Moj kolega,bardzo bliski,ciagle się gdzies spóźnia,nie tylko zawsze ja musze na Niego czekać,ale spoźnia się do kumpli,do szkoły,do kościoła...zawsze,wszyscy na to narzekają..może sa jakies sposoby żeby wyrobić w Nim chęć punktualności??To naprawde jest uciążliwe...a on mówi,że on nie chce sie spóźniać tylko jak wyjdzie niby odpowiednio wcześnie to zawsze cos go zatrzyma....
Macie jakieś pomysły co z Nim zrobić;) ??;) tylko tak w miarę niedrastyczne metody;)
1 2010-02-01 22:10:12 Ostatnio edytowany przez tygrysiak (2010-02-01 22:21:02)
ok nie drastyczne:
1. powiedzcie mu drukowanymi literami zeby sobie przestawil zegarek o kwadrans ( albo dokladnie tyle ile musicie na niego zazwyczaj czekac).
2. jak jestescie umowieni to jak nie przyjdzie do 5 min zwijajcie towarzystwo.
3. na lekcji wychowawczej poruszcie pb spoznialstwa -forma dowolna.
pkt3..nie chodze z Nim do jednej szkoly,ale przestawienie zegarka,hyyym zrobię to ukradkiem:P
On to musi zrobic (z tym zegarkiem) i zapomniec ze to zrobil ![]()
to co ze z innej szkoly -przeciez mozesz znac choc 1 wspolnego znajomego a jak nie przeciez jest superasny szpieg-NK ![]()
ale jak ja mu powiem,żeby przestawił sam to w to 15min tez coś wpadnie a jak zobaczy na zegarku,że już 15min sie spoźnił to sie pospieszy:P
Kilka razy spóźnij się Ty, z pół godziny, a ciągle mów że za moment będziesz... Mam znajomych którzy notorycznie się spóźniają, ja natomiast jestem mega punktualna, nienawidzę tracić czasu na czekanie na kogoś... Czasem robię to specjlanie żeby zobaczyli jak to jest czekac po 20 min... Nienawidze tego naprawde. Musisz pokazać mu jaka to strata czasu, i sama sie spóźniaj...
Może sie nauczy
właśnie dlatego,zawsze mówie mu,że jak chce ze mną wyjśc to musi po mnie przyjść,przyjechać albo poprostu wieczór spędzamy u mnie bo nie zamierzam siedzieć,tudzież stać i gdzies na Niego czekać:P no ale ja zawsze czekam,tyle,że w domu:P
8 2010-02-02 02:43:07 Ostatnio edytowany przez youngwind (2010-02-02 02:44:11)
Moj kolega,bardzo bliski,ciagle się gdzies spóźnia,nie tylko zawsze ja musze na Niego czekać,ale spoźnia się do kumpli,do szkoły,do kościoła...zawsze,wszyscy na to narzekają..może sa jakies sposoby żeby wyrobić w Nim chęć punktualności??To naprawde jest uciążliwe...a on mówi,że on nie chce sie spóźniać tylko jak wyjdzie niby odpowiednio wcześnie to zawsze cos go zatrzyma....
Macie jakieś pomysły co z Nim zrobić;) ??;) tylko tak w miarę niedrastyczne metody;)
Miałam swego czasu przyjaciółkę, która zawsze się spóźniała, gdziekolwiek by nie miała wyjść; czy to szkoła, impreza, cokolwiek. Kiedy dzwoniłam po nią przez domofon, zawsze odpowiadała już idę! i najczęściej to "jużidziowanie" trwało minimum kwadrans.
Pewnego dnia po prostu... przestałam na nią czekać. Mówiłam jej prosto z mostu: albo zaczniesz wychodzić punktualnie, albo zapomnij, że gdziekolwiek ze mną pójdziesz. Poskutkowało
. Goniła mnie w połowie drogi do celu krzycząc: sorrrrrrry! przysięgam, że to był ostatni raz! :> Powiem szczerze, że na spóźnialskich nic prócz drastycznych metod nie podziała. Tak przynajmniej było w moim przypadku. I nie wierzę także w to, że ktoś nie chce się spóźniać, a mimo to ciągle coś staje na przeszkodzie, by temu zaradzić. Moim zdaniem jest to po prostu lenistwo, z którym człowiek nie chce się dla własnego komfortu rozstawać
.
Moim skromnym zdaniem pożywką dla spóźnialstwa jest przyzwolenie i pobłażliwość dla tego typu zjawiska. Zgadzam się z youngwind że na takich działają tylko drastyczne metody: nie przypominanie, nie przestawianie zegarka ale proste olanie i nie czekanie. Tylko wtedy osoba spóźniająca się odczuje, że sama coś traci.
Akurat mam taką osobę w otoczeniu i powiem, że jak ktoś już taki jest to zmienić go jest cholernie cięzko. Gdyby nawet zegarek mu o godzinę wcześniej ustawić to i tak nie zdąży ![]()
Zatem, godzina zero wybija robimy co do nas należy nie czekajac aż jasnie Państwo się zjawi ![]()
Ja też miałam takiego kolege, który zawsze się spóźniał, ale znaleźlismy na niego sposób. Zawsze jak wychodziliśmy gdzieś paczką to umawialismy się na 20 a z nim na 19.30 i tylko wtedy nie musieliśmy na niego czekać.
Oj tez mialam taka kolezanke, tyle ze ona w domu byla wychowywana jak 'ksiezniczka' i wszyscy na Gonie musieli czekac bo ona najwazniejsza, najpiekniejsza itp. Nigdy nie nosila pieniedzy przy sobie, jak szla na dyskoteke to brala tylko na wstęp , bo zawsze wysępila od kogos piwo itp. i tak bylo ZAWSZE.
Oj mówie Wam, masakra z nia byla.
W koncu przestalysmy z kolezankami na nią czekac , pozyczac jej kase itp.
Teraz nie utrzymuje z nią kontaktu , ale ma chlopaka ktory na nią czeka, jest na kazde jej skinienie i kupuje jej wszystko co zechce , a jak 'ma czelnosc nie kupic' to wyzej wspomniana Gonia tupie nóżką i strzela foszki ;D
Niektorych ludzi nie da sie zmienic.
"uwielbiam" takie panny ![]()
ajj
takie laski są okropne !
Ja równiez, dlatego nie utrzymuje z nią kontaktów, chodz mieszka 4 domy dalej.
Nie ma do kogo wyjsc , ma tylko chlopaka, bo robi z siebie posmiewisko i mamy jej dosyc.
Powedzialam mu,że albo zacznie przychodzic punktualni albo niech nie przychodzi wcale:P chyba mu zależy bo wczoraj nawet przyszedl 3min przed czasem:) jednak tylko drastyczne metody skutkują:))