Jestem tu nowa i akurat widzę, że są tu różne wątki, jeden dotyczy mieszkania , a dokładnie posiadania własnego mieszkania i to mnie tchnęło, żeby założyć wątek troszkę dotyczący tej kwestii, opowiedzieć o swojej sytuacji i poprosić o ocenę. Mamy z chłopakiem staż związku 1,5 roku, może to niewiele , ale oboje czujemy, że jesteśmy dopasowani, dobrze nam ze sobą. Wiadomo, że są jakieś wady no ale nie aż takie rażące. Kiedy się z Nim spotykam to czuję się uskrzydlona itd, zawsze pozytywnie się czuję w Jego obecności, ale do rzeczy.Myslimy już nad poważnym krokiem, nie było oświadczyn , ale chłopak i ja mamy taką sytuację.
Oboje nie możemy liczyć na wsparcie rodziców, nie mamy gdzie zamieszkać po ewentualnym ślubie, no i właśnie chłopak ostatnio powiedział, że nie ożeni się dopóki nie będzie miał własnego mieszkania. On chce się budować, co do miejsca chciałby się ze mną dogadać. Żeby pobudować dom musi wyjechać na 2-3 lata za granicę, potem brat, który jest budowlańcem ma mu pomóc -to zajmie kilka kolejnych lat - łącznie około 7 -8 lat, no nie mam pojęcia. Tylko, że ja w tym czasie będę grubo po 30.
On chce żebym jechała z Nim, ale ja póki co pracuję i chcę pracować w kraju, chyba że jeszcze się zastanowię bo pierwszy rok niech jedzie a jak naprawdę będzie miał dochody itd , może dołącze. Nie wiem, powinnam się dołożyć z jednej strony ale z 2 jeszcze nie będę Jego żoną. Ciężka sprawa.Zmartwiło mnie, że mój chłopak powiedział, że żeby się ożenić to musi chciec tak jak i dziewczyna (nawet gdyby wpadkę zaliczyli to nie ma mowy o ślubie, jedynie pomaga wychować) no i postawić dom. Czy znacie kogoś komu się to udało w tych czasach? czy budowanie się, kupno placu wcześniej jest możliwe gdy jest się skazanym tylko na własne siły? I czyw takiej sytuacji czekałybyście ? ja Go kocham, ale jakoś tego nie widze, raz że długie czekanie, a po 2 co tego że zbudujemy się w punkcie A jak w punkcie D będę miała super pracę , nie ogarniam tego. Myślę, że chłopak wykazuje dojrzałość, nie spieszy mu się, niby nie chce nikogo innego, tylko mnie kocha, mnie też z Nim dobrze, też Go kocham, ale chyba sama nie wiem czego chce pod względem mieszkania. jeem na etapie zachwycenia mieszkania w dużym mieście i chyba wolę całe życie wynajmować, bo na kredyt się nie zdecyduję. Nasz problem to gdzie mieszkać po ślubie? i czy się budować? myślicie , że nie powinnam się martwić?szkoda, że nie mam szczęścia, no i moi rodzice nie są prezesami
sama jestem pracowita ale to co zarab iam w Polsce nie wystarczy, póki co uzbierałam 20.000 na koncie, ale co to jest chcąc się budować ![]()
A może powinnam się martwić, że chłopak jest uparty? niby bierze mnie pod uwagę, bo zrezygnował z budowy w wymarzonym wrocławiu, ja tam nie chcę i wybrał pod miastem które ja lubię, ale tam pracy nie ma ;/ No i uparł się, że on musi mieć dom postawiony przez siebie. A ja nie wiem , plan jest OK, ale czy chcę się podporzdkować ? sama nie wiem. Jaką decyzję byście podjęły an moim miejscu.
