Tak się w religii przyjeło, że najbardziej doceniana jest czysta miłość. Maria matka Jezusa, nie poczeła Go podczas seksu z męzczyzna, była i jest nieskalaną dziewicą. Czemu Kościół zdaje się nie doceniać miłości powiązanej z seksem? Nie stawia takiej miłości za wzorzec. Podczas uroczystości ślubnych bardzo żadko widuje się pocałunek nowożeńców zaraz przy ołtarzu. Pocałunek taki może być i jest symbolem pieczetującym zawarcie małżeństwa, a jednak nie.
Sam Kościół w swoim nauczaniu sex więże ścisle z rodzicielstem, a dopiero poźniej z miłością. Przecież powinno być odwrotnie. Idąc tropem nauczania Kościoła można dojść do wniosku, że miłość małżeńska jest niższa. Miłość do której nie przywiązuje się aż tak dużego znaczenia. Wzzniejsze jest rodzicielstwo i miłośc rodzicielska. Samą miłość Boga do człowieka przyrównuje się do miłości rodzicielskiej - czystej.
Kogo temat zainteresuje prosze o wypowiedzi, tylko bez jazd na katolicyzm. Spodziewam się ciekawych i przemyslanych na własnym przykładzie wypowiedzi. ![]()
Być może jest to podparte wieloma wypowiedziami Jezusa, który mówił m.in.Bądźcie czyści/ szlachetni/ prawego serca, ciało jest świątynią Ducha Świętego itd. - no....pure ...love? Pure na pewno, czy love- nie jestem pewna.
A jak wiadomo... niektórzy kochają gorliwość. Nadgorliwość.
Gdyby seks był zły, raczej nie pisano by o nim w Biblii, jako o radości, służącej nie tylko rozmnażaniu, ale i frajdzie samej w sobie.
A czemu nie ma pocałunków rodem z amerykańskich filmów? Może już młodzi sobie tego nie życzą, bo to zbyt intymne?
Co do pocałunków, to na wszystkich ślubach na jkich byłam był całus, pocałunek przed ołtarzem. Fakt faktem, że te wszystkie śluby były u mnie w rodzinie, bardzo bardzo bardzo wierzącej, a śluby odprawiał mój wujek, który jest księdzem (brat mojej mamy).
Co do Maryi owszem była dziewicą wg. religii, ale czy potem jak wyszła za mąż za Józefa (w ogóle ona wyszła za niego za mąż? chyba tak no bo jak to tak bez ślubu?) to nie skonsumowali małżeństwa? Pytam się serio, nie wiem, a chciałabym wiedzieć, czy to gdzieś zostało wspomniane?
jak nie skonsumowali to nieważne było i znaczy w konkubinacie żyli..:-)
Zważywszy na to, że Jezus miał braci i siostry to raczej skonsumowali. A zresztą w ew. Mateusza czytamy:
"A gdy Józef obudził się ze snu, uczynił tak, jak mu rozkazał anioł Pański i przyjął żonę swoją.
Ale nie obcował z nią, dopóki nie powiła syna, i nadał mu imię Jezus." (Mat,1,24-25, Biblia Warszawska)
No właśnie, a będąc dobrą żoną czy dobrym mężem można zostać uznanym za świętego? Zna ktos taki przypadek? ![]()
Świętymi zostawali Ojcowie Kościoła, ci oddający życie za kogoś jak chocby Maksymilian Kolbe, a żony, mezowie? ![]()
Zważywszy na to, że Jezus miał braci i siostry to raczej skonsumowali. A zresztą w ew. Mateusza czytamy:
"A gdy Józef obudził się ze snu, uczynił tak, jak mu rozkazał anioł Pański i przyjął żonę swoją.
Ale nie obcował z nią, dopóki nie powiła syna, i nadał mu imię Jezus." (Mat,1,24-25, Biblia Warszawska)
Dziękuję za odpowiedź, tak mi się wydawało, ale nie byłam pewna i nie chciałam wyjść na ignorantkę ![]()
adamajkis nie wiem jak jest wg Kościoła, ale wg Jezusa, świętym jest KAŻDY, powtarzam: KAŻDY człowiek na Ziemi, który wyzna Jego imię.
