Penelopa - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 130 z 315 ]

66

Odp: Penelopa

Kriss,
ja nie traktowałam swojego faceta, jak "pierwotniaka" z nabiałem, ale tak się teraz zachowuje. Szare komórki wyprowadziły się z jego głowy. I dlatego tego tak zmienionego faceta oddałam kochance. Wyrzuciłam go ze swojego życia, mimo, że kochałam i to bardzo, może za bardzo, bo bezwarunkowo.
Kochanki już nie obwiniam,choć "solidarność jajników" byłaby miła, ale wtedy pewnie znalazłby inną , bo nie próbował poprawić tego co dla niego się psuło, a co dla mnie było tylko przejściowymi kłopotami.
Dla mnie miłość nigdy nikogo nie krzywdzi,a jeśli krzywdzi to nie jest miłością.
Imienniczko, może warto poszukać wsparcia jego żony? Może dostaniesz od niej to czego pragniesz? Może ona nie będzie za długo o niego walczyć. Czego i jej i tobie życzę.

Zobacz podobne tematy :

67 Ostatnio edytowany przez Kriss (2011-02-02 22:48:56)

Odp: Penelopa

Ale wtedy to było wtedy. A teraz jest teraz. I Ty się przestraszyłaś że byłby Ciebie wybrał, ale do wyboru nie doszło. Gdyby doszło - skamlałby u Twych drzwi a nie spierdzielał do żony.
Teraz sama stwarzasz sobie szansę - to czego się boisz?
A co Cię ludzie obchodzą i ich rozwody? Ty o sobie mów i o nim a nie tam o ludziach.
Ja zjawisk tych nie pojmuję i dla mnie to czysta ściema. Bo tak łatwiej wytłumaczyć. Miłość jest miłością i koniec kropka. Nie ma "dla dobra", nie ma "bo kredyt", "bo dzieci", "bo majątek", "bo się boję - a co jeśli się nie uda?". To co? Zakłada (on) że może się nie udać? Ty zakładasz?
Jak kocham to zakładam że wszystko się uda. Góry mogę przenosić, nic mnie nie zatrzyma, dlatego przysięgam, szczerze, z oddaniem, na dobre i na złe. Miłość nie ma "wyjścia awaryjnego".
Przedstawię Ci mój punkt widzenia z punktu żony do której męża zgłosiły sie dwie (w odstępie czasowym i po kolei) byłe sympatie z lat szkolnych. Oczywiście z każdą z nich mój luby utrzymywał bliskie kontakty jakieś 25 lat temu i ponad 30 lat temu. Pierwsza Pani dowiedziała się o jego istnieniu z portalu społecznościowego, próbowała nawiązać kontakt, wydzwaniała, zderzyła się ze ścianą. Zostałam zwyzywana w internecie. Pani poważna i z telewizji śniadaniowej od czasu do czasu. Mężatka, trójka dzieci.
Druga Pani przez ten sam portal, zaczepki, pierdółki, sprowokowana brakiem reakcji pojawia się na pogrzebie bliskiej osoby z rodziny mojego męża. Bez męża. Z rodzicami. Listopad. Minispódniczka. 49 lat. Mąż. Również trójka dzieci. Reszta żałobników - tylko najbliższa rodzina, może w sumie 10 osób. Oczywiście na portalu monologi nawiązujące do znajomości, telefony do mnie z wyjaśnieniem relacji sprzed 25 lat. Różnica taka że mój mąż z nimi nie romansował - tak jak robił to Twój kochanek z Tobą.
Zobacz z boku jak to może wyglądać, i nie piszę tego żeby Ci dopiec, ale naprawdę nie widzisz że gdyby chciał toby z Tobą był?

Doczytałąm to co napisałaś do niekochanej. Litości. Zdradzany nie musi czuć się winny? No całe szczęście! Bo już myślalam że to wina rozmemłanej żony że mąż chodzi na boki.
Nie jesteśmy "tylko ludźmi" jesteśmy "aż ludźmi" sam szczyt drabiny ewolucyjnej. Dlatego jesteśmy zdolni do wzniosłych uczuć właśnie. Ale nijak ma się do nich oszukiwanie i zdrada. Jakoś mi nie pasi. Znowu go bronisz żeby wytłumaczyć dlaczego nie jest z Tobą tylko z żoną (ale tak naprawdę to Ciebie kocha).
Dlaczego się rozwiodłaś?

68

Odp: Penelopa
kasandra57 napisał/a:

Kriss,
ja nie traktowałam swojego faceta, jak "pierwotniaka" z nabiałem, ale tak się teraz zachowuje. Szare komórki wyprowadziły się z jego głowy. I dlatego tego tak zmienionego faceta oddałam kochance. Wyrzuciłam go ze swojego życia, mimo, że kochałam i to bardzo, może za bardzo, bo bezwarunkowo.
Kochanki już nie obwiniam,choć "solidarność jajników" byłaby miła, ale wtedy pewnie znalazłby inną , bo nie próbował poprawić tego co dla niego się psuło, a co dla mnie było tylko przejściowymi kłopotami.
Dla mnie miłość nigdy nikogo nie krzywdzi,a jeśli krzywdzi to nie jest miłością.
Imienniczko, może warto poszukać wsparcia jego żony? Może dostaniesz od niej to czego pragniesz? Może ona nie będzie za długo o niego walczyć. Czego i jej i tobie życzę.

Eee ale ja do tej drugiej Kasandry...

69

Odp: Penelopa

KRIS czy znasz takie pojecia jak honor...duma...?
Nie rozumiem dla czego mialby skamlac pod moimi drzwiami po tym co mu powiedzialam!
Chociaz mysle...a raczej jestem pewna że kiedys zapuka do moich drzwi...

Musimy tez pamietac o jednej waznej rzeczy,ze malżeństwo jest chronione specjalnym immunitetem-przysiega malzenską i katolicy mimo wszystko skrzetnie potrafia ukryc akt zdrady i nie moga ,nie potrafia porzucic swojej rodziny.

70

Odp: Penelopa
kasandra1234 napisał/a:

KRIS czy znasz takie pojecia jak honor...duma...?
Nie rozumiem dla czego mialby skamlac pod moimi drzwiami po tym co mu powiedzialam!
Chociaz mysle...a raczej jestem pewna że kiedys zapuka do moich drzwi...

Musimy tez pamietac o jednej waznej rzeczy,ze malżeństwo jest chronione specjalnym immunitetem-przysiega malzenską i katolicy mimo wszystko skrzetnie potrafia ukryc akt zdrady i nie moga ,nie potrafia porzucic swojej rodziny.

No i już miałam wyłączyć....
Ty uważasz że on ma honor i dumę? Naprawdę czy jaja sobie robisz?
On jest Katolikiem? Poważnie? Noż kuźwa Katolik skrzętnie ukrywający zdradę? Niech mnie kule biją.
My żyjemy w różnych rzeczywistościach.
Definicja:
Honor to postawa, dla której charakterystyczne jest połączenie silnego poczucia własnej wartości z wiarą w wyznawane zasady moralne, religijne lub społeczne. Naruszenie zasad honoru przez siebie lub innych odbierane bywa jako "dyshonor" lub "hańba".
Duma - poczucie własnej wartości, godność.

A skamlać miałby - bo Cię KOCHA (ponoć).

Wymiękłam.

71

Odp: Penelopa

KRIS nie wiem co Cie tak zbulwersowalo!?
Czy to że on jest katolikiem,czy to że ma honor?

72

Odp: Penelopa
Kriss napisał/a:
kasandra1234 napisał/a:

KRIS czy znasz takie pojecia jak honor...duma...?
Nie rozumiem dla czego mialby skamlac pod moimi drzwiami po tym co mu powiedzialam!
Chociaz mysle...a raczej jestem pewna że kiedys zapuka do moich drzwi...

Musimy tez pamietac o jednej waznej rzeczy,ze malżeństwo jest chronione specjalnym immunitetem-przysiega malzenską i katolicy mimo wszystko skrzetnie potrafia ukryc akt zdrady i nie moga ,nie potrafia porzucic swojej rodziny.

No i już miałam wyłączyć....
Ty uważasz że on ma honor i dumę? Naprawdę czy jaja sobie robisz?
On jest Katolikiem? Poważnie? Noż kuźwa Katolik skrzętnie ukrywający zdradę? Niech mnie kule biją.
My żyjemy w różnych rzeczywistościach.
Definicja:
Honor to postawa, dla której charakterystyczne jest połączenie silnego poczucia własnej wartości z wiarą w wyznawane zasady moralne, religijne lub społeczne. Naruszenie zasad honoru przez siebie lub innych odbierane bywa jako "dyshonor" lub "hańba".
Duma - poczucie własnej wartości, godność.

A skamlać miałby - bo Cię KOCHA (ponoć).

Wymiękłam.

Ja też wymiękłam:)

73

Odp: Penelopa
kasandra1234 napisał/a:

KRIS nie wiem co Cie tak zbulwersowalo!?
Czy to że on jest katolikiem,czy to że ma honor?

Nie ma ani honoru, ani zasad moralnych ani nie jest dobrym katolikiem.
Ale Ty pewnie znów znajdziesz dla niego dobre wytłumaczenie. Zdecydowanie jesteś zwolenniczką szarości "Niechcący zrujnowałem życie mojej żony i dzieci" - BOSKO! Jakież to wzniosłe.
Zapewne zapuka do Twoich drzwi - jak dostanie zasłużonego kopniaka od żony.
I to byłoby szczęśliwe zakończenie - każdemu podług zasług. big_smile

74

Odp: Penelopa
niekochana72 napisał/a:
kasandra1234 napisał/a:

KRIS nie wiem co Cie tak zbulwersowalo!?
Czy to że on jest katolikiem,czy to że ma honor?

