Serce vs. rozum. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 14 ]

1

Temat: Serce vs. rozum.

Witajcie smile Postaram się jak najbardziej w skrócie opowiedzieć. Sprawa ma się tak: 2 miesiące temu na wyjeździe studenckim poznałam chłopaka, od razu złapaliśmy wspólny język, nie mogliśmy się nagadać. Dowiedziałam się, że ma dziewczynę, więc pomyślałam - ok, czyli trzeba spasować. Choć do tej pory nie robiliśmy nic złego, ani mi się nie podobał, ale strasznie go polubiłam. Praktycznie od razu. On mnie chyba też. I w tym problem... Raz mnie przytulił, cały czas przychodził do mojego pokoju, kąpał się u nas, bo w jego pokoju nie było łazienki (na 12 osób  ) a ja byłam w czteroosobowym z przyjaciółmi, w tym mieliśmy wspólnego kolegę, przez którego się poznaliśmy. Ogólnie praktycznie cały czas spędziliśmy na rozmowach i piciu (wiadomo jak to na takich wyjazdach).W ostatni wieczór zaproponował, żebym została u niego w pokoju, że łóżko na którym siedziałam (prostopadle do jego) jest wolne itd. Nie chciałam, ale jak zaczęło mi się kręcić w głowie, stwierdziłam, że się zdrzemnę i potem wrócę do siebie. Chwilę później, gdy wszyscy poszli już spać, światło zgaszone, on złapał mnie za rękę, gładził po jej wewnętrznej stronie. A ja zdębiałam. Nie wiedziałam co zrobić, czy go puścić, czy tak zostawić. Ale w końcu tak zasnęliśmy. Po godzinie się obudziłam i poszłam do siebie. Podczas powrotu pociągiem, przysiadał się do nas, zamiast być ze znajomymi, z którymi przyjechał. Okazało się, że mieszka jakieś 10 km ode mnie i czasami wraca moim busem. I tak się zaczęło. Parę dni po wyjeździe napisał, potem zaczęliśmy się spotykać parę razy w tygodniu na uczelni, to w autobusie. a każdym razem się do mnie dosiadał, przychodził i gadaliśmy. Pisał co jakiś czas na fejsie. Ja jakoś nie wychodziłam nigdy pierwsza z inicjatywą, bo wiedziałam - ma dziewczynę, nie wypada. Już i tak miałam wyrzuty sumienia, za to, że nie puściłam wtedy jego ręki, ale byłam trochę podchmielona, on też. No i właśnie tak cały czas szukał kontaktu, dotyku, parę razy mnie karmił... Po jakimś miesiącu zaczął mi się podobać. Postanowiłam, że trzeba to urwać, tę znajomość, bo tak być nie może. Ale on dalej się odzywa, a nie potrafię go chamsko spławić, bo chcę tego kontaktu, tyle że nie mogę. Raz mieliśmy dziwną wymianę na snapchacie. Zaczęliśmy krótką pogawędkę, a on wysyłał mi zdjęcia, jak już leży w łóżku, rozebrany. A przynajmniej było widać jego gołą klatę. Pisał, że się narąbał, w któryś tam dzień świąt. Niech mnie ktoś przywróci do porządku, bo tak nie można... Zdaję sobie z tego sprawę, staram się nie dawać mu dowodów, że nie jest mi obojętny, wszystko wychodzi od niego. Ale jakoś cały czas mnie do niego ciągnie hmm Nie chcę tego, teraz chwilę przez wolne się nie widzimy, ale niedługo znów pewnie na siebie wpadniemy i nie wiem co robić... Nie chcę mu się wpychać w związek, więc staram się nic takiego nie robić, ale on czasami tak się zachowuje, jakbym też mu nie była obojętna. I dlatego jest gorzej, już wolała bym, żeby miał mnie gdzieś, łatwiej by przeszło. Nie wiem czego oczekuję, kubła zimnej wody.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Serce vs. rozum.

