśród ludzi pełnych miłości, nie w Kościele - tam ich nie ma, a przynajmniej niewielu ich zostało.
To dobry przykład na to jak religia katolicka wyprała mózgi ludziom. Wyspowiadają się i później znów robią to samo - bo przecież znów mogą się wyspowiadać.
Co ma do tego religia katolicka, skoro katolicy takie zachowanie potępiają?
Panowie, na forum należy wyrażać się z kulturą i szacunkiem.Wszystkie obrazliwe i nie taktowne zachowania zakończą się BANEM dla Was. To jest moja ostatnia prośba. Jeśli nie potraficie ze sobą rozmawiać na względnie szanowanym i przyjętym w granicach zdrowego rozsądku poziomie, to po prostu unikajcie siebie, bo w przeciwnym razie będziemy musieli się pożegnać.
Proszę trzymać się tematu wątku!
Moderatorka apoteoza
Szanowna moderatorko - ale mężczyźni nie potrafią inaczej - za dużo testosteronu
niektóre rzeczy po prostu pomiń mimo uszu, fakt obrażać nikogo nie powinni.
Solo Lee- myślę, że logika nie potwierdza istnienie czegokolwiek w odniesieniu do religii tak samo jak serce i uczucia. Dlatego, że logicznie tak samo jak i uczuciami istnienia Boga nie udowodnisz. Logicznie nie udowodnisz też, że pismo św. powstało w wyniku natchnienia przez ducha św. dlatego to przyjmowane jest na "wiarę" ale nie na logikę.
Za mało logicznie napisałam? Myślę, że bardzo logicznie ![]()
49 2011-11-27 22:59:40 Ostatnio edytowany przez Catherine2011 (2011-11-27 23:22:22)
Solo Lee piszesz, że Kościół jak dotąd utrzymuje negatywne stanowisko wobec objawień Vassuli Ryden i to jest Twój argument przeciwko treści - zawartej w tych objawieniach...hmm?
Pisałam o słowach, które dały mi dużo do myślenia a Ty piszesz o osobie, bo Kościół tego jeszcze nie uznał?hmm? Nieistotne jest tutaj kto przekazuje ale ważne jest co przekazuje, jaką treść.
A objawienia w Fatimie?
Kościół katolicki negował je przez 13 lat. Po czym zostały uznane za prawdziwe. Przesadny sceptycyzm nie pozwolił aż przez tyle lat przyznać, że zjawiska nadprzyrodzone faktycznie były objawieniami Matki Bożej. Co Ty na to powiesz?
A cud na weselu w Kanie Galilejskiej?
Można byłoby się zastanawiać ? zamiast wody nagle pojawiło się w stągwiach wino??hmm? Co o tym myśleć??
A co Kościół w tej sprawie mówi??
Niestety nie było w tych czasach jeszcze księży, biskupów, kardynałów i nie można było poczekać na opinię Kościoła katolickiego wobec tego cudu.
Ale na szczęście jesteśmy wyposażeni w rozum i serce. Ale rozum tego nie pojmie, bo: Jak to tak nagle mogło się coś takiego wydarzyć? Kto to sprawił? Dlaczego? Kim jest ta postać?
Przy takiej postawie, gdzie rozum nie dopuszcza możliwości cudu ? goście weselni nawet nie zdążyliby skosztować wina
.
Myśli pełne obaw (szalejące w głowie) prędzej podpowiedziałyby przewrócenie stągwi i wylanie wina ? tak na wszelki wypadek - bo może to nie pochodziło od Dobra?
A świadkowie tej sytuacji (słudzy) w sercu odczytali, że jest to cud, w który bez cienia zwątpienia uwierzyli.
Solo Lee piszesz, że w podejściu do wiary wolisz zawierzyć racjonalnemu rozumowi niż nieprzewidywalnemu sercu.
No cóż, przykład powyższy myślę, że wystarczająco jasno ukazuje różnicę między rozumem i sercem w postrzeganiu zjawisk, których nie można wytłumaczyć.
edyta31 napisał/a:Witam,
Niestety mnie dotknął ten problem. Mój mąż chodzi do kościoła, wszyscy uważają go za wspaniałego ojca dla dzieci i męża. A w rzeczywistości to człowiek, który w zaciszu domowym stosuje przemoc psychiczną. Z uśmiechniętej i optymistycznie nastawionej do świata dziewczyny uczynił mnie zakompleksioną nie wierząca w swoje siły kobietę. Po 9 latach małżeństwa usłyszałam tysiące obelg i wyzwisk pod moim adresem, a on.... codziennie drepcze do kościoła i przyjmuje Komunię.... Chciałbym od niego odejść, ale szkoda mi moich dzieci, one kochają ojca... to straszne...Edytko walcz o swoją godność - trzymam kciuki
To dobry przykład na to jak religia katolicka wyprała mózgi ludziom. Wyspowiadają się i później znów robią to samo - bo przecież znów mogą się wyspowiadać.
Ten post jest najsmutniejszym przykładem dewotyzmu. Dewotyzm pojawia się wówczas, gdy tylko zewnętrzna forma przyjmuje wyraz pobożności a nad naszym wnętrzem (sercem) trzeba bardzo jeszcze popracować. Zewnętrzna forma pobożności zakłóca spojrzenie we własne serce, bo: ...przecież czynimy tak jak inni katolicy, ...przecież jesteśmy lepszymi ludźmi niż inni (chodzimy do kościoła-to oczywiście jest traktowane przez nas w tym momencie jako wielkie wyrzeczenie a nie potrzeba serca-takie małe zafałszowanie dla serca-właśnie po to aby poczuć się lepiej i wyżej ustanowić ponad innych), ...przecież jesteśmy tak oczytanymi ludźmi (na każdy temat wiele wiemy), że tylko nam przynależy prawo pouczania, oceniania innych-znów fałszywa informacja dla naszego serca abyśmy zgubili możliwość oceny samego siebie , ...itd. (można byłoby tutaj wiele pisać ale wiedząc, że długie listy zniechęcają i nie są czytane wyhamuję z tą wyliczanką:). Pracując nad sobą stwarzamy możliwość pojawienia się w naszym sercu miłości, prawdy, szczerości i jeśli te uczucia zaistnieją w naszych sercach to nie mogą zaistnieć inne (związane np: z krzywdzeniem swoich najbliższych).