9 2013-09-01 21:00:47 Ostatnio edytowany przez adamajkis (2013-09-01 21:03:20)
adamajkis nie wiem jak jest wg Kościoła, ale wg Jezusa, świętym jest KAŻDY, powtarzam: KAŻDY człowiek na Ziemi, który wyzna Jego imię.
No tak nie do końca. Jego słowa z Pisma temu przeczą co mówisz: ![]()
Nie każdy, który Mi mówi: Panie, Panie!, wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie.
A czy to się nie...uzupełnia? ![]()
A czy to się nie...uzupełnia?
No jakoś nie. ![]()
Moim zdaniem zatacza krąg i go zamyka
Jaka jest wola Boga, którą ten, kto chce być nazwany Jego przyjacielem pełnić powinien? Jezus zasadniczo wymienił 1 rzecz.
Moim zdaniem zatacza krąg i go zamyka
Jaka jest wola Boga, którą ten, kto chce być nazwany Jego przyjacielem pełnić powinien? Jezus zasadniczo wymienił 1 rzecz.
Nic z tego nie rozumiem, co piszesz. O jakiego przyjaciela chodzi? I jaką 1 rzecz?
Napisałeś: "Nie każdy, który Mi mówi: Panie, Panie!, wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie." - po pierwsze musimy ustalić czym jest królestwo niebieskie,
po drugie: co znaczy >spełniać wolę Ojca<.
Królestwo niebieskie to niebo. Wypełniają wole Ojca ci, którzy mu ufają.
Królestwo niebieskie to również przenośnia
Czyli nie tylko miejsce po zmartwychwstaniu, ale i przebywanie z Bogiem codziennie.
"Albowiem Królestwo Boże, to nie pokarm i napój, lecz sprawiedliwość i pokój, i radość w Duchu Świętym.Bo kto w tym służy Chrystusowi, miły jest Bogu i przyjemny ludziom," (Rzymian 14,17-18) O i w sumie wszystko jasne ![]()
pure love:)
A jak to się ma do Twojego twierdzenia, że każdy kto wyzna imię Jezusa zostanie świętym?
Catwoman napisała, ze wejdzie każdy kto wyzna jego imię, a Ty zacytowałeś fragment mówiący moim zdaniem o tym, że nie wystarczy tylko wołać jego imię, trzeba zaufać Bogu i wyznawać jego wolę, racje. Jak to się mówi? Żyć zgodnie z jego zasadami w każdym bądź razie. Zatem Do nieba wejdzie każdy człowiek wyznający boskie zasady, a nie Ci którzy w strachu czy dla jakichkolwiek korzyści wzywają Boga. może to gigantyczna nadinterpretacja, ale ja tak to rozumiem.
Bo za tym idzie również zmiana serca.... czyli to co napisałeś zatacza krąg; kto PRAWDZIWIE uwierzy, będzie chciał społeczności z Bogiem, będzie nastawiony na pełnienie Jego woli.
Catwoman napisała, ze wejdzie każdy kto wyzna jego imię, a Ty zacytowałeś fragment mówiący moim zdaniem o tym, że nie wystarczy tylko wołać jego imię, trzeba zaufać Bogu i wyznawać jego wolę, racje. Jak to się mówi? Żyć zgodnie z jego zasadami w każdym bądź razie. Zatem Do nieba wejdzie każdy człowiek wyznający boskie zasady, a nie Ci którzy w strachu czy dla jakichkolwiek korzyści wzywają Boga. może to gigantyczna nadinterpretacja, ale ja tak to rozumiem.
Tak wejście do nieba to nie jest kwestia zaklęcia jak z sezamem. Wyznam imię Jezus i już jestem święty. Tu nie wystarczy samo wyznanie miłości, tą miłość trzeba umieć Bogu pokazać, niestety przez pracę nad sobą.
