Szantaz emocjonalny i proba samobojcza meza. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » Szantaz emocjonalny i proba samobojcza meza.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 27 ]

1

Temat: Szantaz emocjonalny i proba samobojcza meza.

Witajcie!!!

Staralam sie znalezc odpowiedz na moj problem.Staralam sie doczytac "co zrobic"  z moim problemem..Jednak wole napisac i prosic Was kochane kobietki o porade w mojej sprawie.

Na poczatku wybaczcie za brak polskich liter. Pisze z zagranicy PL.

Jestem mezatka od 12 lat.Mamy 3 dzieci.
Musze na poczatku zaznaczyc istotna rzecz.
Jestem druga zona mojego meza.Pierwsza odeszla do innego.Zdradzila,oszukiwala...Moj M.ciezko radzil sobie z jej odesjciem.Pisal list pozegnalny i chcial popelniac samobojstwo,do ktorego nie doszlo.

Co do osoby M-jest zaborczy,zazdrosny-bardzo zazdrosny o zone,..a rowniez ceni w swoim zyciu bardzo matke! Odczulam nieraz ,ze to matka bywala wazniejsza od zony( w wyniku klotni tesciowej-zona-nie wiedzac co sie dzieje,stawal po stronie matki).Przy awanturze domowej,gdzie tescie ja wywolali-maz nie "upominal ich".
Jest bardzo slabym psychicznie facetem. W zwiazku ja zarzadzam,kieruje,planuje.On slucha (jak powiedzial,bo kiedy padaly jego zdania,mi nigdy nic nie pasowalo-bo przeciez gadal bzdrury).
Przyzwyczail sie,ze ja zarzadzam on robi.
Jest jak dziecko,ktore trzeba prztulac.
Jest zlota raczka,umie mi w domu wszystko zrobic.Dobrze zarabia.
Musze zaznaczyc wazna rzecz.
Rowniez pracuje,wychowuje dzieci,pielegnuje dom i ogrod.MAz postepuje wg.listy zostawionej w domu smile

A teraz do setna.
Przez 5-6 lat bylam zaniedbana!.Maz nie adorowal mnie tak jak chcialam.Nie wychodzil ze mna na spacery. Seks byl raz w miesiacu,gdyz to ja" psulam humor mojemu mezowi,przez kolejna awanture-jako zarzadzajaca domem big_smile). Seks byl wtedy ,kiedy bylam mila i maz od razu nabieral ochoty.W lozku bylo pieknie kiedy maz mial ochote.Kiedy zona-nie zawsze.Nie ejstem brzydka kobieta,wrecz odwrotnie-bardzo atrakcyjna.
Dlugo walczylam o to,by mnie docenil,kochal,piescil.Duzo przeplakalam nocy. Bylam bardzo pod tym wzgl.nieszczesliwa.Wywolywalam klotnie,by zwrocil na mnie uwage....

W pewnym momencie zdalam sobie sprawe,ze mam tego dosc.Jestem mloda i nie bede zyla z facetem,tylko dlatego by mu podac cieply obiadek.Nie czulam milosci,wiec stwierdzilam,ze odchodze(zaczelam odchodzic jakies 3 lata temu).
MAz na moje odejscia znalazl srodek:...kwiaty,przeprosiny...poprawa....
Z czasem zaczyl sie szantaze :zegnal sie z dziecmi i wiecej nie chcial wracac,....chcial sie wieszac....TE szantaze trawaj juz od jakis 3 lat...
Z czasem przestalam reagowac na te szantaze i zlewalam je.

Wzielam sie psychicznie za siebie.Stwierdzilam,ze odchodze i koniec.
Facet zawiodl mnie kilkakrtonie...moje zaufanie rowniez.Nie wierze w zadne obietnice,poprawy...

Osttanimi czasy bylo najgorzej.Zaczal sobie wyobrazac,ze powodem mojej stanowczosci o rozwodzie jest inny facet.Zaczely mu wracac (tak mysle) glupie mysli jak to bylo w za czasow pierwszej zony i kryzysu.

Zaczely sie kontrole,pytania dlaczego sie "pizdze do pracy",dlaczego ubieram taka a taka bielzne,..dlaczego ,,dlaczego...Kontrolowal mnie.
Raz ubzdural sobie,ze nie ide do pracy (o 6 rano)...lecz jade do faceta.O 8 zaczal wydzwaniac do mojej pracy i pytac czy jestem tam.Byl juz lekko wypity. Siedzial w domu z 3 dzieci i pil az do moejgo powrotu.Wkurzylam sie totalnie...Zaczal mi grozic samobojstwem.LEkcewazylam to...Bylam wsciekla,ze dzieciom zaczal gadac,iz mama go nie kocha,....ze jest wypity i mam szybko wracac do domu......
Czesto po wypiciu nabluzgal mi...Zezaluje ze jest ze mna,....ze jestem zla..itd..itd...
Na drugi dzien przeoraszal na kolanach..obiecal poprawy.....
Zrozumial,ze mnie zaniedbal.....ale.....poprawy do dzis nie widzialam.

Zaczelo mnie to meczyc jak tez nie wierzylam w zadna jego porawe.Chcialam odejsc.
PEwnego wieczoru  chcial sie kochac.ja odmowilam i poszlam spac.Zaczal mnie nekac w nocy i wypytywac o innego..Moj brak odpowiedzi byl jednoznaczny dla niego-mam innego!!!
Wstal z lozka....i poszedl palic i pic....

wkoncu jak sie ocknelam by pojsc do WC....on ustawial drabine i sznur.MYslalam,ze by znowu mnie zaszantazowac.Na odchodne powiedzialam,mu,zeby zlazil i szedl spac,bo zachowuje sie jak dzieciak..On jako pijany byl bardziej agresywny,wiec staralam sie unikac wojny.Dzieci spaly.

Wracajac z WC....on wisial..
Szybko zaczelam go ratowac..Nie umialam podniesc..nie wiedialam gdzie sa moje sily,ktore zawsze mi towarzyszyly(mam 178 cm,szczupla,ale silna) ....wkoncu jakos z pomoca Boga udalo mi sie go z petli wypuscic. On wisial,nie kleczal.Jest ciezszy....
Reanimowalam!
Zaczal oddychac,wymiotowac..
W konsekwencji,.przyjechala karetka,policja...
Dziekuje Bogu tylko za jedno...ze zadne dziecko sie nie obudzilo i nic nie widzialo

Facet po 2 dniach wypuszcony jest z wariatkowa.
Lekarzom nie powiedzial,ze szantazowal mnie i pierwsza zone samobojtwem.
Prosil tylko o zwolnienie lekarkie z normlana pieczatka! Znowu egoistyczne podjescie

Teraz tak..
Maz sie zmienil,zaluje za to co zrobil,..wie co by stracil.Ochota na seks przyzsla ogromna.Ale,ale...ja wygarnelam mu dzis jakie konsekwencje by byly jego czynu. Zniszczylby mnie psychocznie od srodka.Zostawil z poczuciem winy.Nie mowie juz o traumnie dzieci.
Egoista!
Ja przed oczami nonc stop mam wisielca.Czuju zapach charakterystyczny z tamtego dnia.Totalny dol!
Boje sie wogole tego,ze po nastepnej jakies awanturze,...powiesi sie i dzieci to zobacza.Wtedy nie przezyje ja tego.Nie wierze,ze mnie kocha,albo to chora milosc z kontrolowaniem mnie,.(juz delikatnym).....Albo przyzwyczajenie.On nie umie beze mnie zyc i w ten spsob postepuje.

Nalegam na to by poszedl sie leczyc.W szpitalu zapewnial mnie ze pojdzie.Dzis? pojdzie jak bedzie potrzeba.
A wiecie co najlepsze. w dniu kiedy sie powiesil,...przepraszal za to co zrobil,....blagala o przebaczenie...na moje odchodne -pozegnanie zapytal"ale powiedz mi szczerze,ze mnie nie zdradzilas"...
Zatkalo mnie!!!


