Jeszcze tego brakowało, żeby w "boskości" była demokracja!
Jeden dobry i sprawiedliwy dyktator mi wystarczy.
Ale wierzacy uwazaja sie za lepszych od niewierzacych i wyznawcow innej religii. Uwazaja, ze ta lepszosc daje im prawo oceny innych. Co pociaga za soba prawo wymierzania kary. Nawet nieswiadomie uwazaja -zrobienie krzywdy komus, kto nie jest wspolwyznawca za dobre. Przeciez oni sa w posiadaniu jedynej prawdy, inni nie maja racji.
Przyklady - proby wplywania na prawo panstwowe odnosnie wolnej niedzieli, zastraszania aptekarzy sprzedajacych antykoncepcje. "Karanie" przedszkolakow nie chodzacych na religie - np, dziecko jest wyprowadzane do innej grupy, pustego pokoju itd.
Sa przypadki jawnej przemocy - moja Mama nie przyjmuje ksiedza po koledzie. Ale co roku dobijaja sie do jej drzwi. To nie jest pukanie, tylko walenie po drzwiach. Zawsze przed koleda jest w duzym stresie, musze ja telefonicznie uspokajac. Jakis czas temu bylam w domu w okresie koledy, i zrozumialam, jak to wyglada. Glosne spiewy, dzwonienie. Mama boi sie wyjsc w czasie gdy ksiadz jest w bloku - traw to dosc dlugo. Walenie (nie dzwonek) do drzwi. Wyszlam i nakrzyczalam. Chlopaczki powiedzieli, ze pomylka. Tylko czemu dobijaja sie do zamknietych drzwi?
Postrzegasz, myślisz utartym schematem wypracowanym na "własnym podwórku" i doświadczeniach. To tak, jakbym ja powiedział: "Ale kobiety są złe bo...". Człowiek, wierzący czy nie, zawsze pozostanie tylko człowiekiem.