Przepraszam za przerwy w tekście, ale mam problem z internetem. W ogóle jak oceniacie takiego chłopaka , który mówi : "nie ożenię się dopóki się nie pobuduję.Może powinienem do o czasu się z nikim nie wiązać? ale i tak zle i tak niedobrze" Co sądzicie o takiej postawie? Boję się, że jeśli MU się nie uda to co , nie ożeni się? a ja głupia będę czekać 7 lat. Ja bym chciała wyjść za mąż, marzyłam żeby przed 30 a tu proszę.No, ale chłopak wydaje się w porządku. Troszkę mnie martwi ten plan i to , że zaniedba mnie dążąc do celu, który niekiedy wydaje się niemożliwy do wykonania. To jakby się z motyką na słońce porwać.
z jednej strony to dobrze, że chce Wam zapewnić dobre warunki mieszkaniowe, plus dla niego. Często się zdarza że ślub, slub natychmiast a potem młodzi siedzą latami na głowie u teściów. Tylko, że jest moim zdaniem zbyt radykalny, jeżeli nie chcesz tyle czekać to powinniście o tym porozmawiać i dojść do jakiegos kompromisu. Nie trzeba od razu stawiać chaty, można coś wynająć lub kupić mniejszego, a później się przeprowadzić. Ja osobiście, bym się wkurzyła na takie podejście, szczególnie za tekst o wpadce. Mi by nie odpowiadało czekać na faceta tyle lat. Może od razu się dowiedz o jakiś innych minimalnych jego progach, np co musi mieć lub zrobić zeby mieć dziecko, bo się okaze, że do 40 - stki nie bedziesz mogła urodzić.
5 2015-11-03 19:06:49 Ostatnio edytowany przez Nektarynka53 (2015-11-03 19:08:24)
A ja bym się Go zapytała to ile zamierzasz mieć wówczas lat
? Teraz ma pracę jutro może jej nie mieć z tego wynika, że nigdy nie powinien się ożenić
. Musisz niestety pokazać Mu, że masz ogromne wątpliwości co do Jego planów - jak jest ogarnięty to raczej zauważy.
Problemem młodych ludzi jest chęć posiadania dorobku na który trzeba niejednokrotnie czekać (ciężko pracować) długimi latami, a nawet dłużej i wówczas chcą budować rodzinę. Ja na start z mężem wynajmowaliśmy tanio mieszkanie i zbieraliśmy na dom
.
A po drugie musicie ocenić własne siły, czy przypadkiem nie idzie On z motyką na słońce. Z jednej strony ma racjonalne podejście, a z drugiej odczuwam w Jego planach tutaj "strach" przed ewentualną porażką - nie jest pewny własnych sił.
z jednej strony to dobrze, że chce Wam zapewnić dobre warunki mieszkaniowe, plus dla niego. Często się zdarza że ślub, slub natychmiast a potem młodzi siedzą latami na głowie u teściów. Tylko, że jest moim zdaniem zbyt radykalny, jeżeli nie chcesz tyle czekać to powinniście o tym porozmawiać i dojść do jakiegos kompromisu. Nie trzeba od razu stawiać chaty, można coś wynająć lub kupić mniejszego, a później się przeprowadzić. Ja osobiście, bym się wkurzyła na takie podejście, szczególnie za tekst o wpadce. Mi by nie odpowiadało czekać na faceta tyle lat. Może od razu się dowiedz o jakiś innych minimalnych jego progach, np co musi mieć lub zrobić zeby mieć dziecko, bo się okaze, że do 40 - stki nie bedziesz mogła urodzić.
No tak, wiadomo, że nie ma co zbyt wcześnie za mąż wychodzić.Wiesz głupio mi mówić, naciskać że chcę wtedy i wtedy, ale może tak pół żartem pół serio kiedyś dowalę.No właśnie też jestem zdania, że najpierw można wynająć a On od razu że wynajem to wyrzucanie kasy.Co do wpadki , przykro mi się zrobiło, ale z drugiej strony ma rację, że ślub t musi być taka nieprzymuszona decyzja. Tylko taki paradoks jak dla mnie, niby kocha, niby seks chętnie , ale już ślub to proszę.
A ja bym się Go zapytała to ile zamierzasz mieć wówczas lat
? Teraz ma pracę jutro może jej nie mieć z tego wynika, że nigdy nie powinien się ożenić
. Musisz niestety pokazać Mu, że masz ogromne wątpliwości co do Jego planów - jak jest ogarnięty to raczej zauważy.
Problemem młodych ludzi jest chęć posiadania dorobku na który trzeba niejednokrotnie czekać (ciężko pracować) długimi latami, a nawet dłużej i wówczas chcą budować rodzinę. Ja na start z mężem wynajmowaliśmy tanio mieszkanie i zbieraliśmy na dom.
