SPOWIEDŹ - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 35 ]

Temat: SPOWIEDŹ

Jestem osobą wierzącą. Z katolickiej rodziny, całe życie chodziłam co niedzielę do kościoła. Na spowiedzi przedświątecznej zdarzyło mi się coś przykrego. Nie otrzymałam rozgrzeszenia a wszystko za sprawą prawdopodobnie nie zrozumienia księdza, który mówił cicho. Otóż zdarzyło mi się współżyć z chłopakiem, co było moją pomyłką, ale tylko człowiekiem jestem. Życie nauczyło mnie, że człowiek dobry i z zasadami zawsze zostaje odtrącony, nie jest atrakcyjny, zaciekawiający. Błąd błędem. W każdym razie wyspowiadałam się z tego. Zrozumiałam, że ksiądz zapytał czy współżyłam z chłopakiem. Odpowiedziałam że tak. Z dalszego mówienia wynikało, że pytał o mieszkanie. Nie mieszkam z chłopakiem jestem teraz osobą samotną. Odpowiedział, że nie otrzymam rozgrzeszenia, powinnam zawrzeć związek małżeński. Byłam zdziwiona, trochę przerażona. Prowadzę dość spokojne życie, nie mam zamiaru brać ślubu, nawet nie mam z kim. Po za tym, jestem na studiach, jestem młoda. Dziwne doświadczenie, niedogadanie się z księdzem, w sytuacji kiedy zależało mi na spowiedzi przed świętami. Wiele osób spowiada się ze współżycia, ja zrobiłam to po raz pierwszy, ponieważ do tej pory kontakty seksualne nie doprowadzały do seksu. Nie było zobowiązań, choć były osoby, na których mi zależało. Jest mi bardzo źle z obecną sytuacją.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: SPOWIEDŹ

idz do spowiedzi drugi raz,i do innego księdza,

3 Ostatnio edytowany przez Rocket Queen (2012-12-23 23:11:31)

Odp: SPOWIEDŹ

Idz do komunii.
Wyspowiadałaś sie, to najważniejsze a fakt, że ksiądz jest ciemny i w dodatku głuchy to jego sprawa.
Jesteś osoba wierzącą i wiesz ,że to własnie Bóg odpuszcza grzechy a nie jakiś duszpasterz, który z góry zakłada sobie kim jesteś i dorabia historyjkę do twojej spowiedzi.
Moim zdaniem dużym błędem jest, to ze w naszej religii trzeba sie księdzu spowiadać, no ale nie bede wnikać.
Zastanów sie jednak jakim autorytetem jest dla ciebie kapłan, i jakim prawem może nie odpuścić grzechu cudzołóstwa.

4

Odp: SPOWIEDŹ

Do komunii to nie, bo bądź co bądź swietokradztwo. Tak jak pisze Lena, idź drugi raz gdzie indziej i powiedz o pomylce. Ksiądz nie może nie udzielić Ci rozgrzeszenia w takiej sytuacji. Nieporozumienia sie zdarzają, wiem coś o tym wink
W przeddzień operacji ksiądz za pokutę dał mi jakąś nowenne na 9 dni, mówiłam mu, ze nie wiem czy operacje przeżyje, a on mi 9 dni. Jak niby pi narkozie z drenami w brzuchu mam sie modlić nowenna. Udawał, ze nie słyszy... Pomamrotal i zapukał. Zadzwoniłam wieczorem do "swojego" księdza i powiedział żebym odmówiła inna modlitwę, a jak już wyzdrowieje mogę odmówić tamtą wink
Echhhh.... To tylko ludzie hmm

5 Ostatnio edytowany przez Animus (2012-12-24 23:34:26)

Odp: SPOWIEDŹ
Rocket Queen napisał/a:

Idz do komunii.
Wyspowiadałaś sie, to najważniejsze a fakt, że ksiądz jest ciemny i w dodatku głuchy to jego sprawa.
Jesteś osoba wierzącą i wiesz ,że to własnie Bóg odpuszcza grzechy a nie jakiś duszpasterz, który z góry zakłada sobie kim jesteś i dorabia historyjkę do twojej spowiedzi.
Moim zdaniem dużym błędem jest, to ze w naszej religii trzeba sie księdzu spowiadać, no ale nie bede wnikać.
Zastanów sie jednak jakim autorytetem jest dla ciebie kapłan, i jakim prawem może nie odpuścić grzechu cudzołóstwa.

Proszę nie wprowadzać w błąd. W takiej sytuacji nie można być w komunii, bo brak rozgrzeszenia. Samo wyznanie grzechów nie wystarczy.

Ostatnio niektórzy spowiednicy przejęli się ilością par, które mieszkają razem i widocznie trafiłaś na takiego właśnie.

Idź drugi raz do spowiedzi i wyraźnie zaznacz, że nie otrzymałaś rozgrzeszenia z takich i takich grzechów.

Teologia moralna nie kwalifikuje Twojego przypadku do odmówienia rozgrzeszenia.

6

Odp: SPOWIEDŹ

Wiara zobowiązuję. Wierzysz i jesteś katoliczką a robisz rzeczy, które w oczywisty sposób temu przeczą. "Jestem tylko człowiekiem....".To katoliczką czy nie? Teraz wszyscy tutaj doradzają, jak znaleźć wybieg i otrzymać rozgrzeszenie. Co to ma być? To jakieś kpiny. Z wiary i dekalogu. Gratuluję. Abstrahując od księdza tego czy innego. Szukanie alternatywy - a może któryś rozgrzeszy...... Jeśli uważasz sama, że Bóg wybaczy....idź do komunii. Jakie świętokradztwo? Odpuszczone ok. Skoro nie ufamy księdzu. Warto aby wszyscy tu obecni zdecydowali czy manipulujemy czy wierzymy. Pozdrawiam  - Niewierząca ale Sprawiedliwa

7

Odp: SPOWIEDŹ
trudna24 napisał/a:

Wiara zobowiązuję. Wierzysz i jesteś katoliczką a robisz rzeczy, które w oczywisty sposób temu przeczą. "Jestem tylko człowiekiem....".To katoliczką czy nie? Teraz wszyscy tutaj doradzają, jak znaleźć wybieg i otrzymać rozgrzeszenie. Co to ma być? To jakieś kpiny. Z wiary i dekalogu. Gratuluję. Abstrahując od księdza tego czy innego. Szukanie alternatywy - a może któryś rozgrzeszy...... Jeśli uważasz sama, że Bóg wybaczy....idź do komunii. Jakie świętokradztwo? Odpuszczone ok. Skoro nie ufamy księdzu. Warto aby wszyscy tu obecni zdecydowali czy manipulujemy czy wierzymy. Pozdrawiam  - Niewierząca ale Sprawiedliwa

To ,że ktoś jest katolikiem nie oznacza wcale ,że powinien życ niczym osoba święta.
I wkurzają mnie takie powiedzenia typu ,że katolicy to lub tamto...
Fakt " jesteśmy tylko ludzmi" i nie ma na ziemi człowieka, który nie zgrzeszyłby.
Każdy popełnia błędy, tak samo jak nie ma ludzi bez wad.

