Jak w temacie - pamiętacie jakieś święta, które były dla was absolutnie wyjątkowe? Tak wspaniałe, że z każdymi kolejnymi czujecie pewien niedosyt? Jeśli tak, to co sprawiło, że były takie cudowne? ![]()
Najpiękniejsze to takie, gdy nie otoczka tworzy święta, ale dwoje ludzi roztacza magię tego czasu. Parę lat temu przeżyłem przepiękne święta, które na zawsze w mej pamięci będą, a ich magia polegała na robieniu rzeczy, które no robi się jak zawsze, ale nie zawsze z takimi osobami jak się chce ![]()
Mi wspomnienia z dzieciństwa zlewają się jedno i trudno mi powiedzieć czy któreś konkretne święta były najpiękniejsze. Wszystkie miały piękne chwile. Myślę, że takie najbardziej wyjątkowe nadal mnie czekają. ![]()
Chyba każde święta miały w sobie coś wyjątkowego - a to z racji osób, które zasiadały przy stole, a to z racji nowych okoliczności. Jednymi z najpiękniejszych były pierwsze w moim własnym domu, potem pierwsze, gdy już tworzyliśmy pełną rodzinę. Piękne też były święta, które pamiętam z dzieciństwa, kiedy to czekało się na nie z tak wielkim utęsknieniem. Dziecko chłonie wszystko w inny sposób, jakby innymi zmysłami, wszystkie bodźce odbiera znacznie silniej.
Pamiętam też takie, które były swoistym czasem pojednania, niekoniecznie moim własnym, ale pojednania, którego byłam świadkiem.
Jedno mogę powiedzieć na pewno - żadna Wigilia ani żadne Boże Narodzenie nie było dla mnie czasem smutku, choć bywało, że wkradała się nuta nostalgii, zwłaszcza kiedy kogoś między nami na zawsze zabrakło. Jest to niewątpliwie czas, kiedy wszystkie troski odkłada się na bok, a ja naprawdę mogę poczuć obecność bliskich mi osób oraz docenić, że siebie nawzajem mamy. W te dni to wszystko staje się jakby wyraźniejsze i bardziej zauważalne niż na co dzień.
Odświeżam
Z całą pewnością mogę powiedzieć, że dziś była najlepsza Wigilia, jaka dotąd przeżyłam.
Najpierw przed sniadaniem prezenty, potem wspólnie pomuzykowaliśmy (i to był jedyny tradycyjny element), potem kolacja z kurczaka z mango, spacer, a na deser mały eksperyment w łóżku ![]()
Pierwszy raz w życiu nie myślałam już od rana o końcu dnia i w czasie kolacji czułam "magię świąt", a raczej uwolnienie się od niej ![]()
Często staramy się przemilczeć i zapomnieć przykre doświadczenia świąteczne. Boże Narodzenie, to cudowny czas łaski, magi dobroci, pojednania i zalążek nadziei.
Moje najpiękniejsze wspomnienia pochodzą z dzieciństwa. Z czasów, w których nie dotyczyła mnie presja świąt. Chęć zapewnienia ich magi bliskim i ochota przekazania tradycji.
Dziecko jest odbiorcą i tylko jako odbiorca potrafimy się cieszyć świętami.
Wiele godzin w kuchni, praca zawodowa, zakupowe szaleństwo, spinanie się na wystawność i tradycję odbierają dorosłym magię świąt. Zmęczeni, wypompowani oczekiwaniami, nie umiemy się cieszyć ich łaską.
Moje najpiękniejsze święta pochodzą z czasów dziecięcych, gdy ojciec dbał o tradycję, a mama starła się ją uzupełnić swoją pracą. Dzieci były najważniejszym elementem i dla nich przystrajało się choinkę.
Moje święta to tata z zielonym drzewkiem w progu, świeżą rybom i mama. Matka zmęczona nad kuchennym paleniskiem.
Moje najfajniejsze święta, to czas, w którym mama poświęca się dla rodziny i spędza wiele godzin w kuchni, nie mając nawet możliwości dołączyć swoich "groszy" do przystrojenie drzewka.
Chciałabym, żeby święta były radosne dla wszystkich, zwłaszcza dla kobiet, dla matek, które swoim dzieciom darują święta, nie mysląc o własnym poświęceniu.
7 2015-12-26 00:02:36 Ostatnio edytowany przez chloe2 (2015-12-26 00:03:34)
Byl taki rok ze ledwo sie mieściliśmy w domu, wszyscy się zjechali do nas i bylo naprawde super. Niby nic ale czas wyjątkowy i bardzo mile rodzinnie spędzony. Nawet chyba prezentów szczególnych nie było ale wiele bym dala żeby znów takie święta przeżyć
Ciekawe, ja właśnie najbardziej cieszę się z tegorocznych świąt, które spędzam tylko z chłopakiem, a cała ta presja, tłum tylko mi obrzydzają ten czas.
W przyszłym roku chcemy lecieć w jakieś cieplutkie miejsce, popijać kolorowe drinki i kąpać się w morzu/ oceanie, także mam nadzieję, że następne swięta będą jeszcze lepsze, niż te ![]()
Moje najpiękniejsze święta i najbardziej wzruszające odbyły się dawno, dawno temu.
Był rok.... Nieważne. Mój dziadek poważnie zachorował. Miał ponad osiemdziesiąt lat, jednak ciągle bardzo przytomny bez śladu choroby Altzheimera czy innej starczej przypadłości.. Po śmierci babci życzył sobie zawsze spędzać wigilię samotnie. Nie chciał tego dnia obchodzić, jakby nie istniało to święto. Przystrajał jedynie choinkę.
Tego roku stało się inaczej. Wykryto u niego guza i nie był to jeden, jedyny w przewodzie pokarmowym. Jeść więc nie mógł. A i wiedział, że zostało mu kilka miesięcy życia. Chciał z nami spędzić ostatnią Wigilię i święta. Prz y czym dokładnie zapytał o menu. Nie było to dziwne przy jego chorobie. Ale chciał koniecznie, żeby wszystkie potrawy były takie, jak dawniej. Oczywiście jego życzenie zostało spełnione. Był barszczyk grzybowy, w którym pływało sporo prawdziwków. Kluski z makiem, kapusta z grochem, paluchy z makiem i śledzie. Tego dnia po raz ostatni dzielił się z nami opłatkiem, czego domyślaliśmy się. Dziadek patrzył na potrawy, wdychał zapach grzybów,kapusty i opowiadał nam, jak kiedyś bywało. Niewiele potraw zostało wtedy skonsumowanych. Była to Wigilia, którą zawsze będę mieć w pamięci.