Witam wszystkich, problem wygląda tak- mam dwie koleżanki, jedna z nich poznałem rok temu, prawdopodobnie zakochała się we mnie a ja przez cały czas dawałem jej delikatnie do zrozumienia ze nic z tego nie będzie, nie ze względu na wygląd lecz na charakter, nie dał bym rady dogadać się w dalszym życiu z taką osobą. Druga poznałem jakieś 3 miesiące temu. Na początku nic do niej nie czułem ale często rozmawialiśmy, spodobała mi się, wiedziałem ze moglibyśmy coś razem stworzyć. Widziałem to tez z jej strony, znam już te spojrzenie, ten wyraz twarzy, ruchy...
Wszystko pięknie i smacznie no ale... Są to przyjaciółki. Dziewczyna której nie chciałem zaczęła się dziwnie zachowywać, obrażać ( nie dosłownie ale między słowami) druga gdy ta tylko próbowała pogadać ze mną lub nawiązać jakikolwiek kontakt. Od pewnego czasu obie trzymają mnie jakoś na dystans, wgle nie jest możliwe normalnie pogadać. Zakochałem się w niej nie mogę wyrzucić jej z głowy a ona udaje że niby nic już nie czuje, ale widzę jak w każdej możliwej sytuacji patrzy na mnie, jest przygnębienia, nie śmieje się już tyle co wcześniej. Jest tak tylko gdy jestem w jej otoczeniu, zaś dziewczyna której nie miałem chęci poznać bliżej coraz bardziej skupia się na tym bym przekonał się jakoś do niej. Wiem ze nic z tego nie wyjdzie, wiem ze ktoś i tak zostanie zraniony jak nie jedna z nich to ja, bo znowu sam na lodzie...
Proszę o radę co zrobić w takiej sytuacji?? Co robić dalej? Chciałbym jakoś poprowadzić cały ten bajzel w taki sposób by nikt nie ucierpiał. Proszę o szybką odpowiedź, nie wiem jak bde żył z kolejną porażka na karku, bo już od nich stałem się wrakiem emocjonalnym, wypalony jak napis na ścianie " porażka życia"...
2 2015-11-22 11:41:10 Ostatnio edytowany przez rojka (2015-11-22 11:48:19)
Wszystko jest proste:
One są koleżankami, ta która na Ciebie zerka nie chce zrobić świństwa tej której się podobasz.
Co zrobić?
Pogadać najpierw z tą która Ci się nie podoba i powiedzieć o co chodzi,że nic między Wami nie będzie. Powiedzieć normalnie bez znaków dymnych.
Poczekać i pogadać z tą która zerka, a może wcale nie będziesz już musiał tego robić ,to zależy jak mocna jest między nimi przyjaźń albo ona stanie po stronie przyjaciółki i okażesz się facetem bez uczuć (jak mogłeś itp...) albo dogadają się , zostaniesz puszczony wolno i sama przyjdzie.
Jak słusznie zauważyłeś ktoś zostanie skrzywdzony. Ale nie rezygnuj z tego co chcesz osiągnąć.
Zanim cokolwiek zdecydujesz z opisanymi znajomościami, przestań być wrakiem emocjonalnym. Pomysł, by inna osoba była lekarstwem na Twe bolączki jest absurdalnym. Potrzebujesz terapii? Zwróć się do specjalisty.
4 2015-11-23 00:18:47 Ostatnio edytowany przez Fetamin (2015-11-23 00:25:11)
Zanim cokolwiek zdecydujesz z opisanymi znajomościami, przestań być wrakiem emocjonalnym. Pomysł, by inna osoba była lekarstwem na Twe bolączki jest absurdalnym. Potrzebujesz terapii? Zwróć się do specjalisty.
gdyby twoje życie było tak " piękne " jak moje, zrozumiał byś dlaczego jestem tym kim jestem.
Rojka dzięki za radę, o to chodziło. Tylko teraz kwestia tego jak jej to przekazać i nienarobic niepotrzebnego syfu jaki może mnie czekać, wiem jak bardzo zawistne mogą być kobiety ![]()
5 2015-11-23 00:41:26 Ostatnio edytowany przez rojka (2015-11-23 00:48:35)
Nie możesz na 100% liczyć na to,że syfu nie będzie to zależy od tego jaką osobą jest ta co się nie podoba. Dla niej lepiej będzie jak się dowie ,ze nic miedzy Wami nie będzie. Może to przeżywać ale też nie musi,może się domyślać ,że czujesz coś do tej drugiej. To przeważnie widać i może z tego wynika ochłodzenie od ich obu.
Spotkaj się z nią na neutralnym gruncie tam gdzie nie będzie mogła wpaść w histerię i głupio jej będzie wystrzelać Cię po pysku ( to taka ekstremalna wersja) i powiedz co chcesz powiedzieć.