Dziwi mnie ta surowa krytyka.
"Kto jest bez winy, niech pierwszy rzuci na nią kamień."

8

Odp: SPOWIEDŹ
strzała napisał/a:

To ,że ktoś jest katolikiem nie oznacza wcale ,że powinien życ niczym osoba święta.
I wkurzają mnie takie powiedzenia typu ,że katolicy to lub tamto...
Fakt " jesteśmy tylko ludzmi" i nie ma na ziemi człowieka, który nie zgrzeszyłby.
Każdy popełnia błędy, tak samo jak nie ma ludzi bez wad.

Dziwi mnie ta surowa krytyka.
"Kto jest bez winy, niech pierwszy rzuci na nią kamień."

Pięknie wytłumaczona "furtka" na przyszłe ewentualności. Oczywiście, ze katolik nie powinien żyć niczym osoba święta. Ale jeżeli w coś się wierzy, to trzeba starać się żyć z założeniami tej wiary. Jeżeli aksjomatem jest, że osoba wierząca świadomie postępuje wbrew tym założeniom, a później jeszcze domaga się usprawiedliwienia, to niestety jest to świadectwo wygodnej wiary. Chodzenie w każdą niedzielę do kościoła, gdzie bądź co bądź, ksiądz właśnie występuje w roli wysłannika Bożego, jawi się niestety jako hipokryzja. Coś mi się tu kłóci bardzo. Ab ovo, rola księdza sprowadzona jest do "urzędniczej". Powinien załatwić sprawę, a nie załatwił. Trzeba więc udać się do innego. Ten chyba był "niekompetentny".
A krytyka? Nie krytykuję personalnie. Krytykuję percepcję.

9

Odp: SPOWIEDŹ

Spowiedź ma być uzdrowieniem, wyzwoleniem z grzechu, odrodzeniem się do życia dziecka Bożego, a ksiądz pośrednikiem między Bogiem, a człowiekiem. Przez spowiedź człowiek ma zerwać z grzechem i postanowić poprawę - to jeden z warunków spowiedzi. To, że ponownie zgrzeszy ni świadczy o tym, że poprzednia spowiedź była nieważna. Jesteśmy grzeszni i upadamy. Dzięki łasce uświęcającej mamy stawać się lepsi, pracować nad sobą.
A co do 6 przykazania, to samej mi się zdarzyło niejednokrotnie z tego spowiadać. Kiedy jest się młodym, często mimo wielkiej chcęci życia w czystości jest to po prostu trudne, ale nie niemożliwe. Spowiedź ma mobilizować nas do zastanowienia się nad swoim postępowaniem. Każdy z nas jest powołany do świetości.
Nie można z góry kogoś przekreślać z powodu grzechów, które popełnia. Bóg jako ten Miłosierny nam wybaczy, ale w kk odbywa się to za pośrednictwem kapłana. Czasem takowy coś źle zrozumie albo ze zmęczenia przekręci i gotowe nieporozumienie...
Ksiądz ma rozeznać, czy penitent żałuje, wie dlaczego jest to grzechem i widzi chęć poprawy.

10

Odp: SPOWIEDŹ
trudna24 napisał/a:

Wiara zobowiązuję. Wierzysz i jesteś katoliczką a robisz rzeczy, które w oczywisty sposób temu przeczą. "Jestem tylko człowiekiem....".To katoliczką czy nie? Teraz wszyscy tutaj doradzają, jak znaleźć wybieg i otrzymać rozgrzeszenie. Co to ma być? To jakieś kpiny. Z wiary i dekalogu. Gratuluję. Abstrahując od księdza tego czy innego. Szukanie alternatywy - a może któryś rozgrzeszy...... Jeśli uważasz sama, że Bóg wybaczy....idź do komunii. Jakie świętokradztwo? Odpuszczone ok. Skoro nie ufamy księdzu. Warto aby wszyscy tu obecni zdecydowali czy manipulujemy czy wierzymy. Pozdrawiam  - Niewierząca ale Sprawiedliwa

Typowa wypowiedź osoby niewierzącej, czyli takiej, która uważa, że każdy kto jest katolikiem powinien żyć stuprocentowo bez grzechu, bo  jakże w tej sytuacji może nazywać siebie katolikiem. Większość moich rozmów z osobami, które nie wierzą kończyły się na przedstawianiu argumentów dlaczego cała wiara nie ma sensu. Pokazaniu wielu paradoksów, których się doszukali i właśnie zachowania katolików, którzy jednak grzeszą. Ale to jest właśnie wiara, choć z biegiem lat w tej kwestii coraz więcej poglądów wydaje się sprzecznych z rzeczywistością, tak wiele rzeczy jest niewyjaśnionych to wciąż wierzymy w coś czego nie zobaczyliśmy, nie poczuliśmy. Potrzebujemy pójść do tego kościoła uduchowić się, poczuć się lepiej. Każda osoba wierząca uważa, że spowiedź jest ważna, gdyż odejdziemy kiedyś z tego świata. A jeżeli wierzymy w życie po śmierci to nabiera szczególnego znaczenia. A co do mojego głównego postu nie chodziło tu o otrzymaniu złotej rady co mam teraz zrobić natychmiast. Mętlik w głowie i niepokój na duszy sprawiły, że musiałam wyrzucić z siebie wszystkie myśli. Całej reszcie dziękuję za zrozumienie.