Moje pytanie..
Czy tacy ludzie moga to ponownie zrobic.?
Ten kto zalozyl raz petle wisielczy zrobi to ponownie?????
Demony nie opuscza go?
No i jak ze sprawa psychiczna?..on sie leczyc nie chce a egoista i tak pozostanie.

Sama tez nie wiem co czuje? Milosc?...przyzwyczajenie.?Wiem,ze gdyby faktycznie umarl,to bym cierpiala ogromnie,..wpadlabym w dol psychiczny...Te lata razem sedzone?????Ale jak zyje- mam uraz,zal.....nie wierze w jego prawdziwa milosc. Nagle ona sie pojawila?????
Sama nie wiem czy chce byc dalej z nim..Wolalalabym odejsc dla siebie i dzieci.

Dzieciach i  sa najwaznijesze.Musze tak zadbac,by on im krzywdy nie wyrzadzil-mam na mysli -ojciec trup!

MYsle,ze choc troche zrozumiale napisalam..Wybaczcie ze bledy!!!
Pomozcie mi.Jak wyglada to z Waszych doswiadczen?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Szantaz emocjonalny i proba samobojcza meza.

Bardzo Ci współczuję życie z takim człowiekiem może dać się we znaki.

Uświadom męża aby podjął leczenie psychiatryczne,w innym wypadku będziesz zmuszona odejść razem z dziećmi,bo nie chcesz żeby kiedykolwiek widziały ten sam widok,jak Ty tamtej nocy.

Wylew uczuć do Ciebie może być także poniekąd kierowany poczuciem winy męża,co nie oznacza że Cię nie kocha.Może zaczął doceniać to co mógł stracić.
To co on ma w głowie można się tylko domyślać,tylko od niego dowiesz się co tam na prawdę mu tam siedzi.

3

Odp: Szantaz emocjonalny i proba samobojcza meza.

Przede wszystkim i na pierwszym miejscu maz powinien odstawic alkohol.
Calkowicie i bez zadnego ale.

4 Ostatnio edytowany przez Jenka (2013-12-07 01:29:21)

Odp: Szantaz emocjonalny i proba samobojcza meza.

A się popłakałam co za człowiek w sumie mi go żal ale jednocześnie jest egocentrykiem, liczy się tylko jego uczucie.
Z jakiej jesteś miejscowości? bo mam kumpla psychiatrę może on pomoże jeśli nie dalej niż 80 km to może coś z tego wyjdzie smile

5

Odp: Szantaz emocjonalny i proba samobojcza meza.

dzieki za odpowiedzi.JUz myslalam,ze nikt nie zareaguje! big_smile

Co do postu,musze szerzej dalej opisac.

Moj maz wiem,ze bardzo mnie kocha i zaopewnia to caly czas.OBiecuje zmiany i poprawe.Ale niestety ja w to nie wierze...dlaczego?

OD 5-6 lat nie widzialam by o mnie zabiegal.Nie docenial. Nawet kiedy przez 2 tyg.szlam rano do pracy a na wieczor do drugiej,bedac totalnie zmeczona chcialam i blagalam o to bysmy wyszli na festyn. On  zgodzil sie,ale oczywiscie z tesciami. Totalnie nie bylo mi to w sosie,gdyz chcialam spedzic czas tylko razerm.CAly czas brakowalo mi jego,wspolnych chwil...
Kiedy doszliszlismy na miejsce,...leciala fajna muzyka,ktora jak sie okazalo tylko ja slyszalam i marzylam by "teraz mnie przytulil"...Okazalo sie,ze wolal pojsc szybko z ojcem wypic piwko a ja mialam zostac z matka i dziecmi na placu zabaw.Bardzo cierpialam.Nie moglam pojac,dlaczego znowu jego rodzice sa na pierwszym miejscu,dlaczego nie poczul takiej potrzeby bycia ze mna jak ja z nim.
To wydarzenie bardzo utkwilo mi w sercu dlatego opisuje!

Zreszta wszelkie wypady do restauracji,czy na spacer ja inicjowalam.
Na moje urodziny nie dostalam zadnego kwiatka.Tez mnie zabolalo.
Stwierdzilam nawet i zaproponowalam bysmy razem wyszli w weekend do restauracji swietowac wspolne urodziny.Szybko uwinelabym sie w pracy i czas bym znalazla....
Niestety-znowu zapomnial..

Pod wplywem wypicia alkoholu(piwka)...bedac na rauszu-potrawi byc bardzo niegrzeczny,...niemily,..wstretny...i hamowaty.Nie widzialam w takich syt.milosci.

I tak moglabym pisac.Cios za sciosem.
Moj M.jest starszy ode mnie o 11 lat. Ja mam 34.

Zreszta glownym tez powodem bylo to,ze nie poswiecal duzo czasu dzieciom.Po przyjsciu z pracy od razu szedl do psow,palil i pil piwko....Zadna wodka! Piwko!!!
Denerwowalo mnie to,ze nie moze usiasc z dziecmi,...ze mna......
No i potem ja sie czepialam..Wkurzalam,obrazalam....
Spal b.czesto na kanapie.Nie szedl do sypialni.Bo?.....zasiedzial sie przed TV...

Wkoncu postanowilam zakonczyc to...
Czesto mowilam o odejsciach a on uwazal,ze kwiatek,przeprosiny i obietnice "poprawy"..sprawia,ze zostane.
I zostawalam...

Ja zaczelam sie od niego odsuwac.Odpowiadaly mi ciche dni.Odpowiadalo mi,ze nie spi ze mna,ze nie wraca na czas do domu....Krotko-milosc we mnie sie wypalala.
Uprzedzalam meza o swoich uczuciach.On dobrze wiedzial co czuje..Powiedzialam mu 3 razy:ze jak nie zawalczysz o mnie-to mnie stracisz!!!!

Nie zareagowal.

Jak wkoncu wzielam sie za siebie i postanowilam,ze zakanczam to dla dobra dzieci,gdyz..wiecznie nieszczcesliwa matka,czy tez klotnie w domu nie wplywaja na dzieci dobrze.

Bywalo,ze maz pakowal sie.Mowil dzieciom,ze mama go juz nie kocha.
Zegnal sie z dziecmi.One plakaly....Potrafil zamknac drzwi i jechac na most z ktorego wysylal mi sms.."kocham Cie i dbaj o dzieci"....
Nie przesypialam nocy,..dzieci przytulalam i uswiadamialam ich,ze tata wroci,ze pojechal cos zalatwic......
i wracal!!!!!
Ale ja?..bylam strasznie wkurzona,ze serwuje dzieciom taki stres.Ze MIESZA JE W KLOTNIE;OBRACA PRZECIWKO MATCE..
Jak pislaam juz wczoraj.Kiedy wyszlam do pracy-potrafil w glowie takie bzury sobie poukladac,iz mam faceta na boku,ze teraz go zdradzam.....ze zaczal pic.Nie MYSLAL O DZIECIACH;BY IM SNIADANIE DAC;BY:::BY::BY:::..mysla tylko o tym co on czuje...

