Byłam w związku przez rok. Dwa razy chciałam zerwać, jednak mimo to doszliśmy do tego momentu. Bardzo go kocham, on mnie też (nie wiem w jakim stopniu). Ostatnio bardzo często zaczęliśmy się kłócić o głupoty, ale gdy 3 razy w tygodniu były kłótnie, to w końcu doszliśmy do wniosku, że trzeba zrobić przerwę i po kilku dniach zdecydujemy co dalej. Do przerwy jednak nie doszło, ale o tym zaraz. Jest jeden problem, otóż mój były facet co tydzień kiedyś jeździł z kolegami na męskie spotkania, po których szli na imprezę. On podobno nie tańczył z dziewczynami, wręcz je olewał, tylko tańczył z kolegami. Zawsze proponował mi czy chcę z nim jechać i ja zawsze mówiłam, że nie, no bo wiedziałam, że jak ja nieraz lubię się spotkać z koleżankami, to jemu też dam wolną rękę - zresztą ufałam mu. Pewnego razu jednak zapytał się mnie ponownie czy chcę z nim jechać tam do jego kolegów, na imprezę itd. Ja pomyślałam sobie w tamtym momencie, że w sumie czemu nie? no i zgodziłam się. Ten wtedy zaczął wymyślać różne rzeczy, że on chcę ze swoimi kolegami się spotkać itd. w skrócie to: nie chce mnie tam. Od tego zaczęła się kłótnia i obraziłam się, no bo jak to: po co się pyta skoro mnie nie chce? Z grzeczności czy z jakiego powodu? Od tamtej pory zaczęły się kłótnie o każde takie jego wypady z kolegami. Oczywiście, że pozwalałam mu jechać, ale coraz to częściej zaczęły się o to kłótnie, więc i on powoli przestawał tam jeździć. Pewnego razu zaproponował żebym ja z nim jechała tam do jego kolegów, przenocujemy tam, zabawimy się i to już tak całkiem poważnie. Ja się zgodziłam, ale nie mogliśmy wtedy jechać, bo on musiał iść jednak do pracy w ten dzień. No nic, trudno, następnym razem pojedziemy. Do tego następnego razu nie doszło, bo gdy wiedział, że jednak nie musi iść do pracy, to dalej uświadamiał mi, że on mnie tam nie chce. Chce być sam z kolegami itd. To nic, że go rzadko widzę przez pracę, w ciągu tygodnia 1h albo 30 min. dwa razy. No więc przez to, że dalej mnie nie chciał żebym z nim pojechała (mimo, że wcześniej już tak na poważnie chciał) zaczęły się awantury i dlatego chcieliśmy przerwy. On mówił, że nie będzie jechać na imprezę (na tą, na którą dalej mnie nie chciał mimo, że proponował), że nie chce mu się. Zostanie w domu. Jednak w tym samym dniu kiedy zrobiliśmy sobie przerwę, ja dowiedziałam się, że on jak mi mówił zawsze, że nie jedzie na imprezę tylko siedzi w domu albo jedzie podwieźć znajomych do innej miejscowości, to tak naprawdę jedzie na imprezę o którą się kłóciliśmy, czyli, że mnie okłamywał! Ja w związku z tym, że nieustannie były kłótnie w naszym związku, chcieliśmy przerwy i jeszcze w dodatku teraz dowiedziałam się o jego kłamstwach, powiedziałam KONIEC i zerwałam. Ten zaczął mnie przepraszać, że to tylko jeden wybryk (w sensie, że tylko na jednej imprezie był), że nigdy mnie nie okłamywał, że ja go zamykam w klatce, nigdy nie tańczył z dziewczynami, że bał się, że zerwę z nim jak się dowiem o tym no bo już wcześniej były kłótnie i myśleliśmy nad przerwą itd. Ale przecież on był na kilku imprezach o których ja nie wiedziałam, wykorzystał szansę i pojechał. Ja mimo to nie odpuściłam i zerwałam. Następnego dnia po zerwaniu i w dniu kiedy miał jechać z kolegami (ale później tak jak pisałam to PODOBNO zrezygnował bo się z nim dalej kłóciłam o to kiedy jeszcze byłam w związku), ja pomyślałam sobie, że wezmę swoich znajomych (facetów) i pojadę tam gdzie on zawsze imprezuje. Byłam wściekła, czułam nienawiść. Co się okazało? On tam już był i tańczył z kolegami, czyli dalej kłamał, a jak mnie zobaczył, że tańczę z facetem to taki mega zaskoczony był i jednocześnie wściekły.
Teraz tak. Ja nie wiem co ja mam robić. Czy ja przesadzam? Czy ja naprawdę zamykałam go w klatce? Z nim tylko na samym początku związku chodziłam na imprezy, a po tym nie byłam na ani jednej, bo on woli z kolegami. Czy powinnam go za coś przeprosić? Zaczęłam się nad tym zastanawiać, gdy sobie uświadomiłam jak bardzo mi na nim zależy, ale czy jemu na mnie zależy? Mówi, że tak, ale nie wiem czy to dalej nie jest kłamstwo. Czy dobrze postąpiłam? Kobietki i faceci pomóżcie mi, pytajcie o co chcecie.