Neutralność światopoglądowa - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELIGIA - DUCHOWE POSZUKIWANIA » Neutralność światopoglądowa

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 100 ]

Temat: Neutralność światopoglądowa

Trudno znaleźć jedną, krótką ale treściwą definicję. Wydaje mi się, że wszyscy i bez niej wiedzą o co chodzi wink

Jak wy to odbieracie? Czy narzucanie neutralności konkretnym osobom publicznym nie jest ograniczeniem wolności wypowiedzi i przekonań? A może każde publiczne ''ujawnianie się'' którejś z religii jest naruszeniem tej neutralności? Czy jest jakiś możliwy stan neutralny, który wszyscy zaakceptują?

Zapraszam do merytorycznej dyskusji smile

2

Odp: Neutralność światopoglądowa

Hm.... jak dla mnie osobą "nieszkodliwą" jest nie tyle osoba neutralna, ale osoba, która nie próbuje czegoś we mnie zakrzewić lub ze mnie wyplenić "ogniem i mieczem" smile

3

Odp: Neutralność światopoglądowa

allegra90
Chyba nie do końca rozumiesz neutralność światopoglądową. Łopatologicznie: to że np. marszałek województwa jest katolikiem, mówi o tym, uczestniczy we mszach nie jest naruszeniem. Ale gdy w urzędzie, z którego korzystają także innowiercy/ateiści/agnostycy wisi krzyż to jest to naruszenie. Gdy uroczystość państwowa rozpoczyna się oficjalną mszą, to jest to naruszenie.
Zasada jest taka, że naruszenie jest wtedy, gdy wprowadza się element religijny do przestrzeni wspólnej.

4

Odp: Neutralność światopoglądowa

Czyli żyjemy w ogólnym NARUSZENIU big_smile

5

Odp: Neutralność światopoglądowa

No niestety...

6

Odp: Neutralność światopoglądowa
allegra90 napisał/a:

Czy narzucanie neutralności konkretnym osobom publicznym nie jest ograniczeniem wolności wypowiedzi i przekonań?

Myślę że zależy to od uwarunkowań prawnych, natomiast nie zauważam by ktokolwiek w Polsce, z prezydentem włącznie, czuł się specjalnie skrępowany.

allegra90 napisał/a:

A może każde publiczne ''ujawnianie się'' którejś z religii jest naruszeniem tej neutralności?

Bardzo ogólne pytanie, trudno znaleźć dobrą odpowiedź. Natomiast w ogólnym zarysie, uważam że wchodzenie z religią w sferę państwowo-publiczną, generalnie służy narastaniu konfliktów społecznych.


allegra90 napisał/a:

Czy jest jakiś możliwy stan neutralny, który wszyscy zaakceptują?

Wśród "dusz złotych"- tak. Wśród "dusz żelaznych"- nie.

7 Ostatnio edytowany przez KA_pl (2013-02-26 02:16:14)

Odp: Neutralność światopoglądowa
Vuk napisał/a:

allegra90
Chyba nie o końca rozumiesz neutralność światopoglądową. Łopatologicznie: to że np. marszałek województwa jest katolikiem, mówi o tym, uczestniczy we mszach nie jest naruszeniem. Ale gdy w urzędzie, z którego korzystają także innowiercy/ateiści/agnostycy wisi krzyż to jest to naruszenie. Gdy uroczystość państwowa rozpoczyna się oficjalną mszą, to jest to naruszenie.
Zasada jest taka, że naruszenie jest wtedy, gdy wprowadza się element religijny do przestrzeni wspólnej.

A jak zdefiniujesz przestrzeń wspólną? Jak też zdefiniujesz element religijny? Czym jest dla ciebie światopogląd?

8 Ostatnio edytowany przez Vuk (2013-02-26 03:39:50)

Odp: Neutralność światopoglądowa
KA_pl napisał/a:

A jak zdefiniujesz przestrzeń wspólną?

Przede wszystkim budynki użyteczności publicznej (urzędy, sądy, prokuratury, szkoły, komisariaty policji, szpitale itd. itp.). Jest to przestrzeń, która absolutnie powinna być wolna od symboli religijnych i obrządków religijnych.

KA_pl napisał/a:

Jak też zdefiniujesz element religijny?

Pisałem: symbole religijne, obrządki religijne (typu poświęcenie nowo oddanego do użytku sracza w urzędzie gminy Pępkowo Dolne).

KA_pl napisał/a:

Czym jest dla ciebie światopogląd?

To zespół przekonań o świecie wywodzących się z religii i filozofii, a także nauki. Tyle że nie rozmawiamy o światopoglądzie, lecz o neutralności światopoglądowej państwa. A ten termin oznacza dokładnie to samo co państwo świeckie.

Polska jest krajem de facto wyznaniowym, w którym nie tylko wszechobecne w budynkach użyteczności publicznej są symbole jednej religii, ale także propagandę religijną prowadzi się na koszt państwa, państwo ma na etatach duchownych itd. itp.

9 Ostatnio edytowany przez KA_pl (2013-02-26 15:44:28)

Odp: Neutralność światopoglądowa
Vuk napisał/a:
KA_pl napisał/a:

A jak zdefiniujesz przestrzeń wspólną?

Przede wszystkim budynki użyteczności publicznej (urzędy, sądy, prokuratury, szkoły, komisariaty policji, szpitale itd. itp.). Jest to przestrzeń, która absolutnie powinna być wolna od symboli religijnych i obrządków religijnych.

A czy np. osoby, które przebywają w tych budynkach czasie swojej pracy lub przychodzą jako interesanci, to należą w określonym czasie, według ciebie, do przestrzeni wspólnej czy też nie?
Czym jest dla ciebie własność wspólna?

Vuk napisał/a:
KA_pl napisał/a:

Czym jest dla ciebie światopogląd?

To zespół przekonań o świecie wywodzących się z religii i filozofii, a także nauki. Tyle że nie rozmawiamy o światopoglądzie, lecz o neutralności światopoglądowej państwa. A ten termin oznacza dokładnie to samo co państwo świeckie.
Polska jest krajem de facto wyznaniowym, w którym nie tylko wszechobecne w budynkach użyteczności publicznej są symbole jednej religii, ale także propagandę religijną prowadzi się na koszt państwa, państwo ma na etatach duchownych itd. itp.