zreszta..wszystko wokol niego sie kreci.To co zrobil?..dla mnie jest niewybaczalne. On sam powiezdial mi,ze chcial mnie zaszantazowac,...nie chcial sie wieszac,ale..cos go pchnelo...sam nie wie jak to sie stalo....
Dla mnie:..to nie milosc..to egoizm.Chcial bym psychicznie siadla,chcial bym miala ogormne wyrzuty sumienia,..by rodzina mnie oskarzyla o wszystko....,dzieci obwinialy....a na swieta zaserwowal by moim dzieciom POGRZEB.
Ludzie to ochydne!
A co ja czuje?
Ja non stop widze wisielca,...zapach charakterystyczny u mojego M,...kiedy dziecko zaczyna chrzakac czy strasznie kaszlec..od razu slysze to co bylo "wtedy"...Jestem dzis znowu nerwowa,..chcialabym wyjsc z domu..ale.....znowu beda podjerzenia.
W nocy moje najmlodsze dziecko  obudzilo sie i wstalo w poszukiwaniu mamy(ja spalam ze starsza corka,ktora chciala bym ja przytulila)...Syn byl tez w pokoju...Rozmawilam  z nimi w nocy..i tak zasnelismy)..
JAk uslyszalam placz,..moja pierwsza reakcja-czy oby moj M nie wisi i czy corka go nie zobaczy...
Pierszy moj odruch-szybka kontrola!!!
Ludzie-katastrofa!!
MYsle,ze te uczucia pozostana jeszcze dlugo,ale tylko dlatego,ze nie wierze mezowi iz nie zrobi tego drugi raz...
Po przyjsciu ze szpitala,..przytula mnie,zalowal za wszytko,....chcial seksu,..Po 3 dniach-jest juz inny,ale chyba tylko dlatego,ze powiedzialam mu co czuje,...iz wisielca non stop widze...Nalegam by poszedl do lekarza,..do specjalnego szpitala,ktory pomaga takim jak on...On nie chce.Nie potrzebuje.Jakby nie akceptowal tego co mowie i czuje.
Powiedzialam mu,ze jak bedzie u glownego lekarza,by wszystko powiedzial,iz non stop mnie szantazowal jego samobojstwem.....Nie powiedzial.JAk pisalam,zalezalo mu,...by dostac odpowiednie zwolnienie lekarskie...

Chcialabym w poprawe wierzyc,ale nie umiem....Nie umiem.Nie wiem co dlaje robic. W kwietniu moj syn ma komunie a nie chce teraz odstawiac cyrkow z wyprowadzka...
Musze obserwowac Go i byc czujna a przede wszystkim ciagle pokazywac ze go kocham,by uspokoic Go od ew.proby samobojczej???!!!
Katastrofa jest to wszystko dla mnie,bo nie mam wewnetrzego spokoju.MYsle o dzieciach!!Boje sie o dzieci ....
Kurcze,mysle ze choc troche mnie rozumie co pisze...

Aaaaa musze Wam cos jeszcze napisac.

Wczoraj bylam na spotkaniu wigilijnym z pracy.
Chcialam sama jechac.
Rano poszlam do fryzjera by obciac wlosy,.. zafarbowalam je..MOj M od razu reagowal-po co,dlaczego?...nie potrzebujesz zmiany..
Potem pytanie co ubierasz?Wszystkie pytania byly grzecznie stawiane i delkatnie...bym niedostarzegla"kontroli".
powiedzialam,ze chcialabym w spodnicy,marynarce i kozakach i plaszczu...Widzialam po jego minie "ze mu to nie odpowiada"...wiec szybko dodalam,ze moglabym ubrac jeszcze spodnie.Oczywiscie to bylaby najlepsza opcja dla niego,ale.....stwierdzilam,ze NIE.Ubieram spodnice.
No i nastepne pytanie-jak chce jechac.Ze to on moze mnie zawiezc i odebrac.Ja stwierdzilam,ze jezeli ma ochote jechac 30 km w jedna strone (czyli 120 km ) by mnie zawiezc ,wrocic do domu i znowu przyjechac po mnie to czemu nie.Wiem,ze chcial sprawdzic mnie.PYtal kto bedzie,ilu facetow..

Podczas imprezki,..myslam sobie:...Wszystkie kobiety moga tutaj swobodnie sobie siedziec a ja boje sie cokolwiek zrobc- jak wykonanie telefonu iz zostaje dluzej,..ze przyjade z kolezanka.--bo to wiazaloby sie z podejrzeniami. Bylo to dla mnie bardzo przykre i przerazajace.Czulam sie okropnie uzalezniona,kontrolowana...

Wieczorem nie moglabym wyjsc do kumepli bo rowniez wiaze sie to ..z jego   brakiem zaufanie do mnie.
A musze zaznaczyc,ze nigdy nie dawalam powodow do zazdrosci.Moj M byl moim pierwszym i zawsze widzialam tylko jego...Nigdy innych.


Dodam na zakonczenie.
Teraz mam wolne w domu (wykorzystanie zaleglego urlopu)...moj M-nie wstaje teraz o 4.30 -jak to robil za czasow kiedy szlam do pracy..Nie ma jak wtedy mowil,....biegunek,..nie przespanych nocek...Dziwne.
A na moje haslo,ze niech mi powie gdzie ten moj kochanek...Nikt nie wydzwania,ja nie wydzwaniam,nie uciekam sie chowac by dzwonic..Odpowiedz byla:....przeciez moglam przewidziec ze jest na chorobowym...a z kochankiem jak bym chciala moglabym uporawiac seks rano a z nim wieczorem..

Szok...Pytam-myslisz,ze moglabym to zrobic????????????????? ja????????

Nic kochane...w kazdym razie ja pomalu mam dziwne mysli,uczucia..a zapach meza kojarzy mi sie z tamtymi wydarzeniami.Nie chce by mnie dotykal-bo sie boje.......nie wierze,nie wierze w jego zapewnienia,ze nie zrobi tego ponownie przy nastepnej klotni....Nie wierze....

Teraz pije malo,..ale mysle za miesiac wszytko wroci...
Teraz jest spokojny,grzeczny,...pomocny,ale....nie wierze ze to na stale..
MYsle,ze jak ktos tyle lat szantazowal,....nie zaszantazuje mnie ponownie.
O leczeniu nie ma mowy(tak mysle)..Gdyby chcial,poszedlby juz wczoraj po skierowanie...

On nie potrafi zyc sam,...nie akceptuje zmian,....dlatego pytam?..czy mam byc MAtka Teresa i posiwecac sie do konca zycia dla kogos,kto jest ze mna tylko dlatego,ze nie umie zyc sam???????
Gdyby mnie kochal,nie zrobilby tego co zrobil....Przede wszystkim nie szantazowal emocjonalnie..

Moje serce krwawi,....bo boje sie strasznie o dzieci.Nie mysle o sobie,ale...dzieciom chce zaoszczedzic nastepnych cyrkow!!!!!!

6

Odp: Szantaz emocjonalny i proba samobojcza meza.
MagiKa napisał/a:

Nie wiem co dlaje robic. W kwietniu moj syn ma komunie a nie chce teraz odstawiac cyrkow z wyprowadzka...

a wlasnie TERAZ jest najlepszy czas, masz przed soba trzy miesiace wszystkie potrzebne zmiany, i komunie spedzisz z dziecmi w spokoju.Nie zwlekaj, bo zawsze cos bedzie... swieta, urodziny, poczatek roku szkolnego,urlop, upaly, sniezyce,termin u kosmetyczki, fajny film w telewizji itp itd.:)))
I tak mina tygodnie a moze i lata sad
Bo kochac to miedzy innymi - pragnac szczescia dla ukochanej osoby i przede wszystkim nie krzywdzic !
A co innego jest POSIADAC..... wiadomo, miedzy kochaniem a posiadaniem jest znaczna roznica.   
Z tego co piszesz, twoj maz ciebie posiada. Klasyczna historia...aha,pije tylko piwo, a jak myslisz piwo to nie alkohol ?
nic dziwnego, wiadomo, alkoholizm zmienia osobowosc.
Trzeba szeroko otworzyc oczy , zeby zobaczyc GDZIE sie wszystko zaczyna. I tam naprawic, u zrodla, a nie na koncu.
Pozdrawiam.

7

Odp: Szantaz emocjonalny i proba samobojcza meza.