A wracając do tematu... ![]()
Adamajkis, Kościół właśnie wiąże seks z miłością, ale i z małżeństwem i prokreacją. Wiele się o tym mówi i na kazaniach i w publikacjach. Co do ślubów i pocałunków, to na wielu byłam i różnie bywało, nie ma reguły ![]()
Co do Maryi, Kościół Katolicki uznaje, że Maryja pozostała dziewicą, bo jest ''zarezerwowana'' dla Boga na matkę Jezusa, a rodzeństwo o którym mowa to kuzyni.
allegra90 tylko że cytat z Mateusza jest tak oczywisty że aż niezaprzeczalny ![]()
A czy ...na chłopski rozum- Maria nie mogła pozostać MATKĄ nie-dziewicą?
A wracając do tematu...
Adamajkis, Kościół właśnie wiąże seks z miłością, ale i z małżeństwem i prokreacją. Wiele się o tym mówi i na kazaniach i w publikacjach. Co do ślubów i pocałunków, to na wielu byłam i różnie bywało, nie ma reguły
Co do Maryi, Kościół Katolicki uznaje, że Maryja pozostała dziewicą, bo jest ''zarezerwowana'' dla Boga na matkę Jezusa, a rodzeństwo o którym mowa to kuzyni.
Jak kuzyni? Kościół zatuszował akty urodzenia czy jak?
Adamajkis, Kościół właśnie wiąże seks z miłością, ale i z małżeństwem i prokreacją. Wiele się o tym mówi i na kazaniach i w publikacjach.
Wg mnie tu trochę brakuje słownictwa w polskim języku. Jednym jest miłość powiązana z sexem taka między kobietą i mężczyzną, a czymś innym jest właśnie pure love, rozumiana przez Kościół najbardziej cenna czyli taka za nic.
Jezus gdy pyta Piotra czy mnie kochasz to o co pyta?
Ja wierzę, że istnieje coś dobrego co nie kończy się z dniem naszej śmierci. Wiem że Bóg którego sobie wyobrażam nie odwróci się od dobrych ludzi, którzy nie koniecznie za dobrych byli uznani przez Kościól. Jeśli do nieba miałyby iść osoby które za bramą Kościoła dopuszczają się złego, a te które w nim nie były mimo bycia dobrym człowiekiem miałby nie być wpuszczone- to ja takiego nieba nie chce i wolę być dobrym człowiekiem tylko tu na ziemi.
Ja wierzę, że istnieje coś dobrego co nie kończy się z dniem naszej śmierci. Wiem że Bóg którego sobie wyobrażam nie odwróci się od dobrych ludzi, którzy nie koniecznie za dobrych byli uznani przez Kościól. Jeśli do nieba miałyby iść osoby które za bramą Kościoła dopuszczają się złego, a te które w nim nie były mimo bycia dobrym człowiekiem miałby nie być wpuszczone- to ja takiego nieba nie chce i wolę być dobrym człowiekiem tylko tu na ziemi.
Co to znaczy wg Ciebie być dobrym człowiekiem? ![]()
allegra90 napisał/a:Adamajkis, Kościół właśnie wiąże seks z miłością, ale i z małżeństwem i prokreacją. Wiele się o tym mówi i na kazaniach i w publikacjach.
Wg mnie tu trochę brakuje słownictwa w polskim języku. Jednym jest miłość powiązana z sexem taka między kobietą i mężczyzną, a czymś innym jest właśnie pure love, rozumiana przez Kościół najbardziej cenna czyli taka za nic.
Jezus gdy pyta Piotra czy mnie kochasz to o co pyta?
Pyta go 3 razy. Dwa razy go pyta o miłość doskonałą (agape, nie wiem czy dokładnie tak się pisze ;P), a ostatnim razem pyta o filo (tu podobnie nie mam pewności do pisowni), czyli o miłość przyjacielską. Jest jeszcze eros, to wiadomo, miłość zmysłowa, o niej nie było w tym fragmencie
Nasz język na określenie miłości ma bardzo ubogie słownictwo niestety.
Twoje Pure Love z opisu to chyba ta Agape
O niej też jest w Hymnie o miłości św. Pawła jeśli dobrze pamiętam.