11

Odp: SPOWIEDŹ
trudna24 napisał/a:

Wiara zobowiązuję. Wierzysz i jesteś katoliczką a robisz rzeczy, które w oczywisty sposób temu przeczą. "Jestem tylko człowiekiem....".To katoliczką czy nie? Teraz wszyscy tutaj doradzają, jak znaleźć wybieg i otrzymać rozgrzeszenie. Co to ma być? To jakieś kpiny. Z wiary i dekalogu. Gratuluję. Abstrahując od księdza tego czy innego. Szukanie alternatywy - a może któryś rozgrzeszy...... Jeśli uważasz sama, że Bóg wybaczy....idź do komunii. Jakie świętokradztwo? Odpuszczone ok. Skoro nie ufamy księdzu. Warto aby wszyscy tu obecni zdecydowali czy manipulujemy czy wierzymy. Pozdrawiam  - Niewierząca ale Sprawiedliwa

Nie jesteś Niewierząca, ale Niedoinformowana. To kwestia prawa kanonicznego: są w nim przewidziane konkretne uczynki, za które nie można dać rozgrzeszenia.

Grzech nie przeczy możliwości bycia osobą wierzącą i katolikiem. Uznanie własnej niedoskonałości i potrzeba odzyskania zerwanej więzi jest właśnie świadectwem wiary.

Może lepiej by było, żeby jednak neptyk w sprawach teologii nie zabierał głosu tylko po to, aby zadeklarować swoją "Sprawiedliwość", wyrażaną poczuciem nieskazitelnej wyższości.

12

Odp: SPOWIEDŹ
Animus napisał/a:

Nie jesteś Niewierząca, ale Niedoinformowana. To kwestia prawa kanonicznego: są w nim przewidziane konkretne uczynki, za które nie można dać rozgrzeszenia.

Grzech nie przeczy możliwości bycia osobą wierzącą i katolikiem. Uznanie własnej niedoskonałości i potrzeba odzyskania zerwanej więzi jest właśnie świadectwem wiary.

Może lepiej by było, żeby jednak neptyk w sprawach teologii nie zabierał głosu tylko po to, aby zadeklarować swoją "Sprawiedliwość", wyrażaną poczuciem nieskazitelnej wyższości.

Zupełnie zapomniałam, ze rozważania toczą się na płaszczyźnie - co mi się należy według prawa..... Tak, trzeba bezwzględnie egzekwować, to co się komu "należy". Naiwnie założyłam, że to kwestia uczuć i wiary. Jak widać z powyższego, nawet ja "błądzę". Moje poczucie nieskazitelnej wyższości zostało poważnie zachwiane. Dziękuję za przywołanie mnie do porządku.

13

Odp: SPOWIEDŹ

Ja na Twoim miejscu poszłabym do innego księdza, bo przecież nie będziesz do tamtego krzyczeć w konfesjonale, żeby Cię zrozumiał wink Ale przyjcie komunii bym sobie odpuściła, bo sumienie nie pozwoliłoby mi w sytuacji, gdy jednak nie dostałam rozgrzeszneia.

14 Ostatnio edytowany przez Animus (2013-01-04 12:10:33)

Odp: SPOWIEDŹ
trudna24 napisał/a:
Animus napisał/a:

Nie jesteś Niewierząca, ale Niedoinformowana. To kwestia prawa kanonicznego: są w nim przewidziane konkretne uczynki, za które nie można dać rozgrzeszenia.

Grzech nie przeczy możliwości bycia osobą wierzącą i katolikiem. Uznanie własnej niedoskonałości i potrzeba odzyskania zerwanej więzi jest właśnie świadectwem wiary.

Może lepiej by było, żeby jednak neptyk w sprawach teologii nie zabierał głosu tylko po to, aby zadeklarować swoją "Sprawiedliwość", wyrażaną poczuciem nieskazitelnej wyższości.

Zupełnie zapomniałam, ze rozważania toczą się na płaszczyźnie - co mi się należy według prawa..... Tak, trzeba bezwzględnie egzekwować, to co się komu "należy". Naiwnie założyłam, że to kwestia uczuć i wiary. Jak widać z powyższego, nawet ja "błądzę". Moje poczucie nieskazitelnej wyższości zostało poważnie zachwiane. Dziękuję za przywołanie mnie do porządku.

Trudna24, jak jesteś dorosła, to do porządku się możesz sama przywołać, zwłaszcza, że chcesz innego porządku, niż porządek wiary i uczuć. Ja szanuję porządek rozumu i porządek wiedzy, ceniąc także inne porządki. Dobrze jest mieć świadomość, gdzie jaki porządek się zaczyna, gdzie kończy i jakie którego najlepsze zastosowanie.

Twój post mieszał porządki, w dodatku dałaś wyraz swojemu uczuciu wyższości, poprzez przeciwstawienie Wierze swojej Sprawiedliwości, której ja nie kwestionuję. Twoją Sprawiedliwość potraktowałem z całą powagą i nie mniej sprawiedliwie Ci napisałem, że Twoja wiedza o spowiedzi jest bardzo niekompletna, co jest usprawiedliwione, bo przecież nikt nie ma za złe komuś, kto deklaruje nieznajomość "W pustyni i w puszczy" by się wypowiadał o losach bohaterów tej powieści. Przekroczyłaś swoje kompetencje i nawet podałaś poważną intencję, a mianowicie tę, aby poczuć się jeszcze bardziej Sprawiedliwą, niż jesteś. Tu właśnie jest ów hak, na którym powiesiłem Twoje poczucie nieskazitelnej wyższości (poczucie - bo subiektywne, nieskazitelnej - bo nie wymagającej spowiedzi, czyli oczyszczenia, wyższości - bo między Wiarą a Sprawiedliwości napisałaś znaczące "ALE").

Jeśli to spowodowało jakiekolwiek zachwianie, to tylko dobrze, bo to dobry początek, aby pewność boską zamienić na ludzką wątpliwość, która może być bardzo twórcza. Wiadomo wszak, że doskonałość boska nie poddaje się krytyce i nie wymaga rozwoju. Może właśnie dlatego Bóg, jako Doskonały, stworzył Człowieka i pozwolił mu popełnić pierwszy grzech, żeby wyjść z tej - widocznie i dla samego Boga niebezpiecznej - opresji doskonałości.

Grzeszność dostarcza nam chwil przyjemności, za które płacimy sowicie w postaci ekspiacji, zadośćuczynienia, odkupienia win. Z tej to właśnie ekspiacji wynikają same zbawcze konsekwencje dla ekonomii zbawienia. Grzech jest więc motorem ekonomii zbawienia, podobnie jak żądza posiadania przedmiotów materialnych jest motorem handlu.