Na moje oko, to nigdy nie bedziesz mogla byc pewna ze on nie zrobi tego po raz kolejny i ciagle bedziesz zyla w stresie. Wiec najlepiej wziac dzieci i wyprowadzic sie kiedy to bedzie tylko mozliwe. Sama musisz cos zrobic, bo Twoj maz, tak jak piszesz, mysli tylko o sobie i swoich uczuciach, a w dodatku jest niezrownowazony emocjonalnie. Trwanie w takiej stresowej sytuacji tez nie jest chyba za dobre dla dzieci, bo one czuja, ze cos jest nie tak, nawet jesli starasz sie to ukryc. A co do niego, to nie da sie komus pomoc na sile. Mozes zrobic dla niego tyle, ile mozesz (polecic wizyte u psychiatry, leczenie, odstawienie alkoholu), a co on zrobi, to zrobi, nie na wszystko masz wplyw.

8

Odp: Szantaz emocjonalny i proba samobojcza meza.

Dobry duszkuForum- wiem,ze picie piwa to tez alkohilizm.Mialam na mysli piszac Tylko piwo,ze nie siega po wodke.
Tutaj w Niemczech piwo pije kazdy,babcie do obiadu,do kolacji.....nawet mozesz wypic szklanke piwa i wsiasc za kierownice.
Ja jestrem typowa Polka,ktora drazni to,iz ktos wypije piwo na pusty zoladek i nie widzi tego,ze juz zaczyna byc na rauszu.Wielkorotnie robilam sceny,ze M zaczyna pic piwko-bo czuje sie super,ma dobry humor,dobre plany....i zaczynal od 11.oo.
Nigdy mi sie nie staczal,ale....zaczynal byc bardzo "niegrzeczny" w stos.do mnie.

Na dzin dzisiejszy,czyli 4 dni po probie samobojczej...ograniczyl picie. Widze go caly czas trzezwego.
Nie rozmawia ze mna bo stalam sie ozielbla przez ostatnie 2 dni.

Jestem bardziej nerwowa i zestresowana tym wszystkim...

Do lekarza-jak pisalam-Sam nie chce isc.Pojdzie ,,..kiedys tam pojdzie...Ja ja wiem,ze NIE:

9

Odp: Szantaz emocjonalny i proba samobojcza meza.

Postaw mu ultimatum, powiedz ze jest problem i trzeba go rozwiazac, ze ma isc do lekarza...a jesli tego nie zrobi to bedziesz musiala sie wyprowadzic. Mysle, ze to jest dobry pomysl, bo w innym wypadku moga bardziej ucierpiec dzieci, no i oczywiscie Ty sama.

10

Odp: Szantaz emocjonalny i proba samobojcza meza.

Oczywiscie,ze juz uprzedzilam Go po samym powrocie od lekarza,gdzie staral sie dostac "dobre "zwolnienie lekarskie,..ze,..ze....jezeli dojdzie do nastepnej klotni a napewno dojdzie jak to w malzenstwie,.i.jezeli zacznie mnie znowu szantazowac smobojstwem,lub dostrzege rzeczy,ktore juz "znam" ..to,to..nawet nie bedzie wiedzial KIEDY-a...ja znikne,wyprowadcze sie i nie zobaczy mnie.

Wiem,ze pierwsza zona ,ktora chciala rowniez odejsc (z tym,ze do innego)...czytala list pozegnalny,w ktorym chcial by troszczyla sie o ich corke. Mi powiedzial,ze nie chcial sobie nic zrobic.Ona nie zareagowala wogole na te jego slowa.Nie wiem dlaczego.

O pierwsza corke wogole nie zabiegal,wrecz przeciwnie,kiedy byl podchmielony,..potrafil powiedziec,ze..."obys nigdy nie byla taka kurwa jak twoja matka"...-czy cos w tym stylu...
Mial tez do corki zal,ze oklamywala ojca,ukrywala przed nim fakt,ze matka sypiala z innym facetem w ich wlasnym domu...,ze widziala,jak matka lazila za reke z innym i pomimo to nic nie powiezdiala tacie. Poprostu znienawidzil ja za to...-delikatnie mowiac.
Na dzien dziesiejszy jestem pelna podziwu,ze nie kwapi by zazdwonic do pierwszej corki,nie teksni,nie martwi sie o nia ,po tym jak  przelamal sie i postanowil miec z nia kontakt...

Dla niego PONOC najwaznijesze sa nasze dzieci,...A dodam,ze to ja bardzo dlugo staralam sie by tamta corka przebaczyla tacie,by moj M mial z nia kontakt.W sumie dzieki mnie mieli okazje sie na nowo dogadac.

Coz-na dzien dziesiejszy On wogole do niej nie dzwoni-jedynie od swieta do swieta(urodziny,swieta BN,wielkanoc).

Pisze to ,by zobrazowac M jako czlowieka.

MYsle,ze pewnie gdybym rowniez i ja odeszla moglo by byc tak,ze zapomni i o moich dzieciach.Bedzie mial duzo zalu do mnie...bedzie myslal tylko o sobie i o tym jaka to mu krzywde wyrzadzilam.Wiem tez,ze znienawidzi mnie za wszystko...Wiec pytam-gdzie ta milosc'????
Zaproponowalam mu rowniez przed ta proba samobojcza,zebysmy sie rozstali w  zgodzie dla dzieci.Ja bym mu nie zrzedzila,ze tego a tego nie zrobil,ze pali,..pije piwko....Wychodzilibysmy razem z dziecmi na spacery,ale zyli osobno.Mozna tak zrobic i zyc-jak tylko sie chce dla dzieci....On od razu odparl,ze w zyciu,nie bedzie chcial miec ze mna dobrych relacji (mam na mysli po naszym ewent.rozstaniu),nie bedzie umial byc grzeczny i mily w sos.do mnie.

tyle

11

Odp: Szantaz emocjonalny i proba samobojcza meza.

Rozumiem Cie ze masz dylemat...ale to jest osoba toksyczna...a od takich osob najlepiej sie jest odciac. Ciezko jest w tej sytuacji znalezc najlepsze rozwiazanie, na pewno cokolwiek nie postanowisz, to beda tego zarowno plusy jak i minusy. Ale trzeba cos w ogole zrobic, bo jak bedziesz trwala w takim zwiazku to wykonczysz sie psychicznie. Przynajmniej ja to tak widze.
Moj biologiczny ojciec tez sie mna nie interesowal ani troche, ale alimenty musial placic, az do skonczenia przeze mnie studiow. Wychowal mnie obecny maz mojej mamy i z perspektywy czasu okazalo sie, ze w przeszlosci podjela sluszna decyzje, ze obydwie odseparowalysmy sie od niego.

12

Odp: Szantaz emocjonalny i proba samobojcza meza.

Witam!

Nie będę ukrywała,że przeczytałam tylko do połowy.Napiszę krótko-osobiście nie byłabym z takim facetem ani tydzień.Pozdrawiam!

13

Odp: Szantaz emocjonalny i proba samobojcza meza.

Twój mąż jest osobą chorą i złą. Może to wynika z wychowania, może z predyspozycji genetycznych, może po prostu z natury, ale to nie jest dobry człowiek i nigdy nim nie będzie, powinnaś się z tym pogodzić. On kocha tylko siebie. Ciebie ma w posiadaniu, nic poza tym. Ma jednocześnie zerowe jak i ogromne poczucie własnej wartości, nienawidzi siebie i uważa za pępek świata.

On się nie zmieni, nie zmienił się przez tyle lat, przez dzieci, przez rozwody, przez próby samobójcze, przez te wszystkie doświadczenia, bo jest po prostu złym draniem, który złamanego grosza by na Ciebie nie postawił gdybyś potrzebowała pomocy.

Nie jesteś mu nic winna, nie jesteś odpowiedzialna za jego życie. Jedyna Twoja wina to to, że dałaś się wmanewrować w ten związek, a dobrze wiedziałaś, że łatwy partner to nie jest (zaborczy względem byłej małżonki, miękki psychicznie).

Prawda jest okrutna bo i życie jest okrutne, ale albo będziesz miała dwie ofiary tej relacji albo jedną. Jeżeli chcesz do końca życia dać się szantażować baranowi to Twój wybór.