Jeśli jednak zaistnieją to znaczyłoby, że w tym momencie zaczęlibyśmy wypierać miłość ze swojego serca (bo to praca ustawiczna). Pojawienie się tak różnych uczuć jest zbyt dużym dysonansem, aby mógł istnieć w rzeczywistości. Można byłoby to podsumować taką myślą, iż tam gdzie w sercu rodzi się dobro i sprawiedliwość tam dopiero pojawia się Bóg, bo Bóg jest MIŁOŚCIĄ.
Kiedyś od kogoś usłyszałam pewne słowa, które cały czas mnie wychowują
:
"Wtedy, gdy kochasz prawdziwie, nie musisz używać słowa - przepraszam"
Tak, bo nie ma wówczas takich sytuacji, w których ranilibyśmy swoich najbliższych i inne osoby, które spotykamy na swojej drodze życia.
Takie zachowanie, jakie prezentuje mąż Edytki wywołuje w każdym z nas ogromny smutek i współczucie dla Edytki, ale proszę nie wykorzystywać tego przykładu do budowania złej opinii o katolikach, bo to jest nie fair.
Na koniec bardzo proszę Solo Lee jeszcze raz przeczytaj swoje wypowiedzi oraz wypowiedzi heathcliff tylko teraz już bez emocji (bez urażonej dumy, gniewu, itd.), to wówczas zobaczysz, że można odnieść wręcz przeciwne wrażenia niż Twoje (zwłaszcza w temacie logiki).
Teraz już się z Wami żegnam - życząc Wszystkim miłej nocy
.
Tak się zdarza, że nie zawsze mogę tutaj zajrzeć ale tym większą mi to sprawia przyjemność, gdy mogę z Wami popisać ![]()
Catherine2011 - niektórzy ludzie tworzą nauce kult i jest to pewna analogia dewocji.
Człowiek, który uczciwie wierzy, nie ma z dewocją na pokaz nic wspólnego. Nie będzie przecież pokazywał światu czegoś, czego nie ma w głębi serca (a o dewocji w tym znaczeniu tu rozmawiamy).
U ateistów częsta jest dewocja na podobnej zasadzie - opowiadają o nauce, chcą dowodów (na przykład ciągle wołają o dowody na istnienie Boga), ale ich myślenie nie jest naukowe. To znaczy naukowość jest na pokaz na zewnątrz, ale w środku tkwią zabobony.
Ja podchodzę sceptycznie do współczesnych objawień różnych mistyków. Natomiast tam, gdzie te objawienia zawierają mało dogmatów a chodzi w nich o dobre życie, miłość czy uczciwość, tam nie myślę ich krytykować.
Powyżej autorytet Vassuli Ryden został obalony przy użyciu autorytetu Kongregacji Nauki Wiary. I to w imię naukowości! A przecież dowód przez autorytet to nie jest żaden dowód (i nauka tylko cierpi, gdy się coś podobnego robi), a poza tym dla ateisty Kongregacja także autorytetem przecież nie jest.
Innymi słowy człowiek, który raczej nie jest religijny, zestawił ze sobą dwa nie całkiem zgodne religijne świadectwa i próbował w ten sposób jedno z nich obalić. Nie ma to żadnej mocy dowodowej. Tak naprawdę jest w tym tylko domysł, że choć zdaniem ateisty Kongregacja się myli, to tym bardziej mylą się pojedyncze mistyczki. ![]()
(Druga sprawa, że pewnie wśród mistyków chrześcijańskich też by się można dewotów doszukać. Znasz jakieś przykłady ludzi, najpierw z religijności znanych, którzy potem okazali się naciągaczami?)
Catherine2011 nie wrzucaj do jednego worka cudu w Kanie Galilejskiej, którego dokonał Jezus Chrystus czyli Bóg Wcielony we własnej osobie z objawieniami fatimskimi. Wydarzenia z Kany są opisane w Biblii - księdze uznanej za Chrześcijaństwo za natchnione przez Ducha św. a fatimskie to przekaz kilkorga dzieci (wizja niespotykana w Biblii i niezapowiadana w niej). Pomijam kwestię, że osobiście uważam objawienia fatimskie za fałszywe, ale nawet w doktrynie katolickiej wiara w objawienia nie jest "obowiązkowa" a wiara w przekaz Biblii już oczywiście tak.
52 2011-11-29 00:17:09 Ostatnio edytowany przez Catherine2011 (2011-11-29 00:21:41)
Catherine2011 nie wrzucaj do jednego worka cudu w Kanie Galilejskiej, którego dokonał Jezus Chrystus czyli Bóg Wcielony we własnej osobie z objawieniami fatimskimi. Wydarzenia z Kany są opisane w Biblii - księdze uznanej za Chrześcijaństwo za natchnione przez Ducha św. a fatimskie to przekaz kilkorga dzieci (wizja niespotykana w Biblii i niezapowiadana w niej). Pomijam kwestię, że osobiście uważam objawienia fatimskie za fałszywe, ale nawet w doktrynie katolickiej wiara w objawienia nie jest "obowiązkowa" a wiara w przekaz Biblii już oczywiście tak.
Kizia75 nie zrozumiałaś - dałam przykład cudu w Kanie Galilejskiej, bo gdybyśmy żyli w tamtych czasach - to czybyśmy uwierzyli w ten cud?