Co do rodzeństwa, pozwolę sobie zacytować z portalu wiara.pl
Fragmenty Nowego Testamentu Mt 12:46n., 13:55n., Mk 3:31n., 6:3, Łk 8:19n., J 2:12, 7:3nn., Dz 1:14, nie wykazują, że ci bracia i siostry to dzieci Maryi i Józefa ? nigdzie też nie zostali oni nazwani ich rodzicami. Nigdzie też Nowy Testament nie mówi, że braci tych spłodził Józef lub urodziła Maryja.
Słowa greckie adelphe (siostra), adelphos (brat) mają w tym języku wielorakie znaczenie i oznaczają siostrę lub brata przyrodniego, rodzonego, kuzyna, krewnego, towarzysza wspólnoty, chrześcijanina. Tych terminów używa Biblia i to jest kluczem do rozwiązania tego problemu. Ta sama zasada dotyczy języka hebrajskiego (por. hebr. ?ach? - brat w Rdz 4:2 [brat] i 13:8 [krewny] patrz Rdz 11:27). Słowo adelphe (siostra) pada w Nowym Testamencie 26 razy, a adelphos (brat) aż 343 razy (patrz ?Wielki Słownik Grecko-Polski Nowego Testamentu? Ks.R.Popowski). Słowo ?brat? zastosowane jest do krewnego w Rdz 29:12, 15 (BG, ks.Wu.), gdzie teść Jakuba nazywany jest jego bratem, a przecież Jakub był bratem Ezawa. Analogicznie zastosowano zwrot ?brat? w stosunku do Abrahama i Lota, którzy byli synami, jeden Teracha, drugi Harana (Rdz 13:8 NP, BP, 14:14, 16 BG, ks.Wu.) [BT zgodnie z Rdz 11:27 oddała hebr. ach czy gr. adelphos słowem krewny, a nie dosłownie brat] por. Sdz 9:3. Miszael i Elsafan też nazwani są ?braćmi? Nadaba i Abihu, choć pierwsi są synami Uzzjela, a drudzy Aarona (Kpł 10:1, 4 BT, NP); por. 1Krn 23:21n. i J 19:25, gdzie Maria nazwana jest ?siostrą Maryi? tzn. krewną oraz Ga 1:19, gdzie Jakub jeden z Apostołów nazwany jest bratem Pana tzn. krewnym. W Joz 17:3n. córki Selofchada, który nie miał synów, nazywają braćmi rodzeństwo Selofchada. Czasami też określenie ?brat? dot. człowieka z tego samego pokolenia np. Judy (2Sm 19:12n., Tb 4:13, Jr 3:6n., Pwt 15:12). Słowo adelphos użyto też dla oznaczenia braci przyrodnich. Herod Antypas syn Mariamme nazwany jest ?bratem? Filipa syna Maltake (Mt 14:3, Mk 6:17n.) i Filipa syna Kleopatry (Łk 3:1). Choć wszyscy trzej są synami Heroda Wielkiego to każdy z nich miał inną matkę To samo dot. siostry (adelphe) przyrodniej (Rdz 20:12 wg LXX).
Prawdą jest, że na określenie kuzyna Kol 4:10 stosuje słowo anepsios, jednakże nie zawsze tak jest, bo grecki ST używa też na oznaczenie kuzynów terminu adelphos (brat) np. Kpł 10:1, 4, Rdz 13:8, 14:14, 16, a tylko dwa razy anepsios (Lb 36:11, Tb 7:2) [Kodeks Synaicki ma w Tb 7:2 słowo adelphos co wskazuje, że stosowano te słowa zamiennie]. To samo dotyczy niewiast bo np. Rebeka w Septuagincie w Rdz 24:48 nazwana jest ?siostrą? (adelphe) Abrahama choć jest w rzeczywistości jego bratanicą (córką Betuela - Rdz 24:47). Patrz też ?Słownik Grecko-Polski? Z.Abramowiczówny (adelphos - brat, krewniak, rodak...).
Łk 2:41 mówi, że rodzice Jego co roku udawali się w daleką podróż do Jerozolimy, ale nie wspomina tam o żadnej gromadce dzieci. Mowa jest jedynie o Jezusie, Józefie, Maryi i o krewnych (Łk 2:44). Mt 2:14-23 opisujący powrót rodziny z Egiptu też nic nie mówi o siostrach i braciach.