15

Odp: SPOWIEDŹ
Animus napisał/a:
trudna24 napisał/a:
Animus napisał/a:

Nie jesteś Niewierząca, ale Niedoinformowana. To kwestia prawa kanonicznego: są w nim przewidziane konkretne uczynki, za które nie można dać rozgrzeszenia.

Grzech nie przeczy możliwości bycia osobą wierzącą i katolikiem. Uznanie własnej niedoskonałości i potrzeba odzyskania zerwanej więzi jest właśnie świadectwem wiary.

Może lepiej by było, żeby jednak neptyk w sprawach teologii nie zabierał głosu tylko po to, aby zadeklarować swoją "Sprawiedliwość", wyrażaną poczuciem nieskazitelnej wyższości.

Zupełnie zapomniałam, ze rozważania toczą się na płaszczyźnie - co mi się należy według prawa..... Tak, trzeba bezwzględnie egzekwować, to co się komu "należy". Naiwnie założyłam, że to kwestia uczuć i wiary. Jak widać z powyższego, nawet ja "błądzę". Moje poczucie nieskazitelnej wyższości zostało poważnie zachwiane. Dziękuję za przywołanie mnie do porządku.

Trudna24, jak jesteś dorosła, to do porządku się możesz sama przywołać, zwłaszcza, że chcesz innego porządku, niż porządek wiary i uczuć. Ja szanuję porządek rozumu i porządek wiedzy, ceniąc także inne porządki. Dobrze jest mieć świadomość, gdzie jaki porządek się zaczyna, gdzie kończy i jakie którego najlepsze zastosowanie.

Twój post mieszał porządki, w dodatku dałaś wyraz swojemu uczuciu wyższości, poprzez przeciwstawienie Wierze swojej Sprawiedliwości, której ja nie kwestionuję. Twoją Sprawiedliwość potraktowałem z całą powagą i nie mniej sprawiedliwie Ci napisałem, że Twoja wiedza o spowiedzi jest bardzo niekompletna, co jest usprawiedliwione, bo przecież nikt nie ma za złe komuś, kto deklaruje nieznajomość "W pustyni i w puszczy" by się wypowiadał o losach bohaterów tej powieści. Przekroczyłaś swoje kompetencje i nawet podałaś poważną intencję, a mianowicie tę, aby poczuć się jeszcze bardziej Sprawiedliwą, niż jesteś. Tu właśnie jest ów hak, na którym powiesiłem Twoje poczucie nieskazitelnej wyższości (poczucie - bo subiektywne, nieskazitelnej - bo nie wymagającej spowiedzi, czyli oczyszczenia, wyższości - bo między Wiarą a Sprawiedliwości napisałaś znaczące "ALE").

Jeśli to spowodowało jakiekolwiek zachwianie, to tylko dobrze, bo to dobry początek, aby pewność boską zamienić na ludzką wątpliwość, która może być bardzo twórcza. Wiadomo wszak, że doskonałość boska nie poddaje się krytyce i nie wymaga rozwoju. Może właśnie dlatego Bóg, jako Doskonały, stworzył Człowieka i pozwolił mu popełnić pierwszy grzech, żeby wyjść z tej - widocznie i dla samego Boga niebezpiecznej - opresji doskonałości.

Grzeszność dostarcza nam chwil przyjemności, za które płacimy sowicie w postaci ekspiacji, zadośćuczynienia, odkupienia win. Z tej to właśnie ekspiacji wynikają same zbawcze konsekwencje dla ekonomii zbawienia. Grzech jest więc motorem ekonomii zbawienia, podobnie jak żądza posiadania przedmiotów materialnych jest motorem handlu.

Porządek rozumu, który deklarujesz, w kontekście wiary, to dla mnie trochę oksymoron. Nawet zakładając, że kwestia ma zostać uporządkowana rozumnie, nie widzę niczego niewłaściwego w postrzeganiu jej, jako znajomości obowiązków wynikających z dekalogu, a świadomego wykraczania przeciw nim. Z "gwarancją" nawet na brak szkodliwości i konsekwencji, które zapewnia rozgrzeszenie. Nie prowadzę analiz na gruncie wiedzy o technikach spowiedzi i innych logistycznie opracowanych obrzędach. Moje kompetencje w tym zakresie nie są istotne dla sedna, które poruszyłam. Spodziewałam się w końcu, ze takie argumenty zostaną wytoczone. Nawet jeżeli niezasadne, to dobrze maskujące istotę sprawy. Skupienie się na moim rzekomym poczuciu nieskazitelnej wyższości świetnie działa, deprecjonując moje wypowiedzi. I jeszcze.....smutne to jednak, ze grzeszność dostarcza chwil przyjemności, podczas gdy przyjemności powinny raczej dostarczać czyny podobające się Bogu i życie z Nim w zgodzie. Według założeń i deklaracji....oczywiście.

16

Odp: SPOWIEDŹ
trudna24 napisał/a:

Zupełnie zapomniałam, ze rozważania toczą się na płaszczyźnie - co mi się należy według prawa..... Tak, trzeba bezwzględnie egzekwować, to co się komu "należy". Naiwnie założyłam, że to kwestia uczuć i wiary. Jak widać z powyższego, nawet ja "błądzę". Moje poczucie nieskazitelnej wyższości zostało poważnie zachwiane. Dziękuję za przywołanie mnie do porządku.

Tak,trzeba.
Wg wiary jesteśmy tylko ludźmi a ludzką rzeczą jest upadać. Tylko że katolik powinien zreflektować się i podnieść. Co autorka wątku zrobiła, zgrzeszyła ale zrozumiała że grzeszy i przestała. Poszła do spowiedzi i zgodni z katechizmem kk powinna otrzymać rozgrzeszenie. tego uczą na religii.

Ksiądz jest tylko człowiekiem i jego osądy i wypowiedzi też podlegają nastrojom i własnym przekonaniom, nie zawsze słusznym. Powiedział jej że żeby otrzymać rozgrzeszenie powinna zawrzeć związek małzeński. Czyli co uważasz powinna zrobić zgodnie z Twoim osądem? Odszukać tego faceta i natychmiast wziąć z nim ślub, nieważne co czują? czy może pojść do biura matrymonialnego (w końcu ksiądz nie mówił z kim ten związek ma zawrzeć związek),wybrać pierwszego lepszego katolika z listy i z nim wziąć ślub?
Dla przykładu, w swojej młodości moja babcia natknęła się na księdza który nie dawała mężatce rozgrzeszenia jeśli nie obiecała że urodzi kolejne dziecko. Co uważasz kobiety w tej parafii powinny były robić? Mnożyć się jak insekty aż je menopauza wyzwoli żeby dostać rozgrzeszenie?