Piszesz, że wydarzenia te są opisane w Biblii, ale kiedy zostały spisane? Dopiero po ziemskim życiu Pana Jezusa spisane zostały księgi i listy Nowego Testamentu. Nowy Testament spisano całkowicie około 100 lat po narodzeniu Chrystusa. Wobec tych faktów, czy teraz zauważasz różnicę, którą chciałam ukazać? Można powiedzieć, że w tamtych czasach wiara sercem była tak silna, że dokonywała się bez cienia jakiegokolwiek zwątpienia. Co można powiedzieć wówczas o wierze przetrawionej przez rozum, który cudów nie uznaje? Czy bylibyśmy w stanie uwierzyć w tamtych czasach?
W ostatnim zdaniu piszesz, że wiara w objawienia nie jest "obowiązkowa". Ten "obowiązek" - jakimś kieratem pobrzmiewa a wiara ma być wolnością dla nas ludzi
.
Jeszcze raz powtórzę, że orędzia Vassuli dały mi dużo (wyciszyły umysł i otworzyły serce), ale tylko i wyłącznie Waszą wolą jest to, czy sięgniecie po nie, czy nie. Mogę powiedzieć, że osobiście przypadkowo znalazłam je w Internecie i jeszcze mam sporo do przeczytania i wysłuchania, jako MP3. Naprawdę nie mam zamiaru zachowywać się na wzór Świadków Jehowy, bo szanuję wolę człowieka i jego gotowość, otwartość i świadomość. Kto chce - niech czyta, kto nie chce - niech nie czyta. Nie mnie decydować o tym i narzucać komukolwiek, bo ja dopiero zaczęłam inaczej postrzegać świat (tak na marginesie uśmiechnęłam się do siebie, gdy zobaczyłam slogan, który pojawił się przy moim nicku: "niewinne początki", bo tak bym to określiła). Nie należę do żadnej wspólnoty, bo ciągle mam na uwadze to, iż wiara powinna być czuciem a nie obowiązkiem - zawsze nie forma lecz treść się dla mnie liczyły i liczą w życiu.
heathcliff napisał: Natomiast tam, gdzie te objawienia zawierają mało dogmatów a chodzi w nich o dobre życie, miłość czy uczciwość, tam nie myślę ich krytykować.
Zgadzam się całkowicie z Twoim zdaniem ![]()
Odnosząc się jeszcze do wypowiedzi heathcliff chcę powiedzieć, że na Chrzcie Św. - uzyskując odpuszczenie grzechu pierworodnego, moglibyśmy całe życie przeżyć w łączności z Bogiem, ale niestety nasze życie ludzkie raczej przypomina lot komety, która zgarnia pył gwiezdny po drodze i tylko dodam, że dobrze jest, gdy zdążymy w porę zauważyć, że kometa leci w dół.
Życzę miłej nocy ![]()
Catherine2011, nie chodzi mi o to czy łatwiej uwierzyć w cud przemiany wody w wino czy w czyjeś wizje. Chodzi mi o to, że wierzący chrześcijanin powinien odróżniać te dwie różne rzeczy. Nie ważne kiedy został spisany Nowy Testament, dla mnie - chrześcijanki jest to tekst natchniony przez samego Boga, największy autorytet, natomiast wizje czy objawienia kogoś tam, no wybacz, ale tego się nawet nie da porównać. Skąd wiesz kto tak naprawdę się w tych objawieniach pojawia (jeśli w ogóle)? W Biblii są ostrzeżenia przed fałszywymi objawieniami, które będą się wydawały prawdziwe, bo szatan jest przebiegły, a poza tym Biblia zawiera pełnię objawienia i nie rozumiem dlaczego ni z tego ni z owego Bóg miałby nagle jakiejś greczynce opowiadać jakieś dodatkowe treści (w dodatku często sprzeczne z Jego własnym Słowem w Biblii). Moim zdaniem są to jej osobiste przemyślenia (z reszta nic odkrywczego nie zawierają), które albo z premedytacja albo nieświadomie (np. z powodu schizofrenii) głosi jako Słowa Boże. Wierz sobie w co chcesz, ale nie ona pierwsza ani ostatnia twierdzi, że Bóg do niej przemawia. Do mnie też z resztą przemawia, za każdym razem gdy czytam Biblię, a ja mu odpowiadam w modlitwie. Po co szukać jakiś podejrzanych cudów - Błogosławieni którzy nie widzieli a uwierzyli.
54 2011-11-29 12:50:53 Ostatnio edytowany przez elutka86 (2011-11-29 12:56:01)
Uważam, że Kizia ma rację .. Tzn nie do końca, ale jednak ![]()
Ja wierzę w te wszystkie objawienia. I wierzę w objawienia Matki Fatimskiej itp... Ale no właśnie! Nie wiemy skąd te objawienia poochodzą... Szatan potrafi obrać każdą postać, może nawet jaśnieć niczym Anioł. Jak już kiedyś pisałam gdzieś, w pśmie jest napisane, że poznamy proroka po jego owocach. Nie ukrywam, że akurat siostra Łucja, czy też Św. siostra Faustyna, Ojciec Pio owoce mają obfite
Jednak ja też podobnie jak Kizia wolę ostrożnie do tego podchodzić
Choć nie ukrywam, że czasem modlę się do Ojca Pio z prośbą o modlitwę
Tak jak i do naszego ukochanego Paieża ![]()
Chociaż znowu jak pomyślę, to do Matki Bożej Fatimskiej też się modlę.... o matko,ale to pokręcone ![]()
55 2011-11-30 01:59:46 Ostatnio edytowany przez Catherine2011 (2011-11-30 02:03:08)
Kizia75 napisałaś: "...nie rozumiem dlaczego ni z tego ni z owego Bóg miałby nagle jakiejś greczynce opowiadać jakieś dodatkowe treści (w dodatku często sprzeczne z Jego własnym Słowem w Biblii)".
