Jestem w 100% pewna, że tylko przy nim mogę być szczęśliwa! - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Jestem w 100% pewna, że tylko przy nim mogę być szczęśliwa!

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 21 ]

Temat: Jestem w 100% pewna, że tylko przy nim mogę być szczęśliwa!

Cześć WSZYSTKIM.

Wierzycie w prawdziwą miłość, w przeznaczenie?.... Doświadczyliście kiedyś takiego uczucia w którym jesteście na 100% pewni, że to jest miłość Waszego życia, że to Wasza druga połówka, ktoś na kogo czekałyście całe życie, ktoś bez kogo nie możecie już żyć? Ktoś kto zupełnie odmienił Wasze życie. Nauczył kochać, żyć pełnią życia. Ktoś z kim moglibyście góry przenosić.

Jakiś czas temu zerwałam z facetem i nie mogę sobie z tym poradzić. Czuje, że straciłam miłość życia, że już nigdy nic podobnego mnie nie spotka. Od tego czasu spotkałam się z kilkoma mężczyznami ale za każdym razem kończyło się tak samo, moim wielkim rozczarowaniem i coraz większym żalem. Nie chce nikogo krzywdzić dlaczego od razu się wycofywałam, bo i tak wiem, że nic z tego, tak bardzo tęsknie za tamtym. Próbowałam sobie wmówić, że nie tęsknie, że już się wyleczyłam z miłości. Ale tak nie jest, jest przeciwnie z dnia na dzień coraz bardziej go kocham, uświadamiam sobie ile on naprawdę dla mnie znaczył, ile nadal znaczy odkrywam każdego dnia.
Terapia, grupa wsparcia, wszystko na nic. Bo ja nadal go kocham. To było takie mydlenie oczu, narzucanie co mam czuć, myśleć. Wszędzie czuje się obco, nic mnie nie cieszy, mam stany depresyjne, lękowe. Czuje się samotna. Jestem zła na tych ludzi którzy może i chcieli dla mnie dobrze, ale zrobili mi krzywdę, próbując mi go wyperswadować.

PRZYZNAJE SIĘ TERAZ SAMA PRZED SOBĄ:
,,NIE MARZĘ O NICZYM INNYM TYLKO O TYM, ŻEBYŚMY DO SIEBIE  WRÓCILI POTRZEBUJE GO, KOCHAM GO, WIERZE, ŻE MAMY SZANSE BYĆ SZCZĘŚLIWI. NIGDY NIE PRZESTAŁAM GO KOCHAĆ, NIGDY NIE WYRZUCIŁAM GO Z SERCA, CAŁY CZAS O NIM MYŚLĘ, PODŚWIADOMIE CAŁY CZAS BYŁAM PRZEKONANA ŻE NASZ CZAS SIĘ NIE SKOŃCZYŁ, ŻE MY JESZCZE DO SIEBIE WRÓCIMY, I CAŁY CZAS MAM TAKA NADZIEJĘ''

Postanowiłam wreszcie przestać się sama katować i wymuszać na sobie rzeczy których tak naprawdę nie chce. Nie uważam, że terapia poszła na marne, bo uświadomiła mi właśnie czego naprawdę chce. To, że może to ma odwrotny skutek niż inni by chcieli, cóż. Ja jestem wdzięczna za okazaną pomoc wsparcie. Ale przecież nie mogę z wdzięczności być nieszczęśliwa i robić to co jest założeniem. Mam nadzieję, że większość osób które faktycznie dobrze mi życzą, zaakceptuje moje decyzje i wesprze mnie w nich. To mi wystarczy.
Jakiś czas temu, szukałam wszędzie pocieszenia, szukałam informacji jak sobie radzić. Znalazłam też to forum, przeczytałam kilka tematów odnośnie ''leczenia się z miłości'' nic nie pisałam, bo co ja mogę komuś doradzić czy wesprzeć jak ja sama sobie nie radziłam.

