Cześć wszystkim,
Patrzę w migający kursor na ekranie i nie wiem, jak mam zacząć. Może od tego: pracowałam na etacie blisko 12 lat, postanowiłam to zmienić i przejść na własną działalność. Od bardzo dawna chciałam to zrobić i teraz... zaczynam tego żałować. Kończą mi się odłożone pieniądze, a na horyzoncie nie widzę żadnych perspektyw, aby miało się coś zmienić. Jestem załamana i zrezygnowana.
Pracuję jako przedstawiciel, zarobię tyle ile sprzedam. Problem w tym, że nie mogę pozyskać nowych klientów. Dzwoniąc do nich słyszę tylko "nie", "nie" i "nie". Nie wiem gdzie robię błąd, do tej pory - pracując na umowie - wychodziła mi taka forma pozyskiwania klientów, miałam satysfakcjonujące wyniki. Tym bardziej teraz, kiedy swoje dochody uzależniam od tego, co uda mi się wydzwonić i sprzedać, załamuje mnie to, że nie wychodzi.
Nakręcam się i zniechęcam. Nie wiem, jak sobie mam z tym poradzić. Co raz bardziej odczuwam ten błąd, jakim było przejście "na swoje", bo może ja się po prostu do tego nie nadaję.
Czuję się beznadziejnie. Nie wiem co i jak zrobić, żeby poprawić swoje samopoczucie.
Co do samej pracy, jaką wykonuję - pozyskuję klientów dla banku, sprzedaję produkty bankowe dla firm. Ciężki to jest kawałek chleba... Gdy zaczynałam obecną współpracę sądziłam, że będzie dobrze, że uda mi się, że poprowadzę swoją firmę i za jakiś czas będę mogła wypłynąć na szersze wody zajmując się tylko i wyłącznie swoją własną działalnością... A tu mam wrażenie, jakbym stała przed wysokim murem, nie ma drabiny, nie ma dziury w ścianie. Nie mogę się przebić.
Czasami mam wrażenie, jakbym sięgnęła dna i nie mogła się odbić. Trzyma mnie kamień "beznadzieja" i łańcuch "zniechęcenie"...
Chcę sobie z tym jakoś poradzić, ale sama nie potrafię...