Proszę, napisz mi przykłady tej sprzeczności, bo jeśli przestudiowałaś księgi to podaj mi różnicę tekstów w orędziach i w Piśmie Świętym. Przecież właśnie w tych orędziach, z uwagi na niezrozumienie przez naszą epokę słów zawartych w Piśmie Świętym, są pewne sprawy jaśniej wytłumaczone (Pismo Św. dzięki temu stało się dla mnie wreszcie bardziej zrozumiałe).
A teraz zacytuję:
?Prawdziwy chrześcijanin to ten, który jest nim wewnętrznie, a prawdziwa Jedność jest i będzie w sercach. Jedność nie będzie jednością litery, lecz ducha.?
...i takich słów się boicie? Upatrujecie w tych słowach złego ducha? Przecież te i tym podobne słowa mogą nas zmienić wewnętrznie i tylko na dobre
.
W słowach takich upatrujecie zło? Krytykując coś dobrego można nie dostrzec prawdziwego zagrożenia, tj. zła, które już panuje w świecie ? są to np.: pieniądze (nie jednego człowieka sobie podporządkowało) - oddając im hołd - łamiemy pierwsze przykazanie Boże i to NAJWAŻNIEJSZE!
Cieszę się natomiast czytając Twoje Kizia75 słowa: "...Do mnie też zresztą przemawia, za każdym razem, gdy czytam Biblię, a ja mu odpowiadam w modlitwie".
Bo w Piśmie Św. jest powiedziane: "Kiedy cały lud przystępował do chrztu, Jezus także przyjął chrzest. A gdy się modlił, otworzyło się niebo i Duch Święty zstąpił na Niego w postaci cielesnej niby gołębica. A z nieba odezwał się głos: - Tyś jest mój Syn umiłowany, w Tobie mam upodobanie".
Proszę zwrócić uwagę: Kiedy głos Boga odezwał się z nieba?
Może, gdy Jezus wszedł do rzeki Jordan?
Nie, dopiero wówczas, gdy zaczął się modlić ![]()
Jezus nam ludziom pokazał, że tylko poprzez modlitwę możemy mieć kontakt z Bogiem, co Twoje słowa potwierdzają.
Natomiast co do słów: "Błogosławieni którzy nie widzieli a uwierzyli" - to oprócz wybrańców nikt z nas nie widzi Boga a dobrze byłoby abyśmy uwierzyli
.
Miłej nocy ![]()
56 2011-11-30 10:15:15 Ostatnio edytowany przez Kizia75 (2011-11-30 10:32:41)
Kizia75 napisałaś: "...nie rozumiem dlaczego ni z tego ni z owego Bóg miałby nagle jakiejś greczynce opowiadać jakieś dodatkowe treści (w dodatku często sprzeczne z Jego własnym Słowem w Biblii)".
Proszę, napisz mi przykłady tej sprzeczności, bo jeśli przestudiowałaś księgi to podaj mi różnicę tekstów w orędziach i w Piśmie Świętym. Przecież właśnie w tych orędziach, z uwagi na niezrozumienie przez naszą epokę słów zawartych w Piśmie Świętym, są pewne sprawy jaśniej wytłumaczone (Pismo Św. dzięki temu stało się dla mnie wreszcie bardziej zrozumiałe).
Chociażby cały "wykład" pod tytułem: "Uciekajcie się do waszej Błogosławionej Matki" a w nim np.: "Kiedy Ja, Bóg, zstąpiłem, by zostać poczęty z Ducha Świętego i narodzić się z Dziewicy Maryi, przybyłem do Mego Nieba! Zstąpiłem z Nieba, by wejść w inne Niebo. Porzuciłem tron, by zasiąść na innym tronie." W Piśmie Świętym jest napisane, że Jezus uniżył się biorąc ciało z ziemskiej kobiety, na tym polegało spełnienie proroctwa, a ta kobieta pisze o jakimś innym niebie, co za bzdura, ale to jeszcze nic:
Jeszcze większa bzdura to: "Nasze Dwa Serca wzbudzą apostołów" , "nie słuchaliście Naszych Dwóch Serc: Niepokalanego Serca Mojej Matki i Mojego Najświętszego Serca... Nasze Dwa Serca nie mówiły do was w przypowieściach ani w zagadkach. Wszystkie Nasze Słowa były Światłem. Nasze Serca, jak Dwie Lampy, świecą Jedna obok Drugiej światłem o takim blasku, że każdy może zobaczyć."
Czytałaś Ewangelię? Maria pojawia się w niej kilka razy, i jej najważniejsza rola polega na urodzeniu Zbawiciela. Potem Jezus zwraca się do niej kilka razy: raz w Kanie: "Czyż to moja lub Twoja sprawa, Niewiasto? Czyż jeszcze nie nadeszła godzina moja?", raz podczas nauczania gdy uczniowie informują Jezusa, że przyszła Jego Matka (wraz z braćmi/kuzynami), a Jezus wcale nie każe przyprowadzić swej Matki, nie wskazuje jej jako Królowej Niebios tylko mówi: "Kto jest moją matką i moimi braćmi?" Spojrzawszy po siedzących wokół siebie powiedział: "Oto moja matka i moi bracia. Kto spełni wolę Boga, ten będzie moim bratem, i siostrą, i matką". Trzeci raz Jezus zwraca się do Marii już na Krzyżu tuż przed śmiercią, gdy Maria stoi wraz jednym z jego uczniów: "Niewiasto, oto twój syn". Potem mówi uczniowi: "Oto twoja matka". I od tej chwili uczeń wziął ją do siebie". Wygląda na to że Jezus bardzo ukrywał rolę jaką rzekomo ma spełniać Maryja w wzbudzaniu apostołów, byciu matka ludzi czy królową niebios. Potem apostołowie w listach też ani razu nie zająknęli się na temat Marii. Mówią natomiast:?Albowiem jeden jest Bóg, jeden też pośrednik między Bogiem i ludźmi, człowiek, Chrystus Jezus, który wydał siebie samego na okup za wszystkich? (1 List do Tymoteusza 2,5-6a). Jak to się ma do słów Vassuli? Nawet jak na katolicka mariologię słowa Vassuli są mocno niebiblijne, bo sugerują, że Jezus zbawia nas jakoby wespół z Maryją. Herezja. Nawet objawienia fatimskie nie idą tak daleko.