14

Odp: Szantaz emocjonalny i proba samobojcza meza.
Foxterier napisał/a:

Twój mąż jest osobą chorą i złą. Może to wynika z wychowania, może z predyspozycji genetycznych, może po prostu z natury, ale to nie jest dobry człowiek i nigdy nim nie będzie, powinnaś się z tym pogodzić. On kocha tylko siebie. Ciebie ma w posiadaniu, nic poza tym. Ma jednocześnie zerowe jak i ogromne poczucie własnej wartości, nienawidzi siebie i uważa za pępek świata.

On się nie zmieni, nie zmienił się przez tyle lat, przez dzieci, przez rozwody, przez próby samobójcze, przez te wszystkie doświadczenia, bo jest po prostu złym draniem, który złamanego grosza by na Ciebie nie postawił gdybyś potrzebowała pomocy.

Nie jesteś mu nic winna, nie jesteś odpowiedzialna za jego życie. Jedyna Twoja wina to to, że dałaś się wmanewrować w ten związek, a dobrze wiedziałaś, że łatwy partner to nie jest (zaborczy względem byłej małżonki, miękki psychicznie).

Prawda jest okrutna bo i życie jest okrutne, ale albo będziesz miała dwie ofiary tej relacji albo jedną. Jeżeli chcesz do końca życia dać się szantażować baranowi to Twój wybór.

Chyba lepiej bym tego nie ujeła.

15

Odp: Szantaz emocjonalny i proba samobojcza meza.

MagiKa, duzo piszesz , a to tez jakas mala forma terapii. Znajoma mowila na takie zwierzenia "wyrzyganie trucizny". Zgadzam sie. Czlowiek sie w jakis sposob oczyszcza.Ale na bardzo krotko,i to nie wystarcza.Trzeba do tego tez reflektowac, przede wszystkim wlasne zachowanie i postepowanie. No i starac sie nie przyjmowac wiecej trucizn.
Wydaje mi sie, ze Ty na razie nie chcesz wiele zmienic,mysle, ze chcesz tylko straszyc meza odejsciem, tak jak on straszy ciebie samobojstwem sad
Zabawa w straszenie... ?

16

Odp: Szantaz emocjonalny i proba samobojcza meza.

Dzieki za dosadne i szczere wypowiedzi.To musze czytac i potrzebuje!
Tak poprzez moje dluugie pisanie-jest mi lzej...Dzis jestem strasznie nerwowa i mam leki. M-robi swoja robote,czyli remont,...ja.?...mysle,mysle..czytam..

Musze wiedziec na 100% czy dobrze zrobie odchodzac.Chce tego i musze to zrobic.Wiem na 100%.
Jedynie targaja mna uczucia dzieci.One ojca kochaja,..i boje sie im serwowac rozwalenie rodziny.
Moj syn ma 8 lat u duzo obserwuje i mysli...Wiem,ze dojdzie do prawdy,bo juz zauwaza,ze boje sie samej spac i wole z nimi:D..To taki maly przyklad. Dis przy sniadaniu plakalam...-bo widze przed oczami wisielca.

Ja jestem osoba nerwowa ,stanowcza.Ciagne nasz wozek sama.M-robi wg moich polecen.

A siedze na tym forum,bo musze wiedziec czy tacy ludzie sie zmieniaja,czy to chwilowe?..jak to wyglada u innych.Zrozumcie.
Ciesze sie,ze dosadnie odpisala mi nerwuska.Po takich tekstach wiem co trzeba robic i wiem,ze na dobrej drodze jestem w podjeciu decyzji.

Nie chce dzieciom serwowac widoku wiszacego ojca(czego sie najbardziej obawiam)...,nie chce serwowac pogrzebu...

Jedynym obecnie moim problemem jest szkola dziecka.Chcialabym by spokojnie ukonczy l 3 klase i 4.Potem mozemy isc do Gimnazjum w innym miescie.Komunie tutaj odbyl,bo juz sa przygotowania.
Problem z domem.,Kupilismy go .Splacamy kredyt. Wlozylismy przez 4 lata duzo pracy i kasy.Ale ten problem lekko zlewam,gdzy uwazam,ze wazniejsza jest psychika dzieci...Ale jakby nie bylo musze uporac sie z tym faktem tez.

Co jeszcze?...decyzje o wyprowadzcze podjeme na wiosne.Teraz musze byc spokojna i niewywolywac wojen.
Na swieta wyjade do Polski do rodzicow...
Dzieki ze choc troche mnie czytacie i pomagacie..Bardzo potrzebuje prawdy o tym co moze mnie czekac...
Musze reagowac co juz od dawna wiem.
dzieki

17

Odp: Szantaz emocjonalny i proba samobojcza meza.

Pinkpiwonio-
ja meza nie szantazuje odejsciem.
Jezeli nie chce isc do lekarza to niech wie co sie z tym moze wiazac.Poza tym, chce miec 100% gwarancje,ze  dobrze bede robila.Jezeli nie chce sie leczyc -podejmuje osttaeczne kroki.
Poza tym..mieszkam w Niemczech i ludzie inaczej reaguja na takich jak w PL.
Dostalam od mojej szefowej,ktora zna z doswiadczenia i slyszenia takie przypaki,ze mam pokazac swoja milosc M,mam go obdarzyc wieksza uwaga,troska..i nalegac na leczenie w szpitalu. Tutaj mowia,ze osoba,ktora targnie sie na swoje zycie ma depresje,..jest chory i trzeba znalezc zrodlo tej przyczyny.
Dlatego tez borykalam sie miedzy jednym a drugim,...czy uciekac czy leczyc.
Jezeli moj M przyjal  do wiadmosci,ze odchodze w momencie kiedy nie bedzie sie leczyl...dla mnie to duza ulga.
Uprzedzilam,i musi miec swiadomosc tego co moze byc.

Nie jest latwo rozwalic malzenstwo,w ktorym bylo duzo pieknych chwil..,gdzie sa dzieci..To bardzo powazna decyzja i nie chop siup Nervusko...,bo trzeba sie zabezpieczyc,zaplanowac...
Co z tego ze spakuje walizki .....jak trzeba znalezc lokum,..zabezpieczyc sie finansowo...,miec przedszkole,szkole.... Nie moge egoistycznie nagle podjac decyzji.--musze pogadac z dziecmi....i nastawic ich psychicznie...na pewne zmiany.

Ja meza nie szantazuje.Dawlam kilkakrotnie szansy i trudno.....na tej rozmowie sie zakonczylo.

18

Odp: Szantaz emocjonalny i proba samobojcza meza.

Alez moja droga, ja NIGDZIE nie napisalam, ze szantazujesz meza odejsciem. Prosze mnie uwazniej czytac. Ja napisalam , ze wzajemnie sie straszycie. Ty jego, odejsciem- on ciebie, samobojstwem.
Jesli maz ma depresje, to oczywiscie powinien sie leczyc, a wpierw porzadnie zdiagnozowac.
A jesli chodzi o ciebie, mysle, ze jakakolwiek decyzje podejmiesz, 100% gwarancji, ze jest ona sluszna i prawidlowa to... utopia... wiadomo, zycie lubi sprawiac niespodzianki....
Przezylas szok , ktory moze zamienic sie w traume. Dlatego powinnas tez jak najpredzej zadbac o  siebie i wlasna psychike. Zburzyc trwa znacznie krocej niz zbudowac.   
A swoja droga, jak to jest mozliwe, ze czlowiek 4 dni po probie odebrania sobie zycia , zwleka z przyjeciem pomocy lekarskiej ?

19

Odp: Szantaz emocjonalny i proba samobojcza meza.