Gdy dowiedziałam się, że on się o mnie wypytuje, przeczytam od niego wiadomość. Standardowo miałam nie odpisywać ignorować.
Co ponoć jest złotym środkiem, nie dla mnie. Postanowiłam wreszcie zerwać te kajdany postąpić wbrew wszystkiemu i wszystkim, zrobić wręczcie to na co od początku mam ochotę. Odpisać.
Wiecie kiedy nastąpił u mnie przełom? Kiedy uświadomiłam sobie, że chcę i  mogę to zrobić.
Jeszcze nie jest za późno, w końcu obydwoje żyjemy, nie jesteśmy jeszcze bardzo starzy, tak naprawdę żadne z nas nie jest w poważnym związku, jesteśmy ludźmi wolnymi. Jakby mi kamień spadł z serca. Odpisałam, że jeżeli to nadal aktualne, to gdzie i kiedy. Na razie on jest na drugim końcu świata, ale już wraca niedługo. Wiem na pewno, że chce się spotkać i spróbować dać nam szanse.

Ale mam mętlik w głowie, zastanawiam się co powiedzieć, co usłyszę. Jak to będzie w praktyce w przyszłości. Chce się kogoś poradzić, bo na razie grupie wsparcia się nie przyznam, psychoterapeutce też nie, bo domyślam się ich reakcji. Przerabiałam to, ile razy można....
Może ktoś był w podobnej sytuacji zechce się podzielić doświadczeniem?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Jestem w 100% pewna, że tylko przy nim mogę być szczęśliwa!

Sprawa podstawowa: dlaczego sie rozstaliscie i czy ten czynnik jest ciagle obecny?

3

Odp: Jestem w 100% pewna, że tylko przy nim mogę być szczęśliwa!

O co się rozstaliśmy? Hmmm powodów było kilka. Po pierwsze na początku mnie okłamał że jest po rozwodzie, a jeszcze nie był. Jemu się wydawało, że załatwi to szybko i kameralnie. Ale się nie udało. Niby byli w separacji ale tamta kobieta zaczęła kombinować, nie chciała dać rozwodu. Ja mu znów się nie przyznałam, że miałam nerwicę lękową, depresje, że to świeża sprawa.
Dowiedziałam się kilku rzeczy, których na tamtą chwile nie wiem czy byłabym gotowa stawiać czoła.  Ja wtedy jeszcze nie stanęłam solidnie na nogi po rozwodzie. Brakło mi sił żeby go wspierać. No i tak jakoś wyszło, że zerwaliśmy.  Miałam załamanie nerwowe, leczyłam depresje. Oczywiście był moment wmawiania sobie że to dobrze zrobiłam, grupa wsparcia. Bo tak właściwie to sama przed sobą przyznaje, że od początku żałowałam, że to się tak potoczyło. Miałam ogromne poczucie pustki i niespełniania.

Ale teraz sprawy wyglądają inaczej. Bo on jest już oficjalnie rozwodnikiem.
Ja poukładałam swoje życie po rozwodzie. Uporządkowałam wszystkie sprawy.
I w sumie nadal chcemy razem być.

4

Odp: Jestem w 100% pewna, że tylko przy nim mogę być szczęśliwa!

Mamy dwoje dorosłych ludzi którzy chcą razem być. Są po rozwodach, czyli są wolni, mogą decydować.

I TY twierdzisz, że masz problem? Zastanów się nad faktami...
Wg mnie nie masz problemu, tylko sobie go tworzysz.

Przykład? Miłość twojego życia Cię okłamał. Ty tego nie akceptujesz. Wniosek? Nie kochasz go tylko swoje wymagania i marzenia, bo inaczej byś go odrzuciła (bo np. nie był po rozwodzie formalnie, czli nie gwarantował, że twoje EGO będzie szczęsliwe).

NIE MARZĘ O NICZYM INNYM TYLKO O TYM, ŻEBYŚMY DO SIEBIE  WRÓCILI POTRZEBUJE GO, KOCHAM GO, WIERZE, ŻE MAMY SZANSE BYĆ SZCZĘŚLIWI.