Nie czytałam wszystkich pism Vassuli, ale już po przeczytaniu kilku fragmentów mam pewność, że nie są to Słowa Boże.
A jeśli szukasz pocieszenia, Bożego wsparcia to zamiast podejrzanych objawień polecam ci ten fragment Pisma: Mat. 11:27-30 27. "Wszystko zostało mi przekazane przez Ojca mego i nikt nie zna Syna tylko Ojciec, i nikt nie zna Ojca, tylko Syn i ten, komu Syn zechce objawić. Pójdźcie do mnie wszyscy, którzy jesteście spracowani i obciążeni, a Ja wam dam ukojenie. Weźcie na siebie moje jarzmo i uczcie się ode mnie, że jestem cichy i pokornego serca, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem jarzmo moje jest miłe, a brzemię moje lekkie."
Kizia75 - dyskusja sprowadza się nie do tego, czy ufa się Bogu czy pewnej pani mówiącej o objawieniach. Dyskusja sprowadza się do tego, którzy ludzie mają prawo decydować za innych, które objawienia czy relacje na temat Boga mają być uznawane za prawdziwe. Katolik to nie jest osoba, która się dowiaduje "a, jestem katolikiem, sprawdźmy teraz, w co powinienem wierzyć". Tak się nie da, a gdyby się dało, i tak byłoby to bez sensu.
Katolik to osoba, która WIERZY w pewne rzeczy, czyli uznaje pewne źródła, ale uznaje je z woli własnej i czując to uznawanie, a nie dlatego, że "się powinno to a nie coś innego uznawać".
Rozmawiasz z osobą, która uznaje takie czy inne objawienia. I czemu Ci się włączył tryb pisania komuś, co powinien sądzić?
Możesz się zastanawiać, czy wiara pani Catherine2011 jest zupełnie zgodna z doktryną katolicką, ale jeśli nie jest zupełnie zgodna (a w 99%, w 50%, w 1%, nieważne), to trudno.
Ty często piszesz tu o wyższości Biblii (bo Duch Święty i te sprawy) nad relacjami, na przykład, dzieci. Twoje zdanie. Ale gdy zaczynasz pisać, że każdy człowiek ma tak samo stawiać Biblię nad wszystkim, zakręcasz się poza rozsądne granice.
Ateiści w ogóle uważają - zaskoczę Cię - że Ducha Świętego nie ma i Biblia jest stekiem bzdur i wymysłów. I?
Kwestia jest taka, że próbujesz narzucić pewną UPRZEDNIĄ ocenę źródeł wiary. Nie masz prawa, nie masz możliwości, nie wiem, po co się starasz.
Historia ma to do siebie, że dane historyczne trzeba zinterpretować. Jeśli dowiadujemy się od kronikarza, że się starło 70 wojów z 100 wojów przeciwnika, wierzymy, ale gdy kronikarz powie, że wojów był milion albo że jakiś Żyd zmartwychwstał, historycy zgodnie stwierdzają, że z jakiegoś powodu kronikarz nakłamał. Czy to przez inne spojrzenie na "prawdę" historyczną, czy ze względu na sianie propagandy, nieważne. Innymi słowy źródła są oceniane z punktu widzenia WCZEŚNIEJ przyjętej teorii. Oczywiście rozwiązanie takie ma spore wady. ![]()
Ty robisz coś podobnego. Ustaliłaś hierarchię źródeł, oczywiście pod własną teorię, własny światopogląd, a teraz walczysz z faktem, że ktoś inny akceptuje i inne źródła.
Jak Cię uczono chemii, odpowiadałaś "albo to znajdę w Piśmie Świętym, albo to wszystko nieprawda"? Nie. Dopuściłaś zatem niebiblijne źródła wiedzy chemicznej. W przypadku wiedzy o Bogu jednak już nie chcesz dopuścić innych źródeł, boś uprzednio, wcześniej, przyjęła sobie teorię i wszelkie źródła, które poza nią wykraczają, masz za niegodne wiary. ![]()
Poglądy własne mieć sobie możesz, ale dziwi mnie widoczne w stylu argumentacji przekonanie, że Twoje zdanie nie jest tylko jedną z religijnych opcji, a jakąś podstawą. Nikt nie musi źródeł oceniać podobnie, inna ocena źródeł to inny obraz boskości (na przykład boskości Maryi) i tyle. ![]()
Heathcliff, mam świadomość, że moje wewnętrzne przekonanie jest jedną z jak to określiłeś, opcji religijnych. Czy to oznacza, że mam się zgadzać z wewnętrznym przekonaniem kogoś innego? Przedstawiłam swoją odpowiedź na prośbę Catherine2011 - "Proszę, napisz mi przykłady tej sprzeczności...". Napisałam też do Catheriny2011 - "Wierz sobie w co chcesz", bo rozumiem, że każdy ma prawo wierzyć w to co chce. Nikogo nie zamierzam na siłę przekonywać.
Nie interesuje mnie w jakim procencie wiara Catherine 2011 jest zgodna z doktryna katolicką, (bo niby dlaczego mnie miała by akurat interesować właśnie doktryna katolicka), ale odniosłam się do niej ponieważ to właśnie w katolicyzmie jest rozbudowana mariologia.