Nie ma ani honoru, ani zasad moralnych ani nie jest dobrym katolikiem.
Ale Ty pewnie znów znajdziesz dla niego dobre wytłumaczenie. Zdecydowanie jesteś zwolenniczką szarości "Niechcący zrujnowałem życie mojej żony i dzieci" - BOSKO! Jakież to wzniosłe.
Zapewne zapuka do Twoich drzwi - jak dostanie zasłużonego kopniaka od żony.
I to byłoby szczęśliwe zakończenie - każdemu podług zasług. big_smile

nie no wyraźnie trzeba zaznaczyć że katolik NIE MA PRAWA ewentualnie JESZCZE RAZ SIĘ ZAKOCHAĆ I TO DO TEGO SZCZĘŚLIWIE. śmiech

nie no bardziej honorowo przecież jest męczyć się z żoną która z nim będzie się męczyć, a dzieci to widząc będą się też męczyć smile ale za to mając po 65 lat, popatrzą na siebie z obrzydzeniem mając w myśli "ale sobie życie zmarnowałem"

tak poproszę:

jak decydował się na małżeństwo to decydował się równiez na ewentualne zmarnowanie zycia

75

Odp: Penelopa
kasandra1234 napisał/a:

Będąc w pełni władz umysłowych,postanawiam odzyskac mojego ukochanego.
Przez caly czas żyłam dla innch,poświęcałam się zeby inni mieli dobrze,nigdy nie byłam egoistką.I co z tego mam?Ano to że inni bez skrupułow biora od życia to co według nich im się należy.
Teraz ja postanowiłam zawalczyc o człowieka który jest miłością mojego życia.Będę to robiła powoli,konsekwentnie dopóki Go nie odzyskam.Czas nie gra roli ,może to trwac 10-15 lat.Stwierdzilam że jest to jedyny mężczyzna z którym moglabym spędzic reszte życia a inni mnie nie interesują.Jeżeli uczucie trwa 20 lat to nie sądze żeby to sie zmieniło.Jesli do mnie wróci to Bóg mi świadkiem że już nigdy nie pozwole mu odejśc!
Nie dbam juz o opinie publiczna,nie interesuje mnie co myślą i powiedzą inni.
Zdaje sobie sprawe że wtym momencie wkladam kij w mrowisko ale mam już dośc bycia dobra i szlachetną.
Tyle się mowi i pisze jakie to jest złe byc tą druga tym drugim.Wiem.Może jednak sie powinno walczyc o swoje szczęście,swoją miłośc jesli dwoje ludzi tak bardzo tego pragnie.Bo niby dla czego nie?Bo to jest niemoralne,bo krzywdzi innych?A co w takim razie z moim życiem,z moimi pragneniami?Czy ja nie mam prawa byc szczęsliwa?Jest żonaty-tak.Rozstaliśmy się jakieś pół roku temu i teraz bardzo tego załuje.W żalu, gniewie,zlości.możliwe że mnie znienawidził.Oklamalam go że kogoś poznalam,ze zakochałam się w kimś innym,po to zeby wrócił do żony i dzieci.Ciągle żyłam w poczuciu winy że robie źle,miałam wyrzuty sumienia.Przez trzy lata romasu rozum mówil co innego a serce co innego.Dopiero teraz pow ielu przemyśleniach,rozum i serce zaczyna współgrac.Możecie nazwac to szaleństwemale ja nie wyobrażam sobie zycia bez niego!
Nie chodzi tu o seks,lecz o braterstwo dusz,przyjaźń.Nie jestem nastolatką lecz dojrzała kobieta więc nie robię tego z zauroczenia ale dojrzałej milości.Teraz czuje gniew na samą siebie,pustke ,zal.Postanwilam jednak życ z całych sil i czekac aż los sie dla mnie odmieni.
Co o tym sądzicie Drodzy Forumowicze?

Kochana wiem co czujesz...czytajac twoj post przypomnialo mi sie moje pare a mianowicie trzy lata bycia kochanka.to były piękne lata dla mnie oczywiscie bo on wracał zawsze do niej...
to był piekny czas ale ja sie poddałam i uciekłam nie mogłam juz tego wytrzymac i chodz teraz po nastepnym 6-letnim zwiazku z męzczyzną ktory mnie zdradził i zostawił powinnam czegos sie nauczyc ale wiem jedno ze gdyby zadzwonil i powiedzial ze zostawil zone polecialabym w jego ramiona bez zastanowienia-czyste szalenstwo:)))
wiec moja rada jest taka jesli kochasz go bardzo ale to bardzo mocno to walcz o niego z calych sil wiem ze to zabrzmi egoistycznie bo wiadomo ze ma rodzine ale pamietaj ze to Ty jestes najwazniejsza...i to co czujesz.nie patrz na nic tylko walcz!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!caluje Cie mocno i trzymam kciuki uda Ci sie nie rob tak jak ja nie uciekaj bo bedziesz tego zalowac tak jak ja zaluje do dzis a to juz tyle lat.............................

76

Odp: Penelopa

Podłe, niemoralne i złe - takie właśnie jesteście - autorka i popierające je forumowiczki.

77

Odp: Penelopa
amerah napisał/a:

[
nie no wyraźnie trzeba zaznaczyć że katolik NIE MA PRAWA ewentualnie JESZCZE RAZ SIĘ ZAKOCHAĆ I TO DO TEGO SZCZĘŚLIWIE. śmiech

nie no bardziej honorowo przecież jest męczyć się z żoną która z nim będzie się męczyć, a dzieci to widząc będą się też męczyć smile ale za to mając po 65 lat, popatrzą na siebie z obrzydzeniem mając w myśli "ale sobie życie zmarnowałem"

tak poproszę:

jak decydował się na małżeństwo to decydował się równiez na ewentualne zmarnowanie zycia

Amerah - wielokrotnie już do Ciebie to pisałam: ma prawo się zakochać, ma prawo odejść od żony. I niech tak zrobi - wtedy będzie postępował UCZCIWIE.
Przecież to, co napisałaś powyżej właśnie robi Twój kochanek! Czy Ty w ogóle jeszcze potrafisz racjonalnie spojrzeć na swoje i jego życie?

78

Odp: Penelopa
amerah napisał/a:
niekochana72 napisał/a:
kasandra1234 napisał/a:

KRIS nie wiem co Cie tak zbulwersowalo!?
Czy to że on jest katolikiem,czy to że ma honor?

Nie ma ani honoru, ani zasad moralnych ani nie jest dobrym katolikiem.
Ale Ty pewnie znów znajdziesz dla niego dobre wytłumaczenie. Zdecydowanie jesteś zwolenniczką szarości "Niechcący zrujnowałem życie mojej żony i dzieci" - BOSKO! Jakież to wzniosłe.
Zapewne zapuka do Twoich drzwi - jak dostanie zasłużonego kopniaka od żony.
I to byłoby szczęśliwe zakończenie - każdemu podług zasług. big_smile

nie no wyraźnie trzeba zaznaczyć że katolik NIE MA PRAWA ewentualnie JESZCZE RAZ SIĘ ZAKOCHAĆ I TO DO TEGO SZCZĘŚLIWIE. śmiech

nie no bardziej honorowo przecież jest męczyć się z żoną która z nim będzie się męczyć, a dzieci to widząc będą się też męczyć smile ale za to mając po 65 lat, popatrzą na siebie z obrzydzeniem mając w myśli "ale sobie życie zmarnowałem"

tak poproszę:

jak decydował się na małżeństwo to decydował się równiez na ewentualne zmarnowanie zycia

Amerah ale Ty czegoś nie rozumiesz. Przecież tu nie chodzi o to że facet, który raz poślubił żonę ma z nią być do końca życia i żyć w nieszczęściu. NIE! I żadna z nas tego nie pisze. Ale skoro ma odwagę mieć kochankę, niech też ma odwagę odejść "uczciwie" od żony i nie wykręcać się "dobrem" dzieci bo jemu chodzi wyłącznie o swoje dobro.

