Ku pokrzepieniu - dla osób na rozstaju - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Ku pokrzepieniu - dla osób na rozstaju

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 5 ]

1

Temat: Ku pokrzepieniu - dla osób na rozstaju

Kochani, onego czasu regularnie czytałam forum i szukałam wątków, które dałyby mi nadzieję na pozytywne rozwiązanie pewnej relacji

Poznałam faceta na portalu internetowym, od razu zaskoczyło - był interesujący, inteligentny, bardzo dobrze nam się gadało. Dość szybko związaliśmy się z sobą i jak to bywa, po pewnym czasie - po około roku, pojawiły się problemy. Facet zaczął traktować mnie lekceważąco i źle, podejrzewam, że wtedy kogoś miał. Wzbudzałam w nim irytację, robił mi bezsensowne sceny.... No nic - ja go kochałam, brałam na klatę, znosiłam. Po kryzysie jakby było lepiej, ale ja już nie potrafiłam zapomnieć tej masy przykrości i poniżeń, które mi zaaplikował. Długo dojrzewała we mnie myśl o odejściu, bo przecież go kochałam.... Na wspólnych wakacjach w Grecji, które były naszymi ostatnimi, po "akcji" którą mi zafundował facet, podeszła do mnie zbulwersowana starsza Polka i powiedziała mi, że z mężem i znajomymi obserwowali jak były mnie potraktował i że ona ma dwóch synów i gdyby któryś z nich potraktował tak swoją żonę, to ona by mu sama w pysk strzeliła.... Było to dla mnie przykre, ale miło było mi, że ktoś bierze "moją stronę" i w taki sposob okazuje mi swoją troskę i współczucie.

Niejedną noc przeryczałam ...

No cóż ... wakacje minęły, nadeszła proza. Mój facet traktował mnie jak osoba do której można wpaść na weekendową rozrywkę, po dwóch latach związku (ja 38 on 40) zero chęci deklarowania jakichkolwiek wspólnych planów na życie. Żyłam w jakimś matriksie oszukując się i nadinterpretowując, że pewne drobne objawy jego zainteresowania, świadczą o miłości. W jednej awanturze, powiedział że on się do związku nie nadaje, w innej na moją prośbę, że chcę mieć rodzinę, dzieci, powiedział mi, ze "możemy sobie zrobić dziecko". Kochałam go, ale związek był jak wrzód, który rósł, rósł i mimo tego, że wiedziałam, że operacja będzie bolesna, zdecydowałam się w końcu na zakończenie relacji.

On był "dumny" - po zerwaniu z mojej strony nie odezwał się do mnie. Myślę, że jeszcze po kobiecemu miałam nadzieję, że przemyśli, zreflektuje się, wróci smile Nic z tych rzeczy.... Ukuł sobie swoją własną idiotyczną teorię, że .... planowałam rozstanie od dawna.... owszem - poczułam, że już nie mogę tak dalej na dwa tygodnie przed rozstaniem. Istotnie - cynicznie zaplanowałam odejście po miesiącach złego traktowania z jego strony. No cóż .... bolało jak cholera, ale......... czas minął i kiedy widzę, ile czasu mu poświęciłam, jak bardzo go kochałam i ile dawałam z siebie totalnie bez sensu.

Piszę to dla osób, które czują się w związku źle traktowane, wykorzystywane.... zostawcie toksyczną relację. U mnie bolało 3 miesiąca i ból minął szybko, kiedy poznałam swojego aktualnego partnera. Tamten miał wiele "nadzwyczajnych" cech, przy czym był okrutny i wielokrotnie podły. Ból mija, nawet jeżeli ma się 38 lat i jak się wydaje "małe szanse na nowy związek". Mam nowego partnera, jestem w ciąży (nieplanowanej, ale szczęśliwej)....

Naprawdę  ból mija i czas leczy rany, w co ciężko uwierzyć, ale uciekajcie od toksycznych związków póki macie czas.... jak przypomnę sobie, ile razy czułam się zmaltretowana psychicznie, to chyba "TA miłość" nie była tego warta

pozdrawiam

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Ku pokrzepieniu - dla osób na rozstaju

jak ja lubie takie watki :-)
Bo przykro sie czyta, gdy kobiety opisuja swoja poniewierka i pytaja, co zrobic, zeby ich misio nie byl taki grizzly. Jakos nie moga wpasc na to, zeby kopnac takiego w cztery litery. Nie wiem jak trzeba byc zakochana  albo zdesperowana, zeby byc z padalcem i uwazac, ze sie zlapalo pana Boga za nogi. Niektore sa szczesliwe, ze ich misiaczek ich nie bije. No rzeczywiscie, coz za dowod wspanialomyslnosci!.
Nie wyobrazam sobie, abym mogla byc z kims takim, kto traktuje mnie byle jak.  Jestem chyba zbyt dumna. Albo moze nie potrafie az tak kochac, zeby godzic sie na takie poswiecenie.
Jestem z tych kobiet, ktore moga swojemu mezczyznie nawet buty czyscic, ale pod warunkiem, ze beda widziec w jego oczach milosc i szacunek.  A jak nie, to addio! :-)

Bardzo sie ciesze, ze jestes szczesliwa :-)
Oby wiecej takich optymistycznych watkow.

3

Odp: Ku pokrzepieniu - dla osób na rozstaju

Gratuluję, że byłaś na tyle silna, aby zostawić "oprawcę" i żyć pełnią życia.
Gratuluję również ciąży i życzę zdrowia wink.

4

Odp: Ku pokrzepieniu - dla osób na rozstaju

mialam 18 lat jak wychodzilam za maz (ciaza-nacisk na slub)

eks maz pracowal za granica ja mieszkalam z jego tesciami, kiedy wracal w odwiedziny ja sie cieszylam ale po 2 mies po slubie ja w zaawansowanej ciazy on po barach sie szlaja a jak mu uwage jakas zwracalam to darl sie w nieboglosy jak to ja jestem, bylo mi przykro bo kochalam go
po pewnym czasie wyjechalam z nim do niemiec a tam dopiero wyszlo szydlo z worka, czaczal lapy wyciagac, cpac, do burdelu chodzic , a ja? co ja moglam w obcym kraju , 2 dzieci? ale pewnego dni powiedzialam mu  ze jesli jeszcze raz lapy wyciagnie to koniec, i stalo sie , uderzyl a ja wezwalam policje aby byl ktos i potwierdzil co sie stalo, chcieli go zamknac na 6 tyg ale ja odmowilam poniewaz mielismy za tydz jechac do polski w odwiedziny, tak wiec pojechalismy ja zostalam juz w polsce u swojej mamy, on wrocil, wiedzial co narobil a ja mialam dosc tyrana, zlozylam pozew o rowzod, rowiodlam sie

teraz po kilku latach jestem mezatka po raz 2 , mam cudownego meza, coreczke 18 mies, jestem szczesliwa ja i moje dzieci, mamy spokojne zycie

dlaczego opisala tutaj moja historie?
aby pogratulowac ci odwagi odejscia bo na wlasnej skorze przekonalam sie jaki to ciezki krok smile
pozdrawiam

5

Odp: Ku pokrzepieniu - dla osób na rozstaju

Szacun, lubię kobiety które nie boją się być same. Tylko wtedy spotyka nas szczęście jak nie boimy się odejść. Powodzenia! smile

Posty [ 5 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Ku pokrzepieniu - dla osób na rozstaju

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024