17

Odp: SPOWIEDŹ
brzydulla napisał/a:
trudna24 napisał/a:

Zupełnie zapomniałam, ze rozważania toczą się na płaszczyźnie - co mi się należy według prawa..... Tak, trzeba bezwzględnie egzekwować, to co się komu "należy". Naiwnie założyłam, że to kwestia uczuć i wiary. Jak widać z powyższego, nawet ja "błądzę". Moje poczucie nieskazitelnej wyższości zostało poważnie zachwiane. Dziękuję za przywołanie mnie do porządku.

Tak,trzeba.
Wg wiary jesteśmy tylko ludźmi a ludzką rzeczą jest upadać. Tylko że katolik powinien zreflektować się i podnieść. Co autorka wątku zrobiła, zgrzeszyła ale zrozumiała że grzeszy i przestała. Poszła do spowiedzi i zgodni z katechizmem kk powinna otrzymać rozgrzeszenie. tego uczą na religii.

Ksiądz jest tylko człowiekiem i jego osądy i wypowiedzi też podlegają nastrojom i własnym przekonaniom, nie zawsze słusznym. Powiedział jej że żeby otrzymać rozgrzeszenie powinna zawrzeć związek małzeński. Czyli co uważasz powinna zrobić zgodnie z Twoim osądem? Odszukać tego faceta i natychmiast wziąć z nim ślub, nieważne co czują? czy może pojść do biura matrymonialnego (w końcu ksiądz nie mówił z kim ten związek ma zawrzeć związek),wybrać pierwszego lepszego katolika z listy i z nim wziąć ślub?
Dla przykładu, w swojej młodości moja babcia natknęła się na księdza który nie dawała mężatce rozgrzeszenia jeśli nie obiecała że urodzi kolejne dziecko. Co uważasz kobiety w tej parafii powinny były robić? Mnożyć się jak insekty aż je menopauza wyzwoli żeby dostać rozgrzeszenie?

Sugerujesz , że ksiądz nie zna prawa kanonicznego? Odważne. Nikogo nie zamierzałam "swatać". Nie wiem gdzie powinna się udać w poszukiwaniu męża. Miałam na myśli raczej świadomość grzechu i możliwe konsekwencje. Czy gdyby ksiądz jednak udzielił rozgrzeszenia, to byłabyś przekonana, że nie uległ nastrojom i własnym przekonaniom? Trochę przewrotne. A o mnożeniu......nie mogę oprzeć się wrażeniu, że kwestionujesz stosunek kościoła do antykoncepcji. Obrazoburcze.

18 Ostatnio edytowany przez brzydulla (2013-01-04 20:35:36)

Odp: SPOWIEDŹ
trudna24 napisał/a:

Sugerujesz , że ksiądz nie zna prawa kanonicznego? Odważne. Nikogo nie zamierzałam "swatać". Nie wiem gdzie powinna się udać w poszukiwaniu męża. Miałam na myśli raczej świadomość grzechu i możliwe konsekwencje. Czy gdyby ksiądz jednak udzielił rozgrzeszenia, to byłabyś przekonana, że nie uległ nastrojom i własnym przekonaniom? Trochę przewrotne. A o mnożeniu......nie mogę oprzeć się wrażeniu, że kwestionujesz stosunek kościoła do antykoncepcji. Obrazoburcze.

Nikt nie jest idealny, ksiądz też nie.
Nie, gdyby udzielił rozgrzeszenia to nie byłoby uleganie emocjom. Wyznała grzech, okazała skruchę, obiecała poprawę,de facto już się poprawiła więc ksiądz nie ma powodów przypuszczać że nieszczerze - spełnia wszystkie warunki rozgrzeszenia.
Apropo, ksiądz nie ma prawa dawać NIEMOŻLIWEGO warunku dla rozgrzeszenia. Słyszałam to osobiście od księdza. A dla osoby samotnej zawarcie związku małżeńskiego jest warunkiem niemozliwym.
Jesli chodzi o antykoncepcję - myslisz pojęcia. Co innego antykoncepcja co innego WYMAGANIE zajścia w ciążę.
Dla Twojej informacji-kościół dopuszcza naturalne metody antykoncepcji. To jest fakt powszechnie wiadomy. Więc jeśli jakiś pojedyczny ksiądz mówi musisz rodzić dopóki możesz to jest to księdza odstępstwo od prawa kanonicznego.

19

Odp: SPOWIEDŹ
brzydulla napisał/a:
trudna24 napisał/a:

Sugerujesz , że ksiądz nie zna prawa kanonicznego? Odważne. Nikogo nie zamierzałam "swatać". Nie wiem gdzie powinna się udać w poszukiwaniu męża. Miałam na myśli raczej świadomość grzechu i możliwe konsekwencje. Czy gdyby ksiądz jednak udzielił rozgrzeszenia, to byłabyś przekonana, że nie uległ nastrojom i własnym przekonaniom? Trochę przewrotne. A o mnożeniu......nie mogę oprzeć się wrażeniu, że kwestionujesz stosunek kościoła do antykoncepcji. Obrazoburcze.

Nikt nie jest idealny, ksiądz też nie.
Nie, gdyby udzielił rozgrzeszenia to nie byłoby uleganie emocjom. Wyznała grzech, okazała skruchę, obiecała poprawę,de facto już się poprawiła więc ksiądz nie ma powodów przypuszczać że nieszczerze - spełnia wszystkie warunki rozgrzeszenia.
Apropo, ksiądz nie ma prawa dawać NIEMOŻLIWEGO warunku dla rozgrzeszenia. Słyszałam to osobiście od księdza. A dla osoby samotnej zawarcie związku małżeńskiego jest warunkiem niemozliwym.
Jesli chodzi o antykoncepcję - myslisz pojęcia. Co innego antykoncepcja co innego WYMAGANIE zajścia w ciążę.
Dla Twojej informacji-kościół dopuszcza naturalne metody antykoncepcji. To jest fakt powszechnie wiadomy. Więc jeśli jakiś pojedyczny ksiądz mówi musisz rodzić dopóki możesz to jest to księdza odstępstwo od prawa kanonicznego.