Droga autorko ile masz lat smile? ile Twój kolega? O ile to nie jest Twoje wyidealizowana wersja zdarzeń to on zdecydowanie jest Tobą zainteresowany, a Ty jesz mu nawet z ręki tongue ale on ma dziewczynę!!! Nie ukrywa tego, tylko zastanawiam się, czemu jej nie było na tym wyjeździe...z jednej strony Ci się podoba, a z drugiej podobało by Ci się to, że jakbyście byli już razem to zarywałby do innej tak jak do Ciebie? Czy takiemu facetowi w związku z zaistniałą sytuacją można w ogóle zaufać? Spójrz jakie on jest niesprawiedliwy w stosunku do swojej dziewczyny! Skoro załóżmy, że aktualnie Ty go bardziej interesujesz niż ona, to powinien mieć jaja i zakończyć tamtą relację! A dopiero potem starać się o Ciebie...chyba, że chce sobie zagwarantować miękkie lądowanie u Ciebie, dlatego tak Cie podrywa, żeby mieć pewność, że jak zerwie z tamtą to nie zostanie na lodzie...Szkoda tylko, że myśli raczej głównie o swoich korzyściach, rani (świadomie bądź nie) swoją dziewczynę, a Ciebie stawia w bardzo niezręcznej sytuacji...Czy tak zachowuje się mężczyzna?

3

Odp: Serce vs. rozum.
ZnakZapytania7 napisał/a:

Droga autorko ile masz lat smile? ile Twój kolega? O ile to nie jest Twoje wyidealizowana wersja zdarzeń to on zdecydowanie jest Tobą zainteresowany, a Ty jesz mu nawet z ręki tongue ale on ma dziewczynę!!! Nie ukrywa tego, tylko zastanawiam się, czemu jej nie było na tym wyjeździe...z jednej strony Ci się podoba, a z drugiej podobało by Ci się to, że jakbyście byli już razem to zarywałby do innej tak jak do Ciebie? Czy takiemu facetowi w związku z zaistniałą sytuacją można w ogóle zaufać? Spójrz jakie on jest niesprawiedliwy w stosunku do swojej dziewczyny! Skoro załóżmy, że aktualnie Ty go bardziej interesujesz niż ona, to powinien mieć jaja i zakończyć tamtą relację! A dopiero potem starać się o Ciebie...chyba, że chce sobie zagwarantować miękkie lądowanie u Ciebie, dlatego tak Cie podrywa, żeby mieć pewność, że jak zerwie z tamtą to nie zostanie na lodzie...Szkoda tylko, że myśli raczej głównie o swoich korzyściach, rani (świadomie bądź nie) swoją dziewczynę, a Ciebie stawia w bardzo niezręcznej sytuacji...Czy tak zachowuje się mężczyzna?

20, on jest rok młodszy. Wiem, staram się postawić na jej miejscu i faktycznie, to mocno nie fair, pomimo, że do niczego więcej nie doszło, to już coś jest na rzeczy... Właśnie wydaje mi się, że nawet gdybym była dla niego ważniejsza, to jest to przypadek, że musiał by się upewnić, czy na pewno chce ze mną być, bo jeszcze nie znamy się jakoś mega dobrze, tylko 2 miesiące, intensywne, ale tak czy siak. A drugie, czy jak piszesz, że chciał by się upewnić, czy jak z nią by zerwał, to czy go zechcę. Ale nie chciała bym, żeby z nią zrywał, dla mnie. Jeśli im się nie układa, czy nic do niej nie czuje, to wtedy co innego, ale nie dla mnie. Nie chce ani budować szczęścia, na cudzym nieszczęściu, ani potem sama skończyć podobnie. Dlatego nie wiem co robić? Powinnam definitywnie zerwać kontakt? Czy dalej się kolegować, jednak trzymając się i jego jednocześnie w ryzach? Staram się go sobie "obrzydzić", żeby mi przeszło, ale póki co nie pomaga tongue

4

Odp: Serce vs. rozum.

a nie możesz go wprost zapytać dlaczego się zachowuje tak dwuznacznie skoro ma dziewczynę?

5

Odp: Serce vs. rozum.
m-medea napisał/a:

a nie możesz go wprost zapytać dlaczego się zachowuje tak dwuznacznie skoro ma dziewczynę?

Chciałabym, ale jakoś nie potrafię. Poza tym mogę się ośmieszyć, jak mi powie, że przecież nic takiego nie robi...

6

Odp: Serce vs. rozum.

zawsze możesz powiedzieć, że szkoda bo inaczej to odebrałaś i obrócić w żart. jeśli bardzo Ci zależy i tak napisze to pewnie trochę pocierpisz, ale będziesz wiedziała na pewno

7

Odp: Serce vs. rozum.
m-medea napisał/a:

zawsze możesz powiedzieć, że szkoda bo inaczej to odebrałaś i obrócić w żart. jeśli bardzo Ci zależy i tak napisze to pewnie trochę pocierpisz, ale będziesz wiedziała na pewno

Niby tak, ale jakoś nie mogę się przełamać, myślałam już o tym, żeby mu powiedzieć coś w stylu "czy Twojej dziewczynie to nie przeszkadza, że (...)". Ale cykor ze mnie straszny. Wiem, lepiej by było mieć jasność, ale każdej odpowiedzi się boję. Jak by było na odwrót, to wszystko się pokomplikuje jeszcze bardziej.