No wlasnie..jak to mozliwe,ze leczyc sie nie chce?
W szpitalu oszukal lekarzy i przedstawil swoj przypadek..jako.."nie wiem jak to sie stalo".."chcialem zonie pokazac jak ja kocham"..:)Doslownie tak powiedzial...Slyszalam to!!!
Ja glupia nie powiedzialam calej prawdy policji,bo bylam w totalnym szoku.Nie zdawalam sobie calej sprawy jak dzis.
W szpitalu opowiadal lekarzom,ze ..jak sie ocknal,po  sztucznym oddychaniu....prosil bym nie wzywala karetki,...ale "ona powiedziala,ze juz wezwala bo mnie kocha"..daltego "chcialem zyc"...

Obiecywal mi,ze pojdzie sie leczyc.Obiecywal to tez lekarce.Coz...na dzien dzisiejszy-zadna pomoc mu nie ejst potrzebna..Dla mnie to ewidentny koniec.

Dzis zachowuje sie spokojnie,jednak popija piwko za piwkiem i remontuje dom..

Dzieki dziewczyny za wszystkie porady.Ostatnie posty  wzmocnily mnie,przekonaly w tym co mam zrobic.

20

Odp: Szantaz emocjonalny i proba samobojcza meza.
Julia88 napisał/a:

Na moje oko, to nigdy nie bedziesz mogla byc pewna ze on nie zrobi tego po raz kolejny i ciagle bedziesz zyla w stresie. Wiec najlepiej wziac dzieci i wyprowadzic sie kiedy to bedzie tylko mozliwe. .

Po czym przyprowadzić dzieci na pogrzeb i wytłumaczyć im, że Ojciec wcale nie powiesił się dlatego, że Go zostawili, ale tylko po tym jak Go zostawili.

Julio88, wybacz, ale doradzasz zamianę życia w stresie na życie w poczuciu winy. MagiKa stara się izolować dzieci i nie wtajemniczać w całą sytuację, a Ty podajesz przepis na wciągnięcie ich całego życia w wir.

MagiKa, jest w Twojej opowieści wiele wątków.

Po pierwsze: nie tylko Mąż jest o Ciebie zazdrosny, ale także Ty o Niego, bo masz mu za złem kontakty z Jego rodzicami. On Ci odpłaca, jak umie.

Po drugie: czemu zaczęliście być razem? To bardzo ważne pytanie. Czy nie widziałaś, jaki jest, czy też był inny? Czy zbagatelizowałaś fakty, czy były one zakryte/ukryte?

Po trzecie: nie szantażował, ale ujawniał myśli samobójcze. Szantaż jest tworzeniem złudzenia, że się coś może zrobić. Ujawnianie myśli samobójczych to są stany samoświadomości, choć mogą one służyć manipulacji, czyli wywieraniu wpływu.

Po czwarte: nie akceptujecie się wzajemnie. Świadczy o tym Jego narzucanie Tobie, co masz robić i ubrać i takie same działania u Ciebie, gdy narzucasz mu zmianę. Brak akceptacji sprawia, że żyje się w piekle. Teraz napisze Ci jak ja rozumiem diabła. Diabeł to duch podziału. Jest tylko jeden sposób, aby go egzorcyzmować: miłość. Miłość tworzy jednie i tworzy zgodność, i daje wolność, wnosi pokój. Przeczytaj o niej w 13 rozdziale listu do Koryntian Pawła z Tarsu. Chyba nikt tego w tak niewielu słowach nie ujął trafniej. Diabeł tkwi w szczegółach, w fałszywych ideach, myślach złorzeczących, w aktach agresji, w przedmiotowym traktowaniu. To są szczegóły, ale przez nie wciska się w życie piekło. Co jest cechą ujawniającą niebo w Tobie? Uśmiech. Kiedy przed wyjściem do pracy ładnie ubrana podejdziesz do Męża i uśmiechniesz się, pocałujesz i powiesz: "Lubię Cię i nie przeżywaj tych swoich zazdrości, bo Ci to szkodzi. Lepiej poczekaj na mnie, bądź trzeźwy, żebyś mógł mi dać siebie, jak wrócę."

Po piąte: zmiana najwyraźniej manifestuje się w sposobie komunikacji. Gdy zmienisz słowa i zmienisz emocje, wtedy stworzysz nową rzeczywistość. Jesteśmy stwórcami swojego świata i mamy to podobieństwo do Stwórcy Wszechświata, że cokolwiek pomyslimy i wypowiemy, to się staje. Skąd w nas taka nieuważność, nie wiem, ale to przez nią otwieramy wszelkie puszki Pandory. A potem pozostaje już tylko nadzieja, na odzyskanie równowagi.

Po szóste: egoizm jest podstawą wszelkich pozytywnych uczuć. Twój Mąż za mało jest egoistą, skoro ma myśli samobójcze i próbę samobójczą za sobą. Egoista nie robi sobie krzywdy, a jak dobrze zrozumienie swój egoizm, to nie robi krzywdy innym, bo wie, że wtedy krzywdzi siebie. Boga nie możemy zabić inaczej jak tylko w sobie, a kiedy boskość w nas jest martwa, wtedy odczuwamy pustkę wewnętrzną i jest nam wszystko jedno. Egoizm trzeba odróżnić od egocentryzmu i egotyzmu, bo te w psychologii są wymieniane jako objawy chorób psychicznych.

Po siódme: myśli samobójcze biorą się z chemii mózgu. Dlatego w depresji trzeba brać środki farmakologiczne. Bez nich nasz mózg się zapada i chce się unicestwić. Mózg wcale sam z siebie nie jest na tyle mądry, aby kontrolował siebie. Myśli samobójcze biorą się z braku pewnych związków chemicznych, które potocznie nazywa się endorfinami. Ich produkcja ma miejsce wtedy, gdy czujemy się kochani, potrzebni, lubiani, szanowani, ważni. Człowiekowi żyjącemu zdrowo nie trzeba podawać leków, aby mu się chciało żyć. Czerpie radość z tego co robi. Jak mu tego brakuje, wtedy zaczyna pić, palić, ćpać, aby się znieczulić. To są sposoby na ratowanie siebie, ale nieskuteczne, bo to jest ucieczka przed problemem. Lubimy uciekać przed problemami, zamiast je rozwiązywać. Ty także chcesz uciec przed problemem, zamiast go rozwiązać. Chcesz uciec z dziećmi, tak samo jak On ucieka przed Wami w alkohol i śmierć.

Po siódme: zamiast walczyć z rodzicami Męża możesz z nimi nawiązać współpracę dla ratowania Waszej rodziny. Jest w Tobie siła charakteru. Użyj jej. Szukaj rozwiązań, które się nie narzucają jako pierwsze lepsze. Poszukaj głębiej. Poszukaj nie dla Niego, ale dla Was wszystkich, dla siebie i dla Waszych dzieci. To jest chwila, w której ważą się losy Waszych dzieci. Czy możesz pokonać swoją niechęć i wstręt, czy będziesz tylko Jemu mówić, co ma pokonać?

W wątku Miriamm znajdziesz link do opowieści pewnej młodej dziewczyny. Obejrzyj, posłuchaj. Napraw.

No to jeszcze kilka słów o słowie "naprawa". Pisałaś, że Twój Mąż jest "złotą rączką". Zadasz Mu pytanie, czy zdoła sam siebie naprawić? Nie Ty Jego, ale On sam siebie. Niech zamieni destrukcyjną zazdrość na konstruktywny egoizm. Naprawić, to zwrócić się w kierunku swojej prawej strony, prawej, czyli dobrej. Naprawić to odwrócić się od swojej lewej strony, ciemnej i złej. Dlatego muzułmanie i Żydzi piszą od strony prawej ku lewej, bo wszystko zaczynają od prawa. Kultura Zachodu też kiedyś zaczynała od prawa, ale po romantyzmie zaczynamy od uczuć, a uczucia są chwiejne i labilne, więc się wahamy, jak wahadło Foucaulta, z jednej skrajności w drugą.

21

Odp: Szantaz emocjonalny i proba samobojcza meza.

Dzieki za szybka odpowiedz.