Jezus miał krewnych czy kuzynów. Przecież Józef i Maryja mieli na pewno rodzinę (J 19:25, Łk 2:44). Jakub należący do grona Apostołów (Ga 1:19) nazwany jest ?bratem Pańskim?, a przecież wśród Dwunastu Jezus nie miał rodzonych braci. Widać więc, że Jakub ten pomimo, że jest nazwany ?bratem?, jest krewnym Chrystusa.
To, że Jezus nazywany jest ?pierworodnym? (Łk 2:7) nie oznacza, że musiał mieć rodzeństwo. Wygubienie pierworodnych w Egipcie (Wj 12:12) nie mówi, że każdy Egipcjanin musiał mieć więcej niż jednego syna. Pierworodny w Biblii to prawny dziedzic. Odebrać komuś pierworodztwo to tyle co odebrać jego należność (Rdz 27:33-36) por. przypis BT do Łk 2:7).
Nowy Testament wskazuje kto jest matką i ojcem kuzynów Jezusa. J 19:25 mówi o Marii żonie Kleofasa, a Mt 27:56 wymienia dwóch jej synów Józefa i Jakuba. Jeśli ci nie są kuzynami Chrystusa to kim oni są, że w ogóle ich wymienia się w NT? Są to pewnie osoby z Mt 13:55.
Słowa Chrystusa, wypowiedziane na krzyżu przed śmiercią są dowodem na to, że nie posiadał On rodzonych braci i sióstr. Fragment zwany ?testamentem z krzyża? (J 19:26n.) pokazuje przekazanie Matki umiłowanemu uczniowi. Dziwnym byłoby odrywanie Matki od Jej dzieci, gdyby je miała.
Tak uważają katolicy ![]()
Ja odpowiem prosto pyta Piotrze czy życie za mnie oddasz? ![]()
To znaczy, że akceptuje ludzi takimi jakimi są. Jak czegoś potrzebują służę pomocą, wierzę w każdego, chcę ich dobra, nie zazdroszczę, no i mam nadzieje, że mam więcej dobrych cech które będą kiedyś docenione. Staram się być co raz lepsza. Mam zamiar pracować nad tym całe życie. Mimo że jestem człowiekiem który popełnia błędy.
Nirvanka87 napisał/a:Catwoman napisała, ze wejdzie każdy kto wyzna jego imię, a Ty zacytowałeś fragment mówiący moim zdaniem o tym, że nie wystarczy tylko wołać jego imię, trzeba zaufać Bogu i wyznawać jego wolę, racje. Jak to się mówi? Żyć zgodnie z jego zasadami w każdym bądź razie. Zatem Do nieba wejdzie każdy człowiek wyznający boskie zasady, a nie Ci którzy w strachu czy dla jakichkolwiek korzyści wzywają Boga. może to gigantyczna nadinterpretacja, ale ja tak to rozumiem.
Tak wejście do nieba to nie jest kwestia zaklęcia jak z sezamem. Wyznam imię Jezus i już jestem święty. Tu nie wystarczy samo wyznanie miłości, tą miłość trzeba umieć Bogu pokazać, niestety przez pracę nad sobą.
W religii chrześcijańskiej Jezus po to zawisł na krzyżu by wszyscy ludzie poszli do królestwa niebieskiego i żaden kościół nie jest potrzebny.
Być może jest to podparte wieloma wypowiedziami Jezusa, który mówił m.in.Bądźcie czyści/ szlachetni/
Tzn. że kobieta jest brudna? Czy ja jestem brudny i ją ubrudzę? Ale jak mam być czysty skoro jestem brudny z definicji jako mężczyzna? Albo jak kobieta ma być czysta z definicji że kobieta musi być brudna?
Pan Lewski ale Jezus owej "czystości" nie rozgraniczył na płcie
Chodziło mu o...jasne, dobre = czyste myśli.
W religii chrześcijańskiej Jezus po to zawisł na krzyżu by wszyscy ludzie poszli do królestwa niebieskiego i żaden kościół nie jest potrzebny.