Wiem również że ateiści uważają Biblię za stek bzdur, dlatego z nimi nie zamierzam na temat Biblii dyskutować, bo to się mija z celem, ale Catherine2011 deklaruje się jako osoba głęboko wierząca i czytająca Biblię, a to już inna sprawa.
Kizia75 - piszesz w takim tonie:
"nie wrzucaj do jednego worka cudu w Kanie Galilejskiej, którego dokonał Jezus Chrystus czyli Bóg Wcielony we własnej osobie z objawieniami fatimskimi. Wydarzenia z Kany są opisane w Biblii - księdze uznanej za Chrześcijaństwo za natchnione przez Ducha św. a fatimskie to przekaz kilkorga dzieci (wizja niespotykana w Biblii i niezapowiadana w niej). Pomijam kwestię, że osobiście uważam objawienia fatimskie za fałszywe, ale nawet w doktrynie katolickiej wiara w objawienia nie jest "obowiązkowa" a wiara w przekaz Biblii już oczywiście tak."
Innymi słowy argumentujesz "nie porównuj czegoś, bo ZDANIEM takich czy innych ludzi to nie jest równe". Ciągle piszesz w kontekście dopasowania, czy to do katolicyzmu czy do chrześcijaństwa.
Wyobraź sobie, ile o Bogu z Biblii dowiedzieć się mógł Abraham. O, niedużo, prawda? A potem ile mógł się dowiedzieć Żyd na wiek przed Chrystusem. A potem - czytelnik w drugim, trzecim stuleciu naszej ery (tu można się było dowiedzieć aż za dużo, tyle pism, żadnego jasnego kanonu).
Czy uważasz, że Bóg objawiał wszystko od początku? To by nieco wykluczało natchnienie NT, czyli raczej nie uważasz. Zatem Bóg objawia partiami. A jednak nie umiesz w ogóle dopuścić możliwości, że w roku 2011 Bóg coś dopowiada, tak jak mógł natchnieniami, czynami, objawieniami dopowiadać dawniej. Bo doktryna przeróżnych chrześcijańskich odłamów się już ustaliła i Bóg się może, z całym szacunkiem, wypchać, bo chrześcijanie już wiedzą wszystko.
Ja tu nie będę rozstrzygać sprawy tych czy innych objawień, nawet mnie ten temat nie interesuje. Ale pod kątem jakości argumentacji Twoje zdanie jest nie do utrzymania. Możesz opowiedzieć, że poglądy Catherine2011 się z poglądami kogoś innego nie zgadzają, ale nie masz żadnych kryteriów wyboru akurat tych innych poglądów.
Jeśli ktoś może uznać, że Biblia się kończy na pięcioksięgu, ktoś inny, że na NT, to równie dobre jest uznanie, że Biblia się jeszcze wcale nie skończyła i może zaistnieć service pack czy inny dodatek. NT już bardzo mocno zmienia interpretację ST. Może Testament Najnowszy będzie reinterpretacją Nowego?
Zrozumiałbym postawę krytyczną, gdyby objawienia się wiązały z jakimiś atakami, nawoływaniem do agresji czy w ogóle "Jezus był kibicem Legii", gdyby wiązała się z konfliktem WARTOŚCI.
Ale Ty krytykujesz na podstawie "o Maryi nie pisze się w Biblii tak dobrze". No i co?
Ta niegruba książka nie dotyczy bardzo wielu spraw, do których się musimy ustosunkować, wybrałaś więc wyjątkowo słabe kryterium "czy w książce, którą niektórzy uznają za lepszą od innych, jest napisane tak samo".
Wiara Catherine nie wydaje się wątpliwa, przynajmniej nie na podstawie tego, co ta pani napisała na tym forum. Wątpliwości można mieć tylko co do dokładnego wyznaczenia odłamu chrześcijaństwa (a i trudno wyznaczyć granice chrześcijaństwa). Czy skupienie się na nazwie odłamu jest tu komuś potrzebne?
60 2011-12-01 10:01:41 Ostatnio edytowany przez Kizia75 (2011-12-01 12:34:20)
heathcliff, na tym polega dyskusja, że każdy wyraża swoje zdanie. Oto moje zdanie: wrzucanie do jednego worka cudów dokonywanych przez Jezusa wraz prywatnymi objawieniami (których jest sporo w obecnych czasach) jest nieporozumieniem, wszystko jedno czy jest się katolikiem, protestantem czy prawosławnym. Jako argument podałam sprzeczność z Biblią i ostrzeżenia z Biblii przed fałszywymi objawieniami. Może ty akurat tej sprzeczności nie widzisz, może Catherine2011 też jej nie widzi, dla mnie jest ona wyraźna. Oczywiście dla ateisty sprzeczność z Biblią nie ma znaczenia, dla niego zarówno Biblia jak i objawienia to bujdy, i ja to rozumiem i szanuję, ale dyskutuję z Catherine2011, która deklaruje się jako osoba wierząca w Chrystusa i uznająca Biblię jako źródło wiarygodne i natchnione, dlatego mogę z nią na tej płaszczyźnie dyskutować.
Kizia75 -
Czy uważasz, że Bóg objawiał wszystko od początku? To by nieco wykluczało natchnienie NT, czyli raczej nie uważasz. Zatem Bóg objawia partiami. A jednak nie umiesz w ogóle dopuścić możliwości, że w roku 2011 Bóg coś dopowiada, tak jak mógł natchnieniami, czynami, objawieniami dopowiadać dawniej. Bo doktryna przeróżnych chrześcijańskich odłamów się już ustaliła i Bóg się może, z całym szacunkiem, wypchać, bo chrześcijanie już wiedzą wszystko.