Trzeba wziasc pod uwage,ze calego naszego zwiazku nie umiem opisac w kliku slowach.
Postaram sie odpowiedziec na zadane pytania.

Co do moim tesciow.
To sa ludzie ,ktorzy zawsze brali strone syna.Uzalali sie nad nim-jaki to biedny,bo musi tyle pracowac ,robic przy dzieciach,przy domie. Kiedy ich syn rozstal sie z 1 zona ,chcili by nie mial kontaktu z corka,..bo wkoncu pprzestal na nia placic.Bylam w szoku,ze tak matka doradzala synowi,bo ja bylam calkiem innego zdania. Dlatego tez zadbalam o to by mieli okazje spotkac sie po latach,porozmawiac...Corka wybaczyla ojcu ,dala szanse.Dzwonila na dzien ojca,urodziny.Moj M..z czasem jakos zapomnial o niej.Bedac nawet w miejscowsci,ktorej mieszka corka,nie potrafi do corki zajrzec,zapytac czy czegos nie potrzebuje.Ja tego osobiscie nie rozumiem i denerwuje mnie to,ze nie stara sie utrzymac kontaktu chociazby tez przez wzglad na nasze dzieci,ktore ciesza sie,ze maja starsza siostre.
Ostatnio pytaly M,kiedy odwiedza siostre.Odpowiedz byla-Nie wiem.
Co do tesciowej jeszcze.Ona zawsze uwazala,ze jestem nieodpowiednia,bo zarzadzam domem,"dyryguje" mezem.Ze chlopak nie ma spokoju.Stad te wojny jakie urzadzali mi pod moim dachem. Bylam zla na M,ze nie potrafil z nimi sam pogadac,ze nie potrafil sie wstawic po mojej stronie....tak jakby bal sie ich.
Kiedy zerwalam z tesciami kontakt na rok,...postanowilam,ze dla dobra syna i jego rodzicow powinni sie znowu widywac.Zaprosilam tesciow ponownie do siebie...
Coz...znowu to ja ucierpialam,bo tesciowa ukradkiem przed synem zrobila mi awanture,wyrzucila mi zale z przeszlosci...itd.Po czym jak wszedl do pokoju moj M..od razu stanal po stronie matki,ktora szybko sie uciszyla i siedziala.Wygladalo to tak,jakbym ja wojne wywolala...No i fakt faktem-maz z jego matka krzyczeli po mnie.Wpadlam w szal.....Dalej nie pisze. Znowu zaczelam zalagadzac sprawe..i....to ja przepraszalam za sytuacje w ktorej to chciano sklocic mnie i meza (bo przeciez maz byl dlugo na mnie wsciekly)....
Moja T-to klamliwa kobieta,ktora nie potrafi przznac sie synowi do niczego. Kiedy kazalam jej powiedziec mu prawde ,ze to ona na mnie wyskoczyla i zrobila mi afere-nie zrobila tego.Nie potrafila.Wtedy powiezdialam jej ze odchodze-bo faktycznie bylam informowac sie w sprawach rozowdu.
Dla mnie przykre bylo to,ze M-nie stanal w mojej obronie.Problemem nie byla ta starsza kobieta,ale reakcja meza.

A tak do tego:kiedy klocilam sie z M,tescie zawsze bylo na mnie zli.Nie znajac sprawy,-bylam to ja ta winna.

Przejdzimy dalej.
Czemu zaczelismy byc razem?
moj M.byl w trakcie rozlaki z 1 zona. Nie wiedzialam wowczas ze ma zone.Przedstawial sie jako kawaler. O tym,ze ja mial,dowiedzialam sie po 3 miesiacach,kiedy to pierwszy raz sie spotkalismy.Zakochalam sie.On tez.
Rozumielismy sie dobrze. Moi rodzice byli przeciwni temu zwiazkowi,wiec nas to bardziej wzmacnialo.
Wiedzialam o pierwszym liscie pozegnalnym kierowanym do pierwszej zony. Ale z czasem dowiedzialam sie,ze to byl blef,ze nie chcial tego zrobic. Pomimo to,zazywal tabletki na uspokojnie,popijal alkoholem..,w szpitalu nie potrafili mu zbic cisnienia....Reakcja na zdrade!

W naszym zwiazku nie zauwazalam iz postepuje egocentrycznie?
to byl moj pierwszy partner i jedyny.Zakochalam sie po uszy.Kiedy zaszlam w pierwsza ciaze,chcial,czy raczej wolalby bym ja usunela,bo...nie ma rozwodu,bo cos tam,,cos tam.....Nie umial stanac na wysokosci zadania.Ja?..coz..posluchalam Go,...bo jak mowil.Bylo to dla nas najlepszym rozwiazaniem.
Cierpialam dlugo,.zalowalam,plakalam...On?...nie pocieszal,...nie przytulal.MYslalam z czasem,ze moze tak reaguja nie ktorzy na ...?
Zaluje tego do konca zycia,..i nie rozumiem dlaczego On do tego dopuscil...
Z czasem wzielismy slub.Chcialam miec 3 dzieci i ktore bardzo,bardzo kocham...
w Miedzy czasie pojawiala sie byla zona!...chciala wrocic?..chciala sprawdzac?..obojetne!...Kiedy byla..moj M potrafil jej zadawac pytanie "dlaczego wybrala tamtego innego""....a ja siedzialam zza sciana i slyszalam.Bolalo mnie to wszystko...Odprowadzli ja nawet do auta...Zabraklo pocalunk na pozegnanie.Tak,w tych czasach bylam o nia zazdrosna,bo M nie zachowywal sie tak jak powinien. Wszedzie o niej gadal,..jaka mu krzywde zrobila....-a ja siedzialam obok.
a teraz dalej...
Maz zaczal mnie zaniedbywac,..spal na kanapie...co mnie denerwowalo.Seks byl wtedy kiedy on mial dobry humor..Bylam w rozterkach,..plakalam.W lozku kiedy lezalam nago-on nie reagowal,a klotni nie bylo.
bolalo mnie to wszystko.
Dochodzilo do klotni,ze nie zrobil tego a tego.Obiecywal wiele i bez skutku..Ja przychodzilam z pracy,zajmowalam sie dziecmi,domem.....i znowu wstawanie o 5...On-pracowal dluzej ,ale po przyjsciu palil,pil..i dzwonil do kumpli..Mial rewelacyjny humor,...Ja bylam dlugo wyrozumiala..Dluugo..
Nawet kolacje ktora przygotowalam-olal.Powiedzial,ze przyjdzie zaraz ale....jakos nie dotarl.

Chcialam odejsc,bo za duzo mojej energi pochlanial.Bylam nerwowa i krzyczlam na dzieci.Kiedy byl poza domem-bylam spokojna,siedzialam z dziecmi...rozmawialam z nimi.
Kiedy po raz pierwszy poszlam do urzedu w sprawie rozowdu,moj M szybko wyladowal w szopie,zamknal sie i pil..Poszedl sie wieszac.Zaczelam sie bac i wywalalam drzwi....

Kidy mialam dosc tych jego pozegnan z dziecmi,ktore plakaly,smsow-"kocham cie i dbaj o dzieci"...a on i tak wracal nad ranem....stwierdzilam,ze koniec.

To zaczl mnie podjerzewac o zdrady,facetow,kontrolowac.
Wtawal razem ze mna o 4.30(dzis spi spokojnie do 6).,..Raz nawet zauwazyl ze ide w spodnicy do pracy(mialam spodnie)...zaczal pic od 7 rano,...dzieciom sniadania nie dal....i wydzwanial do pracy bym wracala..bo pijany.Dzieciom kazal powiezdiec," przekaz mamie,ze ma natychmiast wracac bo tata pijany"..