A po drugie musicie ocenić własne siły, czy przypadkiem nie idzie On z motyką na słońce. Z jednej strony ma racjonalne podejście, a z drugiej odczuwam w Jego planach tutaj "strach" przed ewentualną porażką - nie jest pewny własnych sił.
On różnie m ówi : raz powiedział, że jak już będą fundamenty tego domu to może się żenić, teraz znów jak już się pobuduje. Ogólnie mówi, że nieprędko i to jest trochę dla mnie przykre, z drugiej strony poczekam z pół roku na poważniejsze deklaracje, rozmowy, może naazie odpuszczę.Tak, też czasem myślę, że to takie plany palcem po wodzie pisane. Ciężko Mu na auto uzbierać, a co tu mowa o takich planach. Czasem mnie niepokoi, że zarabia sporo a wydaje no ale jak to facet, więcej zje , on dużo jezdzi, a podróże kosztują, więc luz, nie czepia m się. A ja z kolei zarabiam mniej choć niezle jak dla mnie, sporo pracuję i proszę potrafię odłożyć sumkę, która daje mi poczucie bezpieczeństwa, ale domu z tego nei postawię. Ja czuję, że wolę kupić gotowy niedrogi domek, np wyremontować lub wynajmować a budowa to nie dla mnie, poza tym jak mam się dokładać do kogoś kto nie będzie moim mężem ? chyba ciężko będzie o kompromis, ale pomysł z budowa jest dla mnie bez sensu i jakoś ciężko wyobrażalny. Chcąc pracować jak pobuduje z bratem? rozdwoi się, to nie hop siup , a i nie ma mowy że fizycznie w tym wszystkim znajdzie czas dla mnie, no ale może jeszcze coś w tej głowie mu się zmieni. Czy mam rację moim podejściem? że wolę zamiast bowy coś kupić taniego lub wynajmować a gdzieś tam w tym czasie się budować? podzielcie się proszę doświadczeniami bądz opiniami,dziękować
Trudna sprawa, bo kocham Go, niby dobrze mi z Nim i dogadujemy się, ale jak widzę w tych kluczowych sprawach może być ciężko.Ale przeraża mnie perspektywa takiego długiego chodzenia ze sobą, to takie stanie w miejscu, jeszcze jasna sprawa gdyby chodziło o nastolatków. I tak zle i tak niedobrze. Nie chcę z tego powodu zrywać, bo mogę stracić fajnego , dobrego człowieka, nie chcę go popędzać, ale delikatnie mu muszę przedstawić jak ja widzę sprawę związku i cóż na jakiś czas wyluzować. Przez to co powiedział z tą wpadką, to trochę straciłam ochotę na zbliżenia, niby nie obraziłam się, ale troszkę mi się smutno zrobiło, czy tak mówi osoba która kocha?no nie wiem
Z wynajmowaniem w sumie ma rację, bo to jest spłacania czyjegoś kredytu lub dawanie extra kasy co miesiąc. Lepiej wziąć mieszkanie na kredyt i po malu myslec dalej. Chyba ze mavie jednak możliwość chwilowego pomieszkania u teściów. Kupowanie i remontowanie gotowego domu tez jest slabym pomysłem, bo juz lepiej zrobić sobie wymarzony domek, urządzony od początku do końca po Waszemu, bo ekonomicznie dużo taniej nie będzie. Jest jedno jeszcze wyjście; segment. Teraz ss popularne w zabudowie szeregowej. Musisz mu koniecznie powiedzieć o swoich wątpliwościach.
Wiesz On uważa Ciebie za "zdobytą" i teraz zapominając tak naprawdę o tym, że masz jakieś zdanie żyje własnym życiem. Rzeczywiście trudna sytuacja i nie zdziwiłabym się gdybyś miała niedługo dość. Tutaj nie chodzi o Jego plany tylko o kompletne ignorowanie Twoich obaw, które masz przecież z jakiegoś powodu. Jest zaślepiony w Swoich planach, a jak się to nie uda? Nie będzie potrafił postawić domu to co zrobi? Rozumiem, że ślubu nie będzie nigdy
.
No a to z autem jeszcze bardziej nastawiło mnie sceptycznie do Jego planów
. Od kiedy zbiera, a ile już ma?