Neutralność to obojętność. A działanie neutralne to takie, które nie zmienia wyniku.
Jeżeli więc ty chcesz np. zdejmować krzyże lub inne symbole religijne to ty uważasz się za osobę neutralną?
Osoba, której nie przeszkadzają symbole religijne (podobnie też i obrzędy) ani ich brak może powiedzieć, że ma poglądy neutralne w poruszanym temacie. Można też łatwo zauważyć, że trudno jest znaleźć takie osoby.

10

Odp: Neutralność światopoglądowa

To nie Vuk ma demonstrować neutralność w przestrzeni publicznej. O ile oczywiście w tej przestrzeni nie reprezentuje władzy państwowej jako urzędnik. Tą neutralność mają posiadać urzędnicy, urzędowi przedstawiciele władzy państwowej. Oczywiście w czasie wykonywania obowiązków służbowych. Po pracy kazdy robi co chce.
Zwykły czlowiek może te krzyże próbować wieszać i zdejmować. Jednym słowem MOŻE demonstrować swoje przekonania religijne i swój światopogląd. Rolą władzy jest niewyrażanie własnych poglądów religijnych i dbałość o to, by siedziba tej władzy była wolna od symboli jakiejkolwiek religii. Tak stanowi Konstytucja.

11

Odp: Neutralność światopoglądowa

Ja bym rozciągnęła to jednak z urzędników na zawody zaufania publicznego jak nauczyciele i wychowawcy, psychologowie, seksuologowie etc. Jako psycholog mogę sobie być katoliczką, muzułmanką czy ateistką, ale w momencie kiedy próbuję wykorzystać swój zawód do wpojenia pacjentom swojego światopoglądu, robi się poważny problem. A niestety z tego co słyszę, to jest to relatywnie często wykorzystywane.

12

Odp: Neutralność światopoglądowa
KA_pl napisał/a:

Neutralność to obojętność. A działanie neutralne to takie, które nie zmienia wyniku.
Jeżeli więc ty chcesz np. zdejmować krzyże lub inne symbole religijne to ty uważasz się za osobę neutralną?

Jest i nie jest. Nie jest neutralny osobiście, bo nie jest mu wszystko jedno, ale jest neutralny gdy działa na rzecz neutralności. Gdyby po zdjęciu krzyża zakładał symbol atomu, to wówczas można by go posądzić o propagowanie światopoglądu, ale samo zdjęcie krzyża to tylko likwidacja cudzej propagandy.

Jeżeli w Sejmie wieszasz krzyż to robisz z budynku Sejmowego budynek który nie jest neutralny. Ten który usuwa symbol, przywraca budynkowi status neutralny. Proste i logiczne.

13

Odp: Neutralność światopoglądowa

Neutralność światopoglądowa oznacza dla mnie, że bez względu na moje przekonania czy religię nie czuję się w żaden sposób ani piętnowana, ani pod presją, ani nawet ,,atakowana" czyimiś symbolami. To pełen szacunek dla odmienności, brak demonstrowania i podkreślania własnej wiary lub jej braku. To coś w myśl zasady - ja szanuję Twoje poglądy, Ty uszanuj moje i w żaden sposób z własnymi się nie narzucaj.

14

Odp: Neutralność światopoglądowa
KA_pl napisał/a:

Neutralność to obojętność. A działanie neutralne to takie, które nie zmienia wyniku.
Jeżeli więc ty chcesz np. zdejmować krzyże lub inne symbole religijne to ty uważasz się za osobę neutralną?

Rozmawiasz o matematyce, czy neutralności światopoglądowej państwa? Bo jeśli o tym drugim, to powieszenie krzyża złamało ową neutralność, zdjęcie krzyża ją przywraca.

15

Odp: Neutralność światopoglądowa

"Neutralność światopogladowa"....ja to rozumiem jako taki stan wegetacji w tym świecie..na zasadzie żeby przeżyć musze sie dostosować...taki stan zmętnienia...Rozumieć to tez w kontekscie kontrowersyjnych tematów, typu: homosexualizmu itd......Chciałoby się zaśpiewać piosenkę Perfectu " Chciałbym być sobą, chciałbym byc sobą wreście"....

16

Odp: Neutralność światopoglądowa

czasymira "Chciałbym być sobą wreszcie" smile  A może...  "Chciałbym być sobą w reszcie" ?

17

Odp: Neutralność światopoglądowa

Wymyślone przez pragmatycznych Niemców "Cuius regio, eius religio" to jest dla mnie neutralność światopoglądowa.

18

Odp: Neutralność światopoglądowa

Widzę, że są różne opinie nawet co do samej definicji. Dla mnie najbardziej obrazowym przykładem naruszenia takiej neutralności są kraje tzw. wyznaniowe, głównie mam tu na myśli kraje arabskie, gdzie w zasadzie najważniejszym obowiązującym prawem państwowym jest Koran. Z drugiej strony za naruszenie takiej neutralności uważam narzucanie innym ''zapominania'' o swoich poglądach w pracy, dotyczy to głównie posłów czy lekarzy. Jeśli chodzi o symbole religijny w miejscach publicznych to mi nie przeszkadzają i nie odczuwam, żeby komukolwiek narzucały wyznanie. Dla mnie,nawet jakbym widziała tam inne symbole, byłoby mi to obojętne, bo dla mnie te inne symbole po prostu nic nie znaczą.

19

Odp: Neutralność światopoglądowa

No ale skoro nic nie znaczą, to po co się trudzić i je umieszczać w miejscach publicznych?

20

Odp: Neutralność światopoglądowa
Catwoman napisał/a:

No ale skoro nic nie znaczą, to po co się trudzić i je umieszczać w miejscach publicznych?

Dla katolików znaczą, ale choćby dla ateistów nie. Ja ich tam nie wieszałam smile Chyba nie ma takiego obowiązku, że krzyż musi być? Skoro jednak jest to ktoś z danego miejsca publicznego czuł potrzebę, żeby go tam umieścić. Wydaję mi się, że dla części osób mających wciąż w pamięci czasy PRL-u, jest on symbolem wolności.

21

Odp: Neutralność światopoglądowa

Jestem ateistką i krzyże w miejscach publicznych mają dla mnie znaczenie. Są jednym z wielu przykładów na to, że nie żyję w państwie świeckim, wolnym od religii.