79

Odp: Penelopa

to teraz ja po raz wtóry napiszę
że faceci nie maja takiej odwagi( w większości, wiadomo sa wyjątki), woli przecierpieć niż coś zmienić
czy mam pretensje do mężczyzn? nie. do żon że nie widzą co się dzieje i takim Paniskiem nie potrząsną żeby się ogarnął? nie.
do kochanek? heh trudne żebym miała pretensje do nich w mojej sytuacji smile
poza tym mimo wszystko ciężko jest zostawic cos co się budowało x lat.  Wydaje mi się też że jeżeli taki Panicz ma problemy z wyborem,to fakt że żona się dowiedziała przypadkiem jest jakby dla niego zbawieniem. Łatwo by wam przyszło powiedziec komus po 10-15 latach małżeństwa "odchodzę, pokochałam kogoś" więc nie zawsze jest tak że Kochanek pojawia się w drzwiach kochanki tylko i wyłącznie bo żona się dowiedziała i on wyjścia nie ma. ALE TO JEST MOJE ZDANIE smile

80

Odp: Penelopa
amerah napisał/a:

to teraz ja po raz wtóry napiszę
że faceci nie maja takiej odwagi( w większości, wiadomo sa wyjątki), woli przecierpieć niż coś zmienić
czy mam pretensje do mężczyzn? nie. do żon że nie widzą co się dzieje i takim Paniskiem nie potrząsną żeby się ogarnął? nie.
do kochanek? heh trudne żebym miała pretensje do nich w mojej sytuacji smile
poza tym mimo wszystko ciężko jest zostawic cos co się budowało x lat.  Wydaje mi się też że jeżeli taki Panicz ma problemy z wyborem,to fakt że żona się dowiedziała przypadkiem jest jakby dla niego zbawieniem. Łatwo by wam przyszło powiedziec komus po 10-15 latach małżeństwa "odchodzę, pokochałam kogoś" więc nie zawsze jest tak że Kochanek pojawia się w drzwiach kochanki tylko i wyłącznie bo żona się dowiedziała i on wyjścia nie ma. ALE TO JEST MOJE ZDANIE smile

Jak na pewną siebie osobę, to strasznie mało wymagająca jesteś. Byle tchórzliwy Panicz jest w stanie Cię usatysfakcjonować. Czy uważasz, że nie zasługujesz na lepszego mężczyznę?

81

Odp: Penelopa
niekochana72 napisał/a:
amerah napisał/a:

to teraz ja po raz wtóry napiszę
że faceci nie maja takiej odwagi( w większości, wiadomo sa wyjątki), woli przecierpieć niż coś zmienić
czy mam pretensje do mężczyzn? nie. do żon że nie widzą co się dzieje i takim Paniskiem nie potrząsną żeby się ogarnął? nie.
do kochanek? heh trudne żebym miała pretensje do nich w mojej sytuacji smile
poza tym mimo wszystko ciężko jest zostawic cos co się budowało x lat.  Wydaje mi się też że jeżeli taki Panicz ma problemy z wyborem,to fakt że żona się dowiedziała przypadkiem jest jakby dla niego zbawieniem. Łatwo by wam przyszło powiedziec komus po 10-15 latach małżeństwa "odchodzę, pokochałam kogoś" więc nie zawsze jest tak że Kochanek pojawia się w drzwiach kochanki tylko i wyłącznie bo żona się dowiedziała i on wyjścia nie ma. ALE TO JEST MOJE ZDANIE smile

Jak na pewną siebie osobę, to strasznie mało wymagająca jesteś. Byle tchórzliwy Panicz jest w stanie Cię usatysfakcjonować. Czy uważasz, że nie zasługujesz na lepszego mężczyznę?

jedno slowo: miłość
zakochalam się, rozumiesz? ZAKOCHAŁAM
zakochałam się w nim

82

Odp: Penelopa

A powiedziałaś mu to?

83

Odp: Penelopa
amerah napisał/a:
niekochana72 napisał/a:
amerah napisał/a:

to teraz ja po raz wtóry napiszę
że faceci nie maja takiej odwagi( w większości, wiadomo sa wyjątki), woli przecierpieć niż coś zmienić
czy mam pretensje do mężczyzn? nie. do żon że nie widzą co się dzieje i takim Paniskiem nie potrząsną żeby się ogarnął? nie.
do kochanek? heh trudne żebym miała pretensje do nich w mojej sytuacji smile
poza tym mimo wszystko ciężko jest zostawic cos co się budowało x lat.  Wydaje mi się też że jeżeli taki Panicz ma problemy z wyborem,to fakt że żona się dowiedziała przypadkiem jest jakby dla niego zbawieniem. Łatwo by wam przyszło powiedziec komus po 10-15 latach małżeństwa "odchodzę, pokochałam kogoś" więc nie zawsze jest tak że Kochanek pojawia się w drzwiach kochanki tylko i wyłącznie bo żona się dowiedziała i on wyjścia nie ma. ALE TO JEST MOJE ZDANIE smile

Jak na pewną siebie osobę, to strasznie mało wymagająca jesteś. Byle tchórzliwy Panicz jest w stanie Cię usatysfakcjonować. Czy uważasz, że nie zasługujesz na lepszego mężczyznę?

jedno slowo: miłość
zakochalam się, rozumiesz? ZAKOCHAŁAM
zakochałam się w nim

No trzeba było tak od razu.
Teraz spróbuj proszę odpowiedz sobie na poniższe pytanie. I proszę - uwierz, że to nie jest atak, tylko spojrzenie człowieka z boku.
Więc zadam następne pytania: czy uważasz, że w imię Twojej miłości do niego masz godzić się na takie traktowanie? Czy uważasz, że Twoje uczucia są mniej ważne niż jego? Dlaczego sama siebie tak traktujesz i jemu na to pozwalasz?
Czy zauważyłaś, że piszesz, iz on nie dba o swoją żonę - a czy uważasz, że dba o Ciebie?

84

Odp: Penelopa
niekochana72 napisał/a:
amerah napisał/a:
niekochana72 napisał/a:

Jak na pewną siebie osobę, to strasznie mało wymagająca jesteś. Byle tchórzliwy Panicz jest w stanie Cię usatysfakcjonować. Czy uważasz, że nie zasługujesz na lepszego mężczyznę?

jedno slowo: miłość
zakochalam się, rozumiesz? ZAKOCHAŁAM
zakochałam się w nim

No trzeba było tak od razu.
Teraz spróbuj proszę odpowiedz sobie na poniższe pytanie. I proszę - uwierz, że to nie jest atak, tylko spojrzenie człowieka z boku.
Więc zadam następne pytania: czy uważasz, że w imię Twojej miłości do niego masz godzić się na takie traktowanie? Czy uważasz, że Twoje uczucia są mniej ważne niż jego? Dlaczego sama siebie tak traktujesz i jemu na to pozwalasz?
Czy zauważyłaś, że piszesz, iz on nie dba o swoją żonę - a czy uważasz, że dba o Ciebie?

stety niestety śmiem twierdzić że poza tym że zdradza ją ze mną to "cacka się z nią jak z jajkiem"
czy dba o mnie? w miare możliwości tak.
nie, nie godze się na takie traktowanie, tylko narazie to że kocham przysłania mi to wszystko choć, nie powiem dociera domnie to co powinno

85

Odp: Penelopa
amerah napisał/a:

nie, nie godze się na takie traktowanie, tylko narazie to że kocham przysłania mi to wszystko choć, nie powiem dociera domnie to co powinno

Możesz mnie nie lubić i wcale mi nie wierzyć, ale właśnie o to mi chodziło.

86

Odp: Penelopa

ok, to ide zobaczę co w łóżku słychac smile
Dobranoc smile

87

Odp: Penelopa

Dobranoc smile

88

Odp: Penelopa

dobranoc dziewczyny

89 Ostatnio edytowany przez Kriss (2011-02-03 07:46:54)

Odp: Penelopa
kasandra1234 napisał/a:

KRIS nie wiem co Cie tak zbulwersowalo!?
Czy to że on jest katolikiem,czy to że ma honor?

Zbulwersowało mnie to że Ty jesteś przekonana że on ma honor, godność i jest katolikiem.
Nie posiada, według ogólnie przyjętych i szeroko rozumianych definicji, żadnej z tych cech.
Zauważ że nigdzie nie napisałam że rozbijasz rodzinę, a co z jego żoną, etc. Próbuję Cię przekonać do przysłowiowego "coming out", a Ty usilnie tłumaczysz tysiącem pierdół dlaczego on tego nie zrobi.
Czemu więc nie napiszesz - odpowiada mi ten układ - niezobowiązujący - jest tajnie=jest fajnie.
Może lubisz takie brazylijskie seriale przegubowe.

Ale Ty gdziesz tam sapiesz że chcesz żeby zapukał, a zestarzał się z Tobą i takie tam frazesy. Dlaczego "frazesy" - a no dlatego że Ty się boisz tego ułożenia sobie z nim życia w pełnym blasku dnia. Gdzieś z tyłu głowy sama świetnie wiesz że dojrzały mężczyzna sam podejmuje decyzje - tak samo jak dojrzała kobieta. Ma prawo do szczęścia dokładnie jak każdy. Jego żona też. Gdybyście się zachowywali jak dorośli ludzie, a nie jak para smarkaczy, to dawno każde z was miałoby poukładane i szczęśliwe życie. Boisz się że nie będzie tak rewelacyjnie i ekscytująco? A może tego że jak zdradził raz, to że Ciebie też zdradzi? Dlaczego nie? Przecież nie czarujmy się, żadna z nas aż taka wyjątkowa nie jest. Ty też nie, a że on już raz wlazł do tej rzeki, to poczucie winy ma z bani. Facet po czterdziestce - idealny dla takiej jędrnej, pięknej i pewnej siebie dwudziestokilkulatki. Taka to ma tyłeczek na odpowiedniej wysokości. To samo z biuścikiem. Nóżki do szyi, taka studentka. Bez zobowiązań, nie będzie mu buł truła o starości? No wiesz. On też ma prawo do szczęścia, a ona do tego....no...wzniosłych uczuć.