Z wynajmowaniem w sumie ma rację, bo to jest spłacania czyjegoś kredytu lub dawanie extra kasy co miesiąc. Lepiej wziąć mieszkanie na kredyt i po malu myslec dalej. Chyba ze mavie jednak możliwość chwilowego pomieszkania u teściów. Kupowanie i remontowanie gotowego domu tez jest slabym pomysłem, bo juz lepiej zrobić sobie wymarzony domek, urządzony od początku do końca po Waszemu, bo ekonomicznie dużo taniej nie będzie. Jest jedno jeszcze wyjście; segment. Teraz ss popularne w zabudowie szeregowej. Musisz mu koniecznie powiedzieć o swoich wątpliwościach.
No całe życie wynajmować niefajnie, ale kredytu też bym się bał, chyba że część tylko jakąś bym wzięła, a nie całą sumę. Obecnie są niepewne czasy z pracą, więc bym się bała.U teściów nie ma opcji mieszkać, nie a warunków na 23 rodziny w małym domku.On ma mały , ja większy , ale byłyby trzy rodziny , to nie da się tak.Ogólnie nie chcę mieszkać z rodziną, nawet na jakiś czas, już jak się spotykamy u mnie to nie ma tej swobody itd.Mówiłam MU wczoraj o obawach i pomysłach, też stwierdził jak TY, że to remontowanie słaby pomysł.Ja się nie orientuję pod względem ekonomicznym, tylko ciekawe czy wezmie pod uwagę moje zdanie w urządzaniu , bo póki co to sam mówi co chce , ma wszystko wymarzone, ale ok.ON nie widzi żadnej innej opcji. Jak powiedział tylko budowa domu.No cóż, jak Mu się uda to fajnie, ale to się okaże w przeciągu roku ile nazbiera, co zrobi itd.Lady, rozumiem, że TY w mojej sytuacji byś odeszła? tylko, że zależy mi na NIm, myślę, że jest dobrym kandydatem na partnera, potrafi dać wsparcie, rozśmieszy nawet gdy nie jest mi do śmiechu,nie przejdzie obojętnie wobec starszych, czy potrzebujących,ma szacunek do 2 człowieka. NO i właśne moja wina, bo pokochałam faceta bez auta i mieszkania
To teraz masz babo kłopot. TYlko, że zawsze patrzyłam innymi kategoriami.Oceniałam głównie charakter, bo wiem , że mało jest wartościowych ludzi , z którymi znajdzie się wspólny język.Narazie nie mam i tak wyjścia tylko czekać, rok, dwa , czekać, prawda? w związku zawsze jest ryzyko
Coś mi tu śmierdzi i na Twoim miejscu nie dałabym się namówić teraz na budowę domu - a jeśli już, to po ślubie.
Wyobraź sobie - zaczynacie budować dom, wkładacie w niego oboje pieniądze. Za jakiś czas przestajecie się dogadywać i się rozstajecie. Jak rozwiążecie sprawę domu?
Wiesz On uważa Ciebie za "zdobytą" i teraz zapominając tak naprawdę o tym, że masz jakieś zdanie żyje własnym życiem. Rzeczywiście trudna sytuacja i nie zdziwiłabym się gdybyś miała niedługo dość. Tutaj nie chodzi o Jego plany tylko o kompletne ignorowanie Twoich obaw, które masz przecież z jakiegoś powodu. Jest zaślepiony w Swoich planach, a jak się to nie uda? Nie będzie potrafił postawić domu to co zrobi? Rozumiem, że ślubu nie będzie nigdy
.
No a to z autem jeszcze bardziej nastawiło mnie sceptycznie do Jego planów. Od kiedy zbiera, a ile już ma?
Tak, myślę, że on czuje, że chcę aby był tym jedynym, on też twierdzi, że z żadną dziewczyną tak się nie czuł i chce być ze mną , uwzględnia mnie w swoich planach.Nie mogę powiedzieć, bo nawet ostatnio mi chce pomóc marzenie , także fajnie. Np chce żebyśmy wzięli wolne i pojechali do mojego wymarzonego miasteczka poskładać CV, on mnie powozi w te miejsca, które mnie interesują.Widzisz nie wiem jak to odebrać, niby ignoruje, ale bierze pod uwagę, że coś może nie pójść, tak mówił, on jest bardzo uparty w dążeniu do celu i pewny swego, natomiast póki co żadnego takiego super celu nie osiągnął
zejdzie Mu. A auto chce lepsze, narazie pożycza od brata, chciał wziąć trochę kredytu i miałby , ale okazało się, że firma w której pracuje zbankrutowała (ale chyba nie przez niego
) i lipa, nie ma umowy żeby wziąć kredyt.Raczej nie zbiera kasy, kasa się go nie trzyma. Wydaje jak to powiedział na budżet domowy, teraz kupił mamie pralkę nową, pakuje w jedzenie w rodzinę, na koncie ma jakieś 6 tysiaków to jak na niego dużo. Nie zarabia mało ale wydaje ;/ taki tryb życia prowadzą, spotykają się od czasu do czasu z rodziną, piją wina i inne trunki, a to kosztuje.
