Mnóstwo jest takich przypadków, że ktoś się przeprowadza do innego miasta i nie ma bratniej duszy- przyjaciółki(koleżanki) z którą po prostu można poczuć się dobrze, która nawet nieświadomie poprawia Ci humor. Jestem jedną z tych osób, nie wiem czy chciałabym się spotykać gadać o tym co mnie boli i przytłacza. Na początek myślę, że fajnie byłoby wyskoczyć na siłownie, posiedzieć na plaży, czy wybrać się na zakupy. Pośmiać się z głupot
Może wspólnie zapisać się na jakieś zajęcia sportowe które pozwalają na poznanie nowych cudownych ludzi. Może to właśnie jesteś Ty? Próba nic nie kosztuje a może się okazać bardzo fajną przygodą.
Mieszkam w Gdyni.