Hej! Wlasciwie nie wiem po co tutaj pisze, ale chyba dzielenie sie jakimis swoimi odczuciami/uczuciami z obcymi ludzmi wydaje mi sie znacznie latwiejsze, tym bardziej, ze prawdopodobnie nigdy nie bede miala z nimi stycznosci w mojej codziennosci.. No wlasnie codziennosci dosyc prostej i mogacej wydawac sie az za prostej od pewnego czasu, jednak nawet ta czuje, ze mnie przytlacza i meczy. Ogolnie mowiac ciagle szukam ucieczki od ludzi i ucieczki w jedzenie.. Nie nie jestem otyla osoba, ale nie wiem czy sie tak kiedys nie skonczy. Jeszcze 4 miesiace temu bylam bardzo wysportowana osoba z sukcesami w sporcie, ktory uprawialam i mniej wiecej mialam okreslona droge.Teraz jestem zalana tłuszczykiem istota nieprzypominajaca mi siebie, ktora co chwile ma gorszy dzien i nie widzi dla siebie drogi. Caly czas odczuwam zmeczenie psychiczne i nie mam za bardzo z kim o tym porozmawiac, tzn mam bliska rodzine ale chyba boje sie im powiedziec, ze chyba mam jakis problem ze soba sama, zeby tez nie uslyszec, ze po prostu musze sie wziac w garsc itd. Chyba nie szukam zadnych porad, bo raczej wiem co musze zrobic, chyba po prostu szukam jakies zrozumienia i wsparcia w tym moim 'psychicznym' kryzysie. W sumie to trwa on troche dluzej niz 4 miesiace, ale nie odczuwalam go czesto i tak mocno jak teraz.
Pozdrawiam Asia
Asiu, co Cię naprawdę tak dręczy? Czy coś się stało niedobrego w Twoim życiu? Dlaczego przestałaś uprawiać sport?
Częścią wyjścia na prostą jest zrozumienie, jak to wszystko się zaczęło i próba zmiany tego czynnika, który na to wpłynął. Pamiętasz, jak to się zaczęło? Oczywiście będę Ci kibicował, by się udało. ![]()
Łał, az jestem w szoku, ze tak szybko ktos napisala cos i ze wgl ktos to przeczytal! Wyjazd na wakacje do usa, niby spelnienie marzen, ale z drugiej strony sie bardzo pogubilam i nie wiem jak poradzic sobie ze zniecheceniem do wszystkiego. Np. Wczoraj bylam normalnie w pracy i na silowni, dzisiaj zrezygnowalam z pojscia. Dodam, ze mam 19 lat i tak naprawde wszystko mi sie 'uklada', przynajmniej tak to wyglada. Ale w mojej glowie to wyglada jak totalny rozpozdziej (sory za wyrezenie) bez planu jakiegokolwiek nawet.
Asiu, spróbuj to lepiej wyjaśnić. Bo na razie wygląda to tak: wszystko było dobrze, ale niestety spełniło się Twoje marzenie i wyjechałaś na wakacje do USA:) Co się stało na tym wyjeździe? Dlaczego od tego czasu uciekasz od ludzi? Czy ten wyjazd odmienił Twoje patrzenie na życie?