A to do Twojej wiadomości.....Tak, fakt powszechnie wiadomy....

"Jeśli rodzice bez uzasadnionych powodów nie chcą przekazywać życia, grzeszą, nawet jeśli w ograniczeniu poczęć posługują się metodami naturalnymi, dozwolonymi przez Kościół. Ich wewnętrzne nastawienie jest bowiem sprzeczne z miłością twórczą, chcącą się dzielić z innymi."

"Jednak nawet przy stosowaniu naturalnych metod regulacji poczęć może się ujawnić antykoncepcyjne i tym samym grzeszne nastawienie małżonków, podobne do tego, jakie przejawia się w wypadku sztucznego ubezpładniania stosunków. Ma to miejsce wtedy, gdy odznaczają się oni niechęcią do powstania nowego życia, panicznym lękiem przed ciążą, przed poczęciem dziecka. To antykoncepcyjne nastawienie i w tym wypadku zaprzecza miłości, a tym samym jest grzeszne, gdyż traktuje dziecko nie jako wartość, lecz jako ?intruza?, ?zagrożenie?, ?niebezpieczeństwo?. Takie pełne niechęci nastawienie do nowego życia stanowi formę nienawiści. Tymczasem Bóg powołał nas do miłości, która nie godzi się z wrogością i niechęcią nie tylko do ludzi narodzonych, ale i do mogących przyjść na świat. Kościół, który stoi na straży wiary i miłości, stara się uświadomić małżonkom, jaka forma współżycia seksualnego najpełniej wyraża miłość wzajemną do siebie i do ewentualnego nowego istnienia ludzkiego, a także do Boga-Stwórcy, z którym mają oni współdziałać."

To nie moje cytaty. Autorem jest ks. Michał Kaszowski.

Coż, jak to ksiądz.... nie jest idealny.

20

Odp: SPOWIEDŹ
trudna24 napisał/a:

"Jeśli rodzice bez uzasadnionych powodów nie chcą przekazywać życia, grzeszą, nawet jeśli w ograniczeniu poczęć posługują się metodami naturalnymi, dozwolonymi przez Kościół. Ich wewnętrzne nastawienie jest bowiem sprzeczne z miłością twórczą, chcącą się dzielić z innymi."

"Jednak nawet przy stosowaniu naturalnych metod regulacji poczęć może się ujawnić antykoncepcyjne i tym samym grzeszne nastawienie małżonków, podobne do tego, jakie przejawia się w wypadku sztucznego ubezpładniania stosunków. Ma to miejsce wtedy, gdy odznaczają się oni niechęcią do powstania nowego życia, panicznym lękiem przed ciążą, przed poczęciem dziecka. To antykoncepcyjne nastawienie i w tym wypadku zaprzecza miłości, a tym samym jest grzeszne, gdyż traktuje dziecko nie jako wartość, lecz jako ?intruza?, ?zagrożenie?, ?niebezpieczeństwo?. Takie pełne niechęci nastawienie do nowego życia stanowi formę nienawiści. Tymczasem Bóg powołał nas do miłości, która nie godzi się z wrogością i niechęcią nie tylko do ludzi narodzonych, ale i do mogących przyjść na świat. Kościół, który stoi na straży wiary i miłości, stara się uświadomić małżonkom, jaka forma współżycia seksualnego najpełniej wyraża miłość wzajemną do siebie i do ewentualnego nowego istnienia ludzkiego, a także do Boga-Stwórcy, z którym mają oni współdziałać."

To nie moje cytaty. Autorem jest ks. Michał Kaszowski.

'Małżonkowie zaś mogą podejmować współżycie również w okresach niepłodnych i jest to dobre moralnie. Jeżeli natomiast nie chcą w danym momencie począć dziecka, to powinni się ograniczyć jedynie do okresów niepłodnych. Do tego przecież sprowadza się odpowiedzialne rodzicielstwo i Naturalne Planowanie Rodziny, czyli wyznaczanie okresów niepłodnych za pomocą metody objawowo-termicznej.'
(Humanae vitae, 16)
Autorem jest Paweł VI, papież.

21

Odp: SPOWIEDŹ
ona0009 napisał/a:

Jestem osobą wierzącą. Z katolickiej rodziny, całe życie chodziłam co niedzielę do kościoła. Na spowiedzi przedświątecznej zdarzyło mi się coś przykrego. Nie otrzymałam rozgrzeszenia a wszystko za sprawą prawdopodobnie nie zrozumienia księdza, który mówił cicho. Otóż zdarzyło mi się współżyć z chłopakiem, co było moją pomyłką, ale tylko człowiekiem jestem. Życie nauczyło mnie, że człowiek dobry i z zasadami zawsze zostaje odtrącony, nie jest atrakcyjny, zaciekawiający. Błąd błędem. W każdym razie wyspowiadałam się z tego. Zrozumiałam, że ksiądz zapytał czy współżyłam z chłopakiem. Odpowiedziałam że tak. Z dalszego mówienia wynikało, że pytał o mieszkanie. Nie mieszkam z chłopakiem jestem teraz osobą samotną. Odpowiedział, że nie otrzymam rozgrzeszenia, powinnam zawrzeć związek małżeński. Byłam zdziwiona, trochę przerażona. Prowadzę dość spokojne życie, nie mam zamiaru brać ślubu, nawet nie mam z kim. Po za tym, jestem na studiach, jestem młoda. Dziwne doświadczenie, niedogadanie się z księdzem, w sytuacji kiedy zależało mi na spowiedzi przed świętami. Wiele osób spowiada się ze współżycia, ja zrobiłam to po raz pierwszy, ponieważ do tej pory kontakty seksualne nie doprowadzały do seksu. Nie było zobowiązań, choć były osoby, na których mi zależało. Jest mi bardzo źle z obecną sytuacją.

Idź do spowiedzi do księdza, który bzyka na lewo i prawo. Duża szansa, że otrzymasz rozgrzeszenie.

brzydulla napisał/a:

Małżonkowie zaś mogą podejmować współżycie również w okresach niepłodnych i jest to dobre moralnie. Jeżeli natomiast nie chcą w danym momencie począć dziecka, to powinni się ograniczyć jedynie do okresów niepłodnych. Do tego przecież sprowadza się odpowiedzialne rodzicielstwo i Naturalne Planowanie Rodziny, czyli wyznaczanie okresów niepłodnych za pomocą metody objawowo-termicznej.'