Potem..kwiaty,przeprosiny..poprawa..zadba o mnie.
Tydzien pozniej...pakuje manele,siedzi sam...,nie pomaga dzieciom wzadaniach,nie idzie z nami na spacer.....pije....wygaduje mi,ze "jestem jego pomylka zyciowa",..ze mialo mnie nie byc,....ze w lozku jestem beznadziejna,ze kurwilam sie z facetami...itd..Nie reagowalam.
Na drugi dzien przepraza na kolanach....

Ja rozumiem zazdrosc,ale....przez ostatnie dni ona byla chora.Bez podstaw...
To juz w szpitalu na odchodzne-zapytal sie mnie czy obym nie zdradzila Go.

chodzi o to,ze ie mam zaufania,nie wierze w nic. Zalze mi tylko na dzieciach.

Przechodzac dalej do watku i pytan.
Nie akceptuje mnie-bo nawet kiedy powiedzialam:wychodze dzis do kolezanki (bo caly czas pracuje,dom dzieci...)na pogaduchy wypicie winka...
Reakcja:ale zabierasz z soba dzieci.
Kiedy w zartach powiedzialam,ze chcialabym sciac wlosy,czy odchudzic sie,..czy cos co poprawiloby moj nastuj-odpowiedz-ale ja tego nie potrzebuje.Dla mnie jest dobrze.
KWestia tego,ze nie mysli o mnie o moich potrzebach .

Co do bycia milym,wtedy partner jest tez mily.To ratunek
Ja nie umiem udawac emocji.Kiedy czuje  spokojjestem wesola,...kiedy widze,ze ktos jest fair w stos.do mnie-jestem bardzo dobra dla tego kogos...Kiedy ktos mnie zrani,naduzy zaufania-nie umiem sie usmiechac..Tak samo nie umiem sie kochac na zawolanie....Zamykam sie w sobie..To juz dziedziczne.Moja mama jest podobna.
Nie umiem nagle byc wesola,otworzyc sie,..po tym jak ktos mnie tak ranil przez wiele lat.A kiedy raz otworze,przekonam sie,ze moze warto...pare dni pozniej znowu jestem raniona.

Dla mnie ten ktos,kto chce popelnic smaobojstwo..to chcial bym to ja cierpiala,bym obarczala sie wina,.by dzieci obwinialy mnie za wszystko-rodzina....To jest milosc???
On przeciez chcial mnie nastraszyc!To jest milosc!!!!?????
Poza tym..obiecal ze pojdzie do psychologa i co?... poszedl po dobra piecztke na zwolnieniu lekarskim.

Rozmawialam dzis z M. Pyta sie co chce zrobic. Ja mu odparlam,,a co mam odpowiedziec?..jesli powiem rozwod-to zaraz mi bedzie wisial...!Widzialam po jego minie,....strach,...znowu to samo co kiedys...Musialam szybko zmienic gadanie...
Chcialabym wieczorem wyjechac do jednego dzidka,ktory czeka na moja pomoc.Boje sie!...
W nocy tez sie boje spac....MYsle o wisielcu,...duchach,....czy czasem M nie wisi,......okropne uczucie.

Chcialabym bysmy sie rozeszli w  zgodzie .Bylabmy spokojniejsza...dla tych dzieci....On chyba tego nie zaakceptuje!

22

Odp: Szantaz emocjonalny i proba samobojcza meza.

Chcialabym jeszcze dodac,...ze..chcialabym wierzyc w to,ze M sie zmieni,ze to co mowi sprawdzi sie,..ze ta jego zmiania bedzie....itd..itd. Chcialabym przez wzglad na dzieci,ktore musza miec dom.
Co bedzie jak wnowu zaufam??.oddam  siebie w poprawe calego zwiazku? A po 2 latach znowu bedzie krach?..

Nie wierze w zadne zmiany.Uwazam,ze M tak mowi,bo sie boi samotnosci,zmian...
Powinnam sie wyprowadzic i wiem to na 100%,ale.....mam dzieci.....i msuze podjac rozsadne decyzje.

MojM powiedzial mi,czy ja chce go zamknac w wariatkowie?.a chcialabym by poszedl sie leczyc.On nie pojdzie...
Jezeli obiecuje mi,ze nie popelni smaobojstwa,to przeciez po moim odejsciu powienien miec ze mna dobre relacje.Dzieci ojca....Tak???
Boze pomoz mi!!!!

23

Odp: Szantaz emocjonalny i proba samobojcza meza.

Zadalam pytanie mezowi,co by zrobil,gdyby... wiedzial ze wiszac,musi wroci do niekochajacej zony(nie patrzac na otocze,traume zony i bliskich)...
Czy korzysta z dodatkowej szansy na zycie  czy nie chce wracac. Bo ciagle mi powtarza,ze ratujac Go mowilam,ze go kocham...a teraz?

Odpowiedzi nie bylo.Nie chce mi powiedziec.
Dla mnie to jest jednoznaczne..Nie mysli o dzieciach i nie chce zyc chociazby dla niech...Nie prosilby Boga na kolanach,ze dla dzieci chce byc....
Takiej odpowiedzi nie bylo...

Przykro mi..

24

Odp: Szantaz emocjonalny i proba samobojcza meza.
MagiKa napisał/a:

Jezeli obiecuje mi,ze nie popelni smaobojstwa,to przeciez po moim odejsciu powienien miec ze mna dobre relacje.Dzieci ojca....Tak???
Boze pomoz mi!!!!

taka osoba jak Twój mąż, może się zmienić ale pod jednym warunkiem, że pójdzie się leczyć. Zrozumie swoje motywy czemu w taki głupi, durny, toksyczny sposób szantażuje Ciebie.
Pytasz się czy będzie można tak funkcjonować, nie wiem czy wyobrażasz, że to może być normalne strach czy on znowu tego nie powtórzy.
Rozumiem Cię o tyle, że kiedys również byłam z partnerem, który mówił mi, że on już podjął decyzję, że chce się zabić. Co prawda było to kilka lat temu, ale pamiętam jakie to było obezwładniające uczucie, takiej ogromnej niemocy....

Pomysl też o dzieciach czy chcesz je poswięcać one wyczuwają napiętą atmosferę, Twój strach czy on ponownie się nie powiesi, a jego strach czy to nie odejdziesz....

wiem, że sytuacja jest trudna, natomiast czasem warto pomysleć co będzie dobre dla Ciebie bo skoro Ty nie zadbasz o siebie to kto lepiej zrobi?

25 Ostatnio edytowany przez nerwuska23 (2013-12-26 11:37:32)

Odp: Szantaz emocjonalny i proba samobojcza meza.

Dla mnie osoba,która chce sobie odebrać życie,nie informuje o tym innych,nie robi z tego sensacji -tak zazwyczaj zachowują się mięczaki,i ludzie którzy dużo gadają,a wiedzą że i tak niczego sobie nie zrobią

Ostatnio słyszałam o facecie,który przed połknięciem tabletek wszystkich poinformował i podał adres pod którym jest.Po co? -aby zdążyli wszyscy na czas,a ten tylko chciał zwrócić na siebie uwagę.Takie osoby,są po prostu "chore" a co gorsze znęcają się psychicznie nad swoimi bliskimi..Nigdy w życiu nie miałabym wyrzutów sumienia.gdyby ktoś mnie SZANTAŻOWAŁ ze sobie coś zrobi.Tyle w temacie.

26

Odp: Szantaz emocjonalny i proba samobojcza meza.

Dlatego odchodze!.....i jestem juz w 100% tego pewna . Facet moj wyjechal a ja za nim wogle nie tesknie!...
Miloc sie skonczyla.
Pora zaczac zycie na nowo....
Dzieci maja juz terminy u psychologa dzieciego,ktory przygotuje je lepiej niz matka na pstre wydarzenia!
dziekuje za rady,..przepraszam za...?....dobrze ze jest forum,na ktorym mozna zale wyrzucic!...

Potrzebowalam czasu....!  a uwierzcie -bylam w szoku!
Dziekuje Wam

Posty [ 27 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » Szantaz emocjonalny i proba samobojcza meza.

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024