Poza tym Ty naginasz fakty, prostym sprawom nadajesz nimb niezwykłości = stosujesz mnóstwo górnolotnych wyrażeń o znaczeniu bardzo pozytywnym, dla rzeczy, które są ewidentnie złe. Piszesz o honorze, godności, wzniosłych uczuciach, katolicyźmie w miejscu gdzie jest tchórzostwo, cwaniactwo, zdrada, kłamstwo. Nawet z tym nickiem dziewczyny miały rację. Od początku naginasz rzeczywistość. Ja nie piszę że Ty robisz źle - zauważ że oceniam głównie postępowanie Twojego kochanka, bo to po jego stronie leży piłeczka. Ty go tłumaczysz i się tego wypierasz i to jest dla mnie dziwne.
Jak kapustę nazwiesz różą to nie doda jej to ani wyglądu ani zapachu. Próbuję Ci uświadomić że sama sobie robisz kuku.
Powyższe informacje wywnioskowałam z Twoich postów.
Nie napisałaś czemu się rozwiodłaś. Wnioskuję że kochałaś i dostałaś po dupie i dlatego już wyczerpałaś swój limit dobrych uczynków.

Pisałaś że masz dzieci? Bo nie pamiętam. A córkę masz? Jesteś po czterdziestce, to może jeszcze dziewczyna jest niezamężna? A jak będzie, a mąż ją bedzie zdradzał, to rozumiem że go usprawiedliwisz i będziesz trzymać kciuki za kochankę?
To może syna? Żonka mu będzie różki przyprawiać? Jakimś cudem wszystko wraca w przyrodzie.
Każdy ma prawo do szczęścia czyż nie?

90

Odp: Penelopa

Idealnie to ujęłaś, Kriss.

91 Ostatnio edytowany przez Kriss (2011-02-03 21:30:50)

Odp: Penelopa

Spasiba:)
A teraz ogłaszam konkurs! Butelkę dobrego wina dla tego kto pierwszy zgadnie czyje to wypowiedzi:

?pomijając to ze Twoj mąż jest dupkiem,bo cie zdradził?

?Nie bylo innego rozwiązania,chociaż dla Ciebie na te chwilę to jest najgorsze co moglo sie wydarzyc.Pomyśl gdyby to wszystko poszlo dalej byc może on zostawilby swoją rodzine,dzieci,jednak nie wiem czy oboje na dluższą mete bylibyście szczęśliwi krzywdząc te osoby.?

? pytasz co zrobic zeby nikt nie cierpiał...juz cierpisz czy tego nie zauważylas? Pomyśl co będzie dalej jak bedziecie kontynuowac tę znajomośc...
Powinnas wiedziec i mysle że wiesz że nie możecie tak naprawdę byc przyjaciolmi czy tez zwyklymi kolegami.Jeżeli będziecie utrzymywac ze soba kontakt to dobrze wiesz jak to sie skończy...więc...świadoma...rob jak uwazasz bo to Twoje życie...ale zeby nie bylo że nikt Cie nie ostrzegał.?

?Zrób to czego się najbardziej boisz.Spotkaj się z nim,i zapytaj wprost czego On chce!Szczerze,otwarcie.
I niech to będzie Wasz ostatni kontakt.
Może dotrze do niego że On już dokonal wyboru a Ty tez masz prawo ulożyc sobie w tym momencie zycie i niech Ci w tym nie przeszkadza.Zamknij te cholerne drzwi raz na zawsze i zacznij ZYC!?

92

Odp: Penelopa

noż naszej Penolopy

93

Odp: Penelopa
nikaa1982 napisał/a:

noż naszej Penolopy

Proszę o adres na maila pod który mam wysłać butelkę. Czerwone wytrawne może być?

94

Odp: Penelopa
Kriss napisał/a:
nikaa1982 napisał/a:

noż naszej Penolopy

Proszę o adres na maila pod który mam wysłać butelkę. Czerwone wytrawne może być?

haha

notabene Penelopa to bardzo ciekawa osobowość a już jej kochanek- praktykujący katolik jest moim Guru

95

Odp: Penelopa

Nika nie "haha" - ja całkiem poważnie mówię. Będę czekać na mailika.
A wiesz dlaczego? Sprawa nie dawała mi spokoju. Próbowałam się postawić w butach tej kobiety wysilając całą moją wyobraźnię i chęć poznania innego punktu widzenia. Zawsze jednak coś mi się nie zgadzało. Gdzieś była niekonsekwencja, w sumie do przyjęcia u nastolatki, ale nie u dojrzałej kobiety.
Zaczęłam węszyć i niuchać. I sobie poczytałam. I znalazłam potwierdzenie mojej teorii o naginaniu rzeczywistości i podwójnej moralności. Inna miarka dla siebie i swojego kochanka, inna dla całej reszty.

To może białe?

96

Odp: Penelopa

To może zróbmy tak, że wypijesz to winko za moje zdrowie i będziemy kwita. Wracają do wątku Penelopy to doszłam do tych samych wniosków co Ty czytając kilka innych wpisów owej Pani.

97

Odp: Penelopa

Wspaniałomyślna jesteś. Kłaniam się.
Stoi na parapecie w kuchni -  zaraz podrepczę sobie otworzyć. Potem kąpiółka i czekam na Mojego Pana i Władcę.

A wewątku - moja ostateczna diagnoza jest taka: Penelopa się pogubiła. Miala męża nieodpowiedniego, potem sama wychowywała dzieci - dzielna kobieta. Dzieci wyrosly na porządnych ludzi - gdzieśtam pisze że ma z nimi fajny kontakt, przyjacielski i szczery. I potem się pogubiła. A potem próbowała wcisnąć kit najpierw sobie a potem nam.
I na tym zakończę. Trop się urwał.
Pozdrawiam Cię Nika serdecznie i idę się pindrzyć na wieczór.
Dobrej  nocy.

98

Odp: Penelopa

KRIS chyba ci sie ze zlosci calkiem watki pomylily!
Nie wiem czy zauwazylas ale każdy wpis dotyczyl innego tematu,jeśli innego to znaczy że każdy przypadek byl inny...nie wrzucaj wszystkiego do jednego wora,bo tak sie nie da!

Odp[owiem ci na kilka twoich watpliwosci;
Rozwiodlam się bo nie chcialam dlużej byc z nieopowiedzialnym dupkiem!
Mam dwoje dzieci-dorosłych ale chyba jeszcze za mlodych żeby zakladac rodzinę.Jak im sie ulozy zycie tego nie wiem...i ty tez zapewne nie wiesz jak sie uloży twoim!
Nigdy nikogo nie zdradzilam!
Godnosc i honor to pojecie wzgledne...nie tylko suche regulki które ty zadeklamowalas sciągniete zywcem z netu!
może każdy z nas ma swoje jakies wlasne poczucie godnosci i honoru.nie przyszlo ci to do glowy!
nie cierpie seriali brazylijskich!
To że sobie zrobilam i robie kuku...jestem tego świadoma!

Jeszcze jedno...moj kochanek zawsze wypowiadal sie pozytywnie o swojej żonie...mowil ze jest bardzo dobra matka,kucharka,dba o porzadek w domu ,wręcz higienistka...ale jej nie kocha...ich zycie jest zwykla wegetacja obok siebie...i wiesz co... ja mu wierze...

99

Odp: Penelopa

Siebie zdradzasz, bo robisz sobie kuku.
Facet który zdradza żonę jest dupkiem - tak jak napisałaś, nieważne czy to Twój facet czy innej babki.

Przeczytaj mój wpis powyżej, bo chyba się zdublowałyśmy i nie zdążyłaś. Nie będę się powtarzać.

Wątki mi się nie pomyliły - czemu reagujesz tak impulsywnie? Sytuacje są inne, ale pion moralny jeden nie?
Chciałam pokazać że potrafisz dawać świetne rady innym - dlaczego ich nie odniesiesz do siebie?

I ostatnie. Dlaczego godzisz się na wegetację osoby którą kochasz?
Nie odpowiadaj mi. Odpowiedz sobie.

Dobranoc.

100

Odp: Penelopa

HAH...KRIS ciekawa psychoanaliza mojej osobowosci...cięsze sie ze cie tak zaintrygowalam,ze az pofatygowalas sie zeby sobie poczytac moje posty...zreszta nie tylko ty!
Jak będze potrzebowala pomocy psychologa to poprosze ciebie...hahaha

101

Odp: Penelopa

Dobrej nocki.

102

Odp: Penelopa

Chciałam pokazać że potrafisz dawać świetne rady innym - dlaczego ich nie odniesiesz do siebie?

Jeszcze jedno KRIS-to że znalazlam sie na tym forum oznacza że jednak mam pewne problemy...widze jednak ze ci to przeszkadza...to że udzielam rad innym...zastanawiam sie ...jaka jest twoja rola na tym forum...tak madrej kobiety jak ty nie potrzeba chyba pouczac(bo za taką sie chyba uważas).Tobie nie mam zamiaru nic doradzac i nie musisz czytac moich wypowiedzi jesli ci sie nie podobają...a poza tym kazdy ma swój rozum...

103

Odp: Penelopa
Kriss napisał/a:

Nika nie "haha" - ja całkiem poważnie mówię. Będę czekać na mailika.
A wiesz dlaczego? Sprawa nie dawała mi spokoju. Próbowałam się postawić w butach tej kobiety wysilając całą moją wyobraźnię i chęć poznania innego punktu widzenia. Zawsze jednak coś mi się nie zgadzało. Gdzieś była niekonsekwencja, w sumie do przyjęcia u nastolatki, ale nie u dojrzałej kobiety.
Zaczęłam węszyć i niuchać. I sobie poczytałam. I znalazłam potwierdzenie mojej teorii o naginaniu rzeczywistości i podwójnej moralności. Inna miarka dla siebie i swojego kochanka, inna dla całej reszty.

