Pan Lewski napisał/a:Jest i nie jest. Nie jest neutralny osobiście, bo nie jest mu wszystko jedno, ale jest neutralny gdy działa na rzecz neutralności. Gdyby po zdjęciu krzyża zakładał symbol atomu, to wówczas można by go posądzić o propagowanie światopoglądu, ale samo zdjęcie krzyża to tylko likwidacja cudzej propagandy.
Jeżeli w Sejmie wieszasz krzyż to robisz z budynku Sejmowego budynek który nie jest neutralny. Ten który usuwa symbol, przywraca budynkowi status neutralny. Proste i logiczne.
Zdejmowanie symboli religijnych, bo chcę pustki, to nie jest przecież działanie neutralne. Dodatkowo pilnowanie pustki na ścianie, również nie jest działaniem neutralnym. Takie osoby tak samo propagują wtedy swój światopogląd - związany z dążeniem do pustki lub z dążeniem do zachowania tej pustki.
Vuk napisał/a:KA_pl napisał/a:Neutralność to obojętność. A działanie neutralne to takie, które nie zmienia wyniku.
Jeżeli więc ty chcesz np. zdejmować krzyże lub inne symbole religijne to ty uważasz się za osobę neutralną?
Rozmawiasz o matematyce, czy neutralności światopoglądowej państwa
A przedefiniowywanie pojęć w imię jakiejś fałszywej "postępowości", "nowoczesności", poprawności politycznej to jest dopiero głupota.
Dla niektórych osób pojęcie neutralności znane z nauk matematycznych, fizycznych i biologicznych zrobiło się niewygodne, niepostępowe, nienowoczesne, próbują więc tworzyć jej nowe definicje, często z dodaniem jeszcze jakiegoś członu, żeby to jakoś poważniej - bardziej specjalistycznie - brzmiało, żeby sprawiać lepsze wrażenie (swojego oczytania, wiedzy, etc.) - w szczególności na osobach, które nie bardzo się w tym wszystkim orientują, a także, aby też uniknąć łatwego posądzenia o przewrotność, i w efekcie ich działań wchodzą jakieś dziwadła definiujące i opisujące np. neutralność światopoglądową, neutralność światopoglądową państwa.
W imię dziwnie pojętej (bez racjonalnych przesłanek) nowoczesności, poprawności politycznej albo błędnie pojmowanej neutralności, występują też próby zmiany nazw przyjętych dawno temu i ogólnie akceptowalnych np. stowarzyszenie LGBTQ (skrótowiec odnoszący się do lesbijek, gejów, osób biseksualnych oraz osób transgenderycznych jako do całości) wpadło ostatnio na pomysł, aby w podręcznikach do biologii nie używano określenia układ rozrodczy tylko układ seksualny...
A zdefiniowanie rodziny jako trwałego związku kobiety i mężczyzny, w którym kobieta rodzi dzieci i razem wychowują potomstwo jest według nich nienaukowe i nieobiektywne... no comments.
Według nich uczniowie za dużo się też dowiadują o biologii roślin i zwierząt, a za mało np. o tożsamości seksualnej, rozwoju psychoseksualnym. Tak jakby zapominali o tym, jak rozległą nauką jest biologia.
Lada moment, a się zacznie, a tak właściwie to i już się zaczęła, dyskusja nad pojęciami - rodzina, mąż, ojciec, żona, matka.
Jest to następstwem tego, że homoseksualizm nie jest traktowany już jako odstępstwo od normy, zaburzenie, choroba. Należy jednak zauważyć, że został on wykreślony z listy chorób WHO przez głosowanie i pod naciskiem działaczy z tęczowych grup.
A biologia, dział rozmnażanie i rozwój człowieka, wskazuje wyraźnie czy jest to patologia czy też nie. Odpowiedź jest oczywista. Homoseksualizm nie jest normalny.
Pamiętam jak kilka lat temu słuchałem pewnej satryrycznej rozmowy - jak telefonuje do sklepu z częściami rowerowymi facet ze stowarzyszenia gejów i lesbijek i wyraża swój protest przeciwko nazywaniu pedału od roweru pedałem.
O... nawet ją znalazłem:
http://www.youtube.com/watch?v=DhdRD2aAe_s
Kiedyś traktowałem ten filmik tylko jako humor, natomiast teraz, patrząc na to wszystko co się dzieje, to patrzę już z pewną obawą na to, czy w przyszłości będę mógł bez obaw użyć nazwy pedał rowerowy dla na określenia jednej z części roweru.