Nie wiem już co myśleć o tym - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ZWIĄZEK NA ODLEGŁOŚĆ, MIŁOŚĆ PRZEZ INTERNET » Nie wiem już co myśleć o tym

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 4 ]

Temat: Nie wiem już co myśleć o tym

Witam. Założyłem tutaj konto bo musiałem się wygadać a nie mam komu. A więc historia rozpoczęła sie rok temu w maju gdy poznaliśmy się przez internet. Niestety mieszkała troche daleko bo 150 km miałem do pokonania. Po 3 tyg byliśmy razem. Przez pierwszy tyd było świetnie mimo że widywaliśmy sie tylko raz w tyg bo na częstsze wyjazdy nie było mnie stać bo jeszcze sie uczyłem. Potem zaczęły sie problemy bo praktycznie co 2 dzień chciała zrywać bo to bez sensu przez odległość. Jeszcze w międzyczasie przyznała że nie wie czy coś czuje do kolegi z klasy w którym była kiedyś zauroczona. Powiedziała że ona by nie potrafiła być ze mna gdybym ja miał takie wątpliwości względem innej. Po miesiącu skończyły mi sie pieniądze na przejazdy (nie pochodze z bogatej rodziny a nie pracowałem bo szkoła) i chciałem pogadać z nia jak to będzie dalej. Ale znowu miała jakieś fochy zaczynała ważną rozmowe a potem wybierała sie na spacer i nie było kontaktu przez pół dnia. I wtedy nie wytrzymałem i powiedziałem że ciągle chce mnie zostawić a ja już nie mam kasy na przejazdy kocham ją ale to koniec. Mówiła że mnie nienawidzi że trudno sie pogodzić z tym że ktoś kto miał być na całe życie był tylko na chwile. Po tyg ochłonęła i znowu mielismy kontakt ze sobą. Chciała znowu być razem i ja też ale jak już byliśmy razem to odezwał sie do niej były. Podobno miał operacje był w sanatrium i nie mógł sie do niej odzywac i kontakt im sie urwał. Bardzo go żałowała i chciała się z nim spotkać żeby sprawdzić czy coś do niego jeszcze czuje. Ja jej powiedziałem że jeśli sie z nim spotka to bedzie oznaczało że wybiera jego bo i tak to wyglądało jakby kupowała samochód i ciągle ktoś inny był do wyboru. Aż w końcu nie spotkała sie z nim i stwierdziła że nie wybiera nikogo. I potem kontakt się urwał zablokowała mnie na fb itp. Kontakt sie odnowił w lutym. W międzyczasie co kilka tyg pisała coś a za chwile że miała nie pisać. W lutym też znowu jakby chciała wrócić ale jednak nie wie.. Nie wierzyłem jej i znowu sie kontakt urwał na miesiąc. Na początku marca przyznała że nie doceniła mnie wtedy jak sie starałem. Prosiła o wybaczenie by rozpocząć nowy rozdział i to ze mną. Pomyslałem że jeśli jak mówi naprawde mnie kocha to poczeka. I daliśmy sobie czas do czerwca gdy skończe szkołe egzaminy wszystkie będe pracować i będzie mnie stać na przejazdy. W czerwcu napisała że chce być ze mną i czy ja też chce... oczywiscie chciałem i powiedziałem że ja też chce. Przy okazji mi powiedziała że w lutym jak ja olałem poznała na stoku w walentynki innego.. spotykali sie chyba z 3 tyg nie byli razem ale podobno rozmawiali jak para całowali sie. Od lipca rozpoczęła prace wakacyjną i nie bardzo miała czas sie spotykać aż w końcu bez jej wiedzy przyjechałem po pracy do niej. Spotkanie po roku było piekne bo czułem że wszystko powróciło i od tej pory zachowywała sie względem mnie jakbym był jej chłopakiem. Ale dalej praktycznie nie chciała sie spotykać o każde musiałem walczyć bo zawsze "była zmęczona po pracy"i tak byłem w drodze 4 h żeby sie z nią widzieć 2 h. Raz zrobiłem niespodzianke pod jej pracą ale ona wkurzyła sie powiedziała że nie ma ochoty gadać bo zmeczona i pojechała do domu a ja znowu tyle drogi na nic. W sierpniu na jedno ze spotkań napisałem dla niej wiersz miłosny bo jak sama wcześniej stwierdziła że tak zaraz nie wrócimy do siebie bo musze sie postarac. I chyba ten wiersz chwycił ją za serce bo w końcu byliśmy razem. Ale dalej mimo to był ten sam schemat który był do teraz. Umawiała sie na spotkanie i w piątek albo sobote rano odwoływała je. Było coś nie tak bo od pierwszego spotkania od roku gdy powiedziała prosto w oczy że mnie kocha juz tego nie usłyszałem.. tylko