To może białe?

Kriss - przesuną się troszkę i zrobię Ci miejsce koło siebie na kanapie. Nikę też zapraszam.
A właściwie to nie kanapa, tylko karny jeżyk. Nasze wypowiedzi nie są popularne - zaraz usłyszysz, że napadasz, że niedobra kobieta z Ciebie.

Kasandra: czy dobrze zrozumiałam, że Ty zmieniasz zdanie w zależności od wątku? WOW!

104

Odp: Penelopa

Tym razem nie rozumiem NIEKOCHANA...nie zmieniam zdania w zaleznosci od watku...lecz tlumacze ze każdy przypadek na tym forum jest inny...wobec tego może i rady powinny byc odmienne...nie sadzisz?

105

Odp: Penelopa
Kriss napisał/a:

?pomijając to ze Twoj mąż jest dupkiem,bo cie zdradził?

?Nie bylo innego rozwiązania,chociaż dla Ciebie na te chwilę to jest najgorsze co moglo sie wydarzyc.Pomyśl gdyby to wszystko poszlo dalej byc może on zostawilby swoją rodzine,dzieci,jednak nie wiem czy oboje na dluższą mete bylibyście szczęśliwi krzywdząc te osoby.?

To są Twoje rady, prawda?
Dlaczego nie zastosujesz ich wobec siebie?

106 Ostatnio edytowany przez malina551212 (2011-02-04 00:59:24)

Odp: Penelopa

KASANDRA 1234

I tu sie bardzo mylisz....
Jest matryca: jestes DDA,DDD,albo kochasz za bardzo.
Wybierz opcje,ktora Ci lepiej pasuje.
Wtedy osoby majace panaceum,przesla Ci je.
Jezeli jednak,o zgrozo,nie podlegasz i nie nalezysz  do powyzszych grup,

,.....Coz,jestes z innej bajki.

107

Odp: Penelopa

Masz racje MALINKO...tylko nadal nie wiem jak mam sie okreslic!

Najgorsze w tym wszystkim jest to,ze kobiety pokroju KRIS i NIEKOCHANEJ probuja rozdzielac po leninowsku prawo do szczescia,radości...żenada...
Zastanawiam sie czy mialam prawo miec ORGAZM ze swoim Kochankiem!?
O ja niedobra...biada mi biada...

108

Odp: Penelopa

NIEKOCHANA w dalszym ciagu popieram zacytowana przez ciebie moja wypowiedź...hm...zadalas sobie tyle trudu szperając w postach...nadmieniam ze napisalam ich juz dużo wiecej ale ty dzialasz wybiorczo...
Tak facet ktory zdradza jest dupkiem... ale dla kobiety ktora zdradza,nie inaczej.
tu radzilam dziewczynie zeby nie zaczynala romansu,bo wiem z wlasnego doświadczenia,ze jak sie powie a...to poźniej jest tylko coraz trudniej.
Czy ty nie rozumiesz normalnych wypowiedzi,czy trzeba ci wszystko tlumaczyc z polskiego na nasze...?

109 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-02-04 01:56:32)

Odp: Penelopa
kasandra1234 napisał/a:

NIEKOCHANA w dalszym ciagu popieram zacytowana przez ciebie moja wypowiedź...hm...zadalas sobie tyle trudu szperając w postach...nadmieniam ze napisalam ich juz dużo wiecej ale ty dzialasz wybiorczo...
Tak facet ktory zdradza jest dupkiem... ale dla kobiety ktora zdradza,nie inaczej.
tu radzilam dziewczynie zeby nie zaczynala romansu,bo wiem z wlasnego doświadczenia,ze jak sie powie a...to poźniej jest tylko coraz trudniej.
Czy ty nie rozumiesz normalnych wypowiedzi,czy trzeba ci wszystko tlumaczyc z polskiego na nasze...?

Muszę Cie rozczarować - w ogóle się nie wysilałam - skopiowałam z posta Kriss na poprzedniej stronie.
Własnie o to mi chodzi - Ty przyjmujesz role w zależności od okoliczności.
Jak facet jest dupkiem, to JEST. Nie ma znaczenia, z którego punktu widzenia patrzysz.
A udzielanie komuś rad, których sama nie stosujesz jest po prostu żałosne.
Odnośnie orgazmów- w ogóle mnie Twoje orgazmy nie interesują. Bardziej właściwe byłoby zapytanie o to żony Twojego Pana.

P.S. Odpowiedz mi proszę, czy wg Twojej jakże wyrafinowanej logiki mam uważać, że:
Morderca jest mordercą tylko z punktu widzenia zamordowanego, a złodziej złodziejem z punktu widzenia okradzionego?
A seksoholik - też jest uzależniony tylko z punktu widzenia jego żony?
WOW!

110

Odp: Penelopa

KASANDRA 1234,
cytat NIEKOCHANEJ
:Morderca jest mordercą tylko z punktu widzenia zamordowanego,"

NIEKOCHANA,
zamordowany,z racji tego,ze jest MARTWY,raczej nie posiada punktu widzenia......

I prosze,
dosc osobistych wycieczek.
Sexoholik jest uzalezniony.
JA O TYM WIEM!
On o tym wie.
Terapeutka tez.
Akurat w tym temacie,cytat:
"A seksoholik - też jest uzależniony tylko z punktu widzenia jego żony?"

NIE -SEKSOHOLIK jest uzalezniny.
I kropka.
Nie liczy sie zona,nie liczy sie nic.
Uzaleznienie,wygrywa, niestety.
A zona.......
musi pozbierac siebie i co pozostalo z rodziny.......
I musi sie nauczyc zyc na nowo.
A latwe to nie jest.

Czsami,faktycznie,mowimy o tym samym,ale roznymi jezykami.

111 Ostatnio edytowany przez sayonara (2011-02-04 08:41:15)

Odp: Penelopa
kasandra1234 napisał/a:

Będąc w pełni władz umysłowych,postanawiam odzyskac mojego ukochanego.
Przez caly czas żyłam dla innch,poświęcałam się zeby inni mieli dobrze,nigdy nie byłam egoistką.I co z tego mam?Ano to że inni bez skrupułow biora od życia to co według nich im się należy.
Teraz ja postanowiłam zawalczyc o człowieka który jest miłością mojego życia.Będę to robiła powoli,konsekwentnie dopóki Go nie odzyskam.Czas nie gra roli ,może to trwac 10-15 lat.Stwierdzilam że jest to jedyny mężczyzna z którym moglabym spędzic reszte życia a inni mnie nie interesują.Jeżeli uczucie trwa 20 lat to nie sądze żeby to sie zmieniło.Jesli do mnie wróci to Bóg mi świadkiem że już nigdy nie pozwole mu odejśc!
Nie dbam juz o opinie publiczna,nie interesuje mnie co myślą i powiedzą inni.
Zdaje sobie sprawe że wtym momencie wkladam kij w mrowisko ale mam już dośc bycia dobra i szlachetną.
Tyle się mowi i pisze jakie to jest złe byc tą druga tym drugim.Wiem..Może jednak sie powinno walczyc o swoje szczęście,swoją miłośc jesli dwoje ludzi tak bardzo tego pragnieBo niby dla czego nie?Bo to jest niemoralne,bo krzywdzi innych?A co w takim razie z moim życiem,z moimi pragneniami?Czy ja nie mam prawa byc szczęsliwa?Jest żonaty-tak.Rozstaliśmy się jakieś pół roku temu i teraz bardzo tego załuje.W żalu, gniewie,zlości.możliwe że mnie znienawidził.Oklamalam go że kogoś poznalam,ze zakochałam się w kimś innym,po to zeby wrócił do żony i dzieci.Ciągle żyłam w poczuciu winy że robie źle,miałam wyrzuty sumienia.Przez trzy lata romasu rozum mówil co innego a serce co innego.Dopiero teraz pow ielu przemyśleniach,rozum i serce zaczyna współgrac.Możecie nazwac to szaleństwemale ja nie wyobrażam sobie zycia bez niego!
Nie chodzi tu o seks,lecz o braterstwo dusz,przyjaźń.Nie jestem nastolatką lecz dojrzała kobieta więc nie robię tego z zauroczenia ale dojrzałej milości.Teraz czuje gniew na samą siebie,pustke ,zal.Postanwilam jednak życ z całych sil i czekac aż los sie dla mnie odmieni.
Co o tym sądzicie Drodzy Forumowicze?

Co ja sądzę jako Formuowicz?
Każdy ma prawo do szczęścia, ale nie kosztem innych!!! Chyba że jest człowiekiem BEZ sumienia ( a i tak wyrzuty sumienia prędzej czy później się pojawią w jakiejkolwiek formie, chociażby strachu, że mój ukochany/ukochana postąpi ze mną tak samo, jak ze skrzywdzoną osobą). Co jeszcze sądzę? Że jeśli pytasz mam prawo odpowiedzieć, choćby nie podobało Ci się moje stanowisko:tak ( odpowiadam na Twoje pytanie), jest to niemoralne. Koniec, kropka.
"Nie dbam juz o opinie publiczna,nie interesuje mnie co myślą i powiedzą inni"- interesuje Cię, bo sama pytasz, co myśli tak zwana opinia publiczna, a jestem jedną z "tej opinii"

..Może jednak sie powinno walczyc o swoje szczęście,swoją miłośc jesli dwoje ludzi tak bardzo tego pragnie"- jakoś nie widzę wielkiej walki i pragnienia ze strony twojego ukochanego- widzę oszustwo, kłamstwo, uniki, wygodnictwo ( żona, kochanka, kochanka, żona).