8

Odp: Serce vs. rozum.

owszem, ale lepiej wiedzieć niż nie wiedzieć. im szybciej będziesz wiedziała tym szybciej coś się w Twoim życiu zmieni , a tak dni uciekają i nic...

9

Odp: Serce vs. rozum.

Słusznie m-medea!
jak on znów sprowokuje dwuznaczną sytuacje to możesz np. pół żartem pół serio mu przypomnieć, że ma dziewczynę i zaraz jej naskarżysz, że jest niegrzeczny  ;D albo jak będzie flirtować z Tobą to zażartuj, że zaraz się zakochasz i co wtedy jak on zajęty, że jego dziewczyna Cie zabije, a Ty chcesz pożyć jeszcze ;p coś w ten deseń wink
albo prosto z mostu przypomnieć, że ma dziewczynę i powinien przystopować bo czujesz się nieręcznie i nie chcesz być powodem konfliktu w jego związku.
Autorko masz rację, nie buduje się szczęścia na cudzym nieszczęściu...tego się trzymajmy!

10

Odp: Serce vs. rozum.
ZnakZapytania7 napisał/a:

Słusznie m-medea!
jak on znów sprowokuje dwuznaczną sytuacje to możesz np. pół żartem pół serio mu przypomnieć, że ma dziewczynę i zaraz jej naskarżysz, że jest niegrzeczny  ;D albo jak będzie flirtować z Tobą to zażartuj, że zaraz się zakochasz i co wtedy jak on zajęty, że jego dziewczyna Cie zabije, a Ty chcesz pożyć jeszcze ;p coś w ten deseń wink
albo prosto z mostu przypomnieć, że ma dziewczynę i powinien przystopować bo czujesz się nieręcznie i nie chcesz być powodem konfliktu w jego związku.
Autorko masz rację, nie buduje się szczęścia na cudzym nieszczęściu...tego się trzymajmy!


Ok, zobaczę jak będzie następnym razem, jak się spotkamy smile Coś spróbuję powiedzieć, chyba że będzie zachowywał się normalnie. - To wtedy ok, jak nie będzie mnie nakręcał, to szybciej mi przejdzie smile Dziekuję smile

11

Odp: Serce vs. rozum.

Spoko, powodzenia! wink i daj znać jak go spotkasz, w którą stronę to poszło!:)

12

Odp: Serce vs. rozum.