za pomoca smsów pisała że kocha nawet gdy jej to mówiłem ona nie odpowiadała a nawet czasami wymuszała bym jej to mówił. I ciągle kłotnie o spotkania bo co tyd odwoływała. Na poczatku sierpnia miałem urodziny rodzina zapomniała oczywiście tylko pamietała jej mama i ona. Chciałem z nia spedzic ten dzień ale ona "musiała jechac na zakupy z rodzina". I na wieczór powiedziała że to koniec że nie iskrzy. Spotkaliśmy sie żeby pogadać o tym i mówiła że nie zrywa ze mna i kocha mnie ale jak kumpla i żebym ja dobrze wspominał.. Powiedziałem że to wyglada jak pożegnanie a ona powiedziała że tak jest. Na odczepne powiedziała że to nie problem jest we mnie tylko w niej bo musi sobie wszystko przemyśleć czego chce i pogadamy o tym za tyd. Potem odwoływała jak zawsze bo źle sie czuje bo ma 18-tki koleżanek. Widziałem że ja trace. Przed ostatnia 18 koleżanki spotkalismy sie na początku tyg zaraz po pracy pojechałem do niej bo mieliśmy pogadać bo stwierdziła że możemy być tylko kumplami. Na spotkaniu jednak całowała mnie mówiła że zobaczymy. Chciałem iśc z nia na tą 18 ale wolała sama iść. Przed 18 znowu że tylko kumplami możemy być że nie chce sie angażować i jej koleżanka też tak uważa. Dzien po 18 powiedziała że opiła sie urwał jej sie film i pamieta że przytulała sie i całowała z jakims kolesiem... jakby mi wbiła nóż w plecy bo to wcale nie w jej stylu takie imprezy i opijanie sie. Potrzebowała wsparcia więc schowałem dume do kieszeni i nie zostawiłem jej samej z tym. Nie pamietała wszystkiego i bała sie że mogło dojść do czegoś wiecej że ktoś ja zgwałcił że powiem że jest dziwka i ja zostawie. Jednak lekarz potwierdził że do niczego nie doszło. Żałowała że nie zabrała mnie tam wtedy i że sama juz nigdzie nie idzie. Jak znowu gadaliśmy o nas to stwierdziła że nie powiedziała mi że mnie juz nie kocha że zobaczymy co sie ułoży. Jednak jak wszystko sie wyprostowało to po pewnym czasie znowu zaczynała mnie olewac. I tak przez miesiąc znowu walczyłem o nia ale to nic nie dawało..byłem coraz bardziej rozbity myslałem o samobójstwie i niestety raz pod wpływem emocji powiedziałem jej o tym a na z pretensjami do mojego brata że nie moge sie od niej odczepic że chce sie zabic. Gdy brat pokazał mi ich rozmowe co mówiła o mnie to chciałem zerwać kontak tak jak chciała. Ona pisała i dzwoniła żeby sie spotkać i mi wszystko wyjaśni. Pierwszy raz chciała sie spotkać i nie odwołała tego spotkania. Byłem tak zły że nie odpowiadałem ale przyjechałem na to spotkanie. Powiedziała że nie chce mnie stracić bo juz nie spotka nikogo kto ją tak pokocha. Od tej pory obiecała że zrobi wszystko by to sie udało że bedziemy sie spotykać normalnie co tyd i zobaczymy. Praktycznie przez miesiąc schemat był taki. Umawiała sie ze mna a w piatek odwoływała je... kiedys odwołała a wieczorem pretensje że nie przyjechałem że tęskni a wtedy jedyny raz ja posłuchałem i nie przyjechałem bo zawsze i tak przyjeżdżałem. We mnie coraz wiecej zbierało sie nerwów. miałem problemy w domu z rodzina w pracy z szefem i miałem być zwolniony a przez cały tyd całymi dniami martwiłem sie że znowu odwoła spotkanie. Czułem że sie wypalam. Raz nawet obiecywała prosto w oczy że za tyd sie widzimy a potem " dzisiaj nie dam rady bo źle sie czuje". Raz bawiła sie ze mna w obgadywanie hasła na jej fb i w koncu mi sie udało po jej wskazówkach. i Zobaczyłem jej rozmowy z tym chłopakiem co go poznała w lutym. Wtedy jak zerwała ze mna w moje urodziny obgadywała z nim jak ze mna zerwać że jestem jak pryszcz którego nie mozna sie pozbyć.. ogólnie bardzo niemiłe rzeczy. Chciałem na spotkaniu pogadac z nia o tym. Ale jak zawsze odwołała je a ja nie wytrzymałem i przez tel jej wszystko powiedziałem, że wiem o wszystkim co mówiła na mój temat temu kolesiowi. Zatkało ją przepraszała i nabrała ochoty na spotkanie by to wyjaśnić ale na drugi dzień miała pretensje że sie włamałem jej na fb że ma mnie dość itp i odwołała je. Opiłem sie i powiedziałem