Przemyslalem to trochę teraz. Są 3 opcje:
1- nie robie nic, dzieje się nic lub przyjacioleczki same coś poczynić i stanie się " coś" - czego jeszcze nie wiem
2 - robie tak jak mi podpowiedziano, wszystko się udaje jest cudnie, mam koleżankę/ tracę ja, zyskuje szanse na bliższe poznanie się z tą drugą na której mi zależy
3- tracę obie koleżanki, widuje się codziennie z osobą która nadal mnie oglupia i wprowadza w ten " dziwny " stan który kocham jak i nienawidzę bo nie mogę nic z tym dalej zrobić, widuje tez pierwsza koleżankę której zrobiłem tak wielki zawód ze do końca życia nie będzie w stanie spojrzeć mi bez pogardy na twarzy w oczy :S.
Może jest to trochę zawiłe ale chyba coś w tym jest
Jest jeszcze jakaś osoba na forum która przeżywała w swoim życiu podobna sytuacje? Prosił bym o pomoc, ciężko się żyje ze świadomością ze istnieje szansa ze ktoś może mnie wyprzedzić i podjąć kroki żeby rozjebana kolejna w moim życiu, i chyba ostatnia realna szanse na jakikolwiek związek z drugą osobą z czystej miłości nie kierowanej pieniędzmi czy też innymi życiowymi korzyściami :I. proszę o kolejne rady ![]()
Nie możesz na 100% liczyć na to,że syfu nie będzie to zależy od tego jaką osobą jest ta co się nie podoba. Dla niej lepiej będzie jak się dowie ,ze nic miedzy Wami nie będzie. Może to przeżywać ale też nie musi,może się domyślać ,że czujesz coś do tej drugiej. To przeważnie widać i może z tego wynika ochłodzenie od ich obu.
Spotkaj się z nią na neutralnym gruncie tam gdzie nie będzie mogła wpaść w histerię i głupio jej będzie wystrzelać Cię po pysku ( to taka ekstremalna wersja) i powiedz co chcesz powiedzieć.
Dziewczę które podkkochuje się w mojej osobie jest raczej spokojna i opanowana, ale znam ją już trochę, to tylko pozory tak naprawdę jest to osoba typu " cicha woda brzegi rwie "...
Ona domyśla się o tej drugiej, pewnie widzi że też miś się podoba nie ona lecz jej koleżanka, widzę co robi w czasie gdy próbuje coś powiedzieć do mnie, porozmawiać, zażartować , cokolwiek innego , trwa to dosłownie parę sekund i moja piękna juz nawet nie chce lub nie może ze mną rozmawiać... Bo przyjaźń itp.
Jaki przyjaciel tak postępuje? Dziewczyny na bank obradach to między sobą. Na samym początku nie było żadnego problemu, gadka szmatką, kilka dłuższych spojrzeń na siebie i juz, zrodził się z dnia na dzień, doslownie! Ciężkie to wszystko ogarnąć, to tak jakbym miał wybierać pomiędzy tym czy chcemy płatki mleko czy miskę hehe...
A tego czy dostanę w twarz czy też wiązankę słów się nie boję, nie raz było wiele gorszych rzeczy które dostawałem w prezencie od naszego Pana zwanego życiem wiec się już przyzwyczaiłem
( troszeczke jestem wypalony emocjonalnie ale da się to naprawić, co prawda nie potrafię juz wyrażać emocji tak jak dawniej ale nadal jestem w stanie kochać drugiego człowieka co chyba u ludzi jest naturalne
ale patrząc teraz na siebie z ubiegłych lat w tej chwili wolałbym być taki jaki jestem " robocik bez emocji" nie potrafię nawet już płakać co mnie dziwi :S ) przepraszam ze tyle wypisane ale mam w głowie w tej chwili totalny haos ![]()
8 2015-11-23 01:35:15 Ostatnio edytowany przez Fetamin (2015-11-23 02:04:01)
I przepraszam za różnorakie błędy ktorach się dopatrzyliscie, nie jest to wina moja lecz mego telefonu który z niewiadomych mi przyczyn( pomimo uwczesniejszego ustawienia) przekreca wyrazy i gubi słowa ![]()
Jeżeli jest jeszcze na forum jakieś nocne marki to proszę o wypowiedź
Szybka odpowiedź: Daruj sobie obydwie i szukaj innej właściwej do prawdziwej miłości.
Może chcą być wobec siebie fair i przestań skupiać się na swoich pociągach do jednej...
Bo Ty masz kaprys z tą drugą spróbować, kiedy wywołasz między nimi ogień i przyjaźń się rozpadnie, przez Twoje zachcianeczki aaa idź TY.