Dodam cos od siebie.
Mój obiekt westchnień byl na tym samym roku studiów co ja. Z poczatku nie zawrócił mi mocno w glowie. Wiecie - początek pierwszego roku, nowe znajomości. On chodzil do innej grupy, wiec szansy jako-takiej na bliższą relację nie było. Jednak niektóre zajęcia mieliśmy wspólnie. Czasami podpatrywałam się na niego z nadzieją, ze mnie zauważy (a dość trudno mnie nie zauważyć przyznam się szczerze. Poza tym byłam jedną z 7 dziewcząt na roku).
Jakimś trafem odezwał się do mnie na korytarzu z zamiarem 'podzielenia się' notatkami. No i tak rozpoczęła się nasza blizsza relacja. Niestety - juz na samym wstępie napisal mi, ze ma dziewczynę. Chciałam od razu się wycofać ale pomyślałam, że raz na jakiś czas jezeli pomoże mi z jakiegoś przedmiotu (jest bardzo inteligentny), to na pewno nic złego się nie stanie, tak wtedy myślałam. Jednak z każdy spotkaniem widziałam, ze nie jestem mu obojętna. Pierwszą powazna rozmowę przeprowadziliśmy po jednym ze spotkań. Jasno określił, ze nie wie co zrobić, a zadurzył się we mnie. Spanikowałam, ponieważ.. Bylam w nim zakochana po uszy. Tyle uniesień juz dawno nie czułam. W dodatku fizycznie jest moim ideałem. Duzy, męski, duże łapki tongue
Ja takze powiedziałam mu o tym co czuję. Tak czy siak nie byłam w stanie odseparować się od niego. On ode mnie takze.
Na innym spotkaniu powiedziałam mu, że nie chcę żyć tak jak teraz. Spędzaliśmy wspólnie czas bez dotykania się, śmialiśmy się z glupot - jednak w powietrzu dalo się czuć tę bliskość. Rosnące uczucie miedzy nami. Ale nie chciałam oszukiwać tej dziewczyny. Zresztą - byla delikatna, starsza od niego o rok. Ułożona. Trochę zwabil mnie w swoje sidła mówiąc, ze jest z nią szczęśliwy, ale czuje, ze to nie jest dokladnie to o czym marzy. Bylam na niego zla.
Po jakimś czasie znowu spotkania i doszło do kontaktu cielesnego. Pierwszy pocałunek. Wtedy niewytrzymalam, postawiłam mu ultimatum.
Czułam, ze pakuję się w nieźle bagno. W sumie od samego poczatku. Jestem dość szczerą osobą, mozna rzec - twardą babką. Powiedziałam sobie - jezeli to schrzani, to nie dam sobie w kaszę dmuchać. Wymagalam od niego chociaż prawdy wobec tamtej kobiety. Jest ode mnie starszy o kilka lat.
Nadal czasami mam obawy. Ze nie wyjdzie. Powtórzy się sytuacja jak z jego poprzednią dziewczyną.
Wracając - zerwał z nią relację. Z tego co mówił ona czula, ze cos jest nie tak. Później chwile konsternacji i w naturalnym przebiegu spraw - zostalismy parą.
Jestem z nim bardzo szczęśliwa. Spodziewamy się takze dziecka. Nie daje mi powodów do zazdrości. Jako kobietka z oczami wokół głowy non stop analizuję... Nie. Analizowalam z poczatku jego nastawienie. Czasami nadal to robię. Dba o mnie, jednak gdzies tam z tylu głowy trochę boję się, ze mnie zostawi dla innej babki. Ale powiem jedno. Nie żałuję tego. Jest wspaniałym facetem, ma mnóstwo ambicji. Bardzo dużo rozmawiamy ze sobą. Bardzo go kocham. Za każdym razem jak myślę o naszym dziecku jestem szczęśliwa ze względu na to, ze to on będzie jego tatą. Ma wady - tak jak każdy człowiek.
Czasami myślę, ze źle zrobiłam. Ze wepchnęłam się w związek dwojga ludzi. Jednak wiem, ze tamten związek rozpadał się dużo wcześniej niż pojawilam się w jego życiu ja. Byl z nią dość krótko - to kolejna adnotacja.
Nie piszę tego po to, aby się usprawiedliwiać. Po prostu chcę pokazać, ze czasami ludzie sami nie wiedzą czego chcą, sa z kimś, a jednak nadal tak jakby szukają bratniej duszy. Najwazniejsza w tym wszystkim jest rozmowa. Zapewne wiele z was skrzywi się na to, co napisałam. Jednak nie żałuję tej decyzji. Bardzo go kocham.

Jednak rozumiem Twoje obawy. Ja jednak nie bylam w stanie oprzeć się temu. Pamiętaj abyś nigdy nie żałowała niczego smile pozdrawiam :3

13 Ostatnio edytowany przez Tala29 (2016-01-06 11:31:13)

Odp: Serce vs. rozum.
Akaya napisał/a:

Dodam cos od siebie.
Mój obiekt westchnień byl na tym samym roku studiów co ja. Z poczatku nie zawrócił mi mocno w glowie. Wiecie - początek pierwszego roku, nowe znajomości. On chodzil do innej grupy, wiec szansy jako-takiej na bliższą relację nie było. Jednak niektóre zajęcia mieliśmy wspólnie. Czasami podpatrywałam się na niego z nadzieją, ze mnie zauważy (a dość trudno mnie nie zauważyć przyznam się szczerze. Poza tym byłam jedną z 7 dziewcząt na roku).
Jakimś trafem odezwał się do mnie na korytarzu z zamiarem 'podzielenia się' notatkami. No i tak rozpoczęła się nasza blizsza relacja. Niestety - juz na samym wstępie napisal mi, ze ma dziewczynę. Chciałam od razu się wycofać ale pomyślałam, że raz na jakiś czas jezeli pomoże mi z jakiegoś przedmiotu (jest bardzo inteligentny), to na pewno nic złego się nie stanie, tak wtedy myślałam. Jednak z każdy spotkaniem widziałam, ze nie jestem mu obojętna. Pierwszą powazna rozmowę przeprowadziliśmy po jednym ze spotkań. Jasno określił, ze nie wie co zrobić, a zadurzył się we mnie. Spanikowałam, ponieważ.. Bylam w nim zakochana po uszy. Tyle uniesień juz dawno nie czułam. W dodatku fizycznie jest moim ideałem. Duzy, męski, duże łapki tongue
Ja takze powiedziałam mu o tym co czuję. Tak czy siak nie byłam w stanie odseparować się od niego. On ode mnie takze.
Na innym spotkaniu powiedziałam mu, że nie chcę żyć tak jak teraz. Spędzaliśmy wspólnie czas bez dotykania się, śmialiśmy się z glupot - jednak w powietrzu dalo się czuć tę bliskość. Rosnące uczucie miedzy nami. Ale nie chciałam oszukiwać tej dziewczyny. Zresztą - byla delikatna, starsza od niego o rok. Ułożona. Trochę zwabil mnie w swoje sidła mówiąc, ze jest z nią szczęśliwy, ale czuje, ze to nie jest dokladnie to o czym marzy. Bylam na niego zla.
Po jakimś czasie znowu spotkania i doszło do kontaktu cielesnego. Pierwszy pocałunek. Wtedy niewytrzymalam, postawiłam mu ultimatum.
Czułam, ze pakuję się w nieźle bagno. W sumie od samego poczatku. Jestem dość szczerą osobą, mozna rzec - twardą babką. Powiedziałam sobie - jezeli to schrzani, to nie dam sobie w kaszę dmuchać. Wymagalam od niego chociaż prawdy wobec tamtej kobiety. Jest ode mnie starszy o kilka lat.
Nadal czasami mam obawy. Ze nie wyjdzie. Powtórzy się sytuacja jak z jego poprzednią dziewczyną.
Wracając - zerwał z nią relację. Z tego co mówił ona czula, ze cos jest nie tak. Później chwile konsternacji i w naturalnym przebiegu spraw - zostalismy parą.
Jestem z nim bardzo szczęśliwa. Spodziewamy się takze dziecka. Nie daje mi powodów do zazdrości. Jako kobietka z oczami wokół głowy non stop analizuję... Nie. Analizowalam z poczatku jego nastawienie. Czasami nadal to robię. Dba o mnie, jednak gdzies tam z tylu głowy trochę boję się, ze mnie zostawi dla innej babki. Ale powiem jedno. Nie żałuję tego. Jest wspaniałym facetem, ma mnóstwo ambicji. Bardzo dużo rozmawiamy ze sobą. Bardzo go kocham. Za każdym razem jak myślę o naszym dziecku jestem szczęśliwa ze względu na to, ze to on będzie jego tatą. Ma wady - tak jak każdy człowiek.
Czasami myślę, ze źle zrobiłam. Ze wepchnęłam się w związek dwojga ludzi. Jednak wiem, ze tamten związek rozpadał się dużo wcześniej niż pojawilam się w jego życiu ja. Byl z nią dość krótko - to kolejna adnotacja.
Nie piszę tego po to, aby się usprawiedliwiać. Po prostu chcę pokazać, ze czasami ludzie sami nie wiedzą czego chcą, sa z kimś, a jednak nadal tak jakby szukają bratniej duszy. Najwazniejsza w tym wszystkim jest rozmowa. Zapewne wiele z was skrzywi się na to, co napisałam. Jednak nie żałuję tej decyzji. Bardzo go kocham.

Jednak rozumiem Twoje obawy. Ja jednak nie bylam w stanie oprzeć się temu. Pamiętaj abyś nigdy nie żałowała niczego smile pozdrawiam :3

