Cześć. Zawsze byłem przeciwnikiem szukania na forach odpowiedzi na pytania dot. związków, uważałem że to sprawa między dwojgiem ludzi i na takiej płaszczyźnie trzeba działać. Ale nie wiem co mam myśleć i robić to opiszę moją głupią sytuację.
2 miesiące temu poznałem dziewczynę, studentkę. Spodobała mi się, widywaliśmy się co jakiś czas, uśmiechała się czasami. Postanowiłem spróbować. Rozmawialiśmy chwilę, było miło, sama zaproponowała, że da mi swój numer. I tak się zaczęło. Zadzwoniłem, poszliśmy na spacer, później spotykaliśmy się parę razy. Starałem się jej nie narzucać. Dzwoniłem tylko, żeby się umówić. Pisaliśmy czasami na fb. Ale czasami na odpowiedź czy odebranie telefonu musiałem długo czekać. Dziewczyna studiuje kierunek, na którym ma dużo pracy i ja to rozumiem najlepiej. Zależy jej na tym bardzo. OK. Nie narzucałem się, tylko czekałem, przypominając o sobie za dzień lub dwa.
Często zapraszając na spotkania dostawałem odpowiedzi, które wyglądały na typową zlewkę, coś w rodzaju "tego dnia nie, może w następnym tygodniu, odezwę się". Ale co jakiś czas udawało nam się spotykać.
I teraz pierwszy problem ze mną: jestem dość nieśmiały. Na spotkaniach była dobra atmosfera, dziewczyna zauważyła, że jestem dobrym słuchaczem to mówiła wiele rzeczy. Jakieś 70% rozmowy to ona. Ja niestety przy niej nie potrafiłem rozmawiać tak swobodnie, jak z innymi ludźmi.
Mam też wrażenie, że zbyt mało okazywałem jej ciepło. Całowałem ją w policzek na pożegnanie, objąłem parę razy, chociaż czasem miałem wrażenie, że częściej chciała żebym ją objął, ale dopiero po fakcie zdawałem sobie sprawę. Czasami jej mówiłem, że dziękuję za spędzony czas, że cieszę się że ją widzę. Czasem jakiś komplement.
I tak wygląda ta sytuacja: widzimy się średnio raz na tydzień, odprowadzam ją do domu. Ale to nie randki, po prostu wtedy jesteśmy w jednym miejscu to staram się nawiązać kontakt z nią. Resztę dni dzwonię, piszę próbując namówić ją na randkę. I rzadko kiedy się dodzwaniam, długo czekam na wiadomość. Czasami przez kilka dni nawet nie przeczyta co napisałem na fb. Więc tak we dwoje na dłużej spotykamy się 2-3 razy w miesiącu.
Problem jest w tym, że ja czuję coś do niej, że jest ważna. Zupełnie nie mogę wyczuć co jest po drugiej stronie. Z mojej perspektywy wygląda to tak, że ona jest trochę zainteresowana, ale gdy się w końcu spotkamy, moja nieśmiałość przy niej trochę ją zniechęca i dlatego później tyle zwleka.
Chciałbym następnym razem powiedzieć jej wprost, że znaczy coś dla mnie, że nie okazałem tego tak jak powinienem bo taki jestem i niech się dzieje co chce. Zależy mi na niej. Powiedzcie, co powinienem myśleć o tym i co zrobić?
1 2015-12-28 21:04:03 Ostatnio edytowany przez lpd (2015-12-28 21:05:24)
jeśli dziewczyna się z Tobą spotyka to nie jesteś jej obojętny , moze mysli ze za dlugo ze wszystkim zwlekasz. Łatwo powiedzieć ,ale powinieneś z nią o tym porozmawiać. Na pewno Cię zrozumie i nie będzie mieć Ci za złe ,że jesteś nieśmiały.
3 2015-12-29 10:09:34 Ostatnio edytowany przez lpd (2015-12-29 10:18:35)
A ta cisza z jej strony? Rozumiem że może brak czasu czy coś, ale to się zdarza notorycznie że mnie całkowicie ignoruje. Często powtarza się ten schemat: spotykamy się, jest fajnie mimo moich błędów. Często ona dziękuje za to spotkanie sms czy coś a potem długo nie mogę się z nią skontaktować ani nigdzie zaprosić i czuję się trochę ignorowany.
Może po prostu nie często wchodzi na fb , by odczytać Twoje wiadomości. ![]()
Moim zdaniem , gdyby nie chciała się z Tobą spotykać , to by sie nie spotykała.
Mimo nieśmiałości, radziłabym przy najbliższym spotkaniu powiedzieć wprost co do niej czujesz i zapytać co ona o tym myśli. Rozwieje to wątpliwości.
Niestety wychodzi na to, że wszystko szło dobrze, ale wpadłeś w tzw strefę przyjaciela czyli Twoje emocje poszły nie w tym kierunku co potrzeba, zwłaszcza, że to młodą osobą jest... Będzie się z Tobą spotykała, ale jest ryzyko dla Ciebie jeżeli nie odwrócisz emocji (Tobie teraz będzie to ciężko zmienić) to ona gdy tylko pozna kogoś kto jej te emocje da to zniknie zupełnie...raczej zachowywałbym się normalnie i nie narzucał... Albo wyjdzie albo nie... Ale dwa miesiąc to powinno to szaleć, nawet jak ktoś nie ma czasu...
Dzięki za odpowiedzi. Szkoda, że tak jest. Na początku udało mi się wygrać ze sobą, szkoda że później już nie. Ale ja się nie poddam jeszcze mimo wszystko. Mam nadzieję, że zobaczę ją w tym tygodniu i spróbuję jeszcze raz. Wierzę, że da się wszystko naprawić