Aaa jak kiedyś rozmawiałam z Nim, że wolę bloki na tą chwilę, to on że w życiu nie , chyba że na 11 piętrze wzwyż, no a spytałam co gdybyśmy chcieli zamieszkać razem, a on na to że on uzbiera na budowę, ja na mieszkanie w bloku i trochę będziemy tu mieszkać trochę tam. Dla mnie średni pomysł, całe życie na walizkach ;/ ale jak widać moje plany też w jakiś sposób uwzględnia. Rozumiem go jednak, że woli własny dom, powoli bloki też w moich oczach tracą, ale jestem na takim etapie że jeszcze nie wiem na 100 procent gdzie chcę
A mi się coś wydaje, że on nie jest gotowy na małżeństwo i tak sobie wymyśla: raz to są fundamenty a innym razem dopiero jak cały dom pobudujecie. Skoro on jasno zakomunikował Ci, że jeszcze ładnych parę lat minie zanim weźmiecie ślub to dlaczego Ty również jasno nie możesz mu zakomunikować swoich oczekiwań? Oczywiście że możesz, tylko nie wymuszać ślub na nim, ale powiedzieć jak Ty widzisz przyszłość. My z narzeczonym za 2 miesiące weźmiemy ślub. Do tej pory wynajmowaliśmy pokój w domu ze znajomymi. Teraz przenosimy się do kawalerki. Przykro mi ale nie stać nas na mieszkanie, ale to z kolei nie znaczy że mam zrezygnować ze swoich marzeń i nie brać ślubu czy nie mieć dzieci. Planujemy budowę swojego domu, również swoimi siłami z pomocą bliskich ,ale mamy świadomość że to potrwa wszystko latami. Jakbym miała czekać z tym do małżeństwa to założyłabym rodzinę mając gruuuubo ponad 30 lat. Wspaniałe jest się wspólnie dorabiać i na pewno łatwiej. Lepiej zamieszkajcie razem przed ślubem żeby w ogóle przekonać się jak to jest, bo historia tego forum i wielu innych już pokazała jaki szok przeżywają ludzie po ślubie gdy tylko randkowali i często szybciej się rozchodzą niż zdążą pomyśleć.
No właśnie, nie ma mowy, że właduję kasę przed ślubem na budowę domu, bo w razie czego to ciężko potem wyjaśnić co i jak. Ufam chłopakowi jak mało komu, ale lepiej przemyśleć opcje. Ja bym chciała żeby po 2-3 latach związku określić się czy na pewno chcemy coś więcej i wtedy zamieszkać razem, żeby się poznać. Nawet wynajmując a niech On już sobie wtedy zaczyna budowę. Myślę że da się tak jednocześnie no i jeszcze jedna kwestia , jeśli tu z Polsce nie będę miała jakiejś extra wymarzonej pracy to może faktycznie jak on z rok pobędzie za granicą dołączyć i zamieszkać . Co o tym sądzicie? bo wtedy najlepiej bym Go poznała.
Schmetterling, zatytułowałaś ten wątek 'problem z mieszkaniem'.
Tymczasem żaden problem nie istnieje.
Ty, jak większość młodych dziewczyn, zamarzyłaś sobie uczynić dalekosiężne plany do końca życia i o jeden dzień dłużej.
Dla Twojego chłopaka, co jest również zrozumiałe i naturalne, kwestie wspólnego mieszkania, ślubu etc. to odległa, abstrakcyjna przyszłość.
Na kilometr widać, że go w tej chwili owe kwestie w żaden sposób nie pochłaniają.
Tymczasem Ty za cholerę nie łapiesz jego sugestii o zbastowanie i roztrząsasz każdą zdawkową wypowiedź jako wielce wiążące plany.