jej żeby mi dała spokój a ona że pgadamy jutro jak bede trzeźwy. Kolejnego dnia powiedziała że to kiniec tej znajomości itp. przyjechałem żeby sie pogodzic ale była oschła przy jej rodzinie i sam na sam a jak chciałem wyjsć bo juz zrezygnowałem to kazała zostać i znowu przytulała mnie i całowała ale zdania nie zmnieniła. Potem przez tyd nie odzywała sie bo " zdania nie zmieniła" dopiero w mikołaja jak pisalismy i ochłoneła powiedziała że zawsze bedzie mnie kochać ale razem nie bedziemy bo tylko mnie niszczy. Powiedziałem żeby sobie przemyślała na spokojnie czego pragnie bardziej.. mnie czy jak to mówiła bycie niezależną. mówiła że nie chce wybierać.. serce mówi że mnie a rozum że to drugie. miała cały tyd na przemyślenie i w sobote na spotkaniu miała dać odp. W tyg było fajnie bo widziałem że zależy jej ale znowu odwołała spotkanie " bo źle sie czuje" ale wieczorem zmieniła zdanie i spotkalismy sie. Jak sie okazało pokłóciła sie z mamą i dlatego odwołała. Chciałem o tym pogadać ale unikała tej rozmowy aż na koniec udało sie pogadać o tym i stwierdziła że nie jesteśmy już tylko kumplami. Mówiła że będzie inaczej teraz. Ja dalej miałem mase zmartwień i do tego cały czas myslałem czy znowu odwoła spotkanie. W kolejny week znowu powtórka była ale jak zawsze i tak przyjechałem. Odwoływała zawsze ale jak przyjechałem to zawsze była czuła przytulała mnie itp. Aż tyd temu nie wytrzymałem. Bo w tyg olewała mnie na całej lini. Ciągle nie miała czasu gadac bo to serial bo to i to. Aż w piatek przed świetami rozmwa wygladała tak " nie moge teraz gadać.. aha jutro sie nie spotkamy" pytam czemu  " bo jestem zajeta" czym ? "życiem". Juz od tego wszystkiego byłem taki nerwowy że stało sie to czego sie spodziewałem. Pojechałem pogadać bez zapowiedzi. Pytałem co sie dzieje chciałem to wyjaśnic a jedyne co mi mówiła to " cos jeszcze?" aż w końcu jak spytałem czemu nawet na mnie nie spojrzy powiedziała " nie chce mi sie z Tobą gadac" wybuchłem i powiedziałem że to koniec bo nie wytrzymam takiego traktowania i wyszedłem. Za chwile dzwoniła do mnie i chciała dać do tel swoja mame ale ona nie chciała sie wygłupiac a za chwile dostałem sma że zrobiłem szpoke przed jej rodziną. Jak już ochłonąłem dzien później chciałem to wyjaśnic pogadać ale ona tylko "daj mi spokój". Do świąt nie pisałem nic do niej. W wigilie myslałem że sie pogodzimy ale ona znowu tylko "daj mi spokój". To były najgorsze świeta w moim życiu. Całe przepłakałem, juz sie pogubiłem z tym wszystkim nie dawałem rady. W drugi dzień świat chciałem pogadać ale znowu mnie olewała aż w koncu odebrała i na pytanie czy juz mnie nie kocha powiedziała że nie i nigdy nie kochała. Jakby mnie przejechał czołg.. kim trzeba być żeby go okłamywac że sie kocha. I tutaj pierwszy raz w życiu zdarzyło mi sie żeby tak mnie nerwy poniosły bo powiedziałem jej że jest kłamliwą s***. Naprawde w momencie ogarnął mnie wstyd. Napisała mi że sam to zepsułem jak ją tak nazwałem że nie mowiła że mnie kocha nie byliśmy razem. Na drugi dzień zablokowała mnie na fb i przez cały dzień wysyłała jakieś zdjęcia na snapie. Ja juz jestem wykonczony psychicznie tą sytuacja, coraz bardziej mysle o sambójstwie. Bo ona była całym moim swiatem kocham ją.. A najlepsze że przez ten ostatni tyd jak mnie olewała chwaliła sie znajomym jaki mi kupiła prezent na świeta, że sylwestra chce spedzic tylko ze mna a jak gadałem z nią o sylwestrze to była niechetna. Wtedy po tej "szopce" podobno  była wściekła bo rodzina dała jej kazanie jak mnie źle traktuje i jak sie zachowuje. Mówiła że nie bylismy razem a innym mówiła że zerwaliśmy. Przez kilka miesiecy chciała żebym sie przeprowadził do jej miasta a teraz jak sie tak posypało nadarzyła sie okazje tam przeprowadzić tylko juz nie wiem czy jest sens. Troche chaotycznie to napisałem i pewnie trudno sie połapać w tym.. Co o tym wszystkim myślicie?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Nie wiem już co myśleć o tym