No widzisz, przeżyłaś to na własnej skórze i widzisz, że czasem trudno się pohamować. Życzę Ci i wam jak najlepiej smile Czasem trudno nad sobą zapanować, jeśli uczucie jest naprawdę konkretne. Oby faktycznie Twój chłopak,mąż(?) okazał się porządnym gościem i nie dawał Ci w dalszym ciągu powodów do obaw smile Nasłuchałam się tekstów typu, że w takim razie musi być taki "na prawo, lewo", że nie szanuje ani dziewczyny, ani mnie, że pewnie mnie tak samo by potraktował itd. Ale on mi się wydaje naprawdę w porządku, nigdy nie myliłam się co do ludzi, tego jacy są, wyrabiając sobie na początku o nich opinie. A o nim sobie wyrobiłam taką, że jest bardzo dojrzały, mimo że młodszy, aż to bije od niego i nie tylko ja to stwierdziłam. Inteligentny, z poczucie humoru i po prostu nadajemy na jeden fali. Zwykle jak ktoś mi się podobał, to nie potrafiłam się przed nim otworzyć, bo się bałam zbłaźnienia - mam niewyparzony język, nie raz coś palnę. A przy nim jestem sobą, czuję się swobodnie. Policzki bolą mnie od śmiechu. I do tego jest troskliwy. Kiedyś gdy siedzieliśmy razem, ochrzanił mnie, że mam tylko cienki sweterek, a tu wieje, bo drzwi za ścianą były otwarte, że znowu będę chora. A niedawno byłam, bo łaziłam po polu za pewną sprawą po samym sweterku i też dostałam ochrzan, że natychmiast mam wracać do środka, bo będę leżeć w łóżku. W każdym razie zeszłam z toru. Wydaje mi się, że nie wszystkich tak od razu powinno się skreślać - nazywać najgorszymi. Czasami tak myślę, że jeśli jest naprawdę tak, jak mi się wydaje, to mu współczuje, bo jest w  gorszej sytuacji niż ja. Bo to od niego wszystko zależy. Ale zobaczymy co czas pokaże, staram się być w porządku, nie chce go jej odbijać, ale właśnie się boję, że kiedyś może do czegoś dojść, jak to tak dalej będzie trwało. A i nie wyobrażam sobie teraz tego, że nagle mielibyśmy stracić całkowicie kontakt... Może nie znamy się za długo, ale za to "intensywnie", co chwilę się widzimy, czy kontaktujemy. I nie było razu, żeby do mnie nie podszedł i nie został całą przerwę, a jak trafiła się dłuższa luka, to również całą spędziliśmy razem. Czemu wtedy nie czekał z kolegami? I śmiać mi się chce z tego, że nigdy nie potrafi się pożegnać. Z 3 razy mówi, że idzie, że musi już... a siedzi dalej smile

14

Odp: Serce vs. rozum.

A ja Ci powiem, żebyś też właśnie zapytała go co i jak, a jak się okaże, ze faktycznie się do Cb podwala, to nie rezygnowałabym zbyt łatwo. Skoro on podwala się do Cb, to w jego zwizku się dobrze nie dzieje i to kwestia miesięcy kiedy to się rozwali.
Mój były też przez kilka mies. spotykał się z inną za moimi plecami, zanim mnie rzucił. Jak zobaczyłam, że tego samego dnia, gdy zerwał ze mną, ustawił sb związek na fb z nią to szlag mnie trafił. Chciałam ich zamordować, naprawdę kipiałam złością. Teraz rok minął, prawie dwa i jakoś w sumie tak cieszę się, że mam tego dupka z głowy. W dodatku oni nadal są razem, od wspólnych znajomych słyszałam, ze dobrali się jak w korcu maku (tzn. oni opowiadali mi o niej negatywy, a ja znając byłego stwierdziłam, ze jej wady dla niego są jej zaletami). Żalu już zbyt wielkiego nie mam, bo i tak wiedziałam, ze to co było między nami się rozpada i nie miało zbyt świetlanej przyszłości. Pytanie tylko czy jej nie potraktuje tak samo? W mojej historii widzę, ze on zmienił dziewczynę na bardziej dopasowaną, o podobnym poziomie inteligencji, o wspólnych celach, ja byłam dla niego trochę za dorosła i wątpię, by jej wywinął podobny numer, bo z tego co słyszę i widzę na zdjęciach z fb, wnioskuję, ze się kochają i jest między nimi dobrze.
Wiem też na pewno, że gdy być dobrze przestanie, a w pobliży pojawi się jakaś lepsza, to on od niej odejdzie. Raczej nie będzie szukał specjalnie kochanki, ale jeśli się trafi lepsza, to nie pogardzi, tak jak było u nas. Bo u nas on kochanki nie szukał, ona sama do niego przyszła i sama inicjowała kontakt (na początku).
Jeśli mój ex i Twój były mają podobne metody, to już Twoje ryzyko. Jakbym weszła w związek, to miałabym się na baczności i nie tolerowała kobiet, z którymi on pisze na fb czy spotyka się sam na sam (pod pretekstem wspólnej nauki). Ale czy warto wchodzić w związek i się potem zastanawiać czy Ci nie wywinie podobnej akcji jak swojej ex?

Posty [ 14 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024