Prawdą jest, że potrzebujesz go i otym marzysz. Nie wiem czy go kochasz... Nie wierzę, że macie szanse razem być szczęśliwi.

5

Odp: Jestem w 100% pewna, że tylko przy nim mogę być szczęśliwa!

To nie jest tak, że to chwilowe uczucie, że zauroczenie, my znamy się już ponad 2 lata.
Teraz minął prawie rok odkąd zerwaliśmy Także to nie jest świeża sprawa, emocja chwili. Mam wrażenie, że po prostu do tego dorosłam. Sama doszłam do tego momentu, że jestem ze sobą naprawdę szczera.
Jakby mi ktoś moje życie oddał znów we władanie...
Nie wiem jak wyglądają takie spotkania po takiej próbie czasu, jakie słowa są odpowiednie.
Teraz jak o tym myślę znów wszystko wróciło, wspomnienia, uczucia. Ale, jejku jak się ciesze, że już nie muszę na siłę tych myśli przeganiać, walczyć sama ze sobą. One mogą wracać, mogę sobie od nowa przypominać. I najważniejsze mieć poczucie, ze to nie jest koniec, ze jest coś dalej, ze czeka nas jakaś przyszłość.

6 Ostatnio edytowany przez Loretta78 (2016-05-13 11:35:27)

Odp: Jestem w 100% pewna, że tylko przy nim mogę być szczęśliwa!

Ok wiem na początku brakło szczerości. Sprawy się skomplikowały.
Ale teraz nauczyliśmy się na błędach. A miłość przetrwała, bo próbowałam bez niego sobie życie ułożyć i to było jak ciągle mi czegoś brakowało. On też zaczął szukać ze mną kontaktu.
Nie jest tak, że już wiem na pewno, że będziemy żyli długo i szczeliwie.
Ale chce spróbować, po prostu nie daruje sobie jeżeli nie dam nam szansy.
Wiem,ze nie będzie łatwo, alei tak spróbujemy. Jeżeli to nadal aktualne dam mu szanse. To już pewne. Bardziej szukam porady, co mogłabym zrobić, żeby dobrze zacząć, od czego teraz powinniśmy zacząć.
Nie jest tak, że ja tylko wierzę i marze, ze to się ułoży.
Mam obawy. Analizowałam tę sytuacje już dokładnie. Za i przeciw.Ale tak naprawdę nic nie tracę, a wiele mogę zyskać.
Nie jest tak, że go nie znam, bo byliśmy razem. Znamy swoje słabe strony. Dużo rozmawialiśmy.
Zdaje sobie sprawę z tego, ze jest znaczna różnica wieku, że mamy już jakiś bagaż doświadczeń, swoje przyzwyczajenia, że będziemy musieli się dotrzeć. Różnie to może być.
Ale przynajmniej chce się z tym zmierzyć. Jeżeli naprawdę jesteśmy sobie pisani, to się nam uda przejść przez wszystko. Jeżeli nie, przynajmniej nie będę sobie do końca życia wyrzucała że zmarnowałam szanse na miłość

7

Odp: Jestem w 100% pewna, że tylko przy nim mogę być szczęśliwa!

To nie jest milosc tylko obsesja, uzaleznienie. Taki emocjonalny narkotyk, ktory wprawial cie w euforie i twoj mozg go nadal pragnie.

Milosc, taka prawdziwa, polega na ofiarowaniu siebie drugiej osobie - a nie na "ja chce, ja potrzebuje, ja bez niego nie moge!"

Nie jest tak? Gdyby zamiast faceta podstawic amfetamine moglabys na glodzie wolac tak samo - wszystko mozna by odniesc do amfy.


Nie potrzebujesz swojej amfy. Potrzebujesz odwyku.

8

Odp: Jestem w 100% pewna, że tylko przy nim mogę być szczęśliwa!

Jak najprościej zacząć? Zapomnieć o problemach przez które się rozstaliście - bo to już za wami i nie stoją one już na przeszkodzie. Zacznijcie od "zera", powolutku i jeżeli oboje chcecie i nic wam na przeszkodzie nie stoi to spróbujcie smile

9 Ostatnio edytowany przez Loretta78 (2016-05-13 11:56:36)

Odp: Jestem w 100% pewna, że tylko przy nim mogę być szczęśliwa!