Bądź pewna, że jeśli facet REALNIE coś planuje, to nie trzeba mu tego uświadamiać, przypominać ani sugerować.
Sam powie.
Schmetterling, zatytułowałaś ten wątek 'problem z mieszkaniem'.
Tymczasem żaden problem nie istnieje.
Ty, jak większość młodych dziewczyn, zamarzyłaś sobie uczynić dalekosiężne plany do końca życia i o jeden dzień dłużej.
Dla Twojego chłopaka, co jest również zrozumiałe i naturalne, kwestie wspólnego mieszkania, ślubu etc. to odległa, abstrakcyjna przyszłość.
Na kilometr widać, że go w tej chwili owe kwestie w żaden sposób nie pochłaniają.
Tymczasem Ty za cholerę nie łapiesz jego sugestii o zbastowanie i roztrząsasz każdą zdawkową wypowiedź jako wielce wiążące plany.
Bądź pewna, że jeśli facet REALNIE coś planuje, to nie trzeba mu tego uświadamiać, przypominać ani sugerować.
Sam powie.
Dokładnie, też stwierdziłam, że trzeba wyluzować
bo co tu planować
jak będzie chciał to sam przyspieszy tempo, no a ten tekst z wpadką?czy to może świadczyć że mnie jednak nie kocha? Jak sądzicie szanowny znachorze i reszta znawców
? Kocham Go i nie chcę też na siłę teraz czegoś snuć , niewiadomo jak się życie potoczy ale jak będę gderać to już w ogóle on nie wytrzyma.Może samo się wyjaśni ale szkoda że ja nie wiem czego chcę , czy zawsze w mieście mieszkać czy pod czy bloki czy dom. To jest niefajne dla mnie :(może odpowiedz przyjdzie z czasem a może to będzie konieczność. Raczej trzeba się cieszyć chwilą, planować owszem ale nie aż tak dokładnie. Może on tak tylko mówi a za 2 lata zapragnie się ożenić ![]()
Moim zdaniem powinnaś usiąść i przemyśleć czego chcesz nie biorąc pod uwagę tego co teraz jest. Tak Sobie pomarz
. Ustal czego chcesz, bo chyba za bardzo powiązałaś własną przyszłość z PLANAMI, które On stworzył. Musisz tak działać, aby Sobie zapewnić spokojne życie.
Co do Jego finansów. Trochę dziwne, że gada o budowie domu jak nie potrafi trzymać pieniędzy. Boję się tylko, że kiedy się "obudzi' to będzie zdecydowanie za późno i wtedy zacznie się frustracja
, bo będzie stawiał dom 10 lat. Ważne jest, aby nie przeliczył się z własnymi siłami. Bo tak zostaniecie z NICZYM. Najlepiej gdyby powiedział Ci konkretnie do kiedy (podał termin na kalendarzu). Bo gadanie u mężczyzn "zakupimy nowe ogrzewanie centralne", "ocieplimy dom" bez podawania terminów to ja bardzo dobrze znam
. Mogę Ci tylko podpowiedzieć, abyś nie przejmowała się Jego gadaniem tylko patrzyła na zachowanie (wywiązywanie się z obietnic - czy nie są one czasem rzucane na wiatr). Oszczędzaj dla Siebie.
Jak sądzicie szanowny znachorze)
Sądzę, że jak się człowiek bardzo spieszy, to większa szansa rozbić się na drzewie i nigdzie nie dojechać.
Twój chłopak dobrze rokuje i nie ma żadnych symptomów które dawałyby Ci powód do niepokoju.
Ale aktualnie znajduje się na etapie szukania własnej drogi.
Jego obecny pomysł na życie jest równie infantylny jak Twoje pomysły przyspieszania naturalnych procesów życiowych.
Ale to zupełnie normalne i naturalne; z czasem marzenia się krystalizują a plany urealniają.
Myślę, że przez najbliższy rok możesz błogo cieszyć się, że masz fajnego chłopaka, który mając ochotę sprawić sobie nową furę, jednak kupuje pralkę rodzinie.Tak przynajmniej zrozumiałem.