To prawda został Barankiem i tak jak z plagi egipskiej ten, kto spożywa jego ciało a odrzwi oznaczy jego krwią tego śmierć nie spotka. Ale Jezus nakazał spożywanie krwi i ciała Baranka - nalezy tak czynić na Jego pamiątke. Kto ma to czynić wg Ciebie? Czy mamy o tym zapomnieć?
Pan Lewski ale Jezus owej "czystości" nie rozgraniczył na płcie
Chodziło mu o...jasne, dobre = czyste myśli.
Czyli myśli o seksie są nieczyste? Ale dlaczego?
Czyli myśli o seksie są nieczyste? Ale dlaczego?
Tu na forum jakaś dziewczyna pisała, że jej chłopak podczas seksu niespodziewanie włozył jej penisa w odbyt. Co ją bardzo zabolało, z resztą przy okazji poczuła się nie jak kobieta ale jak otwór dodała coś w stylu ten drugi otwór. Czy tak nalezy traktować drugiego człowieka? A jesli tak to zapytam jak Ty? Dlaczego?
Adamajkis, a co ma piernik do wiatraka? Albo seks jest traktowany jako "czysty" albo nie. Co najwyzej mozna sie powolywac na pobudki, z ktorych wstepuje sie w akt plciowy: z milosci=czysty, z pozadania jeno= nieczysty.
Catwoman napisał/a:Pan Lewski ale Jezus owej "czystości" nie rozgraniczył na płcie
Chodziło mu o...jasne, dobre = czyste myśli.
Czyli myśli o seksie są nieczyste? Ale dlaczego?
Głodnemu chleb na myśli
Przecież Jezus o seksie w tym zdaniu słowem nie wspomniał- nawet w kontekście ![]()
Katarzynka82 napisał/a:W religii chrześcijańskiej Jezus po to zawisł na krzyżu by wszyscy ludzie poszli do królestwa niebieskiego i żaden kościół nie jest potrzebny.
To prawda został Barankiem i tak jak z plagi egipskiej ten, kto spożywa jego ciało a odrzwi oznaczy jego krwią tego śmierć nie spotka. Ale Jezus nakazał spożywanie krwi i ciała Baranka - nalezy tak czynić na Jego pamiątke. Kto ma to czynić wg Ciebie? Czy mamy o tym zapomnieć?
Ja nie wierzę w Boga tylko stwierdzam fakt.
adamajkis napisał/a:Katarzynka82 napisał/a:W religii chrześcijańskiej Jezus po to zawisł na krzyżu by wszyscy ludzie poszli do królestwa niebieskiego i żaden kościół nie jest potrzebny.
To prawda został Barankiem i tak jak z plagi egipskiej ten, kto spożywa jego ciało a odrzwi oznaczy jego krwią tego śmierć nie spotka. Ale Jezus nakazał spożywanie krwi i ciała Baranka - nalezy tak czynić na Jego pamiątke. Kto ma to czynić wg Ciebie? Czy mamy o tym zapomnieć?
Ja nie wierzę w Boga tylko stwierdzam fakt.
Nie stwierdzasz faktu tylko uciekasz od odpowiedzi. ![]()
No właśnie, a będąc dobrą żoną czy dobrym mężem można zostać uznanym za świętego? Zna ktos taki przypadek?
Świętymi zostawali Ojcowie Kościoła, ci oddający życie za kogoś jak chocby Maksymilian Kolbe, a żony, mezowie?
a przykładowo od razu Święta Gianna Beretta Mola mi przyszła na myśl.
"Św. Nona (lub Nonna) zasługuje na wspomnienie nie tylko jako matka dwóch wybitnych synów, św. Grzegorza z Nazjanzu, doktora Kościoła, i św. Cezarego z Nazjanzu, bo na ołtarze wyniesiona została również jej córka św. Gorgonia. Co więcej, św. Nona była także małżonką św. Grzegorza (zwanego też Starszym), biskupa Nazjanzu (w Kapadocji). Jak to możliwe? Cóż, w IV wieku duchownych jeszcze nie obowiązywał celibat. Taka kumulacja świętości w rodzinie wystawia św. Nonie certyfikat chrześcijanki, która nadzwyczaj skutecznie potrafiła wpływać na życie mężczyzn.