"Zdaje sobie sprawe że wtym momencie wkladam kij w mrowisko ale mam już dośc bycia dobra i szlachetną."
Sama sobie odpowiedziałaś na retoryczne chyba pytanie, bo co jest odwrotnością "dobrej i szlachetnej"?

"Jesli do mnie wróci to Bóg mi świadkiem że już nigdy nie pozwole mu odejśc!"

A jak to zrobisz? Jak Rejtan położysz się w drzwiach i będziesz rozdzierać szaty? Być może spotka młodszą, zgrabniejszą i ciekawszą, połączy ich większa "wspólnota dusz". Jak kłamca w jednym związku, to dlaczego nie w drugim, trzecim i kolejnych?
Wyrazy głębokiego współczucia ( nie mylić ze współ odczuwaniem)

112

Odp: Penelopa
kasandra1234 napisał/a:

Tym razem nie rozumiem NIEKOCHANA...nie zmieniam zdania w zaleznosci od watku...lecz tlumacze ze każdy przypadek na tym forum jest inny...wobec tego może i rady powinny byc odmienne...nie sadzisz?

Cięzko jest się dokładnie wczuć w osobę z każdego wątku. Nikt z nas nie widział tego "niewiernego męża" przy Kochance. Jak on ja traktuje, jak się przy niej zachowuje co dla niej robi.
Wielu znajomych po tym jak się dowiedzieli że mam kogoś już zajętego, było stanowczo na NIE! po poznaniu Karola, wiele osób zmieniło zdanie, pomimo tego że nadal sądzą że moge sobie robić tym krzywdę, zauważyli że to nie jakiś gbur i samiec. Tylko że to normalny facet, że jest ze mną szczęsliwy, eh że ja jestem z nim bardzo szczęśliwa gdy jest obok. Że robimy masę rzeczy tych "normalnych" a nie jakby się mogło wydawać tylko i wyłącznie uprawiamy seks.

113

Odp: Penelopa

A ja dopisze do postu Niekochanej i Sayonary, Kriss i wszystkich myslacych podobnie jak my...
Kazdy ma prawo do szczescia... szescia nie da sie zbudowac na nieszczescu innych-to jest niemozliwe. Chocbys chciala. Sumienie Cie zagryzie... kiedys jak dojrzejesz... bo jest szansa, ze kiedys bedziesz dojrzala emocjonalnie.

Nie można żyć szczęśliwie, nie żyjąc godnie, moralnie i uczciwie.


Juz teraz sie oszukujesz wypisujac naiwne zdania cyt
"Tak facet ktory zdradza jest dupkiem... ale dla kobiety ktora zdradza,nie inaczej"
.. a zatem okreslilas go jako dupka dla Ciebie...ON CIE ZDRADZA z inna kobieta- z zona. A Ty sobie wmawiaj, ze jest inaczej, bo TWOJ PRZYPADEK JEST INNY.
Mozesz sobie potupac nogami i krzyczec, ze u Ciebie jest inaczej, bo u Ciebie jest jak w filmie amerykanskim...

i nie czytam ze szklanej kuli... czytam z Twoich postow i wyciagam wnioski.
Jedni musza czytac z kuli a inni maja umiejetnsc wyciagania logicznych wnioskow.

Mam w nosie czy jestes uzalezniona, czy DDA... to Twoj biznes co Ci dolega.

Mozna zyc uczciwie! Nie po to by kogos zadowolic ale by zyc zgodnie ze soba.

Niejednokrotnie trudno się oprzeć przeświadczeniu, iż czyni się wszystko, aby to, co jest "sytuacją nieprawidłową", co sprzeciwia się "prawdzie i miłości" we wzajemnym odniesieniu mężczyzn i kobiet, co rozbija jedność rodzin bez względu na opłakane konsekwencje, zwłaszcza gdy chodzi o dzieci - ukazać jako "prawidłowe" i atrakcyjne, nadając temu zewnętrzne pozory fascynacji. W ten sposób zagłusza się ludzkie sumienie, zniekształca to, co prawdziwie jest dobre i piękne, a ludzką wolność wydaje się na łup faktycznego zniewolenia.

Malinko, tak Twoj przypadek jest zupelnie inny, rozni sie od wszystkich. Twoja sytuacja jest zupelnie inna.
Tak, nie jestes osoba kochajaca za bardzo, nie jestes DDA i DDD.
Tak, jestes zupelnie normalna i Twoje zachowanie wylamuje sie ze wszelkich patologi opisanych gdziekolwiek.
Tak Twoja milosc jest tez normalna i najzwyklejsza na swiecie.
Tak, Malinko- nie potrzebujesz zadnych terapii bo Ty wiesz co Ci daje szczescie.
Po raz ostatni przepraszam, ze kiedykolwiek zasugerowalam, ze moze byc inaczej.

POMYLILAM SIE, JESTEM CZARNA.. moja watpliwosc byla NIESLUSZNA, poniewaz Ciebie nie dotycza problemy opisywane w "Grupie wsparcia dla kochajacych za bardzo".
Twoj przypadek ZUPELNIE nie pasuje do opisywanych tam problemow.
Masz racje, nie znam prawd oswieconych... i kaganek swiatelka, ktory chcialam do Ciebie przyblizyc mial falszywe swiatlo.
Tak, mam ze soba problemy i nie umiem zyc dlatego na dowod wklepuje tysiac ktoregos posta.. glupiego, przemadrzalego, zawierajacego tylko zaklamana prawde (pomijajac cytaty z Epikura i Jana Pawla II,Zeby Cie zmanipulowac i oniesmielic do krytyki).

Tak, masz racje jestem na forum po to by znalezc akceptacje bo nigdzie indziej jej nie mam i by byc zauwazona bo nikt mnie nie zauwaza. Jestem klebkiem kompleksow, niedowartosciowanym, ktory chcial sie glupio i prymitywnie przylaczyc do pomagania Tobie (dobre intencje=biale) ale mi nie wyszlo (CZARNE)
Moj parszywy charakter potwierdza ilosc moich nieudanych zwiazkow i ilosc postow na forum. Nie znam jednak zycia i wciaz sie myle a zachowje sie tak jakbym cos wiedziala.
Malinko, poddaje sie calkowicie w kazdej moze jeszcze niechcacy pominietej materii.
Masz we wszystkim racje.
Bylby to dla mnie niezasluzony akt wybaczenia z Twojej strony gdybys zapomniala, ze kiedykolwiek istnialam.

114

Odp: Penelopa
kasandra1234 napisał/a:

Najgorsze w tym wszystkim jest to,ze kobiety pokroju KRIS i NIEKOCHANEJ probuja rozdzielac po leninowsku prawo do szczescia,radości...żenada...
Zastanawiam sie czy mialam prawo miec ORGAZM ze swoim Kochankiem!?
O ja niedobra...biada mi biada...

Przykro, że nie czytasz dokładnie moich wypowiedzi. Ja cały czas piszę że masz prawo do szczęścia - każdy je ma. Dlatego "radzę" żebyś była szczęśliwa z mężczyzną którego kochasz w jasnym świetle dnia, bez ukrywania się - sama o tym marzysz - wspólnym zestarzeniu się, że do końca waszych dni będziecie razem.
Jednocześnie piszesz że teraz - sama robisz sobie kuku i że jesteś tego świadoma. Gdzie tu szczęście?
Twój kochanek jest zakłamanym facetem. Koniec i kropka. To moje zdanie. Mam do niego prawo jak Ty do swojego. Luzik.
Gdyby było Ci tak zajebiście i wcześniej i teraz - nie miotałabyś się tak. Ale masz rację - Twoja sprawa.

Co do orgazmów - cóż - chociaż jedno Ci zrobił od początku do końca.
Mam nadzieję że Twoja miotanka emocjonalna była ich warta i wyszłaś "in plus".

Więcej pisać w tym wątku nie będę, wszystko już powiedziałam. Niczego nowego nie wniosę.

A i ostatnia sprawa DLACZEGO TRAFIŁAM NA TO FORUM: poprawię Ci może ciut humor: szukałam w necie informacji dlaczego kobiety decydują się świadomie włazić z buciorami w czyjeś małżeństwo. Poważnie. Googlowałam różne zlepki słów żeby nie przekierowywało mnie na strony porno. I wreszcie wyskoczyły "netkobiety".
Metody działań co poniektórych pań czytam lub streszczam mojemu mężowi jako lekcję poglądową ku przestrodze.
Dlaczego go uświadamiam - nie wierzył że można myśleć "w ten sposób" o drugim człowieku. Ani że może myślec tak mężczyzna, ani że może kobieta. Podalam mu kilka przykładów.

Tak mój mąż jest z innej planety. Gdzie na drzewach rosną jak dojrzałe owoce panowie uczciwi, szlachetni i z kręgosłupem moralnym między mózgiem a penisem. Nie brak ani jednej synapsy. Penis nie myśli samodzielnie, mózg się nie wyłącza.

Poza tym wszyscy zdrowi.

Czółko.

