Cześć Dziewczyny! Przyznam szczerze, że to mój pierwszy w życiu raz kiedy piszę na jakimkolwiek forum, ale chyba jestem tak zdesperowana, że potrzebuję Waszej jakiejkolwiek rady. Przejdę od razu do sytuacji.
Może jakieś dwa miesiące temu poznałam chłopaka na pewnym portalu internetowym, pisaliśmy ze sobą codziennie, wreszcie umówiliśmy się na spotkanie. To on przyjechał do mnie. (Mieszka niedaleko mojego miasta) Pierwsze spotkanie było cudowne, od razu mi się spodobał, myślę, że ja jemu też. Spędziliśmy ze sobą cały dzień, poruszaliśmy wiele tematów, nie chcieliśmy się prawie rozstać tamtego dnia. Później po spotkaniu zadzwonił i umówiliśmy się, że przyjedzie również za tydzień. Drugie spotkanie było jeszcze lepsze, bardzo między nami zaiskrzyło, w końcu nie wytrzymał i złapał mnie za rękę. Przyznam, że naprawdę wtedy już chyba "mnie wzięło" porządnie, od tego spotkania myślałam już o nim codziennie, byłam przeszczęśliwa, nie mogłam się nacieszyć tym, że wreszcie spotkałam kogoś kto odpowiada mi w stu procentach. Chodzi tu głównie o zasady jakimi on kieruje się w życiu, są całkowicie podobne do moich. No i dodam, że zarówno jemu jak i mnie zależy na tym by stworzyć poważny związek. Przez kolejny tydzień po drugim spotkaniu było wspaniale, utrzymywaliśmy kontakt, zaproponował mi trzecie spotkanie. No i na tym trzecim to już była w ogóle bajka, spędziliśmy romantyczny dzień, widać było, że on się zauroczył, ja też. Siedzieliśmy przytuleni i rozmawialiśmy, aż w końcu przyszło się pożegnać- no i tu właśnie zaczyna się mój "problem"... Na pożegnanie wymieniliśmy parę słów i on chciał mnie pocałować, zbliżył do mnie twarz i czekał aż go pocałuję- i wtedy wszystko zepsułam. Zamiast to zrobić, to ja chyba trochę się onieśmieliłam i czekałam aż to on zrobi ten krok. To chyba trwało kilka sekund, ale odsunął się i powiedział "no dobrze", pocałował mnie w policzek, podziękował za spotkanie i powiedział, że było super jak zwykle. Ja go poprosiłam żeby dał znać jak dotrze do siebie do domu. Pożegnaliśmy się i dostałam chłodnego smsa z informacją o tym, że dojechał. I na tym koniec. Nie odzywa się od trzech dni, chyba wszystko zepsułam... Wiem, że pewnie poczuł się strasznie niezręcznie, nawet nie chcę sobie tego wyobrażać, ale nie miałam takiego zamiaru, nie chciałam żeby tak to wyszło.... Mogłybyście mi doradzić, co powinnam zrobić? Czy to się jeszcze da jakoś odkręcić? Czy już wszystko stracone? Załamałam się. Naprawdę strasznie mi na tej relacji zależało i zależy nadal...Nawet nie wiem co mu napisać, bo wydaje mi się, że teraz wszystko będzie brzmiało głupio..