Małżonki potrafią wpływać na mężów już od Adama i Ewy. Ewa, po wygnaniu z raju, była przez wiele lat wsparciem dla Adama, który w pocie czoła pracował na chleb. A po wiekach pojawiła się ?druga Ewa?, czyli Maryja Panna. Ona także była małżonką i odegrała szczególną rolę w życiu św. Józefa. Jej dziewicze poczęcie, za sprawą Ducha Świętego, było dla niego nie lada problemem. Swoim postępowaniem wyzwoliła jednak u niego najlepsze męskie cechy: takt i dyskrecję, subtelność i powściągliwość, mądrość i roztropność. Pomimo wewnętrznego rozdarcia i licznych wątpliwości, przeszedł ów test celująco. Bo też musiał być mężczyzną wyjątkowym, skoro sam Bóg powierzył mu wychowanie swojego Syna.
Z kart Pisma Świętego pamiętamy także rodziców Maryi Panny. Św. Anna odegrała niemałą rolę w życiu Joachima. Długo nie mieli dzieci, i dlatego Ruben zakwestionował prawo Joachima do pierwszeństwa w składaniu ofiar Bogu. Wówczas Joachim udał się - za przyzwoleniem małżonki - na pustkowie, aby przez czterdzieści dni i nocy, postem oraz modlitwą, błagać Boga o łaskę ojcostwa. I został wysłuchany.
Z Dziejów Apostolskich znamy Pryscyllę i jej małżonka, współpracowników św. Pawła, którzy wywodzili się z rzymskiej wspólnoty chrześcijan żydowskiego pochodzenia. Apostoł Narodów spotkał ich w Koryncie, dokąd zostali wypędzeni z Rzymu ? wraz z innymi Żydami - przez cesarza Klaudiusza. Św. Paweł zamieszkał w ich domu i razem z nimi pracował. Potem przenieśli się do Efezu (Azja Mniejsza), gdzie odegrali kluczową rolę w dopełnieniu formacji chrześcijańskiej aleksandryjskiego Żyda Apollosa. To dowód, że wśród chrześcijan od początku kobiety odgrywały rolę nie mniejszą niż mężczyźni. W I Liście do Koryntian zawarte są pozdrowienia od ?Akwili i Pryscylli razem ze zbierającym się w ich domu Kościołem? (16, 19).
Na przełomie III i IV w. żyli w Nikodemii, stolicy Bitynii (obecnie Turcja), święci małżonkowie Natalia i Adrian. On, oficer armii cesarskiej, nawrócił się widząc męstwo chrześcijan idących na śmierć. Kiedy oświadczył, że sam uważa się za chrześcijanina ? choć nie był ochrzczony - został uwięziony. Natalia odwiedzała męża i umacniała go w wierze, ale kiedy został skazany na śmierć, zakazano jej kolejnych widzeń. Dzielna niewiasta przekupiła strażników i przebrana za chłopca odwiedziła Adriana, aby prosić go o opiekę, gdy już znajdzie się w niebie. Trwała przy nim także podczas egzekucji, gdy odrąbywano mu ręce, miażdżono nogi i wrzucano na stos. Niebawem zmarła na jego grobie.
Bł. Maria Toribia była z kolei małżonką św. Izydora ? oracza. On, od najmłodszych lat, wyróżniał się pobożnością, miłym usposobieniem, łagodnością i pracowitością. Z tego powodu często spotykały go drwiny. Kiedy poślubił Marię, odnalazł w niej bratnia duszę. Od tej pory razem chadzali każdego dnia do kościoła, pielgrzymowali do sanktuariów i wspólnie modlili się, a także pracowali.
Na szacunek zasługuje także Dorota Wyss, małżonka św. Mikołaja z Flűe. Choć miał żonę i dziesięcioro dzieci, pozostawał niespokojny duchem, poszukując samotności, pokuty, chwil na modły i medytacje. Dorota wyraziła zgodę na rozstanie z Mikołajem, pozwalając mu na przeniesienie do pustelni. Rychło zyskał sławę człowieka świętego, obdarzonego charyzmą dobrej rady; pełnił rolę mediatora, doradcy władców i obrońcy pokoju. Bez jej heroicznej ofiary nie zostałby, zapewne, patronem Szwajcarii.