Bóg niczego nie objawia partiami
, w Starym Testamencie objawił siebie i złożył obietnicę zesłania Zbawiciela, w Ewangelii zaś zsyła tego Zbawiciela czyli wypełnia proroctwo Starego testamentu (Pan Jezus z resztą powiedział o tym). Chrystus w Ewangelii mówi też : "Baczcie, żeby was kto nie zwiódł. Albowiem wielu przyjdzie w imieniu moim, mówiąc: Jam jest Chrystus, i wielu zwiodą" (Mat. 24), oraz w Apokalipsie 22 znajdujemy taki fragment: 18-20 "Ja świadczę każdemu, kto słucha słów proroctwa tej księgi: jeśliby ktoś do nich cokolwiek dołożył, Bóg mu dołoży plag zapisanych w tej księdze. A jeśliby ktoś odjął co ze słów księgi tego proroctwa, to Bóg odejmie jego udział w drzewie życia i w Mieście Świętym -które są opisane w tej księdze". sugerujesz, że Bóg przeczy sam sobie? Skoro sam przed tym przestrzega to jak potem może sam się objawiać niektórym osobom i "dyktować" im jakieś nowe przesłania?
Nawet Kościół Katolicki nie twierdzi, że Pan Bóg nam dawkuje prawdę o sobie, a ogłaszając kolejne dogmaty opiera się na Tradycji, która i tak pierwotnie w Kościele już była od początku (tylko nie w formie sformalizowanej). Prawda o Bogu jest bardzo prosta i chociaż Biblia jest obszernym dziełem, to jej przesłanie jest tak proste, że aż trudno w to niektórym uwierzyć
. Tak naprawdę i tak dopiero po śmierci zobaczymy Boga twarzą w twarz i Go poznamy całkowicie (też jest o tym w Biblii). Nieprzypadkowo Jezus przyszedł do prostych ludzi i ich nauczał. Oto moje zdanie (nie tylko moje), ty Heathcliff możesz sobie wierzyć inaczej, Catherine2011 również (wcale nie twierdzę, że wiara Catherine2011 jest wątpliwa, sądzę że jest gorliwa i szczera), ale pozwolisz, że ja jednak pozostanę przy swojej opinii, zwłaszcza, że mam wrażenie, że twoje i Catherine2011 opinie polegają bardziej na intuicji niż znajomości teologii.
Bóg niczego nie objawia partiami
,
Cóż, gdyby rzeczywistość temu nie przeczyła, miałabyś rację. Ale jeśli religijne slogany są od rzeczywistości ważniejsze, zostawię Cię Twoim religijnym dyskusjom. ![]()
Biblia nie jest religijnym sloganem. Hethcliff nie dogadamy się - ja o niebie ty o chlebie
. Nadajemy na kompletnie różnych falach. Nie "czujesz" zupełnie teologii ani Biblii. Wypowiadasz się w kwestiach teologicznych bazując na własnych przeczuciach. Dajmy spokój tej dyskusji, bo to do niczego nie prowadzi.
Pozdrawiam i miłego dnia
.
"Starym Testamencie objawił siebie i złożył obietnicę zesłania Zbawiciela, w Ewangelii zaś zsyła tego Zbawiciela czyli wypełnia proroctwo Starego testamentu " - to przykład religijnego sloganu. Zależnie od religii się go akceptuje albo nie. Żydzi na zbawiciela czekają, pewnie wiesz.
Natomiast nie dostrzegasz takich bardzo prostych faktów, jak "Biblia nie została dana ludziom w jednym kawałku przed początkiem czasów". Może dostałaś na urodziny wydanie jednotomowe, ale ludzkość nie dostała wydania jednotomowego na urodziny. Tylko widać tego nie uczą na teologii.
64 2011-12-02 00:44:57 Ostatnio edytowany przez Catherine2011 (2011-12-02 00:57:45)
?"Kiedy Ja, Bóg, zstąpiłem, by zostać poczęty z Ducha Świętego i narodzić się z Dziewicy Maryi, przybyłem do Mego Nieba! Zstąpiłem z Nieba, by wejść w inne Niebo. Porzuciłem tron, by zasiąść na innym tronie." W Piśmie Świętym jest napisane, że Jezus uniżył się biorąc ciało z ziemskiej kobiety, na tym polegało spełnienie proroctwa, a ta kobieta pisze o jakimś innym niebie, co za bzdura, ?
Nie ośmieliłabym komukolwiek przedstawiać własnej interpretacji tekstów, pochodzących z Pisma Świętego lub z jakichkolwiek orędzi ? na zasadzie to trzeba rozumieć tak?, czy tak... Dlatego cytując słowa z orędzi Vassuli napisałam tylko, że dały mi dużo do myślenia.
Jakże mogłabym narzucać własną interpretację, skoro czytając Pismo Święte za każdym razem coś innego spostrzegam, coś innego do mnie dociera.
Zwróć uwagę Kizia75 jak powyższy tekst przedstawiłaś?
Sugerujesz, że słowa pochodzące z orędzi są jawnym dowodem sprzeczności z Pismem Świętym? Czyżby tak było? Czy dla każdego? A skąd pewność, że wszyscy zinterpretują powyższe teksty tak samo jak Ty? Skąd pewność, co do słuszności własnej interpretacji? Słowa: ?Zstąpiłem z Nieba, by wejść w inne Niebo. Porzuciłem tron, by zasiąść na innym tronie" ? można też inaczej zinterpretować, bo czy myślisz, że serca ludzkie (tutaj na ziemi) przypominają swoją miłością, pięknem, wielkością = miłosierdziem Niebo Boże? Chyba jest znacząca różnica
. Wobec tego, czy nie można byłoby powiedzieć, iż są tutaj dwa całkowicie różne Nieba (ale jedna miłość ? stąd Niebo)?
To jest tylko przykład na różną interpretację tych samych słów.
