Wszystko straciłem - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Wszystko straciłem

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 15 ]

Temat: Wszystko straciłem

Witam, może to złe miejsce abym pisał, bo jestem mężczyzną ale zrozumiecie dlaczego tu piszę. Chcę wam przedstawić moją historię. Zaczęło to się na początku roku 2014. Poznałem na czacie dziewczynę, pisaliśmy ze sobą codziennie, dogadywaliśmy się znakomicie, uwielbiałem z nią pisać, a ona ze mną. Minęło kilka tygodni wysłaliśmy sobie swoje zdjęcia, byłem tym bardzo podekscytowany bo myślałem, że w końcu ktoś jest kto mnie zrozumie, pokocha po tym co doświadczyłem we wcześniejszych związkach. Zakochałem się w zdjęciu, tak myślałem, ale po pewnym czasie doszło do mnie, że zakochałem się w niej, jaka by nie była. Mijały miesiące, a my pisaliśmy ciągle, doszliśmy do wniosku, że jesteśmy razem. Czułem się jak w siódmym niebie. W między czasie zdałem maturę, poszedłem do pracy aby zarobić pieniądze i czas leciał i leciał i tak mijał. Poszedłem na studia. W końcu zaproponowałem jej że przyjadę, nikogo na to nie naciągnę, bo mam swoje zarobione przez ciężką harówę(zawsze staram się być w miarę samodzielny)ale dla niej byłem gotów na wszystko, ona zaczęła mówić, żebym nie przyjeżdżał, że to nie ma sensu. Zapytałem ją dlaczego, a ona przypomniała mi o naszych wymienionych zdjęciach, w końcu powiedziała mi, że to nie jej. Oczywiście się rozczarowałem, ale powiedziałem, że mnie to nie obchodzi bo kocham to jaką jest. Przyjechałem do niej w październiku ubiegłego roku, pojechałem w nieznane, prawie 400 km od swojego domu. Wtedy jak już rozpakowałem się w hotelu powiedziała mi, gdy zapytałem o spotkanie, że jest 30 km od miasta... Dobrze pomyślałem, słychać było w jej głosie że chce się ze mną w końcu spotkać. Więc powiedziałem, że poczekam. Załatwiła sobie transport i powiedziała abym wyszedł z hotelu bo idzie ulicą na której się znajduje. Spotkaliśmy się na przejściu dla pieszych, ona po jednej stronie, ja po drugiej. Dowiedziałem się już o tym, że to ona gdy mówiła na głos po drugiej stronie ulicy "o boże to on, o boże to on". Wtedy pierwszy raz ją zobaczyłem po tym całym czasie. Poszliśmy na spacer, jakież to było cudowne, czułem że jest tą osobą dla której jestem zrobić wszystko. I prawda byłem, kochałem ją sercem a nie oczami. Tak minęły trzy dni, po miesiącu przyjechałem znowu i tak się między nami toczyło...
Zakochani w sobie obiecaliśmy, że będziemy razem, do końca życia, że będziemy mieli dzieci, że się razem zestarzejemy. Mówiliśmy to sobie patrząc prosto w oczy. I tak co miesiąc przyjeżdżałem do niej, wszystko było tak cudownie, codziennie ze sobą pisaliśmy, albo rozmawialiśmy przez telefon. Minął tak rok, ona zdała maturę i poszła na studia. Błagała mnie abym był z nią obok, bo nie wytrzyma w mieście daleko od domu (ma tu bardzo dużo znajomych bo to jej miasto wojewódzkie). Byłem gotów na wszystko, więc zrobiłem o co prosiła, oboje teraz mieszkamy w akademikach w jej mieście. Obiecywała, że będzie cudownie, ja że tylko ją mam prawdę mówiąc zgodziłem się, bo chciałem zrobić to dla niej... Zabrałem wszystko co mam do walizki i wyjechałem do niej na studia. Przyjechałem, już pierwszego dnia zaczęła mnie oszukiwać, mówiła, że się będzie uczyć... a tak naprawdę się napiła za dużo alkoholu, dzwoni do mnie po 1:00 kiedy spałem już a ja pobiegłem do niej... wystraszony bałem się o nią zwyczajnie bałem... Zaczęła się zachowywać inaczej, zaczęła traktować mnie jak przyzwyczajenie, powiedziałem jej to. Powiedziała że potrzebuje dnia do namysłu, nie miałem sił, pisałem i dzwoniłem do niej... Dziś właśnie jest ten dzień, w końcu odebrała i powiedziała mi, że śpi już, a ja stałem akurat pod jej akademikiem gdzie w jej pokoju paliło się światło ciągle... stałem na deszczu mokłem i obserwowałem kiedy się skończy, po 2 godzinach nic się nie zmieniło... Straciłem wszystko co miałem, rzuciłem dla niej, aby było nam dobrze, obiecywała wielką miłość. Ja zostałem tu sam jak palec, bez nikogo do kogo mogę chociaż gębę otworzyć. Dlatego właśnie to tutaj piszę...