Szkoda, że księża nie uczą o naturalnej metodzie krystalizacji śluzu i śliny w okresie owulacji, która to metoda daje prawie 100% pewność.

22

Odp: SPOWIEDŹ
brzydulla napisał/a:
trudna24 napisał/a:

"Jeśli rodzice bez uzasadnionych powodów nie chcą przekazywać życia, grzeszą, nawet jeśli w ograniczeniu poczęć posługują się metodami naturalnymi, dozwolonymi przez Kościół. Ich wewnętrzne nastawienie jest bowiem sprzeczne z miłością twórczą, chcącą się dzielić z innymi."

"Jednak nawet przy stosowaniu naturalnych metod regulacji poczęć może się ujawnić antykoncepcyjne i tym samym grzeszne nastawienie małżonków, podobne do tego, jakie przejawia się w wypadku sztucznego ubezpładniania stosunków. Ma to miejsce wtedy, gdy odznaczają się oni niechęcią do powstania nowego życia, panicznym lękiem przed ciążą, przed poczęciem dziecka. To antykoncepcyjne nastawienie i w tym wypadku zaprzecza miłości, a tym samym jest grzeszne, gdyż traktuje dziecko nie jako wartość, lecz jako ?intruza?, ?zagrożenie?, ?niebezpieczeństwo?. Takie pełne niechęci nastawienie do nowego życia stanowi formę nienawiści. Tymczasem Bóg powołał nas do miłości, która nie godzi się z wrogością i niechęcią nie tylko do ludzi narodzonych, ale i do mogących przyjść na świat. Kościół, który stoi na straży wiary i miłości, stara się uświadomić małżonkom, jaka forma współżycia seksualnego najpełniej wyraża miłość wzajemną do siebie i do ewentualnego nowego istnienia ludzkiego, a także do Boga-Stwórcy, z którym mają oni współdziałać."

To nie moje cytaty. Autorem jest ks. Michał Kaszowski.

'Małżonkowie zaś mogą podejmować współżycie również w okresach niepłodnych i jest to dobre moralnie. Jeżeli natomiast nie chcą w danym momencie począć dziecka, to powinni się ograniczyć jedynie do okresów niepłodnych. Do tego przecież sprowadza się odpowiedzialne rodzicielstwo i Naturalne Planowanie Rodziny, czyli wyznaczanie okresów niepłodnych za pomocą metody objawowo-termicznej.'
(Humanae vitae, 16)
Autorem jest Paweł VI, papież.

No, jeśli papież, to musi być i prawda i pewne.

23

Odp: SPOWIEDŹ
trudna24 napisał/a:

No, jeśli papież, to musi być i prawda i pewne.

W kk jak w armii -co generał mówi należy wykonać. Takie są zasady przynależności.

24 Ostatnio edytowany przez Abizer (2013-12-04 20:51:58)

Odp: SPOWIEDŹ

Ja nie rozumiem tylko jednego- po co się ludzie, z których kontekstu wypowiedzi wynika, że nie chcą oni mieć nic wspólnego z Kościołem, w ogóle tu wypowiadają. Jeśli coś komuś tutaj nie odpowiada i jeśli nic mądrego, adekwatnego do tematu do powiedzenia nie ma, to mógłby przynajmniej nie przeszkadzać, zamiast krytykować i oceniać czyjeś sprawy (jakby swoich nie miał).
Ocenianie ogółu na podstawie jakiegoś procentu nie jest raczej zbyt roztropne, a szczególnie w przypadku ludzi- z których każdy jest inny i każdy jest "tylko" człowiekiem. To tak, jakbym powiedział: "Politycy są źli". Nie jest winą tych "dobrych", że przy władzy są akurat ci "źli".
Można mieć uprzedzenie do kogoś, kto nam personalnie coś złego uczynił, lub zauważyliśmy jego występek względem kogoś innego, ale posługiwanie się schematami utartymi na podstawie jakiejś części prowadzi do prawdopodobieństwa, że w zgoła odmiennej sytuacji, w oparciu o dany schemat przyjmiemy z góry błędne założenia i pokierujemy się konkretnymi, niekoniecznie słusznymi wzorcami postępowania.

Odp: SPOWIEDŹ

I dlatego zrezygnowalem ze spowiedzi, a do komunii chodze.....

Niektorzy ksieza to sa agenci.... Do nich wszyscy mowia per ojcze, a tylko ich wlasne dzieci "wujku". Wracajac do tematu...

... Grzechy odpuszcza Bog. Pismo Swiete mowi, ze wiecej wart jest skromny, bogobojny czlowiek, niz ten ktory za Boga ocenia blizniego. Totez wyciagnalem z tego wniosek ze ksiadz nie ma prawa oceniania mnie. Ja jako osoba wierzaca w Boga ,nie Kosciol, mam tylko nadzieje ze Bog mi przebaczy. A jaki stosunek ma do tego ksiadz - nie obchodzi mnie to.

26

Odp: SPOWIEDŹ

Wiesz, idąc Twoim tokiem rozumowania, skoro nie wierzysz w Kościół to  przystępować do Komunii zwyczajnie nie ma sensu.

Odp: SPOWIEDŹ

Ma sens. Jezus sam podawał wiernym chleb. Moje przyjmowanie komunii wynika nie z wiary w Kościół, a wiary w Boga.
Oba przytoczone przeze mnie poglądy wynikają w mojej ocenie wprost z Pisma Świętego.

28 Ostatnio edytowany przez Abizer (2013-12-04 21:48:23)

Odp: SPOWIEDŹ

Średnio. Pod nazwą Komunia Święta kryje się Ciało Chrystusa. Jeśli nie wierzysz w Kościół, to na jakiej podstawie sądzisz, że akurat w kościele, na ołtarzu kapłan dokonuje przeistoczenia w ciało i krew chrystusową? Chyba, że wierzysz, że przyjmujesz sam chleb. Ale wtedy nie ma również sensu nazywać go Komunią, bo ten opłatek wówczas nią dla Ciebie nie jest. Pomijam już fakt, że przy tym i samo chodzenie do kościoła jest zupełnie zbędne.
Jeśli chodzi o "dosłowne" pojmowanie Pisma Świętego, to ja na przykład bym się osobiście na to zwyczajnie nie odważył big_smile. Po pierwsze zaraz poległbym na rozdrożu różnorakich przekładów, z których jeśli nie wnioskować kontekstowo, można wyciągnąć zupełnie różne informacje. Po drugie biorąc wszystko dosłownie owe treści zawarte w Biblii wydały by się mi bardzo "nie na czasie" big_smile i szybko doszedłbym także do wniosku, że mają one bardzo "wąskie życiowo" zastosowanie.

