Witajcie.
Kilka dni temu przez telefon mój największy skarb oznajmił mi że mnie nie kocha, że nie czuje do mnie tego co kiedyś... Nie jesteśmy ze sobą wieki półtora roku... Jestem osobą bardzo przywiazujaca się.. Był moja pierwsza miłością, miał być na zawsze... Jest bardzo ułożony, pracowity, nic nie potrafię mu zarzucić.. Owszem spotykaliśmy się raz w tygodniu ale za każdym razem kiedy był przy mnie wszystko co złe obchodziło.. Chciał przerwy, ja w tym czasie byłam załamana ale pełna nadziei że wróci.. Dziś napisał żeby się spotkać, nie dopuszczalam do siebie myśli, zakończy to... Przytulil mnie, powiedział że przeprasza, ale nie chce mnie ranić... Długa rozmowa, on wciąż powtarza że nie chce mnie krzywdzic, mówi że to nie moja wina, to coś w nim się zmieniło... Przytulil mnie kiedy ja płakałam, on sam też płakał.. Nie potrafię zrozumieć dlaczego to zrobił, dlaczego tak nagle przestał mnie kochać.. Jest najukochansza osoba w moim życiu, ja bez niego sobie nie poradzę... Nie chce żyć bez mojego serduszka.. Mówił że myślał o tym już od dawna, ale ja w to nie wierzę, nie wierzę w to że przestał mnie kochać... Nikogo innego też nie ma, mówił że długo jeszcze na moje miejsce nie znajdzie nikogo.. Mówił że możemy być przyjaciółmi, ale jak mam mieć takiego przyjaciela skoro kocham go jak mojego mężczyznę.. Miał ostatnio wypadek na meczu kiepska sprawa z kręgosłupem ale nie chciał nic więcej napisać, był też u neurologa także nic nie napisał... Mam ogromną ochotę wysyłać się jego brata czy na pewno z jego zdrowiem wszystko w porządku ale czy to nie za szybko? Może powinnam poczekać? Czuję jak moje serce pęka z minuty na minutę na mniejszy kawałek... Wciąż czuje jak mnie przytula, jego zapach, jego wzrok... Nie chce żeby to był nasz ostatni raz kiedy się widzimy..
Wiem że piszę to bardzo chaotycznie ale nie potrafię zebrać myśli...
1 2016-03-26 16:11:28 Ostatnio edytowany przez nataliana159 (2016-03-26 16:34:14)
Długo byliście ze sobą ile macie lat i wog ? Temat Ciężki jestem w gorszej sytuacji, ale doskonale rozumiem co czujesz współczuję.
Na 99% chlopak ma inna.
Albo poznal inna i chce sie kolo niej zakrecic.
To, ze temu zaprzeczyl - nic nie znaczy. Przeciez Ci sie nie przyzna...
Mówił że myślał o tym już od dawna, ale ja w to nie wierzę, nie wierzę w to że przestał mnie kochać... .
Uwierz więc, że tak właśnie jest.
Zakłamywanie rzeczywistości nie ma w tym wypadku najmniejszego sensu. Zerwał z Tobą w jedyny możliwy, kulturalny i uczciwy sposób.
Wiedział, że Cię zrani (najczęściej jedna ze stron, ta porzucona cierpi), jednak lepsze takie rozstanie, niż oszustwo i złudne nadzieje, ewentualnie zmuszanie się do bycia z kimś, z kim się już być nie chce.
Współczuję Ci z powodu tego, co teraz przeżywasz, ale jedyne, co możesz zrobić w tej sytuacji, to przyjąć do wiadomości, przetrawić, przeboleć i pogodzić się z tym faktem.
Nie szukaj z nim kontaktu (ani z jego bratem, czy znajomymi), nie poniżaj się, co miał do powiedzenia, już Ci powiedział.
Ze względu na to co do niego czujesz, nie gódź się na tzw. "przyjaźń", nic z tego nie będzie, po za Twoim cierpieniem, albo wszystko, albo nic. Niestety zostało Ci to drugie. Trzymaj się.
Po przeczytaniu tego postu to na miejscu Twojego ex uciekałbym czym prędzej jak najdalej.
Przecież to oczywiste że znalazł inną.
Sama się o tym przekonasz - może za parę dni, a może dopiero za parę miesięcy.
Jakby byl skarbem, to by Cie nie zostawil.
Twoj skarb jeszcze czeka na Ciebie.
8 2016-03-29 13:44:43 Ostatnio edytowany przez Enii (2016-03-29 13:48:02)
Kochana nie Ty pierwsza i nie ostatnia usłyszałaś słowa ''coś się we mnie wypaliło, to nie Twoja wina, chcę być sam''. Niestety w większości przypadków facet znalazł inna a że to tchórze wprost tego nie powiedzą. Miej na uwadze tylko, że większosc nie znaczy wszyscy.
Pamietam dokładnie rok temu jak wmawiali mi to samo, że ma inna i że mnie nie kocha a prawda okazała się zupełnie inna.
Nad powodem rozstania i tak nie ma co debatować bo nic to nie zmieni.
Wiem, że Ci cięzko ale musisz zaakceptować jego decyzje. Nie dam Ci świetnej rady jak zapomniec albo co zrobic zeby kazdego dnia nie katowac sie myslami. Mogę Cię jedynie zapewnić, że z czasem będzie lepiej... jak długo to potrwa nie wiem po prostu badz silna.
Na przyjaźń oczywiscie się nie zgadzaj, zwiazek powinien zaczynac sie przyjaznia a nie konczyc. Kontakt z nim tez jest bez sensu, bedziesz sie meczyla nic wiecej.
Pozdrawiam.