No i co? Wejdziesz z tą "lepszą" w związek, przyjaciółka nie chce jej znać do końca życia. Ty po 2-5 miesięcy zwykłego zauroczenia i chemii fizycznej, znudzisz się i uznasz że to nie to, a dziewczyna zostaje na lodzie bez przyjaciółki i partnera. A jak straci szanse na faceta (Ciebie), to chociaż przyjaciółka zostanie. Bo w tych czasach faceci lubią wykorzystywać i nie każdy jest godny zaufania. Czy każdy chce podejmować ryzyko?
Raczej chciałbym spróbować, a nie zakochuje się w byle kim i h wie ile razy, raz a porządnie nie
Szybka odpowiedź: Daruj sobie obydwie i szukaj innej właściwej do prawdziwej miłości.
Może chcą być wobec siebie fair i przestań skupiać się na swoich pociągach do jednej...
Bo Ty masz kaprys z tą drugą spróbować, kiedy wywołasz między nimi ogień i przyjaźń się rozpadnie, przez Twoje zachcianeczki aaa idź TY.
No i co? Wejdziesz z tą "lepszą" w związek, przyjaciółka nie chce jej znać do końca życia. Ty po 2-5 miesięcy zwykłego zauroczenia i chemii fizycznej, znudzisz się i uznasz że to nie to, a dziewczyna zostaje na lodzie bez przyjaciółki i partnera. A jak straci szanse na faceta (Ciebie), to chociaż przyjaciółka zostanie. Bo w tych czasach faceci lubią wykorzystywać i nie każdy jest godny zaufania. Czy każdy chce podejmować ryzyko?
Czemu od razu taki czarny scenariusz?
A może to właśnie miłość
. Po co wkładać wszystkich do jednego wora?
To nie jest tylko kaprys Fetamina z jego opowieści wynika,że koleżanka koleżanki również czuję miętę.
A to,że przyjaciółka nie będzie jej chciała znać do końca życia ,to już jest jej problem.
Nie mozna zmusić kogoś do miłości, do bycia razem, do czegoś czego nie chce , nie da się wymóc na kimś uczucie tylko dlatego,że jest ono z tamtej strony.
zanus.1993 napisał/a:Szybka odpowiedź: Daruj sobie obydwie i szukaj innej właściwej do prawdziwej miłości.
Może chcą być wobec siebie fair i przestań skupiać się na swoich pociągach do jednej...
Bo Ty masz kaprys z tą drugą spróbować, kiedy wywołasz między nimi ogień i przyjaźń się rozpadnie, przez Twoje zachcianeczki aaa idź TY.
No i co? Wejdziesz z tą "lepszą" w związek, przyjaciółka nie chce jej znać do końca życia. Ty po 2-5 miesięcy zwykłego zauroczenia i chemii fizycznej, znudzisz się i uznasz że to nie to, a dziewczyna zostaje na lodzie bez przyjaciółki i partnera. A jak straci szanse na faceta (Ciebie), to chociaż przyjaciółka zostanie. Bo w tych czasach faceci lubią wykorzystywać i nie każdy jest godny zaufania. Czy każdy chce podejmować ryzyko?Czemu od razu taki czarny scenariusz?
A może to właśnie miłość. Po co wkładać wszystkich do jednego wora?
To nie jest tylko kaprys Fetamina z jego opowieści wynika,że koleżanka koleżanki również czuję miętę.
A to,że przyjaciółka nie będzie jej chciała znać do końca życia ,to już jest jej problem.
Nie mozna zmusić kogoś do miłości, do bycia razem, do czegoś czego nie chce , nie da się wymóc na kimś uczucie tylko dlatego,że jest ono z tamtej strony.
To jest jedna wielka loteria. Może się okazać, że Ty masz rację, a może się okazać, że ja... Nie wiem na ile są wspaniałymi przyjaciółkami, i na ile on poważnie myśli o życiu...
13 2015-11-23 21:36:42 Ostatnio edytowany przez Fetamin (2015-11-23 21:37:57)
1- jakieś super psiapsiuleczki to nie są z tego co widzę( od pewnego czasu)
2 - nie masz pojęcia jak poważnie myślę o dalszym życiu, jak twardo stoję na ziemi, chciałbym spędzić z nią resztę życia jeżeli bym tylko mógł, nie jestem osobą która potrafi odkochiwac się w tydzień, miesiąc, rok. Do dziewczyny która kiedyś zrobiła mi wielkiego walą wciąż coś czuje, choć już nie tak mocno jak kiedyś, nie jestem z tych osób które zaraz po zerwaniu kontaktów z kobietą są w stanie szybko znaleźć sobie inną albo jechać na bilety " podupczyc ". Czasami wydaje mi się ze nie pasuje do tych czasów... Za dużo teraz właśnie takiego kurewstwa i " szlamu " to nie dla mnie