Ejj potrzebuje wsparcia a nie kopa. Z tej grupy wsparcia się wreszcie uwolniłam bo mam dość rozkazywania mi że mam o nim zapomnieć. Wsparcie to ma być realna pomoc, a nie narzucanie swojego zdania. Zimny prysznic przyniósł odwrotne skutki. Bo teraz jak nigdy wcześniej jestem pewna czego naprawdę chce od życia.

I wiecie co pieprze to co powiedzą dziewczyny z grupy czy psychoterapeutka mogą mnie zwyzywać od  słodkich idiotek. Mam to w dupie. W końcu tu chodzi o moje życie i o moje szczęście.
Nikt za mnie życia nie przeżyje. Mam dość działania według schematów! Mam ochotę przejąć kontrole nad własnym życie i zrobić to co uważam za najlepsze dla mnie.
Czuje, ze odżyłam. Na szczęście zachowałam na tyle trzeźwe myślenie, że nie zdążyłam nikogo skrzywdzić. Bo wszyscy mnie namawiali, na nowy związek. Może ten człowiek jest wartościowy,dobry, inteligentny opiekuńczy. ALE NIGDY NA ŚWIECIE NIE POKOCHAŁBYM GO JAK TAMTEGO KOCHAM. Zawsze bym ich porównywała, zawsze ten związek byłby dla mnie nagroda pocieszenia, wyrobem czekoladopodobnym, prowizorką, chińską podróbka,. Skrzywdziłabym tego człowieka i siebie. Na szczęście w porę to zrozumiałam. Więc dziś nikt nie cierpi.
Powiedzcie mi po co się mam oszukiwać? Gnębić siebie i innych. Kiedy wszyscy może przynajmniej spróbować być szczęśliwi.
W ten weekend mam wesele. Idę na nie sama. Oczywiście mam zaproszenie z osobą towarzyszącą, ale naprawdę nie chce krzywdzić facetów,wyjść na puszczalską. Nie chce nikomu dawać złudnych nadziei. Trochę mi się iść nie chce ale jak już obiecałam to pójdę, przeżywać nie będę ani płakać gdy ksiądz będzie odczytywał...a miłość cierpliwa jest, łaskawa jest. Bo wreszcie zamiast żalu mam motywacje, że może i moje życie się dobrze ułoży.

10 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2016-05-13 11:57:19)

Odp: Jestem w 100% pewna, że tylko przy nim mogę być szczęśliwa!

Skoro

Loretta78 napisał/a:

(...) na początku brakło szczerości. (...)

to zdania

(...) zastanawiam się co powiedzieć (...]

(...) jak wyglądają takie spotkania po takiej próbie czasu, jakie słowa są odpowiednie. (...)

sugerują, że planujesz grać jakąś rolę.

(...) szukam porady, co mogłabym zrobić, żeby dobrze zacząć, od czego teraz powinniśmy zacząć. (...)

Zachęcam do szczerości.

11 Ostatnio edytowany przez Loretta78 (2016-05-13 12:04:30)

Odp: Jestem w 100% pewna, że tylko przy nim mogę być szczęśliwa!

Ja chce być szczera, ale nie chce wypalić czegoś głupiego, zresztą tyle czasu go nie widziałam, spodziewam się że przy pierwszym spotkaniu emocje mogą wziąć górę. Tak poza wszystkim...jesuu jak ja się za nim stęskniłam. Chyba będzie mi trudno się powstrzymać żeby go nie uściskać na dzień dobry.

Przecież od razu nie pójdziemy na żywioł. Nie zamieszkamy razem, nie weźmiemy ślubu na już.
Najpierw zaczniemy się spotykać, wszystko sobie wyjaśnimy, pobędziemy razem, znów zaczniemy się siebie uczyć, zobaczymy co zostało z naszej miłości jakie są realne szanse na związek, mamy przecież dużo czasu.