Ile ona ma lat? Bo z tego jak to przedstawiasz mentalnie wygląda na 12-latke...
Gdybym był na Twoim miejscu prawdopodobnie powiedziałbym sobie "Stary, szanuj się trochę i daj sobie spokój, przynajmniej do czasu aż trochę dojrzeje"
A gdybym naprawdę nie mógł bez niej żyć, to zacząłbym mysleć o przeprowadzce do jej miasta, lub chociaż w okolicy. O załatwieniu sobie tam jakiejś pracy, chaty... Żeby zająć sobie czymś głowę i nie zwariować.

3 Ostatnio edytowany przez michal3108 (2015-12-31 12:21:04)

Odp: Nie wiem już co myśleć o tym

Ma 18 lat. Właśnie jestem blisko znalezienia tam pracy. Praktycznie chciałem się przeprowadzić właśnie tam dla niej ale też dlatego żeby zrobić sobie taki reset od wszystkiego.. rodziny ,znajomych.. bo psychicznie mnie to wszystko zniszczyło.

4

Odp: Nie wiem już co myśleć o tym

Ktoś inny ma może jakieś inne zdanie na ten temat?

Posty [ 4 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ZWIĄZEK NA ODLEGŁOŚĆ, MIŁOŚĆ PRZEZ INTERNET » Nie wiem już co myśleć o tym

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024