115 Ostatnio edytowany przez sayonara (2011-02-04 10:05:11)

Odp: Penelopa

Amerah
"Nikt z nas nie widział tego "niewiernego męża" przy Kochance. Jak on ja traktuje, jak się przy niej zachowuje co dla niej robi."
Fakt, trzeba by pokazać żonom, jak można się starać  dla KOBIET:) smile smile a czego zostają pozbawione. Może znalazłyby sobie taka żona kochanka jakiejś innej żony. Ja proponuję w ogóle "Modę na sukces", każdy z każdym i problemy mamy tylko takie, żeby się nie wydało, ale poza tym JEDNO WIELKIE SZCZĘŚCIE.
Albo może kochanka powinna zaprosić żonę i pouczyć, jak faceta uszczęśliwić:) . Nazywajmy świństwa robione innym własnym dążeniem do szczęścia, tłumaczmy przede wszystkim sobie, że moralność jest jednostkowa ( przecież jesteśmy indywidualistami i to tak wyjątkowymi). Udawajmy, że NAS pewne rzeczy nie dotyczą, twórzmy sobie swój obraz miłości , która po trupach ( męża, żony, dzieci,rodziny) przetrwa, bo to JA jestem wyjątkowa. Przepiękne życie w kłamstwie- wygodnie, nie ranię nikogo, bo ktoś nie wie, a nawet jak się dowie, to tylko o tym, że jest do d*py, bo nie potrafi uszczęśliwić partnera:
""Nikt z nas nie widział tego "niewiernego męża" przy Kochance. Jak on ja traktuje, jak się przy niej zachowuje co dla niej robi."
Mylisz się Amarah, ja widziałam jak mój kolega zachowuje się przy swojej kochance- dbał o nią jak o skarb, rozmawiał, był czuły, a po co? chciał nowości w seksie, tylko i wyłącznie, dowartościowywał się jej kosztem. Zona tego pajaca jest piękną inteligentną kobietą. Jej żałosny mąż jest szukającym przygody dupkiem, ale gdybyś go zobaczyła przy kochance, sama byś się zakochała. MIODZIO.
Gdybyś była wyjątkowa, on byłby z tobą i tylko z tobą, proste jak nie napiszę co...

116

Odp: Penelopa
sayonara napisał/a:

Amerah
"Nikt z nas nie widział tego "niewiernego męża" przy Kochance. Jak on ja traktuje, jak się przy niej zachowuje co dla niej robi."
Fakt, trzeba by pokazać żonom, jak można się starać  dla KOBIET:) smile smile a czego zostają pozbawione. Może znalazłyby sobie taka żona kochanka jakiejś innej żony. Ja proponuję w ogóle "Modę na sukces", każdy z każdym i problemy mamy tylko takie, żeby się nie wydało, ale poza tym JEDNO WIELKIE SZCZĘŚCIE.
Albo może kochanka powinna zaprosić żonę i pouczyć, jak faceta uszczęśliwić:) . Nazywajmy świństwa robione innym własnym dążeniem do szczęścia, tłumaczmy przede wszystkim sobie, że moralność jest jednostkowa ( przecież jesteśmy indywidualistami i to tak wyjątkowymi). Udawajmy, że NAS pewne rzeczy nie dotyczą, twórzmy sobie swój obraz miłości , która po trupach ( męża, żony, dzieci,rodziny) przetrwa, bo to JA jestem wyjątkowa. Przepiękne życie w kłamstwie- wygodnie, nie ranię nikogo, bo ktoś nie wie, a nawet jak się dowie, to tylko o tym, że jest do d*py, bo nie potrafi uszczęśliwić partnera:
""Nikt z nas nie widział tego "niewiernego męża" przy Kochance. Jak on ja traktuje, jak się przy niej zachowuje co dla niej robi."
Mylisz się Amarah, ja widziałam jak mój kolega zachowuje się przy swojej kochance- dbał o nią jak o skarb, rozmawiał, był czuły, a po co? chciał nowości w seksie, tylko i wyłącznie, dowartościowywał się jej kosztem. Zona tego pajaca jest piękną inteligentną kobietą. Jej żałosny mąż jest szukającym przygody dupkiem, ale gdybyś go zobaczyła przy kochance, sama byś się zakochała. MIODZIO.
Gdybyś była wyjątkowa, on byłby z tobą i tylko z tobą, proste jak nie napiszę co...

uwielbiam to wrzucanie do jednego wora wszystkich. "raz widziałam i niemożliwym jest żeby coś i kiedyś było inaczej"
pa jakich trupach? Kochanka zabija? czy ten niewierny mąż? czy ja mam ponosić odpowiedzialność za JEGO rodzinę?? Ojj nie, nie ma takiej mowy, w to się nie wrobię. Mogę być zazdrosna o żonę nic poza tym... ja jej męża nie wybrałam, to nie moja wina że ją poznał pierwszą. A czy to jej wina? tez nie. to jest JEGO WINA i jego ewentualne trupy.

117

Odp: Penelopa
Kriss napisał/a:

Tak mój mąż jest z innej planety. Gdzie na drzewach rosną jak dojrzałe owoce panowie uczciwi, szlachetni i z kręgosłupem moralnym między mózgiem a penisem. Nie brak ani jednej synapsy. Penis nie myśli samodzielnie, mózg się nie wyłącza.

Poza tym wszyscy zdrowi.

Czółko.

Kriss jestes moja nowa milosia,, ha ha ha
Mam pytanie z cyklu "prywata i wlasne interesy" A gdzie to drzewo?
Bo szukam go i szukam i chyba weszlam w dziki las big_smile  ha ha ha

118

Odp: Penelopa

"Mogę być zazdrosna o żonę nic poza tym... ja jej męża nie wybrałam, to nie moja wina że ją poznał pierwszą. A czy to jej wina? tez nie. to jest JEGO WINA i jego ewentualne trupy."

Wynika stąd, że Twój kochanek wolałby być z Tobą, ale niestety żonę poznał pierwszą. Figa, jakby chciał to by skorzystał z opcji "rozwód" i już byłby cały Twój. A jednak nadal przy żonie. Nigdy nie zrozumiem jak kobieta może świadomie krzywdzić siebie decydując się na romans i jednocześnie krzywdzić inną kobietę sypiając z jej mężem. Cięzko to nawet nazwać odbiciem męża, bardziej "pożyczaniem" i o ile odbicie bym zrozumiała, gdyby wszystko odbyło się uczciwie, z rozwodem, odejściem, o tyle "pożyczanie" traktuję jako podłą skrajność egoizmu. Tak - to jest złe. Wynika to z bilansu zysków i strat, a także z podwalin moralności i uczciwości, które każdy człowiek powinien posiadać. Szkoda tylko, że nie potraficie się [wy, kochanki] przyznać do tego, że to co robicie jest złe. Ale lepiej żyć w swoim własnym, przewartościowanym świecie. Tak jest łatwiej, prawda? Słabe jesteście, o kant d*** potłuc to wasze poczucie wartości.

119 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-02-04 16:54:49)

Odp: Penelopa
Kriss napisał/a:

Tak mój mąż jest z innej planety. Gdzie na drzewach rosną jak dojrzałe owoce panowie uczciwi, szlachetni i z kręgosłupem moralnym między mózgiem a penisem. Nie brak ani jednej synapsy. Penis nie myśli samodzielnie, mózg się nie wyłącza.

Poza tym wszyscy zdrowi.

Czółko.

Kriss, pozdrów męża ode mnie. Wyrazy szacunku dla Was obojga.
Podłączę się do zapytania Zazdrości - mogę poprosić o namiary na to drzewo? Nie zawiodę, nie zdradzę - obiecuję.

120

Odp: Penelopa
Tisha napisał/a:

"Mogę być zazdrosna o żonę nic poza tym... ja jej męża nie wybrałam, to nie moja wina że ją poznał pierwszą. A czy to jej wina? tez nie. to jest JEGO WINA i jego ewentualne trupy."

Wynika stąd, że Twój kochanek wolałby być z Tobą, ale niestety żonę poznał pierwszą. Figa, jakby chciał to by skorzystał z opcji "rozwód" i już byłby cały Twój. A jednak nadal przy żonie. Nigdy nie zrozumiem jak kobieta może świadomie krzywdzić siebie decydując się na romans i jednocześnie krzywdzić inną kobietę sypiając z jej mężem. Cięzko to nawet nazwać odbiciem męża, bardziej "pożyczaniem" i o ile odbicie bym zrozumiała, gdyby wszystko odbyło się uczciwie, z rozwodem, odejściem, o tyle "pożyczanie" traktuję jako podłą skrajność egoizmu. Tak - to jest złe. Wynika to z bilansu zysków i strat, a także z podwalin moralności i uczciwości, które każdy człowiek powinien posiadać. Szkoda tylko, że nie potraficie się [wy, kochanki] przyznać do tego, że to co robicie jest złe. Ale lepiej żyć w swoim własnym, przewartościowanym świecie. Tak jest łatwiej, prawda? Słabe jesteście, o kant d*** potłuc to wasze poczucie wartości.

nie wzruszyłaś mnie, próbuj dalej smile wiesz czemu nie potrafię przyznać że to jest złe? bo w to aktualnie teraz nie wierzę!! Piff Paff

121

Odp: Penelopa

Czy nie potraficie nadal zrozumiec ze rozwod zawsze jest zlem!
Najlatwiej powiedziec-niech wezmie rozwod jak kocha...
gadac to sobie można a rozpier...poukladane zycie na drobne kawalki to inna bajka.Nigdy ,przenigdy nie zgodze sie z tym że jak sie nie rozwiedzie to znaczy że nie kocha!