Bł. Maria Corsini-Quattrocchi i jej mąż Alojzy to pierwsza para małżeńska wyniesiona na ołtarze. Maria przyczyniła się do ożywienia wiary męża, jako autorka wielu książek o charakterze formacyjno-ascetycznym, poświęconych małżeństwu, rodzinie i wychowaniu dzieci, członek Zarządu włoskiej Akcji Katolickiej i promotorka dzieł charytatywnych. Pod wpływem żony Alojzy systematycznie uczestniczył w praktykach religijnych i pogłębiał wiedzę teologiczną na Gregorianum. A po dwudziestu latach małżeństwa ? kiedy wychowali czworo dzieci ? wspólnie złożyli ślub czystości. "
Źródło: http://www.przewodnik-katolicki.pl
42 2013-12-02 19:12:04 Ostatnio edytowany przez Adam12 (2013-12-02 19:13:55)
Oczywiście, że były święte żony - Jadwiga Królowa i związek na pewno skonsumowała. To z kanonizowanych. Reszta przykładów w wątku.
Poza tym niezliczona rzesza świętych, których nie kanonizowano.
Przypominam, że akt kanonizacji ma charakter deklaratoryjny to znaczy stwierdza określoną rzeczywistość a nie ją tworzy.
43 2014-05-20 22:37:48 Ostatnio edytowany przez mysterious_chocolate (2014-05-20 22:38:14)
Moim zdaniem gdyby Bóg chciał by seks służył tylko i wyłącznie prokreacji, nie dałby ludziom możliwości przeżywania orgazmu. Możliwe, że rozmnażalibyśmy się na podobnej zasadzie co rybki.
Nie wiem czemu ma służyć myślenie, że miłość rodzicielska to miłość czysta...a miłość małżeńska to brudna? Nie uważam tak. To dwa rodzaje miłości, których nie powinno się ze sobą porównywać bo każda z nich jest zupełnie inna.
To prawda, że miłość rodzicielska często jest porównywana do tej, którą Bóg darzy człowieka. Natomiast relację Jezus-Człowiek porównuje się do miłości Oblubieńca i Oblubienicy. Myślę, że to dobry przykład tego, że relacja Boga i człowieka to coś niewymiernego, nie da się tego zamknąć w ścisłych ramach tak samo jak nie należy rozpatrywać, która miłość jest czystsza czy lepsza - dziecka i rodzica czy żony i męża.
Natomiast relację Jezus-Człowiek porównuje się do miłości Oblubieńca i Oblubienicy.
To prawda, przed Bogiem wszyscy jesteśmy kobietami. ![]()
Czyli wszystkich nas p...?
Przepraszam za wulgaryzm, inaczej nie da sie oddac sensu.
Ladnie pokazales tez zalozenie, ze jak czlowiek jest istota nizsza od Boga, to kobieta nizsza od czlowieka (tj mezczyzny)
Femte nadal nie będe odpowiadał na Twoje pokrecone wywody, które mają się nijak do moich wypowiedzi. Zdrówka życze. ![]()
jak to nijak? Pisma Sw nie znasz? Ze mezczyzna jest obrazem Boga, a kobieta mezczyzny? Nie wiesz, co powiedziec? Jak przychodzi do konkretow to nigdy nie masz argumentow.
jak to nijak? Pisma Sw nie znasz? Ze mezczyzna jest obrazem Boga, a kobieta mezczyzny? Nie wiesz, co powiedziec? Jak przychodzi do konkretow to nigdy nie masz argumentow.
Nie ja po prostu nie chcę rozmawiać ze sceptykiem na temat wiary. To jak rozmawiać z daltonistą o kolorach. Nie rozumiem takiej postawy, ale cóż to wolny kraj. Mi akuratnie szkoda czasu na wypowiadanie się w tematach, w które nie wierzę i nie biorę się za nauczanie w temacie, o którym nie mam pojęcia.