22

Odp: Neutralność światopoglądowa
Merredithhh napisał/a:

Jestem ateistką i krzyże w miejscach publicznych mają dla mnie znaczenie. Są jednym z wielu przykładów na to, że nie żyję w państwie świeckim, wolnym od religii.

Chodziło mi o to, ze nie mają znaczenia religijnego. Znaczy według mnie nie powinny mieć, skoro się nie wierzy, ot samolocik taki. Ale ja nigdy ateistką nie byłam, to może się nie znam. smile

23

Odp: Neutralność światopoglądowa

Ale w wielu miejscach mają znaczenie polityczne.

Dlaczego tylko przedstawiciele takiego wyznania mogą sobie oznaczać przestrzeń publiczną w teoretycznie świeckim państwie?

24

Odp: Neutralność światopoglądowa

Bo jest ich ponad 90% i to jest chyba oczywiste. W Izraelu są menory, gwiazdy sześcioramienne i to też jest normalne. Nawet w super cyber Japonii co krok można znaleźć symbole o religijno-mistycznym pochodzeniu i też to nikogo nie dziwi.

25 Ostatnio edytowany przez Vuk (2013-02-27 22:43:38)

Odp: Neutralność światopoglądowa
allegra90 napisał/a:

Jeśli chodzi o symbole religijny w miejscach publicznych to mi nie przeszkadzają i nie odczuwam, żeby komukolwiek narzucały wyznanie.

Oczywiście, że nie odczuwasz, boi to symbole Twojej religii. Już kiedyś o tym pisałem i powtórzę: te wszechobecne krzyże to odpowiednik psiego moczu, znaczą teren. Mają tylko jedno zadanie: pokazywać niekatolikom, że są gorszymi obywatelami. Bo niby jaki inny jest powód opaskudzania nimi wszystkiego co publiczne?

Parabellum
Nie, w Polsce nie ma 90% katolików, nawet sam Kościół twierdzi, że jest ich 89%. Tylko tyle, że dla Kościoła to i ja jestem katolikiem. A Izrael jest państwem religijnym,więc Polska widocznie też...

26

Odp: Neutralność światopoglądowa

Takie 90% jaka ze mnie katoliczka.

Poza tym ile by nie było, to nie-katolicy też są obywatelami tego kraju, mają takie same prawa i płacą takie same podatki (w tym współfinansują Wasz kościół).
To gdzie tu równość wszystkich obywateli, skoro jedni mogą wieszać symbol swojej wiary gdzie popadnie, a drudzy nie?

Jak widzę, że kościół wyciąga łapy po państwową kasę, zagarnia jak może przestrzeń publiczną, miesza się do polityki, używa swoich wpływów do tuszowania przestępstw to przestaje być być w moich oczach instytucją religijną, a zaczyna być co najmniej polityczną.

27

Odp: Neutralność światopoglądowa
Parabellum napisał/a:

Wymyślone przez pragmatycznych Niemców "Cuius regio, eius religio" to jest dla mnie neutralność światopoglądowa.

Znakomity pomysł, w myśl tej reguły i historii jej stosowania, należy powiesić i spalić kilkanaście % obywateli Polski, bo są innego niż rządzący wyznania.

28

Odp: Neutralność światopoglądowa
Pan Lewski napisał/a:

Znakomity pomysł, w myśl tej reguły i historii jej stosowania, należy powiesić i spalić kilkanaście % obywateli Polski, bo są innego niż rządzący wyznania.

O ile mi wiadomo to obecny sejm i senat składają się z bez ideowych cwaniaków i aferzystów, kanapowej "lewicy" w kolorze tęczy, kilku dziwadeł oraz "ekspertów" od awioniki i spisków.

29 Ostatnio edytowany przez Pan Lewski (2013-02-28 00:43:01)

Odp: Neutralność światopoglądowa
Parabellum napisał/a:

O ile mi wiadomo to obecny sejm i senat składają się z bez ideowych cwaniaków i aferzystów, kanapowej "lewicy" w kolorze tęczy, kilku dziwadeł oraz "ekspertów" od awioniki i spisków.

Nie ma takiej większości, która pozwoliłaby po prostu zlikwidować fundusz kościelny, wyprowadzić religię ze szkół, czy zdjąć krzyż z sali sejmowej. Stąd upraszczam że większość to, przynajmniej oficjalnie, katolicy. I całe szczęście, gdyby było odwrotnie, to by trzeba było powiesić lub wygnać 89 ,a nie 11 % ludności. Nie żebym pałał jakąś sympatią do katolików, ale rozwiązań ekstremalnych nie lubię.

Parabellum napisał/a:

bez ideowych cwaniaków i aferzystów, kanapowej "lewicy" w kolorze tęczy, kilku dziwadeł oraz "ekspertów" od awioniki i spisków.

Prawie dowód na skuteczność demokracji, doskonały portret społeczeństwa Kraju Nadwiślańskiego. Nie wiem tylko czemu mówisz o "kanapowej 'lewicy' ". Lewica doskonale wie że w obecnym Sejmie nic jej się nie uda zrobić, a poza tym to nie wiem skąd ten cudzysłów, skoro pod względem ekonomicznym, w Sejmie nie ma partii prawicowej, wszystkie są lewicowe.

30

Odp: Neutralność światopoglądowa
allegra90 napisał/a:

Czy narzucanie neutralności konkretnym osobom publicznym nie jest ograniczeniem wolności wypowiedzi i przekonań? A może każde publiczne ''ujawnianie się'' którejś z religii jest naruszeniem tej neutralności? Czy jest jakiś możliwy stan neutralny, który wszyscy zaakceptują?