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Wszystko straciłem

Ona po prostu nie wierzy że wam się uda i dlatego chce się wycofać wcześniej zanim ty odejdziesz od niej. Może uważa że jest brzydka?

3

Odp: Wszystko straciłem
MrSpock napisał/a:

Ona po prostu nie wierzy że wam się uda i dlatego chce się wycofać wcześniej zanim ty odejdziesz od niej. Może uważa że jest brzydka?

Tak  MrSpock zapewne to nią kieruje a nie fakt ze w akademiku znalazla ciekawsze towarzystwo z ktorym woli balowac zamiast spedzac czas ze swoim chlopakiem.
A powaznie.. Autorze jak dla mnie ona potrzebowala Cie bardziej jako przyjaciela i opiekuna by bylo jej razniej w nowym miejscu. Gdy juz troche okrzepla to przestales byc jej potrzebny...niestety. Moze nie ma odwagi wprost Ci tego zakomunikowac bo ma swiadomosc ile dla niej zrobiles i co do niej czujesz.

Odp: Wszystko straciłem
feniks35 napisał/a:
MrSpock napisał/a:

Ona po prostu nie wierzy że wam się uda i dlatego chce się wycofać wcześniej zanim ty odejdziesz od niej. Może uważa że jest brzydka?

Tak  MrSpock zapewne to nią kieruje a nie fakt ze w akademiku znalazla ciekawsze towarzystwo z ktorym woli balowac zamiast spedzac czas ze swoim chlopakiem.
A powaznie.. Autorze jak dla mnie ona potrzebowala Cie bardziej jako przyjaciela i opiekuna by bylo jej razniej w nowym miejscu. Gdy juz troche okrzepla to przestales byc jej potrzebny...niestety. Moze nie ma odwagi wprost Ci tego zakomunikowac bo ma swiadomosc ile dla niej zrobiles i co do niej czujesz.

Ale po roku tak cudownym, dziś jest nasza rocznica, zakomunikowała mi, że nie kocha mnie od kiedy przyjechałem i zostawiłem całe swoje życie dla niej...

5 Ostatnio edytowany przez ZwykłyFacet (2015-10-18 12:12:41)

Odp: Wszystko straciłem
zniszczonyprzezmilosc napisał/a:

Ale po roku tak cudownym, dziś jest nasza rocznica, zakomunikowała mi, że nie kocha mnie od kiedy przyjechałem i zostawiłem całe swoje życie dla niej...

Kup sobie dobrą flaszkę, weź wolne w pracy, wypij co Twoje, potem wywal wszystkie rzeczy które się z nią kojarzą, wywal ją z kontaktów i zacznij nowe życie.
Tego kwiatu...

6

Odp: Wszystko straciłem
ZwykłyFacet napisał/a:
zniszczonyprzezmilosc napisał/a:

Ale po roku tak cudownym, dziś jest nasza rocznica, zakomunikowała mi, że nie kocha mnie od kiedy przyjechałem i zostawiłem całe swoje życie dla niej...

Kup sobie dobrą flaszkę, weź wolne w pracy, wypij co Twoje, potem wywal wszystkie rzeczy które się z nią kojarzą, wywal ją z kontaktów i zacznij nowe życie.
Tego kwiatu...

Zgadzam sie.....
Nic dodac nic ujac...

7

Odp: Wszystko straciłem

Bo co można innego doradzić? Nokaut to nokaut, trzeba pozbierać się do kupy i wio dalej ciągnąć ten wózek wink
Wiadomo, że jest żal, że boli itp. ale na to nic się nie poradzi.

