Związek paroletni w ktorym on twierdzi iż kocha ja ale ma kochanki, to samo ona- miluje jego ale wspolzyje ze stalymi kochankami.
Jak można nazwać ich relacje? Miłością ? Zawsze nad tym się zastanawiałam..
Czy ten który kocha zdradza?
Ich kochankowie sa jak twierdza tylko dla rozrywki i to tylko cialo..
A latem ich ślub..
Różne mają ludzie definicje miłości...Znam facetów,którzy będąc mężami często współżyją z innymi kobietami,ale wg nich nie jest to nic złego,bo to tylko seks i żony nie opuszczą....
4 2016-02-12 21:32:58 Ostatnio edytowany przez in_ka (2016-02-12 21:34:29)
To jest miłością, co jest dawaniem. Musi być zatem osoba, która daje i osoba, której się daje – wyjaśnia dr Wanda Półtawska z zawodu lekarz psychiatra
Miłości nie ma, są za to ludzie, którzy kochają. Miłość może być tylko w ludziach. Taka jest zatem miłość, jaki jest człowiek.
Różne mają ludzie definicje miłości...Znam facetów,którzy będąc mężami często współżyją z innymi kobietami,ale wg nich nie jest to nic złego,bo to tylko seks i żony nie opuszczą....
Wiec czy zdrada istnieje ?
To już nie związek gdzie jest zdrada, jak sa kochankowie to znaczy ze coś jest nie tak w partnerze stałym i trzeba uciec od porblemow gdzie wcale to nie jest dobrym rozwiązaniem i prowadzi do rozpadu znajomosci.
To już nie związek gdzie jest zdrada, jak sa kochankowie to znaczy ze coś jest nie tak w partnerze stałym i trzeba uciec od porblemow gdzie wcale to nie jest dobrym rozwiązaniem i prowadzi do rozpadu znajomosci.
Tak...wiec dlaczego się nie odejdzie tylko tkwi..
I co taka pare mimo wszystko trzyma ze sobą.
Z opinii ludzi i znajomych dowiedziałem się ze boja się rozłąki po długich związkach i się przywiązują do tego nie wiem czy to jest prawda bo ja tak nie mam co o tym sadzicie ?
Czyli ze strachu po części.
Skoro obydwoje wiedzą i akceptują to, iż partner/partnerka ma kochanki/kochanków, to o żadnej zdradzie nie ma mowy. Jeśli oboje twierdzą, że kochają a druga osoba temu nie zaprzecza, to znaczy, że darzą się uczuciem. To, że są osoby, dla których taki związek, kiedyś nazywany wolnym, jest nie do przyjęcia, nie oznacza, że innym on nie pasuje.
De gustibus non est disputandum.
Skoro obydwoje wiedzą i akceptują to, iż partner/partnerka ma kochanki/kochanków, to o żadnej zdradzie nie ma mowy. Jeśli oboje twierdzą, że kochają a druga osoba temu nie zaprzecza, to znaczy, że darzą się uczuciem. To, że są osoby, dla których taki związek, kiedyś nazywany wolnym, jest nie do przyjęcia, nie oznacza, że innym on nie pasuje.
De gustibus non est disputandum.
Dokładnie kwestia upodobań.
Mnie nachodzi taka refleksja czy Ty autorko nie jesteś "kochanką" jednego z tych partnerów ?
Wielokropek napisał/a:Skoro obydwoje wiedzą i akceptują to, iż partner/partnerka ma kochanki/kochanków, to o żadnej zdradzie nie ma mowy. Jeśli oboje twierdzą, że kochają a druga osoba temu nie zaprzecza, to znaczy, że darzą się uczuciem. To, że są osoby, dla których taki związek, kiedyś nazywany wolnym, jest nie do przyjęcia, nie oznacza, że innym on nie pasuje.
De gustibus non est disputandum.Dokładnie kwestia upodobań.
Mnie nachodzi taka refleksja czy Ty autorko nie jesteś "kochanką" jednego z tych partnerów ?
Nie, zdecydowanie nie. Nie byłabym w stanie.
theonlyone napisał/a:Różne mają ludzie definicje miłości...Znam facetów,którzy będąc mężami często współżyją z innymi kobietami,ale wg nich nie jest to nic złego,bo to tylko seks i żony nie opuszczą....
Wiec czy zdrada istnieje ?
To zależy co każdy z nas ma wepchane do głowy.Cywilizacja w większości preferuje monogamię i wierność jednemu/jednej do końca życia.
Chociaż moim zdaniem,natura preferuje poligamie i jak najwięcej rozmnażania ![]()