Ujawnianie prywatnie swoich przekonań nie jest naruszeniem neutralności światopoglądowej. Publiczne przyznawanie się np. do wyznawanej religii też nie. W Polsce mamy do czynienia z innym problemem. Neutralne światopoglądowo powinny być instytucje publiczne i urzędy, a tak nie jest. Moim sztandarowym przykładem są szkoły publiczne. Pal licho krzyże na ścianach, ale weźmy takie na przykład rekolekcje.  Kiedyś odbywały się one również, ale były organizowane po lekcjach. Teraz nie wiedzieć czemu rekolekcje odbywają się rano, i doprowadzeniem dzieci na rekolekcje zajmuje się (też nie wiadomo czemu) szkoła czyli nauczyciele. W efekcie cały jeden tydzień wypada praktycznie z roku szkolnego, a nauczyciele są zmuszeni do uczestniczenia w katolickiej mszy (muszą sprawować opiekę nad dziećmi, nie mogą ich zostawić samych w kościele).  Dzieci niekatolickie znowu muszą się tułać albo na świetlicę, albo w bibliotece albo ich rodzice kombinują jak im inaczej zapewnić opiekę, żeby przez tyle godzin nie musiały siedzieć w świetlicy. Nie rozumiem dlaczego w świeckim państwie w publicznej szkole za publiczne pieniądze nauczyciele muszą organizować doprowadzanie dzieci na rekolekcje i pilnowanie ich potem w kościele zamiast prowadzić lekcje. Dlaczego pozwala się na to, żeby przez cały tydzień nie odbywały się zajęcia w szkole z powodu rekolekcji. Zwłaszcza, że nie ma na temat zapisu w konkordacie. Wiara to prywatna sprawa, i to rodzice powinni dzieci zaprowadzić do kościoła i być tam z nimi.

31

Odp: Neutralność światopoglądowa

Uważam, że jeśli to nauczycielom przeszkadza, zdecydowanie powinni coś zrobić w tej kwestii.

32

Odp: Neutralność światopoglądowa
Catwoman napisał/a:

Uważam, że jeśli to nauczycielom przeszkadza, zdecydowanie powinni coś zrobić w tej kwestii.

Czyli co konkretnie? To powinno być rozwiązane na poziomie państwa a nie tak, żeby pojedynczy nauczyciele musieli się upominać u swoich dyrektorów. Niektórzy zwyczajnie boją się postawić. Z resztą to nie tylko kwestia nauczycieli, ale organizacji roku szkolnego, który trzeba dostosować do rekolekcji, no i kwestia finansowania, w końcu nauczyciele są wtedy w godzinach pracy, za które płaci im państwo, a nie Kościół katolicki. No i dlaczego dzieci  niekatolickie mają gdzieś tułać (ku utrapieniu szkoły smile). Szkoła świecka powinna zapewniać naukę, a nie msze święte.

33

Odp: Neutralność światopoglądowa

Tylko pytanie brzmi: czy nauczycielom to realnie przeszkadza? Czy słyszałaś osobiście, że jest to wbrew sumieniu, przekonaniom jakiegoś nauczyciela?

Zdarzyło mi się pracować w ... warunkach, które kłóciły się z moimi przekonaniami. Cóż zrobiłam... porozmawiałam szczerze  na ten temat z szefem i razem doszliśmy do kompromisu.
Myślę, że takich nauczycieli jest tak naprawdę niewielu- nawet jak komuś to nie pasuje to bardzo, to machnie na to ręką i robi swoje. ALE jeśli nauczycielom to realnie przeszkadza, to proponowałabym się zwrócić z tym do Ministerstwa, po prostu.

34

Odp: Neutralność światopoglądowa
Catwoman napisał/a:

Tylko pytanie brzmi: czy nauczycielom to realnie przeszkadza? Czy słyszałaś osobiście, że jest to wbrew sumieniu, przekonaniom jakiegoś nauczyciela?

Zdarzyło mi się pracować w ... warunkach, które kłóciły się z moimi przekonaniami. Cóż zrobiłam... porozmawiałam szczerze  na ten temat z szefem i razem doszliśmy do kompromisu.
Myślę, że takich nauczycieli jest tak naprawdę niewielu- nawet jak komuś to nie pasuje to bardzo, to machnie na to ręką i robi swoje. ALE jeśli nauczycielom to realnie przeszkadza, to proponowałabym się zwrócić z tym do Ministerstwa, po prostu.

Nie masz racji moim zdaniem. Nie może być tak, że ludzie muszą się upominać o swoje prawa. Nie każdy ma odwagę postawić się swojemu szefowi, albo ma na tyle determinacji, żeby się organizować w jakiś ruch społeczny i uderzać do ministra. Te rekolekcje sa moim zdaniem organizowane z poważnym naruszeniem prawa, a to że jest na to ciche przyzwolenie i machnięcie ręką, bo każdy się boi zadzierać z Kościołem katolickim tego faktu nie zmienia. Znam środowisko nauczycieli dość dobrze i powiem ci, że w prywatnych rozmowach okazuje się, że przeszkadza to bardzo wielu, i to nawet katolikom.

35

Odp: Neutralność światopoglądowa

To można siedzieć i czekać, aż prawo się zmieni.
Jak Twoim zdaniem mają wyegzekwować swoje prawa jeśli nie przez ZROBIENIE czegoś?
Możemy o tym pisać w nieskończoność, ale z luźnej dyskusji nic nie wyniknie.

36 Ostatnio edytowany przez Kizia75 (2013-03-01 11:19:29)

Odp: Neutralność światopoglądowa
Catwoman napisał/a:

To można siedzieć i czekać, aż prawo się zmieni.
Jak Twoim zdaniem mają wyegzekwować swoje prawa jeśli nie przez ZROBIENIE czegoś?
Możemy o tym pisać w nieskończoność, ale z luźnej dyskusji nic nie wyniknie.

Oczywiście, ale to nie tylko sprawa nauczycieli, ale też rodziców, którym się to nie podoba. Dziwię się natomiast, że np. dziennikarze nie zainteresują się tym problemem. Czepiają się w kółko tych krzyży, a to nieszczęsne rekolekcje są moim zdaniem poważniejszym problemem.

37

Odp: Neutralność światopoglądowa

Bo może nikt tak naprawdę nie zwrócił na to uwagi. Jeśli tylko znasz takich nauczycieli, rodziców, zachęć ich, by napisali o tym najpierw do lokalnej prasy, jeśli ktoś ma lekkie piórko; jakiś krótki felieton. Sprawę po prostu najlepiej nagłośnić. Na dobry początek.