Odp: SPOWIEDŹ

Oczywiscie Abizer masz racje smile
Wierze jednak, jak wierze. Odpowiadajac zas autorce - nie przejmuj sie. Nie wiem, czy obecnie wiele osob czeka z tym az do slubu (zanim sie wyksztalca, usamodzielnia - bo wczesniej na garnuszku rodzicow chyba niewiele osob zaklada wlasne rodziny tongue).
Jesli kobieta sie szanuje, nie daje na lewo a prawo a wspolzyje jedynie ze swoimi partnerami i to nie od razu, a dopiero po pewnym czasie ,kiedy jest miedzy nimi uczucie - nie sadze, zeby ktokolwiek na czele z Bogiem mial z tym problem wink

30

Odp: SPOWIEDŹ

Co do sytuacji - pytałem przed chwilą księdza - powinnaś iść jeszcze raz do spowiedzi. Powiedzieć spowiednikowi o sytuacji. Prawdopodobnie ksiądz zrozumiał, że mieszkasz z tym facetem i nie masz zamiaru wziąć ślubu. Z tego co opisałaś to była spowiedź przedświąteczna, wiec sporo osób a spowiedź na prawdę męczy, zwłaszcza, że w tym okresie czasu bardzo często zdarzają się spowiedzi z całego życia.

A co do ujadających na dziewczynę - dajcie sobie spokój, dziewczyny sprawa jak to chce z Panem Bogiem załatwić.


jadvinia - mojej mamie zdarzyło się coś podobnego, po tym jak mama mu kilka razy mówiła o operacji ksiądz się nagle ocknął i zapytał a czy ja Pani dałem pokutę......Może w ten sposób siła wyższa dała Ci znaki dymne, że nie masz co się bać.

31 Ostatnio edytowany przez Abizer (2013-12-04 22:33:22)

Odp: SPOWIEDŹ
pomocnikgargamela napisał/a:

Oczywiscie Abizer masz racje :)Wierze jednak, jak wierze.

Nie, no oczywiście jest to Twoja indywidualna sprawa. Wskazałem jedynie pewne logiczne nieścisłości (o ile rozmawiając o wierze można w ogóle wspominać o logice) tongue

pomocnikgargamela napisał/a:

Odpowiadajac zas autorce - nie przejmuj sie. Nie wiem, czy obecnie wiele osob czeka z tym az do slubu (zanim sie wyksztalca, usamodzielnia - bo wczesniej na garnuszku rodzicow chyba niewiele osob zaklada wlasne rodziny tongue).

Ja czekam! big_smile

pomocnikgargamela napisał/a:

Jesli kobieta sie szanuje, nie daje na lewo a prawo a wspolzyje jedynie ze swoimi partnerami i to nie od razu, a dopiero po pewnym czasie ,kiedy jest miedzy nimi uczucie - nie sadze, zeby ktokolwiek na czele z Bogiem mial z tym problem wink

Zależy o jakim uczuciu mówimy. Czy w grę wchodzi już zadurzenie, czy coś tam innego. Dla mnie osobiście powinna (musi) być to miłość. Tyle że miłość do partnerki, żony to po mojemu( po "Bogowemu" również) przede wszystkim decyzja, że chcę z nią, taką jaka jest (i poniekąd jaką będzie) spędzić resztę życia. Tutaj kłania się właśnie sposób interpretacji Biblii (o ile dany "przypadek" ją w ogóle uznaje). Dla kogoś "nie zabijaj" znaczy, że nie można pozbawiać życia, ale np. torturować już tak. Dla następnego oznacza to tyle, że nie powinno się czynić krzywdy drugiemu (oczywiście sama Biblia opisuje tutaj także pewne "ustępstwa" big_smile). Dla jednego "nie cudzołóż" oznacza, że nie powinno się zdradzać swojej partnerki, z którą się aktualnie współżyje. Dla innego (w tym mnie) znaczy to między innymi, że jedynie słuszne współżycie według Boga jest to w związku małżeńskim. Z resztą u mnie w tym przypadku jest akurat tak, że gdybym "jakimś cudem był niewierzący big_smile", to i tak moje zasady w tym aspekcie pokrywają się z naukami Pisma Świętego.
Co z tego wyjdzie- Wierzę, że przekonamy się wszyscy po zakończeniu życiowego tournée po tej planetce.

Odniosę się w końcu do tematu- Ponowna spowiedź u tym razem wypoczętego księdza powinna załatwić "sprawę" wink

32

Odp: SPOWIEDŹ
pomocnikgargamela napisał/a:

Ma sens. Jezus sam podawał wiernym chleb. Moje przyjmowanie komunii wynika nie z wiary w Kościół, a wiary w Boga.
Oba przytoczone przeze mnie poglądy wynikają w mojej ocenie wprost z Pisma Świętego.

Chyba nie za bardzo rozumiesz czym jest Kościół i czym jest Komunia. smile Ktoś tu w tym wątku będąc w kościele widział kobiety w kożuchach, a nie skupiał się na tym czego w kościele nie widać. To musiało zakończyć się odejściem nie tylko z Kościoła, ale jak sama oświadczyła też od Boga.

33

Odp: SPOWIEDŹ

Wszyscy po czesci maja racje,ale w takim razie kto spowiada ksiezy,napewno jestesmy tego pewni ze dostaja rozgrzeszenie?????????????moze wybieraja sobie ksiezy starych i gluchych-

34

Odp: SPOWIEDŹ
ewuusia napisał/a:

Wszyscy po czesci maja racje,ale w takim razie kto spowiada ksiezy,napewno jestesmy tego pewni ze dostaja rozgrzeszenie?????????????moze wybieraja sobie ksiezy starych i gluchych-

Każdy ksiądz spowiada się u innego księdza. Robi to zwykle częściej niż przeciętny katolik. Księży obowiązują takie same zasady ważnej spowiedzi jak każdą inną osobę, która korzysta z Sakramentu Pokuty.

Posty [ 35 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024