8

Odp: Wszystko straciłem

Przykre jak bardzo uzależniłeś się od takiej niedojrzałej panny. Co to znaczy straciłeś wszystko? Nie masz już rodziny, studiów, zdrowia? W Twoim rodzinnej miejscowości stoi zakaz wjazdu dla Ciebie?
Bardzo ją kochasz, straciłeś dla niej głowę...a ona w nowym miejscu złapała wiatr w żagle i chce zabawy. Takie rzeczy bardzo często zdarzają się wśród młodych ludzi. Jesteś wrażliwy i mocno to przeżywasz, ale musisz się ogarnąć, bo na prawdę zmarnujesz sobie życie. Otwórz się na nowe znajomości, rozmawiaj z ludźmi, korzystaj z życia które masz... bez niej. Dosyć już tego jęczenia, zajmij się sobą, głowa do góry.

9 Ostatnio edytowany przez oldorando (2015-10-18 12:20:04)

Odp: Wszystko straciłem
ZwykłyFacet napisał/a:

Bo co można innego doradzić? Nokaut to nokaut, trzeba pozbierać się do kupy i wio dalej ciągnąć ten wózek wink
Wiadomo, że jest żal, że boli itp. ale na to nic się nie poradzi.

A pewnie, a proby " ratowania sytuacji", w takiej sytuacji, skoncza sie gorzej, niz radykalne znikniecie...

I to tez dziala w obie strony
( chyba to sobie jako stopke wstawie- tak czesto to powtarzam)

10

Odp: Wszystko straciłem

Zgadzam się w całości.

11

Odp: Wszystko straciłem
oldorando napisał/a:
ZwykłyFacet napisał/a:
zniszczonyprzezmilosc napisał/a:

Ale po roku tak cudownym, dziś jest nasza rocznica, zakomunikowała mi, że nie kocha mnie od kiedy przyjechałem i zostawiłem całe swoje życie dla niej...

Kup sobie dobrą flaszkę, weź wolne w pracy, wypij co Twoje, potem wywal wszystkie rzeczy które się z nią kojarzą, wywal ją z kontaktów i zacznij nowe życie.
Tego kwiatu...

Zgadzam sie.....
Nic dodac nic ujac...

Zgadzam się, poza jednym. Nie pij nigdy na smutno. Zamiast "robić flaszkę" idź na miasto, na dziewczynki. wink

12 Ostatnio edytowany przez Nektarynka53 (2015-10-18 14:23:57)

Odp: Wszystko straciłem

To co dopiero historia. Jak dla mnie zrobiłeś jeden ogromny błąd - miałeś tylko plan A. Jeśli wszystko się dla kogoś "rzuca"/poświęca (szczególnie jeśli w rachubę wchodzi miłość) to powinno zawsze brać pod uwagę, że może jednak coś nie wyjść. Jak się uda to plan B wyrzucamy do kosza, a jak nie to go właśnie mamy smile. Niestety obydwoje jesteście młodzi, więc o życiu mało co wiecie, a zdecydowaliście się na poważny krok.
Tak to jest jak dwoje "dojrzałych" zakocha się na zabój - tragedia pewna.
Pozostaje Ci się porządnie odstresować i wrócić do stanu nazywanego rzeczywistością.

Odp: Wszystko straciłem

Macie rację i dzięki wszystkim za odpowiedź, poboli i przejdzie, zwyczajnie nie jest tego warta, a szkoda bo myślałem że jako jedyna jest, no cóż nie ma co płakać, żal jest i jakiś czas będzie, pora wszystko sobie samemu wszystko ułożyć, szkoda tylko ze nie doszło to do mnie tydzień temu, ale trudno widać tak miało być, flaszka się już chłodzi big_smile

14

Odp: Wszystko straciłem
zniszczonyprzezmilosc napisał/a:

flaszka się już chłodzi big_smile

Oby tylko butelka dobrego trunku wink.

15

Odp: Wszystko straciłem
zniszczonyprzezmilosc napisał/a:

(...) no cóż nie ma co płakać, żal jest i jakiś czas będzie, pora wszystko sobie samemu wszystko ułożyć, szkoda tylko ze nie doszło to do mnie tydzień temu, ale trudno widać tak miało być, flaszka się już chłodzi big_smile

Lepiej, że wiesz o tym teraz, a nie za rok, dwa czy za pięć lat.

zniszczonyprzezmilosc napisał/a:

Straciłem wszystko co miałem, rzuciłem dla niej, aby było nam dobrze, obiecywała wielką miłość. Ja zostałem tu sam jak palec, bez nikogo do kogo mogę chociaż gębę otworzyć.

Dlaczego piszesz, że wszystko straciłeś? Nie masz już powrotu do swojego poprzedniego życia, spaliłeś za sobą mosty?

Posty [ 15 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Wszystko straciłem

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024