38 Ostatnio edytowany przez Vuk (2013-03-01 14:53:11)

Odp: Neutralność światopoglądowa

Catwoman
mam nadzieję, ze kiedyś trafisz na pracodawcę ateistę i będziesz musiała mu potakiwać, gdy będzie twoją religię atakował. Może wtedy zrozumiesz czym jest wolność religijna i państwo neutralne światopoglądowo, bo na razie tego nie ogarniasz. Szermujesz tu najgłupszymi katolskimi "argumentami" typu: A jaka niby krzywda mu się stanie od chodzenia na religię, a w czym niby krzyż mu przeszkadza...
Zwrócenie się do ministerstwa... Jaja sobie robisz? Ty myślisz, że ministerstwo nie wie, że w polskich szkołach wszyscy są zmuszani o uczestnictwa w katolskich zabobonach?

39

Odp: Neutralność światopoglądowa

Vuk, nie obrażaj mnie. Jeśli masz zły dzień, to proszę albo na priv, albo policz do 10.

40

Odp: Neutralność światopoglądowa
Catwoman napisał/a:

Bo może nikt tak naprawdę nie zwrócił na to uwagi. Jeśli tylko znasz takich nauczycieli, rodziców, zachęć ich, by napisali o tym najpierw do lokalnej prasy, jeśli ktoś ma lekkie piórko; jakiś krótki felieton. Sprawę po prostu najlepiej nagłośnić. Na dobry początek.

Mnie to przeszkadza jako obywatelowi i jako rodzicowi również.  Chciałabym mieć możliwość zapisania dzieci do szkoły neutralnej światopoglądowo, ale takich szkół w Polsce nie ma i tu jest problem.

41

Odp: Neutralność światopoglądowa

Jest - Montessori. Tam są z tego co wiem, zajęcia z .... życia duchowego, tzn. rozwija się w dziecku a właściwie daje się mu czas na spędzenie czasu sam na sam, rozmawia się o jego odczuciach, o religiach, nie nakierowując na żadną.

Kizia, czy myślałaś by powziąć jakieś kroki ku zmianie? Ja uważam, że to jest do zmienienia, a im więcej osób tym lepiej.

42 Ostatnio edytowany przez Vuk (2013-03-01 16:14:56)

Odp: Neutralność światopoglądowa
Catwoman napisał/a:

Jest - Montessori.

Ale ty znowu sobie z nas kpisz, tak? Edukacja publiczna dla katoli, a inni niech se płacą...

To cennik jednej ze szkół:
OPŁATY W ROKU SZKOLNYM 2012/2013

Montessori dla Maluchów:
400zł - 1540zł / msc (w zależności od wybranego wariantu)

Przedszkole Montessori:
1000zł - 1200zł / msc (w zależności od wybranego wariantu)

Szkoła Podstawowa Montessori: 1200zł / msc

Gimnazjum Montessori: 1180zł / msc

Tak właśnie katole pojmują wolność religijną, równość wobec prawa, neutralność światopoglądową państwa. Tzn. wszystko jest katolickie, a ty się dostosuj, albo idź do placówki prywatnej i płać...


I takie pytanie: czemu na tym forum dział Kultura i Religia redagują wyłącznie osoby o skrajnie religijnym podejściu?

43

Odp: Neutralność światopoglądowa
Vuk napisał/a:

I takie pytanie: czemu na tym forum dział Kultura i Religia redagują wyłącznie osoby o skrajnie religijnym podejściu?

A Ty czemu podważasz kompetencje Redaktor Naczelnej forum, na którym się udzielasz? Widać Olinka dostrzegła w nas zainteresowanie tematami religijnymi a nie nienawiść do innych wyznań, którą co niektórzy prezentują.

44 Ostatnio edytowany przez allegra90 (2013-03-01 17:29:53)

Odp: Neutralność światopoglądowa
Kizia75 napisał/a:
allegra90 napisał/a:

Czy narzucanie neutralności konkretnym osobom publicznym nie jest ograniczeniem wolności wypowiedzi i przekonań? A może każde publiczne ''ujawnianie się'' którejś z religii jest naruszeniem tej neutralności? Czy jest jakiś możliwy stan neutralny, który wszyscy zaakceptują?

Ujawnianie prywatnie swoich przekonań nie jest naruszeniem neutralności światopoglądowej. Publiczne przyznawanie się np. do wyznawanej religii też nie. W Polsce mamy do czynienia z innym problemem. Neutralne światopoglądowo powinny być instytucje publiczne i urzędy, a tak nie jest. Moim sztandarowym przykładem są szkoły publiczne. Pal licho krzyże na ścianach, ale weźmy takie na przykład rekolekcje.  Kiedyś odbywały się one również, ale były organizowane po lekcjach. Teraz nie wiedzieć czemu rekolekcje odbywają się rano, i doprowadzeniem dzieci na rekolekcje zajmuje się (też nie wiadomo czemu) szkoła czyli nauczyciele. W efekcie cały jeden tydzień wypada praktycznie z roku szkolnego, a nauczyciele są zmuszeni do uczestniczenia w katolickiej mszy (muszą sprawować opiekę nad dziećmi, nie mogą ich zostawić samych w kościele).  Dzieci niekatolickie znowu muszą się tułać albo na świetlicę, albo w bibliotece albo ich rodzice kombinują jak im inaczej zapewnić opiekę, żeby przez tyle godzin nie musiały siedzieć w świetlicy. Nie rozumiem dlaczego w świeckim państwie w publicznej szkole za publiczne pieniądze nauczyciele muszą organizować doprowadzanie dzieci na rekolekcje i pilnowanie ich potem w kościele zamiast prowadzić lekcje. Dlaczego pozwala się na to, żeby przez cały tydzień nie odbywały się zajęcia w szkole z powodu rekolekcji. Zwłaszcza, że nie ma na temat zapisu w konkordacie. Wiara to prywatna sprawa, i to rodzice powinni dzieci zaprowadzić do kościoła i być tam z nimi.