12

Odp: Jestem w 100% pewna, że tylko przy nim mogę być szczęśliwa!

Chcesz być szczerą, to bądź taką. Nie ma obowiązku robienia/mówienia czegoś głupiego. Pamiętaj jednak o tym, że skoncentrowanie na sobie i obserwowanie swego zachowania utrudnia, czasem wręcz uniemożliwia, stworzenie dobrej relacji.

13

Odp: Jestem w 100% pewna, że tylko przy nim mogę być szczęśliwa!

Loretta, na przyszłość, jak chcesz być osobą samotną, słuchaj porad samotnych kobiet i ich wizji nierealistycznej, wyidealizowanej miłości. Jak chcesz być w związku, patrz na ludzi w związkach obok siebie.
Twoja terapeutka ma męża i dzieci?

14 Ostatnio edytowany przez Loretta78 (2016-05-13 12:16:36)

Odp: Jestem w 100% pewna, że tylko przy nim mogę być szczęśliwa!

My w sumie prawie zawsze się doskonale dogadywaliśmy, dobrze się przy nim czułam. W niektórych sytuacjach rozumieliśmy się bez słów. Chyba najtrudniej będzie pierwszy raz.

Moja terapeutka i dziewczyny z grupy zazwyczaj są po rozwodzie z ciężkimi przeżyciami, także trochę przesadzają.
ja odczułam rozwód jak każdy. Ale jakoś wyjątkowo bolesnych, traumatycznych przeżyć nie mam z facetami.

15

Odp: Jestem w 100% pewna, że tylko przy nim mogę być szczęśliwa!

Jak przeczytałam pierwszego posta Autorki, byłam pewna, że to historia sprzed kilkunastu lat, a tu zonk, historia ma tylko dwa lata.
Taka jest prawda, że nie znasz Go, żyjesz złudzeniami, wyidealizowanym Waszym związkiem, który nota bene trwał tylko rok i nie był prawdziwym związkiem, ponieważ w prawdziwym związku jest szczerość a u Was na samym początku z obydwu stron były kłamstwa, więc pytam, co do za związek?
I odpowiem sama: związek kłamstw.

Dziwna historia, jak dla mnie.

16

Odp: Jestem w 100% pewna, że tylko przy nim mogę być szczęśliwa!
Loretta78 napisał/a:

Wiecie kiedy nastąpił u mnie przełom? Kiedy uświadomiłam sobie, że chcę i  mogę to zrobić.

.............

Nikt za mnie życia nie przeżyje. Mam dość działania według schematów! Mam ochotę przejąć kontrole nad własnym życie i zrobić to co uważam za najlepsze dla mnie.

Loretta, dla mnie sa to dwa najwazniejsze zdania, ktore tu napisalas.
Powiem Ci, ze w sumie nie jest to wazne, czy dotyczy to tego faceta, czy innego, czy jakas zupelnie inna dziedzine twojego zycia.
Tego typu przezycie i mozna miec odnoscie KAZDEGO zyciowego problemu.
Tego powinnas sie trzymac i bylo to bardzo dobre rozpoznanie, ktore duzo w Tobie wyzwolilo. Tak, to byl ten glos wewnetrznej intuicji, ktora nas zawsze powinna prowadzic.
Tylko teraz zaczynasz to interpretowac po swojemu i zmieniac znaczenie tego.

Byc moze, ze jest to TA zyciowa szansa  i TEN jedyny. Mnie zastanawia tylko to, ze przedtem nim widocznie nie byl, bo zakonczylas znajomosc.
Ok, moze cos sobie uswiadomilas dzieki temu. Nic przeciw temu zwiazkowi, pewnie jest to cos waznego dla Twojego zycia.

