Witam drogie Panie ![]()
Piszę tutaj, z nadzieją, że może dostanę jakąś ciekawą i pomocną poradę, bo o pełne rozwiązanie mojego problemu wiem że będzie ciężko.
Najpierw, króciutko o mnie. Mam 22 lata i mieszkam w Warszawie. Na co dzień studiuje dwa kierunki oraz prowadzę swoją małą firmę (tworzenie stron internetowych, aplikacji itp.). Od miesiąca pracuje w pewnej korporacji i od tego momentu zdałem sobie sprawę, że żyć dalej z moim problemem już nie mogę....
Mój problem polega na blokadzie w rozmowie z kobietą. Nie chodzi tu jednak o stres, zakłopotanie, strach, gubienie się w wypowiedzi czy coś tego stylu. Tutaj chodzi o kompletną blokadę. Wystarczy, że kobieta powie do mnie "cześć" i koniec. Czasami uda mi się przez zęby odpowiedzieć jeszcze na to ale potem kaplica. Nie odczuwam stresu i strachu, ale nie jestem w stanie wydobyć ani jednego słowa. Co ciekawe ten problem znika, ale po bardzo bardzo długim czasie przebywania z taką osobą (przez "bardzo bardzo długo" trzeba rozumieć rok, półtora)
Nie jestem tzw. duszą towarzystwa, ale z nawiązywaniem znajomości nie mam najmniejszego problemu. Szkoda tylko, że tyczy się to jednej płci. O ile jakoś szło z tym żyć, przez wszystkie szkoły, teraz na studiach, to ilość żenujących sytuacji, które mnie przez to spotkały doprowadziły mnie do zdania iż muszę to zmienić. Nawet wolicie nie wiedzieć jak do tej pory załatwiałem sytuacje w np. urzędzie ![]()
Zdaje sobie sprawę z tego, że taki problem może rozwiązać tylko psycholog, ale może macie jakieś rady. W końcu psycholog też w chwile moment nie naprawi tak porytej psychiki jak moja i to trochę czasu zajmie, a żyć trzeba dalej...