Bagaż emocjonalny - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Bagaż emocjonalny

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 3 ]

1 Ostatnio edytowany przez Sheezer (2016-08-29 15:32:06)

Temat: Bagaż emocjonalny

Hej, potrzebuję się wygadać i potrzebuję odpowiedzi, więc pomyślałam, że tutaj znajdę obiektywnych odpowiednich ludzi.

Mam 23 lata, byłam w związku 3,5 roku - okres studiowania, pierwszych poważnych decyzji i ukierunkowania się.
Mój związek wyszedł z długiej przyjaźni, ja pierwsza się zakochałam i reszta wyszła tak naturalnie. To był mój pierwszy poważny związek. Byłam szczęśliwa przez pewien czas, mieliśmy wiele wspólnego, własny "slogan", dużo troski, miałam wrażenie, że wygrałam mojego chłopaka na loterii.

Wynajmowaliśmy mieszkania bardzo blisko siebie, przez co więcej czasu spędzaliśmy siedząc na miejscu niż wychodząc/wyjeżdżając gdzieś. Ale miało to też taki plus, że zamiast rozmawiać przez telefon widzieliśmy się codziennie, żeby opowiedzieć coś albo przytulić się przed wyjściem na uczelnię, no i spaliśmy razem bardzo często.

Nie mieliśmy wspólnych znajomych, nasi przyjaciele pochodzili z innych grup, on miał moich za durnych, a ja z jego nawet się dogadywałam, bo jestem taką koleżanką-kumplem, która ciśnie w gry w wolnych chwilach, ale raczej to nie było moje towarzystwo. Gdy ja chodziłam na jakieś domówki sama do moich znajomych, zawsze była kontrola telefoniczna i pytania czy którzy moi koledzy są i czy są jakieś inne janusze xD Jak wracałam do też "czy nic nie odwaliłam?". Niby żaden kłopot, ale po jakimś czasie uznałam to za nieracjonalny brak zaufania, a jednocześnie miał mnie za taką oczywistość i pewnik, że zawsze będziemy razem.

Był bardzo zazdrosny o mojego przyjaciela, z którym łączyło mnie wiele zainteresowań, codziennych spraw i projektów. Wychodziłam z nim czasem i traktowałam go jak "brata", aż w końcu wyszło, że mu się podobam i nie wie co ma z tym zrobić, bo wie, że kogoś już mam na poważnie. Wyjaśniliśmy sobie wszystko, ciężko było zakończyć taką znajomość, szczególnie, że widzi się codziennie na uczelni. Dalej się kumplowaliśmy, a on spotykał się z innymi dziewczynami, ale nic mu nie wychodziło z tego.

Po pewnym czasie mojego chłopaka trafił zastój, niechęć do czegokolwiek, przestaliśmy gdziekolwiek wychodzić, spacer był problemem, ważne rzeczy odpychał w przyszłość i robił wszystko na ostatnia chwilę. Przerażała go przyszłość i "dorosłość". Rozmawialiśmy, starałam się być wsparciem, przestał w ogóle wiedzieć co u mnie, było więcej kłótni, niepotrzebnych słów, a niektóre rzeczy pozostały z przyzwyczajenia a nie z troski czy ciepła. Czułam się sama, lepiej mi się spędzało czas z koleżanką niż z nim. Później stałam się konkretniejsza dla niego, ostrzejsza i chciałam go motywować do wzięcia się w garść to kończyło się to mniej więcej słowami "wiem, wiem, sam sobie poradzę, zajmij się sobą". Straszni byliśmy dla siebie, bardzo niemili, nieprzyjemni.

Uznaliśmy, że kończymy ten związek, albo, że to będzie przerwa. On miał wyprowadzić się do pionu i wziąć się w garść, zamiast spać i siedzieć przy komputerze 24h.
Ten chaos trwał na przemian z dobrymi chwilami przez 1,5 roku. Rozstanie miało miejsce 0,5roku temu.

Od tamtej pory byłam sama, mój wcześniej wspomniany przyjaciel zakręcił się bliżej mnie i wzbudził we mnie ciepłe uczucia, ale czuję, że to jest wyperswadowane, że mnie nie uderzyła taka "miłość". On ma dużo cech, których mi brakowało w moim chłopaku, racjonalnie jest idealny do budowania czegoś i to teraz ja jestem dla niego jak wygrana na loterii. Ciągnie mnie do niego, ale wiem, że nie mogę się pchać w coś nowego dopóki nie jestem pewna i nie łamie mi się serce na wspomnienie pewnych momentów. Prowadzi teraz po prostu taki flirt.

