Wiem, że to co piszę, to może być dla niektórych śmieszne, ale jednak się odważyła. Jesteśmy półtora miesiąca po ślubie, wcześniej parą byliśmy ponad 8 lat. Do dwóch tygodni po ślubie było super, docieraliśmy się, kochaliśmy się dzień dnia, a nawet i w ciągu dnia częściej, było super,ale teraz powoli zaczyna mnie to wkurzać, mąż po pracy wraca zmęczony, ja też pracuję, a później mam jeszcze tyle rzeczy do zrobienia w domu, że on szybko usypia, a o bliskości to już też jest coraz mniej mowy. Nasze zbliżenia w zasadzie ostatnio wychodzą wyłącznie z mojej inicjatywy, a jak już do czegoś dochodzi, to i szybko się kończy. Nie wiem czy ja za dużo oczekuję czy może jest ze mną coś nie tak???Kiedyś było inaczej, a teraz wszystko się zmienia. Wiem,że jak się mieszka razem to każdy ma swoje sprawy, obowiązki, ale ja chcę przytulenia, pocałunków, czułości, zbliżenia... Próbowałam już to mężowi zasugerować, że źle się tak czuję, jak się tak rozmijamy, ale jak o facet powiedział, że przesadzam, że się postara, żebym czuła się bardziej doceniana przez niego, czuła ciepło, ale jak na razie to jest tak jak jest. Czy już zaczyna się wkradać rutyna???
Jeżeli przez osiem lat było dobrze to najlepiej weźcie rozwód i żyjcie dalej ze sobą. Najwyraźniej on się przestał starać bo poczuł że już ma zapewnioną sytuację.
Jaki rozwód? Z takiego powodu, że nie mamy dla siebie ostatnio czasu, bo oboje mamy swoje zajęcia? Masz w ogóle pojęcie jak to jest żyć we dwoje?
Wydaje mi się, że chyba nie bardzo. Nie zamierzam niczego przekreślać, a powiem ci nawet więcej, powoli zaczyna się zmieniać, razem gotujemy, spędzamy więcej czasu.
Mam nadzieję, że pierwszy szok i docieramy się dalej....
Cześć Aguniaaa, mieszkam z mężem od 1,5 roku i wiem dokladnie, o co ci chodzi. Nie znam rozwiązania, ale chętnie porozmawiam.
Wiem, że to co piszę, to może być dla niektórych śmieszne, ale jednak się odważyła. Jesteśmy półtora miesiąca po ślubie, wcześniej parą byliśmy ponad 8 lat. Do dwóch tygodni po ślubie było super, docieraliśmy się, kochaliśmy się dzień dnia, a nawet i w ciągu dnia częściej, było super,ale teraz powoli zaczyna mnie to wkurzać, mąż po pracy wraca zmęczony, ja też pracuję, a później mam jeszcze tyle rzeczy do zrobienia w domu, że on szybko usypia, a o bliskości to już też jest coraz mniej mowy. Nasze zbliżenia w zasadzie ostatnio wychodzą wyłącznie z mojej inicjatywy, a jak już do czegoś dochodzi, to i szybko się kończy. Nie wiem czy ja za dużo oczekuję czy może jest ze mną coś nie tak???Kiedyś było inaczej, a teraz wszystko się zmienia. Wiem,że jak się mieszka razem to każdy ma swoje sprawy, obowiązki, ale ja chcę przytulenia, pocałunków, czułości, zbliżenia... Próbowałam już to mężowi zasugerować, że źle się tak czuję, jak się tak rozmijamy, ale jak o facet powiedział, że przesadzam, że się postara, żebym czuła się bardziej doceniana przez niego, czuła ciepło, ale jak na razie to jest tak jak jest. Czy już zaczyna się wkradać rutyna???
Oczywiście, że rutyna. Twój facet poznał cię doskonale. Poznał twoje myśli, twoje ciało. Gdy mówi, że przesadzasz to mówi to, by mieć święty spokój. Jego myśli bywają wtedy obojętne.
Co zrobić?
Za coś ten facet pokochał, za coś uwielbia, za coś jest z tobą i myślę, że zapomniał za co. Faceci miewają krótką pamięć. Wierz mi. Spraw, by zatęsknił za tym co mu się podobało, co pokochał... A jedyny środek który facet zrozumie dobrze to niedostępność, odsunięcie się kobiety i to nie jednorazowa, ale taka dłuższa - podobna do tej gdy poznawał.
Powodzenia.
Ja byłem w ponad 5letniej relacji, którą zabiła rutyna i powiem Ci, że jedyne wyjście, w mojej opinii, to to, że obydwoje z partnerów nie zamyka się tylko w schemacie dom-praca-spanie. Nie wiem czym się interesujecie ale dobrze byłoby gdybyście mieli jakieś pasje, coś w czym się realizujecie, coś o czym z ogniem w oczach można powiedzieć tej drugiej stronie. To Was zbliży bardziej niż proza życia.
Co do seksu to akurat ja miałem odwrotnie - kochaliśmy się z takim samym zapałem na początku jak i na końcu związku ale wydaje mi się, że może po prostu zacznij też męża bardziej prowokować do tego - wiesz co lubi, wiesz jak ubrana kobieta go pobudza itp itd.
Ogólnie - nie zamykajcie się w schematach i rutynie codzienności bo to jest początek końca....
jak sie razem mieszka to juz nigdy nie jest, jak dawniej, gdy kazde spotkanie bylo jak randka :-)
Ale u Ciebie to moze byc chwilowy przesyt codziennoscia, ktorej wczesniej nie mieliscie, czyli bycie razem dzien i noc, i sex bez ograniczen...
Moze maz musi sie oswoic z ta nowa sytuacja :-)
Dzięki wielkie, wszystkie rady biorę sobie głęboko do serca. Na szczęście jest już lepiej, zobaczymy jak będzie dalej, ale miejmy nadzieję, że będzie tak jak po tej zmianie. Zresztą połączyłam obowiązki w nasze wspólne, więcej rozmawiamy i powoli dociera do niego, że musi coś zmienić, bo źle mi by było dalej w takich relacjach. A twoje podpowiedzi REMI okazały się kluczem do sukcesu. Dzięki.