To już zależy od dyrekcji. U mnie gdy miałam rekolekcje, to albo odbywały się po kilku lekcjach, albo jak było wolne od zajęć to nie-katolicy nie przychodzili i nikt im nie robił problemów. Chodziła z nami katechetka lub ksiądz, w liceum już chadzaliśmy sami. I nie spotkałam się z tygodniowymi rekolekcjami, maksymalnie były to 3 dni. Moim zdaniem rodzice mogliby np. zgrać się w klasie jakąś grupą i zaproponować jakąś formę zajęć dla tych dzieci, też dbających o rozwój duchowy. Jakieś zajęcia warsztaty 3 dniowe czy coś. Nadal jednak katolicy są większością, stąd to funkcjonuje tak a nie inaczej.
Podobnie było z Mszami w trakcie wycieczek, gdy wypadały w niedzielę. W ośrodku zostawali Ci co chcieli zostać z nauczycielami, którzy chcieli zostać, a Ci co chcieli iść szli, z nauczycielami, którzy też chcieli uczestniczyć w Mszy. Wychodziło to naturalnie.

45

Odp: Neutralność światopoglądowa
allegra90 napisał/a:

Nadal jednak katolicy są większością, stąd to funkcjonuje tak a nie inaczej.

demokracja to nie są rządy większości, tylko rządy większości przy poszanowaniu praw mniejszości. Po 2. jesteś pewna, że większość to katolicy? To najpierw zdefiniuj co to jest katolik, bo ja twierdzę, że jesteście w tym kraju mniejszością. Jeśli katolik to osoba uznająca dogmaty, to większość odrzuca przynajmniej jeden dogmat (zazwyczaj ten o nieomylności papieskiej). Jeśli katolik to osoba chodząca o kościoła, to chodzi 39% Polaków. Jeśli katolik to osoba głosująca na PiS (zgodnie ze wskazaniami Kościoła) to mamy jakieś 30%.

Jak myślisz, dlaczego Kościół boi się referendów w sprawach światopoglądowych jak diabeł święconej wody?

46

Odp: Neutralność światopoglądowa

Zgadzam się z Kizią.


Allegra, a dlaczego to rodzice nie-katolicy w godzinach lekcyjnych (i większość w godzinach swojej pracy) mają wymyślać swoim dzieciom zajęcia? To jest obowiązek szkoły.

Cały trud takich dyskusji polega na tym, że nie potraficie się postawić w sytuacji osoby, która katolikiem nie jest. Ale nie na zasadzie: "oj tam, oj tam, mi by było wszystko jedno, nie przeszkadzałoby mi". Tylko tak naprawdę.
Wy w tej "sferze" macie wszystko pod siebie. My mamy kombinować, organizować, pisać, zgłaszać, a tak w ogóle to co nam to przeszkadza?
Gdzie tu jakakolwiek sprawiedliwość?

47

Odp: Neutralność światopoglądowa

Merredithhh bo jest tak, jak jest. Jak mówią słowa piosenki zespołu TABU:

"Więc posłuchaj teraz o tym co do Ciebie mówie
Gdy czasami inaczej myślisz
Nie bój się i mów nie
Gdy ktoś słowa w Twoje usta bez pytania wkłada
Otwórz oczy, podnieś głowę
Na to jedna rada (...)

Zrozum to, zrozum to
Dzisiaj o swoje musisz walczyc bracie
Zrozum to, zrozum to
Dzisiaj o swoje musisz walczyć, walczyć".

Ja wiem, Ty wiesz, Kizia wie, że powinno być NORMALNIE, tak z założenia, ale nie jest. Skoro nie jest, to trzeba ruszyć, by to zmienić.

Odp: Neutralność światopoglądowa
Vuk napisał/a:
allegra90 napisał/a:

Nadal jednak katolicy są większością, stąd to funkcjonuje tak a nie inaczej.

Po 2. jesteś pewna, że większość to katolicy? To najpierw zdefiniuj co to jest katolik, bo ja twierdzę, że jesteście w tym kraju mniejszością. Jeśli katolik to osoba uznająca dogmaty, to większość odrzuca przynajmniej jeden dogmat (zazwyczaj ten o nieomylności papieskiej). Jeśli katolik to osoba chodząca o kościoła, to chodzi 39% Polaków. Jeśli katolik to osoba głosująca na PiS (zgodnie ze wskazaniami Kościoła) to mamy jakieś 30%.

Vuk, całkowicie się z Tobą zgadzam. Jestem katolikem i gołym okiem widzę, że twierdzenie, że Polacy to w większości katolicy to totalna bzdura. Jakby rzeczywiście było ponad 90% katolików, dyskusja np. na tym forum miała by na pewno inny przebieg. Smuci mnie fakt, że katolików jest coraz mniej, ale taka jest prawda. Nadużyciem jest nazywaniem katolikiem kogoś, kto obchodzi wszystkie święta (bo taka tradycja), kto jako niemowlę miał chrzest, a potem bierzmowanie - papierki potrzebne do ślubu kościelnego lub do bycia chrzestnym (co śmieszniejsze mało który chrzestny ma świadomość do czego zobowiązuje ta rola; większość pamięta tylko o pieniążkach i prezentach dla swoich chrześniaków) i NIC poza tym. Taka jest prawda, że większość osób, które łagodnie mówiąc narzekają na Kościół Katolicki są niepraktykującymi "katolikami".
Dlatego podsumowując, nie ma sensu wytaczać argumentu, że katolicy są większością w Polsce.

49 Ostatnio edytowany przez Pan Lewski (2013-03-03 03:05:19)

Odp: Neutralność światopoglądowa
Catwoman napisał/a:

Tylko pytanie brzmi: czy nauczycielom to realnie przeszkadza? Czy słyszałaś osobiście, że jest to wbrew sumieniu, przekonaniom jakiegoś nauczyciela?

Ja czytałem ostatnio o takim przypadku. Wprawdzie to było przed wojną, ale gdy dyrektorka postawiła się księdzu to skończyło się to ekskomuniką dyrektorki, otruciem jej psa i próbą podpalenia jej domu. Jeżeli przed wojną nauczyciele mieli powody by się bać katolików, to może teraz też niezręcznie jest im dochodzić swoich praw?


Catwoman napisał/a:

Zdarzyło mi się pracować w ... warunkach, które kłóciły się z moimi przekonaniami. Cóż zrobiłam... porozmawiałam szczerze  na ten temat z szefem i razem doszliśmy do kompromisu.

Gratuluję tolerancyjnego szefa.


Catwoman napisał/a:

Myślę, że takich nauczycieli jest tak naprawdę niewielu

I twoim zdaniem to dobrze że większość tyranizuje mniejszość?