Jednocześnie mój były chce do mnie wrócić i zapewnia, że już wie co było nie tak, że odbudujemy to, że jesteśmy dla siebie stworzeni i że mi też wybacza moje błędy i niepotrzebne słowa XD Tylko, żebym odcięła się od mojego przyjaciela i postawiła wszystko na niego. Gdzieś tam w środku czuję, że go dalej kocham, że to jest prawdziwe, tęsknie za pewnymi rzeczami i wiem, że nikt już nigdy nie zastąpi tego, ale z drugiej strony nie potrafię zaufać, że potrafi się ogarnąć i zadbać też o mnie, że jest na tyle odpowiedzialny, że taka chamówa i pyskówka nie będzie się dalej ciągła.

Nie chcę się z nic pakować dopóki nie wiem czego chcę i oczekuję... no bo nie wiele wiem już.
Wiem, że nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki i trzeba pomyśleć o sobie, ale czuję znowu taką chęć troski i tęsknotę za tym co kiedyś było... jednocześnie wiązanie się z moim przyjacielem jest bardzo racjonalne i stabilne, na dodatek mamy dużo pomysłów na własną działalność i projekty. Oh chyba się powtarzam.

Najchętniej uciekłabym gdzieś odpocząć, dać sobie czas, ale często kontakt z nimi jest nieunikniony i wywierają na mnie presję, żebym podjęła decyzję.

Chciałabym dowiedzieć się co myślicie i radzicie w takiej sytuacji albo czy byliśmy w podobnej i jak to się dalej potoczyło. Wiem, że każdy jest inny, ale czasem można wspólnie dojść do jakichś wniosków.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Bagaż emocjonalny

Ja chyba jestem kiepską doradczynią, bo sama nie wiem za bardzo co robić w sytuacji w jakiej sama się znajduję. Jednak gdybym to ja była na twoim miejscu, to nie pozwoliłabym sobie na to, by mężczyzna dyktował mi warunki, wybierał mi przyjaciół i oczekiwał ode mnie deklaracji, bo ja nie potrafię ich dać. Na twoim miejscu nie kończyła bym przyjaźni i powiedziała przyjacielowi, że potrzeba mi czasu, bo nie jestem pewna sama siebie (z resztą obecnie ciągle mówię coś takiego mojemu mężczyźnie). Natomiast byłemu powiedziałabym, że możemy być również przyjaciółmi, bo właśnie nie jestem pewna czy bezpiecznym jest wchodzenie dwa razy do tej samej rzeki i nie uwierzę na słowo, że chcę to zobaczyć. Dla mnie jednak ważniejsza byłaby stabilizacja, dobroć jaka płynie od jednego z nich, niż jakieś motyle w brzuchu i podskoki serca, ale ja ogólnie jestem mało romantyczna i bardziej doceniam to, że ktoś gdy jestem zmęczona po pracy zaproponuje mi naleśniki na osłodę humoru, niż sztuczną pokazówkę typu kolacyjkę ze świecami. Uczucie i to czy komuś zależy chyba widać właśnie w takich codziennych przykładach, z życia wziętych, w tym czy można na kogoś liczyć, na kimś polegać, ma się komu zwierzyć, a nie jakieś porywcze zakochanie, które czyni z widomych ludzi ślepców (ostatnio mam na to aż za dużo przykładów dookoła).

3

Odp: Bagaż emocjonalny

Dziękuję bardzo za odpowiedź. Widząc tyle wyświetleń mojego wpisu a zero odzewu pomyślałam, że w sumie to nikt nie napisze chociaż słówka, bardzo dziękuję.

To co napisałaś jest właściwe, ale dalej czułabym takie przeciąganie sytuacji i trzymaniu obu osób. Wolałabym nie robić im jakiejś wielkiej nadziei i kazać czekać na moje słowo i na moment kiedy nagle stanę się pewna tego co czuję.
Wiem, że prowadzą taką "rywalizację" między sobą, więc jak prosiłam o czas i żeby się zajęli sobą to każdy pomyślał coś w stylu "ja jej dałem spokój to pewnie ten drugi to wykorzystuje i za nią chodzi" i nic to nie dało. I nie nie, nie ma tu schlebiania samej sobie, nie bawi mnie to.

Wiadomo, że miły gest jak właśnie takie naleśniki to jest coś bardziej cennego niż romantyczna kolacja i jakieś filmowe duperele : )
Mi chodzi o umiejętność stworzenia zwyczajności. Takiej ciepłej stabilnej atmosfery, żeby nawet z zwykłego pytania "jaką herbatę Ci zrobić?" biła jakaś dobroć i chęć. Nie chodzi mi o jakieś motylki czy zakochanie, tylko o taką pewność, że można z kimś być na co dzień płynnie bez męczenia się, wyrzutów, analizy zachowania, i żeby prywatne problemy były wspólne pomimo, że każdy musi iść sam przez życie, a nie tak jak było wcześniej, co sprawiało, że czułam się niepotrzebna i obciążająca.
Niby czuję, że mogłabym od nowa to budować, ale jakoś nie wierzę, że pewne cechy nie zostają w człowieku na zawsze.

Posty [ 3 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Bagaż emocjonalny

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024