122 Ostatnio edytowany przez malina551212 (2011-02-05 00:33:01)

Odp: Penelopa

KASADNRA,
Przepraszam,ze ochchodze od tematu watku,ale najwyzsza pora cos wyjasnic.
Musze to zrobic tutaj,(choc prosciej bylo by na innym  watku),ale coz Pani ZAZDROSC wybrala wlasnie ten.
Wic raz jeszcze,wybacz

ZAZDROSC,
potrafisz byc bardzo uszczypliwa,ale dzierzysz latarke prawdy i moralnosci w swej silnej dloni.....,niech Ci oswieca droge.
A zaraz za Toba ,podaza Niekochna (oczywiscie z latarka).
Przechadzacie sie po forum z tymi latarkami,wylapujac i robiac nagonke,na nas wszystkie,ktore osmielamy sie
myslec,czuc i widziec swiat nieco inaczej niz Wy ( o czynach juz nie wspominajac )
A potem(oczywiscie),jedlnomyslnie,uwazacie,ze To Wam ktos chce "dokopac" - TOTALNA BZDURA.
Jesli ktokolwiek osmieli sie "narazic"Tobie,w sukurs,momentalnie podaza Niekochana (dziala,niestety w obie strony).

KTO NIE JEST Z NAMI, JEST PRZECIWKO NAM ( wystrzelac grupe szarosci)

A gdzies pisalas,ze jestes osoba tolerancyjna..........

Wczesniejsze posty milay na celu uzmyslowienie Wam wlasnie tego:

kto nie z Wami,ten przeciwko.

Tak niewiele i az tak duzo mam do powiedzenia.

ZAZDROSC,napisalas:

" Tak, Malinko- nie potrzebujesz zadnych terapii bo Ty wiesz co Ci daje szczescie.".

Wg Ciebie,terapie musz przejc wszyscy,obowiazkowo.......

    Ja juz wiem, Zazdrosc,co mi szczescia nie zapewni.
A biorac pod uwage,jakiego kopa mi zycie zasadzilo i to,ze dalej lece- uwazam to za MOJ maly,prywatny sukces!

Zycze Ci wszystkiego dobrego,nigdy nie zgub latarki i nigdy,przenigdy nie wchodz w szara strefe ( i to bylo szczere,bez ironizowania)

123

Odp: Penelopa
kasandra1234 napisał/a:

Czy nie potraficie nadal zrozumiec ze rozwod zawsze jest zlem!
Najlatwiej powiedziec-niech wezmie rozwod jak kocha...
gadac to sobie można a rozpier...poukladane zycie na drobne kawalki to inna bajka.Nigdy ,przenigdy nie zgodze sie z tym że jak sie nie rozwiedzie to znaczy że nie kocha!

Hmmm... zatem jednak ma poukładane życie. Rozczaruję Cię - rozwód nie zawsze jest złem.
Sama tak sobie tłumaczysz tą sprawę, czy Pan tak Ci ją dobrze wytłumaczył?

124

Odp: Penelopa

MALINKO nie gniewam się...padam...ide lulac
Dobrej nocki

jutro odpisze niektorym osobom...

125

Odp: Penelopa
malina551212 napisał/a:

ZAZDROSC,
potrafisz byc bardzo uszczypliwa,ale dzierzysz latarke prawdy i moralnosci w swej silnej dloni.....,niech Ci oswieca droge.
A zaraz za Toba ,podaza Niekochna (oczywiscie z latarka).
Przechadzacie sie po forum z tymi latarkami,wylapujac i robiac nagonke,na nas wszystkie,ktore osmielamy sie
myslec,czuc i widziec swiat nieco inaczej niz Wy ( o czynach juz nie wspominajac )
A potem(oczywiscie),jedlnomyslnie,uwazacie,ze To Wam ktos chce "dokopac" - TOTALNA BZDURA.
Jesli ktokolwiek osmieli sie "narazic"Tobie,w sukurs,momentalnie podaza Niekochana (dziala,niestety w obie strony).

Zauważyłam, że od jakiegoś czasu masz problemy z konsekwencją i pamięcią.
Przypomnę Ci zatem, że poprosiłaś o opuszczenie "Twojego" wątku, co uszanowałyśmy. Zatem zastosuj się również proszę do drugiej WŁASNEJ sugestii. Ponieważ biorę pod uwagę, że mogłaś "ZAPOMNIEĆ" , więc zacytuję:

malina551212 napisał/a:

NIEKOCHANA,

Ty znasz odpowiedz na wszystkie pytania.
Jestes  Alfa i Omega.
Jestes Sedzia jedynym i sprawiedliwym.
I jestes (wybacz,brzydka przenosnie ), i nie obrazm Cie,jak bulldog,jak chwyci,to nie pusci.
Znasz wszystkie prawdy oswiecone.
I chwala Ci za to.

Zycze Ci szczescia i spelnienia.
I nie zamierzam z Toba polemizowac na zadnym watku,bo Ty przeciez i tak wiesz lepiej...

Żeby nie było niejasności - mój post służy tylko przypomnieniu Twojej decyzji. Niekonsekwentne i dziwne jest więc, że po raz kolejny jednak usiłujesz ze mną polemizować. Nie warto - zapewniam.

126

Odp: Penelopa

Spij dobrze Kobieto.

127 Ostatnio edytowany przez malina551212 (2011-02-05 02:35:59)

Odp: Penelopa

Wydawalo mi sie NIEKOCHANA ,ze czytasz ze zrozumieniem?
Czy Ty potrafisz czytac?!
Albo czytasz to,co chcesz?

Moj post byl odpowiedzia na post ZAZDROSCI.
Zwracam sie TYLKO DO NIEJ.

Pododa mi sie to,co napisalas,
W CALEJ ROZCIAGLOSCI POTWIERDZA TO,CO PISALAM POPRZEDNIO!

I masz racje,bo polemika z Toba,zupelnie mija sie z celem.......
Polemizowac mozna z kims,kto , ma otwarty umysl,uznaje  dialog i widzi cos wiecej nia czubek swojego nosa, i swoje prawdy objawione.

I Twoje ostatnie zdanie

" Nie warto - zapewniam."

Czy mam sie zaczac bac?

128

Odp: Penelopa

Tak Niekochana ,rozwod zawsze jest zlem,chociażby z racji zlamanej przysiegi malżeńskiej...dopuki śmierc nas nie rozlączy...
co nie oznacza ze jest w wielu sytuacjach wybawieniem...powinnas znac wiele takich życiowych przypadkow,bo czasami naprawde lepiej sie rozwieśc niż pozwalac np dzieciom patrzec jak ojciec bije,pije...
Nie nie uświadamial mi tego moj kochanek,takie rzeczy powinien wiedziec kazdy z nas.
Poukladane zycie...właśnie.Kazdy zakladajac rodzine wnosi cos przyziemnego i duchowego,buduje przez wiele lat azyl do ktorego wraca,pojawiaja sie dzieci ktore chcąc czy nie chcac w jakis sposob buduja więź między malżonkami nawet jeśli nie ma miedzy nimi pozytywnych relacji to dzieci łącza niewatpliwie.Rodzice zawsze sie jednoczą jesli dzieje sie cos zlego z dziecmi-choroba,problemy w szkole itp...

Dziwi mnie dla czego ciągle sie upierasz że jak prawdziwie kocha to powinien to udowodnic-rozwiesc sie!
Zawsze powiem ze trudno jest cos zbudowac a potem to wszystko rujnowac ,przygladac sie  jak azyl ktory zbudowałem dla rodziny obraca sie w perzynę...
Czy naprawde uwazasz że to takie proste?Czy nie uwazasz że to jest cholernie nieodpowiedzialne?

129

Odp: Penelopa

"Nie można żyć szczęśliwie, nie żyjąc godnie, moralnie i uczciwie"

ZAZDROSC co Ty za bzdury wypisujesz!
Nie można życ szcześliwie nie żyjac godnie,moralnie i uczciwie?
Teraz ty zaczynasz rozdawac prawo do szczęścia i sugerowa co kogo ma uszczęśliwiac!
Moglaś napisac że życie wg tych zasad powinno dac nam poczucie szcześcia   a nie że nie można bez nich życ.Bzdura totalna!
Zapewniam cie ze zlodziej będzie szczęsliwy jak cos ukradnie...a to przeciez jest nieuczciwe i niemoralne...ale on jest szcześliwy i co odbierzesz mu te radośc!
Każdego uszcześliwia cos innego,mnie to że mam wolną sobote ,ciebie np ze umoralniasz innych.
Karmisz sie tym objawianiem prawd oczywistych tak jak bys dokonala jakiegos cudownego odkrycia!
dobre miejsce sobie wybrałas nie ma co!Forum,zagubione duszyczki.
Jestes jakimś niedoszlym psychologiem czy co?

A mnie w tej chwili uszczęśliwiaja wspomienia o chwilach przeżytych z moim ukochanym.I co nie mam prawa,odbierzesz mi to!?

130

Odp: Penelopa

KRIS pocieszylas mnie"penis nie mysli samodzielnie,mozg sie nie wylącza"
Ciesze sie ponieważ teraz wiem ze nie kierowal nim tylko fiut...ale robil to z rozumem,świadomie...heh

Kris za jedno musze Cie pochwalic-jesteś babka z jajami i wiesz o co chodzi w związku.Nie martw sie Twoj chlop nie pojdzie do innej.

Posty [ 66 do 130 z 315 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024