?"Jeszcze większa bzdura to: "Nasze Dwa Serca wzbudzą apostołów" , "nie słuchaliście Naszych Dwóch Serc: Niepokalanego Serca Mojej Matki i Mojego Najświętszego Serca... Nasze Dwa Serca nie mówiły do was w przypowieściach ani w zagadkach. Wszystkie Nasze Słowa były Światłem. Nasze Serca, jak Dwie Lampy, świecą Jedna obok Drugiej światłem o takim blasku, że każdy może zobaczyć." ?
Czy to jest Twój dowód na odmienność słów zawartych w Piśmie Świętym?
Wychodzi na to, iż nie do końca znasz Pismo Święte. Odwołuję do Ewangelii św. Marka: ?Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię całemu stworzeniu. Kto uwierzy i przyjmie chrzest będzie zbawiony, a kto nie uwierzy będzie potępiony. Tym zaś, którzy uwierzą te znaki towarzyszyć będą: w imię moje złe duchy wyrzucać będą, innymi językami mówić będą, węże będą brać do rąk i jeśliby coś zatrutego wypili, nie będzie im szkodzić. Na chorych ręce kłaść będą i ci odzyskają zdrowie".
Czy na pewno te słowa dotyczą tylko dwunastu Apostołów?
Wobec powyższego cytatu z Pisma Świętego słowa "Nasze Dwa Serca wzbudzą Apostołów" już chyba nie można byłoby nazwać bzdurą? A przykłady takich Apostołów, niesamowicie pracujących - można znaleźć w książce ?Jezus żyje? (dostępna w Internecie).
Kolejne zdania mogą się odnosić do objawień np.: fatimskich ? wypowiedzi ujęte w prosty, rzeczowy sposób ? bez zagadek i przypowieści i były ?światłem dla ludzkości na ziemi?, itd. Widzisz sama, że na różne sposoby można te same słowa interpretować ? dlatego należy każdemu zostawić wolną wolę przy ich interpretacji ? można tylko wskazać słowa i to wszystko.
Argumentacja Twoja Kizia75 odnosząca się do sporadycznego pojawiania się Matki Bożej w Piśmie Świętym, jest bardzo podobna do tej, jaką mają Ewangelicy, nie przeszkadza mi wyznanie, bo Bóg jest JEDEN, lecz przykro jest czytać zdania typu: ??Maria pojawia się w niej (dot. Ewangelii) kilka razy, i Jej najważniejsza rola polega na urodzeniu Zbawiciela??
Jeśli tak czujesz - to Twoja sprawa, nie mi w to się wtrącać.
Dodam tylko, że słowa: "Oto moja matka i moi bracia. Kto spełni wolę Boga, ten będzie moim bratem, i siostrą, i matką" i "Niewiasto, oto twój syn - I od tej chwili uczeń wziął ją do siebie" ? mogą być otwartą przez Jezusa furtką Nieba dla nas ? słowa kierowane do całej ludzkości.
A propos, jeżeli nie czytałaś wszystkich pism Vassuli to dlaczego przekazujesz swoją pewność (w swojej niepewności), że nie są to Słowa Boże?
Nie interesuje mnie w jakim procencie wiara Catherine 2011 jest zgodna z doktryna katolicką, ale odniosłam się do niej ponieważ to właśnie w katolicyzmie jest rozbudowana mariologia. Wiem również że ateiści uważają Biblię za stek bzdur, dlatego z nimi nie zamierzam na temat Biblii dyskutować, bo to się mija z celem, ale Catherine2011 deklaruje się jako osoba głęboko wierząca i czytająca Biblię, a to już inna sprawa.
Znów zamiast na treści - skupiłaś się na osobie ? na dodatek małe przekłamanie zastosowałaś w ostatnim zdaniu, bo ja nie deklarowałam się jako osoba głęboko wierząca, raczej nad sobą pracująca ? jak każdy inny człowiek
Niby slogan a potrafiący rozleniwić człowieka już na samym początku drogi.
Myślę, że sprawę objawień jasno ujął w swoich słowach heathcliff ? przypomnę:
Czy uważasz, że Bóg objawiał wszystko od początku? To by nieco wykluczało natchnienie NT, czyli raczej nie uważasz. Zatem Bóg objawia partiami. A jednak nie umiesz w ogóle dopuścić możliwości, że w roku 2011 Bóg coś dopowiada, tak jak mógł natchnieniami, czynami, objawieniami dopowiadać dawniej. Bo doktryna przeróżnych chrześcijańskich odłamów się już ustaliła i Bóg się może, z całym szacunkiem, wypchać, bo chrześcijanie już wiedzą wszystko.
Kizia75, po co osoby zastraszasz słowami z Apokalipsy (nie każdy będzie mógł zmierzyć się ze swoimi lękami). Dlatego abyś wszystkich czytających nie zastraszyła wyjaśniam, że orędzia Vassuli nie stanowią ?service pack? do Biblii ? jak to pomysłowo ujął heathcliff, lecz Jezus to orędzie określił jak ?Miłosny list do Stworzenia Bożego?. Jest to podyktowany człowiekowi LIST dla pozostałych ludzi.
Na koniec (dziękując oczywiście czytającym za cierpliwość
) proszę potraktować moje wypowiedzi jako: wyprostowanie zaistniałych niejasności i wyeliminowanie nadinterpretacji faktów, przy czym chęci narzucania czegokolwiek nie miałam-szanuję wolę każdego.
Podzielę się z Wami czymś, co zrobiło na mnie bardzo pozytywne wrażenie ? muzyka i słowa śpiewane przez Rebecca ST. James (np.: You Never Let Go). Polecam!
Dobrej nocy! ![]()
Catherine ślicznie to wszystko napisałaś ![]()
Kizia jest chyba Świadkiem Jehowy, dlatego nie akceptuje Maryi ![]()
Ale no każdy ma swoją wolę i każdy wierzy w to co chce ![]()
Catherine rozwiałaś wiele moich wątpliwości
Dziękuję ![]()