Poza tym nie zgadzam się z podejściem że "ofiar jest mało, więc ulepszenia możemy sobie darować". Nikt nie kupił by samochodu któremu "przeważnie nie odpadają koła".

Catwoman napisał/a:

ALE jeśli nauczycielom to realnie przeszkadza, to proponowałabym się zwrócić z tym do Ministerstwa, po prostu.

Przecież musisz mieć chociaż minimalne pojęcie o tym co się w kraju dzieje. Im wyżej, tym bardziej boją się kościoła. Gdyby Ministerstwo zaczęło udzielać pomocy nauczycielowi ateiście dochodzącemu swoich praw, to zaraz by się podniosło larum że minister jest wrogiem kościoła. Nawet gdyby sam kościół przymknął na to oko, to w Sejmie by mu się oberwało nieźle. Przy założeniu że katolicki minister w ogóle by się przychylił do sprawy.

Catwoman napisał/a:

Jak Twoim zdaniem mają wyegzekwować swoje prawa jeśli nie przez ZROBIENIE czegoś?

A ja spytam z innej beczki. A czemu ktoś inny ma w ogóle czelność łamać ich prawa, tak że muszą coś robić żeby ich dojść?

allegra90 napisał/a:

To już zależy od dyrekcji. U mnie gdy miałam rekolekcje, to albo odbywały się po kilku lekcjach, albo jak było wolne od zajęć to nie-katolicy nie przychodzili i nikt im nie robił problemów.

To w dalszym ciągu jest problem, bo jakby nie patrzeć, w czasie rekolekcji ludzie opłacani z podatków nas wszystkich, doprowadzają małe owieczki do kościoła i muszą słuchać tego co tam jest, czy chcą, czy nie chcą, a szkoła zamiast nauczać, świeci pustkami. Myślę że nawet najbardziej zatwardziały katolik po zastanowieniu musiałby przyznać że obecny wariant jest zrobiony dla dobra kościoła katolickiego, bo gdyby rodzice mieli odprowadzać dzieci po lekcjach na rekolekcje, to przychodziło by pewnie na nie znacznie mniej dzieci, bo ludziom się po prostu nie chce chodzić.

allegra90 napisał/a:

I nie spotkałam się z tygodniowymi rekolekcjami, maksymalnie były to 3 dni.

To i tak za dużo, zważywszy że jak ktoś nie uczy się w szkole choćby przez godzinę z własnej woli, to już lecą mu punkty za sprawowanie z powodu wagarów.

allegra90 napisał/a:

Wychodziło to naturalnie.

To dobrze że wychodziło naturalnie. Ja mam w związku z tym ze szkoły gorsze wspomnienia. Uczciwie muszę jednak przyznać że np. w liceum księża byli fajni. Jeden w ramach katechezy rozprawiał o tym jak naciągał za pomocą latarni rozbite auta które sprowadzał z Holandii. Rozprawiał o tym z jedną osobą, bo reszta sobie gdzieś szła ,a ksiądz i tak wpisywał pełną obecność.

50

Odp: Neutralność światopoglądowa

Pan Lewski ale jaki jest sens pisać o tym tutaj? I narzekać w nieskończoność, przy czym każdy wrzuci jakąś historyjkę z księdzem? Następnym krokiem powinno być działanie.

51

Odp: Neutralność światopoglądowa

Pisząc wcześniej o ''większości katolików'' miałam na myśli statystyczne dane, czyli te ok. 90% ochrzczonych w Kościele Katolickim. A dlaczego? Bo zapewne kościół właśnie z myślą o nich oferuje rekolekcje dla uczniów, bo te 40% praktykujących i tak by pewnie poszło w dużej mierze na te rekolekcje w swoich parafiach. Nie wiem czy to dobre rozwiązanie, ale w tym dopatruje się przyczyn.

A co myślicie o rozwiązaniu, gdyby w szkole zostały zorganizowane np. ''dni dla ducha''? Byłoby to w formie warsztatów prowadzonych przez etyków, filozofów, religioznawców czy kogoś innego mającego wiedzę w danej tematyce i dotyczyłoby szeroko pojętych aspektów duchowych bez ukierunkowania na dany światopogląd. Przykładowo jednego dnia czym według różnych filozofii i religii jest dusza, czy w ogóle istnieje (tu założenia ateizmu, że niektórzy uważają, że wcale duszy nie ma), do tego rozmowy z dziećmi jak one uważają. Innego o życiu po śmierci i o wpływie przekonań na codzienność. Można powiązać to w jakiś dyskusjach grupowych dla starszych dzieci, z projekcjami filmów edukacyjnych. To wszystko da się zrobić smile W tym czasie dzieci-katolicy mieliby rekolekcje w kościele, opiekowaliby się nimi nauczyciele, którzy mają chęć brać w nich udział. Reszta brałaby udział w warsztatach w szkole. Gdyby w którejś z grup (w szkole lub kościele) brakowałoby opiekunów (w co raczej wątpię, bo zwykle w danym środowisku są różni ludzie), to wtedy ewentualnie należy zorganizować rodziców.

I jak wam się podoba taka opcja?

52

Odp: Neutralność światopoglądowa

Mnie osobiście się nie podoba. Wolałbym gdyby sprawy światopoglądowe nie były w ogóle przedmiotem jakichkolwiek dyskusji w szkołach publicznych. Podejrzewam, że pierwszymi oponentami tego typu dyskusji byliby katecheci. Jak ktoś chce religii czy rekolekcji w szkole to może iść do szkoły katolickiej.
W szkołach powinno się zdobywać wiedzę a nie wiarę.

53

Odp: Neutralność światopoglądowa

Mi też się to nie podoba.
W szkole publicznej w ogóle nie powinno być takiego przedmiotu jak religia, rekolekcji, czy warsztatów na temat religii w godzinach lekcyjnych.

Allegra, czy przedstawiciele kościoła to idioci, żeby kierować się tymi 90% ochrzczonych? Na innej planecie żyją? Przecież kościół sam co roku liczy sobie wiernych obecnych na mszy.
Myślisz, że gdyby nawet nagle spadła liczba tych chrzczonych, to przedstawiciele kościoła zrezygnowaliby ot tak z rekolekcji w godzinach lekcyjnych?