Ale ta egzaltacja i zawieszanie calego swojego szczescia na tym czlowieku niesie ze soba spore niebezpieczenstwo, ze poniesiesz znow fiasko.
Jesli uzalezniasz swoje szczescie od kogos, to jest to fatalne, bo znow sama zamykasz sie w wiezieniu, przestajesz byc wolna i probujesz tez zniewolic drugiego czlowieka, przerzucajac na niego odpowiedzialnosc za siebie. On sie bedzie przed tym wczesniej czy pozniej bronil!
Jesli uzalezniasz to, czy bedziesz w zyciu szczesliwa, od jakiejs osoby, to zaczynasz dzialac tak, jak myslisz, ze ten drugi tego oczekuje, zeby go nie stracic. Zaczyna sie od malych rzeczy a konczy na duzych, na ponownej rezygnacji z siebie i znow kiedys odkrywasz, ze nie zylo sie wlasciwie swojego zycia. Zaczynasz tez oczekiwac, ze on ma sie tak zachowywac, zebys TY byla szczesliwa, bo przeciez od niego zalezy Twoje szczescie.

Tu na forum sa setki takich historii i koncza sie one zazwyczaj podobnie do siebie. Rozczarowaniem, bo to sa swietne przeslanki na szybkie rozwianie zludzen!
Nie mowie, ze musi tak naprawde sie zdarzyc, ale niebezpieczenstwo jest.

Zacznij rozrozniac miedzy znaczeniem tego, co Ci sie zdarzylo, gdy podjelas wlasna decyzje wbrew radom innych, idac za glosem swojej intuicji i serca, i miedzy projekcja wlasnych oczekiwan na tego drugiego czlowieka, ktore wynikaja z poczucia jakiegos braku u siebie samej, ktory on niby ma wypelniac. To nie jest jego rola!!!

Plyn w nurcie swojej milosci, rzucaj mu sie na szyje, czy placz z radosci, to nie jest wazne, co i jak zrobisz. Najwazniejsze jest, zebys to z jednej strony cenila, korzystala z okazji, gdy zycie plynie wartkim nurtem, ale z drugiej nie uzalezniala tego szczescia i poczucia zycia od kogokolwiek. To jest tylko mysl, ktora to sugeruje, ze tylko ON moze to wyzwolic, ale ona nie jest prawda. Nie wierz temu!

Odpowiedzialnosc za swoje zycie masz wylacznie Ty sama i mozesz byc szczesliwa w kazdym momencie swojego zycia zupelnie niezaleznie od kogokolwiek. Jemu tylko zdarzylo sie nacisnac ten wlasciwy guzik, zeby to uruchomic, to sprawe ulatwilo, ale mimo to wszystko inne juz w Tobie bylo i nie pochodzi od niego. Dowodem na to jest, ze przeciez go nawet jeszcze nie spotkalas! Na razie wszystko odbywa sie tylko w Twojej glowie i ciele zupelnie bez jego udzialu wink
Zamiast sie tak ekscytowac, zastanow sie lepiej, jak to robisz, ze sie teraz tak czujesz, jak sie czujesz i co robilas, zeby czuc sie gorzej, jak bylo to przedtem.

17 Ostatnio edytowany przez Anielka00 (2016-05-13 16:08:35)

Odp: Jestem w 100% pewna, że tylko przy nim mogę być szczęśliwa!

Najwiekszy blad ludzi , którzy maja wyobrazenie iluzji , ze tylko z jedna osoba moga byc szczesliwi. To jest najwieksza bzdura , twoja podswiadomosc z rzeczywistoscia nie ma nic wspolnego. Ludzie traca lata zyjac bzdurnym i nieprawdziwym wyobrazeniem , ze tylko z ta jedna osoba mozna byc szczesliwym. Jak czytam takie posty to plakac mi sie chce - ale ze smiechu:) Gdyby to byla prawdziwa milosc dalej bylibyscie razem. Nie marnuj czasu na nedzne mzonki. To , ze spotykalas sie z facetami i nic z tego nie wyszlo to nie oznacza , ze tamten to prawdziwa milosc , tylko to , ze nie spotkalas tego odpowiedniego.

18

Odp: Jestem w 100% pewna, że tylko przy nim mogę być szczęśliwa!
Loretta78 napisał/a:

Chyba będzie mi trudno się powstrzymać żeby go nie uściskać na dzień dobry.