Zatem: zjedz snicersa i wyloozuj
Dokładnie, dzięki za mądre rady, znachor ale się ubawiłam, boooooooo mój chłopak zawsze mi każe zjeść snikersa jak się martwię
mówi tekst z reklamy : zjedz snikersa bo strasznie gwiazdorzysz ![]()
Ok wrzucam na luuuuuuuuuuuuz i myślę czego tak naprawdę ja chcę
póki co wszystko gra, no prawie
zagolopowałam się. A czy Wasze życie idzie zgodnie z planem? czy raczej też Was zaskoczyło ![]()
Co do pralki, wiem, że to trochę niefajnie że wydaje kasę na rodzinę, ale dla mnie to plus. Nie wiem czy znachor to napisałeś z ironią czy nie
, ale wg mnie to dobrze że dba o rodzinę, to i o swoją kobietę będzie w przyszłości
i też jej odpali coś
Mnie ostatnio kupił fajny grzejniczek elektryczny ![]()
23 2015-11-04 21:22:19 Ostatnio edytowany przez hazel_eyes (2015-11-04 21:23:49)
Może być tak, jak piszą różne osoby, ale obawiam się, że najbliższa prawdy jest chomik.
Ludzie z różnych pokoleń, ubożsi i bogatsi często zaczynali wspólne życie nie-na-swoim, ale potrafili się cieszyć samym byciem ze sobą, wspólnym zdobywaniem materialnej stabilizacji, budowaniem fundamentów swojej nowej rodziny. Moi Rodzice bardzo długo mieszkali przy Teściach Mamy, w pokoju 2x3 m2, oczywiście wtedy o dzieciach nie było mowy. W przyszłym roku moi Rodzice będą mieć 40 rocznicę ślubu, bo - być może - nie tyle mogli, co NAPRAWDĘ CHCIELI.
Mój eks, który był dla mnie toksyczny, cały czas mnie zwodził, że już, już jak tylko: obroni pracę mgr / znajdzie pracę, to od razu będziemy brać ślub. To nigdy nie nadeszło, a ja obudziłam się z ręką w nocniku, mając ponad 28 lat.
A też mogłam o nim wtedy powiedzieć, że był czuły, pomocny, dbający o mnie - wszystkie moje plany wiązałam wyłącznie z nim.
Poza tym bardzo źle rokuje różnica pomiędzy tym, co mówi mężczyzna, a co faktycznie robi. Jeśli planuje budowę własnego domu, a nie potrafi uzbierać nawet na samochód... ?;
Jeśli twierdzi, że priorytety są poukładane w poniższy sposób:
Ty<-ślub z Tobą<-budowa domu<-zbieranie pieniędzy na ten cel ... to logicznym jest, że powinien świadomie planować wydatki, ograniczając te zbędne (alkohol? no błagam... czy to pierwsza potrzeba?) i raczej nie kupować dużego sprzętu AGD swojej rodzinie.
Dla mnie to wygląda tak, że jesteś roślinożernym zwierzątkiem z zawieszoną na kijku olbrzymią marchewką, która radośnie Ci dynda przed oczami i wskazuje cel ... który nie wiem, jakbyś długo w jego kierunku zmierzała, nie zostanie osiągnięty. Tylko dlatego, że osoba, która zawiesiła marchewkę, nie ma w planach Ci jej dać...
Przykro mi.
powtórzę się ale po prostu Twój mężczyzna nie jest gotowy na małżeństwo i tyle. Radzę razem zamieszkać, wyjechać do niego zagranicę jeśli uda mu się zahaczyć i razem zbierać pieniądze na wspólną przyszłość. I spokojnie budować trwałą relację bez nacisków
kto wie czy za pół roku mu się nie odmieni i zachce założyć rodzinę. Pytasz czy życie się układa zgodnie z planem? Jak dla mnie pewne plany się realizują, ale życie zawsze zaskakuje i krzyżuje plany
Pozdrawiam i powodzenia!
Dzięki. Też sądzę, że nie jest gotowy , z planami się zgadzam, ale mam jeszcze jedną sprawę:
Ja i mój chłopak mamy dwie zupełnie różne rodziny.