54

Odp: Neutralność światopoglądowa

A mnie się ta opcja, którą zapodała allegra90 podoba! Pamiętajcie, że szkoła -z  założenia - nie jest tylko sprzedawcą suchej wiedzy, ale też ma za zadanie wychowywać. Nie warto omijać jak psią kupę wszystko, co nie jest związane z nauką typu fizyka, matematyka bo nie-daj-Boże dziecko jeszcze w domu zapyta kim jest Jezus Chrystus czy Budda.
Człowiek naprawdę mądry, to człowiek otwarty czyli m.in. otwarty na poznawanie wszystkiego, co nowe, oraz takiego, o czym w domu się nie mówi. I czy nie o to chodzi, by wychować takiego właśnie człowieka, który poznawszy wiele rzeczy, sam będzie mógł zadecydować, w czym czuje się najlepiej?

55

Odp: Neutralność światopoglądowa

Jasne, tylko jakoś na dzień dzisiejszy nie potrafię sobie wyobrazić takich zupełnie obiektywnch zajeć w szkole. Dlatego wolałabym, żeby moje dziecko o takich rzeczach jak religia, czy seksualność (nie tylko homo) czerpało wiedzę w domu. A nie np. od katechetki uczącej przedmiotu wychowanie do życia w rodzinie, jak to się w publicznych szkołach zdarza. Właśnie dlatego, że chciałabym, żeby moje dziecko było człowiekiem tolerancyjnym, otwartym i nie indokrynowanym od małego.

A poza tym nie prościej byłby zwyczajnie przenieść rekolekcje na godziny po południowe? I jeden problem z głowy, katolicy idą razem z dziećmi, nie katolicy wracają do domu i nie trzeba im wymyślać rozrywek.
Ale nie, bo po co ułatwiać życie niewierzącym? Zawsze to przyjemniej pokazać kto tu rządzi.

56

Odp: Neutralność światopoglądowa

Merredithhh i to jest kwestia do której wracamy: zrobienia czegoś w tym kierunku. Trzeba walczyć o swoje, jeśli nie jest to dane odgórnie. Nic innego nie zrobisz.

57

Odp: Neutralność światopoglądowa

Tylko że połowa rodziców niewierzących i tak chrzci swoje dzieci i posyła na religię dla świętego spokoju. Ci, którzy tego nie robią i nie udają katolików są faktycznie w mniejszości i kiedy rodzic pójdzie do szkoły z interwencją, to mu mówią, że dziecko, które nie chodzi na religię może sobie posiedzieć w świetlicy/bibliotece i innego wyścia nie ma. O etyce to ja tylko czytałam w statucie szkoły, a w żadnej nie widziałam.
Nie wiem jak jest ze zmianą planu lekcji, wystarczyłoby, żeby religia była na pierwszej lekcji, albo ostatniej.

O walce łatwo mówić. Przykładowa nauczycielka z umową na czas określony, dwójką dzieci i kredytem hipotecznym nie poleci robic rewolucji w ministerstwie, tylko zagryzie zęby, bluzgnie pod nosem i się dostosuje.

Dopóki państwo nie odczepi od siebie kościoła (bo że on sam się nie odczepi to oczywiste), to lepiej nie będzie.

58

Odp: Neutralność światopoglądowa

No to siedzieć i nic nie robić, innej rady nie ma.

59 Ostatnio edytowany przez Ojciecpiotr (2013-03-04 12:44:00)

Odp: Neutralność światopoglądowa
Merredithhh napisał/a:

O walce łatwo mówić. Przykładowa nauczycielka z umową na czas określony, dwójką dzieci i kredytem hipotecznym nie poleci robic rewolucji w ministerstwie, tylko zagryzie zęby, bluzgnie pod nosem i się dostosuje.

I już jest wierząca i praktykująca.

Merredithhh napisał/a:

Dopóki państwo nie odczepi od siebie kościoła (bo że on sam się nie odczepi to oczywiste), to lepiej nie będzie.

Od tysiąca lat czarny pasożyt karmi się Polską i nic nie wskazuje na to, że coś się zmieni.

60

Odp: Neutralność światopoglądowa

A co zrobisz Cat? Ilu nauczycieli zaryzykuje swoje stanowisko, albo pracę jako nauczyciel w ogóle dla walki z wiatrakami?

61

Odp: Neutralność światopoglądowa

To nie oznacza walki na noże! Tylko rzeczową rozmowę najpierw z dyrektorem szkoły- ja myślę, że na tym etapie dałoby się sprawę załatwić; jak pisałaś, przenieść godziny rekolekcji.

62

Odp: Neutralność światopoglądowa

Ale godziny rekolekcji musiałby przenieść proboszcz.
Nie sądzę, żeby to było takie proste jak opisujesz, szczególnie na wsiach i w małych miasteczkach.

63

Odp: Neutralność światopoglądowa

Każda próba rozmowy będzie odbierana jak atak na Kościół. Przecież wiadomo, że w wielu publicznych szkołach rządzą nie dyrektorzy a katecheci.
Żeby cokolwiek zmienić to musi nastąpić pospolite ruszenie rodziców, ale kto w ogóle tego chce. Wszyscy biorą na przeczekanie by dzieci nie spotkała krzywda a Watykan się panoszy.

64

Odp: Neutralność światopoglądowa
Ojciecpiotr napisał/a:

Każda próba rozmowy będzie odbierana jak atak na Kościół. Przecież wiadomo, że w wielu publicznych szkołach rządzą nie dyrektorzy a katecheci.
Żeby cokolwiek zmienić to musi nastąpić pospolite ruszenie rodziców, ale kto w ogóle tego chce. Wszyscy biorą na przeczekanie by dzieci nie spotkała krzywda a Watykan się panoszy.

Otóż to. Ja mówię: da się. Sama kilkakrotnie załatwiałam takie sprawy z pracodawcą, a nie byłam chroniona 'państwowo' jak np. nauczyciel, ale miałam do czynienia z kapitalizmem. Trzeba po prostu rozmawiać. Jeśli to nie pomoże, powołać się na Konstytucję- skoro Polacy się tego boją, to jest jak jest.

65

Odp: Neutralność światopoglądowa

W budżetówce nie podskoczysz biskupowi.

Posty [ 1 do 65 z 100 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELIGIA - DUCHOWE POSZUKIWANIA » Neutralność światopoglądowa

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024