To się nie powstrzymuj.

Loretta78 napisał/a:

Najpierw zaczniemy się spotykać, wszystko sobie wyjaśnimy, pobędziemy razem, znów zaczniemy się siebie uczyć, zobaczymy co zostało z naszej miłości jakie są realne szanse na związek, mamy przecież dużo czasu.

Cóż za piękny scenariusz. Bierzesz jednak pod uwagę, że on może mieć zupełnie inny?

19

Odp: Jestem w 100% pewna, że tylko przy nim mogę być szczęśliwa!
Loretta78 napisał/a:

Ja chce być szczera, ale nie chce wypalić czegoś głupiego, zresztą tyle czasu go nie widziałam, spodziewam się że przy pierwszym spotkaniu emocje mogą wziąć górę. Tak poza wszystkim...jesuu jak ja się za nim stęskniłam. Chyba będzie mi trudno się powstrzymać żeby go nie uściskać na dzień dobry.

Przecież od razu nie pójdziemy na żywioł. Nie zamieszkamy razem, nie weźmiemy ślubu na już.
Najpierw zaczniemy się spotykać, wszystko sobie wyjaśnimy, pobędziemy razem, znów zaczniemy się siebie uczyć, zobaczymy co zostało z naszej miłości jakie są realne szanse na związek, mamy przecież dużo czasu.


Hahah nie widziałaś się z nim ponad rok, a Ty już widzę masz usnute wasze wspólne plany:D Tylko pytanie czy on o tym wie i czy też tego chce czy może większość z tego co piszesz to tylko Twoja wizja, a on sobie myśli "spoko spotkam się z moją byłą na kawę jak będę przejazdem w Polsce"?:D I myślę, że nie jesteś tu z nami szczera i nie opisujesz waszej historii i waszych przeżyć bo wiesz, że wtedy wszyscy by Ci powiedzieli, że głupia jesteś i masz sobie odpuścić, a tego już słyszeć nie chcesz. Generalnie nie słuchaj nikogo tylko siebie. Chcesz wchodzić w to jeszcze raz to i tak wejdziesz. Jeżeli to jest po prostu Twój wyimaginowany ideał i tak się rozstaniecie, jeżeli to jest miłość to sobie będziecie żyli razem długo i szczęśliwie. Nie rozumiem po prostu jakiej rady potrzebujesz? Mamy Ci ułożyć schemat rozmowy, przywitania i pożegnania?

20

Odp: Jestem w 100% pewna, że tylko przy nim mogę być szczęśliwa!
Loretta78 napisał/a:

Ejj potrzebuje wsparcia a nie kopa. Z tej grupy wsparcia się wreszcie uwolniłam bo mam dość rozkazywania mi że mam o nim zapomnieć. Wsparcie to ma być realna pomoc, a nie narzucanie swojego zdania. Zimny prysznic przyniósł odwrotne skutki. Bo teraz jak nigdy wcześniej jestem pewna czego naprawdę chce od życia.

No bo odciąć się od niego to totalnie głupie i szkodliwe dla Was oboje rozwiązanie.
Do Ciebie jednak nie docierają fakty... A fakty są takie, że możecie być razem a nie jesteście. To głupie, dziecinne. Dorośli ludzie podejmują decyzję, a nie płaczą do poduchy.

21

Odp: Jestem w 100% pewna, że tylko przy nim mogę być szczęśliwa!
Gary napisał/a:

A fakty są takie, że możecie być razem a nie jesteście.

Niekoniecznie. Podobno WSZYSCY jej mówią, że powinna o nim zapomnieć. Mam wrażenie, że autorka nie powiedziała tutaj wszystkiego. Z jej opisu faktycznie wynika, że nic nie stoi na przeszkodzie, żeby byli razem, a jednak ludzie, którzy znają ją bliżej (i jej sytuację) mają zupełnie inne zdanie. Dlaczego?

Posty [ 21 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Jestem w 100% pewna, że tylko przy nim mogę być szczęśliwa!

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024