Moja rodzina :
samotna matka, zawiedziona, trochę zgorzkniała momentami, nieumiejąca się pogodzić z niesprawiedliwym wg niej życiem, żyjąca w ciągłym strachu, że coś się komuś stanie itd, znerwicowana, abstynentka. W moim domu nie było alkoholu.Ja również nie lubię i nie ciągnie mnie do picia, choć każdy mi zazdrości, że na parkiecie wym iatam bez kropelki alko smile
Jego rodzina:
ojciec alkoholik, z którym męczyli się około 20 lat,dopiero synowie postawili się, teraz on nie pije bo jest chory,matka o dziwo wytrzymywała.W Jego domu rzadko bywam, może z 2 -3 razy byłam i zawsze widzę zgrzewki piw, mój chłopak lubi np w weekend wypić z mamą i rodzeństwem 2 drinki, odbywają się rodzinne spotkania raz na jakiś czas, w sumie od święta, zjeżdża się rodzina do domu seniorów i popijają wina.Nikt nic nie odwala itd, ale lubią jak widać się napić.Są wyluzowani, rozmawiają o wszystkim, ogólnie pomagają sobie nawzajem.
Czy jest możliwe, że rodziny z dwóch światów kiedyś się polubią ? bo moja mama kiedy się dowiedziała , że w każdy weekend coś popijają (a może i na codzień, nie wiem) to nie chce ich poznawać, bo jak twierdzi znienawidziła tą pijacką rodzinę.Czy któryś z opisów rodzin mojej i Jego wydaje się tak bezstronnie wydaje się niepokojący? ja miałam taki wzorzec że zero alkoholu stąd mi się wydaje, że przeginają z alkoholem, ale może mam zaburzoną ocenę. Pomożecie? czy was by to zaniepokoiło? bo ja tak czasem sobie myślę, czy to normalne że w domu jest alkohol, driny, piwa co weekend i święta? być może w tygodniu również.
Ostatnio miałam sprzeczke z chłopakiem, widziałam , ze go dotknęło to że uważam że przeginają i twierdzi że nie mają żadnego problemu, a jak ja chcę go widzieć to mój problem.Oni nie przesadzają, poza najmłodszym, który szaleje
W przyszłości może stać się praktycznie wszystko
. Jednak druga strona nie może rzucać obietnicami jak z rękawa. Jeśli nie jest pewny co do wykonania planów to niech lepiej zostawi Je w swojej głowie
.
Dlatego ważnym jest, aby Schmetterling15 przestała budować własną przyszłość na Jego słowach. Lepiej aby miło się zaskoczyła, niż gorzko się rozczarowała.
Narazie skup się na tym czego TY sama chcesz, odpowiedz przyjdzie z czasem
też nie mam dokładnie wszystkiego sprecyzowanego, wyluzuj , daj sobie i chłopakowi czas. Nie ma sensu zbytnio się zamartwiac przyszłością i gnać do przodu, zwolnij, ciesz się każdym dniem, ucz się każdego dnia czegoś o sobie itp.
Pozdrawiam Cię
Twoja mama nie musi kochać jego rodziny i na odwrót. To TY będziesz z nimi żyła. Nie mieszaj jej w swoje sprawy, nie pozwalaj żeby Ci mąciła w głowie. Ty sama masz decydować czy Ci to odpowiada. Każda rodzina jest inna - jedna będzie piła winko na święta, inna nie, ale to nie znaczy od razu że wszyscy są alkoholikami. Twój przyszły teść nim był ,ale zwracaj uwagę na to czy Twój przyszły mąż ma z tym problem. Dlatego właśnie mieszka się razem przed ślubem , żeby takie kwiatki wykryć.
Chomik, dzięki. No akurat z tym piciem to mnie się głównie nie podoba, tylko nie mam pojęcia, nie potarfię odróżnić czy to tak samo z siebie się wzięło czy mama wpoiła ;/ przekonania są silne. Dla niej ludzie ,którzy zapijają się winem są alkoholikami, ale mam nadzieję że mój chłopak nie ma takiego problemu, choć gdy zamieszkamy razem a on codziennie będzie sięgał po piwo wkurzę się.
Bez przesady, w ciągu tych 2-3 lat kiedy chce zarobić za granicą, można już coś działać z budową. Nie trzeba mieć nabitego konta żeby rozpocząć budowanie domu. Bardziej istotna jest stała i pewna wypłata co miesiąc. Dziwne, że zaplanował sobie przyszłość, tak jakby nie biorąc Ciebie pod uwagę. I jeszcze jedno, wybrałaś miasto które Ci sie podoba wybierając swoją przyszłość? Ja jestem realistą, budowac tam gdzie będzie praca i gdzie są perspektywy i nikogo do niczego nie zmuszać (chodzi mi tu o obie strony)